Cornelius a Lapide, S.J.
(Wstęp i Pochwała Pisma Świętego)
Część pierwsza
O jego pochodzeniu, godności, przedmiocie, konieczności, owocach, rozległości, trudności, przykładach, metodzie i dyspozycjach.
Ów sławny teolog egipski, niemal współczesny Mojżeszowi, Hermes, w mniemaniu pogan Trismegistos, długo rozmyślając sam z sobą, w jaki sposób najstosowniej opisać cały ten wszechświat, doszedł wreszcie do takiego wniosku: „Wszechświat — powiada — jest księgą boskości, a ten przyćmiony świat jest zwierciadłem rzeczy boskich” — mianowicie z tej właśnie księgi sam wysnuł swoją teologię, zaprawdę po długim rozważaniu. „Niebiosa bowiem opowiadają chwałę Bożą, a firmament głosi dzieło rąk Jego”; i: „Z wielkości i piękna stworzeń można przez podobieństwo poznać ich Stwórcę, a także Jego odwieczna moc i boskość”; tak iż w tych wielkich tablicach niebios, na kartach żywiołów i w tomach wieków, przenikliwym okiem można niejako jawnie odczytać naukę boskiego zamysłu: istotnie, z samych początków świata i z owego wysiłku stworzenia z nicości mierzymy wszechmocną siłę i energię jego Twórcy; z tak wielkiej wielorakiej niezgodnej a barwnej harmonii rzeczy stworzonych — dobroczynną Jego otchłań; z owego rozległego splotu wszystkich duchów, ciał, ruchów i czasów — wieczność i niezmierzoność Stworzyciela, i w pewien sposób je przejrzyjemy. Tak z ich wagi, liczby i miary wolno nam podziwiać i czcić najroztropniejszą opatrzność tego wielkiego Budowniczego oraz liczne i przedziwnie harmonijne w każdej naturze współbrzmienie i wzorzec, który i na początku każdą część tego wszechświata stałymi i niewzruszonymi więzami zarówno z sobą samą, jak i z każdą inną częścią najserdeczniej powiązał, i tę przyjazną więź — aby zgodni trwale odmieniali koleje — swoim nieprzerwanym wpływem niepodzielnie strzeże i chroni. To samo o sobie publicznie głosi Mądrość odwieczna, Prz 8, 22: „Gdy przygotowywał niebiosa — powiada — byłam przy tym; gdy pewnym prawem i kręgiem otaczał otchłanie; gdy umacniał eter w górze i ważył źródła wód; gdy wyznaczał morzu jego granicę i wyznaczał wodom prawo, by nie przekraczały swych granic; gdy kładł fundamenty ziemi, z Nim byłam, wszystko urządzając” — jakby dając do zrozumienia, że pewne znaki siebie samej wpisała w to urządzenie.
2. Jednakże, choć ten piękny mikrokosmos odsłania i ukazuje oczom archetyp, z którego został przez swego Twórcę odwzorowany, to jest święte bóstwo i niestworzoną sferę najwyższej boskości — księga ta jest pod wieloma względami niedoskonała i dostarcza jedynie elementów zarysowych, raczej, powiadam, ślady, po których jak po pazurze rozpoznasz lwa, niż jasny i pełny opis swego Autora. Dodać trzeba, że będąc spisana wyłącznie pismem natury, nie dyktuje niczego z tego, co przekracza granice natury, a przez co moglibyśmy się wznieść do nieba Trójcy Przenajświętszej i do naszego wiecznego dobra, którego wszelkimi pragnieniami, za życia i w śmierci, szukamy.
3. Zechciała przeto boska i nieskończona dobroć — pisarz najroztropniejszy, szybko i z przedziwną łaskawością piszący — posłużyć się innym piórem, przedstawić nam inne tablice, nakreślić zgoła inne znaki siebie: nie jakieś nieme wyobrażenia, lecz wyraźne dla oczu słowa, dla uszu dźwięki, dla umysłów znaczenia i żywe obrazy rzeczy boskich, którymi zarówno siebie samego, jak umysły niebiańskie i wszystkie stworzenia, i wszystko, co wiedzie nas do życia dobrego i szczęśliwego, tak jasno, jak życzliwie i mądrze opisał. Podziwiając to Mojżesz nasz, mając podyktować Izraelowi Prawo Boże, Pwt 4, 7, woła: „Oto lud mądry i rozumny, naród wielki; i nie ma innego narodu tak wielkiego, który by miał bogów tak bliskich sobie: bo któryż inny naród jest tak sławny, by posiadał obrzędy i sprawiedliwe prawa, i całe Prawo, które ja dziś kładę przed oczami waszymi?”
Zaprawdę, jakże to cudowna rzecz — mieć zawsze pod ręką święte księgi boskiego Pisma, to jest własne listy od Boga do nas napisane i niewątpliwych świadków woli Bożej, czytać je ciągle, obracać i przeglądać! Jakże to słodkie, jak pobożne, jak zbawienne — mieć domową wyrocznię, którą się radzisz, a z której słyszysz nie Apollona z trójnogu, lecz samego Boga przemawiającego o wiele jaśniej i pewniej niż niegdyś z Arki i spomiędzy Cherubinów!
Tak myślał św. Karol Boromeusz, który Pismo Święte, jako wyrocznie Boże, czytywał zwykle nie inaczej, jak z obnażoną głową i na klęczkach, z najgłębszą czcią.
Dlatego też były niegdyś w kościołach dwa pomieszczenia skarbcowe, umieszczone po prawej i lewej stronie absydy: w jednym przechowywano Najświętszą Eucharystię, w drugim święte kodeksy Pisma Bożego. Stąd św. Paulin (jak sam świadczy w liście 42 do Sewera), w kościele nolańskim przez siebie wzniesionym, kazał po prawej stronie wypisać te wiersze:
Tu miejsce, gdzie się kryje czcigodna spiżarnia, i gdzie
Składa się wspaniały przepych świętej posługi;
a po lewej stronie zaś te:
Jeśli kogoś święta wola skłania do rozmyślania nad Prawem,
Tu, zasiadłszy, może oddać się świętym księgom.
Tak samo i dotąd Żydzi w swoich synagogach Prawo Mojżeszowe, jakby wyrocznię, przechowują wspaniale w tabernakulum, podobnie jak my Najświętszą Eucharystię, i publicznie je wystawiają; strzegą, by nie dotykać Biblii nieumytymi rękami; całują ją, ilekroć otwierają i zamykają; nie siadają na ławce, na której leży Biblia; a jeśli spadnie na ziemię, poszczą przez cały dzień — tym bardziej należy się dziwić, że niektórzy chrześcijanie traktują ją niedbale i lekceważąco.
Św. Grzegorz, w Księdze IV, liście 84, upomina Teodora, choć ten był lekarzem, za niedbałe czytanie Pisma Świętego: „Cesarz niebios, Pan aniołów i ludzi, przesłał ci swoje listy dla twojego życia, a ty zaniedbujesz je gorliwie czytać! Czymże bowiem jest Pismo Święte, jeśli nie pewnego rodzaju listem Boga wszechmogącego do swego stworzenia?” Dlatego nieco szerzej omówię Święte Pisma: po pierwsze, ich doskonałość, konieczność i owoce; po drugie, ich przedmiot i rozległość; po trzecie, ich trudność; po czwarte, przytoczę osądy i przykłady Ojców w tej materii; po piąte, pokażę, z jakim usposobieniem ducha i z jakim wysiłkiem to studium należy podejmować.
Rozdział I: O doskonałości, konieczności i owocach Pisma Świętego
I. Filozofowie uczą, że zasady dowodów i nauk trzeba poznać wcześniej niż same te nauki i dowody. Jest bowiem w naukach, jak we wszystkich innych rzeczach, pewien porządek; i każda prawda jest albo pierwszą i każdemu oczywistą, albo wypływa z prawdy pierwszej pewnymi kanałami, które jeśli przetnie się — jakby podcinając kanały źródła — zniszczy się wszystkie strumyki prawdy z niego wypływające. Otóż Pismo Święte obejmuje wszystkie początki teologii. Teologia bowiem nie jest niczym innym jak nauką o wnioskach wyciąganych z zasad pewnych dzięki wierze, i dlatego jest najdostojniejszą ze wszystkich nauk, jak i najbardziej pewną; zasady zaś wiary i samą wiarę zawiera Pismo Święte: skąd w sposób oczywisty wynika, że Pismo Święte kładzie fundamenty teologii, z których teolog, rozumowaniem umysłu, jak matka wydaje na świat potomstwo, rodzi i wyprowadza nowe dowody. Kto zatem sądzi, że może oddzielić teologię scholastyczną od Pisma Świętego przez poważne studium, wyobraża sobie potomka bez matki, dom bez fundamentów i jakby ziemię zawieszoną w powietrzu.
To dostrzegł ów boski Dionizy, którego cała starożytność podziwiała jako szczyt teologów i „ptaka niebieskiego”, a który wszędzie, rozprawiając o Bogu i rzeczach niebiańskich, wyznaje, że postępuje wspierany Pismem Świętym jak zasadą i jaśniejącą pochodnią. Niech za wszystko posłuży to, co na samym początku swego dzieła O Imionach Bożych, w rozdziale 1, tak mniej więcej przedkłada: „Żadną miarą — powiada — nie należy się ważyć mówić ani myśleć czegokolwiek o ponad-istotnym i najskrytszym bóstwie ponad to, co nam przekazały święte wyrocznie: albowiem najwyższa i boska wiedza o owej niewiedzy (to jest o boskiej tajemnicy) ma być Mu przypisana, i tylko o tyle wolno nam dążyć ku rzeczom wyższym, o ile promień boskich wyroczni raczy się udzielić; inne rzeczy zaś należy czcić wstydliwym milczeniem jako niewysłowione: jak na przykład to, że pierwotne i źródłowe bóstwo jest Ojcem, a Syn i Duch Święty są, jeśli tak wolno powiedzieć, pędami zasadzonymi przez Boga z płodnego bóstwa, i jakby kwiatami i ponad-istotnymi światłami — to otrzymaliśmy z Pism Świętych. Ten bowiem Umysł jest niedostępny dla wszelkich substancji, lecz od Niego, o ile Mu się podoba, wyciągniętą ręką jesteśmy przez Pismo Święte unoszeni ku owym najwyższym blaskom, a przez nie kierowani ku hymnom boskim i kształtowani do świętych pochwał.” I znowu w księdze O Teologii Mistycznej naucza, że teologia duchowa i mistyczna, która przez negację, przekraczając bez symboli wszelkie stworzenia, sięga aż do samego ponad-istotnego ukrycia i mroku Bożego, jest wąska i tak ściśnięta, że wreszcie milknie; teologia zaś symboliczna, która — gdy Bóg w Piśmie zniża się do naszych słów — przedstawia nam Jego zmysłowe figury, rozciąga się na stosowną szerokość; i z tej przyczyny św. Bartłomiej mawiał, że teologia jest zarazem i bardzo wielka, i bardzo mała, a Ewangelia zarazem i szeroka, i wielka, i znów zwięzła: mistycznie bowiem, wstępując, mała jest i zwięzła; symbolicznie zaś, schodząc, wielka i obszerna.
Zaprawdę, gdybyśmy pozbawieni byli symboliki, gdyby w świętych księgach Bóg nie dał żadnych obrazów siebie i swoich przymiotów, jakże niemowlęca, jak niema byłaby cała nasza teologia! Gdyby Pismo milczało o Trójcy Przenajświętszej — jednej i tej samej monadzie i istocie — czyż nie panowałoby głębokie i wieczne milczenie wśród scholastyków w tak rozległej materii: o relacjach, pochodzeniu, rodzeniu, tchnieniu, pojęciach, osobach, Słowie, obrazie, miłości, darze, mocy i akcie nocjonalnym, i o wszystkim innym? Gdyby wyrocznie Boże nie umieszczały naszej szczęśliwości w oglądaniu Boga, któryż z teologów mógłby, nie mówię — mieć nadzieję, ale choćby z daleka jej zwęszyć? Gdyby święci prorocy i pisarze Nowego Testamentu zamilczeli o wierze, nadziei, religii, męczeństwie, dziewictwie i o całym łańcuchu cnót przekraczających naturę i boskich — któż by ich szukał rozumem, któż pragnieniami i wolą? Zaprawdę, rzeczy te ukryte były przed dawnymi mędrcami, choć obdarzonymi niemal cudowną i wprost zdumiewającą mocą pojmowania; nie znała ich akademia Platona, tu milknie cała szkoła Pitagorasa, tu dziećmi są Sokrates, Pimander, Anaksagoras, Tales, Arystoteles. Pomijam, jak Pisma Boże jaśniej i pewniej niż wszelka etyka traktują o cnotach pokrewnych naturze, o prawie i powinnościach godnych człowieka rozumnego, o przeciwstawnych im wadach i o całej filozofii moralnej — tak iż do nich jedynie owe Cycerona pochwały filozofii, czyli etyki, najstosowniej przystają i słusznie mogą być nazwane „światłem życia, mistrzynią obyczajów, lekarstwem duszy, normą dobrego życia, żywicielką sprawiedliwości, pochodnią religii”.
Nauczył się tego i doświadczył ku swemu wielkiemu dobru św. Justyn, filozof i męczennik, który — jak sam świadczy na początku dialogu przeciw Tryfonowi — spragniony filozofii i owej prawdziwej mądrości, która wiedzie do Boga, przewędrował na próżno cudownym okrężnym szlakiem przez bardziej sławne sekty filozofów, jakby w jakiejś Odysei błędów, aż wreszcie w chrześcijańskiej etyce Pism Świętych, jako na jedynym mocnym gruncie, znalazł spoczynek. Najpierw oddał się jako uczeń pewnemu stoikowi, lecz ponieważ nic od niego o Bogu nie słyszał, wybrał mistrza perypatetyka, którym pogardzał za handlowanie mądrością za pieniądze; potem trafił do pitagorejczyka, lecz ponieważ nie był ani astrologiem, ani geometrą (których to umiejętności tamten wymagał jako wstępnych warunków do życia szczęśliwego), od niego zsunął się do platonika, przez wszystkich zwiedziony próżną i ulotną nadzieją mądrości; aż niespodziewanie natknął się na pewnego boskiego Filozofa, czy to człowieka, czy anioła, który natychmiast przekonał go, by wyrzekłszy się całej owej okrężnej nauki, czytał księgi Proroków, których powaga jest większa od wszelkiego dowodu, a mądrość najzdrowsza — by na nich zaostrzył całe swe pragnienie wiedzy. I tamten odszedł i więcej go nie widział, lecz tak gorące pragnienie tego świętego studium i czytania boskich tomów wzbudził w nim, że natychmiast pożegnawszy się z wszelką inną nauką, sam jedynie tej szukał najchciwiej i najwytrwalej szedł za nią, z tak obfitym owocem, że wydała nam Justyna zarazem chrześcijanina, i filozofa, i męczennika. Warto, byśmy i my wszyscy szli za tą samą radą owego boskiego Filozofa, jeśli pragniemy wchłonąć i wsiąknąć w siebie prawdziwe poczucie Boga i pobożności, obyczaje chrześcijańskie i ducha świętego życia.
Zwodniczy jest bowiem ów pogląd, który zaślepia ostrość umysłu wielu, jakoby Pisma Święte miały być zgłębiane nie dla siebie samego, lecz jedynie dla innych, aby odgrywać rolę nauczyciela czy kaznodziei — to jest, aby dobra, którego szukasz dla innych, pozbawiać siebie samego, i jak najemnik tak szlachetny skarb odkopywać czy wydobywać nie dla siebie, lecz dla innych. Nie tak sądzą same wyrocznie Boże: „Mamy — powiada błogosławiony Piotr, I List, rozdział 1, werset 19 — mocniejsze słowo prorockie, na które dobrze czynicie, zwracając uwagę jak na lampę świecącą w ciemnym miejscu, dopóki dzień nie zaświta i gwiazda poranna nie wzejdzie w sercach waszych.” Wypada zatem, byś najpierw sam zwrócił się ku tej pochodni, byś za nią szedł, aby gwiazda poranna, która wzeszła w twoim sercu, zajaśniała potem innym.
Królewski Psalmista błogosławionym nazywa nie tego, kto wylewa na innych słowa Boże, lecz tego, kto nad Prawem Jego rozmyśla dniem i nocą; taki — powiada — jest jak drzewo zasadzone nad płynącymi wodami, które wyda owoc swój w swoim czasie. W tym to celu przede wszystkim chciał Bóg, by święte księgi były dla nas napisane, i postawił swoje słowo jako lampę dla nóg naszych i światło na ścieżkach naszych, abyśmy przechadzając się wśród tych ogrodów najjaśniejszej rozkoszy — piękniejszych niż ogrody Alkinousa — karmili się najrozkoszniejszym widokiem owoców niebieskich i kosztowali ich słodyczy. I zaprawdę, jak w raju, wśród wiosennych pędów drzew i kwiatów, lub lśniących jabłek, przechodzień siłą rzeczy pokrzepia się przynajmniej wonią i kolorem; i jak widzimy, że kto spaceruje w słońcu, choćby dla przyjemności, mimo to rozgrzewa się i nabiera rumieńca: tak umysły, zmysły, zamiary, pragnienia i obyczaje tych, którzy pobożnie i wytrwale czytają, słuchają i zgłębiają Pisma Boże, zostają siłą rzeczy niejako zabarwione pewnym kolorem boskości i rozpalone świętymi uczuciami.
Któż bowiem nie przyoblecze się w czystość duszy, słuchając czystych słów Pańskich, jak srebro w ogniu wypróbowane, wychwalanych tak licznymi pochwałami i zalecanych tak wielkimi nagrodami? Jakie serce jest tak zimne, by nie rozgrzało się miłością, gdy słyszy płonącego Pawła, ciskającego wszędzie ogniste płomienie miłości Bożej? Czyj umysł nie podskoczy na lekturze o dobrach niebieskich w Pismach, tak by wzgardził tymi niskości dobrami i nimi się brzydził? Kto, mając tę nadzieję obywateli nieba, nie zapragnąłby naśladować ich życia w ludzkim ciele i żyć jako człowiek-anioł? Kto nie umocni mężnej piersi za wiarę i pobożność, nawet wobec najpotężniejszych fal nieszczęść, i nie poszuka pięknej śmierci przez rany, gdy stojąc na baczność, uchem i sercem chłonie i przyjmuje owe święte trąby, tak słodko i potężnie wygrywające męstwo i stałość? Tak właśnie Machabeusze, 1 Mch 12, 9, mając za jedyną pociechę tylko święte księgi, chlubią się, że trwają niezwyciężoną cnotą, nieprzenikliwi dla wszelkich wrogów. I Apostoł, uzbrajając wiernych na wszelkie trudy i przeciwności, Rz 15, 4: „Cokolwiek bowiem — powiada — zostało napisane, dla naszego pouczenia zostało napisane, abyśmy przez cierpliwość i pociechę z Pism nadzieję mieli.” Zaprawdę, nie wiem, jakiego życiodajnego ducha słowa Boże wlewają w czytelników swym ukrytym wpływem — tak iż jeśli porównasz je z pismami nawet najuczeńszych i najświętszych ludzi, choćby najgorętszymi, tamte uznasz za martwe, a te za żywe i życie tchnące.
Jeden głos Ewangelii — „Jeśli chcesz być doskonałym, idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim” — zdołał rozpalić wielkiego Antoniego, wówczas młodzieńca słynącego ze szlachectwa i bogactwa, taką miłością ewangelicznego ubóstwa, że natychmiast ogołocił się ze wszystkich owych dóbr, za którymi ślepi śmiertelnicy tak chciwie gonią, i objął życie niebiańskie na ziemi przez profesję zakonną. Tak pisze św. Atanazy w jego Żywocie. Pismo Boże zdołało odwrócić Wiktoryna, wówczas nadętego retora miejskiego, od pogańskiego przesądu i pychy ku chrześcijańskiej wierze i pokorze. Lektura Pawła zdołała nie tylko przyłączyć heretyka Augustyna do prawowiernych, lecz — wyrwawszy go z najhaniebniejszej otchłani codziennej rozpusty — popchnąć go i prowadzić ku wstrzemięźliwości i czystości nie tylko małżeńskiej, powiadam, lecz zakonnej, zupełnie bezżennej i nienaruszonej. Zob. Wyznania VIII, 11; VII, 21. Jedna lektura Ewangelii — „Błogosławieni ubodzy duchem, albowiem ich jest Królestwo Niebieskie; błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni!” — zdołała natychmiast nawrócić Symeona Słupnika i doprowadzić go tak daleko, że przez osiemdziesiąt lat bez przerwy stał na jednej nodze na szczycie kolumny, że dniem i nocą oddawał się modlitwie, żyjąc niemal bez jedzenia i snu, tak iż zdawał się cudem świata — i nie tyle człowiekiem, co aniołem wciągniętym w ciało. Dlaczego zatem — zapytasz — my, którzy tak często czytamy Pismo Święte, nie odczuwamy tych żarów, tych przemian życia? Bo czytamy je przelotnie i z ziewaniem, tak iż słusznie możemy zastosować owe słowa św. Marcjana u Teodoreta w Filotheosie, który zapytany przez biskupów, by wypowiedział słowo zbawienia, odrzekł: Bóg codziennie przemawia do nas przez swoje stworzenia i przez Pismo Święte, a jednak czerpiemy z tego mały pożytek: jakże więc ja, mówiąc do was, przydam wam się, skoro tracę ten pożytek razem z innymi?
Niegdyś ów najbardziej ze wszystkich proroków tajemniczy Ezechiel widział wielką rzekę wychodzącą spod progu domu Pańskiego, której nie mógł przekroczyć, „bo wody głębokiego potoku wezbrały — powiada — którego nie można przejść w bród: a gdy się obróciłem, oto po obu stronach brzegu potoku bardzo wiele drzew”; lecz cóż to za drzewa? Zaprawdę, wszyscy Święci, zarówno dawni jak i nowi, zarówno Prawa jak i Ewangelii, którzy, zasiadłszy nad strumieniami Ewangelistów, Apostołów i Proroków, jak najpiękniejsze drzewa wiecznie się zielenią i obfitują w miłą i słodką rozmaitość wszelkich owoców. Ta sama bowiem rzeka karmi i żywi oba brzegi; ten sam, powiadam, Duch Święty, Autor Pisma, utkał jedno i to samo Pismo biegnące przez różne wieki, i zarówno nowemu, jak staremu Przymierzu wpajał ów życiodajny sok dla wszystkich pobożnych — byleby tylko chcieli go czerpać.
Rozdział II: O przedmiocie i rozległości Pisma Świętego
II. Teraz zatem, by podjąć te sprawy od wyższej zasady, zobaczmy, jaki i jak wielki jest przedmiot Pisma Świętego, jaka jest jego materia. Czy chcesz, bym powiedział jednym słowem? Pismo Święte ma za przedmiot wszystko, co poznawalne, obejmuje w swym łonie wszelkie nauki i wszystko, co może być poznane: jest zatem pewnego rodzaju uniwersytetem nauk, zawierającym wszystkie nauki bądź formalnie, bądź w sposób wybitny. Orygenes, komentując pierwszy rozdział Ewangelii św. Jana, mówi: Pismo Boże jest światem umysłowym, złożonym ze swoich czterech części, jakby z czterech żywiołów; jego ziemią jest niejako pośrodku, jak centrum, historia; wokół niej, na podobieństwo wód, rozlewa się otchłań rozumienia moralnego; wokół historii i etyki, jak wokół dwóch części tego świata, obraca się powietrze nauki przyrodniczej; ponad zaś wszystkim i dalej ów eteryczny i ognisty żar nieba empirejskiego, to jest wyższe kontemplowanie natury boskiej, które nazywają teologią, otacza całość: tak Orygenes. Z czego z kolei, tak jak sens historyczny przypisujesz ziemi, a tropologiczny wodzie, tak słusznie alegoryczny przyporządkujesz powietrzu, a anagogiczny ogniowi i eterowi.
