Korneliusz a Lapide
Spis treści
Streszczenie rozdziału V
Genealogia Adama snuje się przez Seta aż do Noego, i to z trzech powodów: Po pierwsze, aby przez nią można było ustalić chronologię świata i jego rozmnażanie aż do nas; stąd prowadzi się ją przez Seta, gdyż od Seta wszyscy pochodzimy — bowiem wszyscy pozostali synowie i potomkowie Adama zginęli w potopie. Po drugie, abyśmy mogli zobaczyć, że Bóg w każdym czasie zachowywał swój Kościół, swoją cześć i pobożność u pewnych ludzi, jak tutaj zachował je w Secie i jego potomkach. Po trzecie, aby ustalić genealogię Chrystusa od Noego do Adama, o której Łukasz pisze w rozdziale III, werset 35.
Rozdział V: Tekst Wulgaty
1. Oto księga rodowodu Adama. W dniu, w którym Bóg stworzył człowieka, uczynił go na podobieństwo Boże. 2. Mężczyzną i niewiastą stworzył ich i błogosławił im; i nazwał ich imieniem Adam, w dniu, w którym zostali stworzeni. 3. Adam żył sto trzydzieści lat i zrodził syna na swój obraz i podobieństwo, i nadał mu imię Set. 4. A dni Adama po zrodzeniu Seta było osiemset lat; i zrodził synów i córki. 5. I był cały czas życia Adama dziewięćset trzydzieści lat, i umarł. 6. Set zaś żył sto pięć lat i zrodził Enosza. 7. I żył Set po zrodzeniu Enosza osiemset siedem lat, i zrodził synów i córki. 8. I było wszystkich dni Seta dziewięćset dwanaście lat, i umarł. 9. Enosz zaś żył dziewięćdziesiąt lat i zrodził Kenana. 10. Po którego narodzeniu żył osiemset piętnaście lat, i zrodził synów i córki. 11. I było wszystkich dni Enosza dziewięćset pięć lat, i umarł. 12. Kenan zaś żył siedemdziesiąt lat i zrodził Mahalalela. 13. I żył Kenan po zrodzeniu Mahalalela osiemset czterdzieści lat, i zrodził synów i córki. 14. I było wszystkich dni Kenana dziewięćset dziesięć lat, i umarł. 15. Mahalalel zaś żył sześćdziesiąt pięć lat i zrodził Jereda. 16. I żył Mahalalel po zrodzeniu Jereda osiemset trzydzieści lat, i zrodził synów i córki. 17. I było wszystkich dni Mahalalela osiemset dziewięćdziesiąt pięć lat, i umarł. 18. Jered zaś żył sto sześćdziesiąt dwa lata i zrodził Henocha. 19. I żył Jered po zrodzeniu Henocha osiemset lat, i zrodził synów i córki. 20. I było wszystkich dni Jereda dziewięćset sześćdziesiąt dwa lata, i umarł. 21. Henoch zaś żył sześćdziesiąt pięć lat i zrodził Metuszelacha. 22. I chodził Henoch z Bogiem; i żył po zrodzeniu Metuszelacha trzysta lat, i zrodził synów i córki. 23. I było wszystkich dni Henocha trzysta sześćdziesiąt pięć lat. 24. I chodził z Bogiem, i nie widziano go więcej, bo zabrał go Bóg. 25. Metuszelach zaś żył sto osiemdziesiąt siedem lat i zrodził Lameka. 26. I żył Metuszelach po zrodzeniu Lameka siedemset osiemdziesiąt dwa lata, i zrodził synów i córki. 27. I było wszystkich dni Metuszelacha dziewięćset sześćdziesiąt dziewięć lat, i umarł. 28. Lamek zaś żył sto osiemdziesiąt dwa lata i zrodził syna. 29. I nadał mu imię Noe, mówiąc: „Ten nas pocieszy w naszych trudach i pracach rąk naszych, na ziemi, którą Pan przeklął.” 30. I żył Lamek po zrodzeniu Noego pięćset dziewięćdziesiąt pięć lat, i zrodził synów i córki. 31. I było wszystkich dni Lameka siedemset siedemdziesiąt siedem lat, i umarł. Noe zaś, gdy miał pięćset lat, zrodził Sema, Chama i Jafeta.
Werset 1: Księga rodowodu Adama
„Księga” — katalog, opowieść, wyliczenie pokoleń od Adama do Noego; takie jest bowiem hebrajskie sepher, od rdzenia saphar, to znaczy „policzył, wyliczył”. W tym samym znaczeniu Mateusz w rozdziale I nazywa to księgą, czyli katalogiem rodowodu, czyli genealogii Chrystusa.
„Na podobieństwo Boże” — na swój obraz. Często bowiem Hebrajczycy stawiają poprzednik w miejsce zaimka względnego.
Werset 2: Nazwał ich imieniem Adam
NAZWAŁ ICH IMIENIEM ADAM — od hebrajskiego Adama, jakby chciał powiedzieć: Nazwał ich „człowiek” od „ziemia”, z której ich stworzył. Ewa zatem jest również Adamem, to znaczy „człowiekiem”. Bóg nadał obojgu jedno imię, aby małżonkowie wiedzieli, że są jakby jednym człowiekiem w dwóch ciałach i że powinni być zjednoczeni w duszy i woli, tak jak zjednoczeni są w imieniu. Po drugie, imieniem Adam przypomina im się, że są dziećmi ziemi — nikczemnymi, glinianymi, kruchymi, śmiertelnymi i mającymi powrócić do ziemi. Pamiętaj, Adamie, że jesteś adama, to znaczy ziemią i prochem, i w proch się obrócisz.
Werset 3: Zrodził na swój obraz
ZRODZIŁ (syna) NA SWÓJ OBRAZ I PODOBIEŃSTWO — to znaczy, we wszystkim do siebie podobnego, nie w grzechu pierworodnym, jak tłumaczy Kalwin, lecz w naturze, mianowicie w ludzkim ciele i w duszy rozumnej, w której Set, tak samo jak Adam, był obrazem Boga. Zob. co powiedziano w rozdziale I, 27.
Werset 5: Adam żył dziewięćset trzydzieści lat
ADAM, DZIEWIĘĆSET TRZYDZIEŚCI LAT, I UMARŁ. Zauważ po pierwsze: Od Adama do potopu, przez Seta, jest dziesięć pokoleń i jest to pierwszy wiek świata.
