Korneliusz a Lapide
Spis treści
Wstęp
Księga ta nosi w języku hebrajskim, wedle zwyczaju, tytuł od pierwszego słowa: bereshit, to jest „na początku”; po grecku i po łacinie nazywa się Genesis. Opowiada bowiem o powstaniu, to jest o stworzeniu, czyli narodzinach świata i człowieka, o jego upadku, rozmnożeniu i czynach, zwłaszcza Patriarchów: Noego, Abrahama, Izaaka, Jakuba i Józefa. Księga Rodzaju obejmuje dzieje 2310 lat. Tyle bowiem upłynęło od Adama i od stworzenia świata aż do śmierci Józefa, na której Księga Rodzaju się kończy, co jest oczywiste, jeśli się zsumuje lata Patriarchów w następującej chronologii:
Chronologia Księgi Rodzaju
Od Adama do potopu upłynęło 1656 lat. Od potopu do Abrahama — 292 lata. W setnym roku życia Abrahama urodził się Izaak, Rdz 21,4. W sześćdziesiątym roku życia Izaaka urodził się Jakub, Rdz 25,26. W dziewięćdziesiątym pierwszym roku życia Jakuba urodził się Józef, jak pokażę przy Rdz 30,25. Józef żył 110 lat, Rdz 50,25. Zsumuj te lata, a otrzymasz od Adama do śmierci Józefa 2310 lat.
Księgę Rodzaju można podzielić na cztery części, które Pereriusz podzielił i omówił w tyluż tomach. Pierwsza obejmuje dzieje od Adama aż do potopu, Rdz 7. Druga zawiera dzieje od Noego i potopu aż do Abrahama, mianowicie to, co jest opowiedziane od rozdziału 7 do rozdziału 12. Trzecia zawiera dzieje Abrahama od rozdziału 12 aż do śmierci Abrahama, Rdz 25. Czwarta, od rozdziału 25 do końca Księgi Rodzaju, obejmuje dzieje Izaaka, Jakuba i Józefa, a kończy się na śmierci Józefa.
Autorzy piszący o Księdze Rodzaju
O Księdze Rodzaju pisali Orygenes, św. Hieronim, Augustyn, Teodoret, Prokopiusz, Chryzostom, Eucheriusz, Rupert i inni. Św. Ambroży, idąc za św. Bazylim, napisał księgę Heksaemeron, a także księgi o Noem, Abrahamie, Izaaku, Jakubie, Józefie itd. Błogosławiony Cyryl napisał pięć ksiąg, do których należy dodać jego Glaphyra, to jest „wypolerowane klejnoty”, jakby chciał powiedzieć: nieliczne rzeczy wybrane z wielu, w których nie bada sensu dosłownego, lecz głównie mistycznego. Istnieją one w rękopisach, z których sam korzystałem, a następnie nasz Ojciec Andrzej Schottus opublikował je wraz z innymi dziełami. Albin Flakkus napisał również Kwestie dotyczące Księgi Rodzaju. O wcześniejszych rozdziałach Księgi Rodzaju pisał także Juniliusz, biskup afrykański; znajduje się on w tomie VI Biblioteki Świętych Ojców. Ponadto Anastazy z Synaju, mnich, a później biskup Antiochii i męczennik, w roku Pańskim 600 napisał jedenaście ksiąg Heksaemeronu o Księdze Rodzaju, w których alegorycznie wykłada pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju o Chrystusie i Kościele. Znajdują się one w dodatku do Biblioteki Świętych Ojców.
Pisał również Tomasz Doktor — nie ów święty Doktor Anielski, lecz Angielski, mianowicie Doktor z Yorku, około roku Pańskiego 1400. Że dzieła te są Angielskiego, a nie Anielskiego Doktora, poświadczają św. Antonin i Sykstus z Sieny w księdze IV Bibliotheca Sancta; choć Antoniusz z Sieny, który pierwszy je wydał, usiłuje przypisać je św. Tomaszowi z Akwinu. A ponieważ dzieła te powszechnie cytuje się pod imieniem św. Tomasza, i my będziemy tak mówić, aby nikt nie sądził, że cytujemy kogoś innego. Po Liranie, Hugonie i Dionizym Kartuzjaninie wielu nowszych autorów pisało o Księdze Rodzaju, wśród których Pereriusz wyróżnia się rozmaitością swej erudycji. Niegdyś najobszerniej ze wszystkich pisał, z wielką starannością i osądem każdego zagadnienia, Alfons Tostatus, biskup Ávili, któremu słusznie przyznaje się ów panegiryk:
„Oto zdumienie świata, który bada wszystko, co poznawalne.”
Zmarł bowiem w czterdziestym roku życia. Wreszcie niedawno Askaniusz Martinengus z Brescii napisał dwa ogromne tomy o rozdziale 1 Księgi Rodzaju, które zatytułował Wielką Glosą do Księgi Rodzaju, w której splata łańcuch z Ojców i Doktorów i obszernie omawia wszystkie nasuwające się kwestie.
Lecz ponieważ o Piśmie Świętym najprawdziwsze jest owo powiedzenie: „Sztuka długa, życie krótkie”, z tego powodu to, co inni powiedzieli obszernie, ja streszczę w niewielu słowach i gorliwie będę dążył do zwięzłości, a zarazem do solidności i metody. Dlatego wplatam jedynie wybitniejsze nauki moralne i od czasu do czasu odsyłam czytelników do autorów, którzy te sprawy szerzej omawiają. I tutaj, raz na zawsze, chciałbym przestrzec kaznodziejów i wszystkich, którzy gorliwie poszukują nauk moralnych, aby czytali św. Chryzostoma, Ambrożego, Orygenesa, Ruperta, Rabana, Hieronima z Oleastro, Pereriusza, Hamerusa, Kaponiusza i Jana Ferusa — którego jednak należy czytać z ostrożnością, bowiem nadmiernie wywyższa wiarę, co z powodu Lutra i Kalwina jest w tych czasach niebezpieczne. Wreszcie niech czytają Dionizego Kartuzjanina, który niemal wszystko stosuje i wyjaśnia moralnie, oraz Antoniego Honcalę, kanonika z Ávili, który komentuje Księgę Rodzaju z równą pobożnością i uczonością.
