Korneliusz a Lapide

Księga Rodzaju VII


Spis treści


Streszczenie rozdziału VII

Noe wchodzi do arki wraz ze zwierzętami. Po wtóre, od wersetu 17, potop okrywa ziemię przez 150 dni.


Tekst Wulgaty: Rodzaju 7,1-24

1. I rzekł Pan do niego: Wejdź ty i cały twój dom do arki, gdyż widziałem cię sprawiedliwym przede Mną wśród tego pokolenia. 2. Ze wszystkich zwierząt czystych weź po siedem par, samca i samicę; a ze zwierząt nieczystych po dwie, samca i samicę. 3. Również z ptaków powietrznych po siedem par, samca i samicę, aby zachowane zostało potomstwo na całej powierzchni ziemi. 4. Albowiem jeszcze po siedmiu dniach spuszczę deszcz na ziemię przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy, i zgładzę z powierzchni ziemi wszelkie istnienie, które uczyniłem. 5. Noe uczynił więc wszystko, co mu Pan rozkazał. 6. A miał sześćset lat, gdy wody potopu zalały ziemię. 7. I wszedł Noe, i jego synowie, jego żona oraz żony synów jego z nim do arki z powodu wód potopu. 8. Ze zwierząt zaś czystych i nieczystych, i z ptaków, i ze wszystkiego, co pełza po ziemi, 9. po dwie weszły do Noego do arki, samiec i samica, jak Pan rozkazał Noemu. 10. A gdy minęło siedem dni, wody potopu zalały ziemię. 11. W sześćsetnym roku życia Noego, miesiąca drugiego, dnia siedemnastego tego miesiąca, rozwarły się wszystkie źródła wielkiej otchłani i otworzyły się upusty niebios. 12. I spadł deszcz na ziemię przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy. 13. W tymże dniu wszedł Noe, a także Sem, Cham i Jafet, synowie jego, jego żona i trzy żony synów jego z nimi do arki. 14. Oni i wszystkie zwierzęta według rodzaju swego, wszelkie bydło według rodzaju swego, i wszystko, co pełza po ziemi według rodzaju swego, oraz wszystko, co lata, według rodzaju swego, wszystkie ptaki i wszystkie istoty skrzydlate, 15. weszły do Noego do arki po dwoje ze wszelkiego ciała, w którym było tchnienie życia. 16. A te, które weszły, samiec i samica ze wszelkiego ciała, weszły, jak mu Bóg rozkazał, i Pan zamknął go z zewnątrz. 17. I trwał potop na ziemi czterdzieści dni, a wody wezbrały i uniosły arkę wysoko nad ziemię. 18. Albowiem wezbrały niezmiernie i napełniły wszystko na powierzchni ziemi, a arka unosiła się na wodach. 19. I przemogły wody nader wiele na ziemi, i okryte zostały wszystkie góry wysokie pod całym niebem. 20. Piętnaście łokci wyżej sięgała woda ponad góry, które przykryła. 21. I zgładzone zostało wszelkie ciało, które poruszało się po ziemi, z ptaków, zwierząt, bestii i wszystkich płazów, które pełzają po ziemi; wszyscy ludzie, 22. i wszystko, w czym było tchnienie życia na ziemi, pomarło. 23. I zgładził wszelkie istnienie, które było na ziemi, od człowieka aż do bydlęcia, tak płaza jak i ptactwa powietrznego, i zostały zgładzone z ziemi; pozostał zaś jedynie Noe oraz ci, którzy byli z nim w arce. 24. I trwały wody na ziemi sto pięćdziesiąt dni.


Werset 1: Cały twój dom

CAŁY TWÓJ DOM — całe twe potomstwo i cała twa rodzina.

WŚRÓD TEGO POKOLENIA — Pośród ludzi tego czasu.


Werset 2: Ze wszystkich zwierząt czystych

Teodoret, Abulensis i Beda sądzą, że zwierzęta te nazwane są czystymi przez antycypację, ponieważ miały one zostać ogłoszone czystymi na mocy Prawa Mojżeszowego w Księdze Kapłańskiej 11. Inni jednak słuszniej uważają, że rozróżnienie zwierząt (a także ptaków, jak mają Septuaginta) na czyste i nieczyste, o którym mowa w Kpł 11, istniało również pod prawem natury, i to z natchnienia Bożego oraz z tradycji przodków; mianowicie, że Bóg w czasie prawa natury wyznaczył owe zwierzęta jako czyste dla swoich ofiar, które później, w czasie prawa Mojżeszowego, wyznaczył jako czyste, by Żydzi mogli je spożywać. Tak św. Jan Chryzostom, Didymus i Pereriusz.

PO SIEDEM PAR — czyli czternaście, a mianowicie siedem samców i siedem samic: Orygenes bowiem, Justyn, Oleaster i Dionizy sądzą, że czternaście ze zwierząt czystych, a cztery z nieczystych zostało zachowanych w arce. Wówczas jednak mnogość zwierząt byłaby tak wielka, że arka nie mogłaby ich pomieścić.

Lepiej przeto Józef Flawiusz, św. Ambroży, Chryzostom, Teodoret, Eucheriusz, Lyranus, Abulensis, Kajetan i Pereriusz tłumaczą to w ten sposób: Ze zwierząt czystych weźmiesz po siedem par, to znaczy weźmiesz do arki po siedem z każdego gatunku czystego, mianowicie jedną parę dla rozmnożenia gatunku; drugą parę na ofiarę; trzecią parę na pokarm po potopie; wreszcie siódmego samca dla ofiary, która miała być złożona, gdy tylko potop ustanie — jak rzeczywiście się stało, albowiem skoro tylko potop ustał, Noe z każdego zwierzęcia czystego złożył jedno Bogu w ofierze dziękczynnej, rozdział 8, werset 20; tak Pereriusz. Z nieczystych zaś tylko jedna para została zachowana w arce, dla rozmnożenia gatunku.