Zauważ po drugie: Lata te liczyły dwanaście miesięcy, tak jak nasze, co wynika z Księgi Rodzaju VIII, 5; gdyby bowiem były miesięczne, jak niektórzy chcą — to znaczy, gdyby jeden rok był tylko jednym miesiącem, zawierającym trzydzieści dni — wynikałoby, że ci, którzy tutaj czytani są jako rodzący dzieci w 75. roku życia, rodzili je w 75. miesiącu, a zatem rodzili je w 7. roku życia; co więcej, wszyscy umarliby przed 82. rokiem życia, który nawet dzisiaj niemało ludzi przekracza. Tak św. Hieronim i św. Augustyn, księga XV O Państwie Bożym, rozdział XIII. Przyznaję, że u starożytnych Egipcjan rok był miesięczny. Podaje to bowiem Diodor Sycylijski, księga I; Warron, cytowany u Laktancjusza, księga II, rozdział XIII; Plutarch w Życiu Numy; św. Augustyn, księga XII O Państwie Bożym, rozdział XX; oraz Proklos w swoim Komentarzu do Timajosa, księga I, strona 33: „Egipcjanie — mówi — nazywali miesiąc rokiem.” Lecz nic takiego nie znajdziesz u dawnych Hebrajczyków.
Po trzecie, z tekstu hebrajskiego i z naszej wersji łacińskiej jasno wynika, że od Adama do potopu upłynęło 1656 lat. Tak św. Hieronim, Beda i św. Augustyn cytowany powyżej. Dlatego w Septuagincie, która liczy 2242 lata (według wydania poprawionego przez kardynała Caraffę), wkradł się błąd; liczba ta bowiem przewyższa prawdę o 586 lat. Św. Augustyn podejrzewa, że jakiś niedouczony człowiek zmienił liczbę w Septuagincie, ponieważ sądził, że tutaj należy rozumieć lata miesięczne; było bowiem czymś niezwykłym i paradoksalnym, by ludzie żyli wówczas pełne 900 lat. Ale ponieważ ten sam człowiek z kolei widział, że można mu zarzucić: jeśli lata były miesięczne, to ci, o których mówi się, że rodzili w setnym roku, rodzili w ósmym roku według naszego rachowania — stąd, aby uniknąć tej trudności, postawił 200 zamiast 100.
Po czwarte, Adam umarł w 57. roku życia Lameka, ojca Noego, 726 lat przed potopem, i widział rozmnożenie i zepsucie całego rodzaju ludzkiego od niego pochodzącego. Św. Ireneusz dodaje, księga V, rozdział XXXII, że Adam umarł w szóstym dniu tygodnia, w piątek; ponieważ tego samego dnia Adam został stworzony i zgrzeszył. Bóg bowiem powiedział do niego: „W którykolwiek dzień spożyjesz z niego, śmiercią umrzesz”; zatem umarł w piątek, w dniu, w którym również zgrzeszył. Lecz ta groźba...
Tłumacze aleksandryjscy częściowo zgadzają się, a częściowo rozbiegają z rękopisami hebrajskimi co do liczby lat. Zgadzają się, jeśli weźmie się pod uwagę łączną liczbę lat życia; rozbiegają się w sposobie ich podziału. Przyjmują bowiem, że nikt nie mógł zrodzić potomstwa przed sto pięćdziesiątym rokiem. Stąd, podczas gdy Hebrajczycy przypisują Adamowi 130 lat przed zrodzeniem Seta i 800 po nim, Grecy stawiają 230 przed Setem i tylko 700 po nim. Łączna liczba lat życia wychodzi równa: 930. Podobnie Hebrajczycy przypisują Setowi 105 lat przed zrodzeniem Enosza, Grecy 205. Przeciwnie, Samarytanin przyjmuje, że nikt nie mógł stać się ojcem po sto pięćdziesiątym roku życia, i według tej zasady dzieli lata, które ojcowie mieli przeżyć.
Groźba Boża ma inny sens, jak powiedziałem wyżej. Ewa, jeśli wierzymy Marianowi Szkotowi, żyła dziesięć lat po swoim mężu i umarła w 940. roku swego życia i świata.
Po piąte, istnieje tradycja, że Adam został pochowany w Hebronie. Jakub z Edessy, który był nauczycielem św. Efrema, podaje (cytowany przez Bar-Cefasa, księga I, rozdział XIV), że Noe z czcią przyjął kości Adama do arki, a po potopie rozdzielił je między swoich synów i dał Semowi, którego stawiał wyżej od innych, czaszkę Adama, a wraz z nią Judeę. Tak wielka była troska i cześć pogrzebu wśród patriarchów, ze względu na nieśmiertelność dusz, którą stawiali sobie przed oczy z pewną wiarą i nadzieją. Stąd powszechna opinia Ojców głosi, że czaszka Adama została pochowana na Górze Kalwarii, aby tam została skropiona, obmyta i ożywiona krwią Chrystusa ukrzyżowanego. Posłuchaj między innymi Tertuliana, księga II jego Poematu przeciw Marcjonowi, rozdział IV:
Golgota jest miejscem, niegdyś nazwanym od czaszki:
Tu jest środek ziemi, tu jest znak zwycięstwa,
Wielką kość nasi przodkowie uczyli, że tu znaleziono,
Tu przyjęliśmy, że pierwszy człowiek został pochowany,
Tu cierpi Chrystus, ziemia nasiąka Jego świętą krwią,
Aby proch starego Adama, zmieszany z krwią Chrystusa,
Został obmyty mocą ściekającej wody.
Wreszcie, Adamowi i Ewie grzech został odpuszczony, jak wynika z Księgi Mądrości X, werset 2. Rozumiej to, o ile grzech ten był im osobisty, lecz nie o ile był grzechem natury, czyli całego rodzaju ludzkiego; w tym bowiem znaczeniu grzech ten jest dla nas pierworodny i przenosi się na wszystkich potomków Adama przez narodzenie, i pod tym względem jest nieodpuszczalny.
Adam i Ewa zostali zbawieni. Dodaj, że istnieje tradycja, iż Adam i Ewa zostali zbawieni, która jest tak pewna, że Epifaniusz, Filastriusz, Augustyn i inni potępiają enkratytów, którzy temu zaprzeczają, za błąd. Zob. Alfons a Castro pod hasłem „Adam”.
Dlatego św. Atanazy (Mowa o Męce), Augustyn tutaj (Kwestia 161), Orygenes (Traktat 35 o Mateuszu) i inni nauczają, że Adam, między innymi Świętymi — a nawet przed innymi — zmartwychwstał z Chrystusem, Mateusz rozdział XXVII, werset 53.
