Korneliusz a Lapide

Genesis XXVIII


Spis treści


Streszczenie rozdziału

Jakub, uciekając przed Ezawem, udaje się do Mezopotamii i śpiąc w drodze widzi Boga wspartego na drabinie, po której aniołowie wstępowali i zstępowali, pocieszającego go, i dlatego nazwał to miejsce Betel; a wreszcie w wersecie 20 składa ślub Bogu.

Uwaga: Wszystko to wydarzyło się w 77. roku życia Jakuba, jak wykazałem na początku rozdziału 27.


Tekst Wulgaty: Rdz 28,1-22

1. Izaak więc przywołał Jakuba, pobłogosławił go i nakazał mu, mówiąc: Nie bierz sobie żony z rodu Kanaan; 2. lecz idź i udaj się do Mezopotamii Syryjskiej, do domu Betuela, ojca twej matki, i weź sobie stamtąd żonę spośród córek Labana, twego wuja. 3. A Bóg Wszechmogący niech ci błogosławi, niech cię rozmnoży i rozpleni, abyś się stał mnóstwem ludów. 4. I niech ci udzieli błogosławieństwa Abrahama, tobie i twemu potomstwu po tobie, abyś posiadł ziemię twego pielgrzymowania, którą obiecał twemu dziadkowi. 5. A gdy Izaak go odprawił, wyruszył i przybył do Mezopotamii Syryjskiej, do Labana, syna Betuela Syryjczyka, brata Rebeki, swej matki. 6. A Ezaw, widząc, że ojciec pobłogosławił Jakuba i wysłał go do Mezopotamii Syryjskiej, aby stamtąd wziął sobie żonę, i że po błogosławieństwie nakazał mu, mówiąc: Nie weźmiesz sobie żony z córek Kanaan; 7. a że Jakub, posłuszny swoim rodzicom, udał się do Syrii: 8. widząc także, że jego ojciec nie patrzył przychylnie na córki Kanaan, 9. poszedł do Izmaela i pojął za żonę, oprócz tych, które już miał, Machalat, córkę Izmaela, syna Abrahama, siostrę Nebajota. 10. Jakub zatem wyruszył z Beer-Szeby i udał się do Charanu. 11. A gdy przyszedł na pewne miejsce i chciał tam odpocząć po zachodzie słońca, wziął z kamieni, które tam leżały, i podłożywszy je pod głowę, zasnął na tym samym miejscu. 12. I ujrzał we śnie drabinę stojącą na ziemi, której szczyt dotykał nieba, a aniołowie Boży wstępowali i zstępowali po niej, 13. a Pan wsparty na drabinie mówił do niego: Ja jestem Pan, Bóg Abrahama, ojca twego, i Bóg Izaaka. Ziemię, na której śpisz, dam tobie i twemu potomstwu. 14. A potomstwo twoje będzie jak proch ziemi: rozszerzysz się na Zachód i na Wschód, na Północ i na Południe, i będą błogosławione w tobie i w twoim potomstwie wszystkie pokolenia ziemi. 15. I będę twoim stróżem, gdziekolwiek pójdziesz, i przyprowadzę cię z powrotem do tej ziemi, i nie opuszczę cię, dopóki nie wypełnię wszystkiego, co powiedziałem. 16. A gdy Jakub obudził się ze snu, rzekł: Zaprawdę, Pan jest na tym miejscu, a ja nie wiedziałem. 17. I drżąc, powiedział: Jak straszne jest to miejsce! Nie jest to nic innego, jak dom Boży i brama niebios. 18. Wstając zatem rano, Jakub wziął kamień, który podłożył sobie pod głowę, i postawił go jako pomnik, wylewając nań oliwę. 19. I nazwał to miasto Betel, które dawniej nazywało się Luz. 20. Złożył też ślub, mówiąc: Jeśli Bóg będzie ze mną i będzie mnie strzegł w drodze, którą idę, i da mi chleb do jedzenia i odzienie do okrycia, 21. i wrócę szczęśliwie do domu mego ojca: Pan będzie moim Bogiem, 22. a ten kamień, który postawiłem jako pomnik, będzie nazwany Domem Bożym, i ze wszystkiego, co mi dasz, ofiaruję Ci dziesięcinę.


Werset 1: Pobłogosławił go

1. POBŁOGOSŁAWIŁ GO — potwierdził błogosławieństwo udzielone nieco wcześniej. Tak św. Augustyn.


Werset 2: Do Mezopotamii

2. DO MEZOPOTAMII — do Charanu, czyli Karrh, miasta w Mezopotamii, które było oddalone od Beer-Szeby, gdzie mieszkali Izaak i Jakub, o około osiem dni drogi.

DO DOMU BETUELA — który należał do Betuela, ale po jego śmierci przeszedł na jego syna, mianowicie Labana, wuja Jakuba.


Werset 3: Niech cię rozmnoży i rozpleni

3. NIECH CIĘ ROZMNOŻY I ROZPLENI, ABYŚ SIĘ STAŁ MNÓSTWEM LUDÓW — niech cię rozmnoży licznym potomstwem i wielką rodziną, aby wiele pokoleń i mnóstwo ludów zrodziło się z ciebie. I rzeczywiście, dwanaście pokoleń pochodzących od Jakuba było w istocie ludne.


Werset 4: Potomstwu twemu po tobie

4. POTOMSTWU TWEMU PO TOBIE. — Stąd św. Augustyn, w księdze XVI Państwa Bożego, rozdział 38, oraz Rupert wnioskują, że obietnice Boże dotyczące posiadania ziemi Kanaan, licznego potomstwa i bogactw, dotyczące Chrystusa, który miał się z niego narodzić itd., złożone Abrahamowi i Izaakowi, zostały przypisane Jakubowi i jego potomkom; i z tego powodu Ezaw jest uważany za wykluczonego i obcego wobec potomstwa i rodziny Abrahama i Izaaka, i za tego, który stał się ojcem i założycielem obcego narodu, mianowicie Edomitów; stąd w konsekwencji warunek i zobowiązanie zawarte w przymierzu i błogosławieństwie Abrahama, mianowicie prawo obrzezania, nie obowiązywało Ezawa i Edomitów; chociaż dobrowolnie i z własnej woli je przyjęli, jak wynika z Jr 9,25 i 26.


Werset 5: Przybył do Mezopotamii

5. PRZYBYŁ DO MEZOPOTAMII — tą podróżą, która jest szerzej opisana w wersecie 10. Jest to zatem prolepsa; Mojżesz bowiem chciał naraz, jakby w streszczeniu, przedstawić i zestawić czyny zarówno Ezawa, jak i Jakuba, oraz ucieczkę Jakuba od brata i jej cel, aby następnie podjąć i opowiedzieć ją szerzej w dalszych fragmentach. Mojżesz zamierza bowiem szczegółowo opisać czyny Jakuba jako ojca dwunastu Patriarchów i wszystkich Izraelitów; dlatego, aby mógł się im w pełni poświęcić, wspomina mimochodem i skrótowo przedstawia czyny Ezawa, które wydarzyły się w tym samym czasie.