Wreszcie, gdy cytuję owych wymienionych przed chwilą autorów, nie podaję dokładnego miejsca; zakładam bowiem — co każdemu oczywiste przychodzi na myśl — że mówią oni to o tym miejscu, które omawiam. W przeciwnym razie zwyczajnie podaję miejsce. W dziele zaś o Heksaemeronie, Rdz 1, nie będę podawał miejsc, gdyż wszyscy wiedzą, że komentatorzy omawiają ten temat w tym samym miejscu, a scholastycy w księdze II Sentencji, dystynkcji 12 i następnych, lub w Części I, kwestii 66 i następnych. Otóż ponieważ niektórzy Ojcowie i Doktorzy są w słowach rozlewni i rozwlekli, ja zaś jestem zwięzły, aby dzieło nie rozrosło się nadmiernie i czytelnik się nie znużył, z tego powodu od czasu do czasu przycinam ich zbyteczne i powtarzające się słowa; i pominąwszy pewne rzeczy pośrednie, wybieram i łączę to, co ma większą siłę i wagę. W ten sposób wydobywam cały ich sok i streszczam go w niewielu ich własnych słowach, aby służyć czasowi, gustowi i wygodzie czytelników.
Rozdział pierwszy
Streszczenie rozdziału
Opisane jest stworzenie świata i dzieło sześciu dni, mianowicie: pierwszego dnia uczynione zostało niebo, ziemia i światłość. Drugiego dnia, w. 6, uczynione zostało sklepienie. Trzeciego dnia, w. 9, uczynione zostało morze i suchy ląd z ziołami i roślinami. Czwartego dnia, w. 14, uczynione zostało słońce, księżyc i gwiazdy. Piątego dnia, w. 20, wydane zostały ryby i ptaki. Szóstego dnia, w. 24, wydane zostały bydlęta, płazy i zwierzęta, i Bóg im błogosławi, wyznacza im pokarm, a człowieka stawia nad resztą jako ich pana.
Tekst Wulgaty: Rdz 1,1-31
1. Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. 2. A ziemia była bezładna i pusta, i ciemność była nad powierzchnią otchłani; a Duch Boży unosił się nad wodami. 3. I rzekł Bóg: Niech się stanie światłość, i stała się światłość. 4. I widział Bóg, że światłość była dobra; i oddzielił światłość od ciemności. 5. I nazwał światłość Dniem, a ciemność Nocą: i nastał wieczór i poranek, dzień jeden. 6. I rzekł Bóg: Niech się stanie sklepienie pośród wód, i niech oddzieli wody od wód. 7. I uczynił Bóg sklepienie, i oddzielił wody, które były pod sklepieniem, od tych, które były nad sklepieniem. I stało się tak. 8. I nazwał Bóg sklepienie Niebem: i nastał wieczór i poranek, dzień drugi. 9. I rzekł Bóg: Niech się zbiorą wody, które są pod niebem, w jedno miejsce, i niech się ukaże suchy ląd. I stało się tak. 10. I nazwał Bóg suchy ląd Ziemią; a zebranie wód nazwał Morzami. I widział Bóg, że to było dobre. 11. I rzekł: Niech ziemia wyda zieloną roślinność i zioła rodzące nasienie, i drzewo owocowe rodzące owoc według swego rodzaju, którego nasienie jest w nim samym na ziemi. I stało się tak. 12. I wydała ziemia zieloną roślinność i zioła rodzące nasienie według swego rodzaju, i drzewo rodzące owoc, mające każde nasienie według swego gatunku. I widział Bóg, że to było dobre. 13. I nastał wieczór i poranek, dzień trzeci. 14. I rzekł Bóg: Niech się staną światła na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, i niech będą na znaki i pory, i dni, i lata: 15. aby świeciły na sklepieniu nieba i oświecały ziemię. I stało się tak. 16. I uczynił Bóg dwa wielkie światła: światło większe, aby rządziło dniem, i światło mniejsze, aby rządziło nocą; i gwiazdy. 17. I umieścił je na sklepieniu nieba, aby świeciły nad ziemią, 18. i rządziły dniem i nocą, i oddzielały światłość od ciemności. I widział Bóg, że to było dobre. 19. I nastał wieczór i poranek, dzień czwarty. 20. I rzekł Bóg: Niech wody wydadzą istotę pełzającą mającą duszę żywą i ptactwo, które lata nad ziemią pod sklepieniem nieba. 21. I stworzył Bóg wielkie potwory morskie i wszelką istotę żywą i ruchomą, którą wydały wody według ich rodzajów, i wszelkie ptactwo skrzydlate według swego rodzaju. I widział Bóg, że to było dobre. 22. I błogosławił im, mówiąc: Rośnijcie i mnóżcie się, i napełniajcie wody morskie; a ptaki niech się rozmnażają na ziemi. 23. I nastał wieczór i poranek, dzień piąty. 24. I rzekł Bóg: Niech ziemia wyda istotę żywą według swego rodzaju, bydlęta i płazy, i zwierzęta ziemne według swych rodzajów. I stało się tak. 25. I uczynił Bóg zwierzęta ziemne według ich rodzajów, i bydlęta, i wszelki płaz ziemny według swego rodzaju. I widział Bóg, że to było dobre. 26. I rzekł: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz i podobieństwo; i niech panuje nad rybami morskimi i nad ptactwem niebieskim, i nad zwierzętami, i nad całą ziemią, i nad wszelkim płazem, który pełza po ziemi. 27. I stworzył Bóg człowieka na swój obraz; na obraz Boży go stworzył; mężczyzną i niewiastą stworzył ich. 28. I błogosławił im Bóg, i rzekł: Rośnijcie i mnóżcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną, i panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebieskim, i nad wszystkimi istotami żywymi, które poruszają się na ziemi. 29. I rzekł Bóg: Oto dałem wam wszelką roślinę rodzącą nasienie na ziemi i wszystkie drzewa, które mają w sobie nasienie swego rodzaju, aby były wam na pokarm; 30. i wszystkim zwierzętom ziemnym, i wszelkiemu ptactwu niebieskiemu, i wszystkiemu, co porusza się na ziemi, i w czym jest dusza żywa, aby miały pokarm. I stało się tak. 31. I widział Bóg wszystko, co uczynił, i było to bardzo dobre. I nastał wieczór i poranek, dzień szósty.