Możesz zapytać, dlaczego ludzie byli wówczas tak długowieczni? Pereriusz podaje różne przyczyny: po pierwsze, pierwotna doskonałość budowy ciała i temperamentu u pierwszych ludzi; po drugie, ich wstrzemięźliwość, która była tak wielka, że nie używali ani mięsa, ani wina; po trzecie, pierwotna siła ziemi, jej owoców i pokarmów, które na początku swego stworzenia były o wiele bardziej życiodajne, soczystsze i skuteczniejsze niż teraz, gdy są wyczerpane; po czwarte, wiedza Adama, którą przekazał innym, dzięki której znał właściwości ziół, owoców, metali itp. lepiej niż nasi lekarze; po piąte, łaskawy aspekt, koniunkcja i wpływ gwiazd; po szóste, wola Boża i ukryta współpraca Boga, a to w tym celu, aby ludzie rozmnażali się szybciej i przez długie doświadczenie dokładnie poznali wszystkie nauki i sztuki, oraz aby pierwsi ludzie przekazali wiarę w stworzenie rzeczy i poznanie oraz cześć Boga nawet najdalszym potomkom. Stąd Lipoman przypisuje tę długowieczność bardziej cudowi Bożemu niż naturze.
Zauważ: Żaden z tych patriarchów nie dożył tysięcznego roku, abyśmy widzieli, że nawet najdłuższe życie na tym świecie nie jest nawet punktem w porównaniu z wiecznością. Albowiem tysiąc lat w oczach Bożych jest jak dzień wczorajszy, który minął, Psalm 90, 4.
„I umarł”
To dodaje się przy każdym, abyś widział, jak skuteczny był wyrok śmierci wydany przez Boga na Adama, gdy zgrzeszył, i na jego potomstwo, rozdział III, werset 19; albowiem jak mówi Mędrzec w Syrachu XIV, 12: „Takie jest przymierze tego świata: śmiercią umrze.” Niechaj więc każdy z nas pomyśli: O mnie też wkrótce powiedzą: „I umarł.” To jest, lub będzie, godło moje i każdego; to epitafium: Korneliusz żył tyle a tyle lat i w takim a takim roku umarł. „Łatwo gardzi wszystkim, kto zawsze myśli, że ma umrzeć” — mówi św. Hieronim, list 103.
Cesarz Sewer, jak podaje Dion z Nicei w jego Życiorysie, kazał przygotować sobie urnę, w której miał być pochowany, i często biorąc ją do rąk, mówił: „Ty pomieścisz człowieka, którego cały świat pomieścić nie mógł”; a czynił to, aby zachować pamięć o śmierci.
Z tego samego powodu św. Jan Jałmużnik, Patriarcha Aleksandrii, kazał wznieść sobie grobowiec, ale niedokończony; i w dni uroczyste, na oczach wielu, życzył sobie, aby robotnicy mówili do niego: „Twój grobowiec, Panie, jest jeszcze niedokończony; rozkaż więc, aby został wreszcie ukończony; niepewne bowiem jest, o której godzinie nadejdzie śmierć.” Tak Leoncjusz w jego Życiorysie. „Niepewne jest — mówi Seneka, list 26 — w jakim miejscu śmierć cię oczekuje; dlatego ty oczekuj jej w każdym miejscu. Kładąc się spać, powiedzmy radośnie i wesoło: Żyłem i bieg, który dałeś, łaskawy Boże, ukończyłem.” Ucz się zatem umierać: myśl o wieczności. O wieczności! jak długa jesteś, wieczności; jak wieczna, jak niezmienna, wieczności!
Werset 12: Kenan i Mahalalel
„I żył Kenan siedemdziesiąt lat, i zrodził Mahalalela.”
Mahalalel, lub jak po hebrajsku brzmi, Mahalalel, oznacza „chwalący Boga”; halal bowiem znaczy „chwalić”, a el — „Bóg”. Albo dlatego, że syn nieustannie chwalił Boga i dlatego nazwany został Mahalalelem; albo dlatego, że ojciec Kenan tak go nazwał przy narodzinach, aby pobudzić zarówno siebie, jak i syna do nieustannej chwały Boga, tak aby za każdym razem, gdy wymawiał i wzywał syna Mahalalel, jakby mówił Alleluja, to znaczy „chwalcie Boga”, a ściślej hallel el, to znaczy „chwal potężnego Boga”.
W dziesięciu pokoleniach, które tu są wymienione, zawsze przypisuje się pełne lata, jakby ludzie rodzili dzieci po ukończeniu pełnego roku, na początku następnego, lub wówczas umierali; choć trudno wątpić, że czasy rodzenia i umierania były różne i przypadały bez różnicy na różne miesiące. Dlatego trzeba dojść do wniosku, że nie brano pod uwagę miesięcy brakujących lub nadmiarowych w roku, skąd jasne jest, że całkowicie dokładnej chronologii nie można z tych danych wyprowadzić.
Werset 22: Henoch chodził z Bogiem
22. „Henoch chodził z Bogiem” — jakby chciano powiedzieć: Henoch żył tak święcie i pobożnie, że zawsze miał Boga obecnego przed swoimi oczami i czcił Go, a zatem w każdym dziele postępował zawsze najroztropniej, najskromniej i najpobożniej, i zgadzał się z Bogiem i wolą Bożą we wszystkim, tak jak człowiek chodzący wszędzie i nierozłącznie z przyjacielem lub ze swoim panem, zgadza się z nim we wszystkim i we wszystkim się do niego upodabnia. Septuaginta tłumaczy to: „Henoch podobał się Bogu”, mianowicie bardziej niż inni ludzie, nawet sprawiedliwi i święci tamtej epoki.
Targum Jerozolimski tłumaczy: „Henoch służył w prawdzie przed Panem”; tekst arabski: „Henoch chodził prosto przed Bogiem”; chaldejski: „I chodził Henoch w bojaźni Bożej.” Z tego powodu Pan zabrał go i porwał do siebie, jako zbyt wzniosłego dla ziemi, godnego Boga i aniołów — a nawet im bliskiego.
Stąd niektórzy Żydzi sądzili, że Henoch był wcielonym aniołem. Hugo Kardynał mówi: Pokorni pokutnicy chodzą za Panem; z Panem — święci prałaci i rządcy; przed Panem — pobożni kaznodzieje, jak św. Jan Chrzciciel; od Pana — apostaci i ci, którzy służą własnej woli i przyjemności; przeciw Panu — pyszni i buntownicy, jak Żydzi w Księdze Kapłańskiej XXVI, 2.