W sensie moralnym św. Ambroży, w księdze II O Jakubie i życiu szczęśliwym, naucza, że Jakub był szczęśliwy nawet na ucieczce i wygnaniu. „Czyż nie był szczęśliwy Jakub — powiada — nawet gdy opuszczał ojczyznę? Zaprawdę, był prawdziwie szczęśliwy, który przyjął trudy wygnania, aby złagodzić gniew brata. Jeśli bowiem szczęśliwy jest ten, kto unika grzechu, z pewnością nie można odmówić szczęścia temu, kto łagodzi winę drugiego i odwraca zbrodnię. A zatem uniknął przygotowanego bratobójstwa dobrowolnym wygnaniem i przez to szukał bezpieczeństwa dla siebie, a bratu darował niewinność. Słusznie więc łaska Boża towarzyszyła mu wszędzie, aby nawet gdy spał, mógł zdobyć nagrodę szczęśliwego życia; widział bowiem tajemnice przyszłych rzeczy i słyszał Boże wyrocznie.”

We śnie bowiem otrzymał wspaniałe pocieszenia od Boga, widzenia, błogosławieństwa i obietnice, zgodnie z Pnp 5,2: „Śpię, lecz serce moje czuwa.” Stąd Klemens Aleksandryjski, w księdze II Pedagoga, rozdział 9, porównuje tych, którzy śpią trzeźwo, z aniołami zawsze czuwającymi, ponieważ otrzymują wieczność życia z rozmyślania ich czuwania. Przez to oznacza, że dusza niejako umiera, gdy ustaje w rozmyślaniu, lecz żyje i uwiecznia się, gdy ćwiczy się w nieustannym rozmyślaniu.


Werset 8: Syryjczyka

8. SYRYJCZYKA — to jest Mezopotamczyka. Zobacz co powiedziano w rozdziale 25, werset 20.

WIDZĄC TAKŻE — to jest spostrzegając i zauważając. Tak hebrajski. „Widząc” tutaj nie oznacza zatem tego samego co badanie, lecz jakby: gdy dowodem i doświadczeniem nauczył się i odkrył. Wydaje się, że Ezaw chciał wziąć tę trzecią żonę, która podobałaby się jego rodzicom, albo przynajmniej nie raziłaby ich tak jak dwie poprzednie, które były Kananejkami. Nie chciał jednak wziąć żony z domu Nachora, chociaż wiedział, że byłoby to milsze jego rodzicom; i to z pewnej dumy, ponieważ Jakub tam poszedł, a on nie chciał uchodzić za naśladowcę brata, zwłaszcza że sam był od niego starszy.


Werset 9: Poszedł do Izmaela

9. POSZEDŁ DO IZMAELA — to jest do Izmaelitów, gdyż Izmael już od czternastu lat nie żył; te bowiem wydarzenia, jak powiedziałem na początku rozdziału 27, miały miejsce w 77. roku życia Jakuba; Izmael zaś umarł w wieku 137 lat, co odpowiadało 123. rokowi Izaaka i 63. rokowi Jakuba. Tak Tostatus.


Werset 11: Wziął z kamieni

11. WZIĄŁ Z KAMIENI. — Na podstawie tych słów rabin Nehemiasz, w Midrasz Tehilim, do Ps 91: „Swoim aniołom dał rozkaz o tobie,” oraz księga Rabba w tym miejscu, uważają, że Jakub wziął trzy kamienie i że zostały one zamienione w jeden, o którym mowa w wersecie 18: „Wziął kamień, który podłożył sobie pod głowę, i postawił go jako pomnik”; aby przez to oznaczona została tajemnica Trójcy Świętej, w której trzy Osoby jednoczą się w jednej istocie, i dlatego Jakub wykrzyknął w wersecie 17: „Jak cudowne jest to miejsce!” Lecz to zdaje się być rabinackim wymysłem i baśnią; nic bowiem takiego nie mówi św. Hieronim ani żaden ze starożytnych czy nowszych komentatorów. To zatem, co się mówi: „Wziął z kamieni,” rozumiej: jeden większy i bardziej odpowiedni kamień, jak sam wyjaśnia w wersecie 18, mówiąc: „Wziął kamień, który podłożył sobie pod głowę.”


Werset 11: Podłożywszy pod głowę (sens moralny)

PODŁOŻYWSZY POD GŁOWĘ. — W sensie moralnym: Zauważ tutaj, że Jakub ściele sobie twarde łoże i poduszkę, mianowicie kamień; ponieważ dworzanom nieba przystoi twarde łoże, twardy pokarm i wszystko, co twarde. „Patrz — mówi św. Jan Chryzostom — na siłę młodzieńca, który kamieni używa za poduszkę; patrz na jego męskiego ducha: śpi na posadzce.” Lecz tym kamieniem (który był typem Chrystusa) zostaje pokrzepiony i umocniony. Stąd św. Hieronim, komentując Ps 134, nazywa ten kamień Jakuba kamieniem pomocy: „Ten, kto miał taką poduszkę — powiada — w której ochładzał żar prześladowania, widzi drabinę, po której, gdyby zaszła potrzeba, zostałby przyjęty do nieba.” Chrystus zatem jest poduszką pracujących, na której słodko odpoczywają i otrzymują ochłodę nieba. Z drugiej strony, złote i miękkie łoża są jakby grobami snu, miękkości, odrętwienia i lenistwa, podczas gdy twarde i kamienne są gimnazjami i palestrami siły i cnoty. Dlatego św. Ambroży, w księdze II O Jakubie: „Jakub — powiada — był dobrym robotnikiem nawet we śnie, ponieważ więcej spraw załatwił z Bogiem śpiąc, niż czuwając.”


Werset 12: I ujrzał we śnie

12. I UJRZAŁ WE ŚNIE. — Było to zatem widzenie wyobrażeniowe i symboliczne.

DRABINĘ STOJĄCĄ. — Septuaginta czyta: „Drabinę mocno ustawioną.” Alkazar, komentując Apokalipsę, rozdział 4, werset 1, uważa, że Bóg stał przy tej drabinie nie w niebie, lecz na ziemi, przy najniższych stopniach drabiny, aby ją trzymać i podpierać; ponieważ przemawiał do Jakuba, który spał na ziemi przy drabinie, i był zatem blisko niego. Jednakże trafniej Józef Flawiusz i Kajetan uważają, że Bóg stał w niebie i wspierał się na najwyższych stopniach drabiny. Aniołowie bowiem wstępowali po tej drabinie do Boga, aby zanieść Jego polecenia na ziemię; nie jest też rzeczą dziwną, że Bóg przemawiał z nieba do Jakuba na ziemi, ponieważ ta mowa, podobnie jak widzenie, nie była zmysłowa, lecz wyobrażeniowa lub umysłowa, a taka może się odbywać między bardzo od siebie oddalonymi, i często tak bywa, nie tylko ze strony Boga, ale także ze strony aniołów.


Co drabina Jakuba oznacza dosłownie?

Pytasz najpierw: co dosłownie oznacza ta drabina Jakuba?

Odpowiadają Filon i Orygenes, jak przytacza św. Hieronim w liście 161, że ta drabina przedstawia metempsychozę, czyli wędrówkę duszy ludzkiej z jednego ciała do drugiego. Uważają bowiem, że dusza każdego człowieka istniała przed ciałem i ile razy wówczas zgrzeszyła i zstąpiła z nieba na ziemię, tyle razy teraz zmienia ciała, wędrując z jednego do drugiego, aż przez nie, jakby przez pewne stopnie pokuty (na kształt stopni drabiny), wstąpi z powrotem do nieba.