Werset 1: Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię
Na początku: dziewięć interpretacji
Pierwsza interpretacja: „Na początku czasu”
1. NA POCZĄTKU. — Po pierwsze, św. Augustyn, ks. I O dosłownym znaczeniu Księgi Rodzaju, rozdz. 1; Ambroży i Bazyli, homilia 1 o Heksaemeronie: „Na początku”, mówią, to jest w pierwszym początku lub zaraniu, nie wieczności, nie wiekuistości, lecz czasu i świata, gdy mianowicie wraz ze światem rozpoczęło się trwanie świata, to jest czas. Choć bowiem na początku świata nie było takiego czasu, jaki istnieje teraz — gdyż nasz obecny czas jest miarą ruchu pierwszego ciała ruchomego, słońca i niebios — to jednak wówczas pierwsze ciało ruchome, słońce i niebiosa jeszcze nie istniały, a w konsekwencji nie istniał jeszcze ich ruch, który mógłby być mierzony czasem. Niemniej jednak istniało wówczas trwanie rzeczy cielesnej, mianowicie nieba i ziemi, które było podobne i współmierne naszemu czasowi, a zatem w rzeczywistości było czasem. Rzecz cielesna bowiem jest mierzona czasem, czy to się porusza, czy spoczywa: czas bowiem jest miarą ciał, tak jak wiekuistość jest miarą aniołów, a wieczność — miarą Boga. Jednakże, mówiąc językiem Arystotelesa, czas jest przynajmniej z natury późniejszy od ruchu i od ciała ruchomego.
Jaki czas przed światem?
Stąd św. Augustyn w Sentencjach, nr 280: „Gdy stworzenie zostało uczynione”, mówi, „czasy zaczęły biec w swoich ruchach. Dlatego przed stworzeniem czasy szuka się na próżno, jakby można je było znaleźć przed samym czasem. Gdyby bowiem nie było żadnego ruchu, czy to duchowego, czy cielesnego stworzenia, przez który za pośrednictwem teraźniejszości przyszłość następowałaby po przeszłości — nie byłoby żadnego czasu. Ale stworzenie nie mogłoby się poruszać, gdyby nie istniało. Dlatego raczej czas zaczął się od stworzenia niż stworzenie od czasu; ale jedno i drugie zaczęło się od Boga. «Bo z Niego i przez Niego, i w Nim jest wszystko».”
Kiedy zostały stworzone niebo i ziemia?
Zauważ, że Bóg stworzył niebo i ziemię nie w czasie, lecz na początku czasu, to jest w pierwszym momencie czasu, mianowicie w pierwszym mgnieniu świata. Św. Bazyli i Beda sądzą, że niebo i ziemia zostały stworzone nie pierwszego dnia, lecz krótko przed pierwszym dniem, mianowicie przed światłością. Ale że zostały stworzone nie wcześniej, lecz właśnie pierwszego dnia, to jest na początku pierwszego dnia, zanim światłość została wydana, wynika jasno z Wj 20,1.
Druga interpretacja: „W Synu”
Po drugie, i lepiej według litery, ci sami Augustyn, Ambroży i Bazyli w tymże miejscu, oraz Sobór Laterański, rozdział Firmiter, o Trójcy Najświętszej i wierze katolickiej: „Na początku”, mówią, to jest w Synu; przez Syna bowiem jako ideę i mądrość Ojca wszystko zostało stworzone, jak uczy Apostoł, Kol 1,16. Lecz ta interpretacja jest mistyczna i symboliczna.
Trzecia interpretacja: „Przed wszystkim”
Po trzecie i najprościej: „na początku”, to jest przed wszystkim, tak że Bóg nie stworzył niczego wcześniej ani przed niebem i ziemią. Tak w Ewangelii według św. Jana, rozdz. 1, w. 1, powiedziano: „Na początku było Słowo”, jakby mówił: Przed wszystkim, to jest od wieczności istniało Słowo. Ten sens przytacza również św. Augustyn powyżej.
Oba te znaczenia są autentyczne i dosłowne, i z drugiego wynika przeciw Platonowi, Arystotelesowi i innym, że świat nie jest wieczny. Z trzeciego wynika, że aniołowie nie zostali stworzeni przed światem cielesnym, lecz równocześnie z nim przez Boga, jak uczy Sobór Laterański, który będzie cytowany poniżej.
Do tych trzech starożytni dodają inne wyjaśnienia.
Czwarta interpretacja: „We władztwie”
Po czwarte zatem, „na początku”, to jest we władztwie, czyli w mocy królewskiej (gdyż greckie arche oznacza również to, skąd władcy i urzędnicy są nazywani archontami), Bóg uczynił niebo i ziemię, mówi Tertulian w księdze Przeciw Hermogenesowi. Tak też Prokopiusz: „Bóg”, mówi, „który jest Królem królów i w pełni niezależny, od nikogo nie zależy i wszystkim zarządza wedle własnej woli, powołał do istnienia ten wszechświat wraz z jego gatunkami i formami; co więcej, On sam wydobył materię i nie zapożyczył jej skądinąd.”