Ja jednak twierdzę jeszcze więcej: że Pismo Święte w swoim sensie — nie tylko mistycznym, lecz nawet w samym tylko literalnym, który ma pierwszeństwo i którego przede wszystkim należy się trzymać — obejmuje całą wiedzę i wszystko, co poznawalne.
Aby to wykazać, przyjmuję potrójny porządek rzeczy, do którego filozofowie i teologowie odnoszą wszystkie rzeczy: pierwszy jest porządkiem natury, czyli rzeczy naturalnych; drugi — rzeczy nadprzyrodzonych i łaski; trzeci — istoty Bożej z jej przymiotami, zarówno istotnymi, jak i nocjonalnymi. Pierwszy porządek natury bada fizyka i inne dyscypliny filozofii przyrody; drugi i trzeci, w tym życiu, nauka objawiona, która należy do wiary i teologii; w życiu przyszłym — widzenie Boga, które uszczęśliwia Świętych i Aniołów. Otóż św. Tomasz naucza, że Pismo Święte traktuje nawet o pierwszym porządku rzeczy naturalnych, zaraz na samym progu Sumy Teologicznej: w artykule 1 pierwszej kwestii, gdzie pyta, czy obok dyscyplin filozoficznych potrzebna jest inna nauka, odpowiada podwójnym wnioskiem. Pierwszy brzmi: „Dla zbawienia ludzkiego konieczna jest pewna nauka objawiona przez Boga, poza dyscyplinami filozoficznymi” — mianowicie dla poznania tego, co przekracza umysł i naturalne siły człowieka; drugi: „Ta sama nauka objawiona jest konieczna również w tych rzeczach, które światłem naturalnym mogą być zbadane przez filozofię.” Dodaje powód: ponieważ ta prawda przez filozofię zdobywana jest przez nielicznych, przez długi czas i z domieszką wielu błędów; potrzebna jest zatem nauka objawiona, która by filozofię kierowała, poprawiała i łatwo oraz pewnie przekazywała ją wszystkim.
Znakomitym przykładem są książęta filozofów, Platon i Arystoteles, którzy niezwykłym talentem wiele wprawdzie osiągnęli, lecz wiele też zostawili tak dwuznacznie, tak niejasno, że wysiłek komentatorów greckich, łacińskich i arabskich trudził się nad ich wyjaśnianiem przez wiele wieków. Pomijam błędy i bajki, „ale nie jak Prawo Twoje”. Ta prawdziwa i trwała mądrość — „nie została usłyszana w Kanaanie ani widziana w Temanie — powiada Baruch 3, 22 — synowie też Hagar, szukający roztropności, która jest z ziemi, kupcy z Merry i Temanu, i bajkopisarze, i poszukiwacze roztropności i rozumu, nie poznali drogi mądrości ani nie pamiętali jej ścieżek; lecz Ten, który wie wszystko, zna ją; Ten, który przygotował ziemię na wieczne czasy, który wysyła światło i idzie ono — oto jest Bóg nasz; On znalazł wszelką drogę wiedzy i dał ją Jakubowi, słudze swemu, i Izraelowi, umiłowanemu swemu; potem:” aby mianowicie tej wiedzy gruntownie nauczył, „ukazał się na ziemi i obcował z ludźmi”.
Zapytasz zatem, w jakim miejscu fizyka, etyka i metafizyka są nauczane w Piśmie Świętym? Powiadam: fizyka, nawet w swej pierwotnej postaci i od samego swego początku, przekazana jest w Księdze Rodzaju, w Księdze Koheleta, w Księdze Hioba; etyka, przez najkrótsze gnomy i sentencje — w Księdze Przysłów, Księdze Mądrości, Księdze Syracha; metafizyka, zwłaszcza w Księdze Hioba i w Psalmach, w których przez hymny wysławia się moc, mądrość i niezmierzoność Boga, a do tego Jego dzieła — mianowicie aniołów i wszystko inne. Historii i chronologii od samego początku świata aż niemal do czasów Chrystusa nie znajdziesz z żadnego innego źródła pewniejszej, przyjemniejszej ani bardziej różnorodnej niż z Księgi Rodzaju, Księgi Wyjścia, Ksiąg Jozuego, Sędziów, Królewskich, Ezdrasza i Machabejskich. Że Pismo Święte potępia sofistykę i posługuje się solidną argumentacją i logiką, naucza św. Augustyn w Księdze II O nauce chrześcijańskiej, rozdziale 31. O matematyce czerpanej z liczb, tenże naucza w Księdze III O nauce chrześcijańskiej, rozdziale 35. Geometria jest widoczna w budowie przybytku i świątyni — zarówno Salomona, jak i tej tak cudownie wymierzonej u Ezechiela. Słusznie zatem powiedział św. Augustyn na końcu Księgi II O nauce chrześcijańskiej: „O ile mniejsza jest obfitość złota, srebra i szat, którą lud hebrajski wyniósł z siebie z Egiptu, w porównaniu z bogactwami, które potem osiągnął w Jerozolimie, zwłaszcza za Salomona: o tyle wszelka wiedza, nawet pożyteczna, zebrana z ksiąg pogańskich, jest mniejsza, jeśli porównać ją z wiedzą Pism Bożych; albowiem cokolwiek człowiek nauczył się skądinąd, jeśli jest szkodliwe, tam jest potępione; a gdy ktoś znajdzie tam wszystko, czego pożytecznie gdzie indziej się nauczył, znajdzie tam o wiele obficiej rzeczy, których nigdzie indziej w ogóle nie ma, lecz których uczy się jedynie w cudownej wzniosłości i cudownej pokorze tych Pism.”
Wszystkie bowiem sztuki wyzwolone, wszystkie języki, wszystkie nauki i umiejętności — z których każda zamknięta jest w pewnych granicach — służą Pismu Świętemu jako służebnice swej pani i królowej. Ta zaś święta nauka obejmuje wszystko, ogarnia rzeczywistość całą i prawem swoim przywłaszcza sobie użytek ze wszystkich: tak iż będąc niejako najdoskonalszą ze wszystkich, celem i zwieńczeniem wszystkich, powinna być przyswajana na końcu, w porządku nauki.
Tak zatem Pismo Święte traktuje o pierwszym porządku rzeczy — to jest o porządku natury — zwłaszcza o ile dotyczy Boga i Jego przymiotów, nieśmiertelności i wolności duszy, kar, nagród i wszystkich stworzeń, pewniej i solidniej niż nauki przyrodnicze je zgłębiają, a tam, gdzie te zbłądzą, sprowadza je na właściwą drogę.
Oto najgrubszych błędów Platona jest osiem: na przykład, że Platon naucza, iż Bóg jest cielesny; że Bóg jest duszą świata, która miesza się z jego wielkim ciałem; że niektórzy bogowie są młodsi i mniejsi; że dusze istniały przed ciałem, a w ciele jak w więzieniu odpokutowują zbrodnie poprzedniego życia; że nasza wiedza jest jedynie przypominaniem; że w Państwie żony powinny być wspólne; że kłamstwo powinno być niekiedy używane jako lekarstwo, niczym ciemierzyca; że nastąpi rewolucja ludzi, zwierząt, wieków i wszystkich rzeczy, tak iż po dziesięciu tysiącach lat ci sami ludzie będą tu siedzieć jako studenci, nauczyciele i słuchacze: a zatem nastąpi powrót i odrodzenie dusz, jak mówi:
„Gdy tysiąc lat obracali koło,
Na nowo zaczynają chcieć powracać w ciała.”
Co więcej, jak uważał Pitagoras z tego samego źródła, dusze wędrują z ciała do ciała — to człowieka, to bydlęcia; stąd sam o sobie mawiał: Ja sam, pamiętam — któż by nie uwierzył? Αὐτὸς ἔφα, sam tak powiedział! — z widzów, którzy to słyszeli, któż powstrzymałby śmiech? —
„Ja sam, pamiętam, w czasie wojny trojańskiej,
Byłem Euforbem, synem Pantoosa, w którego piersi niegdyś
Utkwiła ciężka włócznia młodszego Atrydy.”
Czyż nie jest tu najprawdziwsze owe znane hebrajskie przysłowie: ascher ric core lemore lo omen lebore, to znaczy: „kto łatwo i lekkomyślnie wierzy nauczycielowi, nie wierzy Stwórcy”?
Arystoteles zaś — w którego geniuszu natura okazała ostateczny zasięg swojej mocy, jak powiada Awerroes — przywiązuje Pierwszego Poruszyciela do Wschodu; twierdzi, że porusza się On przeznaczeniem i naturalną koniecznością; że ten świat istnieje od wieczności; że nie ma określonej prawdy o przyszłych zdarzeniach przygodnych; że Bóg ich określenie nie zna; co zaś do nieśmiertelności duszy, Opatrzności Bożej nad ludźmi i rzeczami podksiężycowymi, przyszłych kar i nagród — albo wprost temu zaprzecza, albo tak zaciemnia, że jak mątwa otulona własnymi mackami nie da się rozpoznać ani rozwikłać, i z tego powodu przez wielu był nazywany i uważany za kata umysłów, z powodu swej afektowanej ciemności.
Przenikając te mroki naturalnego światła, Demokryt i Empedokles otwarcie wyznali, że nic prawdziwie nie może być przez nas poznane. Sokrates mawiał, że wie tylko to, iż nic nie wie; Arkesilaos — że nawet tego wiedzieć nie można; Anaksagoras ze swoimi uczniami twierdził, że cała nasza wiedza jest jedynie mniemaniem, że nam się tylko tak wydaje — ba, że nie można z pewnością wiedzieć, czy śnieg jest biały, lecz że nam się tak jedynie wydaje — mogą bowiem wszystkie zmysły być zwiedziane, tak jak zwiedziony bywa wzrok, najpewniejszy ze wszystkich, gdy widzi szyję gołębia, z powodu załamanych promieni światła, mieniącą się niebiańskimi barwami, podczas gdy naprawdę żadne takie barwy w gołębiu nie istnieją.
W tej tedy nocy naszego przyćmionego wzroku, w tym morzu i otchłani, potrzebujemy latarni nauki objawionej jak latarni morskiej. „Słowo Twoje jest lampą dla nóg moich — mówi królewski Psalmista, Ps 119, 105 — i światłem na moich ścieżkach: opowiadali mi bezbożni bajki, ale nie jak Prawo Twoje.”
8. Co się zaś tyczy drugiego porządku, porządku łaski, i trzeciego, porządku boskości, każdy widzi za św. Tomaszem, że były one filozofom nieznane (gdyż przekraczają światło natury) i bez objawienia Bożego, bez Słowa Bożego poznane być nie mogą. Widzisz zatem, jak Pismo Święte obejmuje wszystkie porządki rzeczy, przenika do wszystkich i jak słońce mądrości rozsyła z siebie promienie wszelkiej prawdy.
Arystoteles, lub ktokolwiek jest autorem, w księdze O świecie, pytając, czym jest Bóg, powiada: „Bóg jest w świecie tym, czym sternik na okręcie, woźnica na rydwanie, przodownik w chórze, prawo w państwie, wódz w wojsku” — z tą różnicą, że w tamtych przypadkach władza jest pracowita, niespokojna i pełna troski; w Bogu zaś najłatwiejsza, najswobodniejsza i najlepiej uporządkowana.
To samo powiesz o Piśmie Świętym, które jest przewodnikiem, prawem, władcą i moderatorem wszystkich innych nauk. Zaś Empedokles, zapytany, czym jest Bóg, odpowiedział: Bóg jest sferą niepojętą, której środek jest wszędzie, a obwód nigdzie. Tak pytającemu, czym jest Pismo Święte, słusznie odpowiesz: Jest to niepojęta sfera nauki, której środek jest wszędzie, a obwód nigdzie — albowiem Pismo Święte jest Słowem Bożym. Dlatego, jak słowo naszego umysłu odzwierciedla sam umysł i wszystkie jego idee, tak Pismo Święte, będąc Słowem umysłu Bożego, jedynym w sobie i niejako współmiernym z Boskim intelektem i poznaniem (którym Bóg jednym spojrzeniem umysłu widzi siebie i wszystkie rzeczy, naturalne i nadprzyrodzone), wyraża wiele i rozmaite treści, aby stopniowo wpajać w ciasne granice naszych umysłów — które nie mogą ogarnąć owej jednej, niezmiernie rozległej rzeczywistości — całość, lecz po kawałku niejako dzieciom, przez rozmaite sentencje, przykłady i podobieństwa.
I potem z tego jakby morza scholastycy wyprowadzają strumienie wniosków teologicznych. Zabierz Pismu scholastykę, a nie teologię, lecz filozofię wydasz; będziesz filozofem, nie teologiem: połącz jedno z drugim, wzajemnie powiązane, a zdobędziesz wszelką chwałę i teologa, i filozofa.
9. Tak więc to, co w części pierwszej traktują św. Tomasz i scholastycy o istocie Bożej i Jego przymiotach, o przeznaczeniu, o aniołach, o człowieku i o dziele sześciu dni (co w całości pochodzi z Księgi Rodzaju, rozdziału 1), zostało zaczerpnięte i wywiedziane z tego, czego nauczyliśmy się przez objawienie Pisma Świętego. Dlatego św. Dionizy, z palcem wskazującym na źródła, otwiera swoją Hierarchię Niebiańską tymi słowami: „Przystąpmy ze wszystkich sił do zrozumienia Pism Świętych, tak jak je od Ojców otrzymaliśmy do rozważania, i rozpatrujmy, na ile możemy, podziały i porządki duchów niebieskich, które nam oni przekazali bądź przez znaki, bądź przez tajemnice głębszego rozumienia.” Gdyby bowiem Pisma Święte nie malowały nam aniołów, jaki Apelles, jakie oko, jaka przenikliwość badania zdołałaby nakreślić ich zarysy?
Tego samego zdania jest św. Klemens, towarzysz i uczeń błogosławionego Piotra, w Liście 5.
To, co traktuje się w części trzeciej o Wcieleniu, w całości pochodzi z czterech Ewangelii, które opowiadają życie Chrystusa; co dotyczy sakramentów dawnych — z Księgi Kapłańskiej; co dotyczy sakramentów Nowego Prawa — z Nowego Testamentu w różnych miejscach. To, co w Prima Secundae traktuje się o szczęśliwości, o czynach ludzkich, wolności, dobrowolności, namiętnościach, grzechu pierworodnym, powszednim i śmiertelnym, o łasce, zasługach i przewinieniach — skąd, pytam, to pochodzi, jeśli nie z objawienia Bożego? To, co w Secunda Secundae dyskutuje się o wierze, nadziei i miłości, opiera się tak całkowicie na Piśmie Świętym, że całe ich rozumienie odnosi się do tych trzech, jak mówi św. Augustyn, Księga II O nauce chrześcijańskiej, rozdział 40. „Celem bowiem przykazania — powiada Apostoł — jest miłość z serca czystego i sumienia dobrego, i wiary nieobłudnej.” „Wiary nieobłudnej” — oto masz wiarę szczerą; „sumienia dobrego” — oto masz nadzieję, bo dobre sumienie pokłada nadzieję, a złe rozpacza; „miłość z serca czystego” — oto masz miłość.
To, czego teologowie uczą o sprawiedliwości, męstwie, roztropności, umiarkowaniu i cnotach z nimi związanych, obejmuje również Mojżesz w Księdze Wyjścia i Powtórzonego Prawa swoimi przepisami sądowymi, którymi oddaje każdemu sprawiedliwość; tak samo Salomon w Księdze Przysłów, Księdze Koheleta i Księdze Mądrości; i Księga Syracha to wszystko zawiera — stąd nazwana została πανάρετος, jakbyś powiedział: „wszelka cnota”.
Pismo Święte bowiem zostało tak harmonijnie utkane przez Ducha Świętego, że przystosowuje się do wszelkich miejsc, czasów, osób, trudności, niebezpieczeństw, chorób, do odpędzania zła, przywoływania dobra, zwalczania błędów, ustanawiania dogmatów, wszczepiania cnót i odpierania wad; tak iż św. Bazyli słusznie porównuje je do najlepiej zaopatrzonego warsztatu, który dostarcza wszelkiego rodzaju lekarstwa na wszelkie choroby. Tak z Pisma Kościół czerpał swoją stałość i męstwo, gdy czasy były czasami Męczenników; światła mądrości i rzeki wymowy, gdy czasy były czasami Doktorów; twierdze wiary i obalenie błędów, gdy czasy były czasami heretyków; w pomyślności uczył się z niego pokory i umiarkowania; w przeciwnościach — wielkoduszności; w oziębłości — żarliwości i gorliwości; a wreszcie, ilekroć na przestrzeni tylu mijających lat szpecony był starością, plamami i skazami, z tego źródła uzyskiwał odnowę zepsutych obyczajów i powrót do dawnej godności i stanu.
Tak św. Bernard o owych słowach Chrystusa, „Jeśli chcesz być doskonałym, idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie”: „Te słowa — powiada — przekonały cały świat do pogardy świata i dobrowolnego ubóstwa; te słowa zapełniają klasztory dla mnichów i pustynie dla pustelników.”
Tak też święty Sobór Trydencki rozpoczyna reformę Kościoła od Pisma Świętego i w całym swoim pierwszym dekrecie O reformie zarówno starannie, jak obszernie nakazuje, by wykład Pisma Świętego wszędzie był albo ustanowiony, albo przywrócony.
10. Jak pożyteczna, a wręcz konieczna jest ta sama dyscyplina Pisma Świętego dla tych, którzy nie żyją wyłącznie dla siebie, lecz część życia poświęcają dla pożytku innych — a zwłaszcza dla tych, którzy zajmują święte katedry — rzecz sama mówi za siebie, nawet gdy ja milczę, i powszechna praktyka wszystkich kościelnych to potwierdza. I nie jest to bynajmniej rzecz nowa: kto zbada dawnych, dostrzeże daleko pełniejszą znajomość świętych pism w owych wczesnych czasach, i tak obfitą, że często cała ich mowa zdawała się nie tyle przepleciona Pismem, co raczej utkana z niego jakby w pewien zręczny łańcuch; i nie będzie się dziwić, gdy przeczyta, że Orygenesów, Antonich i Wincentiuszów nazywano wyroczniami, świątyniami i arkami przymierza.
Znakomicie św. Grzegorz, w XVIII księdze Moraliów, rozdziale 14, wyjaśniając owo słowo Hioba, „Srebro ma początki swoich żył”: „Srebro — powiada — jest blaskiem mowy lub mądrości; żyły — Pismem Świętym, jakby otwarcie mówił: Kto przygotowuje się do słów prawdziwego kaznodziejstwa, musi koniecznie czerpać początki swoich argumentów ze stron świętych; tak aby wszystko, co mówi, odnosił do fundamentu Bożego autorytetu i na nim utwierdzał budowlę swojej mowy.”
I św. Augustyn do Woluzjana: „Tu zbawiennie poprawiane są umysły błądzące, tu karmione małe, tu zachwycane wielkie talenty; ten umysł jest nieprzyjacielem tej nauki, który albo przez błąd nie wie, że jest ona najzbawienniejsza, albo chorując, nienawidzi lekarstwa.”
Słusznie zatem należy ubolewać, że i w naszym wieku widać to, co św. Hieronim w Prologu Galeatum zarzuca ludziom swego stulecia: iż podczas gdy we wszystkich innych umiejętnościach ludzie zwykli się najpierw uczyć, zanim zaczną nauczać, to w Piśmie Świętym większość chce nauczać tego, czego nigdy się nie nauczyła: „Jedynie sztuka Pism — powiada — jest taką, którą sobie wszędzie wszyscy przypisują, i gdy pochlebczą mową pogłaskali uszy ludu, cokolwiek powiedzieli, uważają za Prawo Boże; nie raczą wiedzieć, co czuli Prorocy i Apostołowie, lecz do swojego sensu dopasowują niestosowne świadectwa — jakby to było rzeczą wielką, a nie najwadliwszym rodzajem nauczania, wypaczać zdania i wlec Pismo opierające się ku swojej woli.”
Zaprawdę, wielu opanowała nieuleczalna żądza nauczania, a niewielu miłość uczenia się, i to miłość mała: stąd Pismo jak wosk gną w każdą stronę, w każdy kształt przemieniają cudowną metamorfozą i jak gracze słowami Bożymi rzucają nimi jak los przyniesie, często zadając mu gwałt i — wbrew najpoważniejszym dekretom świętych Ojców, kanonów, soborów, a zwłaszcza Trydenckiego — przekręcając w obce sensy to, czego w przypadku Wergiliusza nie ścierpieliby poeci. Ale skąd to wszystko? Sądzę, że z pewnego ziewającego i powszechnego lenistwa: źle się liter nauczyli, boleśnie im jest pilnie się uczyć tego, czego powinni nauczać, a samo ich lenistwo zaciemnia ich umysły, tak iż Pismo Święte uważają za łatwe i dostępne każdemu na własny rozum, i sądzą, że wiedzą to, czego nie wiedzą, i nie wiedzą, że nie wiedzą. To jest korzeń wszelkiego zła, który trzeba wyrwać — zaraza, która szerząc się daleko i szeroko, zaraziła wielu i rozprzestrzeniła się najszerzej.
Rozdział III: O trudności Pisma Świętego
21. III. Zbadajmy zatem, co zostało postawione na trzecim miejscu, jak łatwe są księgi Boże. A by na wstępie pokrótce wypowiedzieć to, co sądzę i co staram się wykazać: twierdzę, że Pismo Święte jest o wiele trudniejsze do zrozumienia niż wszelkie pisma świeckie — greckie, łacińskie, hebrajskie i jakiekolwiek inne. Czy tak jest w istocie, zobaczmy.
Pismo Święte przewyższa wszystkie inne, za powszechną zgodą, pod wieloma względami, ale szczególnie pod tym: że podczas gdy inne pisma wyrażają w jednym zdaniu tylko jedno znaczenie, Pismo wyraża co najmniej cztery. Posiada bowiem znaczenie nie tylko słów, lecz także rzeczy przez nie oznaczonych; z czego wynika, że sens dosłowny przedstawia rozumienie dziejów lub rzeczy bezpośrednio wyrażonych świętymi słowami; lecz te same dzieje lub rzeczy dodatkowo, w sensie alegorycznym, zapowiadają coś prorockiego o Chrystusie Panu; w sensie tropologicznym, zalecają coś stosownego do kształtowania obyczajów; a wznosząc się jeszcze wyżej po trzecie, przez anagogię ukazują do rozważania w zagadce niebiańskie Tajemnice.
A z tych zaledwie jeden prawdziwy sens z trudem osiągniesz; jakże więc tak łatwo i lekkomyślnie będziesz obiecywał trzy pozostałe?
Ale, powiesz, sens historyczny przeważa; szukam tylko tego jednego i dostatecznie go wydobywam i mierzę zasadami scholastycznymi; o sens zaś symboliczny, który jest niepewny i który każdy mógłby łatwo wymyślić, nie troszczę się nadmiernie. Lecz strzeż się, abyś niczym ów Neoptolem Enniusza, który „mówił, że chce filozofować, ale tylko trochę, bo na ogół mu się to nie podobało”, nie uprawiał teologii jedynie z nazwy lub powierzchownie.