Ponadto w tym zstąpieniu duszy Orygenes wyznacza następujące stopnie. Najpierw, powiada, dusza zostaje zniżona do ciał subtelniejszych; następnie, jeśli dalej grzeszy, do grubszych; a wreszcie zostaje strącona do ciał ziemskich. Z kolei Filon w swoim dziele O zasadzeniach Noego pisze, że przez tę drabinę oznaczone jest zstępowanie dusz do ciał, kiedy się rodzą, albo że ono rzeczywiście się dokonuje.

Wyjaśniając bowiem te słowa, Orygenes mówi, że Jakub zobaczył drabinę, i pisze: „Powietrze, niczym ludne miasto, ma nieśmiertelnych obywateli, mianowicie dusze, które liczbą równają się gwiazdom; niektóre z nich zstępują, aby zostać związane z ciałami śmiertelnymi” itd. Stąd Orygenes wyobrażał sobie również, że dusze ludzi były aniołami, którzy za grzechy popełnione w niebie zostali strąceni i zstępowali po tej drabinie stopień po stopniu do coraz to innych i coraz podlejszych ciał.

Posłuchaj św. Hieronima piszącego do Pammachiusza przeciwko błędom Jana Jerozolimskiego: „Orygenes naucza, że przez drabinę Jakuba stworzenia rozumne zstępują stopień po stopniu aż do najniższego poziomu, to jest do ciała i krwi, i że jest niemożliwe, aby ktoś został nagle strącony z liczby sto do liczby jeden, nie przechodząc przez każdą liczbę, jakby przez stopnie drabiny, aż do ostatniej, i że zmieniają tyle ciał, ile zmienili siedzib z nieba na ziemię.” Podaje przykład: „Wyobraź sobie kogoś o randze trybuna zdegradowanego z własnej winy, przez każdy stopień służby konnej aż do tytułu rekruta — czy trybun natychmiast staje się rekrutem? Nie, lecz najpierw zostaje naczelnikiem, potem senatorem, potem setnikiem, potem dowódcą oddziału, potem patrolem, potem jeźdźcem, potem rekrutem.” Lecz to są urojenia Pitagorasa i Orygenesa.


Drabina jako symbol Opatrzności Bożej

Powiadam zatem za Teodoretem, Aben Ezrą, Hebrajczykami i Pereriuszem, że ta drabina jest, po pierwsze, symbolem Opatrzności i rządzenia Bożego; stąd Bóg wspiera się na niej jako pierwsza przyczyna i pierwszy poruszyciel wszystkich rzeczy, który nakazuje czasowi biec z wieczności i sam pozostając niezmienny, nadaje wszystkim rzeczom ruch.

Po drugie, aniołowie wstępują i zstępują jako słudzy i wykonawcy Opatrzności Bożej, którym Bóg z osobna rozdziela poszczególne ich zadania.

Po trzecie, ta drabina sięga od nieba do ziemi, ponieważ Bóg rządzi rzeczami niższymi przez wyższe, a ludźmi przez aniołów.

Po czwarte, dwa boki drabiny to łagodność i moc; Bóg bowiem, rządząc światem swoją mądrością, sięga potężnie od końca do końca i urządza wszystko łagodnie.

Po piąte, rozmaite stopnie drabiny to rozmaite sposoby Opatrzności Bożej i rozmaite gatunki oraz doskonałości rzeczy z nich wypływające.

Tak Homer w Iliadzie, księga 8, opisuje i przedstawia Opatrzność Bożą za pomocą złotego łańcucha, spuszczonego przez Jowisza z nieba na ziemię, którym Jowisz obejmuje, wiąże i przyciąga wszystkie rzeczy z powrotem do siebie.


Trzy pocieszenia Boga dla Jakuba

Po drugie, bardziej właściwie i szczegółowo, Diodor z Tarsu naucza, że zstępujący aniołowie oznaczają szczęśliwy wyjazd Jakuba do Mezopotamii, a wstępujący — jego szczęśliwy powrót do Palestyny. Bóg bowiem chciał tą wizją pocieszyć i dodać odwagi Jakubowi, który opuściwszy rodziców i znienawidzony przez brata, zbieg, wygnaniec i samotnik, smutny i niespokojny, spał tu twardo na skale, jakby mówiąc: Nie smuć się, nie bój się, Jakubie. Wiem, że trzy rzeczy cię gnębią i trapią: ojczyzna, rodzice, brat; przeciw nim stawiam trzy rzeczy, które cię pocieszą — drabinę, Boga i aniołów.

Po pierwsze, opuściłeś ojczyznę i jako obcy zmierzasz do obcej ziemi: ale zobacz drabinę, która otwiera ci niebo, która ukazuje ci drogę przygotowaną dla ciebie do nieba; po drugie, opuściłeś rodziców i jako zbieg idziesz do obcych w Mezopotamii: ale wiedz, że Bóg kieruje tą twoją podróżą, jest z tobą, prowadzi cię, chroni cię i podobnie swoją pomocą pobłogosławi cię i wzbogaci; po trzecie, jesteś znienawidzony przez brata i podróżujesz sam: ale wiedz, że aniołowie są twoimi towarzyszami i przewodnikami, którzy poprowadzą cię bezpiecznie do Mezopotamii i przywrócą cię nietkniętego rodzicom do Kanaanu. Że taki jest sens dosłowny, jasno wynika z tego, co następuje, co opowiada, że te rzeczy wydarzyły się Jakubowi dokładnie w ten sposób.


Moralnie: Opieka Boga nad swoimi

Moralnie: Zauważ tutaj, że Bóg opiekuje się swoimi, zwłaszcza wyróżniającymi się cnotą i bohaterami, jakim był Jakub, z taką troską osobiście i przez aniołów, jakby był im całkowicie oddany i nie dbał o nic innego na całym świecie, według Pnp 2,16: „Mój Umiłowany jest mój, a ja jestem Jego.” Gdzie św. Bernard, kazanie 68 o Pieśni nad Pieśniami, mówi: „Czyż ten majestat tak jest skupiony na jednym, na którym spoczywa rządzenie całym światem, i troska wieków przeniesiona jest na same sprawy, a raczej na bezczynność miłości? Zaprawdę tak. Albowiem wszystko jest ze względu na wybranych.” Nie odmawiamy zatem Opatrzności Bożej innym stworzeniom, lecz szczególną opiekę Boga oblubienica przypisuje tylko sobie.

Taka była Najświętsza Maryja Panna, która w tej drabinie jest najwyższym stopniem, na którym wspiera się Bóg, jak zaraz powiem. Stąd św. Tomasz, II-II, kwestia 103, artykuł 4, odpowiedź na zarzut 2, naucza, że należy Ją czcić ponad innych świętych hiperdulią, ponieważ, jak powiada, swoim współdziałaniem najbliżej przystąpiła do granic boskości; w Wcieleniu bowiem Chrystusa uczyniła wszystko, do czego mogła się rozciągnąć moc natury, a gdy ta zawiodła, nastąpiła boskość, aby sama dopełniła samą substancję dzieła.