Symbolicznie św. Ambroży w księdze O Noem i arce, rozdział 12, mówi, że wzięto po siedem: „ponieważ siódma liczba jest czysta i święta. Z żadną bowiem się nie miesza, ani też nie jest przez inną zrodzona, i dlatego nazywa się dziewicą, gdyż nic z siebie nie rodzi; a tak posiada męską łaskę uświęcenia.”


Spór o feniksa

Z tego miejsca oraz na podstawie innych argumentów Pereriusz i Aldrovandus dowodzą, że feniks nie był w arce, a zatem że żaden feniks nie istnieje ani nigdy nie istniał na świecie: Pismo Święte uczy tu bowiem, że z każdego gatunku zwierząt wprowadzono do arki pary, mianowicie samca i samicę; feniks zaś, jak się powiada, jest na świecie jeden i jedyny. I zaprawdę nie ma nikogo, kto by twierdził, że widział feniksa.

Ponadto ci, którzy twierdzą, że feniks istnieje, bardzo między sobą się o nim spierają. Feniks zatem wydaje się być bajką; być może powstał on stąd, że Egipcjanie w Heliopolis przedstawiali słońce jako ptaka wschodzącego i zachodzącego, i uczynili z niego oraz uformowali feniksa, podczas gdy był on jedynie symbolem i hieroglifem słońca, które jak feniks jest jedno jedyne na świecie.

Temu przypuszczeniu sprzyja to, że starożytni, jak świadczą Laktancjusz i Klaudian, mówili, iż feniks jest ptakiem słońca, który o jego wschodzie śpiewa najsłodziej i czci je z pochyloną głową. Dlatego Pliniusz, w księdze X, rozdział 2, opisując feniksa, mówi, że jest on bajką, i dodaje: „Sprowadzono feniksa” — powiada — „do Miasta za cenzury cesarza Klaudiusza, w 800 roku istnienia Miasta, i wystawiono go na zgromadzeniu ludowym, lecz nikt nie wątpił, że był fałszywy.” Dziwne jest zatem, że Koimbrigensi, w księdze II O niebie, rozdział 3, kwestia 6, artykuł 4, twierdzą, że feniks istnieje, i potwierdzają to zarówno z innych źródeł, jak i z samych tych słów Pliniusza: Pliniusz bowiem uważa feniksa za bajkę; inni starożytni, którzy utrzymują istnienie feniksa, czynią to nie z własnego sądu, lecz z pism dawniejszych autorów, czy to prawdziwych, czy bajecznych, czy symbolicznych. Koimbrigensi dodają jednak, że feniks nie jest jeden, lecz jest ich wielu; ani też nie wskrzesza sam siebie, lecz rodzi się w zwyczajny sposób; przeto stawiają oni innego feniksa niż ten, o którym mówili starożytni jako o symbolu i typie zmartwychwstania; a takich właśnie feniksów chełpią się posiadać Abisyńczycy i inni. Albowiem Koimbrigensi i inni już się zgadzają, że nie ma takiego feniksa, jakiego opisywali starożytni, który byłby jedyny i który umierając, odradzałby się. Jeśli więc kwestia nie dotyczy samej nazwy, musimy powiedzieć, że feniks nie istnieje ani nigdy nie istniał na świecie.


Werset 7: Osiem osób w arce

I WSZEDŁ NOE, I JEGO SYNOWIE, JEGO ŻONA, I ŻONY SYNÓW JEGO. — Zauważ: Tylko osiem osób weszło do arki i zostało ocalonych podczas panowania potopu; z tych ośmiu, siedem zostało ocalonych ze względu na Noego. Henoch zaś, gdy raj został pochłonięty przez wody, został przeniesiony na inne miejsce.

Berosus Anniusza żonę Noego nazywa Tyreą; a żony synów Noego nazywa Pandorą, Noellą i Noeglą. Lecz mężowie uczeni bardzo wątpią, czy Berosus, którego wydał Anniusz, jest prawdziwym i dawnym owym chaldejskim Berosusem; gnostycy, według świadectwa św. Epifaniusza, herezja 26, nazywali żonę Noego Norią: zwalcza ich św. Epifaniusz i twierdzi, że nazywała się ona Bartenon. Ponownie, jedna z tych żon twierdzi o sobie, że była Sybillą babilońską, w księdze I Wyroczni sybillińskich, po wstępie, gdzie wyznaje, że była w arce wraz z mężem. Lecz uczeni uważają to za podejrzane, jakoby te wersety zostały dodane przez jakiegoś półuczonego, by nadać starożytność i autorytet owej księdze wyroczni: to bowiem, co tamże dodaje, iż arka osiadła nie na górach Armenii, lecz Frygii, jawnie sprzeciwia się Mojżeszowi w następnym rozdziale, wersecie 4. Wiem, że niektórzy uczeni przyjmują to symbolicznie i sądzą, że prawdziwe i pierwotne Sybille nie były niewiastami-prorokiniami, lecz były jedynie dawną Kabałą, czyli Kibyllą Hebrajczyków (stąd imię Sybilli), to jest nauką przyjętą od ojców przez tradycję: kabal bowiem po hebrajsku znaczy przyjąć, otrzymać, wziąć od innego; stąd Kabulla czy też Sybilla jest paradosis, czyli tradycją ojców, którą Noe otrzymał z poprzedniej epoki i przekazał potomkom po potopie — podobnie jak Laktancjusz w księdze I Instytucji, rozdział 6, idąc za Warronem, uważa, że Sybilla była tak nazwana, jakby theobulen, ponieważ zwiastowała zamysły Boże. Starożytni bowiem bogów nazywali aious, nie bious, a radę nie boulen, lecz bulen. Jeśli więc Sybilla to Kabała, czyli theobulen, to z pewnością była ona z Noem, i w Noem była w arce. Lecz o Sybillach należy rozprawiać gdzie indziej.