Albowiem przede wszystkim, co do sensu mistycznego — że jest on głównym sensem Pisma, głosi cały Stary Testament, który bezpośrednio wprawdzie opowiada dzieje tamtego czasu lub rzeczy do wykonania, lecz nade wszystko wszędzie symbolicznie oznacza Chrystusa. Podobny osąd odnosi się do pozostałych sensów.
I jak Jonatan w 1 Księdze Królewskiej, rozdział 20 — by rozważyć tę rzecz na bliskim przykładzie — zamierzając potajemnie dać Dawidowi znak do ucieczki: strzelając strzałą zgodnie z umową i nakazując chłopcu, który miał ją zebrać, by szedł dalej, oznaczał dwie rzeczy — pierwszą bezpośrednio, aby chłopiec podniósł strzałę; drugą bardziej oddaloną, lecz którą o wiele bardziej chciał przekazać, mianowicie że Dawid, ostrzeżony tym znakiem, powinien podjąć ucieczkę. Tak właśnie ma się rzecz w tym przypadku: sens historyczny Pisma jest wcześniejszy, lecz mistyczny jest ważniejszy; i z tego ostatniego, tak jak z pierwszego, teolog może czerpać najmocniejszy argument do ugruntowania swojej nauki, pod warunkiem że jest pewne, iż jest to sens prawdziwy, tak jak Chrystus Pan i Apostołowie bardzo często wyciągają z niego najskuteczniejsze wnioski. Jeśli jednak nie jest to pewne, lecz wątpliwe, czy mistyczny sens danego miejsca jest prawdziwy — cóż dziwnego, jeśli z wątpliwej przesłanki wyciąga się wątpliwy wniosek? Albowiem nawet z sensu historycznego, który trzyma się litery, jeśli jest on niepewny i wątpliwy, nigdy nie wyprowadzisz niczego pewnego.
22. Co więcej, twierdzić, że sensy duchowe są zwykłym wymysłem i że każdy może własnym pomysłem dopasować je do jakiegokolwiek fragmentu — jak gdyby ktoś naśladując Probę Falkonię (która była łacińską Safoną) w dopasowywaniu Eneidy Wergiliusza, lub cesarzową Eudocję w dopasowywaniu Iliady Homera, do Chrystusa, przystosowywał Pismo Święte do własnego pobożnego wymysłu — jest to zgubne tak sądzić, a jeszcze niebezpieczniejsze tak postępować.
Jeśli bowiem sens mistyczny jest prawdziwym sensem Pisma, jeśli Duch Święty szczególnie chciał go podyktować, jakim prawem wolno będzie komukolwiek wykładać go, jak mu się podoba? Z jaką bezczelnością ktoś nazwie wymysł własnego umysłu myślą Ducha Świętego i będzie sprzedawał siebie i swoje towary jako fanatyk Ducha Świętego?
Widzieli to i starannie się przed tym strzegli ci spośród Ojców, którzy najbardziej zajmowali się alegorią; napełnieni tym samym Duchem, nie narzucali jej lekkomyślnie tam, gdzie zdawała się im uśmiechać, ani dla poparcia własnych pomysłów, ani też, jak to się mówi, nie przykładali niezgrabnie nagolennika do czoła czy hełmu do nogi; lecz tak ją wiązali z rzeczywistością, że zgadzała się stosownie pod każdym względem.
Jak bowiem w sensie historycznym słowa oznaczają wydarzenia, które się dokonały, tak w sensie alegorycznym wydarzenia oznaczają inne, bardziej ukryte rzeczywistości: tak że jeśli alegoria nie odpowiada historii, jest zupełnie fałszywa i pusta. Z tego powodu św. Hieronim, pisząc o Księdze Ozeasza, rozdziale 10, naucza, że stosować tropologicznie do Chrystusa to, co powszechnie mówi się o królu Asyrii — co sam niegdyś nieroztropnie uczynił — jest bezbożnością; a w prologu do Księgi Abdiasza karci samego siebie za to, że niegdyś wyjaśniał tego proroka alegorycznie, nie pojąwszy jeszcze jego sensu historycznego.
23. Co zaś do sensu historycznego, nawet gdyby on sam miał ci wystarczyć, jak wielu i jak wielkich pomocy potrzeba? Jak często jest on ukryty! Jak głęboko schowany w hebrajskim czy greckim sposobie wyrażania się, w stylu mowy nowym i różnym od wszystkich innych! Jak wysoko często wzbija się ku najwyższym szczydom!
I nie jest to dziwne. Jeśli bowiem słowa mądrych wyrażają myśli mądrego umysłu, a mowa odpowiada pojęciu umysłu, to tam, gdzie pojęcie to jest niebieskie i Boże, jakże koniecznie i wyrażenie musi być niebieskie i Boże? Nikt nie wątpi, że święte księgi zawierają w swoich słowach myśli Ducha Świętego i mądrość odwiecznego Słowa: tak że nie należy czołgać się po ziemi, lecz wznieść się w górę, jeśli ktoś pragnie przez te Boże wypowiedzi wzlecieć ku Boskim myślom i ku Prawdzie Pierwszej.
Przyznaję otwarcie, że Doktorzy Scholastyczni wiele rzeczy subtelnie czerpią z Pisma i w różnych miejscach je omawiają; lecz wyznaczają sobie własne granice w kwestiach teologicznych, które obficie dostarczają im materii i pracy najużyteczniejszej, a wręcz koniecznej dla teologa, tak że nie mają możliwości zajmować się czymś innym z urzędu — podobnie jak ten, kto objaśnia Pismo Święte, niekiedy staranniej rozwija wnioski teologiczne zawarte w świętych wypowiedziach, lecz, by nie wychodzić poza swoje kopyta, natychmiast powraca do własnej dziedziny.
Lecz czym innym jest skosztować czegoś, a czym innym tkać tę samą materię w pewnym i ciągłym porządku; czym innym zbadać jakieś poszczególne zdanie, a czym innym rozwinąć cały tom i wszystkie jego wypowiedzi w pilnym i dokładnym badaniu tego, co poprzedza i co następuje, w dociekaniu źródeł hebrajskich i greckich, i w lekturze świętych Ojców, wchłonąć jego styl i poruszać się w nim jak u siebie w domu. Kto to zaniedbuje, zadowalając się niektórymi trudniejszymi wypowiedziami wybranymi tu i tam i objaśnionymi, nigdy nie przeniknie do świętego przybytku — to jest do ukrytego znaczenia świętych słów — lecz też łatwo zbłądzi od prawdy i myśli autora.
Można to dostrzec u pewnych starszych pisarzy, mężów skądinąd niebędących nieuczonymi, którzy w sprawach teologicznych niekiedy tak niedbale chwytają i nadużywają jakiegoś świętego aksjomatu, że wzbudzają śmiech u naszych heretyków, a u katolików żółć.
24. Znakomicie radzi czytelnikowi św. Grzegorz w swoim wstępie do Ksiąg Królewskich, że niekiedy inaczej wykłada historię niż Ojcowie: gdyby bowiem, powiada, mieli po kolei wykładać wszystko, czego po części dotknęli, w żaden sposób nie mogliby zachować ciągłości wypowiedzi, którą zdawali się stosować. Wiele rzeczy bowiem jest wtrąconych, poprzedza lub następuje, które trzeba porównać z miejscem, które się rozważa; sposób świętej wypowiedzi trzeba zbadać także w innych miejscach, a styl rozpatrzyć. Jeśli te nie zgadzają się z wykładem, bynajmniej nie jest to prawdziwe znaczenie danego miejsca, bynajmniej nie jest to moc, siła i treść wypowiedzi: tak że często możesz wątpić, co jest większe — ciemność samej rzeczy czy wyrażenia.
Pomijam milczeniem rozległą i jakby wszechstronną rozpiętość materii: cóż bowiem w całym Starym i Nowym Testamencie nie jest rozważane lub poruszane?
25. Niech za przykład posłuży to, że aby zrozumieć księgi Królewskie, Machabejskie, Ezdrasza, Daniela i innych Proroków, jak wiele rozmaitej historii pogańskiej trzeba znać! Ile monarchii — asyryjską, medyjską, perską, grecką i rzymską — trzeba gruntownie poznać! Ile zwyczajów narodów, obrzędów przymierzy, wojen, ofiar i małżeństw trzeba zbadać! Ile położeń miast, rzek, gór i krain z najstarszej powszechnej chorografii i kosmografii trzeba przejrzeć!
Rozdział IV: Osądy i przykłady Ojców
IV. Lecz aby żaden skrupuł nie pozostał w tej kwestii, podejmijmy rzecz od samego początku i zobaczmy, jak w każdej epoce trudność nie mniej niż godność Pisma Świętego zarówno wyostrzała dlań szacunek, jak i rozpalała gorliwość Świętych.
Wśród Hebrajczyków powszechnie przyjęta jest tradycja, którą spośród naszych pisarzy potwierdzają św. Hilary w komentarzu do Psalmu 2 i Orygenes w Homilii 5 do Księgi Liczb, że Mojżesz na górze Synaj otrzymał od Boga nie tylko Prawo, lecz także wyjaśnienie Prawa, i że nakazano mu spisać Prawo, ale jego ukryte tajemnice i znaczenia objawić Jozuemu, ten zaś kapłanom, a ci z kolei swoim następcom na urzędzie, pod ścisłą pieczęcią tajemnicy.
Stąd Anatoliusz, przytoczony przez Euzebiusza w Księdze VII jego Historii, rozdział 28, donosi, że Siedemdziesięciu Tłumaczy odpowiadało na liczne pytania Ptolemeusza Filadelfa, króla Egiptu, z tradycji Mojżeszowych. A Ezdrasz, lub ktokolwiek jest autorem 4 Księgi Ezdrasza (która, choć nie jest kanoniczna, posiada swój autorytet potwierdzony przez dołączenie do ksiąg kanonicznych), w rozdziale 14 przytacza polecenie dane Mojżeszowi: „Te słowa ogłosisz jawnie, a te zachowasz w ukryciu.” Jemu samemu również — to jest Ezdraszowi — po tym, jak z natchnienia Bożego podyktował 204 księgi, dano podobne polecenie: „Wcześniejsze pisma, które spisałeś,” powiada, „udostępnij publicznie i niech czytają je zarówno godni, jak i niegodni; lecz ostatnich siedemdziesiąt zachowaj, abyś mógł je przekazać mędrcom twego ludu; w nich bowiem jest źródło rozumienia i krynica mądrości, i rzeka wiedzy — i tak uczyniłem.”
Dlatego Mojżesz wielokrotnie, zwłaszcza w Księdze Powtórzonego Prawa, nakazywał, aby wszelkie wątpliwe i trudne w kwestii Prawa sądy ludu kierowano do kapłanów; albowiem, jak mówi Malachiasz 2, 7: „Wargi kapłana będą strzec wiedzy, a z ust jego będą szukać Prawa” (mianowicie wątpliwych kwestii Prawa, o które jest pytanie, jak mówi św. Bernard). Z tego powodu Pan, nakładając na kapłanów obowiązek studiowania w Księdze Kapłańskiej, zwraca się do nich w rozdziale 10 tymi słowami: „Abyście umieli rozróżniać między tym, co święte, a tym, co świeckie, między tym, co nieczyste, a tym, co czyste, i pouczali synów Izraela o wszystkich moich ustawach, które Pan do nich wyrzekł przez Mojżesza.” A żeby arcykapłan pamiętał o tym obowiązku ze szczególną mocą, chciał, aby na pektorale swego pontyfikalnego stroju nosił naukę i prawdę, czyli, jak po hebrajsku brzmi, אורים ותמים urim wetummim, oświecenie i doskonałość — dwa ozdoby kapłańskiego życia, zaznaczone odpowiednimi symbolami — i aby je zawsze miał przed oczyma. Lecz idźmy dalej.
26. Królewski Prorok, wielka część świętych pism, ów boski, mówię, instrument Ducha Świętego, rozpoznając w nich samych owe wzniosłe i tajemne ciemności, najczęściej rozmaitymi słowami modli się, Psalm 119: „Odsłoń oczy moje, a będę rozważał cuda Twego Prawa,” gdzie po hebrajsku stoi: גל עיני ואביטה gal enai weabbita, odsuń od oczu moich (zasłonę ciemności mianowicie), a jasno ujrzę cuda Twego Prawa. „Jeśli tak wielki prorok,” mówi św. Hieronim do Paulina, „wyznaje ciemności niewiedzy, jakaż, sądzisz, noc nieuctwa otacza nas, maluczkich i niemal ssących? Ta zasłona bowiem spoczywa nie tylko na obliczu Mojżesza, lecz także na Ewangelistach i Apostołach; i jeśli nie zostaną otwarte wszystkie pisma przez Tego, który ma klucz Dawida, który otwiera i nikt nie zamknie, zamyka i nikt nie otworzy, to przez żadnego innego nie zostaną odsłonięte.”
Słyszy Jeremiasz w rozdziale 1: „Zanim cię ukształtowałem w łonie matki, znałem cię, i zanim wyszedłeś z żywota, poświęciłem cię i ustanowiłem cię prorokiem dla narodów;” a przecież woła: „Ach, ach, ach, Panie Boże, oto nie umiem mówić, bom jest młodzieńcem.”
Izajasz, w rozdziale 6, ujrzał Serafina lecącego ku niemu i rozpalonym węglem otwierającego usta przeznaczone do prorokowania.
Ezechiel, w rozdziale 2, ujrzawszy postać czworakiego stworzenia i chwałę Pańską, pada twarzą na ziemię i podniesiony przez ducha milczy, aż i jemu usta zostaną otworzone.
Daniel 7, 8 zachowuje słowo Boże w sercu, lecz jest zmieszany myślami i oblicze jego się zmienia, i jest zdumiony widzeniem, bo brakuje tłumacza; a my mielibyśmy sobie obiecywać łatwiejsze niż sami ich autorzy zrozumienie tychże proroctw, przypowieści, zagadek i symboli, albo wymowniejszą zdolność ich wyrażania, jako naturalną i nam wrodzoną?
27. Zgoła inaczej Syracydes, malując portret mędrca, domaga się jego niezmordowanego studium połączonego z pobożną modlitwą: „Mądrości wszystkich starożytnych szukać będzie mędrzec i w Prorokach (albo, jak ma źródło greckie, w proroctwach) będzie się obracał, opowiadanie (po grecku διήγησιν, objaśnianie, wykładanie) mężów znakomitych zachowa, i w subtelności oraz przenikliwość przypowieści jednocześnie wniknie, ukryte znaczenie przysłów będzie zgłębiał i wśród tajemnic przypowieści przebywał; otworzy usta swe w modlitwie i za grzechy swoje będzie się modlił. Jeśli bowiem Pan wielki zechce, napełni go duchem rozumienia, a on sam jak deszcze będzie rozsyłał słowa swej mądrości, sam ujawni karność swej nauki i w Prawie przymierza Pańskiego będzie się chlubił.”
Starożytni rabini żydowscy oddawali się całkowicie świętym Pismom; stąd nazwano ich סופרים sopherim, γραμματεῖς, czyli Uczonymi w Piśmie; po Chrystusie zaś nikt nie ignoruje, że rabini hebrajscy nie zajmują się niczym innym jak tylko Pismem Świętym, a w pozostałych rzeczach są ignorantami.
Znana jest owa anegdota o rabinie, który zapytany przez wnuka, żądnego wiedzy, czy wolno mu lub czy doradza studiować także autorów greckich, ironicznie odpowiedział, że wolno, byle tego nie czynił ani za dnia, ani w nocy — jest bowiem napisane, że nad Prawem Pańskim należy rozmyślać we dnie i w nocy.
28. Przejdźmy do nowego narzędzia nowego przymierza: św. Piotr, wspomniawszy listy św. Pawła, dodaje, że są w nich pewne rzeczy „trudne do zrozumienia, które ludzie niedouczeni i chwiejni przekręcają, jak i inne Pisma, ku własnemu zatraceniu,” 2 P 3; a wcześniej, w rozdziale 1: „Żadne proroctwo Pisma nie jest sprawą samowolnego wykładu; bo nie z woli ludzkiej zostało kiedykolwiek przyniesione proroctwo, lecz natchnieni Duchem Świętym mówili święci Boży mężowie.”
Jego brat w urzędzie i w wieńcu męczeństwa, św. Paweł, nie siłom naturalnego umysłu, lecz rozdzieleniom łask tegoż Ducha przypisuje to, że „jednemu przez Ducha jest dana mowa mądrości, drugiemu mowa wiedzy, innemu wiara, innemu łaska uzdrawiania, innemu działanie cudów, innemu proroctwo, innemu rozróżnianie duchów, innemu dary języków, innemu wreszcie tłumaczenie mów,” 1 Kor 12, i dlatego Bóg ustanowił w Kościele jednych Apostołami, drugich Prorokami, innych Nauczycielami. Gdzie indziej zaś chlubi się, że u stóp Gamaliela został wyuczony Prawa; gdzie indziej napomina Pasterzy i Biskupów, aby okazali się robotnikami, którzy nie muszą się wstydzić, trafnie rozkładając słowo prawdy, aby mogli upominać w zdrowej nauce i tych, którzy jej się sprzeciwiają, przekonywać; lecz poco się zatrzymujemy?
29. Posłuchajmy Chrystusa: „Badajcie Pisma,” mówi; co więcej, ten dar, jak i taumaturgia, oraz wszelka moc czynienia cudów, Chrystus zapisał w testamencie swemu Kościołowi, gdy wstępując do nieba, żegnając się z Apostołami, otworzył im umysł, aby rozumieli Pisma.
W tym celu, w tym samym czasie, św. Marek założył w Aleksandrii tę chrześcijańską szkołę komentowania świętych Pism. Można zobaczyć u Filona Żyda, naocznego świadka, w księdze O życiu kontemplacyjnym, i u Euzebiusza, księga XIV Historii Esseńczyków, jak wytrwale Esseńczycy, owi pierwsi, mówię, chrześcijanie aleksandryjscy, od świtu do nocy poświęcali cały dzień czytaniu, słuchaniu i zgłębianiu wzniosłych alegorycznych sensów świętych ksiąg z komentarzy swych Ojców. Od tego czasu właśnie zostały założone początki szkoły aleksandryjskiej, która następnie rosła i cudownie stopniowo dojrzewała, a w kolejnych wiekach wydała zastępy Męczenników, znakomity chór Doktorów i Biskupów oraz światła świata; a byśmy z jednego mierzyli pozostałych i zobaczyli, jak żarliwie i niezmordowanie przebiegali drogę Bożych wymów — o Orygenesie świadczy Euzebiusz, że już od dzieciństwa ów kurs podjął i zwykł ojcu codziennie z pamięci, niby dzienne zadanie, recytować i powtarzać pewne święte sentencje, i niezadowolony z tego, zaczął dociekać i pytać o ich najgłębsze znaczenia i sensy: a gdy dorósł i otrzymał katedrę, dniami i nocami kontynuując rozpoczęte dzieło, z tego jednego powodu wyuczył się języka hebrajskiego, zebrał z całego świata wersje rozmaitych tłumaczy, i pierwszy nowym przykładem z ogromnym trudem opracował heksaplę i oktaplę, opatrując je komentarzami.
Po nich nastąpili na Wschodzie złota para greckich Doktorów — św. Bazyli i Grzegorz Teolog, którzy schroniwszy się w samotności klasztornej, w ciszy i spokoju, przez całe trzynaście lat, odrzuciwszy wszystkie księgi świeckich Greków, oddawali się wyłącznie Bożemu Pismu, „i boskie księgi,” jak mówi Rufin, księga XI Historii, IX, „nie z własnej zarozumiałości, lecz z pism i powagi starszych, o których było wiadomo, że sami z kolei z sukcesji apostolskiej przyjęli regułę rozumienia, komentując rozwijali.” Czyż więc tak wielkim mężom, obdarzonym taką mądrością, talentem i wymową, wydało się stosowne poświęcić tyle lat na początki Pisma Świętego; a nam święte Pisma mają uchodzić za tak łatwe, że trzy lub cztery lata im poświęcone nudzą, albo, gdyby trzeba było więcej, mielibyśmy uznać, że straciliśmy cały trud i pracę?
Rówieśnikiem św. Bazylego był św. Efrem Syryjczyk, a jak wielkim był miłośnikiem Pisma Świętego, świadczą jego dzieła.
O szkołach Pisma Świętego ustanowionych w Nisibis za czasów cesarza Justyniana świadczy Juniliusz Afrykańczyk, biskup, w książce do Prymasjusza. Te same szkoły za tegoż cesarza próbował wprowadzić do Rzymu papież Agapet, jak opowiada Kasjodor w przedmowie do Lektur Boskich: „Starałem się,” powiada, „wraz z najświątobliwszym Agapetem, biskupem miasta Rzymu, aby, jak podaje tradycja, że przez długi czas istniała tego rodzaju instytucja w Aleksandrii, a teraz, jak mówią, gorliwie jest wykładana w mieście Nisibis przez Syryjczyków Hebrajom, tak za zgromadzone fundusze w mieście Rzymie profesorowie Doktorzy raczej by byli przyjmowani do szkoły chrześcijańskiej, skąd dusza miałaby otrzymać wieczne zbawienie, a język wiernych kształtowany być czystą i najczystszą wymową.”
Tak więc św. Dionizy, uczeń apostoła Pawła, i Klemens, uczeń św. Piotra, uczą, że Pisma zostały im przekazane, aby i oni sami nauczali ich swoich uczniów i przekazywali je potomnym w ciągłej, z rąk do rąk podawanej sukcesji.
Wśród Łacinników zaś za pierwszego słusznie uważa się św. Hieronima, feniksa swoich czasów, który tak całkowicie się temu oddał, że wśród tych Pism zestarzał się aż do sędziwej siwizny i sporządził dla Kościoła łaciński przekład Biblii z hebrajskiego, tak że Kościół wskazuje go jako największego doktora w wykładaniu Pism Świętych. Słynne jest również owo powiedzenie św. Hieronima: „Uczmy się na ziemi tego, czego wiedza przetrwa z nami w niebie;” i: „Tak studiuj, jakbyś miał żyć wiecznie; tak żyj, jakbyś miał umrzeć jutro.” Z tego powodu sam wyuczył się hebrajskiego, podobnie jak Katon greki na starość; z tego powodu udał się do Betlejem i miejsc świętych; z tego powodu przeczytał wszystkich starożytnych komentatorów greckich i łacińskich, jak świadczy św. Augustyn, spośród których sam w prologach niemal wszystkich swoich komentarzy wymienia tych, których zamierzał naśladować; i surowo zwykł ganić tych, którzy bez łaski Bożej i nauki starszych przypisują sobie znajomość Pism.
Z kolei św. Augustyn posiadał ową przenikliwość umysłu, która sama przeniknęła kategorie Arystotelesa, a tak był przyzwyczajony, że cokolwiek rozwijał, natychmiast to pojmował; lecz zaraz po swoim nawróceniu, za radą św. Ambrożego, księga IX Wyznań, rozdział 5, biorąc do ręki proroka Izajasza, natychmiast przerażony głębią jego wymowów, gdy nie pojął pierwszej lektury, cofnął się i odłożył go, aż stanie się bieglejszy w Bożym słowie. Lecz i znacznie później, pisząc do Woluzjana, List 1: „Tak wielka jest,” powiada, „głębia pism chrześcijańskich, że codziennie czyniłbym w nich postępy, gdybym od najmłodszych lat (zwróć uwagę na te słowa) aż do sędziwej starości, w największym spokoju, z najwyższym zapałem, z lepszym umysłem starał się je zgłębiać. Albowiem oprócz wiary tak wiele i tak wielorakimi zasłonami tajemnic okrytych rzeczy pozostaje do pojęcia dla postępujących, i tak wielka głębia mądrości kryje się nie tylko w słowach, lecz także w rzeczach, że najstarszym, najostrzejszym i najgorliwiej pragnącym się uczyć przydarza się to, co to samo Pismo w pewnym miejscu mówi: Gdy człowiek skończy, wtedy dopiero zaczyna.”