Piąta interpretacja: „Zbiorczo”
Po piąte, Akwila tłumaczy „na początku” jako „w nagłówku”, to jest zbiorczo, wszystko naraz łącznie, lub masowo. Bóg bowiem, stwarzając niebo i ziemię, jednocześnie niejako stworzył w nich zbiorczo wszystko inne; z nich bowiem następnie ukształtował resztę. Hebrajskie reshit, to jest „początek”, pochodzi od rosh, to jest „głowa”.
Szósta interpretacja: „W jednym momencie”
Po szóste, św. Ambroży i św. Bazyli, homilia 1 o Heksaemeronie: „Na początku”, mówią, to jest w jednym momencie, bez żadnej, nawet najmniejszej zwłoki czasu, gdyż początek jest niepodzielny. Jak bowiem początek drogi nie jest drogą, tak początek czasu nie jest czasem, lecz mgnieniem.
Siódma interpretacja: „Jako rzeczy główne”
Po siódme, „na początku”, to jest jako rzeczy główne, doskonalsze i pierwotne. Tak św. Ambroży, Prokopiusz i Beda.
Ósma interpretacja: „Jako fundamenty”
Po ósme, „na początku”, to jest jako pierwsze, jako fundamenty i podstawy wszechświata, mówią św. Bazyli i Prokopiusz. Tak powiedziano: „Początkiem mądrości jest bojaźń Pańska”; bojaźń bowiem jest fundamentem mądrości i pierwszym ku niej stopniem.
Dziewiąta interpretacja: wieczność i wszechmoc Boga
Wreszcie Juniliusz mówi tutaj: wyrażenie „na początku” oznacza wieczność i wszechmoc Boga. „Ten bowiem, o którym oświadcza, że stworzył świat na początku czasu, z pewnością jest wskazany jako istniejący wiecznie przed wszelkim czasem; a Ten, o którym opowiada, że stworzył niebo i ziemię na samym początku stworzenia, jest ogłoszony jako wszechmocny przez ogromną szybkość swego działania.”
Stworzył
Z czego?
STWORZYŁ — właściwie, to jest z niczego, z żadnej wcześniej istniejącej materii. Tak owa święta matka Machabejczyków, 2 Mch 7, mówi do swego syna: „Proszę cię, dziecko moje, abyś spojrzał na niebo i ziemię, i na wszystko, co jest w nich, i zrozumiał, że Bóg uczynił to z niczego.” Po drugie, „stworzył”, mianowicie sam, jak mówi Izajasz, rozdz. 44, w. 24, przez siebie samego i swoją wszechmoc, nie przez aniołów — którzy jeszcze nie istnieli, a nawet gdyby istnieli, nie mogliby być sługami stworzenia. Po trzecie, „stworzył” według idei i wzoru, który od wieczności w swym umyśle począł. Wówczas bowiem Bóg był
„Noszący w umyśle piękny świat, sam najpiękniejszy,” jak śpiewa Boecjusz, ks. III O pocieszeniu, które daje filozofia, metrum 9.
Dlaczego?
Po czwarte, stworzył niebo nie dlatego, że go potrzebował, lecz dlatego, że jest dobry, i ponieważ Bóg zechciał w ten sposób udzielić swej dobroci światu i ludziom: przystało bowiem, aby od dobrego Boga dobre dzieła pochodziły, powiada Platon, a za Platonem św. Augustyn, ks. XI O państwie Bożym, rozdz. 21. Dlatego tenże Augustyn pięknie mówi, Wyznania I: „Uczyniłeś nas, Panie, dla siebie, i niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie;” oraz: „Niebo i ziemia wołają, Panie, abyśmy Cię miłowali.”
Uwaga: „Stwarzać” u Cycerona i u pogan znaczy „rodzić”; u Greków zaś stworzenie i założenie to jedno i to samo. Lecz w Piśmie Świętym „stwarzać”, gdy mówi się o rzeczach, które wcześniej w żaden sposób nie istniały, znaczy uczynić coś z niczego. Tak św. Cyryl, ks. V Skarbca, rozdz. 4; św. Atanazy, w liście zatytułowanym dekrety Soboru Nicejskiego przeciw arianom; św. Justyn, w Upomnieniu; Rupert, ks. I O Księdze Rodzaju, rozdz. 3; Beda i Lyranus tutaj. Albowiem, jak naucza św. Tomasz, część I, kwestia 61, artykuł 5, powszechne wypływanie wszystkich rzeczy mogło dokonać się jedynie z niczego.
Hieronim de Oleastro tłumaczy hebrajskie bara jako „rozdzielił”. Stąd tak przekłada: „Na początku Bóg rozdzielił niebo i ziemię.” Sądzi bowiem, że Bóg najpierw ze wszystkiego stworzył wody wraz z ziemią, i to najrozleglejsze i niezmierzone, a potem z nich wyprowadził niebiosa (co Pismo tutaj przemilcza i zakłada), i wreszcie oddzielił je od ziemi i wód, i że tylko to jest tutaj wyrażone. Lecz ten wymysł jest odrzucany przez wszystkich Ojców i Doktorów, którzy bara tłumaczą jako „stworzył”. To bowiem jest jego właściwe znaczenie: nigdzie bowiem nie znaczy „rozdzielił”, jak wiedzą biegli w języku hebrajskim.
Tropologia o potrójnym rozważaniu stworzeń
Tropologicznie, stworzenia należy rozważać na trzy sposoby. Po pierwsze, rozpatrując, czym są same z siebie, mianowicie niczym, ponieważ z niczego zostały uczynione i same z siebie zmieniają się z dnia na dzień i zmierzają ku nicości. Po drugie, rozpatrując, czym są z daru Stwórcy, mianowicie dobre, piękne, trwałe i wieczne, i tak naśladują stałość swego Twórcy. Po trzecie, że Bóg posługuje się nimi do karania i nagradzania ludzi. Tak słyszymy, jak każde stworzenie głosi nam te trzy rzeczy: Przyjmij, oddaj, uciekaj; przyjmij dobrodziejstwo, oddaj dług, uciekaj przed karą. Pierwszy głos jest głosem służącego, drugi napominającego, trzeci grożącego.