Werset 11: Sześćsetny rok życia Noego

W SZEŚĆSETNYM ROKU ŻYCIA NOEGO — już w pełni ukończonym, a 601. właśnie rozpoczętym od 40 dni, powiada Pereriusz; lecz prawdziwsze jest przeciwne twierdzenie, mianowicie, że potop rozpoczął się w dopiero co rozpoczętym 600. roku życia Noego: potop bowiem trwał cały rok, i w 601. roku życia Noego, w drugim miesiącu, ustał, jak wynika z rozdziału 8, werset 13. Ponadto Noe żył po potopie 350 lat, a w sumie żył 950 lat. Gdyby zaś potop wydarzył się w 601. roku Noego, to skoro trwał cały rok, wynikałoby stąd, że Noe żył 951 lat, co jest fałszem. Ponadto potop nastał w sześćsetnym roku, mówi św. Ambroży w księdze O Noem, rozdział 14: „Ponieważ szóstego dnia został stworzony Adam. Ta sama liczba jest proporcjonalna i jest zachowana zarówno w sprawcy Adamie, jak i w odnowicielu (Noem); gdyż źródłem sześćdziesiątego i sześćsetnego jest liczba sześć.”

Zwróć tu uwagę na stałość wiary Noego; trwał on bowiem w wierze w potop przez sto lat, mianowicie od 500 do 600 roku, i stale go zwiastował, chociaż był wyśmiewany przez wszystkich, nawet przez swoich krewnych, jakoby ogarnięty próżnym strachem, trudzący się głupim wysiłkiem tyle lat nad budową arki; lecz ci ludzie w owym roku zamienili swój śmiech na płacz i na spóźnioną pokutę. Noe był podobny do Matatiasza, 1 Księga Machabejska 2, werset 19.


Miesiąc drugi

W drugim miesiącu — który po hebrajsku nazywa się Ijar, i mniej więcej odpowiada naszemu majowi, przynajmniej co do jego drugiej części; pierwszym bowiem miesiącem Hebrajczyków i Pisma Świętego jest Nisan, który odpowiada częściowo marcowi, a częściowo kwietniowi. W maju więc rozpoczął się potop, i to po to, by Bóg ukazał, że przyczyna potopu nie była naturalna, pochodząca z deszczu i zimowych burz, lecz że został on dokonany szczególną opatrznością Bożą, na początku lata, gdy zaczynały się upały i susze. Aby więc ból bezbożnych był większy, Bóg zgubił ich w najmilszym czasie, gdy obiecywali sobie samą radość. „Jedli i pili”, jak mówi Chrystus u Łukasza 17,27; i św. Ambroży, w księdze O Noem, rozdział 14: „Wtedy” — powiada — „sprowadził potop, gdy boleść tych, którzy byli karani w swoim dostatku, miała być większa, wtedy zemsta straszniejsza, jakby Bóg mówił itd. Niechaj zginie wraz z człowiekiem wszystko, dla którego wszystko powstało. Niech człowiek zostanie strawiony w swoich bogactwach, niech umrze wraz ze swoim posagiem.” Ten sam wyrok spotkał bogacza ewangelicznego, który nagromadziwszy wiele dóbr, obiecywał sobie dalej wystawne życie; lecz tejże nocy zginął. To samo przytrafiło się królowi Nabuchodonozorowi; to samo Hamanowi; to samo Herodowi, Dzieje Apostolskie rozdział 12. O tym właśnie mówi Chrystus: „O godzinie, której się nie spodziewacie, Syn Człowieczy przyjdzie”; i Paweł: „Gdy będą mówić: Pokój i bezpieczeństwo, wtedy nagle przyjdzie na nich zagłada.” Niechże więc nikt nie pokłada ufności w świeckiej pomyślności. „Nadzieja bowiem bezbożnego jest jak puch, który wiatr unosi”, Księga Mądrości 5,15. Józef Flawiusz jednak, rozpoczynając rok od września, ten drugi miesiąc nazywa Marcheszwan (tak bowiem należy czytać, a nie Marsesona), który odpowiada naszemu październikowi, kiedy deszcze są obfite; lecz to, co powiedziałem wcześniej, jest prawdziwsze.

Wreszcie Antoni Fonseca w swych Uwagach do Kajetana, do Rdz 8, oraz Torniellus sądzą, że miesiącem wejścia Noego do arki i wyjścia z niej był styczeń, który — jak twierdzą — dlatego został następnie przez pierwszych pogan poświęcony samemu Noemu i od niego nazwany: Noe bowiem był przez nich nazywany Janusem; i dlatego przedstawiali go jako dwulicowego, ponieważ Noe widział zarówno stary, jak i nowy wiek oraz stulecie. Nie dostrzegam jednak solidnej podstawy dla tej opinii; styczeń bowiem nie był u Hebrajczyków miesiącem drugim, czy weźmiesz rok święty, czy pospolity i cywilny: choć Torniellus stara się to subtelnie wykazać, strona 107.


Dzień siedemnasty

Cedrenus twierdzi, że dzień ten był niedzielą: on bowiem i niektórzy inni uczą, że potop zarówno rozpoczął się, jak i skończył, i doszedł do swego końca w niedzielę — na ile to jest warte.

ROZWARŁY SIĘ — po hebrajsku nibkeu, to znaczy, że zostały rozdarte, rozcięte, strzaskane i rozerwane siłą i gwałtownością wód.


Wszystkie źródła wielkiej otchłani

WSZYSTKIE ŹRÓDŁA — wszystkie zdroje, wszystkie strumienie, wszystkie otwory, wszystkie żyły, wszystkie przewody wodne wychodzące z otchłani: tak że woda otchłani nie mogła już być powstrzymana w swoich strumieniach, żyłach, łożyskach i przewodach wodnych, lecz przerywając je, zalała wszystko i uczyniła jakby jedno morze po całej ziemi: stąd gdy potop ustał, wody zostały sprowadzone z powrotem do tej swojej otchłani i tam zostały zamknięte, gdy — jak mówi Pismo Święte — „zamknięte zostały źródła otchłani.”

WIELKIEJ OTCHŁANI — to znaczy wielu otchłani. Pod ziemią bowiem jest wiele otchłani, to jest przepaści wodnych. Stąd zamiast „wielkiej” po hebrajsku jest rabba, to znaczy „wiele”. Tak Pereriusz i Delrio.