Trudność powiększają idiotyzmy hebrajskie i greckie, wszędzie rozsiane, do których zrozumienia potrzebna jest znajomość obu języków, jak uczy św. Augustyn, księga II O nauce chrześcijańskiej, rozdział 10. Z dwóch bowiem przyczyn nie rozumie się tego, co jest napisane: gdy jest zakryte nieznanymi albo dwuznacznymi znakami lub słowami — a jedno i drugie nierzadko zdarza się w każdym tłumaczeniu, w którym coś przenosi się z jednego języka na drugi. Natomiast „przeciw nieznanym znakom,” mówi Augustyn, rozdziały 11 i 13, „wielkim lekarstwem jest znajomość języków.” Są bowiem pewne słowa, które przez tłumaczenie nie mogą przejść do użytku innego języka; i choćby tłumacz był najuczeńszy i nie zbłądził daleko od sensu autora, nie jest jasne, jaki jest sam sens, jeśli się go nie sprawdzi w tym języku, z którego tłumaczenie pochodzi. Między innymi podaje ten przykład: „Podrzutki nie zapuszczą głębokich korzeni,” Mdr 4, 3; grecyzuje bowiem tłumacz i jakby od μόσχος wywodzi μοσχεύματα, to jest od cielca — cielęta; μοσχεύματα zaś to pędy, czyli odrosty i nowe gałązki odcięte od drzewa i zasadzone w ziemi. Zaprawdę, jak bardzo łacińskie kodeksy święte obfitują w idiotyzmy hebrajskie i greckie, jest jaśniejsze niż światło, tak że nie bez przyczyny tenże Augustyn, II Retractiones, 5, 54, wspomina, że zebrał w siedmiu książeczkach, które jeszcze istnieją, formuły wyrażeń Pisma Świętego. Naśladował go później Eucheriusz z Lyonu w książce O formach duchowych, a po nim w naszym stuleciu wielu innych.
Ze św. Augustynem zgadza się św. Jan Chryzostom, gdy pisząc o Księdze Rodzaju, homilia 21, nie waha się twierdzić, że nie ma ani jednej sylaby, ani jednego znaku w świętych Pismach, w których głębinach nie kryłby się jakiś wielki skarb; dlatego potrzebujemy łaski Bożej i abyśmy oświeceni Duchem Świętym przystępowali do Bożych wymowów.
Jeszcze śmielej wyraża się św. Grzegorz Wielki, Papież i Doktor: tak bowiem liczne i ukryte tajemnice rozpoznaje w świętych księgach, komentując Ezechiela, że zapewnia, iż niektóre, jeszcze nie odsłonięte śmiertelnikom, są dostępne jedynie duchom niebieskim.
Czyż mamy się jeszcze dziwić, że Grzegorz, Augustyn, Ambroży, Euzebiusz, Orygenes, Hieronim, Cyryl i cały chór świętych Ojców tak gorliwie we dnie i w nocy trudzili się nad świętymi księgami? Czyż mamy się dziwić, że ci przodujący mistrzowie tej dyscypliny zestarzeli się w niej i że żaden inny kres tych studiów nie stał się im kresu życia? Czyż mamy się dziwić, że Hieronim korzystał z nauk Grzegorza z Nazjanzu i Dydyma, Ambroży z Bazylego, Augustyn z Ambrożego, Chryzostom z Euzebiusza, a inni ze swoich mistrzów? Czyż mamy się dziwić, że już od zarania Kościoła zakładano szkoły świętych Pism? O aleksandryjskiej bowiem, matce tylu Doktorów i Biskupów, nikt nie wątpi; o pozostałych wystarczająco dowodzą dzieła Ojców, opracowane na wiele wieków przed tym, zanim teologia w metodzie scholastycznej była wykładana, i które niemal wyłącznie w tym przedmiocie, w tej jednej materii się obracają.
W Konstantynopolu niegdyś słynny był klasztor, który od swego założyciela i od studium świętych Pism oraz życia doskonałego otrzymał nazwę Studion, a kierował nim św. Platon; po nim Teodor Studyta, około roku Pańskiego 800, zostawił tyle pomników swego talentu i pobożności zaczerpniętych z Pism Świętych, zajmując swych uczniów na wzór dawnych mnichów ich przepisywaniem; z nimi, zarówno z daleka, jak i z bliska, stoczyłszy mężną walkę z cesarzami ikonoklastami Konstantynem Kopronimem i Leonem Izauryjczykiem, zwyciężył herezję i poświęcił wiecznej pamięci triumfalne trofea świętej wiary.
Z Anglii posłuchaj Czcigodnego Bedy w Historii anglosaskiej: „Ja,” powiada, „w siódmym roku życia wszedłszy do klasztoru, poświęciłem tam całe życie rozmyślaniu nad Pismami, a pomiędzy zachowywaniem dyscypliny zakonnej i codzienną troską o śpiew w kościele, zawsze za słodycz miałem albo się uczyć, albo nauczać, albo pisać.” Stąd na niemal wszystkie księgi Pisma Świętego zachowały się komentarze Bedy, i nawet choroba go nie powstrzymała: co więcej, w ostatniej chorobie trudzili się nad Ewangelią św. Jana, i niemal oddając ducha, aby dzieło ukończyć, przywołał pisarza: „Weź,” rzekł, „pióro i pisz szybko,” a wreszcie: „Dobrze,” powiedział, „dokonało się;” i zaśpiewawszy łabędzi śpiew: „Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu,” najspokojniej oddał ducha, by za trud wiary został uszczęśliwiony wizją Boga, roku od narodzenia Dziewicy 731.
Rówieśnikiem Czcigodnego Bedy był Albin, czyli Alkuin Flakkus, który był nauczycielem lub raczej powiernikiem Karola Wielkiego; ten publicznie wykładał święte Pisma w Yorku w Anglii; stąd, aby go słuchać, św. Ludger przybył z Fryzji do Yorku i tyle się nauczył, że wróciwszy do swoich, zasłużył na miano apostoła Fryzów. Świadczą o tym Roczniki Fryzji i autor Żywota św. Ludgera.
Wśród Belgów św. Bonifacy ze swymi towarzyszami, głosząc prawo Chrystusowe, nieustannie nosił przy sobie kodeks świętej Ewangelii, tak że nawet w męczeństwie go nie porzucił; co więcej, gdy w roku Pańskim 755 Fryzowie wznieśli miecz nad jego głowę, on wystawił ten kodeks jako duchową tarczę, i cudem znamienitym — choć księga została ostrym mieczem rozcięta na pół — żadna litera nie została tą sekcją zniszczona.
Wśród Franków król i cesarz Karol Wielki, a raczej trzykroć największy — uczonością mianowicie, pobożnością i chwałą wojenną — ustanowił szkoły świętych Pism zarówno gdzie indziej, jak i w Paryżu (tak dawna jest ta akademia, która jest matką kolońskiej i babką lowańskiej). Co więcej, sam Karol, jak pisze Einhard w jego Żywocie, z wielką starannością poprawił zasady czytania i psalmodii. Do tego stopnia zaś oddany był świętym Pismom, że niejako umarł wśród nich. Świadczy o tym Tegan w Żywocie Ludwika: Karol pod koniec życia, po koronacji syna Ludwika w Akwizgranie, oddał się całkowicie modlitwom, jałmużnom i świętym Pismom — mianowicie cztery Ewangelie porównał z greckimi i syryjskimi, wspaniale je poprawiając niemal na łożu śmierci. Słusznie więc kodeks Karola jest z czcią przechowywany w Akwizgranie, jak sam widziałem.
Dlatego to, co na Soborze Laterańskim za Innocentego III postanowiono o katedrze świętych Pism, należy uważać nie za nowe, lecz za odnowienie i utwierdzenie dawnego zwyczaju. Podobnie z równie troskliwą pieczą zadbał Sobór Trydencki, aby ten zwyczaj nigdzie nie osłabł, tak że na sesji V obszernie o czytaniu Pisma Świętego stanowi i zarządza, nakazując, aby we wszystkich zgromadzeniach kanoników, a także mnichów i zakonników, i we wszystkich publicznych uczelniach ono było ustanawiane, fundowane i wspierane; a zarówno nauczający, jak i studiujący, obdarzeni beneficjami kościelnymi, mogli korzystać z należnych im dochodów na mocy prawa powszechnego, nawet podczas nieobecności. I zaprawdę, skoro cała pracowitość naszych heretykowskich wrogów na to się kieruje, aby nic innego jak tylko Pisma mieli na ustach, niech będzie wstydem dla chrześcijańskiego i prawowiernego teologa choćby odrobinę im ustąpić, niech będzie wstydem dać się od nich pokonać i prześcignąć; co więcej, niech nie tylko powtarzają słowa Pisma Świętego, lecz i zgłębiają jego prawdziwy sens. W ten sposób obrócą broń heretyków przeciwko nim samym i z Pisma obalą i zdruzgoczą wszelkie herezje. Uczynił to solidnie i dokładnie najjaśniejszy Bellarmin, obrońca wiary i pogromca herezji, w swoich Kontrowersjach — dzieło zaiste nie do przebicia i niezrównane, jakiego od czasów Chrystusa po dzień dzisiejszy Kościół nie widział w tym rodzaju, tak że słusznie można je nazwać murem i przedmurzem prawdy katolickiej.
Rozdział V: O dyspozycjach wymaganych do tego studium
V. Ze wszystkiego powyższego łatwo dostrzec, jak żarliwą i wytrwałą pilnością należy się przyłożyć i jakimi środkami trzeba się wspierać. Mianowicie, pierwszą dyspozycją, aby ktoś zebrał owoce z tego studium, jest częsta lektura Pisma Świętego, częste słuchanie, żywy głos nauczyciela i wytrwałość w tym wszystkim — bo wróżba jest na ustach nauczyciela, w nauce nie zbłądzą jego usta. Plutarch w książce O wychowaniu dzieci naucza, że pamięć jest składnicą nauk. Platon w Teajtecie twierdzi, że pamięć jest matką Muz, a mądrość jest córką pamięci i doświadczenia. To ma zastosowanie gdzie indziej, a przede wszystkim w Piśmie Świętym, jak świadczy św. Augustyn, księga II O nauce chrześcijańskiej, rozdział 9, które składa się z tak wielkiej rozmaitości rzeczy, z tak wielu ksiąg i sentencji. Dlatego Kościół, aby naszej pamięci w tym pomóc, w codziennym oficjum zarówno ofiary Mszy Świętej, jak i Godzin kanonicznych, tak rozdzielił pensum biblijne, abyśmy co roku je w całości odmawiali. Temu samemu służą różne inne zwyczaje, a zwłaszcza ów pobożny zwyczaj duchownych i zakonników, by przy obiedzie i kolacji przy stole czytano jeden rozdział z Biblii i aby, według dawnego obyczaju Ojców, potrawy były przyprawione świętymi Pismami. Tak Sobór Trydencki zaraz na początku sesji II nakazuje, aby przy stołach biskupich lektura Bożych Pism była dołączana. Ponadto niech teologowie nie pomijają tego, co przepisują prawa najuczeńszych, aby codzienną lekturą uczynili sobie Pismo bliskim.
Tak św. Augustyn, księga II O nauce chrześcijańskiej, rozdział 9: „We wszystkich tych księgach,” powiada, „bojący się Boga i pobożnością łagodni szukają woli Bożej; pierwszą zasadą tego dzieła czy trudu jest, jak powiedzieliśmy, poznanie tych ksiąg, i jeśli jeszcze nie do zrozumienia, to przynajmniej przez czytanie albo powierzenie pamięci, albo przynajmniej nie pozostawienie ich w całkowitej nieznajomości; następnie z większą pilnością i starannością zgłębiać sens poszczególnych.” I św. Bazyli w prologu do Izajasza: „Wymagane jest,” powiada, „ciągłe ćwiczenie w Piśmie, aby majestat i tajemnica Bożych słów nieustanną medytacją wyryła się w duszy.”
Po drugie, znakomitą dyspozycją jest pokorna skromność ducha, o której św. Augustyn, list 56 do Dioskura: „Nie toruj sobie,” mówi, „do zdobycia i osiągnięcia prawdy i świętej mądrości innej drogi niż ta, którą utorował Ten, który jako Bóg widzi słabość naszych kroków. Tą drogą jest po pierwsze pokora, po drugie pokora, po trzecie pokora; i ile razy byś mnie pytał, to samo bym odpowiedział. Tak więc, jak Demostenes w wymowie pierwszeństwo, drugie i trzecie miejsce oddał wymowie, tak ja w mądrości Chrystusowej pierwsze, drugie i trzecie miejsce dam pokorze, której Pan nasz nauczył, uniżywszy się” w narodzeniu, w życiu i w śmierci.
Tenże, księga II O nauce chrześcijańskiej, rozdział 41: „Niech rozważy,” powiada, „miłośnik Pisma owe apostolskie słowo: Wiedza nadyma, a miłość buduje, i owo Chrystusowe: Uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, abyśmy zakorzenieni i ugruntowani w pokornej miłości, mogli pojąć ze wszystkimi Świętymi, jaka jest szerokość, długość, wysokość i głębokość, to jest krzyż Pański: którego znakiem krzyża opisane jest całe działanie chrześcijańskie — dobrze czynić w Chrystusie, wytrwale przy Nim trwać i mieć nadzieję na rzeczy niebieskie. Przez to działanie oczyszczeni, zdołamy poznać także przewyższającą wszelką wiedzę miłość Chrystusa, który jest równy Ojcu, przez którego wszystko się stało, abyśmy byli napełnieni wszelką pełnością Bożą;” bo gdzie pokora, tam mądrość, mówi Salomon, Prz 11; a sam Chrystus: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je maluczkim: tak, Ojcze, gdyż tak Ci się upodobało.”
I zaprawdę, jeśli poznasz siebie, poznasz otchłań niewiedzy. I cóż, pytam, wobec mądrości Boga, wobec mądrości anioła, jest wiedza człowieka, który niewiele od Boga się nauczył, a nieskończoność ignoruje? Arystoteles, a za nim Seneka, mawiali, że żaden wielki umysł nie istniał bez domieszki szaleństwa, i nie może, powiada, coś wielkiego i ponad innych powiedzieć, jeśli umysł nie jest poruszony; a do tego chwali upojenie, lecz rzadkie. Oto masz umysł obłąkany, czy to Arystotelesa, czy jakiegokolwiek wybitnego geniusza, aby najgłębiej filozofować. Dlatego pięknie mówi św. Bernard, kazanie 37 na Pieśń nad Pieśniami: „Konieczne jest,” powiada, „aby poznanie Boga i samego siebie poprzedzało naszą wiedzę; siejcie dla siebie na sprawiedliwość i zbierajcie nadzieję życia, a wtedy dopiero oświeci was światło wiedzy; do tego zatem nie wychodzi się właściwie, jeśli kiełek sprawiedliwości nie wyprzedzi duszy, z którego kształtuje się ziarno życia, nie plewy chwały.” I św. Grzegorz, przedmowa do Moraliów, rozdział 41: „Boskie słowo Pisma Świętego,” powiada, „jest rzeką płytką i głęboką, w której baranek chodzi, a słoń pływa.”
Z tej pokory wynika łagodność ducha i pokój, najbardziej pojemne dla wszelkiej mądrości: bo jak wody, jeśli żaden podmuch wiatru ani powietrza ich nie porusza, lecz stoją nieruchome, są najczystsze i jakikolwiek przed nimi postawiony obraz najwyraźniej odbijają, i patrzącemu jak najdoskonalsze zwierciadło się ukazują — tak umysł wolny od burz i namiętności, w tym spokojnym milczeniu pokoju, przejrzysty przenikliwie widzi i wszelką prawdę najjaśniej pojmuje, i niezmąconym osądem przenika. Św. Augustyn, O Kazaniu Pańskim na Górze, do słów Błogosławieni pokój czyniący, albowiem synami Bożymi będą nazwani: „Mądrość,” powiada, „przystoi pokój czyniącym, w których wszystko jest już uporządkowane i żaden ruch nie buntuje się przeciw rozumowi, lecz wszystko jest posłuszne duchowi człowieka, gdy i on sam jest posłuszny Bogu.”
Towarzyszką pokoju jest czystość umysłu, która jest trzecią dyspozycją, najstosowniejszą dla tej dyscypliny. „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą!” Jeśli Boga, to czyż nie i słów Bożych? Przeciwnie zaś: „W duszę przewrotną nie wejdzie mądrość ani nie zamieszka w ciele poddanym grzechom. Duch Święty bowiem, Duch karności, ucieknie od fałszu i oddali się od myśli, które są bez rozumu, i będzie zganiony przez nadchodzącą nieprawość,” Mdr 1, 4. Powiedział był św. Augustyn w Solilokwiach: Bóg, który chciał, aby tylko czyści sercem znali prawdę; odwołuje to w I Retractiones, IV. Wielu bowiem, powiada, nieczystych sercem wiele prawdziwie wie; lecz gdyby byli czyści sercem, obficiej, jaśniej, łatwiej by to poznali; i jedynie czyści sercem osiągną prawdziwą mądrość, która z kosztowania poznania rozlewa się w uczucie i praktykę, a która jest wiedzą Świętych.
Św. Antoni u Atanazego: Jeśli ktoś, powiada, pragnie poznawać nawet przyszłość, niech ma czyste serce; wierzę bowiem, że dusza służąca Bogu, jeśli wytrwa w tej prawości, w jakiej się odrodziła, może wiedzieć więcej niż demony; stąd samemu Antoniemu wszystko, co chciał wiedzieć, było przez Boga natychmiast objawiane.
To samo słowem i przykładem nauczał wielki ów św. Jan Anachoreta, u Palladiusza w Lausiace, rozdział 40.
Św. Grzegorz z Nazjanzu, jak podaje Rufin, gdy w Atenach oddawał się studiom, ujrzał we śnie, że gdy siedział i czytał, usiadły przy nim z prawej i lewej strony dwie piękne niewiasty; on zaś, wiedziony instynktem czystości, patrząc na nie surowym okiem, pytał, kim są i czego chcą; a one, obejmując go poufale i serdecznie, powiedziały: Nie bierz tego za złe, młodzieńcze; znane ci jesteśmy wystarczająco i bliskie: jedna z nas bowiem zowie się mądrością, a druga czystością; i zostałyśmy posłane od Pana, aby z tobą zamieszkać, ponieważ przygotowałeś nam w swoim sercu przyjemne i czyste mieszkanie. Oto siostry bliźniacze — czystość i mądrość.
Ta czystość poświęciła św. Tomasza, Doktora Anielskiego; sam to wyznał na łożu śmierci swemu Reginaldowi: „Umieram,” rzekł, „pełen pociechy, bo o cokolwiek Pana prosiłem, otrzymałem: po pierwsze, aby żadne przywiązanie do rzeczy cielesnej ani doczesnej nie splamiło czystości umysłu ani nie osłabiło męstwa; po drugie, abym ze stanu pokory nie był wynoszony na prałatury i do infuł; po trzecie, abym poznał los mego brata Reginalda, tak okrutnie zabitego: ujrzałem go bowiem w chwale, a on mi powiedział: Bracie, twoje sprawy dobrze się mają; do nas przyjdziesz, lecz większa chwała jest ci przygotowana.”
Św. Bonawentura podaje, że św. Franciszek, choć prostaczek, lecz o umyśle najczystszym, proszony od czasu do czasu przez kardynałów i innych o najtrudniejsze kwestie Pisma Świętego i teologii, odpowiadał tak trafnie i wznioście, że daleko przewyższał uczonych teologów.
Słowa z Żywota św. Zenobiusza są bowiem najzupełniej prawdziwe: „Najbardziej ze wszystkich kwitną umysły Świętych, a sama czystość duszy z najdrobniejszych przesłanek wyciąga wnioski nawet o przyszłości;” bo, jak słusznie mówi Filon, choć Żyd: „Prawdziwi czciciele Boga odznaczają się umysłem; bo prawdziwy kapłan Boga jest zarazem prorokiem: dlatego niczego nie ignoruje; ma bowiem w sobie słońce duchowe,” mianowicie, jak trafnie mówi Boecjusz, „ów blask, którym rządzone jest i ożywiane niebo, unika mrocznych ruin duszy i podąża za umysłem jaśniejącym.”
Tak kardynał Hozjusz, przewodniczący Soboru Trydenckiego, mąż najczystszy i znakomity pogromca Lutra, między innymi, gdy Andrzej Dudycz, biskup Tinianu, pełnił rolę legata duchowieństwa węgierskiego na Soborze Trydenckim i budził u innych podziw i szacunek swą wymową, jedynie Hozjuszowi był podejrzany: mówił bowiem, że grozi mu niebezpieczeństwo apostazji od wiary i że stanie się heretykiem. Tak się stało: ów apostata uciekł do obozu Kalwina. Zapytany Hozjusz, skąd to przewidział, odpowiedział: Jedynie z pychy tego człowieka; bo uporczywego w swoim osądzie, duch przeczuwał, że wpadnie w tę przepaść.
Po czwarte, modlitwa jest tu potrzebna jako niebiański kanał i narzędzie, przez które od samego Boga czerpiemy sens słowa Bożego. Św. Augustyn napisał książkę O nauczycielu, w której wykazuje prawdziwość owego słowa Chrystusowego: „Jeden jest wasz nauczyciel, Chrystus,” i w I Retractiones, IV, odwołuje to, co gdzie indziej powiedział, że wiele jest dróg do prawdy, gdyż jedna tylko jest — mianowicie Chrystus: droga, prawda i życie. Wiedza więc i przepowiednia Proroków była Boska; a ponieważ Boska, dlatego najpewniejsza, najwznioślejsza, najobszerniejsza, najdalekowzroczniejsza.
Św. Grzegorz opowiada, II Dialog, 35, że św. Benedykt pewnego wieczoru, modląc się przy oknie, ujrzał światło tak wielkie, że przewyższało dzień i rozpraszało wszelkie ciemności, i w tym świetle, powiada, cały świat jakby zebrany w jednym promieniu słonecznym został przed jego oczyma postawiony; a między innymi, w blasku tego koruskującego światła, ujrzał duszę Germana, biskupa Kapui, w ognistej kuli niesioną przez aniołów do nieba. Pyta potem Piotr, jak cały świat mógł być objęty jego wzrokiem.
Że św. Grzegorzowi Wielkiemu, gdy pisał i komentował, Duch Święty towarzyszył pod postacią gołębicy — którego pierwszą chwałą jest tropologia — naoczny świadek, diakon Piotr, zaświadcza.
Dlatego ów boski katecheta św. Justyna Męczennika, polecając mu lekturę świętych Pism, dał mu także tę metodę: „Ty zaś, modlitwami i błaganiami przede wszystkim, pragnij, aby bramy światła zostały ci otwarte; te bowiem przez nikogo nie są pojmowane ani rozumiane, jeśli Bóg i Chrystus nie da zrozumienia.” Nie bez powodu więc św. Tomasz, książę teologii scholastycznej i w Pismach najgłębiej biegły, wykładając święte księgi, tak wielką nadzieję pokładał w przebłaganiu Boga, że do zrozumienia trudniejszego miejsca Pisma, oprócz modlitwy, także postem zwykł się posługiwać, jak się powiada. Dlatego przede wszystkim modlitwami i na Boga zdać się trzeba, aby On sam nas wprowadził do swego sanktuarium i raczył odsłonić święte wyrocznie.