Co oznacza drabina alegorycznie?

Pytasz po drugie: co alegorycznie oznacza ta drabina Jakuba?

Eustachiusz odpowiada, że drabina ta oznacza krzyż Chrystusa. Podobnie św. Augustyn, Kazanie 79: Pan, mówi, oparty na drabinie jest Chrystusem wiszącym na krzyżu; stamtąd wziął żonę, to jest złączył Kościół ze Sobą. Trafnie; albowiem krzyż jest drabiną i drogą, przez którą Chrystus i wszyscy chrześcijanie wstąpili i codziennie wstępują do nieba.

Tak czytamy w męczeństwie świętych Perpetuy i Felicyty, 7 marca, których odwagę św. Augustyn wysławia w Psalmie 48 i wielokrotnie w innych miejscach, że otrzymały od Boga zapowiedź i znak swego męczeństwa przez drabinę. Gdy bowiem trzymane były w niewoli w więzieniu, św. Perpetua ujrzała w wizji złotą drabinę rozciągającą się od ziemi do nieba, na której stopniach przymocowane były liczne miecze, niezwykle ostre, tak że wydawało się, iż nikt nie może po niej wejść bez poważnych ran. Na dole znajdował się straszliwy smok, pragnący nie dopuścić nikogo do wstępowania. Potem ujrzała Saturusa (który był jednym z czterech jej towarzyszy, wszyscy wspólnie ukoronowani męczeństwem wraz z nią w roku Pańskim 205), z wielką odwagą wchodzącego po drabinie i zachęcającego pozostałych, by nieustraszenie za nim podążali i nie bali się smoka, gdyż nie mógł ich powstrzymać. Następnie się obudziła i opowiedziała tę wizję swoim towarzyszom; wszyscy złożyli dzięki Bogu. Zrozumieli bowiem, że są powołani do męczeństwa; albowiem ta drabina, naostrzona tyloma nożami i mieczami, była środkiem, przez który Bóg chciał ich chwalebnie poprowadzić do nieba, a smok piekielny nie mógł przeszkodzić w ich podróży i wstępowaniu.


Drabina Wcielenia

Lecz trafniej i bardziej właściwie Diodor, Vatablus i Rupert sądzą, że Duch Święty przez tę drabinę przedstawił Wcielenie Słowa, mianowicie rodowód Chrystusa, który miał się narodzić z Jakuba i zstąpić przez rozmaite stopnie, to jest pokolenia i przodków, z których ostatni jest Józef z Najświętszą Dziewicą, a najwyższy Adam, który bezpośrednio i wprost został stworzony przez Boga.

Po drugie, dwa boki drabiny to miłosierdzie i prawda, czyli wierność Boga co do obiecanego Mesjasza; te dwa bowiem sprawiły, że Słowo zstąpiło do nas i przyjęło nasze ciało.

Po trzecie, drabina ta dotyka ziemi, ponieważ Słowo wcieliło się na ziemi i pobłogosławiło ją dotykiem swego Wcielenia; dotyka też nieba, ponieważ Chrystus, który się wcielił, jest Synem Bożym, to jest Bogiem-Człowiekiem: Chrystus bowiem złączył rzeczy niebiańskie z ziemskimi, najniższe z najwyższymi, a tym samym Boga z człowiekiem w Sobie. Stąd On sam mówi: „Nikt nie wstąpił do nieba, tylko Ten, który z nieba zstąpił”; On zatem jest naszą drabiną, przez którą wstępujemy do Boga: nikt bowiem nie przychodzi do Ojca, jak tylko przez Chrystusa.

Po czwarte, aniołowie zstępują, aby ogłosić ludziom tę tajemnicę Wcielenia; ci sami wstępują, by zanosić do Boga żarliwe pragnienia i modlitwy Patriarchów. Stąd bł. Piotr Chryzolog, Kazanie 3 O Zwiastowaniu, nazywa Wcielenie sprawą wszystkich wieków, mianowicie dlatego, że nad nim trudził się każdy wiek, i przez aniołów sprawa ta była gorliwie prowadzona u Boga, dotyczącego tego powszechnego lekarstwa dla świata, aż w domu Dziewicy dopełniła się niebiańska sprawa.

Po piąte, stopnie tej drabiny to rozmaite cnoty Chrystusa, a zwłaszcza cztery, mianowicie: 1. pokora przy narodzeniu; 2. ubóstwo w żłobie; 3. miłość w biegu Jego życia; 4. posłuszeństwo w męce: oto droga do nieba, idźcie nią.

Wreszcie Najświętsza Dziewica jest nazywana Drabiną Jakuba w swoich Litaniach; tak też św. Bernard (lub kimkolwiek jest autor) nazywa Ją w swoim Kazaniu o Najświętszej Maryi, s. 394: „Ona, mówi, jest drabiną, krzewem, klepiskiem, gwiazdą, różdżką, runem, komnatą weselną, bramą, ogrodem, jutrzenką. Jest bowiem Drabiną Jakuba, która ma dwanaście stopni między dwoma bokami. Prawy bok to pogarda siebie, aż do miłości Boga; lewy to pogarda świata, aż do miłości Królestwa. Wzniesienia tej drabiny to dwanaście stopni pokory. Pierwszy to nienawiść do grzechu; drugi — ucieczka od przestępstwa; trzeci — bojaźń przed nienawiścią; czwarty — we wszystkim tym podleganie Stwórcy; piąty — posłuszeństwo przełożonemu; szósty — posłuszeństwo równemu; siódmy — służenie niższemu; ósmy — podleganie sobie samemu; dziewiąty — nieustanne rozważanie swego kresu; dziesiąty — ciągła bojaźń wobec własnych uczynków; jedenasty — pokorne wyznawanie swoich myśli; dwunasty — we wszystkim poruszanie się ręką, skinieniem i wolą Pana. Po tych stopniach wstępują aniołowie i wywyższają ludzi. Tak oto urządzane są wzniesienia w sercu, przez stopniowy postęp i krok po kroku wstępowanie. Tak w domu Ojca osiągają świetliste mieszkania. Oto dwunastu Apostołów, którzy idą na pustyni śladami Jezusa Chrystusa.”


Drabina doskonałości

Stąd po drugie, św. Bazyli w Psalmie 1 mówi: Drabina jest wstępowaniem ku doskonałości; jej szczyt to miłość; jej stopnie to dziesięć stopni wyrzeczenia, z których pierwszy to wyrzeczenie się rzeczy ziemskich, by powiedzieć z Apostołami: „Otośmy opuścili wszystko”; drugi — zapomnieć o tychże, Psalm 45: „Słuchaj, córko, itd., i zapomnij lud twój”; trzeci — te same rzeczy jako gnój znienawidzić i odrzucić; czwarty — zrzucić z siebie miłość rodziców i krewnych; piąty — znienawidzić swoją duszę dla Chrystusa, tak by zgoła nie troszczyć się o swoje życie, nawet gdyby miało mieć wyrok śmierci, mówi św. Bazyli; szósty — wyrzec się własnego osądu i woli; siódmy — nieustannie umartwiać swoje pożądania, aby wypełnić owo słowo Chrystusa: „Niech się zaprze samego siebie i bierze swój krzyż na każdy dzień”; ósmy — naśladować Chrystusa i uczyć się od Niego, ponieważ jest cichy i pokornego serca; dziewiąty — nieustannie i czynnie miłować bliźnich, nawet nieprzyjaciół; dziesiąty, w którym ukazał się Pan, to przylgnąć do Boga i zjednoczyć się z Nim w jednym duchu. Tak podaje Pereriusz.