Niektórzy dodają, że „chodzić z Bogiem” oznacza pełnić publiczną służbę Bożą i sprawować urząd kapłański. Tak bowiem Bóg mówi o Helim, Najwyższym Kapłanie, w I Księdze Królewskiej II, 30: „Mówiąc, powiedziałem, że dom twój i dom ojca twego będzie służył przed moim obliczem” — po hebrajsku „będzie chodził przede mną”. I w wersecie 35: „Wzbudzę sobie kapłana wiernego, itd. I będzie chodził przed moim Pomazańcem po wszystkie dni.” Obowiązkiem bowiem kapłanów jest nieustannie obcować z Bogiem w modlitwach, ofiarach i świętych czynnościach; są oni bowiem aniołami i pośrednikami między Bogiem a ludźmi, i nie ma wątpliwości, że Henoch, jako głowa rodziny, był kapłanem.
Wielką sztuką jest umieć chodzić z Bogiem — mieć Go obecnego wszędzie, łączyć się z Nim, być Mu posłusznym we wszystkim, często z Nim rozmawiać, błagać o Jego pomoc, od Niego zależeć, być przez Niego rządzonym, być z Nim całkowicie zjednoczonym. Kto chodzi z Bogiem, dobrze chodzi z ludźmi; kto chodzi tylko z ludźmi, nie chodzi dobrze ani z Bogiem, ani z ludźmi.
Tak chodził z Bogiem św. Paweł, pierwszy pustelnik, przebywając na pustyni od 15. roku życia do 115., którego duszę po śmierci św. Antoni widział unoszoną do nieba pośród chórów Aniołów, pośród zgromadzeń Proroków i Apostołów.
Za nim podążył sam św. Antoni, którego wschodzące słońce często zastawało stojącego w tym samym miejscu i wpatrującego się w niebo, gdzie zostawiło go słońce zachodzące, jak świadczy św. Atanazy.
Tak Makary przebywał w niebie z Bogiem i mawiał do siebie: „Masz Aniołów, Archaniołów, wszystkie moce niebieskie, Cherubinów i Serafinów, Boga, Stwórcę tego wszystkiego; tam przebywaj, nie schodź poniżej niebios, nie popadaj w myśli światowe.” Świadczy o tym Palladiusz w Historii Lauzjackiej, rozdział XX.
Tak Anuf, u tegoż autora, rozdział XV: „Żadne — mówi — pragnienie jakiejkolwiek innej rzeczy nie wstąpiło do mego serca, jak tylko pragnienie Boga. Bóg nie ukrył przede mną niczego z rzeczy ziemskich; nie spałem za dnia, ani nie odpoczywałem nocą, szukając Boga; każdą prośbę otrzymywałem od Boga natychmiast. Widziałem często niezliczone rzesze usługujące Bogu; widziałem chóry sprawiedliwych. Widziałem mnóstwo Męczenników; widziałem regułę życia mnichów; a dzieło wszystkich chwaliło Boga. Widziałem sprawiedliwych radujących się na wieki.”
Tak chodził z Bogiem Szymon Słupnik, Jan, Macedoniusz, Marcjan, Efrem i niezliczeni inni, o których Ewagriusz pisze w Żywotach Ojców, a Teodoret w Philotheos. O, jak szczęśliwi byli ci ziemscy aniołowie!
Henoch był zatem prorokiem i napisał pewne rzeczy Boże, które cytuje św. Juda w swoim liście; lecz Księga Henocha zaginęła. Ta bowiem, którą widzieli św. Hieronim, św. Augustyn, Orygenes i Tertulian, jest podrobiona i apokryficzna.
Werset 24: I nie było go więcej widać
24. „I nie było go więcej widać, bo Pan go zabrał.” — Kalwin, idąc za Aben Ezrą i Żydami, sądzi, że Henoch umarł łagodnie i spokojnie, a wkrótce po śmierci jego dusza została przeniesiona do nieba, lecz nie oglądał Boga, dopóki Chrystus nie wstąpił do nieba; i że w ten sposób Henoch jest teraz nieśmiertelny i nie powróci już do nas ani nie umrze. Lecz to wszystko jest fałszywe i błędne. Po pierwsze, gdyby Henoch umarł, Pismo Święte powiedziałoby o nim, jak o wszystkich innych: „I umarł.” Po drugie, mówi się tu o nim, że Bóg go „zabrał” — to znaczy porwał żywcem — stąd Septuaginta tłumaczy: „Bóg go przeniósł.” Stąd także Mądrość Syracha, rozdział XLIV, werset 16, stwierdza, że Henoch nie umarł, lecz został przeniesiony do raju, aby dał narodom pokutę; zatem Henoch wciąż żyje i powróci do nas, aby przeciwstawić się Antychrystowi i głosić narodom. Po trzecie, św. Paweł wyraźnie mówi, Hbr XI, 5: „Henoch został przeniesiony, aby nie zaznał śmierci.” Po czwarte, Ojcowie Kościoła powszechnie tego nauczają, jak przytaczają Delrio i Pereriusz.
Z tego, co powiedziano, wynika po pierwsze, że Henoch został przeniesiony do raju ziemskiego, który przed potopem jeszcze istniał; ten bowiem jest rozumiany, gdy raj jest nazywany bez dalszego określenia, jak nazywa go Mądrość Syracha, mówiąc, że Henoch został do niego przeniesiony. Dlatego gdy św. Ambroży w książce O Raju, rozdział III, mówi, że Henoch został porwany do nieba, należy rozumieć, że Henoch został uniesiony z ziemi w powietrze i przez powietrze przeniesiony do raju; nie miał też na myśli nic innego Tertulian, gdy w książce O Zmartwychwstaniu Ciała, rozdział LVIII, powiedział, że Henoch i Eliasz zostali przeniesieni ze świata; przez „świat” bowiem rozumie tę ziemię zamieszkaną i uprawianą przez ludzi.
Przyczynę jego przeniesienia wskazuje Mędrzec w Księdze Mądrości, rozdział IV, werset 10. Po pierwsze, ponieważ był umiłowany przez Boga i żył jako człowiek prawy wśród niegodziwych; stąd został porwany, aby złość nie odmieniła jego rozumu. Ponadto został porwany, ponieważ chodził z Bogiem i dlatego był godny raju oraz nieustannej kontemplacji Boga. Po trzecie, został porwany, aby powrócił i dał narodom pokutę, tak jak Eliasz da ją swoim Żydom; to bowiem mówi się o nim w Mądrości Syracha, rozdział XLVIII, werset 10: „Ty, który jesteś zapisany w wyrokach czasów, aby uśmierzyć gniew Pana, pojednać serce ojca z synem i przywrócić pokolenia Jakuba.” Po czwarte, został porwany, aby przez swoje porwanie ukazał, co Adam utracił przez grzech; w ten sam bowiem sposób my wszyscy w swoim czasie zostalibyśmy przeniesieni bez śmierci, gdybyśmy trwali w niewinności. Po piąte, Pan go zabrał, aby umocnić wiarę patriarchów w życie przyszłe, jakby mówiąc: Z samego tego faktu poznajcie, że mam inne życie, i to lepsze, w którym nagrodzę Świętych.