A z tego wyniknie wreszcie to, co dla tej dyscypliny jest najodpowiedniejsze: mianowicie aby nasz umysł, oczyszczony z ziemskiego osadu i rozproszywszy mgły namiętności, uczyniony świętym i wzniosłym, stał się zdolny i godny do czerpania tych niebiańskich nauk. Jak bowiem pięknie mówi Nysseńczyk, nikt nie może owego boskiego i pokrewnego światła, które samym umysłem się ogląda, wolnym i niezajętym zmysłem ujrzeć, gdy swój ogląd przez przewrotny i przesądny osąd nieuczonej duszy kieruje ku rzeczom niskim i błotnistym. Dlatego, aby mógł przeniknąć żyły i szpik niebiańskich słów i jasno kontemplować ich głębokie i ukryte tajemnice, oko serca musi być wzniosłe i święte.
Św. Bernard nie waha się twierdzić (w liście Do braci z Góry Bożej), że nikt nie wniknie w sens Pawła, kto wcześniej nie przejmie jego ducha, ani nie pojmie pieśni Dawida, kto wcześniej nie przywdzieje świętych uczuć Psalmów; i że Pisma Święte należy rozumieć w tym samym duchu, w jakim zostały napisane. I wspaniale w komentarzu do Pieśni nad Pieśniami: „Prawdziwa i autentyczna ta mądrość,” powiada, „nie lekturą się zdobywa, lecz namaszczeniem; nie literą, lecz duchem; nie erudycją, lecz praktykowaniem przykazań Pańskich. Błądzicie, błądzicie, jeśli sądzicie, że znajdziecie u mistrzów tego świata to, co jedynie uczniowie Chrystusa, to jest gardzący światem, z daru Bożego osiągają.”
Opowiada Kasjan o Teodorze, mnichu świętym, tak niepiśmiennym, że nawet alfabetu nie znał, lecz w boskich księgach tak biegłym, że przez najuczeńszych był konsultowany, który mawiał: Więcej trzeba się trudzić nad wyplenianiem wad niż nad przewracaniem ksiąg; bo gdy te zostaną wypędzone, oczy serca, przyjmując niebiańskie światło, po zdjęciu zasłony namiętności, naturalnie zaczynają kontemplować tajemnice Pisma. Co więcej, ta świętość życia Franciszków, Antonich i Pawłów, ludzi prostych, najgłębszych tajemnic i arkanów słów Bożych ponad wszystkich nauczyła.
Podobnie św. Bernard przez medytację osiągnął zrozumienie świętych Pism, a stąd ową mądrość i miodopłynną wymowę; dlatego sam zwykł mawiać, że w studium Pisma Świętego nie miał innych mistrzów niż buki i dęby, wśród których mianowicie modląc się i medytując, widział całe Pismo Święte przed sobą wyłożone i objaśnione, jak mówi autor jego Żywota, księga III, rozdział 3 i księga I, rozdział 4.
To samo spotkało Proroków. Znane jest pospolite powiedzenie Jamblicha: nauka Pitagorasa, ponieważ została przekazana z nieba (jak sam fałszywie uczniom wmówił), nie może być zrozumiana inaczej jak za natchnieniem Bożym; dlatego uczeń powinien błagać o pomoc Bożą, której tak bardzo potrzebuje.
Żydzi, oddaleni od Boga, pełzają po ziemi i tak mocno trzymają się suchej kory świętych ksiąg, że nic ze słodyczy szpiku nie kosztują — czyści plotkarze i fabrykanci bajek. Heretycy zaś, ponieważ tak rozległe i niepewne morze przemierzają, ufając jedynie wiosłom i żaglom własnego umysłu, nie wpatrując się w Gwiazdę Polarną ani w żadne gwiazdy niebieskie, nigdy nie docierają do portu i wiecznie są miotani pośród fal; a to, co czytają aż do znudzenia, nie rozumieją, chyba że — niewolnicy brzucha — chwytają to, co dotyczy swobody żołądka i rozkoszy podbrzusza, i chwytając porywają. Nie delijskiego więc pływaka tu potrzeba, lecz pod wodzą Ducha Świętego i niebieskich istot, z oczyma utkwionymi w Maryję, Gwiazdę morza i oświecającą je, trzeba tę żeglugę podjąć: Ona nam poniesie pochodnię.
Daniel, mąż pożądań, sen króla chaldejskiego i liczbę 70 lat wygnania izraelskiego zapisaną u Jeremiasza modlitwą osiągnął i przez Gabriela został pouczony.
Ezechiel z otwartymi ustami (ku Bogu mianowicie skierowanymi) został przez Boga nakarmiony z księgi, w której zapisane były lamenty, pieśni i biada, wewnątrz i na zewnątrz.
Grzegorz, nazwany Cudotwórcą, czciciel Najświętszej Dziewicy, z Jej napomnienia i polecenia we śnie, od św. Jana otrzymał wyjaśnienie początku jego Ewangelii w bosko nadanym wyznaniu wiary, które miał przeciwstawić Orygenistom; świadczy o tym Nysseńczyk w jego Żywocie, który także przytacza to wyznanie.
Św. Janowi Chryzostomowi, którego nabożeństwo do św. Pawła było tak wielkie, gdy dyktował komentarze do jego listów, ktoś w postaci św. Pawła ukazał się stojący przy jego uchu i szepczący mu to, co pisał.
Ambrożemu, jeśli wierzymy św. Paulinowi w jego czynach, gdy w kazaniu wykładał Pisma, zdawał się pomagać anioł.
Dlatego, jeśli ze świętą duszą, jeśli wsparty modlitwami i Bogiem przystąpisz do tego dzieła, i jeśli dołożysz pilnej pracowitości, aby żaden dzień nie minął, w którym byś nie powtórzył (jak o św. Cyprianie codziennie czytającym Tertuliana opowiada św. Hieronim) owo: „Daj mi Mistrza!” — z szybką łatwością pokonasz wszelkie trudności, a to, co będzie jaśniało w korze mądrości, pokrzepi cię, a to, co w szpiku niebieskiego bogactwa, słodziej nakarmi. Nie będziesz się wreszcie bał nawet najgnuśniejszego heretyka, choćby cały tekst biblijny znał na pamięć: to bowiem jest niemal całe ich studium, którym nas atakują. Godzi się tą samą bronią im odpowiedzieć i od tych niesprawiedliwych posiadaczy odzyskać to, co nasze; abyśmy w ten sposób śmiało z nimi walcząc, ich własną bronią ich pokonali. Nie będziesz się też lękał katedry profesorskiej, choćby najuczeńszej i najsłynniejszej, lecz bezpiecznie i z ufnością, uzbrojony w obfite sentencje i solidne, autentyczne święte nauki, będziesz pełnił urząd kaznodziei. Co więcej, teologia scholastyczna bynajmniej nie uzna tego za swoją szkodę, lecz ochotnie, jakby przyjmując pomocną siostrę, poda jej prawicę i podzieli się trudami ku pożytkowi obydwu.
48. Co do mnie, wiem i czuję, jak wielki ciężar dźwigam i jak bezdroża jest droga, którą trzeba kroczyć: czym innym bowiem jest, bynajmniej, rozwijać długie komentarze, często o niepewnym owocu; czym innym krótko z Ojców sens oddać, łączyć sens historyczny z alegorycznym i jeden od drugiego odróżniać. Wiem, za przewodnikiem Nazjanzeńczykiem (Mowa 2, O Paschie), że trzeba iść drogą pośrednią między tymi, którzy grubszym rozumieniem tkwią w literze, a tymi, którzy jedynie alegoryczną spekulacją zanadto się delektują: tamto bowiem jest żydowskie i niskie, to drugie niedorzeczne i godne tłumacza snów, a jedno i drugie równej nagany godne. I jak uczy św. Augustyn (O Państwie Bożym, księga XVII, rozdział 3), najśmielszymi mi się wydają ci, którzy twierdzą, że wszystko w Pismach jest spowite alegorycznymi znaczeniami, jak w tym przesadził Orygenes, który historyczną prawdę omijając, a raczej burząc, często symboliczną coś w jej miejsce podstawia: gdy chce, aby stworzenie Ewy z żebra Adama było rozumiane duchowo; drzewa raju jako moc anielska; skórzane tuniki jako ludzkie ciała — i wiele podobnego interpretuje mistycznie, i „swój umysł, a raczej nadmiernie wybitny, czyni sakramentami Kościoła,” jak mówi św. Hieronim, księga V o Izajaszu. Dlatego zaciągnął, jak uważa się, ową naganę: „Gdzie Orygenes dobrze, nikt lepiej; gdzie źle, nikt gorzej.” Tak Kasjodor. Lecz kto nam będzie Edypem, który to rozróżni i określi? Co św. Hieronim powiedział o kapłanach — „Wielu kapłanów, mało kapłanów” — ja prawdziwie tu o tłumaczach powiem: Wielu tłumaczy, mało tłumaczy. Ambroży i Grzegorz oddają niemal wyłącznie sens mistyczny; Augustyn, Chryzostom, Hieronim i pozostali Ojcowie snują raz sens historyczny, raz mistyczny w tym samym toku mowy, tak że więcej niż kamienia probierczego lidyjskiego potrzeba do odszukania sensu historycznego, który jest fundamentem, u Ojców. I ilu jest takich, którzy, nasyceni źródłami greckimi i hebrajskimi, oddali ich autentyczny styl i ściśle pogodzili ich z naszą edycją? Cóż więc? Widzę, że tu trzeba się trudzić i wysilać, aby wiele czytając i wiele wypytując, naśladując pszczółki, z wybornego poszukiwania wyprodukować miód z kwiatów najstosowniejszych dla zamierzonego celu: aby sens historyczny najpierw dokładnym badaniem wyśledzić; gdzie będzie różny u różnych autorów, wskazać; a w tak wielkiej wielości opinii, która często niepokoi i mąci słuchaczy, wybrać i przedstawić tę najbardziej zgodną z tekstem. W tym zawsze przestrzegałem zasady, że wydanie Wulgaty według dekretu Soboru Trydenckiego należy bronić. Gdzie zaś tekst hebrajski zdaje się różnić, postaram się wykazać, że zgadza się z Wulgatą, abyśmy heretykom odpowiedzieli; a jeśli tamten podsuwa jakąś inną pobożną lub uczoną interpretację, naszej nieprzeciwną, przytoczę ją — lecz tak, by hebrajski tekst oddać łacińskimi słowami, aby ci, którzy hebrajskiego nie znają, mogli pojąć, a ci, którzy znają, sięgnęli do źródeł; lecz to oszczędnie i tam, gdzie rzecz tego wymaga.
Co do rabinów, nic z nimi wspólnego mieć nie będę, chyba o tyle, o ile zgadzają się z katolickimi doktorami albo chrześcijan — zwłaszcza św. Hieronima — pod ukrytym imieniem po cichu naśladują, jak w wielu miejscach stwierdzono. Poza tym naród ten jest pospolity, niski, tępy i od wszelkiej uczoności ogołocony, odkąd Jerozolima została zburzona, przez co cały naród pozbawiony królestwa, miasta, ustroju, świątyni i nauki leży opuszczony, zgodnie z proroctwem Ozeasza: bez króla, bez księcia, bez ofiary, bez ołtarza, bez efodu, bez terafim. Co do sensu mistycznego, nigdy sam go nie wymyślę, lecz zawsze przypisuję jego autorom, a gdzie będzie jaśniejszy, krótko go obejmę; w innych wypadkach palcem wskażę źródła, gdzie go szukać. Wszystko to zaś dokonam z większą zwięzłością niż w Listach Pawłowych, aby w ciągu niewielu lat i tomów (jeśli Bóg udzieli sił i łaski) ukończyć cały kurs biblijny. Jak zaś niezmordowanej pracy i studium to wymaga, przenikliwym osądem konsultować Greków, Hebrajczyków, Łacinników, Syryjczyków, Chaldejczyków i warianty kodeksów; rozwijać Ojców greckich, łacińskich, nowszych tłumaczy idących w najróżniejsze strony i tak obszernych; o każdym wydawać osąd; co jest błędem, co wiarygodne, co pewne, co prawdopodobne, co nieprawdopodobne, co literalne, co najgłębszy sens, co alegoryczne, tropologiczne, anagogiczne; i wszystko destylować i w trzy słowa ścisnąć; często sam sens dosłowny odszukać i pierwszy lód przełamać — niech nie wierzy nikt, kto tego nie doświadczył.
Peroracja i zakończenie części pierwszej
Szczęśliwy słuchacz i czytelnik, który z tego całego trudu korzysta w skrócie nauczyciela. Nauczycielowi należy pragnąć męczeństwa i zamiast krwi poświęcić i wylać Bogu swoje najszlachetniejsze zdolności, a z nimi oczy, mózg, usta, kości, palce, ręce, krew, każdą kroplę soku i samo życie, i powolnym męczeństwem oddać Temu, który pierwszy dał swoje — Bóg — za nas, nędznych śmiertelników. „Siłę moją ku Tobie zachowam”: nie zysku będę szukał, nie poklasku, nie dymu chwały; niech ganią, chwalą, klaszczą, wygwizdują — nie zatrzymam się. Nie jestem tak głupi, ani tak małoduszny, aby za tak marną próżność sprzedawał trudy i życie. Któż, gdyby jak św. Tomasz, żegnając się ze światem, usłyszał od Chrystusa na krzyżu: „Dobrze pisałeś o Mnie, Tomaszu; jaką więc zapłatę otrzymasz?” nie odpowiedziałby natychmiast z nim: „Żadną inną jak tylko Ciebie, Panie” — nagrodo moja nad wszelką miarę wielka? Dla mnie świat jest ukrzyżowany, a ja dla świata; dzieła moje nie moje, lecz Twoje dary są; Tobie, co Twoje, oddaję; Tyś moje dzieciństwo pouczył, drogę gdzie drogi nie było wskazałeś, słabość umysłu i ciała umocniłeś, ciemności swoim światłem rozproszyłeś: bo to, co słabe u świata, wybierasz, aby zawstydzić mocnych; i to, co nieszlachetne u świata, i wzgardzone, i to, co nie jest, aby to, co jest, zniszczyć, aby nie chlubiło się żadne ciało przed obliczem Twoim, lecz kto się chlubi, w Tobie samym niech się chlubi. Cóż więc? Wszystkie owoce, nowe i stare, umiłowany mój, zachowałam dla ciebie: ja należę do mojego umiłowanego, a mój umiłowany do mnie, on pasie wśród lilii; połóż mię jak pieczęć na swoim sercu, jak pieczęć na swoim ramieniu, bo mocna jak śmierć jest miłość, twarda jak otchłań zazdrość; wiązanka mirry umiłowany mój mi jest, między piersiami moimi spoczywać będzie; a po tej mirrze, gronem Cypru jest mi umiłowany mój, w winnicach Engaddi. Aby to obficie wyjednać, wszystkich Świętych, a szczególnie moich patronów, Dziewicę Matkę wiecznej Mądrości, św. Hieronima i Mojżesza, którego mam w ręku, będę nieustannie błagał, aby jak św. Paweł św. Chryzostomowi, tak on mi był anielskim mistrzem, i aby mi w pisaniu, innym w czytaniu, obojgu w rozumieniu, w posiadaniu tej samej mądrości, w chceniu, w dokonywaniu i w pouczaniu i przekonywaniu innych, był przewodnikiem i mistrzem, ku udoskonaleniu świętych, ku dziełu posługiwania, ku budowaniu Ciała Chrystusowego, abyśmy wszyscy doszli do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary pełni wieku Chrystusowego — który jest naszą miłością, naszym celem, naszym dążeniem i metą całego biegu, studium, życia i wieczności.
Amen.
Część druga: O pożytku i owocach Pięcioksięgu i Starego Testamentu
Są tacy, którzy utrzymują, że Stary Testament jest niejako własnością Żydów i nie jest w równym stopniu użyteczny ani konieczny dla chrześcijan; oraz że teologowi wystarczy, jeśli zna Ewangelie, jeśli czyta i rozumie Listy — tak siebie przekonują. To przekonanie, ponieważ jest praktyczne, stanowi błąd praktyczny; gdyby bowiem było spekulatywne, byłoby herezją; oba są szkodliwe, oba należy usunąć.
Herezje odrzucające Stary Testament
51. Była to herezja Szymona Maga i jego zwolenników, następnie Marcjona oraz Kurbikusa Persa (którego jego własny lud nazywał Manesem i Manichejczykiem, jakby rozlewającym mannę, na jego cześć), a także albigensów, a ostatnio libertynów, oraz niektórych anabaptystów, którzy odrzucili Stary Testament wraz z Mojżeszem — lecz z różnych powodów. Szymon, manichejczycy i marcjonici nauczali, że Stary Testament został stworzony przez złowrogą moc i złych aniołów: ten bowiem Testament, powiadają, opisuje pewnego Boga, który od wieczności przed światłem zamieszkiwał w ciemnościach, który zakazał człowiekowi spożywania z drzewa poznania dobra i zła, który ukrywał się w zakamarku raju, który potrzebował aniołów stróżów dla raju, który był nękany gniewem, gorliwością, a nawet zazdrością — gniewliwy, mściwy, niewiedzący i pytający: „Adamie, gdzie jesteś?” Libertyni ustanowili nie literę Pisma, lecz własny rozum i skłonność jako przewodnika wiary i obyczajów. Anabaptyści chwalą się, że porusza nimi i naucza ich entuzjazm ducha. Nasz wiek — który widział wszelkiego rodzaju potworności — widział szaleńca, który wydobył na światło triumwirat bluźnierstwa o trzech oszustach świata: Mojżeszu, Chrystusie i Mahomecie (drżę, by kontynuować).
Bardziej znośne jest przekonanie tych spośród naszych, którzy powołują się na brak czasu, wysiłek lub bezużyteczność, jako usprawiedliwienie zaniedbywania Starego Testamentu; w rzeczywistości jednak błądzą, a błąd ich wszystkich sprowadza się ostatecznie do tego samego — błąd, mówię, ponieważ sprzeciwia się Mojżeszowi, Prorokom, Apostołom, zmysłowi Kościoła, Ojcom, rozumowi, Chrystusowi, Bogu Ojcu i Duchowi Świętemu.
Argumenty za Starym Testamentem
Z Mojżeszem, Powtórzonego Prawa 17,8: „Jeśli,” mówi, „spostrzeżesz, że trudny i wątpliwy osąd powstał wśród was, itd., uczynisz to, co powiedzą ci, którzy przewodzą w miejscu, które Pan wybrał, i czego cię nauczą według Jego prawa.” Któż nie widzi tutaj, że spory dotyczące wiary, obyczajów i obrzędów, zarówno nowe jak i stare, muszą być rozstrzygane na podstawie prawa Bożego, i że kapłani oraz teologowie, aby je rozstrzygnąć, muszą używać prawa jako kamienia probierczego? Dlatego muszą oddać się prawu, zarówno staremu jak i nowemu.
Z Prorokami. Izajasz bowiem, rozdział 8, werset 20, woła: „Raczej do prawa i do świadectwa.” I Malachiasz, rozdział 2, werset 7: „Wargi kapłana strzec będą wiedzy, a prawa szukać będą z ust jego.” I Dawid, Psalm 119,2: „Błogosławieni, którzy badają Jego świadectwa.” I werset 18: „Otwórz moje oczy, a będę rozważał cudowne rzeczy Twojego prawa.”
Z Apostołami. „Mamy,” mówi św. Piotr, Drugi List, rozdział 1, werset 19, „słowo prorockie tym pewniejsze, na które dobrze czynicie, że zważacie, jak na lampę świecącą w ciemnym miejscu.” A Paweł chwali Tymoteusza, Drugi List, rozdział 3, werset 14, że od dzieciństwa poznał Pisma Święte (stare oczywiście, które jedyne wówczas istniały), „które mogą,” mówi, „pouczyć cię ku zbawieniu przez wiarę, która jest w Chrystusie Jezusie. Całe Pismo natchnione przez Boga jest pożyteczne do nauczania, do karcenia, do poprawiania, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, przygotowany do wszelkiego dobrego dzieła.”
Z Chrystusem. „Badajcie Pisma,” mówi On, J 5,39. Nie powiedział, komentuje Chryzostom, „Czytajcie Pisma,” lecz „Badajcie” — to znaczy, z trudem i pilnością wykopujcie ukryte skarby Pism, tak jak ci, którzy pilnie szukają złota i srebra w żyłach kruszców.
53. Ze zmysłem Kościoła. On bowiem, w obrzędach świętych, przy stole, w bibliotekach, na katedrach, wystawia i przedstawia Stary Testament na równi z Nowym, jako ich najwierniejszy strażnik. On, na Soborze Trydenckim, w całym pierwszym rozdziale O Reformie, nakazuje wszędzie przywrócić i ustanowić nieustanną lekturę Pisma Świętego. On zobowiązuje biskupów, jako przyszłych pasterzy Kościoła, przed konsekracją, do złożenia przyrzeczenia, że znają zarówno Stary, jak i Nowy Testament — którą to odpowiedź i przyrzeczenie, choć Sylwester i inni łagodzą łagodniejszą interpretacją, to jednak z tego powodu skrupuł został zaszczepiony w niektórych mądrzejszych mężach, starannie ważących same słowa, tak że z tego powodu odmawiali biskupstwa, aby nie zobowiązywać się fałszywym przyrzeczeniem.
Z Ojcem, Synem i Duchem Świętym. W jakim bowiem celu Trójca Święta zachowywała Stary Testament przez cztery tysiące lat, tak zdrowy i nienaruszony, pośród tylu burz wojen i królestw — jeśli nie dlatego, że chciała, aby był przez nas czytany, jak w Księdze Jozuego, rozdział 1, werset 8: „Księga tego prawa,” mówi, „niech nie oddala się od ust twoich, lecz rozmyślaj o niej dniem i nocą.” W jakim celu tak surową karą ukarał tych, którzy ją zbezcześcili?
Józef Flawiusz i Aristeas opowiadają, w księdze O siedemdziesięciu tłumaczach, że sławny Teopomp, gdy chciał ozdobić coś ze świętych tomów hebrajskich mową grecką, został dotknięty niepokojem i zamętem umysłu i zmuszony do porzucenia swego zamierzenia. A gdy modląc się do Boga, szukał odpowiedzi, dlaczego go to spotkało, otrzymał boską odpowiedź: że zbezcześcił boskie Pisma. Oraz że Teodektes, pisarz tragedii, gdy chciał przenieść pewne rzeczy z Pism żydowskich do utworu teatralnego, zapłacił za tę zuchwałość ślepotą: został bowiem natychmiast uderzony i pozbawiony wzroku — dopóki, rozpoznawszy winę swej zuchwałości, obaj nie pokutowali za to, co uczynili, i nie uzyskali przebaczenia od Boga, i jeden został przywrócony oczom, drugi umysłowi.
Przekład Septuaginty i tłumacze greccy
W jakim celu, 250 lat przed Chrystusem, natchnął Ptolemeusza Filadelfa, syna Ptolemeusza Lagosa (który w królestwie Egiptu zastąpił swego brata Aleksandra Wielkiego), aby przez arcykapłana Eleazara wybrał sześciu najuczeńszych mężów z każdego pokolenia Hebrajczyków — to jest 72 tłumaczy — którzy przetłumaczyliby Stary Testament z hebrajskiego na grecki, i tak im towarzyszył, że w ciągu 70 dni, w pełnej zgodności wszystkich, dzieło ukończyli, i zgodzili się nie tylko co do tych samych znaczeń, lecz nawet co do tych samych słów — a to, jeśli wierzymy Justynowi, Cyrylowi, Klemensowi Aleksandryjskiemu i Augustynowi, gdy każdy z nich wypracowywał swoją wersję osobno w oddzielnej celi? W jakim celu Filadelf zarządził, aby ten przekład Siedemdziesięciu, przez Demetriusza, prefekta Biblioteki Aleksandryjskiej, wraz z rękopisami hebrajskimi, został złożony w jego bibliotece i starannie przechowywany? Tertulian w swoim Apologetyku świadczy, że aż do jego czasów był tam zachowywany. Najwyraźniej Bóg chciał, aby te rzeczy zostały powierzone narodom greckim, a przez nie Łacinnikom — nam, mówię, i naszym teologom — i rozprowadzone po wszystkich częściach świata, po akademiach i miastach.