Co oznacza drabina symbolicznie?

Pytasz po trzecie: co drabina ta oznacza symbolicznie?

Filon odpowiada w swojej księdze O snach: Drabina, mówi, jest duszą; jej podstawa to zmysły i pożądanie rzeczy ziemskich; jej szczyt to najczystszy umysł, który wstępuje do Boga po stopniach kontemplacji, tak jak, odwrotnie, wspomniana podstawa zstępuje ku ziemi i rzeczom ziemskim po stopniach pożądliwości. Niech zatem człowiek uważa, by nie zstępować, idąc za podstawą, lecz raczej wstępować, wpatrując się w swój szczyt.

Po drugie, tenże Filon mówi: Drabina jest niestałością tego życia, w którym jedni z najwyższego bywają strącani na najniższe, a inni z najniższego wynoszone na najwyższe, i to za skinięciem i wolą Boga, który oparty na tej drabinie, rządzi nią i kieruje. Tak Pittakos, według świadectwa Eliana, Księga II, uczynił drabinę obrazem losu i zmienności, szczęścia i nieszczęścia; szczęśliwi bowiem wstępują na kole fortuny, a nieszczęśliwi zstępują. Lecz to są pojęcia filozoficzne i nie należą do myśli Ducha Świętego w tym miejscu.


Co oznacza drabina tropologicznie?

Pytasz po czwarte: co ta drabina Jakuba oznacza tropologicznie?

Tertulian odpowiada na końcu Księgi III Przeciw Marcjonowi: Drabina ta jest drogą, przez którą sprawiedliwi urządzają w swoim sercu wzniesienia ku niebu. To samo sugeruje Duch Święty w Mdr 10,10, gdzie mówiąc o tym naszym Jakubie i wizji tej niebiańskiej drabiny, tak powiada: „Ta (mądrość) prowadziła sprawiedliwego, uciekającego przed gniewem brata, drogami prostymi i ukazała mu królestwo Boże.” Stąd Barlaam powiedział do Jozafata: „Cnoty są niejako pewnymi drabinami nieba,” jak świadczy Damasceński w swojej Historii, rozdz. 20. Dwa boki tej drabiny to wiara i uczynki; lub Słowo Boże i sakramenty; lub „wytrzymaj i powstrzymaj się” — te dwa słowa, jeśli ktoś je zachowuje, poprowadzą go do życia najspokojniejszego i najświętszego, bez grzechu, jak mawiał Epiktet.

Stopnie to wzniesienia rozmaitych praw i cnót; z kolei stopnie te należą do początkujących, postępujących i doskonałych, z którymi Bóg na szczycie się jednoczy i w których się rozkoszuje i mieszka. Aniołowie wstępujący do Boga, mówi św. Grzegorz, Księga V Moraliów, a za nim św. Tomasz, II-II, Kwestia 181, artykuł ostatni, oznaczają życie kontemplacyjne; zstępujący zaś do spraw ludzkich oznaczają życie czynne.

Stąd trafnie Alcazar rozumie przez tych aniołów Apostołów i innych głosicieli Ewangelii, którzy mądrość, którą zaczerpnęli od Boga w medytacji, wylewają na ludzi przez przepowiadanie. Aby zatem kaznodzieja właściwie głosił, powinien najpierw przez medytację wstąpić do Boga w niebiosach, by od Niego zaczerpnąć to, co ma mówić. Jakub zatem widział w tych aniołach zapowiedź swoich potomków i następców, mianowicie heroldów Ewangelii, mających się narodzić z Chrystusa, jego potomka, którzy mieli nauczyć ludzi wiedzy Świętych, którą przeto Bóg, jak się mówi, dał i objawił Jakubowi, Mdr 10,10.


Drabina jako reguła życia zakonnego

Tu należy także wyjaśnienie Zenona, Biskupa Werony, który uważa, że drabina ta oznacza dwa Testamenty, które przez pewne stopnie zachowywania prawa prowadzą człowieka od ziemi do Boga. Aniołowie zstępujący to ludzie, którzy upadają od rzeczy duchowych ku rzeczom świeckim i którzy, niegdyś żywieni w szatach szafranowych, teraz obejmują nieczystości; wstępujący zaś to ludzie sprawiedliwi, którzy urządzają w sercu swoim wzniesienia, szukając tego, co w niebie, a nie tego, co na ziemi.

Lecz dlaczego nikt tu nie stoi w miejscu? Odpowiada św. Bernard, List 253, ponieważ na tej drodze między postępem a upadkiem nie ma środka; tak jak na kole, które się obraca, ten kto na nim siedzi, nie może stać w miejscu, lecz musi albo wstępować, albo zstępować. O zakonniku, sądzisz, że dość się natrudziłeś, nie chcesz postępować: musisz koniecznie cofnąć się; czego tu zaniedbasz, nie zdołasz odzyskać przez całą wieczność. Jak mrówka więc gromadź zasługi w tym życiu, abyś przez nie żył i chwalebnie żył w życiu wiecznym, które cię oczekuje; „cokolwiek może czynić ręka twoja, czyń z gorliwością”; jakże będziesz się radować w wieczności z tego krótkiego, dobrze spędzonego czasu!

Wreszcie św. Bernard, w swoim kazaniu na tekst Otośmy opuścili wszystko: Drabina, mówi, jest dyscypliną życia zakonnego, czyli regułą Zakonu, na przykład tą, przez którą umiłowany przez Boga Benedykt wstąpił do nieba; dwa boki to pokora umysłu i surowość życia; stopnie to rozmaite reguły i akty cnót. Drabina bowiem, będąc wąska, oznacza wąską drogę dyscypliny, która prowadzi do nieba. Albowiem, jak mówi św. Augustyn w Sentencjach, Sentencja 19: „Wąska jest droga, która prowadzi do życia, a jednak nie biegnie się nią inaczej, jak z sercem rozszerzonym; ponieważ ścieżka cnót, którą kroczą ubodzy Chrystusowi, jest szeroka dla nadziei wiernych, choć wąska dla próżności niewiernych.” Św. Antonin w Sumie Teologicznej, część III, tytuł 26, rozdz. 10, § 11: Dobro życia zakonnego, mówi, zostało oznaczone przez ową szlachetną drabinę Jakuba, której stopnie nie są niczym innym, jak stopniami lektury, medytacji, umartwienia i podobnych ćwiczeń, z których życie zakonne się składa. Po tej drabinie aniołowie wstępują, aby te dzieła ofiarować Bogu; i zstępują, aby z kolei zanosić duszom zakonnym rozmaite dary i dobrodziejstwa Oblubieńca. Oparty na niej jest Bóg, ponieważ Jego łaską i pomocą wspierane są wszystkie nasze wysiłki, które — gdy On je podtrzymuje — nie mogą upaść; On sam jest umocnieniem dla wstępujących, a dla tych, którzy docierają do kresu, jest nagrodą. Stąd o niej słusznie powiedziano: „Nie jest to nic innego jak dom Boży i brama niebios.”