Wynika po drugie, że jest rzeczą bliską artykułowi wiary, iż Henoch, podobnie jak Eliasz, jeszcze nie umarli. Stąd Tertulian w książce O Zmartwychwstaniu Ciała, rozdział LVIII, nazywa ich kandydatami do wieczności: „Kandydaci do wieczności,” mówi, „uczą się wolności ciała od wszelkiej wady, od wszelkiej szkody, od wszelkiej krzywdy i zniewagi.” A Ireneusz, księga V, rozdział V, nazywa ich „współuczestnikami pierwszych zapowiedzi nieśmiertelności,” to znaczy otrzymującymi jej znak i jakby jej zapowiedź.
Wynika po trzecie, że Henoch i Eliasz nie mają ciał uwielbionych, lecz śmiertelne, i dlatego umrą. Stąd Tertulian w cytowanym wyżej miejscu: „Henoch,” mówi, „i Eliasz nie zostali jeszcze zwolnieni przez zmartwychwstanie, ponieważ nie przeszli przez śmierć.” Błądzą zatem Prokopiusz i Eugubinus, którzy sądzą, że Henoch i Eliasz cieszą się wizją Boga i mają uwielbione ciała w niebie.
Po piąte, o Eliaszu wziętym żywym do nieba użyto tego samego słowa co tutaj, w 2 Krl II, 3 nn. Nie wydaje się też, żeby Onkelos rozumiał hebrajskie słowa inaczej: „Nie było go już więcej; bo Pan go nie zabił.” Jaśniej Jonatan: „I oto nie było go już więcej wśród mieszkańców ziemi; bo został zabrany i wstąpił do nieba przez Słowo, które jest przed Panem.” Ten fragment jest dowodem, że ludzie w tamtych czasach mieli wiarę w przyszłe życie.
Gdzie teraz przebywają Henoch i Eliasz?
Można zapytać, gdzie teraz przebywają Henoch i Eliasz i jakie wiodą życie. Odpowiadam: Ojcowie Kościoła powszechnie nauczają, że przebywają w raju. Lecz powiadam, że Henoch przed potopem został przeniesiony do raju ziemskiego; po potopie jednak, przez który raj zdaje się być zatopiony i zniszczony, przebywa w jakimś przyjemnym miejscu, które Bóg dlań przygotował, czy to w powietrzu, czy na ziemi, do którego po potopie został również porwany Eliasz. Tam zatem wspólnie wiodą życie jakby błogosławione, wolne od pożądliwości i od naszych nieszczęść, w najwznioślejszej kontemplacji Boga.
Po drugie, Epifaniusz (Herezja 64) i Hieronim (do Pammachiusza) uważają, że żyją oni bez pokarmu. Św. Augustyn jednak wątpi w tej kwestii, księga I O Zasługach i Odpuszczeniu Grzechów, rozdział III; i mówi, że albo żyją bez pokarmu, albo z pewnością żyją tak, jak Adam żył w raju, mianowicie z drzewa życia, a zatem nie słabną ani z powodu choroby, ani starości. Lecz prawdziwsze jest, że Bóg zachowuje ich żywych i pełnych wigoru cudownie, bez pokarmu; gdyż, jak powiedziałem, raj, a w konsekwencji drzewo życia, przepadły.
Czy Henoch i Eliasz widzą Boga
Można zapytać po drugie, czy Henoch i Eliasz widzą Boga i są błogosławieni. Catharinus twierdzi to w swoim traktacie O Dokonanej Chwale Chrystusa; ojciec Salmeron również, a Barradiusz skłania się ku temu na podstawie J XXI, 23: „Chcę, aby on tak pozostał, aż przyjdę.” Sądzą bowiem, że Henoch i Eliasz, podobnie jak św. Jan Ewangelista, jeszcze nie umarli, a zatem mają wciąż ciała śmiertelne i przyjdą przeciwko Antychrystowi, i zostaną przez niego poddani męczeństwu; w międzyczasie jednak widzą Boga i cieszą się Nim, przynajmniej od śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.
Dowodzą tego wieloma przekonującymi argumentami. Po pierwsze, ponieważ wydaje się, że w Ap X, 11 stwierdza się, iż św. Jan przyjdzie z Henochem: „Musisz znowu prorokować narodom”; oraz J XXI, 23: „Chcę, aby on tak pozostał, aż przyjdę.” Korona bowiem męczeństwa była należna i obiecana Janowi, jak i pozostałym Apostołom, w Mt XX, 23, w tych słowach: „Kielich mój pić będziecie.” Zaś to, że św. Jan widzi Boga, nie wydaje się wątpliwe, gdyż Kościół publicznie czci go i wzywa w litaniach, tak samo jak innych Błogosławionych.
Po drugie, ponieważ Kościół obchodzi święto zarówno św. Jana, jak i Eliasza 20 lipca, jak wynika z Martyrologium Rzymskiego; a zatem cieszą się oni Bogiem.
Po trzecie, ponieważ Grecy wznieśli świątynie na cześć zarówno Eliasza, jak i św. Jana, jak naucza Baroniusz w Martyrologium, 20 lipca. A zatem są błogosławieni; świątynie bowiem wznosi się tylko błogosławionym.
Po czwarte, ponieważ Henoch i Eliasz żyli najświętobliwiej i dlatego są najgodniejsi, aby cieszyć się Bogiem, zwłaszcza że inni Prorocy i Patriarchowie, nawet mniej święci od nich, z którymi żyli, teraz widzą Boga.
Po piąte, ponieważ w ten sposób najlepiej unikamy trudności dotyczącej zawieszenia zasług Henocha i Eliasza. Dlaczego bowiem Bóg zawiesił ich zasługi wbrew zwyczajowi, jeśli nie dlatego, że już widzą Boga i nie są w drodze, lecz u celu — to znaczy są błogosławieni? Jeśli powiesz, że Bóg nie zawiesił ich zasług, wyciągnę wniosek: a zatem oni w zasługach i nagrodach przewyższą niemal niezmierzenie wszystkich innych Błogosławionych; gdyż przez tak wiele tysięcy lat nieustannie zasługują i codziennie pomnażają swoje zasługi, i to aż do dnia sądu — lecz to wydaje się nieprawdopodobne.