Lecz ponieważ po hebrajsku nie jest theomot, to jest „otchłanie” (w liczbie mnogiej), lecz theom, to jest „otchłań” (w liczbie pojedynczej), a rabba, to jest „wiele”, przez enallagę znaną Hebrajczykom, oznacza to samo, co „wielka”, jak to oddaje nasz przekład: inni słuszniej uważają, że wielka otchłań oznacza tu przepaść, czyli ową niezmierną i najgłębszą otchłań podziemną, która jest pełna wód zarówno z wód przechowywanych w niej przez Boga na początku świata, jak i z morza; otchłań, którą wielu uważa za matkę wszystkich rzek, źródeł i wód słodkich, o której mówiłem w rozdziale 1, werset 9. Ta bowiem po hebrajsku nazywa się theom, zarówno tu, jak i w Księdze Powtórzonego Prawa 33,13, gdzie po hebrajsku jest nazywana theom robetset tachat, to znaczy „otchłań leżąca niżej”; co nasz przekład oddaje jako „otchłań leżąca w dole”. Że bowiem taka podziemna otchłań, czyli przepaść wodna istnieje, uczą Koimbrigensi w traktacie 9 do Meteorologii, rozdział 9, oraz Valesius w Filozofii świętej, rozdział 63, na podstawie wielorakiego doświadczenia, różnych argumentów oraz autorytetu Platona, św. Hieronima, św. Bazylego, Damasceńskiego, Filona, Pliniusza, Izydora, św. Tomasza, św. Bernarda i innych, a także na podstawie wskazanych już miejsc z Pisma Świętego. Chociaż bowiem pod ziemią jest wiele przepaści wodnych, to jednak wszystkie one uważane są za jedną przepaść podziemną, czyli otchłań, zwłaszcza że jest prawdopodobne, iż wszystkie łączą się wzajemnie przez żyły i przejścia i schodzą się w jakiejś głównej i większej przepaści niczym w macicy. Z tej więc otchłani, wybuchając jako najobfitsze wody, niczym rzeki, owszem, niczym morza, pokryły one ziemię: każde bowiem morze łączy się i jednoczy przez żyły z wspomnianą otchłanią; stąd przez otchłań rozumie się tu również morza: otchłań bowiem jest przepaścią wód, zarówno tych, które zawarte są w ziemi, jak i tych, które zawarte są w morzu.

Powiesz: A więc wtedy w morzu i w otchłani powstała próżnia. Odpowiadam, że nie powstała, częściowo dlatego że w miejsce wody wszedł do otchłani powietrze, a częściowo dlatego, że Bóg wtedy rozrzedził wody morza i otchłani, przez co doszło do tego, że wymagały one większej przestrzeni i rozlewały się nie tylko przez swoje łożyska, lecz także po ziemi.

Zauważ: rozwarły się wszystkie źródła, jak gdyby mówiło: Tak wielka była siła i obfitość wody wybuchającej z otchłani i morza, że przekroczyła ona wszystkie swoje źródła, granice i tamy, i wylała się we wszystkich kierunkach przez boki, i zalała całą ziemię; podobnie jak czynią to potoki zamknięte w ziemi, gdy siłą swoich wód rozszerzają, rozrywają i przebijają swoje ujścia, łożyska i tamy, którymi były zamknięte jakby więzieniami, i wylewają się we wszystkich kierunkach przez boki, i zalewają wszystko.


Upusty niebios

I OTWORZYŁY SIĘ UPUSTY NIEBIOS. — „Upusty”, mówią Eugubinus i Oleaster, to otwory, które Bóg uczynił na niebie, czyli firmamencie, aby przez nie mogły spływać wody, które są nad firmamentem: utrzymują bowiem, że wody te zostały tam złożone przez Boga w celu potopu na początku świata; lecz w takim razie musiałby zostać rozdarty nie tylko firmament, ale i wszystkie nieba planet, co jest nieprawdopodobne.

Po wtóre, Piotr z Ailly oraz inni, których przytacza Pereriusz, strona 252, przez upusty rozumieją konstelacje, których naturalną siłą miał być spowodowany potop; lecz jest to sprzeczne z tym wersetem oraz z wersetem 4.

Twierdzę przeto, że upusty niebios są tu nazywane przez katachrezę chmurami oraz samą drugą strefą powietrza, podzieloną na wiele części i obszarów, która zawiera i powstrzymuje w sobie pary i wody jakby pewnymi ryglami i upustami — to znaczy: Chmury oraz sama druga strefa powietrza rzuciły podczas potopu na ziemię z tak wielką gwałtownością największą moc wód, że całe powietrze zdawało się być rozdarte w ogromne otwory, przez które wylewały się nie tyle krople i deszcze, ile najgęstsze ulewy, niczym rzeki i strumienie, tak że powietrze zdawało się już być nie powietrzem, lecz nieustanną ulewą, owszem, morzem. Tak mówią św. Jan Chryzostom, Rupert i Pereriusz; upusty (cataractae) bowiem biorą swą nazwę od kataregnumi, to znaczy „rzucam się na łeb na szyję w dół”. Stąd, gdy owe upusty zostały rozerwane, Mojżesz dodaje: „I spadł deszcz na ziemię przez czterdzieści dni.”

Przyczyna potopu była dwojaka: jedna z góry, a mianowicie deszcz wybuchający z upustów niebios; druga z dołu, mianowicie wybuch i zalanie otchłani, tak iż ziemia pośrodku została ze wszystkich stron zalana i pochłonięta przez wody.