Odrzucenie błędów filozofów
Stąd widać, po pierwsze, błąd Stratona z Lampsaku, który wyobrażał sobie, że świat jest niezrodzony i istniał własną mocą od wieczności. Po drugie, błąd Platona i stoików, którzy mówili, że świat został wprawdzie stworzony przez Boga, lecz z wiecznej i niezrodzonej materii; ponieważ materia ta byłaby niestworzona i współwieczna z Bogiem, a w konsekwencji byłaby samym Bogiem, jak słusznie zarzuca Hermogenesowi Tertulian. Po trzecie, błąd perypatetyków, którzy twierdzili, że Bóg stworzył świat nie wolą ani swobodnie, lecz z konieczności natury od wieczności. Po czwarte, błąd Epikura, który nauczał, że świat został wytworzony przez przypadkowe zderzenie i połączenie atomów.
Święty Augustyn mówi wspaniale w ks. XI O państwie Bożym, rozdz. III: „Sam świat przez swą najznakomiciej uporządkowaną zmienność i ruchliwość, i przez najpiękniejszy wygląd wszystkich rzeczy widzialnych, głosi jakby milcząco, że został uczyniony i że nie mógł zostać uczyniony inaczej jak tylko przez Boga, który jest niewypowiedzianie i niewidzialnie wielki, niewypowiedzianie i niewidzialnie piękny.” Stąd wszystkie szkoły filozofów, które pojmowały coś bardziej boskiego, jednomyślnie potwierdzają, że nic tak nie dowodzi zarówno tego, iż świat został uczyniony przez Boga, jak i tego, iż jest rządzony Jego opatrznością, jak sam widok całego świata i rozważanie jego piękna i porządku. Tak Platon, stoicy, Cyceron, Plutarch i Arystoteles, którego argument w tej sprawie przytacza Cyceron w ks. II O naturze bogów.
Jak stworzył?
Uwaga: Bóg stworzył niebo i ziemię rozkazując i mówiąc: Niech się stanie niebo i ziemia, jak wyraźnie mówi 4 Ezdrasza 6,38, i Psalm 33,6: „Słowem Pana niebiosa zostały utwierdzone;” z czego św. Bazyli wnioskuje: ponieważ Bóg uczynił ten świat swoją mocą, sztuką i wolnością, tą samą może stworzyć wiele innych; i znowu tą samą może unicestwić świat. Świat bowiem w stosunku do Boga jest jak kropla z wiadra i jak kropla rosy, jak powiedziano u Izajasza 40,15 i Mądrości 11,23: stąd mówi się też, że Bóg trzema palcami zawiesza masę ziemi.
Zarzut
Powiesz: Dlaczego więc Mojżesz nie mówi tutaj, że Bóg powiedział: Niech się stanie niebo, jak mówi, że powiedział: Niech się stanie światłość? Odpowiadam, że Mojżesz użył raczej słowa „stworzył” niż „powiedział”, aby prosty lud żydowski ze słowa „niech się stanie” nie wyobraził sobie jakiejś wcześniej istniejącej materii, do której Bóg przemówił, albo z której wyprowadził niebo i ziemię. Tak Rupert, który podaje trzy powody. Po pierwsze, powiada, skoro sam początek jest Słowem Bożym, zbyteczne i niestosowne byłoby mówić: „Na początku Bóg powiedział.” Po drugie, ponieważ nie istniało jeszcze nic, czemu można by wydać rozkaz. Po trzecie, mówi „stworzył”, a nie „niech się stanie”, aby Bóg został ukazany jako stwórca wszelkiej materii.
Bóg (Elohim): trzynaście definicji
Błędy heretyków
Bóg. — Błądzą więc Szymon Mag, Ariusz i inni, którzy mówią, że Bóg stworzył Syna; Syn zaś stworzył Ducha Świętego; Duch Święty stworzył aniołów; a aniołowie stworzyli świat. Po drugie, błądzą Pitagoras, manichejczycy i pryscylianiści, którzy mówią, że istnieją dwie zasady rzeczy, czyli dwaj bogowie: jeden dobry, stwórca duchów; drugi zły, stwórca ciał.
Objaśnienie słowa Elohim
Hebrajskim słowem oznaczającym „Bóg” jest elohim, które wywodzi się od el, to jest „mocny”, i ala, to jest „zaprzysiągł, zobowiązał, związał”; ponieważ Bóg udziela i zachowuje swoją moc, cnotę i wszelkie dobra stworzeniom; i przez to wiąże je ze sobą jakby przysięgą do oddawania Mu czci, posłuszeństwa, bojaźni, wiary, nadziei, wzywania i wdzięczności.
Elohim jest zatem imieniem Boga jako stwórcy, rządcy, sędziego, nadzorcy i mściciela wszystkich rzeczy; i tym imieniem Elohim posługuje się tu Mojżesz, po pierwsze, aby ludzie wiedzieli, że ten sam jest twórcą świata i jego sędzią, który, jak stworzył świat, tak go też będzie sądził, jako Elohim, to jest sędzia. Po drugie, aby wiedzieli, że świat został ustanowiony przez Boga z Jego woli, sądu i mądrości. Po trzecie, aby wiedzieli, że wszystko zostało przez Niego rozporządzone na sprawiedliwej szali, i że każdej rzeczy zostało dane to, co jej niejako się należało, mianowicie czego wymagała jej natura i dobro wszechświata. Po czwarte, aby wiedzieli, że jak świat został stworzony przez Boga, tak przez tegoż jest zachowywany i rządzony, jak naucza Hiob 34,18 i następne, oraz Mądrość 11,23 i następne.