Lecz ta opinia wydaje się nowa i paradoksalna oraz pozbawiona solidnego fundamentu. Po pierwsze, ponieważ ledwie ktokolwiek spośród starożytnych Ojców czy Doktorów ją głosił; Grzegorz z Nazjanzu bowiem, którego przytacza Barradiusz, nie twierdzi tego, lecz wyraża wątpliwość.
Po drugie, jeśli Henoch i Eliasz widzą Boga, to są błogosławieni, a zatem są pojmującymi, nie pielgrzymami. Lecz są pielgrzymami, ponieważ mają jeszcze umrzeć i zostać uwieńczeni męczeństwem.
Po trzecie, ani Mojżeszowi, ani Pawłowi, ani żadnemu innemu śmiertelnemu nie dane było widzieć Boga przed śmiercią; co więcej, Pan oznajmił Mojżeszowi: „Nie może mnie człowiek zobaczyć i pozostać przy życiu,” Wj XXXIII, 20. A zatem nie powinno to być dane także Henochowi i Eliaszowi: oni sami bowiem są jeszcze śmiertelni i rzeczywiście umrą.
Po czwarte, o wiele bardziej paradoksalne wydaje się to, że Henoch i Eliasz mieliby powrócić od chwały niebieskiej i wizji Boga do cierpień, zasług i śmierci, niż to, że ich zasługi zostały zawieszone: jaki bowiem błogosławiony kiedykolwiek powrócił z nieba do trudów, zasług i śmierci? Kto kiedykolwiek z pojmującego stał się pielgrzymem?
Po piąte, jedynie Chrystus był jednocześnie pielgrzymem i pojmującym; wszyscy bowiem teologowie przyznają ten przywilej jedynie Chrystusowi. Lecz według tej nowej opinii jest to fałszywe: gdyż Henoch i Eliasz, przynajmniej gdy powrócą, aby walczyć z Antychrystem, będą jednocześnie pielgrzymami i pojmującymi. Wtedy bowiem nie utracą wizji Boga, którą już posiadają i dzięki której są błogosławieni.
Po szóste, jeśli wizja Boga nie będzie wówczas przeszkadzać ich zasługom i trudom przeciwko Antychrystowi, dlaczego przeszkadza ich zasługom teraz? W ten sam bowiem sposób Chrystus, widzący Boga przed swoją śmiercią i zmartwychwstaniem, nigdy nie był przez tę wizję powstrzymany od własnej zasługi.
Po siódme, to, że święty Jan nie umarł i że przyjdzie przeciwko Antychrystowi, wydaje się wyraźnie nieprawdopodobne i stoi w sprzeczności zarówno z bardzo wieloma historykami, którzy twierdzą, że umarł (przytacza ich Baroniusz), jak i z Kościołem, który obchodzi święto świętego Jana jako tego, który umarł i teraz króluje w niebie z Chrystusem, i wzywa go. Inaczej jest z Henochem i Eliaszem; ich bowiem nikt nie czci ani nie wzywa.
Na pierwszy argument odpowiadam, że Jan po owych słowach z Apokalipsy, rozdział X, znowu prorokował narodom w rozdziałach XII, XIII, XIV i następnych, aż do końca Apokalipsy, lecz nie będzie im prorokował przy końcu świata. Owe słowa z J XXI: „Chcę, aby on tak pozostał” oznaczają to samo, co gdyby powiedział: „Jeśli chcę, aby on pozostał,” jak czytają inne rękopisy; Chrystus bowiem mówi nie twierdzaco, lecz warunkowo, i to w celu odparcia ciekawskiego pytania Piotra: „Panie, a co z tym?” Ponadto św. Jan pił kielich cierpienia zarówno przy innych okazjach, jak i wtedy, gdy został wrzucony do kadzi z wrzącym olejem. Stąd jest nazywany przez Ojców, czczony przez Kościół i prawdziwie jest męczennikiem.
Na drugi argument odpowiadam. Grecy obchodzą święto Eliasza nie jako błogosławionego, lecz jako porwanego: w ten dzień bowiem jedynie wspominają jego porwanie, ponieważ to porwanie było godne podziwu.
Na trzeci argument odpowiadam. W ten sam sposób i w tym samym celu Grecy wznieśli świątynie Eliaszowi, w jakim ustanowili dlań święto, mianowicie aby przez nie zaświadczyli i przywołali pamięć tak cudownego porwania Eliasza (świątynie bowiem właściwie wznosi się nie Świętym, lecz samemu Bogu na cześć Świętych), który wiódł tu niebiańskie życie i pozostawił po sobie jakby niebiańskich uczniów, i był jakby ojcem i patriarchą mnichów, i który, choć jeszcze nie błogosławiony, jest już jakby utwierdzony w łasce i z pewnością będzie błogosławiony, a zatem na mocy Bożego objawienia i wyroczni został już jakby kanonizowany.
Na czwarty argument odpowiadam. Porządek ustanowiony przez Boga wymaga, aby Henoch i Eliasz nie widzieli Boga, skoro jeszcze nie umarli: inni zaś Prorocy umarli i dlatego widzą Boga. Z tego powodu stosowne jest, aby Henoch i Eliasz wiedli życie pośrednie między ludźmi ziemskimi a błogosławionymi w niebie, spokojne i przyjemne, lecz jeszcze nie błogosławione. Ich świętość i zasługi są wynagradzane nie wizją Boga, lecz czymś innym wielkim, mianowicie tym, że oni jedyni spośród Proroków przyjdą jako najdzielniejsi obrońcy Chrystusa przeciwko Antychrystowi i obalą go, a zatem zostaną przez niego uwieńczeni męczeństwem.
Na piąty argument — o zawieszeniu zasług powiem zaraz, a zawieszenie to nie usuwa tutaj trudności. Przynajmniej bowiem zasługi Henocha zostały zawieszone od jego porwania aż do męki Chrystusa, przez blisko trzy tysiące lat (dokładnie bowiem upłynęło 2 997 lat), podczas których jednak Henoch nie widział Boga; gdyby bowiem jego zasługi nie zostały wówczas zawieszone, to Henoch, nieustannie zasługując przez tak wiele lat, daleko przewyższyłby wszystkich Świętych w łasce i chwale, a zatem popadlibyśmy z powrotem w niedogodność, którą podnosi ten właśnie argument.