Przyczyna i rozmiar potopu

Zaprawdę trudno jest pojąć, skąd wzięła się tak wielka obfitość wód, która pokryła całą ziemię, a nawet przewyższyła najwyższe góry o piętnaście łokci. Wiadomo bowiem, że niektóre góry wznoszą się na cztery mile włoskie, czyli cztery tysiące kroków, i górują nad ziemią — taka jest wysokość Alp stopniowo się wznoszących. A jeśli wody były wszędzie na ziemi równie wysokie, jak się zdaje (i na to wskazuje Pismo Święte w rozdziale 8, werset 3, gdzie mówi, że arka Noego unosząca się na wodach potopu, które stopniowo opadały, w siódmym miesiącu w końcu osiadła na górach Armenii, a w dziesiątym miesiącu ukazały się szczyty innych gór — były więc dotąd pokryte wodami), to zaprawdę ogromny był obwód wód, który z łatwością mógłby objąć w sobie cztery morza i więcej, co jest geometrycznie oczywiste dla każdego obliczającego i mierzącego tę przestrzeń: im wyżej bowiem się wznosi, tym bardziej rozszerza się pojemność obwodu, i wzrasta stopniowo w postępie geometrycznym do ogromnej ilości. Morze bowiem jest daleko mniejsze niż ziemia i zdaje się niewiele większe niż góry i pagórki; weszło bowiem na ich miejsce. Bóg bowiem z ziemi poprzednio okrągłej wzniósł góry, aby przez to uczynić w niej doły i wykopy, do których wprowadził wody, które wcześniej pokrywały ziemię, aby ziemia, wolna od wód, mogła być zamieszkana.

A zatem morze niewiele przyczyniło się do tak wielkiego potopu. Dalej, pary unoszone z ziemi i powietrza nie zdają się mogły dostarczyć reszty: aby bowiem z pary i powietrza powstała woda, musi zajść wielkie zagęszczenie powietrza. Dziesięć uncji powietrza, a nawet o wiele więcej, nie wytworzy jednej uncji wody. Przeto nawet gdyby większa część powietrza została zamieniona w wodę, ledwo zdaje się wystarczyć, aby dostarczyć tak wielkiej masy wód — nawet jeśli twierdzisz, że zostały one przez Boga rozciągnięte i rozprzestrzenione przez rozrzedzenie; zwłaszcza że gdyby wody zostały bardzo rozrzedzone, z pewnością byłyby bardzo subtelne, lekkie i powietrzne, wskutek czego nie mogłaby na nich pływać i utrzymywać się tak ciężka i obciążona arka. Dodajmy, że wówczas w miejsce powietrza zamienionego i zagęszczonego w wodę musiałyby wstąpić inne ciała albo pozostałaby ogromna próżnia, której natura się wzdraga; albo z pewnością nowa woda lub nowe powietrze musiałoby być przez Boga stworzone, a po potopie unicestwione, co również wydaje się niedorzeczne. Dlatego niektórzy mężowie uczeni twierdzą, że argumentami już przytoczonymi są zmuszeni przyznać wraz z Oleastrem i Eugubinem, iż wody, które spowodowały potop, są tymi, które pierwotnie zostały przez Boga zgromadzone w największej obfitości ponad niebiosami w tym właśnie celu, i że dlatego Bóg uczynił w firmamencie upusty, czyli przejścia, przez które wody te mogły zstąpić: prosta bowiem narracja Mojżesza zdaje się tego wymagać. Skoro bowiem znajdujemy w niebie prawdziwe wody odpowiednie do potopu, nie jest konieczne szukanie tak wielu i tak wielkich przemian powietrza. Ponadto wielu starożytnych i nowożytnych uważa, że niebiosa nie są stałe, lecz płynne i rozdzielne jak powietrze czy eter; a jeśli na to przystaniesz, wody mogły łatwo przez nie zstępować. Aby zaś miejsce wód górnych nie było puste, albo wstąpiło tam powietrze i eter, które w czasie potopu wydają się zamienić miejscem z wodami górnymi; albo też Bóg rozrzedził pozostałe wody, które nad niebiosami pozostały w czasie potopu, tak by wypełniły miejsce wód towarzyszących, które zstępowały. Ponadto, powiadają, Bóg przyspieszył zstępowanie wód szczególnym impulsem; gdyby bowiem zstępowały ruchem naturalnym, zajęłoby im to przy zstępowaniu z tak wysokiego i odległego miejsca ponad sto lat, jak to wykazałem w rozdziale 1, werset 14. Tej opinii sprzyja św. Piotr w Drugim Liście, rozdział 3, werset 5, gdzie jeśli uważnie rozważysz słowa, zdaje się mówić, że świat zginął od wód potopu, to jest niebo i ziemia, tak jak zginie na swym końcu od ognia pożogi. A zatem, jak nie tylko żywioły, lecz same niebiosa, jak mówi w wersecie 12, „rozpłyną się płonąc”, tak podobnie zdają się one w potopie zostały rozdarte i pochłonięte przez wody, tak iż można sądzić, że w pewien sposób zginęły. Pełna bowiem antyteza św. Piotra zdaje się tego wymagać; stąd w wersecie 5 mówi: „Że niebiosa były przedtem i ziemia”, itd., „przez które ów ówczesny świat zginął, zalany wodą; niebiosa zaś obecne”, itd., „są zachowane dla ognia”, jakby mówił: Świat i dawne niebiosa zginęły w potopie; lecz niebiosa, które po potopie zostały przez Boga przywrócone i teraz istnieją, są podobnie zachowane dla ognia, aby zostały strawione i zginęły; dlatego dodaje w wersecie 13: „Lecz oczekujemy nowych niebios i nowej ziemi według Jego obietnic.” Dodajmy do tego, że Ezdrasz, księga 4, rozdział 6, werset 41, firmament nazywa duchem, to jest powietrzem lub eterem; sam bowiem nazywa go duchem, jak wynika z wersetu 39. Tak więc ci, którzy przyjąwszy tę zasadę, że niebiosa są płynne lub rozdzielne, filozofują nie najgorzej i dają łatwą oraz jasną przyczynę tak wielkiej ilości wód, jaka była wymagana do potopu.