Dlatego Aben Ezra i rabini mówią, że Bóg jest tu nazwany Elohim dla oznajmienia Jego majestatu i Jego trzech przymiotów, mianowicie inteligencji, mądrości i roztropności, którymi On sam ustanowił świat. Inni sądzą, że Mojżesz miał na myśli wielość idei i doskonałości, które są w Bogu. Uwaga: Bóg objawił Mojżeszowi swoje imię Jahwe. Przed Mojżeszem więc Bóg był nazywany Elohim. Stąd i wąż tak Boga nazwał, mówiąc: „Dlaczego przykazał wam Bóg?” — po hebrajsku Elohim. Z czego wynika, że od początku świata Adam i Ewa nazywali Boga Elohim. Tak Beda.
Czym jest Bóg? Trzynaście definicji
Czym więc jest Elohim? Czym jest Bóg?
Po pierwsze. Arystoteles, lub ktokolwiek jest autorem księgi O świecie do Aleksandra: „Czym w okręcie jest sternik, w rydwanie woźnica, w chórze przewodnik, w mieście prawo, w wojsku wódz, tym samym w świecie jest Bóg, z tą tylko różnicą, że w tamtych przypadkach władza jest mozolna, niespokójna i pełna troski; w Bogu zaś jest łatwa, uporządkowana i spokojna.”
Po drugie. Św. Leon, Kazanie 2 O Męce Pańskiej: „Bóg jest Tym, którego naturą jest dobroć, którego wolą jest potęga, którego dziełem jest miłosierdzie.”
Po trzecie. Arystoteles, lub ktokolwiek jest autorem księgi O mądrości podług Egipcjan, ks. XII, rozdz. 19: „Bóg jest Tym, od którego pochodzi wieczność, miejsce i czas, i którego dobrodziejstwem wszystkie rzeczy trwają; i jak środek koła istnieje sam w sobie, a linie poprowadzone od niego do obwodu, i sam obwód ze swymi punktami istnieją w tymże środku: tak też wszystkie natury, zarówno te, które odnoszą się do intelektu, jak i te, które odnoszą się do zmysłów, polegają i utwierdzają się w pierwszym sprawcy (w Bogu).”
Po czwarte. Bóg jest samą opatrznością nad wszystkimi rzeczami; albowiem, jak mówi św. Augustyn, ks. III O Trójcy Świętej, rozdz. 4: „Nic się nie dzieje widzialnie i poznawalnie zmysłami, co nie byłoby rozkazane lub dopuszczone z wewnętrznego, niewidzialnego i pojmowalnego umysłem dworu najwyższego władcy, według niewysłowionej sprawiedliwości nagród i kar, łask i odpłat, w owej najrozleglejszej i niezmierzonej rzeczypospolitej całego stworzenia.”
Po piąte. Tenże św. Augustyn: Jeśli widzisz — powiada — dobrego anioła, dobrego człowieka, dobre niebo; odejmij anioła, człowieka, niebo; a to, co pozostaje, jest istotą dóbr, to jest Bogiem.
Po szóste. Pewien król pogański powiedział, że Bóg jest ciemnością ponad wszelką światłością i że poznaje się Go przez niewiedzę umysłu.
Po siódme. Elohim jest Tym, który sięga potężnie od krańca do krańca i urządza wszystko łagodnie, jak mówi Mędrzec.
Po ósme. Elohim jest Tym, w którym żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, Dz 17,28.
Po dziewiąte. „Bóg — mówi św. Augustyn w Rozmyślaniach — jest Tym, którego ani umysł nie dosięga, bo jest niepojęty; ani rozum, bo jest niezbadany; ani zmysły nie postrzegają, bo jest niewidzialny; ani język nie wypowie, bo jest niewysłowiony; ani pismo nie wyjaśni, bo jest niewytłumaczalny.”
Po dziesiąte. „Bóg — mówi św. Grzegorz z Nazjanzu w Traktacie O wierze — jest Tym, który gdy jest wypowiadany, nie może być wyrażony; gdy jest oceniany, nie może być oceniony; gdy jest określany, rośnie przez samo określenie; ponieważ niebo przykrywa swoją ręką, pięścią zamyka cały obwód świata: którego wszystkie rzeczy nie znają, a jednak przez bojaźń Go znają: którego imieniu i mocy służy ten świat, a samo chwilowe następstwo zastępujących się wzajemnie żywiołów daje świadectwo.”
Po jedenaste. „Bóg jest Tym, który trzema palcami zawiesza masę ziemi, który garścią odmierzył wody i niebo dłonią zważył. Oto narody są przed Nim jak kropla z wiadra i jak pyłek na szali zostały policzone, wyspy jak drobny proch. I Liban nie wystarczy na podpałkę, a jego zwierzęta nie wystarczą na całopalenie. Ten, który zasiada nad kręgiem ziemi, a jej mieszkańcy są jak szarańcze,” Izajasz rozdz. 40, w. 12, 15, 22.
Po dwunaste. Bóg jest Tym, o którym mówi Mędrzec, rozdz. 11, w. 23: „Jak pyłek na szali, tak jest przed Tobą cały świat, i jak kropla porannej rosy, co spada na ziemię.”
Po trzynaste. „Materia jest subtelniejsza od powietrza, od powietrza dusza, od duszy umysł, od umysłu sam Bóg,” mówi Hermes Trismegistos.
Elohim jako forma liczby mnogiej
Uwaga: Elohim jest liczbą mnogą, w liczbie pojedynczej bowiem mówi się Eloah. Przyczyna tego jest następująca: Po pierwsze, Hebrajczycy zwracają się do wielkich rzeczy i dostojników w liczbie mnogiej dla okazania czci: jak czynią to i Łacinnicy, mówiąc na przykład „My, Filip, Król Hiszpanii.” Tak w Księdze Hioba 40,10, słoń jest nazwany Behemot, to jest „bestie”, ponieważ z powodu wielkości swego ciała i sił jest równoważny wielu bestiom, jak uczą Hebrajczycy.