Czy Henoch i Eliasz są w stanie zasługiwania
Pyta się po trzecie, czy są w stanie zasługiwania? Twierdzi to Viegas w swoim komentarzu do Apokalipsy, rozdział XI. Uzasadnienie jest takie, że są jeszcze pielgrzymami, a skoro są pozbawieni wizji Boga, dlaczego mieliby, wbrew zwykłemu porządkowi, być pozbawieni także zdolności zasługiwania, którą mają inni pielgrzymi? Przyjmijmy, że z tego powodu przewyższą w zasługach i chwale wszystkich Świętych, z wyjątkiem Najświętszej Maryi Panny. Lecz Pereriusz i Suarez temu zaprzeczają. I to wydaje się bardziej prawdopodobne; uzasadnieniem jest to, że w przeciwnym razie przez tak wiele tysięcy lat nagromadziliby niezliczone zasługi i nie byłoby żadnego porównania ani proporcji między nimi a innymi świętymi w łasce i chwale; po drugie, ponieważ przez porwanie zostali przeniesieni w inny stan i inne życie. Stąd porwanie wydaje się dla nich czymś na kształt śmierci, a w konsekwencji zawiesiło ich zasługi, dopóki nie powrócą do nas w czasie Antychrysta; wtedy bowiem znowu będą zasługiwać.
A zatem są teraz jakby w stanie pośrednim między pielgrzymami a Błogosławionymi, mianowicie w stanie spoczynku i kontemplacji: stąd jak nie trudzą się ani nie cierpią, tak też nie zasługują; lecz będą zasługiwać bardzo wiele, gdy powrócą i będą walczyć z Antychrystem.
W Żywocie św. Pachomiusza opisano, że pewien filozof postawił Teodorowi, uczniowi św. Pachomiusza, trzy zagadki, na które tenże tak zręcznie odpowiedział. Pierwsza: Kto umarł, nie będąc narodzonym? Teodor odpowiedział: Adam. Druga: Kto urodził się, a jednak nie umarł? Odpowiedział: Henoch, który został przeniesiony. Trzecia: Kto umarł, a jednak nie uległ zepsuciu? Odpowiedział: Żona Lota, która zamieniła się w słup soli.
Henoch i Eliasz powrócą przeciwko Antychrystowi
Uwaga: Przy końcu świata Henoch i Eliasz powrócą do życia powszechnego, aby przeciwstawić się Antychrystowi przez kaznodziejstwo, dysputy i cuda; i dlatego zostaną poddani męczeństwu przez Antychrysta w Jerozolimie, który wyrzuci ich ciała niepogrzebane na ulicę; lecz po trzech i pół dnia, żywi i chwalebni, na oczach całego miasta zmartwychwstaną i wstąpią do nieba, jak wynika z Ap XI, 7 nn. Tak powszechnie nauczają Ojcowie tutaj i przy Ap XI, i jest to powszechne przekonanie i tradycja wiernych. Stąd św. Augustyn w Państwie Bożym, księga XX, rozdział XXIX, mówi, że jest to sławne w słowach i sercach wiernych.
Wreszcie Henoch był pradziadkiem Noego, a w konsekwencji był ojcem nas wszystkich; wszyscy bowiem ludzie, a w konsekwencji i Antychryst, jak od Noego, tak i od Henocha pochodzą. Stąd wynika, że gdy Henoch do nas powróci, pozostanie bezżenny, żadna bowiem kobieta (ponieważ wszystkie od niego pochodzą i są jego córkami) nie będzie mogła zawrzeć z nim małżeństwa, gdyż w prostych liniach wstępnych i zstępnych, choćby były oddzielone o nieskończone stopnie, małżeństwo jest nieważne z prawa naturalnego, jeśli wstępni chcą się połączyć ze zstępnymi, jak utrzymuje powszechniejsza opinia Doktorów, których przegląda Sanchez w tomie 2 O Małżeństwie, księga VII, dysputa 51, choć sam z innymi naucza przeciwnie. Henoch zatem, powracając, będzie głosił wszystkim swoim dzieciom, to jest wszystkim ludziom, i zostanie zabity przez jedno ze swoich dzieci, mianowicie Antychrysta, który jest fałszywym Henochem. Ponadto Henoch został porwany w roku świata 987. A zatem, ponieważ w tym roku Chrystusa 1615 biegnie rok świata 5 563, wynika, że Henoch w tym roku przeżywa rok 4 578 od swego porwania i rok 4 943 swego życia.
Werset 27: Metuszelach
27. Dni Metuszelacha wynosiły dziewięćset sześćdziesiąt dziewięć lat. — Był on najdłużej żyjącym ze wszystkich śmiertelników; Adam jednak może być uważany za dłużej żyjącego od niego z tego powodu, że Adam został stworzony w doskonałym wieku i posturze, co stanowi już trzydzieści lat, a zatem miałby wówczas co najmniej sześćdziesiąt lat; Metuszelach zaś urodził się jako niemowlę i rósł przez sześćdziesiąt lat, i dojrzał do stanu i postury, w której został stworzony Adam; jeśli zatem odejmiesz sześćdziesiąt lat od Metuszelacha lub dodasz tyleż do Adama, Adam przewyższy Metuszelacha o dwadzieścia jeden lat. Tak mówi Pereriusz. Metuszelach urodził się w roku świata 687; a ponieważ żył 969 lat, wynika, że umarł w roku świata 1656, to jest w tym samym roku, w którym nastąpił potop, na kilka (siedem, jeśli wierzymy Hebrajczykom) dni przed tym, jak zalał ziemię. Tak mówi św. Hieronim. A zatem św. Augustyn w księdze I Pytań o Księdze Rodzaju nie ma racji, gdy sądzi, że Metuszelach umarł sześć lat przed potopem; sześć bowiem lat przed potopem umarł nie Metuszelach, lecz Lamek, jego syn, który był ojcem Noego, jak wynika z Rdz V, 30 i 31. Lecz posłuchaj św. Augustyna na początku Pytań o Księdze Rodzaju: „Często się pyta,” mówi, „jak Metuszelach, według obliczeń lat, mógł żyć po potopie, skoro mówi się, że wszyscy z wyjątkiem tych, którzy weszli do arki, zginęli? Lecz pytanie to zrodziła usterkowość wielu rękopisów. Nie tylko bowiem w hebrajskich znajduje się inaczej, lecz także w przekładzie Septuaginty. W mniej licznych, lecz bardziej wiarygodnych rękopisach stwierdza się, że Metuszelach umarł sześć lat przed potopem.” Wyjaśnia to także w Państwie Bożym, księga XV, rozdział XIII.