54. W jakim celu po Chrystusie dał lub dostarczył tylu innych tłumaczy, świadków i strażników tego samego starożytnego Pisma? Drugim tłumaczem Pisma Świętego z hebrajskiego po Siedemdziesięciu, według Epifaniusza, był Akwila z Pontu, który w 12. roku cesarza Hadriana przetłumaczył Pismo hebrajskie na greckie; ale ponieważ porzucił chrześcijan dla Żydów, jego wierność nie jest wystarczająco godna zaufania.
Po nim, z większą wiernością, przyszedł Teodocjon, Żyd prozelita, dawniej marcjonita, za cesarza Kommodusa, którego wersję w Księdze Daniela Kościół przyjął i stosuje. Czwartym, za cesarza Sewerusa, był Symmach, najpierw ebionita, potem Żyd. Piątym był anonimowy tłumacz, którego wersję znaleziono w pewnych dzbanach w mieście Jerycho, w 7. roku Karakalli, który zastąpił swego ojca Sewerusa. Szósty był również anonimowym tłumaczem, znalezionym podobnie w dzbanach w Nikopolis, za cesarza Aleksandra, syna Mammei. Ci dwaj są powszechnie określani jako edycja piąta i szósta.
Orygenes zebrał ich wszystkich i z nich ułożył swoje Tetrapla, Hexapla i Octapla; poprawił też zepsutą Septuagintę, i tak dobrze, że jego edycja została przez wszystkich przyjęta, uznana i nazwana „powszechną”. Siódmym był św. Lucjan, prezbiter i męczennik, za Dioklecjana, który podjął się nowej edycji z hebrajskiego na grecki.
Wreszcie św. Hieronim, słońce Kościoła łacińskiego, na polecenie błogosławionego Damazego, przetłumaczył starożytne Pismo z hebrajskiego na łacinę, którego wersja, od tysiąca lat zwana Wulgatą, jest publicznie stosowana i zatwierdzana przez Kościół, z nielicznymi wyjątkami. W jakim celu, pytam, Bóg dostarczył tego wszystkiego tak pracowicie, tak starannie, jeśli nie po to, aby przekazać nam ten święty skarb starożytnych ksiąg, nieskażony, do czytania, nauczania i studiowania?
Obrona Starego Testamentu przez Ojców
55. To przekonanie sprzeciwia się Ojcom; albowiem św. Augustyn, broniąc prawdy i pożyteczności Pięcioksięgu i Starego Testamentu, napisał nie mniej niż 33 księgi Przeciw Faustowi, a ponownie dwie księgi Przeciw przeciwnikowi Prawa i Proroków. Tertulian napisał w tej samej sprawie cztery księgi Przeciw Marcjonowi. Wszyscy bez wyjątku trudzili się nad rozwijaniem i objaśnianiem jego ksiąg. Bazyli i jego naśladowca czy tłumacz, św. Ambroży, napisali księgi Heksaemeronu o Księdze Rodzaju, o Psalmach i o Izajaszu. Orygenes napisał 46 ksiąg o Księdze Rodzaju, Chryzostom 32 homilie.
O Pięcioksięgu Cyryl napisał 17 ksiąg O czci w Duchu i Prawdzie; z tegoż św. Augustyn, Teodoret, Beda, Prokopiusz i Hieronim wydali kwestie i sentencje. I słusznie: albowiem, jak mówi św. Ambroży w Liście 44, Pismo Boże jest morzem, mającym w sobie głębokie znaczenia i głębinę proroczych zagadek, to jest Starego Testamentu.
Św. Hieronim, w Przedmowie do Listu do Efezjan, O studium Pisma Świętego: „Nigdy,” mówi, „od mojej młodości nie przestałem czytać ani pytać uczonych mężów o to, czego nie wiedziałem; nigdy nie uczyniłem siebie (jak większość) swoim własnym nauczycielem. Wreszcie, całkiem niedawno, przede wszystkim z tego powodu udałem się do Aleksandrii, aby ujrzeć Dydyma i poradzić się go we wszystkich wątpliwościach, jakie miałem w Pismach.” Św. Augustyn, w księdze II O nauce chrześcijańskiej, rozdział 6, naucza, że opatrznościowo zostało zrządzone, aby studium tak zawiłego i trudnego Pisma Świętego odwodziło człowieka zarówno od pychy, jak i od znudzenia. „Przedziwna,” mówi tenże, księga XII Wyznań, rozdział 14, „jest głębia Twoich słów, Panie, których powierzchnia, oto, jest przed nami, wdzięczna dla małych; lecz przedziwna jest głębia, Boże mój, przedziwna głębia; lęk ogarnia, gdy się w nią wpatruje: lęk pełen czci i drżenie miłości.” Stąd i w Liście 119: „Ja,” mówi, „w samych Pismach Świętych wyznaję, że daleko więcej nie wiem, niż wiem.”
I aby zamknąć ten temat, św. Tomasz, książę Scholastyków, dał nam wspaniały przykład, abyśmy nierozerwalnie łączyli teologię scholastyczną z Pismem Świętym, jakby były siostrami. Wiecie wszyscy, jaka była jego miłość do Pisma, jakie studium, jakie modlitwy, jakie posty, jakie komentarze do Proroków, do Pieśni nad Pieśniami, do Hioba i do innych ksiąg Starego Testamentu: wśród których te do naszej Księgi Rodzaju (jeśli istotnie są jego, o czym powiem później) są wybitne i uczone.
Święte przykłady studium Pisma Świętego
I pierwszy z jego rodziny, św. Antoni Padewski, za życia i wobec samego św. Franciszka, nauczał tych pism, mąż tak biegły w Piśmie Świętym zarówno starym jak i nowym, że gdy głosił kazanie przed Najwyższym Papieżem, został przez niego pozdrowiony jako Arka Testamentu. Pomijam św. Bernarda, który cokolwiek mówi, mówi słowami Pisma; pomijam błogosławionego Alfonsa Tostado, biskupa Avili, który na ten Dekatuch i na poszczególne księgi historii Starego Testamentu ułożył poszczególne tomy, prawdziwie wielkie, z bystrym osądem i pilnością, tak że dla mnie, który niegdyś go wertowałem i teraz staranniej na nowo czytam, przynosi nie mniej trudu niż pomocy.
Św. Edmund, arcybiskup Canterbury, w roku zbawienia 1247, spędzał dni i noce nad świętymi Pismami, przechodząc same noce bez snu, z taką czcią, że ilekroć otwierał Biblię Świętą, najpierw czcił ją pocałunkiem. O nim zachowało się to godne zapamiętania opowiadanie: podczas poselstwa, czytając w nocy Biblię Świętą, jak miał w zwyczaju, został pokonany przez sen; świeca spadła na księgę, a płomień ją ogarnął. Obudziwszy się, westchnął, myśląc, że księga spłonęła, zdmuchnął popioły przylegające do księgi, a oto zdumiony znalazł kodeks całkowicie nienaruszony i nieuszkodzony.
Św. Karol Boromeusz przebywał nieustannie w Piśmie Świętym jakby w raju rozkoszy i mawiał, że biskup nie potrzebuje ogrodu, lecz że jego ogrodem jest Biblia Święta.
56. I nie było to odczucie jedynie dawnego wieku Ojców, lecz także tych stuleci, gdy teologia scholastyczna już kwitła i rozkwitała. Św. Dominik, doktor Świętej Teologii, często studiował zarówno Stary jak i Nowy Testament: w Rzymie i gdzie indziej publicznie wykładał wiele jego ksiąg: stąd został mianowany pierwszym Magistrem Pałacu Apostolskiego; i od tego czasu ta godność przylgnęła do Zakonu Kaznodziejów. Posłuchaj autora jego Żywotu, księga IV, rozdział IV, w stylu prostym, lecz poważnym: „Ponieważ,” mówi, „bez znajomości Pism nikt nie może być doskonałym kaznodzieją, zachęcał Braci, aby zawsze studiowali Stary i Nowy Testament: albowiem fikcje filozofów mało cenił; stąd Bracia wysyłani na głoszenie nosili ze sobą jedynie Biblię i nawrócili wielu do pokuty.”
Ów św. Wincenty Ferreriusz, który za pamięci naszych pradziadów, podróżując po Włoszech, Francji, Niemczech, Anglii i Hiszpanii, nawrócił co najmniej sto tysięcy ludzi, nosił ze sobą do kazań tylko jeden brewiarz i Biblię.
Św. Jordan zaś, doktor, drugi po św. Dominiku generał jego Zakonu, zapytany przez swoich kaznodziejów, „czy lepiej oddawać się modlitwie, czy studium Pisma Świętego,” dowcipnie odpowiedział na swój zwykły sposób: „Czy lepiej jest zawsze pić, czy zawsze jeść? Z pewnością, jak jedno i drugie potrzebne jest na przemian, tak przystoi modlić się i studiować Pismo Święte na zmianę;” i, jak mówi św. Bazyli: „Niech po modlitwie następuje czytanie, a po czytaniu modlitwa.”
57. Podobnie św. Franciszek, zapytany przez swoich, przyznał im studium świętych Pism, pod tym jednak warunkiem, aby nie gasili ducha modlitwy i pobożności.
Pisarze święci jako pióra Ducha Świętego
58. Wreszcie rozum przekonuje nas o pożyteczności i konieczności Starego Testamentu. Mojżesz, Dawid, Izajasz, tak jak Piotr, Paweł i Jan, dopuszczeni niejako do zgromadzenia aniołów, czerpali mądrość z samego źródła prawdy; i, jak słusznie mówią błogosławiony Grzegorz i Teodoret, języki i ręce tych świętych Pisarzy nie były niczym innym jak piórami tego samego Ducha Świętego, do tego stopnia, że wydaje się, iż nie byli oni tyle różnymi pisarzami, ile różnymi piórami jednego pisarza: dlatego ta sama prawda, autorytet, cześć, gorliwość i pilność musi być przypisana Mojżeszowi co Pawłowi, a raczej Duchowi Świętemu, który mówił przez Mojżesza i przez Pawła; albowiem cokolwiek przez Niego zostało napisane, zostało napisane dla naszego pouczenia. Co więcej, całą swoją mądrość konieczną lub pożyteczną dla rodzaju ludzkiego, którą zechciał nam przekazać z otchłani swego bóstwa, zawarł w obu Testamentach, zarówno Starym jak i Nowym. Ta księga jest księgą Boga, księgą Słowa, księgą Ducha Świętego, w której nic nie jest zbędne, nic nadmiarowe, lecz tak jak w różnorodności pisarzy, tak i w różnorodności tematów, i w najpiękniejszej harmonii wszystkich swych części, wszystko ze sobą się zgadza i dopełnia oraz doskonali całe to dzieło Boże; tak że gdybyś usunął jedną część, okaleczysz całość. Dlatego, jak filozof musi wertować całego Arystotelesa, lekarz Galena, mówca Cycerona, prawnik całego Justyniana, tak tym bardziej teolog musi wertować, badać i wycierać tę całą księgę Bożą; i, jak ten, kto okalecza Metafizykę, okalecza filozofię, tak ten, kto okalecza Pismo Święte, okalecza teologię: albowiem jak Metafizyka daje filozofii jej zasady, tak Pismo Święte daje teologii jej zasady. To właśnie miał na myśli Chrystus, gdy powiedział: „Każdy uczony w Piśmie,” to jest każdy Doktor, każdy Teolog, „wyćwiczony w królestwie niebieskim, wydobywa ze swego skarbca rzeczy nowe i stare.”
Sześć pożytków Starego Testamentu
I. Stary Testament umacnia wiarę
59. Lecz aby rzecz jasno położyć przed waszymi oczami i wyliczyć niektóre ze znamienitszych owoców Starego Testamentu: przede wszystkim, Stary Testament, podobnie jak Nowy, umacnia wiarę. Skąd, pytam, wiemy o początku świata, stworzeniu i Stwórcy, jeśli nie stąd, że przez wiarę rozumiemy, iż wieki zostały ukształtowane słowem Bożym? Jakim słowem? Z pewnością tym z Księgi Rodzaju, rozdział 1: „Niech się stanie światłość, niech się staną ciała niebieskie, uczyńmy człowieka,” itd. Skąd dowiedzieliśmy się o nieśmiertelnej duszy, o upadku człowieka, o grzechu pierworodnym, o Cherubinach, o raju, jeśli nie z tejże Księgi Rodzaju, opowiadającej te rzeczy? Euzebiusz w całej księdze XI Przygotowania Ewangelicznego naucza, że Platon, za którym św. Augustyn i wszyscy Ojcowie przed nim podążali jako za boskim ponad Arystotelesa i wszystkich innych — Platon, mówię, czerpał swe nauki o Bogu, o Słowie Bożym, o początku świata, nieśmiertelności duszy, przyszłym zmartwychwstaniu i sądzie, karach i nagrodach — z Mojżesza. Skąd uznaliśmy Opatrzność Bożą, jeśli nie z następstwa tylu wieków? Skąd wywiedliśmy rozmnożenie ludów, królów i królestw, powszechny potop świata, zmartwychwstanie i nadzieję życia wiecznego, jeśli nie ze starożytnych dziejów, z cierpliwości Hioba i starożytnych, z nieustannego pielgrzymowania patriarchów? „Przez wiarę,” mówi Apostoł, „Abraham zamieszkał w ziemi obiecanej jakby w obcej, mieszkając w namiotach z Izaakiem i Jakubem, współdziedzicami tej samej obietnicy: oczekiwał bowiem miasta mającego fundamenty, którego budowniczym i twórcą jest Bóg.” I z tego wyostrza się nasza nadzieja, wznosi się nasz duch, tak że pamiętając, iż jest się tu gościem i wygnańcem, można dążyć do ojczyzny niebieskiej, niczego na tym świecie nie pożądać, niczemu się nie dziwić, lecz wszystko deptać i uważać za gnój, i ze św. Hieronimem ciągle sobie powtarzać ów sokratejski wers: „Kroczę po powietrzu i spoglądam z góry na słońce.” Wznoszę się ku niebiosom; gardzę tą ziemią, ba, samym niebem i słońcem. Jestem wpisany nie jako dziedzic i pan ziemi, lecz nieba; tam zmierzam myślą, nadzieją, każdą myślą, i wzbijam się ponad gwiazdy; jestem obywatelem Świętych, domownikiem Boga, mieszkańcem raju: wszystko inne, jako niskie, niegodne mnie, podłe i nikczemne, depczę pod stopami.
Któż w całym Piśmie jaśniej ustanawia naturę, urząd, opiekę i wzywanie aniołów niż Księga Tobiasza? Któż wyraźniej ustanawia Czyściec i modlitwy za zmarłych niż Księgi Machabejskie? Do tego stopnia, że nasi Nowatorzy, nie widząc innej ucieczki, rozpaczając o zwycięstwie i pewni, że raczej zostaną pokonani niż zwyciężą, z konieczności doprowadzeni do szaleństwa, wykreślili je z kanonu świętego.
Lecz z drugiej strony, ileż herezji szuka w tych księgach schronienia? Żydzi, z owego fragmentu Powtórzonego Prawa 23,19: „Nie będziesz pożyczał na procent bratu twemu, lecz obcemu,” uparcie twierdzą, że mogą legalnie uprawiać lichwę wobec chrześcijan. Magowie, w obronie magii, przywołują i chwalą jako świadków magów faraona, którzy nagłą mocą magii zamieniali węże w laski i laski w węże, tak jak Mojżesz. W obronie nekromancji przywołują czarownicę, która przywołała Samuela z umarłych, który poraził Saula prawdziwym wyrocznią nadchodzącej śmierci i klęski. W obronie chiromancji przytaczają ów fragment Hioba 37: „Kładzie pieczęć na ręce każdego człowieka, aby wszyscy poznali Jego dzieła.”
Kalwin, z owego powiedzenia Dawida: „Pan mu (Szimeiemu) rozkazał, aby złorzeczył Dawidowi,” 2 Krl 16,10, dowodzi (jak mu się zdaje), że Bóg jest sprawcą, ba, rozkazodawcą złych czynów; z owego fragmentu Księgi Wyjścia: „Ja zatwardzę serce faraona, i: W tym celu wzbudziłem cię, abym okazał na tobie moją moc,” buduje nieuchronne przeznaczenie swej reprobacji; niewolę woli wywodzi stąd, że Jeremiasz umieszcza nas jak glinę w ręce Boga, jakby garncarza (Jr 18,6).
Kilka lat temu saksońscy luterologi i paple, na dysputacji ratyzbońskiej, położyli cały ciężar swej sprawy — odrzucenia tradycji i ustanowienia samego słowa Bożego jako ostatecznego sędziego sporów wiary — na owym fragmencie Powtórzonego Prawa 4,2: „Nie dodacie do słowa, które wam mówię, ani nie ujmiecie z niego;” i rozdział 12,32: „Co ci nakazuję, to jedynie czyń Panu; nic nie dodawaj ani nie umniejszaj.”
Cóż tu uczynisz, jeśli nie jesteś tu u siebie? Jak dasz się im na pośmiewisko, ku zgorszeniu Kościoła, jeśli tu się potkniesz, jeśli tych rzeczy nie czytasz, nie słyszysz, nie uczysz się, jeśli nie sięgasz często do samych źródeł? Albowiem św. Augustyn naucza, że jest to konieczne. Zaiste, ktokolwiek nie wie, co hebrajskie tsava oznacza, to jest „Bóg rozkazał Szimeiemu” itd., nie wymknie się z sideł Kalwina; lecz ktokolwiek zna ten hebraizm, mianowicie że tsava oznacza zarządzić, zaopatrzyć, rozporządzić, i że wyraża wszelką Opatrzność Bożą, zarówno pozytywną jak i negatywną oraz dopuszczającą, zdmuchnie tę broń jak pajęczynę. Podobne hebraizmy będę wskazywał często w poszczególnych rozdziałach, których nigdy nie zrozumiecie bez znajomości języka hebrajskiego.
II. Bogactwo Starego Testamentu
60. Ten pierwszy pożytek starożytnego Pisma jest podwójny: drugi nie jest mniejszy, mianowicie że Stary Testament jest daleko bogatszy niż Nowy. Możesz ujrzeć obfitą etykę w Księdze Przysłów, Eklezjastesie i Mądrości Syracha: godną podziwu politykę w czynach i prawach sądowych oraz ceremonialnych Mojżesza, z których wiele zapożyczył Kościół, a także twórcy prawa kanonicznego, a także niektóre sprawy prawa cywilnego: wyrocznie u Proroków; kazania w Księdze Powtórzonego Prawa i u Proroków; i, co dotyczy obecnej sprawy, historię od założenia świata aż do czasów Sędziów, Królów i Chrystusa — najpewniejszą, najlepiej uporządkowaną, najbardziej różnorodną i najprzyjemniejszą — ujrzysz w Dekateuchu.
Jest poczwórne prawo: niewinności, natury, mojżeszowe i ewangeliczne: trzy pierwsze i ich dzieje obejmuje Pięcioksiąg. „Księga Rodzaju,” mówi św. Hieronim w Prologu w Hełmie, „jest księgą, w której czytamy o stworzeniu świata, początkach rodzaju ludzkiego, podziale ziemi, pomieszaniu języków i ludów, aż do wyjścia Hebrajczyków.”
Łacińscy i greccy historycy pogan snują bajki o potopie Deukaliona, o Prometeuszu, o Herkulesie; i w całej historii świeckiej, wszystko przed Olimpiadami jest pełne mroku niewiedzy i baśni. Olimpiady zaś rozpoczęły się albo na początku panowania Jotama, albo przy końcu panowania Ozjasza, to jest po trzytysięcznym roku od stworzenia świata i dalej: tak że przez trzy tysiące lat nie masz żadnej pewnej historii świata oprócz tej jednej Mojżesza i Hebrajczyków. Historia zaś jest prawdziwie nauczycielką, przewodniczką i światłem ludzkiego życia, w której jak w zwierciadle możesz dostrzec wzlot, upadek i zmierzch królestw, państw i ludzkiego życia, cnoty i wady, i możesz nauczyć się wszelkiej roztropności i drogi do szczęścia z cudzego przykładu, czy to pomyślnego, czy niepomyślnego losu.
Do tego dodać należy, że w żadnej historii, ba nawet w Nowym Testamencie, nie istnieje tyle, tak różnorodnych i tak heroicznych przykładów wszelkiego rodzaju cnoty, co w Pięcioksięgu i Starym Testamencie.
61. Rzymianie chwalą swoich sławnych kupców chwały, których woskowe cienie — to jest ich maski portretowe — oplata bluszcz, podczas gdy ich ciała i dusze lizane i trawione są ogniem wiecznym. Chwalą Manliuszów Torkwatusów, którzy mieczem porazili swych synów walczących z wrogiem wbrew rozkazowi dowódcy i ojca, choć odnieśli zwycięstwo, aby utrzymać dyscyplinę wojskową. Lecz któż miłowałby manliuszowe rozkazy? Chwalą Juniusza Brutusa, mściciela wolności rzymskiej, pierwszego konsula, który swoich synów i synów swego brata, ponieważ sprzysięgli się z Akwiliuszami i Witeliuszami, aby przyjąć Tarkwiniuszy z powrotem do miasta, kazał wychłostać rózgami, a potem ściąć toporem: nieszczęsny i niesławny ojciec z takim potomstwem. Któż nie wolałby raczej chwalić Abrahama i Izaaka, owych niewinnych, którzy postanowili przypieczętować posłuszeństwo należne Bogu zabiciem i ofiarą ojcowską, oraz matkę Machabejską, ofiarującą siebie wraz z siedmioma synami Bogu za prawa ojczyzny?
Chwalą potrójnych braci, Horacjuszy, którzy pokonali potrójnych Kuriacjuszy z Alba w pojedynku, bardziej sprytem niż siłą, i przenieśli panowanie Alby na Rzym. Któż nie wolałby raczej chwalić odwagi i siły Dawida, który w pojedynku powalił procą ową wieżę ciała i kości, Goliata, i ugruntował panowanie Izraela nad Filistynami?
Chwalą powściągliwość Aleksandra, który pokonawszy Dariusza, odmówił spojrzenia na jego pojmaną żonę i najpiękniejsze córki, powtarzając, że perskie kobiety są bólem oczu. Któż nie wolałby raczej chwalić Józefa, już schwyconego prywatnie przez narzucającą się panią, uciekającego i zostawiającego swój płaszcz, i dobrowolnie rzucającego się w każde niebezpieczeństwo więzienia, dobrego imienia i życia, aby zachować czystość?
62. Chwalą Lukrecję, czystą po gwałcie, lecz późną mścicielkę zbrodni — i samobójczynię: my sławimy Zuzannę, o wiele dzielniejszą obrończynię zarówno czystości, jak i życia i dobrego imienia.