Po drugie, liczba mnoga Elohim oznacza najobfitszą, najwyższą i niezmierzoną siłę i moc Boga w stwarzaniu, rządzeniu i sądzeniu.
Po trzecie, liczba mnoga Elohim wskazuje w Bogu na wielość osób, tak jak jedność istoty w Bogu jest wskazana przez czasownik w liczbie pojedynczej bara, to jest „stworzył”, jak przeciwko Kajetanowi i Abulensisowi nauczają Lyranus, Burgensis, Galatinus, Eugubinus, Catharinus, Mistrz [Piotr Lombard] i scholastycy, ks. II Sentencji, dyst. 1.
Cztery przyczyny stworzenia
Oto więc cztery przyczyny stworzenia i stworzeń, mianowicie nieba i ziemi: przyczyna materialna to nicość; przyczyna formalna to forma nieba i ziemi; przyczyna sprawcza to Bóg; przyczyna celowa to dobro, nie Boga, lecz nasze. Dlatego wszystkie stworzenia przez całą wieczność ukryte były w swej nicości i w swych ideach w umyśle Bożym, lecz zostały wyprowadzone w czasie ze względu na człowieka. Bóg bowiem, który przez całą swoją wieczność był w sobie samym najszczęśliwszy, w żaden sposób nie stał się szczęśliwszy ani bogatszy; lecz przez nie chciał wylać się na stworzenia i na człowieka, tak jak przelewające się morze wylewa się na brzeg.
Bóg stworzył więc świat w tym celu: po pierwsze, aby przygotować człowiekowi królewski dom, a właściwie królestwo; po drugie, aby dać mu teatr wszystkich rzeczy i raj wszelkiej rozkoszy; po trzecie, aby ofiarować mu księgę, w której mógłby widzieć i czytać swego Stwórcę.
Niebo i ziemia: cztery interpretacje
Pierwsza opinia
Po pierwsze, św. Augustyn, ks. I O Księdze Rodzaju przeciw manichejczykom, rozdz. VII: Niebo i ziemia — powiada — są tu nazywane materią pierwszą, ponieważ z niej niebo miało być wyprowadzone drugiego dnia, a ziemia trzeciego dnia; lecz nie jest prawdopodobne, aby sama materia bez formy została stworzona, ani nie mogłaby być nazwana niebem. Posłuchaj samego Augustyna: „Owa bezkształtna materia — mówi — którą Bóg uczynił z niczego, została najpierw nazwana niebem i ziemią, nie dlatego, że tym już była, lecz dlatego, że tym mogła być. Niebo bowiem, jak napisano, zostało uczynione potem: tak jak gdybyśmy, rozważając nasienie drzewa, powiedzieli, że są tam korzenie, pień, gałęzie, owoce i liście — nie dlatego, że już istnieją, lecz dlatego, że z niego powstaną.” Istotnie, tenże Augustyn, ks. I O Księdze Rodzaju dosłownie, rozdz. XIV, dodaje, że materia ta została obdarzona i ozdobiona swoją formą w tym samym momencie czasu. I tak tutaj jedynie jej stworzenie jest wymienione, ponieważ naturą, nie czasem, poprzedzała swoją formę. Bliska temu jest wykładnia Grzegorza z Nyssy, który przez niebo i ziemię rozumie chaos zebrany w jedną powszechną, wspólną i surową formę, z której miały zostać wydobyte wszystkie ciała niebieskie i żywiołowe.
Druga opinia
Po drugie, tenże Augustyn, ks. XI O państwie Bożym, rozdz. IX, przez niebo rozumie aniołów, a przez ziemię bezkształtną materię pierwszą. Lecz pierwsza interpretacja jest mistyczna, a druga jest równie nieprawdopodobna.
Trzecia opinia
Po trzecie, Pereriusz, Grzegorz z Walencji w Traktacie o dziele sześciu dni i inni prawdopodobnie rozumieją przez niebo wszystkie sfery niebieskie, a przez ziemię samą ziemię z wodą, ogniem i pobliskim powietrzem, jakby w pierwszym dniu świata Bóg stworzył wszystkie sfery niebieskie i żywiołowe, a w następnych pięciu dniach jedynie ozdobił je ruchem, światłem, gwiazdami, wpływami i kierującymi inteligencjami.
Czwarta opinia: Zdanie autora
Po czwarte, najbardziej prawdopodobne jest, że przez niebo rozumie się tu pierwsze i najwyższe, mianowicie empireum, które Paweł nazywa trzecim niebem, Dawid niebem niebios, i które jest siedzibą Błogosławionych, jak powszechnie wszyscy nauczają. Pierwszego dnia zatem Bóg z niebios stworzył jedynie niebo empirejskie i ozdobił je i udoskonalił całym jego pięknem. Aby bowiem je zamieszkiwać na wieczność, aniołowie i ludzie zostali następnie stworzeni. I to właśnie wierni od wieków nazywają niebem, tak że gdy ich zapytasz, dokąd pragną pójść po tym życiu, natychmiast odpowiadają: do nieba, mianowicie empirejskiego, aby tam być szczęśliwi i błogosławieni. Stąd św. Jan Chryzostom tutaj, homilia 2: „Bóg — powiada — wbrew zwyczajowi ludzkiemu, wykańczając swoją budowlę, najpierw rozciągnął niebo, a potem położył pod nim ziemię: najpierw dach, a potem fundament;” dachem bowiem budowli świata jest niebo, nie gwiaździste, lecz empirejskie. A św. Bazyli, homilia 1 O sześciu dniach stworzenia, mówi, że „niebo i ziemia zostały najpierw położone i wzniesione jako pewne fundamenty i podpory wszechświata.”