Lecz ponieważ Arystoteles i Filozofowie tę zasadę stanowczo odrzucają, a także dlatego, że owe wody ponad niebiosami są subtelne i niebiańskie, i najbardziej oddalone od ziemi: dlatego odpowiadam i mówię, po pierwsze, że samo morze nie mogło spowodować tak wielkiego potopu: potop bowiem był o wiele większy niż całe morze. Morze bowiem w porównaniu z ziemią jest niewielkie: gdy bowiem zostało oddzielone od ziemi, wstąpiło jedynie w miejsce dołów i wykopów, z których wzniesiono góry; przeto mniej więcej swoją ilością dorównuje górom, jak już powiedziano. Ponadto żeglarze, którzy sondą zbadali głębokość morza, twierdzą, że morze w swojej środkowej części, gdzie jest najgłębsze, zwyczajnie nie jest głębsze niż pół mili włoskiej, to jest pięćset kroków: podczas gdy półśrednica ziemi wynosi trzy tysiące mil, jak powszechnie uczą matematycy. Czym jest pół mili, nawet na najwyższej, a więc najobszerniejszej powierzchni ziemi, jeśli się to porówna z trzema tysiącami mil, które są miarą głębokości ziemi od powierzchni do środka? Ponadto morze ledwo pokrywa połowę powierzchni ziemi, i żadnych gór; owszem, Ezdrasz, księga 4, rozdział 6, werset 42, mówi, że wody i morze zajmują tylko siódmą część ziemi. Skoro więc te obliczenia zostały przeprowadzone, wynika z nich, że morze jest zaledwie tysięczną częścią ziemi: przestrzeń zaś, do której podniósł się potop ponad ziemię, zawierała dwieście trzydziestą ósmą część ziemi, jak zaraz powiem; liczba ta zawiera tysięczną ponad czterokrotnie, tak że aby wypełnić wodą przestrzeń, do jakiej podniósł się potop, cztery morza by nie wystarczyły, chyba że powiesz, iż morze zostało przez Boga rozrzedzone do czterokrotności swej zwyczajnej rozciągłości.

Twierdzę po drugie: Przyczyną potopu były pary wzniesione na nowo z kuli ziemskiej i morskiej i tam rozpuszczone w deszcz. Co do tego zauważ: Jeżeli przyjmiesz, że potop podniósł się na pięć mil włoskich ponad ziemię — pokrył bowiem najwyższe góry o 15 łokci, a niektóre góry wznoszą się na cztery mile ponad ziemię. Przyjmijmy więc dla łatwiejszego obliczenia, że potop podniósł się na pięć mil ponad ziemię — twierdzę, że ta przestrzeń pięciu mil nie jest niczym innym, jak dwieście trzydziestą ósmą częścią kuli ziemskiej, jak to wykazali mi w Rzymie biegli matematycy po dokonaniu obliczeń. Otóż Bogu łatwo było zamienić 238. część ziemi, z którą zmieszane jest morze, w pary, a te zamienić w deszcze: one zatem wypełniłyby całą tę przestrzeń pięciu mil. Dodaj, że woda jest dziesięciokrotnie mniej gęsta od ziemi: dlatego wspomnianą liczbę 238. części ziemi, wystarczającą do wypełnienia przestrzeni pięciu mil właśnie wymienionej, należy pomnożyć przez dziesięć; a jeśli to uczynisz, otrzymasz 2380: przeto 2380. część ziemi rozpuszczona w pary i deszcze wystarczyła do wypełnienia tej przestrzeni pięciu mil. Czymże jest 2380. część ziemi w porównaniu z całą kulą ziemską? A w miejsce tej części ziemi odchodzącej w pary wstąpiły powietrze i woda, rozprzestrzenione przez rozrzedzenie i bardziej niż zwykle rozciągnięte.

Wreszcie Bóg mógł podobnie rozrzedzić i rozciągnąć deszcz: a zakładając to, znacznie mniejsza część ziemi i deszczów wystarczyła do wypełnienia tej przestrzeni. Jest także prawdopodobne, że Bóg część powietrza zamienił w deszcz i wodę. Trzy żywioły zatem, to jest powietrze, woda i ziemia, przyczyniły się do spowodowania tak wielkiego potopu. Miejsce św. Piotra wyjaśniłem w moich Komentarzach do jego listu.


Werset 12: Czterdzieści dni

Przyczyną tego tak ciągłego deszczu było nieustanne mnożenie i przemienianie par w wody; Bóg bowiem wtedy nieprzerwanie rozpuszczał pary, powietrze i inne rzeczy w wody przez 40 dni, i miłosiernie spuszczał je nie wszystkie naraz, lecz stopniowo, aby tymczasem ludzie byli przerażeni i czynili pokutę, mówi św. Jan Chryzostom.

Zauważ: Oleaster sądzi, że padało nieprzerwanie nie tylko przez te 40 dni, lecz także przez 150 następnych. Pismo Święte jednak twierdzi tylko, że padało przez 40 dni, co wystarczająco sugeruje, że po 40 dniach deszcz ustał. Tak twierdzą Abulensis i Pereriusz.


Werset 13: W samej chwili

W SAMEJ CHWILI (w momencie owego dnia; po hebrajsku jest beetsem haiom, „w kości dnia”, to jest w substancji — kości bowiem dają ciału trwałą substancję — owego dnia, mianowicie w owym dniu 17. drugiego miesiąca, 600. roku Noego) WSZEDŁ — mianowicie ostatecznie i całkowicie, Noe ze wszystkimi do arki. Należy bowiem zauważyć z wersetów 1, 4 i 7, że Noe zaczął wchodzić do arki siedem dni przed potopem, i w ciągu tych dni stopniowo wnosił pokarm i zwierzęta do arki, tak aby w samym dniu potopu, którym był siedemnasty dzień drugiego miesiąca, wszystko i wszyscy zostali doskonale wprowadzeni. Słowo „wszedł” oznacza tu zatem czyn nie rozpoczęty, lecz dokonany i spełniony. Łaskawość Boża bowiem chciała przez te siedem dni, przez przygotowania, jakie Noe czynił, oraz przez nieustanne wprowadzanie zwierząt i zapasów do arki, ostrzec ludzi o nadchodzącym potopie i pobudzić ich do pokuty. Tak mówią św. Ambroży, Tostatus i Pereriusz.


Werset 14: Wszystkie ptaki i wszystkie istoty latające

Ptaki to te, które mają pióra; istoty latające to te, które mają skrzydła, czy to pierzaste, czy błoniaste, jakie ma nietoperz.