Podziwiają Wirginiusza centuriona, który, nie mogąc wyrwać córki Klaudii Wirginii z władzy i żądzy Appiusza Klaudiusza, decemwira, prosząc o ostatnie słowo z nią, potajemnie ją zabił, wolał mieć córkę martwą niż zhańbioną. Podziwiają Decjuszów, ojca i syna, którzy za wojsko rzymskie, przez pontyfików Waleriusza i Liberiusza uroczystą modlitwą poświęcili wrogów latyńskich i samnickich wraz z sobą bogom podziemnym, i przypieczętowali zwycięstwo własną śmiercią. Któż nie wolałby raczej podziwiać Jeftego, wodza, który za zwycięstwo swego ludu poświęcił swoją jedyną córkę dziewicę i jej dziewictwo prawdziwemu Bogu, i złożył w ofierze tę, którą ślubował? Któż nie podziwiałby Mojżesza, poświęcającego siebie nie na doczesną, lecz na wieczną zagładę za lud?
63. Chwalą waleczność i powodzenie wojskowe Juliusza Cezara, Pompejusza, Publiusza Korneliusza Scypiona, Hannibala i Aleksandra. Lecz o ileż więksi byli Samson, Gedeon, Dawid, Saul, Machabeusze i Jozue, którzy obdarzeni nie ludzką, lecz niebieską mocą i boskim powodzeniem, z nielicznymi przeciw wielu, nawet najpotężniejszym, rozgromili ich; którym słońce, księżyc i gwiazdy służyły jak żołnierze i walczyły przeciw wrogowi? Komu, pytam, jeśli nie może Teodozjuszowi, lecz raczej Judzie Machabeuszowi i Jozuemu, zaśpiewałbyś ów wers?
O zbyt umiłowany przez Boga, któremu z jaskiń swoich Eol wyprowadza zbrojne burze, któremu niebo walczy, i sprzymierzone wichry przybywają na dźwięk trąby.
64. I te przykłady są dla nas nieustannymi bodźcami do wszelkiego szczytu cnoty, do wszelkiej świętości i niewinności, abyśmy jako ich rywale, niby ziemscy aniołowie i niebiańscy ludzie, chodzili w ewangelicznym świetle przed obliczem boskiego Majestatu, który nieustannie nas obserwuje, i służyli Mu w świętości i sprawiedliwości. Następnie, abyśmy w naszych i publicznych nieszczęściach, w tych belgijskich i europejskich burzach, mając Księgi Święte ku pocieszeniu wraz z Machabeuszami, przez cierpliwość i pociechę Pism mieli nadzieję, i podnosili ducha, wiedząc, że Bóg troszczy się o nas, i umocnieni Jego miłością i miłością rzeczy niebieskich, niczego się nie bali, gardzili nawet śmiercią i mękami, i choćby świat się roztrzaskał i zawalił, niech jego ruiny uderzą nas nieustraszonych.
Tak Apostoł w całym rozdziale 11 Listu do Hebrajczyków, przykładem ojców, wspaniałym kazaniem rozpala ich do wytrwałości i męczeństwa, aby za kwartę krwi kupili błogosławioną wieczność: „Byli kamienowani,” mówi — z pewnością Mojżesz, Jeremiasz i inni Święci Starego Testamentu — „byli piłowani, kuszeni, umierali od ostrza miecza; wędrowali w owczych skórach, w kozich skórach, w niedostatku, ucisku, udręce, ci, których świat nie był godzien, błąkając się po pustyniach, po górach i jaskiniach, i po pieczarach ziemi;” i to, „aby znaleźli lepsze zmartwychwstanie; a zatem i my, mając tak wielki obłok świadków, biegnijmy z cierpliwością w wyznaczonym nam wyścigu.”
III. Nowy Testament nie może być zrozumiany bez Starego
65. Trzeci pożytek polega na tym, że bez Starego Testamentu Nowy nie może być zrozumiany: Apostołowie i Chrystus często go cytują i jeszcze częściej do niego nawiązują, nawet żegnając się po raz ostatni ze swymi uczniami. „To są,” mówi, Łk, ostatni rozdział, werset 44, „słowa, które mówiłem do was: że musi się wypełnić wszystko, co zostało napisane w Prawie Mojżeszowym, u Proroków i w Psalmach o Mnie; wtedy otworzył im umysł, aby rozumieli Pisma.”
Zaiste, List do Hebrajczyków z tego jednego powodu jest najdonioślejszy i najciemniejszy, że cały utkany jest ze Starego Testamentu i jego alegorii.
IV. Stary Testament przewyższa Nowy w bogactwie alegorycznym
66. Czwarty pożytek jest taki: ponieważ Chrystus jest celem prawa, wszystko, co powiedziano w Starym Testamencie, odnosi się do Chrystusa i chrześcijan, czy to w sensie dosłownym, czy alegorycznym; i w tym Stary Testament przewyższa Nowy, ponieważ Stary wszędzie posiada, oprócz sensu dosłownego, sens alegoryczny, a często także anagogiczny i tropologiczny: Nowemu prawie brakuje alegorycznego. „Ojcowie nasi,” mówi Apostoł, 1 Kor 10,1, „wszyscy byli pod obłokiem i wszyscy przeszli przez morze, i wszyscy zostali ochrzczeni w Mojżeszu, w obłoku i w morzu, i wszyscy spożywali ten sam pokarm duchowy, itd. A to wszystko stało się jako zapowiedzi dla nas: i zostało napisane dla nas, na których przyszedł kres wieków.” Stąd znowu tenże Apostoł naucza, że rozumienie Starego Testamentu zostało zabrane Żydom i przeszło na nas. „Aż do dnia dzisiejszego,” mówi, „ta sama zasłona pozostaje nie odsłonięta przy czytaniu Starego Testamentu, która to zasłona zdejmowana jest w Chrystusie; lecz aż do dnia dzisiejszego, gdy czytany jest Mojżesz, zasłona spoczywa na ich sercu,” 2 Kor 3,14.
Duch Święty bowiem, który jest świadom i wszechwiedny co do wszystkich wieków, tak ułożył Pismo Święte, aby służyło nie samym tylko Żydom, lecz chrześcijanom każdego wieku. Zaiste, Tertulian w swej księdze O stroju kobiet, rozdział 22, utrzymuje, że nie ma żadnego orzeczenia Ducha Świętego, które mogłoby być skierowane i przyjęte jedynie na daną sprawę, a nie na każdą okazję pożytku.
Prawdziwie św. Augustyn, Przeciw Faustowi, księga XIII, na końcu: „My,” mówi, „czytamy Księgi Prorockie i Apostolskie na pamiątkę naszej wiary, na pociechę naszej nadziei i na zachętę naszej miłości, harmonizując wzajemnie głosami; i tą harmonią, jakby niebieską trąbą, i budząc się z odrętwienia śmiertelnego życia, i wyciągając się ku nagrodzie niebieskiego powołania.”
Z tego powodu Kościół w Liturgii Świętej wszędzie wybiera czytania ze Starego Testamentu, a w świętym okresie postu zawsze łączy Lekcję ze Starego Testamentu stosownie z Ewangelią, jak cień odpowiadający ciału, obraz prototypowi. Sam niegdyś widziałem sławnych kaznodziejów, którzy w swoich kazaniach, w pierwszej części wykładali historię lub coś podobnego ze Starego Testamentu, a w drugiej coś z Nowego, przy wielkim napływie ludu, oklaskach i owocach wśród wiernych.
Wreszcie nie tylko heretycy, lecz także prawowierni mężowie powagi, którzy zajmują się soborami, sprawami i sądami, wertują i zużywają święte Pisma, zarówno starożytne jak i nowe, wedle dawnego zwyczaju.
Franciszek Petrarka opowiada, że 250 lat temu Robert, król Sycylii, tak rozkoszował się naukami, zwłaszcza świętymi, że powiedział mu pod przysięgą: „Przysięgam ci, Petrarko, że nauki są mi daleko droższe niż moje królestwo, i gdybym musiał pozbawić się jednego lub drugiego, spokojniej rozstałbym się z koroną niż z naukami.”
Panormitanus opowiada, że Alfons, król Aragonii, zwykł chwalić się, że nawet pośród spraw królestwa przeczytał całą Biblię z glosami i komentarzami czternaście razy. Nie jest więc niczym nowym, że teraz książęta, doradcy i inni dostojnicy wszędzie przy stole, na ucztach i w rozmowie poruszają kwestie ze Starego i Nowego Testamentu; gdzie teolog, jeśli milczy, będzie uznany za dziecko: jeśli odpowie nieudolnie, będzie osądzony jako nieuczony lub głupi.
V. Figury, przykłady i maksymy ze Starego Testamentu
67. Po piąte, ku obfitości czytań, dyskusji i kazań, Bóg zrządził, aby ze Starego Testamentu można było czerpać tak wielką różnorodność figur, przykładów, maksym i wyroków, nie tylko dla wiary, lecz dla wszelkiego pouczenia o życiu cnotliwym. Tak Chrystus pobudza leniwych do czujności przykładem Noego i żony Lota, Łk 17,32: „Przypomnijcie sobie,” mówi, „żonę Lota;” ponownie przeraża i uderza zatwardziałe umysły Żydów, przywołując Sodomę, Niniwitów i Królową Południa. Tak przywołuje do pokuty naśladowców owego bogacza pogrzebanego w piekle, słowami Abrahama mówiącego, Łk 16,27: „Mają Mojżesza i Proroków, niech ich słuchają.” A Paweł mówi, 1 Kor 10,6 i 11: „Wszystko to przydarzyło się im jako zapowiedź, to jest jako przykład dla nas, abyśmy nie pożądali złych rzeczy, ani nie byli bałwochwalcami,” ani rozpustnikami, ani żarłokami, ani szemrzącymi, ani kuszącymi Boga, abyśmy nie zginęli, jak zginęli ci, którzy pod starym prawem za takie zbrodnie ginęli.
VI. Stary Testament jako poprzednik Nowego
68. I stąd wynika szósty pożytek: Stary bowiem Testament był preludium Nowego i dawał o nim świadectwo, tak jak św. Jan Chrzciciel o Chrystusie Panu: on bowiem, tak jak Mojżesz i inni prorocy, „szedł przed obliczem Pana, aby przygotować Jego drogi, aby dać ludowi Jego poznanie zbawienia; aby oświecić tych, którzy siedzą w ciemności i w cieniu śmierci, aby skierować nasze stopy na drogę pokoju.” Na znak tego, przy Przemienieniu Chrystusa, pojawili się Mojżesz i Eliasz, zarówno aby dać o Nim świadectwo, jak i aby mówić o odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie. Któż bowiem uwierzyłby Chrystusowi, któż Ewangelii, gdyby nie była ona potwierdzona, przepowiedziana i zapowiedziana przez tyle świadectw Ojców, tyle wyroczni, tyle figur? Jak przekonasz Żydów, jak doprowadzisz ich do Chrystusa, jeśli nie z proroctw Mojżesza i Proroków? Wśród polityków, pogan, Saracenów i wszystkich ludzi, wielkim dowodem prawdziwości Ewangelii jest, jak mówi Euzebiusz, to, że przez cały Stary Testament, przez tyle wieków, była obiecywana i zapowiadana.
Z tego powodu Chrystus tak często odwołuje się do Mojżesza, J 1,17: „Prawo zostało dane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa.” J 5,46: „Jest ktoś, kto was oskarża, Mojżesz: gdybyście bowiem wierzyli Mojżeszowi, może uwierzylibyście i Mnie: albowiem on o Mnie pisał; lecz jeśli nie wierzycie jego pismom, jakże uwierzycie Moim słowom?” Łk 24,27: „Począwszy od Mojżesza i od wszystkich proroków, wykładał im w całym Piśmie to, co odnosiło się do Niego.” Stąd i Filip do Natanaela, J 1,45: „Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy, znaleźliśmy — Jezusa.” Albowiem zgodność obu Testamentów — to jest zgodność Mojżesza i Chrystusa, Proroków i Apostołów, Synagogi i Kościoła — daje wielkie świadectwo Chrystusowi i prawdzie, jak wszędzie przeciw Marcjonowi naucza Tertulian. I na zakończenie, ucz się od samego Mojżesza, jak wielka i jak wieloraka jest mądrość, która się tutaj znajduje.
Część trzecia: Kim i jak wielkim był Mojżesz?
Trzy czterdziestoletnie okresy Mojżesza
71. Prawdę powiem: przez wiele tysięcy lat słońce nie oglądało większego człowieka; on od najwcześniejszych lat wychowywał się na dworze królewskim, jako syn króla i przeznaczony dziedzic, kształcony we wszelkiej mądrości Egipcjan przez pełne 40 lat; potem, zaprzeczywszy, że jest synem córki faraona, woląc cierpieć utrapienie z ludem Bożym niż używać przyjemności doczesnego królestwa i grzechu, uciekł do Madian; tutaj, pasąc owce, rozmawiając z Bogiem w krzaku gorejącym, czerpał całą Bożą mądrość przez kontemplację przez pełne 40 lat; wreszcie, wybrany na wodza ludu, przewodził mu przez trzeci okres 40 lat jako najwyższy kapłan, najwyższy wódz, prawodawca, nauczyciel, prorok, najbardziej podobny do Chrystusa i Jego antytypem. „Proroka”, mówi Pan, Pwt 18,15, „wzbudzę im spośród ich braci, podobnego tobie;” i „Proroka z twego narodu i spośród twych braci, podobnego do mnie, wzbudzi ci Pan, Bóg twój: Jego będziecie słuchać”, mianowicie Chrystusa.
Tu urząd ukazał człowieka, gdy prowadził trzy miliony ludzi — to jest trzydzieści razy sto tysięcy — tak twardego karku, przez jałowe pustynie przez 40 lat, karmił ich niebieskim pokarmem, wpajał im bojaźń Bożą i pobożność, utrzymywał ich w pokoju i sprawiedliwości, stał jako arbiter i pośrednik we wszystkich sporach i bronił ich przed wszelkimi wrogami.
Cnoty Mojżesza
72. Podziwiałbyś niezliczone cnoty Mojżesza; był muzykiem i psalmistą: św. Hieronim świadczy, tom III, list do Cypriana, że Mojżesz ułożył jedenaście psalmów, mianowicie od Psalmu 90, którego tytuł brzmi „Modlitwa Mojżesza, sługi Bożego”, aż do Psalmu 101, który jest opatrzony nagłówkiem „W uwielbieniu”.
Mojżesz został uznany za godnego, by otrzymać od Boga tablice Prawa. Mojżesz miał za przewodnika w podróży słup obłoku, a raczej archanioła stojącego na czele słupa. W modlitwie Mojżesz zdawał się żywić i żyć jak anioł. Mając przyjąć tablice Prawa na Synaju, stał dwukrotnie przez 40 dni i nocy poszcząc i rozmawiając z Bogiem — gdzie też rogi światła zostały mu przydane; u drzwi przybytku codziennie poufale omawiał z Bogiem wszystkie sprawy ludu. „Sługa mój Mojżesz”, mówi Pan, Lb 12,7, „jest najwierniejszy w całym moim domu: albowiem mówię do niego twarzą w twarz i otwarcie, a nie przez zagadki i figury ogląda Pana.” Pan bowiem ukazał mu wszelkie dobro, Wj rozdział 33, werset 17. Można by nazwać Mojżesza Bożym powiernikiem tajemnic, sekretarzem, powiadam, Bożej mądrości — i cóż dziwnego, że Amalek został pokonany nie orężem Jozuego, lecz modlitwami Mojżesza? I cóż dziwnego, „że nie powstał już więcej prorok w Izraelu podobny Mojżeszowi, którego Pan znał twarzą w twarz?” Pwt 34,10. Cóż dziwnego, że z pomocą i mocą Bożą, jako cudotwórca, plagami i znakami niemal obalił Egipt i Morze Czerwone, ściągnął mięso i mannę z nieba, strącił Koracha, Datana i Abirama żywcem do piekła i przewyższył swoimi wielkimi czynami każdego pojedynczego cudotwórcę?
73. Któż nie dostrzega znakomitej roztropności politycznej i domowej najlepszego władcy, w tak wielkiej zręczności rządzenia tak licznym ludem o spiżowym, ba, diamentowym czole? Jego niezwykła miłość i troska o lud jaśniały zarówno w gorliwości, z jaką poświęcił się jako anatema, ofiara przebłagalna i zadośćuczynienie za swój Izrael, jak i w owej gorącej mowie całego Powtórzonego Prawa, w której, biorąc na świadków niebo i ziemię, moce wyższe i niższe, nawoływał lud do zachowywania Prawa Bożego; tak że słusznie powiedział: „Dlaczego, Panie, włożyłeś na mnie brzemię całego tego ludu? Czy ja poczęłam całą tę rzeszę, czy ja ją zrodziłam, że mi mówisz: Noś ich na swym łonie, jak piastunka zwykła nosić niemowlę, i zanieś ich do ziemi, którą przysiągłeś ich ojcom?” Lb rozdział 11, werset 11. Prawdziwie rzekł św. Jan Chryzostom, homilia 40 na Pierwszy List do Tymoteusza: „Biskup powinien być aniołem, niepodlegającym żadnemu ludzkiemu zamętowi ani wadzie;” i gdzie indziej: „Temu, kto podejmuje się rządzenia innymi, przystoi tak wybitnie jaśnieć chwałą cnoty, aby niczym słońce przyćmiewał wszystkich innych, jak iskierki gwiazd, swoim blaskiem.” Jeśli zatem biskup, prałat, książę powinien być wśród ludu jak człowiek wśród zwierząt, jak anioł wśród ludzi, jak słońce wśród gwiazd — rozważ, jakim i jak wielkim człowiekiem był Mojżesz, który wśród tylu ludzi aż nadto wypełnił to zadanie — który z wyroku Bożego został uznany za godnego, a raczej z powołania i łaski Bożej został uzdolniony, by stanąć nie nad chrześcijanami, lecz nad upornymi i twardego karku Żydami, nie tylko jako biskup, ale jako najwyższy kapłan i władca zarazem.
Pokora i łagodność Mojżesza
A pomijając resztę milczeniem, na tak wielkim i boskim szczycie władzy najbardziej ze wszystkiego podziwiam jego głęboką pokorę i łagodność: często napadany szemraniem ludu, oszczerstwami, obelgami, odstępstwem i kamieniami, stał z niezachwianym i łagodnym obliczem, mszcząc się nie groźbami, lecz modlitwami do Boga wylanymi za lud. Słusznie więc Bóg wysławia go tą pochwałą, Lb 12,3: „Mojżesz bowiem był najłagodniejszym człowiekiem na obliczu ziemi.” Skąd tak łagodny? Ponieważ, mieszkając wielkodusznie w niebie, gardził wszystkimi zniewagami i krzywdami ludzkimi jako rzeczami ziemskimi i błahymi. „Mędrzec”, mówi Seneka w dziele O mędrcach, „został odsunięty o większą odległość od zetknięcia z niższymi, niż jakakolwiek szkodliwa siła mogłaby donieść do niego swą moc: tak jak pocisk rzucony w niebo i w słońce przez jakiegoś głupca spada z powrotem, nim dosięgnie słońca. Czy sądzisz, że Neptuna można było dosięgnąć łańcuchami spuszczonymi w głębinę? Jak rzeczy niebiańskie umykają ludzkim rękom i od tych, którzy przetapiają świątynie czy posągi, żadna szkoda nie jest wyrządzana bóstwu: tak cokolwiek jest czynione przeciw mędrcowi zuchwale, bezwstydnie czy pysznie, jest podejmowane na próżno.”
Mojżesz i wizja uszczęśliwiająca
74. Z powodu tej łagodności wielu uważa, że Mojżeszowi udzielono w tym życiu wizji istoty Bożej; o tej sprawie i innych rzeczach odnoszących się do Mojżesza więcej będzie powiedziane przy Księdze Wyjścia, rozdziałach 2, 32 i następnych.
Jest pewne, że Mojżesz po śmierci został pochowany przez aniołów na górze Abarim; stąd „nikt nie poznał jego grobu”, Pwt 34,6. I to było powodem, dla którego archanioł Michał spierał się z diabłem o ciało Mojżesza, jak mówi święty Juda w swoim liście.
Pochwały Mojżesza z Pisma Świętego i Ojców
Wreszcie, chcesz poznać Mojżesza? Posłuchaj Syracha, Księga Syracha, rozdział 45: „Umiłowany przez Boga i ludzi Mojżesz, którego pamięć jest błogosławiona. Uczynił go podobnym chwale świętych; wywyższył go w bojaźni nieprzyjaciół, i słowami swymi uciszył znaki grozy; uwielbił go wobec królów”, mianowicie króla faraona (o którym Pan mu powiedział, Wj rozdział 7, werset 1: „Oto ustanowiłem cię bogiem dla faraona”), „i dał mu przykazania wobec ludu swego, i ukazał mu swoją chwałę; w wierze i łagodności uświęcił go i wybrał go ze wszelkiego ciała. Usłyszał bowiem jego głos i wprowadził go w obłok, i dał mu twarzą w twarz przykazania, i prawo życia i karności, aby nauczał Jakuba przymierza swego, a Izraela wyroków swoich.”
75. Posłuchaj św. Szczepana, Dz 7,22 i 30: „Mojżesz był potężny w słowach i czynach swoich; ukazał mu się na pustyni góry Synaj anioł w płomieniu ognia w krzewie; tego człowieka Bóg posłał jako władcę i odkupiciela, ręką anioła, który mu się ukazał; on ich wyprowadził, czyniąc cuda i znaki w ziemi egipskiej; on to był w zgromadzeniu na pustkowiu z aniołem, który mówił do niego na górze Synaj, który przyjął słowa życia, aby nam je przekazać.”
Posłuchaj św. Ambrożego, księga 1 O Kainie i Ablu, rozdział 11: „W Mojżeszu”, mówi, „była figura przyszłego nauczyciela, który miał głosić Ewangelię, wypełnić Stary Testament, ustanowić Nowy i dać ludom niebieski pokarm: stąd Mojżesz przewyższył godność ludzkiego stanu do tego stopnia, że został nazwany imieniem Boga: ‚Ustanowiłem cię — mówi — bogiem dla faraona.' Był bowiem zwycięzcą wszelkich namiętności, ani nie dał się schwytać żadnym ponętom świata, on, który całe to doczesne mieszkanie według ciała pokrył czystością niebiańskiego sposobu życia, rządząc umysłem, ujarzmiając ciało i karcąc je z pewną królewską władzą; został nazwany imieniem Boga, do którego podobieństwa ukształtował się obfitością doskonałej cnoty; i dlatego nie czytamy o nim, jak o innych, że umarł z wycieńczenia, lecz umarł przez słowo Boże: Bóg bowiem nie doznaje ani wycieńczenia, ani umniejszenia; stąd też dodane jest: ‚Ponieważ nikt nie zna jego grobu,' on bowiem został raczej przeniesiony niż porzucony, tak że jego ciało otrzymało odpoczynek, a nie stos pogrzebowy.” Ambroży zdaje się tu sugerować, że Mojżesz nie umarł, lecz został przeniesiony jak Eliasz i Henoch; o czym będę mówił przy ostatnim rozdziale Powtórzonego Prawa.
Posłuchaj Apostoła, Hbr 11,24: „Przez wiarę Mojżesz, gdy dorósł, odmówił nazywania się synem córki faraona, wolał raczej cierpieć utrapienie z ludem Bożym niż mieć doczesną przyjemność grzechu; poczytując za większe bogactwo od skarbów egipskich zelżywość Chrystusa: patrzył bowiem na zapłatę. Przez wiarę opuścił Egipt, nie lękając się srogości króla: bo jakby widząc Niewidzialnego, wytrwał; przez wiarę obchodził Paschę i pokropienie krwią, aby ten, który gubił pierworodnych, nie dotknął ich; przez wiarę przeszli przez Morze Czerwone jak po suchej ziemi, czego gdy Egipcjanie spróbowali, zostali pochłonięci.”