Tak św. Romuald, jak podaje się w jego Żywocie, przez wizję drabiny sięgającej od najniższej ziemi do nieba na jej szczycie, po której widział mnichów w białych szatach wstępujących i zstępujących, cudownie rozpoznał, że oznaczane są doskonałość życia zakonnego i jego habit. Dlatego poprosił o to samo miejsce szlachcica, jego pana, którego imię brzmiało Maldulus, i otrzymał je, i tam zbudował główny klasztor swojego Zakonu, w roku Pańskim 1009, który odtąd nazywany był Camaldoli, jakby „pole Maldulusa”; położony jest w pobliżu Florencji na górze Apenińskiej, kwitnący od sześciuset lat obfitością świętych pustelników, to jest ziemskich aniołów.

Tak św. Antonin, pisząc o śmierci św. Dominika: Przeor z Brescii, mówi, w tej samej godzinie, w której umarł św. Dominik, ujrzał otwarcie w niebie, przez które spuszczone zostały dwie najjaśniejsze białe drabiny: Najświętsza Dziewica trzymała jedną, Chrystus drugą; aniołowie zaś wstępowali i zstępowali; na szczycie każdej drabiny postawiony był tron i ktoś na nim siedzący, podobny do brata Kaznodziei (był to św. Dominik), mający twarz zasłoniętą, jakby zmierzający ku niebu; Chrystus zaś i Jego Matka ciągnęli drabiny w górę, wraz z tronem i siedzącym na nim, a potem otwarcie się zamknęło. Tą wizją oznaczona była droga, którą św. Dominik przeszedł do królestwa niebieskiego, mianowicie że pewnym znakiem przeznaczenia i pewną drogą do nieba jest zarówno reguła i życie zakonne, które św. Dominik i inni założyciele Zakonów ustanowili z natchnienia Bożego; jak również korzeń i źródło tego życia, mianowicie gorliwe naśladowanie, cześć, a w konsekwencji pomoc i opieka Najświętszej Dziewicy. Stąd Najświętsza Dziewica jest nazywana przez Ojców i w Litanii Loretańskiej bramą i drabiną niebios.


Co oznacza drabina anagogicznie?

Pytasz po piąte, co ta drabina oznacza anagogicznie? Odpowiadam: Drabina ta przedstawia rozmaite siedziby, stopnie i chóry Świętych i aniołów w niebie. Aniołowie zstępują, gdy są posyłani na straż ludzi; wstępują, gdy wracają, i umieszczają dusze sprawiedliwych na stopniach tej drabiny, to jest na siedzibach aniołów, którzy upadli i stali się demonami. Mędrzec także na to aluzję czyni, rozdz. 10, w. 10, jak powiedziałem powyżej.

Stąd często Świętym walczącym w tym życiu ukazywane było ich miejsce w niebie, ich korona, jak św. Szczepanowi, Czterdziestu Męczennikom, których pamięć obchodzona jest 9 marca, św. Mikołajowi z Tolentino, św. Franciszkowi, św. Witalemu. Witalis bowiem, gdy przymuszany był przez prześladowców do zaparcia się Chrystusa, tym odważniej Go wyznawał; dlatego zadręczony został wszelkiego rodzaju mękami, tak że nie było na jego ciele miejsca bez rany. Lecz Męczennik, znosząc cierpienia z dzielnym duchem, wylewając najgorętsze modlitwy, rzekł: „Panie Jezu Chryste, Zbawicielu mój i Boże mój, rozkaż przyjąć ducha mego; pragnę bowiem teraz otrzymać koronę, którą ukazał mi Twój święty anioł.” Po tych słowach odleciał do nieba; świadkami są św. Ambroży i św. Hieronim, Zachęta do dziewic. Słusznie zatem tenże Hieronim, w liście do Juliana, tom I: „Jakub ujrzał, mówi, drabinę i Pana opartego na niej z góry, aby podać rękę zmęczonym, aby swoim widokiem pobudzić wstępujących do trudu.”


Werset 13: Ziemia, na której śpisz

13. ZIEMIA, NA KTÓREJ ŚPISZ — całą ziemię Kanaan. TOBIE DAM I TWOJEMU POTOMSTWU. — „Tobie,” to jest twojemu potomstwu: albowiem „i” jest tu wyjaśniające, czyli jest znakiem objaśnienia, i oznacza „to jest.”


Werset 14: W tobie będą błogosławione wszystkie pokolenia

14. W TOBIE I W POTOMSTWIE TWOIM BĘDĄ BŁOGOSŁAWIONE WSZYSTKIE POKOLENIA ZIEMI. — „W tobie,” jako w początku i rodzicu; ale „w potomstwie twoim,” mianowicie przez Chrystusa, który ma się z ciebie narodzić, najbliżej i bezpośrednio będą błogosławione, to jest obdarzone sprawiedliwością, łaską i zbawieniem — wszystkie pokolenia ziemi, mianowicie te, które przyjmą Chrystusa, uwierzą w Niego i będą Mu posłuszne.


Werset 15: Sześć błogosławieństw obiecanych Jakubowi

15. AŻ NIE WYPEŁNIĘ — to jest dopóki nie wypełnię. Zauważ tu sześć ogromnych błogosławieństw, które Bóg obiecuje swemu słudze Jakubowi, zasmuconemu i udręczonemu. Po pierwsze: „Ziemię, na której śpisz, dam tobie”; po drugie: „Potomstwo twoje będzie niezliczone, jak proch ziemi”; po trzecie: „W tobie będą błogosławione wszystkie pokolenia ziemi”; po czwarte: „Będę stróżem twoim, gdziekolwiek pójdziesz”; po piąte: „Sprowadzę cię z powrotem do tej ziemi”; po szóste: „Nie opuszczę cię, aż nie wypełnię wszystkiego, co powiedziałem.”


Werset 17: Jakże straszne jest to miejsce

17. I ZADRŻAŁ — napełniony świętą bojaźnią, trwogą i czcią. JAKŻE STRASZNE! — jakże święte, z jaką czcią, drżeniem i pokorą należy czcić to miejsce, z powodu obecności Boga i aniołów wstępujących i zstępujących po drabinie!

NIE JEST TO NIC INNEGO JAK DOM BOŻY — gdzie mianowicie Bóg spoczywa na drabinie i mieszka ze swoimi aniołami wstępującymi i zstępującymi. Chaldejczyk oddaje to: Jakże straszne jest to miejsce! Nie jest to miejsce pospolite, ale miejsce, w którym jest upodobanie przed Bogiem, a naprzeciw tego miejsca jest brama niebios.

Oto jak od czasów Jakuba i Abrahama Bóg wyróżniał pewne miejsca swoim objawieniem, swoimi dobrodziejstwami i cudami, i chciał, aby tam był czczony i wzywany. Dlaczego zatem Nowatorzy wznoszą wrzawę przeciw Najświętszej Dziewicy z Loreto, z Halle, z Aspricollis?