Werset 29: Noe
29. Nadał mu imię Noe, mówiąc: Ten nas pocieszy. — Z tych słów wynika, że Lamek był prorokiem. Należy zauważyć, że Noe po hebrajsku oznacza dwie rzeczy: po pierwsze, odpoczynek, od rdzenia noach, to znaczy „odpoczął”; stąd bowiem Noe po hebrajsku nazywa się Noach, to znaczy odpoczynek, lub odpoczywający i dający odpoczynek; stąd Septuaginta tłumaczy: „ten sprawi, że odpoczniemy od naszych prac i smutków naszych rąk”; tak samo tekst arabski; po drugie, oznacza pocieszenie lub pocieszyciela, od rdzenia nacham, to znaczy „został pocieszony,” tak że Noe wywodzi się od nacham przez apokopę litery mem; i tak wyprowadza to Pismo Święte, mówiąc tu: ze ienachamenu, „ten nas pocieszy,” jak mają tekst hebrajski, chaldejski i nasza Wulgata; lecz jedno i drugie sprowadza się do tego samego: pocieszenie od pracy i trudu nie jest bowiem niczym innym jak odpoczynkiem od pracy i trudu.
Noe zatem dał ludziom odpoczynek i pocieszył ich: po pierwsze, ponieważ, jak mówi św. Hieronim, wszystkie minione dzieła, mianowicie grzechy, ucichły przez Noego, który pogrzebał je w potopie; po drugie, jak mówią rabin Salomon, Hebrajczycy, Kajetan i Lipomanus, ponieważ Noe wynalazł pług i inne narzędzia rolnicze oraz łatwiejszą sztukę uprawy pól; po trzecie, jak mówią inni, ponieważ ze względu na świętość Noego i jego ofiarę po potopie Bóg pobłogosławił ziemię w rozdziale VIII, werset 21, i rozdziale IX, werset 1 nn., a stało się tak, aby ziemia tak pobłogosławiona wydawała większe plony przy mniejszym trudzie i uprawie; po czwarte, ponieważ Noe zasadził winnice i wynalazł wino, które jest pociechą ludzkiego serca. Ponadto, ponieważ Noe zostało udzielone przez Boga prawo spożywania mięsa, które wzmacnia życie ludzi. Inni dodają, że Noe przez potop sprowadził na ludzi śmierć, która jest końcem i odpoczynkiem od wszystkich naszych trudów. Lecz śmierć i zatopienie niegodziwych nie jest odpoczynkiem, lecz początkiem wiecznego bólu i trudu. Po piąte i najważniejsze, tymi słowami Lamek prorokuje o swoim synu Noem, że będzie odnowicielem rodu ludzkiego, niemal wyniszczonego przez potop (to bowiem była wielka pociecha i odpoczynek Lameka i ojców), mówi Hugo, i że pogodzi świat z Bogiem i Bożą dobroczynnością; a z niego narodzi się Mesjasz, mówi Rupert, który jest naszym odpoczynkiem i pociechą; do którego należą te słowa: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście i obciążeni, a Ja was pokrzepię.” Noe był zatem typem Chrystusa.
Przed potopem smutki i trudy ojców były wielkie i długie: po pierwsze, ponieważ żyli dziewięćset lat w nieustannych trudach; po drugie, ponieważ uprawiali ziemię przeklętą przez Boga, a zatem jałową; po trzecie, ponieważ nie mieli owych sztuk i narzędzi do orania i uprawiania ziemi; po czwarte, wszystkie te ich trudy miały przepaść w potopie, co miało być dla nich wielką karą i udręką. Od tych zatem daje im odpocząć i pociesza ich Noe: po pierwsze, ponieważ przez arkę ocalił ich trudy, to jest dzieła wykonane ich pracą; po drugie, ponieważ dzięki jego zasługom i sztukom wynalezionym przezeń i jego potomków rolnictwo i wszelki trud ludzki jest teraz łatwiejszy, jak powiedziałem nieco wcześniej.
Uwaga: Noe urodził się sześćset lat przed potopem, który nastąpił w roku świata 1656; stąd wynika, że Noe urodził się w roku świata 1056, to jest 126 lat po śmierci Adama; Adam bowiem umarł w roku zarówno swego życia, jak i świata 930.
W sensie tropologicznym Noe jest symbolem sprawiedliwości, która wszystkich pociesza „i daje odpocząć od dzieł nieprawości; ta odwołuje od smutku: bo gdy czynimy to, co sprawiedliwe, niczego nie lękamy się w bezpieczeństwie czystego sumienia, nie bolejemy ciężkim bólem; nie ma bowiem nic, co sprawiałoby większy ból niż poczucie winy za grzech,” mówi św. Ambroży w książce O Noem, 1.
Werset 31: Noe i chronologia
31. A Noe, gdy miał pięćset lat. — Należy zauważyć, że nie wydaje się (choć św. Jan Chryzostom tak sądzi), aby Noe wstrzymywał się od małżeństwa do pięćsetnego roku życia; a zatem spłodził innych synów przed Semem, Chamem i Jafetem, którzy umarli przed potopem; stąd wynika, że nie wszyscy, którzy są tu wymienieni jako pierwszorodzeni, byli rzeczywiście pierworodnymi. Tak mówi św. Augustyn, Państwo Boże, księga XV, rozdział XX.
W tym roku pięćsetnym Noe rozpoczął budowę arki i kontynuował ją przez sto lat; została bowiem ukończona w roku sześćsetnym. Tak mówią Orygenes, Augustyn, Grzegorz i Rupert.
Ponadto po roku pięćsetnym Noe spłodził, to znaczy zaczął płodzić, Sema, Chama i Jafeta, tak że płodził ich w kolejnych latach, raz Sema, raz Chama, raz Jafeta; ci trzej bowiem nie zostali spłodzeni w tym samym roku.
Z tego miejsca wynika chronologia świata, mianowicie, że od stworzenia świata i Adama do potopu upłynęło 1 656 lat; Adam bowiem spłodził Seta, mając 130 lat, Set spłodził Enosza w wieku 105 lat, Enosz Kenana w 90, Kenan Mahalalela w 70, Mahalalel Jereda w 65, Jered spłodził Henocha, mając 162 lata, Henoch Metuszelacha w 65, Metuszelach Lameka w 187, Lamek Noego w 182, Noe Sema, Chama i Jafeta w 500.
W setnym roku po spłodzeniu Sema, który był sześćsetnym rokiem życia Noego, nastąpił potop, Rdz VII, 11. Potop trwał pełen rok, jak wynika z porównania Rdz VII, 11 z Rdz VIII, 13 i 14. A zatem od stworzenia świata do końca potopu upłynęło 1 657 lat.