Posłuchaj św. Justyna w jego Zachęcie, czyli Parenezie do Greków, w której wszędzie uczy, że Grecy czerpali swoją mądrość i znajomość Boga od Egipcjan, a ci od Mojżesza. Zwłaszcza: „Gdy pewien człowiek”, mówi, „jak sami wyznajecie, zasięgnął wyroczni bogów, jacy ludzie oddani religii kiedykolwiek się pojawili, podajecie, że taka oto odpowiedź została dana: ‚Jedynie Chaldejczykom przypadła mądrość: Hebrajczycy czczą umysłem Niezrodzonego Króla i Boga.'”
Dodaje: „Mojżesz napisał swoją historię po hebrajsku, gdy litery Greków nie zostały jeszcze wynalezione. Albowiem Kadmos był pierwszym, który je później przywiózł z Fenicji i przekazał Grekom. Stąd i Platon napisał w Timajosie, że Solon, najmędrszy z mędrców, gdy powrócił z Egiptu, powiedział Kritiaszowi, iż słyszał od pewnego kapłana egipskiego, który mu rzekł: ‚O Solonie, wy Grecy jesteście zawsze dziećmi; nie ma starca wśród Greków.' I dalej: ‚Młodzi jesteście wszyscy umysłami; nie macie bowiem w nich żadnej starej opinii przekazanej przez starożytną tradycję, ani żadnej nauki sędziwej wiekiem.'” I nieco dalej, za Diodorem, uczy, że Orfeusz, Homer, Solon, Pitagoras, Platon, Sybilla i inni, gdy przebywali w Egipcie, zmienili swoje zdanie o wielu bogach, ponieważ mianowicie od Mojżesza przez Egipcjan poznali, że jest jeden Bóg, który na początku stworzył niebo i ziemię. Stąd Orfeusz śpiewał:
Jowisz jest jednym, Pluton, Słońce, Bachus jednym,
Jest jeden Bóg we wszystkim: czemu mówię ci to dwukrotnie?
Tenże znowu: Ciebie wzywam na świadka, o niebo, początku wielkiego Mędrca,
I Ciebie, Słowo Ojca, rzecz pierwszą, którą wypowiedział z ust swoich,
Gdy własnym zamysłem stworzył budowlę świata.
Na koniec dodaje, że Platon poznał Boga od Mojżesza, skąd Go również nazwał „to on”, to jest „to, co jest”, tak jak Mojżesz Go nazywa „ehyeh”, to jest „który jest”, albo „Jestem, który jestem”. Znów od tegoż nauczył się o stworzeniu rzeczy, Słowie Bożym, zmartwychwstaniu ciał, sądzie, karach bezbożnych i nagrodach sprawiedliwych oraz o Duchu Świętym, którego Platon uznał za duszę świata; nie zrozumiał bowiem dostatecznie Mojżesza, lecz przekręcił go na swoje własne urojenia; stąd popadł w błędy.
W podobny sposób św. Cyryl, w księdze 1 Przeciw Julianowi, dowodzi, że Mojżesz był starożytniejszy od najdawniejszych bohaterów pogan, których sami uważali za najstarszych.
Posłuchaj jego uczonej chronologii Mojżesza i pogan: „Schodząc zatem od czasów Abrahama do Mojżesza, zacznijmy ponownie od nowych punktów wyjścia lat, stawiając narodziny Mojżesza na pierwszym miejscu w rachunku. W siódmym roku Mojżesza powiadają, że urodził się Prometeusz i Epimeteusz, oraz Atlas, brat Prometeusza, a nadto Argus Wszechwidzący. W trzydziestym piątym roku Mojżesza po raz pierwszy panował w Atenach Kekrops, zwany Diphyes: powiadają, że był pierwszym spośród ludzi, który złożył wołu w ofierze, i nazwał Jowisza najwyższym bogiem u Greków. W sześćdziesiątym siódmym roku Mojżesza powiadają, że był potop Deukaliona w Tesalii; a nadto w Etiopii syn Słońca, jak mówią, Faeton, został strawiony ogniem. W siedemdziesiątym czwartym roku Mojżesza niejaki Hellen, syn Deukaliona i Pyrry, nadał Grekom przydomek od swego imienia, podczas gdy wcześniej nazywali się Grekami. W sto dwudziestym roku Mojżesza Dardanos założył miasto Dardanię, gdy wśród Asyryjczyków panował Amyntas, wśród Argiwów Sthenelos, a wśród Egipcjan Ramzes; on sam był też zwany Egiptem, bratem Danaosa. W sto sześćdziesiątym roku po Mojżeszu Kadmos panował w Tebach, którego córką była Semele, z której Bachus, jak powiadają, z Jowisza. Byli też wówczas Linos Tebański i Amfion, muzycy. W tym też czasie Finees, syn Eleazara, syna Aarona, objął kapłaństwo wśród Hebrajczyków, po śmierci Aarona. W 195. roku po Mojżeszu powiadają, że dziewica Prozerpina została porwana przez Ajdoneusza, to jest Orkusa, króla Molosów; mówią, że hodował on ogromnego psa o imieniu Cerber, który schwytał Pirithousa i Tezeusza, gdy przybyli, by porwać jego żonę: gdy zaś Pirithous zginął, przybył Herkules i uwolnił Tezeusza od niebezpieczeństwa śmierci w podziemnym świecie, jak bajają. W 290. roku Perseusz zabił Dionizosa, to jest Libera, którego grób, jak mówią, znajduje się w Delfach obok złotego Apollina. W 410. roku po Mojżeszu zdobyto Ilion, gdy wśród Hebrajczyków sędzią był Esebon, wśród Argiwów Agamemnon, wśród Egipcjan Wafres, a wśród Asyryjczyków Teutamos.”
„Od narodzin Mojżesza do zburzenia Troi liczy się zatem 410 lat.”
76. Posłuchaj św. Augustyna, księga 22 Przeciw Faustowi, rozdział 69: „Mojżesz”, mówi, „najwierniejszy sługa Boży, pokorny w odmawianiu tak wielkiej posługi, posłuszny w jej podjęciu, wierny w jej zachowywaniu, gorliwy w jej wykonywaniu, czujny w rządzeniu ludem, surowy w poprawianiu, żarliwy w miłowaniu, cierpliwy w znoszeniu; który za tych, nad którymi stał, postawił się pośrednikiem przed Bogiem, gdy ów radził, i przeciwstawił się Mu, gdy był rozgniewany: daleko nam od tego, by takiego i tak wielkiego męża osądzać oszczerczymi ustami Fausta, ale raczej prawdziwie prawdomównymi ustami Boga.”
Posłuchaj św. Grzegorza, część 2 Reguły pasterskiej, rozdział 5: „Stąd Mojżesz często wchodzi i wychodzi z przybytku, i ten, kto wewnątrz jest porwany na kontemplację, na zewnątrz jest przynaglany sprawami słabych; wewnątrz rozważa tajemnice Boże, na zewnątrz dźwiga ciężary ludzi cielesnych, dając wzór rządzącym, aby gdy na zewnątrz nie wiedzą, co zarządzić, radzili się Pana przez modlitwę.”
Tenże, w księdze 6 do 1 Księgi Królewskiej, rozdział 3, mówi, że Mojżesz był tak pełny ducha, iż Pan wziął z jego ducha i udzielił go siedemdziesięciu starszym ludu. Tenże, w homilii 16 na Ezechiela, stawia Mojżesza wyżej od Abrahama w poznaniu Boga. I nie jest to dziwne. Do Mojżesza bowiem Bóg mówi: „Ukazałem się Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi, lecz imienia mego Adonai (Jahwe) nie objawiłem im”, które tobie, o Mojżeszu, objawiam i odsłaniam.
Mojżesz i Chrystus: dziewiętnaście analogii
Ponadto Mojżesz był wyraźnym znakiem i figurą Chrystusa; i dlatego jak słońce oświetla dzień, a księżyc noc, tak Chrystus oświecił chrześcijan w nowym prawie, a Mojżesz Żydów w starym. Dlatego pięknie porównuje Askaniusz Chrystusa do słońca, a Mojżesza do księżyca (Martinengus do Księgi Rodzaju, tom 1, strona 5). Albowiem po pierwsze, Mojżesz był prawodawcą Pięcioksięgu, Chrystus Ewangelii; po drugie, Mojżesz miał dwa szczególne spotkania z Bogiem: pierwsze, gdy otrzymał od Boga na Synaju pierwsze tablice Prawa, drugie, gdy otrzymał drugie tablice, a wtedy wrócił z jaśniejącym i jakby rogatym obliczem. Te świadectwa dał mu Bóg. Podobne dwa dał Chrystusowi: pierwsze przy chrzcie, gdy zstąpił na Niego Duch Święty pod postacią gołębicy i usłyszano głos z nieba; drugie, gdy przemienił się na Taborze, a Mojżesz i Eliasz dali Mu świadectwo, to jest Prawo i Prorocy. Po trzecie, Mojżesz dokonał zdumiewających plag i cudów w Egipcie: Chrystus dokonał większych. Po czwarte, Mojżesz rozmawiał z Bogiem, ale w mroku, i widział Go od tyłu; Chrystus zaś twarzą w twarz. Po piąte, Mojżesz usłyszał od Boga: „Znalazłeś łaskę u Mnie i znałem cię po imieniu;” Chrystus usłyszał od Ojca: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie; Jego słuchajcie.”
78. Posłuchaj Euzebiusza, księga 3 Dowodu Ewangelicznego, który z czynów Mojżesza i Chrystusa buduje przedziwną antytezę, której obszerne słowa streszczę w kilku:
1. Mojżesz był prawodawcą narodu żydowskiego, Chrystus całego wszechświata. 2. Mojżesz zabrał Hebrajczykom bożki, Chrystus wyrzucił je niemal z każdego zakątka świata. 3. Mojżesz ustanowił Prawo przedziwnym znakami, Chrystus założył Ewangelię jeszcze większymi. 4. Mojżesz wyzwolił swój lud ku wolności, Chrystus zrzucił jarzmo z rodzaju ludzkiego. 5. Mojżesz otworzył ziemię płynącą mlekiem i miodem, Chrystus odpieczętował najwspanialszą ziemię żyjących. 6. Jako maleńkie niemowlę Mojżesz, ledwo narodzony, z powodu okrucieństwa faraona, który skazał na śmierć chłopców ludu żydowskiego, znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie; Chrystus jako niemowlę, uczczony przez Mędrców, z powodu bestialstwa Heroda mordującego dzieci, został zmuszony do ucieczki do Egiptu. 7. Mojżesz jako młodzieniec słynął z uczoności we wszystkich naukach; Chrystus w wieku dwunastu lat wprawił w zdumienie najuczeńszych doktorów Prawa. 8. Mojżesz, poszcząc przez czterdzieści dni, żywił się Bożym słowem; przez czterdzieści dni również Chrystus, nie jedząc ani nie pijąc, oddawał się Bożej kontemplacji. 9. Mojżesz na pustyni dał głodnym mannę i przepiórki; Chrystus na pustkowiu nakarmił pięć tysięcy mężów pięcioma chlebami. 10. Mojżesz przeszedł bez szkody przez wody zatoki arabskiej; Chrystus chodził po falach morza. 11. Mojżesz wyciągniętą laską rozdzielił morze; Chrystus zgromił wiatr i morze, i nastała wielka cisza. 12. Mojżesz na górze ukazał się jaśniejący promiennym obliczem; Chrystus na górze przemienił się w najjaśniejszym blasku, a twarz Jego zajaśniała jak słońce.
13. Na Mojżesza synowie Izraela nie mogli utkwić wzroku; przed Chrystusem uczniowie upadli przerażeni na swoje twarze. 14. Mojżesz przywrócił trędowatą Miriam do dawnego zdrowia; Chrystus obmył Marię Magdalenę, obarczoną plamami grzechów, łaską niebieską. 15. Egipcjanie nazwali Mojżesza palcem Bożym; Chrystus powiedział o sobie: „A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy”, itd.
16. Mojżesz wybrał 12 zwiadowców; Chrystus również wybrał 12 Apostołów. 17. Mojżesz wyznaczył 70 Starszych; Chrystus 70 Uczniów. 18. Mojżesz przeznaczył Jozuego, syna Nuna, na swego następcę; Chrystus wyniósł Piotra do najwyższego pontyfikatu po sobie. 19. O Mojżeszu napisano: „Nikt nie poznał jego grobu aż po dzień dzisiejszy;” o Chrystusie aniołowie zaświadczyli: „Szukacie Jezusa ukrzyżowanego? Powstał, nie ma Go tutaj.”
Posłuchaj św. Bazylego, homilia 1 na Heksaemeron: „Mojżesz już wiszący u piersi swej matki był Bogu miły i drogi; on sam wolał doznać klęsk i cierpień z ludem Bożym, niż cieszyć się chwilową rozkoszą z grzechem. Był najgorliwszym miłośnikiem i stróżem sprawiedliwości i słuszności, najzaciętszym wrogiem niegodziwości i niesprawiedliwości; w Etiopii (w Madian) oddawał się kontemplacji przez czterdzieści lat; w osiemdziesiątym roku życia ujrzał Boga, o ile człowiek może Go ujrzeć; stąd Bóg mówi o nim: ‚Twarzą w twarz będę do niego mówił w wizji, a nie przez zagadki.'”
Posłuchaj św. Grzegorza z Nazjanzu, mowa 22, w której porównuje św. Bazylego i jego brata Grzegorza z Nyssy do Mojżesza i Aarona: „Kto był najznakomitszym z prawodawców? Mojżesz. Kto najświętszym z kapłanów? Aaron. Bracia nie mniej pobożnością niż ciałem: a raczej, ten był Bogiem faraona i zwierzchnikiem i prawodawcą Izraelitów, i tym, który wchodził w obłok, i oglądalem i sędzią boskich tajemnic, i budowniczym owego prawdziwego przybytku, który został zbudowany przez Boga, nie przez człowieka; był księciem książąt i kapłanem kapłanów, używając Aarona za swój język itd. Obaj dręczący Egipt, rozdzielający morze, rządzący Izraelem, topiący wrogów, ściągający chleb z góry, depczący wody, wskazujący drogę do ziemi obiecanej. Mojżesz zatem był księciem książąt i kapłanem kapłanów”, itd.
Posłuchaj św. Hieronima, który na początku swego Komentarza do Listu do Galatów uczy, że Mojżesz był nie tylko Prorokiem, ale i Apostołem, i to z powszechnej opinii Hebrajczyków.
Posłuchaj Filona, najuczeńszego z Hebrajczyków: „Takie jest życie, taki jest zgon Mojżesza, króla, prawodawcy, kapłana, proroka”, księga 3 O życiu Mojżesza, na końcu.
Posłuchaj pogan. Numeniusz, cytowany przez Euzebiusza, księga 9 Przygotowania Ewangelicznego, rozdział 3, twierdzi, że Platon i Pitagoras poszli za naukami Mojżesza, a zatem czymże jest Platon, mówi, jeśli nie Mojżeszem mówiącym po attycku?
Mojżesz jako najstarożytniejszy teolog, filozof, poeta i historyk
Do tych dołącz Eupolemosa i Artapanosa, którzy (jak cytuje Euzebiusz w tymże miejscu, rozdział 4) mówią, że Mojżesz przekazał Egipcjanom litery i ustanowił wiele innych rzeczy dla wspólnego dobra, a z powodu objaśniania Pism Świętych został nazwany Merkurym, i stąd się stało, że był przez nich czczony jako bóg.
Ptolemeusz Filadeltos (jak świadczy Arysteas w swoim dziele O 72 Tłumaczach), usłyszawszy Prawo Mojżesza, powiedział do Demetriusza: „Dlaczego żaden historyk ani poeta nie wspomniał o tak wielkim dziele?” Na to Demetriusz odpowiedział: „Ponieważ to Prawo dotyczy rzeczy świętych, nadane z Bożego natchnienia; a ponieważ niektórzy, którzy się tego podjęli, przerażeni boską plagą, odstąpili od swego zamiaru.” I natychmiast przytacza przykłady historyka Teopompa i poety tragicznego Teodektesa, o których wspomniałem wyżej.
Diodor, najszacowniejszy ze wszystkich historyków, mówi św. Justyn w Zachęcie do Greków, wymienia sześciu starożytnych prawodawców, a pierwszego ze wszystkich Mojżesza, o którym powiada, że był mężem wielkiego ducha i sławnym z najprawszego życia, o którym dalej dodaje: „Wśród Żydów zaiste Mojżesza, którego nazywają Bogiem, czy to z powodu przedziwnej i boskiej wiedzy, którą uznaje za pożyteczną dla rzeszy ludzi, czy to z powodu dostojeństwa i władzy, dzięki którym pospólstwo chętniej jest posłuszne przyjętemu prawu. Zapisują, że drugim wśród prawodawców był Egipcjanin imieniem Sauchnis, mąż niezwykłej roztropności. Trzecim, jak mówią, był król Sesonchusis, który nie tylko wyróżniał się wśród Egipcjan w sprawach wojennych, ale też poskromił wojowniczy lud ustanowieniem praw. Czwartym wymieniają Bachorisa, również króla, o którym zapisano, że dał Egipcjanom przepisy o sposobie rządzenia i zarządzania domowym. Piątym był król Amasis. Szóstym, jak mówią, był Dariusz, ojciec Kserksesa, który uzupełnił prawa egipskie.”
Wreszcie Józef Flawiusz, Euzebiusz i inni podają, że Mojżesz był pierwszym ze wszystkich, których pisma teraz istnieją lub których imię zostało zapisane w pismach pogan, teologiem, filozofem, poetą i historykiem. Dlatego cześć dla Mojżesza była niezwykła nie tylko wśród Żydów, ale i wśród pogan. Józef Flawiusz opowiada, w księdze 12, rozdziale 4, że pewien żołnierz rzymski rozdarł księgi Mojżesza, i natychmiast Żydzi pobiegli do namiestnika rzymskiego Kumanusa, domagając się, by pomścił nie ich własną krzywdę, lecz krzywdę obrażonego Bóstwa. Dlatego Kumanus ściął toporem żołnierza, który zbezcześcił Prawo.
Ponadto Mojżesz był starożytniejszy i wielkim odstępem czasu wyprzedził wszystkich mędrców Grecji i pogan, mianowicie Homera, Hezjoda, Talesa, Pitagorasa, Sokratesa, i starszych od nich — Orfeusza, Linosa, Muzajosa, Herkulesa, Eskulapa, Apollina, a nawet samego Hermesa Trismegistosa, który był ze wszystkich najstarożytniejszy. Ten bowiem Hermes Trismegistos, mówi św. Augustyn, w księdze 18 O Państwie Bożym, rozdział 39, był wnukiem starszego Hermesa, którego dziadkiem ze strony matki był Atlas astrolog, i współczesny Prometeuszowi, i żył w tym czasie co Mojżesz. Tu zauważ, że Mojżesz napisał Pięcioksiąg prosto, na sposób dziennika czy annałów; jednakże Jozue albo ktoś podobny te same annały Mojżesza ułożył w porządku, uporządkował i dołączył oraz wplótł pewne zdania. Tak bowiem na końcu Powtórzonego Prawa śmierć Mojżesza, gdy on był z pewnością już martwy, została dołączona i opisana przez Jozuego lub kogoś innego. Podobnie nie przez Mojżesza, ale przez kogoś innego, jak się wydaje, pochwała łagodności Mojżesza została wpleciona w Lb 12,3. Podobnie w Rdz 14,15 miasto Laisz jest nazwane Dan, choć nazwano je Dan długo po czasach Mojżesza, i dlatego nazwa Dan została tam podstawiona za Laisz, nie przez Jozuego, lecz przez kogoś innego, kto żył później. Podobnie w Lb 21 wersety 14, 15 i 27 zostały w ten sam sposób dodane przez kogoś innego. W taki sam sposób śmierć Jozuego została dołączona przez kogoś innego, w ostatnim rozdziale Księgi Jozuego, werset 29. W taki sam sposób proroctwo Jeremiasza zostało ułożone i uporządkowane przez Barucha, jak pokażę we wstępie do Jeremiasza. Podobnie przysłowia Salomona nie zostały zebrane i ułożone przez niego samego, lecz przez innych z jego pism, jak wynika z Prz 25,1.
Ponadto Mojżesz nauczył się i przyjął te rzeczy częściowo z tradycji, częściowo z Bożego objawienia, częściowo z naocznego świadectwa: albowiem to, co opowiada w Księdze Wyjścia, Księdze Kapłańskiej, Księdze Liczb i Powtórzonym Prawie, sam był obecny, widział i wykonywał.
Co więcej, ta cześć została uświetniona zarówno męczeństwami, jak i cudami. Gdy Maksymian i Dioklecjan nakazali edyktem, by wydano im księgi Mojżesza i inne księgi Pisma Świętego do spalenia, wierni stawili opór, woleli umrzeć niż je wydać. Dlatego wielu podjęło chwalebną walkę o księgi święte i zdobyło zwycięski wieniec męczeństwa.
Gdy zaś Fundanus, niegdyś biskup Alutiny, ze strachu przed śmiercią wydał święte księgi, a świętokradzki urzędnik oddawał je ogniowi, nagle z jasnego nieba lunął deszcz, ogień przybliżony do świętych ksiąg został ugaszony, nastąpił grad i cały ów kraj został spustoszony przez szalejące żywioły w obronie ksiąg świętych, jak podają akta św. Saturnina, które znajdują się u Suriusza pod datą 11 lutego.
Modlitwa do Mojżesza
Spójrz na nas, prosimy, święty Mojżeszu, ty, który z daleka na Synaju byłeś niegdyś widzem chwały Bożej, a z bliska na Taborze chwały Chrystusa, teraz zaś obydwiema cieszysz się twarzą w twarz. Wyciągnij rękę z wysokości, sprowadź na nas rzeki twej mądrości i za twoją pomocą, modlitwami i zasługami udziel nam choćby iskry owego wiecznego światła. Wyproś u Ojca świateł, by nas, swe robaczki, wprowadził do tych świętych przybytków Pięcioksięgu; daj, byśmy w Jego Pismach Go poznali; daj, byśmy Go tyle miłowali, ile Go poznajemy: albowiem nie pragniemy Go poznać inaczej, jak tylko po to, by Go miłować, i abyśmy, rozpaleni Jego miłością, niczym pochodnie, zapalili i innych, i cały świat. Taka bowiem jest wiedza świętych; On sam bowiem jest naszą miłością i bojaźnią, ku Niemu jednemu wszystkie nasze troski się zwracają, Jemu poświęcamy siebie i wszystko, co nasze. Wreszcie prowadź nas do Chrystusa, który jest celem twego Prawa; aby On sam kierował, wspierał i doprowadził do końca wszystkie nasze studia i wysiłki, ku chwale Tego, któremu wszelkie stworzenie oddaje cześć — chwale, która ma być głoszona w królestwie Jego Kościoła teraz wojującego, a kiedyś wspólnie najsłodziej i najszczęśliwiej wyśpiewywana w triumfalnym chórze błogosławionych w niebie, przez nas wszystkich oddanych tobie, z tobą, na wieczność całą, jak ufam. Tam staniemy nad morzem szklanym, wszyscy, którzyśmy zwyciężyli bestię, „śpiewając pieśń Mojżesza i pieśń Baranka, mówiąc: Wielkie i przedziwne są dzieła Twoje, Panie, Boże Wszechmogący; sprawiedliwe i prawdziwe są drogi Twoje, Królu wieków; któż by się nie bał Ciebie, Panie, i nie uwielbiał imienia Twego? Albowiem Ty sam jesteś święty”, Ap 15,3; ponieważ nas wybrałeś, ponieważ uczyniłeś nas królami i kapłanami, i będziemy królować na wieki wieków.
Amen.