Tertulian w swojej księdze O ucieczce uważa, że Jakub w tej wizji ujrzał Chrystusa, który jest domem Bożym i zarazem bramą, przez którą wchodzimy do nieba, i że to właśnie zrozumiał i wyraził tymi swoimi słowami.

I BRAMA NIEBIOS — ponieważ mianowicie stamtąd widziałem aniołów wychodzących, gdy zstępują po drabinie; i wchodzących, gdy po niej wstępują do Boga.

Alegorycznie, Kościół jest Betel, to znaczy domem Bożym i bramą niebios: ponieważ w nim, jakby w swoim własnym domu, Bóg mieszka swoją obecnością, zarówno duchową, jak i realną oraz cielesną w Eucharystii; i ponieważ w Kościele są zasługi Chrystusa (którego przodkiem i typem był Jakub), przez które brama niebios została otworzona.

Tak mówi Rupert. Zobacz Kajetana. Jeśli więc to miejsce i ten kamień były tak dostojne i straszne, czymże będzie Kościół chrześcijan, w którym nie cień, to jest arka przymierza, jest przechowywana, jak to bywało w przybytku Mojżesza, lecz sam Wszechmogący, Stwórca wszystkich rzeczy, prawdziwie mieszka pod białą zasłoną Najświętszego Sakramentu, jakby w obłoku? Zaprawdę św. Jan Chryzostom, homilia 36 do 1 Listu do Koryntian: „Kościół — powiada — jest miejscem Aniołów, miejscem Archaniołów, królestwem Bożym, samym niebem; a jeśli nie wierzysz, spójrz na ten stół”, to jest ołtarz.


Werset 18: Postawił go jako słup

18. POSTAWIŁ JAKO SŁUP — ów kamień, czyli skałę, na której spał, Jakub podniósł i ustawił pionowo, aby był pomnikiem wizji i objawienia, które mu się przydarzyły.

Uwaga: Słowo „tytuł” (titulus) jest używane w czterech znaczeniach i oznacza cztery rzeczy. Po pierwsze, tytuł jest napisem na rzeczy, jak tytuł książki, tytuł krzyża; po drugie, tytuł jest kolumną lub piramidą wzniesioną jako trofeum zwycięstwa lub znamienitego czynu; po trzecie, tytuł jest posągiem, wizerunkiem lub bożkiem wzniesionym do kultu i adoracji, jak ów tytuł zakazany w Kpł 26,1; po czwarte, tytuł jest kawałkiem drewna, kamienia lub innej rzeczy, postawionym lub wzniesionym na pamiątkę i jako znak jakiegoś wydarzenia, na przykład anielskiej wizji udzielonej tutaj Jakubowi. Jakub bowiem wzniósł ten kamień jako słup, aby w drodze powrotnej z Charanu do ojczyzny, w tym samym miejscu mógł wspominać i czcić to dobrodziejstwo Boże, jak wiadomo, że uczynił to w rozdziale 35, wersecie 5.

Stąd też poświęcił ten sam kamień jako ołtarz, jak będzie jasne w ostatnim wersecie; skąd ten słup oznacza nie tylko pomnik, ale również ołtarz. I stąd pierwsi chrześcijanie, idąc za przykładem Jakuba, nazywali swoje kościoły „tytułami” (tituli), od tytułu, to jest znaku krzyża, i od tytułu, to jest imienia jakiegoś Świętego, ku czci którego były tytułowane, to jest nazywane, konsekrowane i wyróżniane — jak tytuł św. Praksedy jest kościołem św. Praksedy; tytuł św. Wawrzyńca jest kościołem św. Wawrzyńca. Ten sposób mówienia jest częsty w Żywotach pierwszych Papieży. Tak mówi Jakub Gretser, księga II, O Krzyżu, rozdział 7. A z tych tytułów Kardynałowie wzięli swoje tytuły i przydomki, jak uczy Hieronim Platus w swojej księdze O godności Kardynałów, rozdział 2.


Werset 18: Wylewając na niego oliwę

WYLEWAJĄC NA NIEGO OLIWĘ — na znak konsekracji, mówi Abulensis, ponieważ rzeczy konsekrowane namaszcza się oliwą. To wylanie oliwy nie było zatem libacją ani ofiarą; nigdzie bowiem nie czytamy, aby sama oliwa była ofiarowana Bogu jako libacja lub ofiara. I tak Jakub, budząc się rano z tej Boskiej wizji, przyniósł oliwę z pobliskiego miasta Luza, które potem on nazwał Betel, mówi Abulensis, i nią namaścił kamień, na którym tak cudowna wizja przydarzyła mu się we śnie, a namaszczając go, niejako poświęcił go Bogu. Skąd też potem używał go jako konsekrowanego ołtarza i składał na nim ofiarę, jak wynika z rozdziału 35, wersetu 7.

Tak więc, idąc za przykładem Jakuba, Kościół poświęca i konsekruje ołtarze i świątynie Bogu świętym namaszczeniem, którego moralne znaczenie zobacz u św. Bernarda, kazanie O poświęceniu kościoła. Ponadto, podobnym namaszczeniem, jak mówi Teodoret, pobożne kobiety zwykły namaszczać relikwiarze Męczenników, aby zaświadczyć zarówno o ich świętości, jak i o własnej pobożności wobec nich. Stąd też diabeł, jako małpa Boga i Świętych, naśladował to namaszczenie w swoich obrzędach, gdy przekonał swoich wyznawców, aby namaszczali i konsekrowali kamienie ku czci Terminusa. Tak mówi św. Augustyn, księga 16, O Państwie Bożym, rozdział 38.

Alegorycznie, św. Augustyn w tym samym miejscu uważa, że tutaj jest oznaczony Chrystus i Krzyżmo chrześcijan: Chrystus bowiem jest kamieniem węgielnym Kościoła, Ef 2,20, namaszczający i namaszczony olejkiem wesela ponad swoich towarzyszy.


Tropologiczne znaczenie oliwy

Tropologicznie, oliwa jest symbolem łask i cnót, ze względu na osiem właściwości, analogii i podobieństw, które posiada. Po pierwsze bowiem, oliwa ma moc oświecania: jest bowiem pokarmem i paliwem światła i lamp; po drugie, oliwa ma moc przyprawiania pokarmów, zarówno pożytecznie dla zdrowia, jak i przyjemnie dla smaku; po trzecie, mocą oliwy jest pływanie na powierzchni innych płynów; po czwarte, ogrzewanie ran i łagodzenie bólów: stąd bowiem w Łk 10 ów Samarytanin opatrzył rany tego, którego rozbójnicy, zadawszy bardzo ciężkie razy, zostawili na pół umarłego, wlewając oliwę i wino; po piąte, rozweselanie oblicza i pokrzepianie znużonych i osłabionych członków: stąd owo powiedzenie z Psalmu 105: „Aby rozweselił oblicze oliwą”; po szóste, ulżenie w trudach i zmniejszenie dolegliwości, do czego odnosi się owo powiedzenie z Iz 10: „Jarzmo zbutwieje od obecności oliwy”; po siódme, ożywianie i wzmacnianie ciała oraz czynienie go zdatnym do zapasów i walki, jak to bywało u atletów; po ósme, zmiękczanie i użyźnianie, zgodnie z owym powiedzeniem z Psalmu 23: „Namaściłeś oliwą głowę moją”; z czego, ze względu na swą miękkość i obfitość, oliwa jest zwyczajowo symbolem miłosierdzia. Wszystkie te rzeczy łatwo jest odnieść do łaski i cnót.