Werset 16: Pan zamknął go

PAN ZAMKNĄŁ GO Z ZEWNĄTRZ — a mianowicie, smarując z zewnątrz drzwi arki smołą przeciwko wodom, czego Noe, już zamknięty w arce, nie mógł uczynić. Stąd tekst hebrajski ma: „Pan zamknął za nim”; albo, jak tłumaczy Vatablus, „po nim”. Zobacz, jak wielką troskę i opatrzność ma Bóg dla Noego i jego rodziny.


Werset 17: Stał się potop

Tropologicznie św. Ambroży w księdze O Noem, rozdział 13, mówi: „Obraz potopu jest figurą oczyszczenia naszej duszy. I tak, gdy umysł nasz obmyje się z cielesnych ponęt tego świata, w których dotąd się rozkoszował, to również przez dobre myśli zmyje brud dawnej pożądliwości, jakby czystszymi wodami wchłaniając gorycz poprzednio mętnych strumieni.”

Wody burzyły miasta, wyrywały drzewa z korzeniami i kładły pokotem wszystkie zboża i pędy; wtedy zaiste, jak śpiewa Owidiusz: „Wszystko było morzem, a morzu brakło brzegów.”

Zauważ tu znów stałość wiary, nadziei i cierpliwości Noego. Był on bowiem w najcięższych pokusach, tak że byłoby dziwem, gdyby nie popadł w rozpacz: po pierwsze bowiem, zmuszony był opuścić swój dom, przyjaciół i wszystko, a nawet oglądać ich zagładę; po drugie, zamknięty był jakby w więzieniu i w ciemnościach, wśród smrodu zwierząt; po trzecie, trząsł się z przerażenia widząc tak wielki gniew Boży i wody wdzierające się ze wszystkich stron, a nawet widząc nic innego, jak obecną śmierć. Jeśli bowiem na morzu i pośród fal ludzie się boją, jakże bardzo bał się Noe? Po czwarte, mógł się obawiać, że Bóg opuści i jego samego z powodu jakiejś winy; po piąte, nie wiedział, jak długo burza będzie trwała; po szóste, nie widział żadnego wyjścia: arka bowiem była zamknięta; po siódme, dręczyła go zagłada wszystkich ludzi i zwierząt; po ósme, trudził się, aby pocieszyć i umocnić swoich w arce, aby nie popadli w rozpacz. Któż w tak wielkich pokusach nie uległby i nie wolałby raczej umrzeć? Lecz Noe wytrzymał to wszystko i pokonał, polegając jedynie na Bogu oraz na Jego obietnicy i opatrzności, gdyż nie było innej pomocy ani rady. Tak Bóg ćwiczy i doskonali swoich, gdy odejmuje im wszystkie podpory, aby się całkowicie powierzyli Bogu. Uczmy się i my w każdej trudności jednoczyć z Bogiem i pokładać w Nim nadzieję ponad wszystko. Pan to jest bowiem, który „zabija i ożywia, do grobu prowadzi i przywodzi z powrotem.” Cóż więc dziwnego, że Paweł tak bardzo chwali Noego za jego wiarę w Liście do Hebrajczyków 11,7, oraz Syrach w rozdziale 44, werset 17.


Werset 20: Piętnaście łokci ponad górami

Potop sięgał zatem aż do najniższej części środkowej strefy powietrza: tak wysoko bowiem sięga Olimp i inne bardzo wysokie góry; a zatem potop pochłonął i zniszczył również raj. Niektórzy sądzą, że ogień wzniesie się równie wysoko, mianowicie piętnaście łokci ponad ziemię i góry, podczas pożogi na końcu świata, i św. Augustyn sugeruje to w księdze 3 O Księdze Rodzaju dosłownie, rozdział 2, i udowadnia to z Drugiego Listu św. Piotra rozdział 3, wersety 5 i 7. Fałszywe jest więc to, co przypuszczał Kajetan, iż góry, o których mowa, że zostały pokryte wodami, są tymi, które są pod niebem powietrznym, a nie tymi, które przewyższają środkową strefę powietrza, jakimi są, jak twierdzi, Olimp i Atlas: jest to bowiem sprzeczne z Pismem Świętym w tym miejscu, które zapewnia, że wszystkie góry ziemi zostały przewyższone i pochłonięte przez potop, jak słusznie zauważa św. Augustyn w księdze 15 O państwie Bożym, rozdział 27. Także podstawa argumentu Kajetana, mianowicie że niektóre góry przewyższają środkową strefę powietrza, czyli miejsce deszczu i śniegu, jest fałszywa; stwierdzono bowiem, że szczyt Atlasu pokryty jest śniegiem.

Zauważ: Woda przewyższyła wszystkie góry o piętnaście łokci, aby najwyżsi giganci ani żadne inne bardzo wielkie zwierzę nie mogli zostać zachowani na szczycie najwyższej góry. Przeto to, co opowiadają Żydzi — że Og, król Baszanu, był jednym z owych gigantów, o których mowa w rozdziale 6, i że stojąc na najwyższej górze uszedł potopowi, i dowodzą tego z tego, co jest powiedziane w Pwt 3,10: „Tylko Og pozostał ze szczepu olbrzymów” — jest bajką, gdyż wtedy Og miałby 800 lat: tyle bowiem lat upłynęło od potopu aż do wejścia Hebrajczyków do Kanaanu, gdy Og został przez nich zabity, Pwt 3,3.


Życie Noego w arce

Można zapytać, co Noe czynił ze swoją rodziną przez cały czas w arce. Torniellus odpowiada, że współczuł wszystkim pozostałym, którzy ginęli, i cieszył się ze swojego ocalenia w arce, i dziękował Bogu; po drugie, że oddawał się modlitwom i kontemplacji; po trzecie, że troszczył się o siebie i o wszystkie zwierzęta, dając im pokarm i napój, zamiatając nieczystości do zęzy, a stamtąd podnosząc je za pomocą pompy lub wiader i wyrzucając je z arki przez małe okienka, które były wyżej; wreszcie, że zarządzał wszelkimi sprawami arki.