Werset 19: Nazwał je Betel

19. I NADAŁ TEMU MIASTU NAZWĘ BETEL, KTÓRE PRZEDTEM NAZYWAŁO SIĘ LUZA. — Miasto, które wcześniej nazywało się Luz lub Luza, od obfitości orzechów lub migdałów (bo luz po hebrajsku znaczy „orzech”), jak mówi św. Hieronim w swoich Kwestiach hebrajskich, zostało nazwane przez Jakuba Betel, to jest „dom Boży”, ponieważ śpiąc obok niego, ujrzał Boga spoczywającego na drabinie.

Ten Betel nie jest Jerozolimą ani górą Moria, jak chcieliby Hebrajczycy, Lyranus i Kajetan; lecz, jak słusznie utrzymują Abulensis, Adricomius i inni, jest to miasto odległe od Jerozolimy o więcej niż osiemnaście mil, położone na terytorium pokolenia Efraima, blisko Sychem, w którym, jak również w Dan, jakby na najdalszych granicach swego królestwa, Jeroboam ustawił swoje złote cielce dla ludu do adoracji, nadużywając w tym celu przykładu Jakuba, który w tym samym miejscu wzniósł ten kamień jako słup; stąd ten Betel jest nazywany przez Proroków, przez antyfrazę, Bet-Awen, to jest „Dom bożka” lub „nieprawości”, jak tłumaczy Teodocjon, Oz 4,5 i 10.

Niektórzy sądzą, że istniały dwa Betele, jeden tutaj w pokoleniu Efraima, drugi w pokoleniu Beniamina, blisko Aj, o którym mówi Joz 18,22. Lecz Andrzej Masjusz to odrzuca i dowodzi, że istniał jeden i ten sam Betel, który był położony na terytorium Luzy, tak że był w pewnej odległości od samej Luzy, jednakże sama Luza od czasu do czasu była nazywana Betel. Co z tych jest bliższe prawdy, rozważymy przy Joz 18 i Sdz 1.


Werset 21: Pan będzie moim Bogiem

21. PAN BĘDZIE MOIM BOGIEM. — Pan już był i od urodzenia był Bogiem Jakuba. Sens jest zatem taki, jakby powiedział: Jeśli Bóg da mi pokarm, odzienie i bezpieczny powrót do ojczyzny, ślubuję Mu i obiecuję, że odtąd będę Go czcił szczególną i większą czcią niż Go dotąd czciłem, mianowicie że dam Mu dziesięciny, zarówno na ofiary, jak i na wszelki inny Jego kult; i że po moim powrocie z Mezopotamii poświęcę to miejsce Bogu jako ołtarz i świątynię lub kaplicę: tak bowiem sam Jakub wyjaśnia ten swój ślub w dalszym ciągu, jak słusznie zauważa Kajetan.

Moralnie, Rupert naciska na słowa Jakuba: Jeśli Bóg będzie ze mną i da mi chleb, i mówi: „To powiedział jako ubogi i prawdziwie żebrak Boży. I nie dziwi to, skoro największy król Dawid mówi: Ja zaś jestem żebrakiem i ubogim. Dobry więc przykład dali nam ojcowie, dzieciom, abyśmy, jakkolwiek bogaci jesteśmy, wszyscy mówili jako żebracy u drzwi łaski Bożej: Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj, itd., abyśmy uznawali, że mamy go z daru Tego, który jedyny mógł stworzyć konieczny pokarm chleba nie mniej dla króla na lśniącym tronie, niż dla wdowy siedzącej przy żarnach.” Z kolei Jakub prosi o chleb, nie o mięso, nie o kuropatwy. Albowiem, jak uczy Grzegorz z Nyssy w swojej księdze O modlitwie: „Polecono nam szukać tego, co wystarcza do zachowania natury ciała: Daj chleb, mówimy do Boga, nie zbytek, nie przysmaki, nie złote ozdoby, nie blask kamieni szlachetnych, nie pola, nie namiestnictwa nad narodami, nie jedwabne szaty, nie rozrywki muzyczne, ani nic, czym dusza bywa odciągana od Boskiej i wyższej troski; lecz chleb.” I dalej: „Niewielkie jest to, co naturze jesteś winien; dlaczego mnożysz trybuty przeciwko sobie samemu? Brzuch jest wieczystym egzaktorem danin, itd. Powiedz Temu, który wyprowadza chleb z ziemi, powiedz Temu, który karmi kruki, który daje pokarm wszelkiemu ciału, który otwiera swoją rękę i napełnia każdą istotę żywą błogosławieństwem: Od Ciebie mam życie, od Ciebie niech mi również przyjdzie utrzymanie życia. Daj chleb, to jest, abym uzyskał pokarm ze sprawiedliwych trudów. Jeśli bowiem Bóg jest sprawiedliwością, nie ma od Boga chleba ten, kto zdobywa pożywienie z rzeczy oszukańczo i niesprawiedliwie nabytej.”

Wreszcie św. Jan Chryzostom rozważa w homilii 54 słowa „i da mi chleb.” Jakub bowiem w istocie uprzedził modlitwę, której potem nauczył i ustanowił Chrystus, mówiąc: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”; pokarm dnia, powiada: nie prośmy więc o nic doczesnego od Niego. Jest bowiem bardzo niegodne prosić od tak hojnego i tak wielką potęgą obdarzonego o to, co w obecnym życiu się rozpływa i wielką podlega zmienności. Tego rodzaju są wszystkie rzeczy ludzkie, czy mówisz o bogactwach, czy o władzy, czy o ludzkiej chwale. Lecz prośmy o to, co trwa na zawsze, co jest wystarczające i wolne od zmienności.


Werset 22: Ten kamień będzie nazwany Domem Bożym

22. TEN KAMIEŃ, KTÓRY WZNIOSŁEM, BĘDZIE NAZWANY DOMEM BOŻYM. — Jest to metonimia: rzecz umieszczona bowiem stoi za miejscem, jakby chciał powiedzieć: Miejsce, w którym stoi ten kamień, z mojego przeznaczenia, wyznaczenia i niejako konsekracji, będzie i będzie się nazywać święte, i domem czyli mieszkaniem Boga, a na tym kamieniu, jak na ołtarzu, będę składał ofiary Bogu. Tak mówią Chaldejczyk, Kajetan, Lipomanus i inni. Że taki jest sens, wynika z rozdziału 35, wersetu 7; tam bowiem Jakub spełnia ten swój ślub, powróciwszy z Charanu, i na tym kamieniu, jak na ołtarzu, składa ofiarę Bogu.

BĘDĘ CI SKŁADAŁ DZIESIĘCINY. — Stąd wynika jasno, wbrew Kalwinowi, że można pobożnie i religijnie ślubować dzieło, nawet takie, które nie jest przykazane przez Boga; takie bowiem jest dawanie dziesięcin, które Jakub tutaj ślubuje.