Werset 22: Wszystko, w czym było tchnienie życia

A WSZYSTKO, W CZYM BYŁO TCHNIENIE ŻYCIA NA ZIEMI, POMARŁO. — Tekst hebrajski dosłownie brzmi tak: „i wszystko, czego tchnienie ducha (to jest tchnienie oddechu, czyli oddychania) życia było w nozdrzach jego, ze wszystkiego, co było na lądzie, pomarło”, to jest absolutnie wszystko, co oddychało na ziemi, pomarło. Stąd Biblia Zuryska tłumaczy: „i wszystko, w czyich nozdrzach tchnął oddech życia, ze wszystkiego, co żyło na lądzie, pomarło”; Vatablus: „już wcześniej zginęły.” Dodaje „na lądzie” ze względu na ryby, które żyją w mokrym, to jest w wodzie: te bowiem pozostały przy życiu i ocalały. Paginus: „Wszystko, w czyim obliczu było oddychanie życia, ze wszystkiego, co było na lądzie, pomarło.” Septuaginta oddaje to tak: „I wszystko, cokolwiek miało ducha życia, i każdy, kto był na suchym, pomarł.” Targum chaldejski: „Wszystko, w czym jest tchnienie ducha życia w ich nozdrzach, ze wszystkiego, co jest na lądzie, pomarło.”


Werset 24: Sto pięćdziesiąt dni

Zauważ, że tych 150 dni nie należy liczyć osobno po 40 dniach deszczu wspomnianych w wersecie 12 (jak utrzymują Józef Flawiusz, Chryzostom, Tostatus i Kajetan), lecz tak, że je obejmują; od 17. dnia drugiego miesiąca bowiem, kiedy rozpoczął się deszcz i potop, aż do 27. dnia siódmego miesiąca, kiedy po opadnięciu wód arka osiadła na górach Armenii, jak podano w rozdziale 8, werset 4, upływa tylko 160 dni; a zatem przez pierwsze 40 dni padał deszcz, którym ziemia i wszystkie góry zostały pokryte do piętnastu łokci; następnie przez kolejne sto dziesięć dni woda pozostawała na tym poziomie i wysokości, po czym zaczęła opadać, tak iż na dziesiąty dzień potem arka osiadła na górach Armenii: tyle bowiem dni liczy się w sumie, od 17. dnia drugiego miesiąca, kiedy rozpoczął się potop, aż do 27. dnia siódmego miesiąca, kiedy arka osiadła, mianowicie 160 dni, które należy podzielić i rozdzielić w sposób, jaki właśnie opisałem. Tak mówią Lyranus, Hugon i Pereriusz.


Groza potopu

Straszny był ten widok potopu: a jakiż dopiero będzie potop ognia w piekle? Pomyśl, jak straszny jest Bóg w swoich wyrokach nad synami ludzkimi, jak straszna jest Jego sprawiedliwość i pomsta. „Podniosły rzeki fale swoje od głosów wód wielu. Dziwne są nawałnice morza, dziwny na wysokościach Pan.” Cóż zatem będzie w dniu sądu, który podobnie pochłonie wszystkich z nienacka? Posłuchajcie Chrystusa, samej Prawdy, Mt 24,37: „Jak za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Jak bowiem w dniach przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wychodzili aż do dnia, w którym Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich: tak też będzie z przyjściem Syna Człowieczego.”

Groza potopu. Wtedy, jak mówi Hugon Kardynał za św. Bernardem, drogi będą ciasne ze wszystkich stron dla potępionych. U góry będzie rozgniewany Sędzia; pod spodem — straszna otchłań; po prawej — grzechy oskarżające; po lewej — niezliczone demony wlokące na karę; wewnątrz — palące sumienie; na zewnątrz — świat w ogniu. Nędzny grzeszniku przyłapany na uczynku, dokąd uciekniesz? Skryć się będzie niemożliwe, pokazać się — nieznośne. Jeśli zapytasz, kto cię oskarży? Powiadam: cały świat; gdy bowiem obrażony jest Stwórca, każde stworzenie nienawidzi obrażającego, to jest grzesznika.

Gdy wody wzbierały, drżące matki z dziećmi biegały po swoich domach, nie wiedząc, dokąd pójść; inni wstawali przerażeni od stołu i szukali ucieczki; z łoża małżeńskiego wyskakiwali mąż i żona, on tu, ona tam uciekała, by uniknąć nacierającej fali; można by było widzieć, jak jedni nagle wspinają się na wyższe piętra swoich domów, inni nawet na szczyty dachów; niektórzy także wspinają się na gałęzie wysokich drzew, inni zaś w pośpiechu rzucają się na grzbiety wzgórz i gór, lecz daremnie: nikt bowiem nie mógł uniknąć tej siły i gwałtowności wód; wszędzie trwoga, wszędzie drżenie. O, jakże wtedy żałowali, że nie słuchali Noego ostrzegającego ich o tych rzeczach, lecz naśmiewali się z niego! O Noe, jakże mądry byłeś — mówili — o jakże byliśmy szaleni, jakże obłąkani, jakże głupi! O, gdybyśmy teraz mogli wejść do arki, jakże pragnęlibyśmy być zamknięci w niej na całe życie! Mogliśmy kiedyś, ale nie chcieliśmy; teraz chcemy, ale nie możemy. Frygowie za późno stają się mądrzy. Z tych i podobnych rozważań widzisz, jak straszny był potop; a abyś go jeszcze pełniej zobaczył i pojął, wyobraź sobie, że stoisz na szczycie góry i widzisz wody zalewające całą ziemię, niszczące wszystko, pochłaniające ludzi i zwierzęta, obalające twierdze i miasta, wciąż wzbierające i przewyższające wszystkie góry, a wreszcie docierające do ciebie stojącego na szczycie i podobnie pochłaniające cię i topiące. Z tego naucz się, czym jest grzech, który sprowadził tę klęskę na cały świat; i jeśli taki był potop wody na ziemi, jakiż będzie potop ognia w piekle?