Opinię tę dowodzi się po pierwsze tym, że firmament, to jest niebo ósme i sfery pobliskie, nie tylko zostały ozdobione, lecz rzeczywiście uczynione i stworzone drugiego dnia, jak wynika z wersetu 6: a więc nie pierwszego dnia. Niebo zatem stworzone pierwszego dnia nie jest niczym innym jak niebem empirejskim. Jest to opinia bł. Klemensa, przyjęta z ust św. Piotra; Orygenesa, Teodoreta, Alkuina, Rabana, Lyranusa, Filona, św. Hilarego, Teofila z Antiochii, Juniliusza, Bedy, Abulensisa, Catharinusa i wielu innych; do tego stopnia, że św. Bonawentura twierdzi, iż ta opinia jest bardziej powszechna, a Catharinus — że najprawdziwsza.
I Ziemię
I ZIEMIĘ. — To jest glob ziemski wraz z otchłanią, to jest masą wód, wlanych i rozlanych na ziemię, i rozciągających się aż do nieba empirejskiego. Te trzy rzeczy więc zostały stworzone przede wszystkim, mianowicie niebo empirejskie, ziemia i otchłań, to jest masa wód zajmująca wszystko od nieba empirejskiego aż do ziemi; z której to otchłani, czyli wody, częściowo rozrzedzonej, a częściowo zgęszczonej i zestalionej, zostały uczynione wszystkie niebiosa, czyli firmament drugiego dnia, i wszystkie gwiazdy czwartego dnia: podobnie jak z zamrożonej wody powstaje kryształ. Jest to opinia św. Piotra i Klemensa, św. Bazylego, Bedy, Moliny i wielu innych, których przytoczę przy wersecie 6.
Z tego zaś wynika, że prawdziwsza jest opinia tych, którzy uważają, że materia niebios i rzeczy podksiężycowych jest ta sama i że jest zniszczalna. Ponadto ziemia stworzona przez Boga została umieszczona w środku wszechświata i tam stoi niezachwianie: zarówno dlatego, że wola i moc Boga stale ją podtrzymuje i umacnia jak piłkę zawieszoną w powietrzu, stosownie do tego, co mówi odwieczna Mądrość w Księdze Przysłów 8: „Gdy kładł fundamenty ziemi, byłam przy Nim, urządzając wszystko;” jak i z przyczyny fizycznej, ponieważ mianowicie ziemia jest najcięższa wśród rzeczy stworzonych i dlatego wymaga najniższego miejsca.
Kiedy zostali stworzeni aniołowie?
Zapytasz: gdzie i kiedy zostali stworzeni aniołowie? Niektórzy sądzili, że zostali stworzeni przed światem: tak myśleli Orygenes, Bazyli, Grzegorz z Nazjanzu, Ambroży, Hieronim, Hilary. Inni sądzili, że zostali stworzeni po świecie. Lecz powiadam, że zostali stworzeni jednocześnie ze światem na początku czasu, i to w niebie empirejskim: są bowiem jego obywatelami i mieszkańcami; tak wraz ze św. Augustynem, Grzegorzem, Rupertem i Bedą nauczają Mistrz i scholastycy.
Co więcej, Sobór Laterański pod przewodnictwem Innocentego III: „Należy mocno wierzyć, że Bóg od początku czasu stworzył z niczego oba rodzaje stworzeń naraz: duchowe i cielesne, anielskie i ziemskie.” Chociaż św. Tomasz i niektórzy inni sądzą, że te słowa można rozumieć inaczej, to jednak wydają się zbyt jasne i wyraźne, by można je było wykręcać w inny sens: stąd wydaje się, że nasza opinia jest teraz nie tylko prawdopodobna, lecz także pewna jako prawda wiary; albowiem sam Sobór to stwierdza i definiuje.
Dlaczego Mojżesz nie wspomina o stworzeniu aniołów?
Uwaga: Mojżesz nie wspomina o stworzeniu aniołów, ponieważ pisał dla prostych i tępych Żydów, skłonnych do bałwochwalstwa, którzy łatwo oddaliby cześć aniołom jako bogom: niemniej milcząco na nich wskazuje w rozdziale II, 1, gdy mówi: „Tak zostały dokończone niebiosa i cały ich ornament:” ornamentem bowiem niebios są gwiazdy i aniołowie. Oto zatem rozległa i piękna machina świata, mianowicie nieba i ziemi, którą ów wielki twórca wszystkich rzeczy z początkiem czasu, w mgnieniu oka, wyprowadził z niczego.
Wspaniale filozof Sekundus, zapytany przez cesarza Hadriana: „Czym jest świat?” Odpowiedział: „Nieustannym obiegiem, wiecznym biegiem. Czym jest Bóg? Nieśmiertelnym umysłem, niepojętym badaniem, zawierającym wszystko. Czym jest Ocean? Objęciem świata, gospodą rzek, źródłem deszczów. Czym jest Ziemia? Podstawą nieba, środkiem świata, matką owoców, żywicielką żyjących.” A Epiktet mówi: „Ziemia jest spichlerzem Cerery, spiżarnią życia.”
Werset 2: A ziemia była bezładna i pusta
Po hebrajsku brzmi: ziemia była tohu webohu, to jest ziemia była pustkowiem, czyli bezładem i próżnią: ponieważ ziemia była pusta od ludzi i bydła, jak tłumaczy Jonatan Chaldejczyk; dalej, była pusta od roślin, zwierząt, nasion, trawy, światła, piękna, rzek, źródeł, gór, dolin, równin, wzgórz, metali i minerałów, do których ma naturalną, by tak rzec, skłonność. Stąd w Mądrości 11 powiedziano, że Bóg „stworzył świat z materii niewidzialnej,” po grecku amorpho, to jest bezkształtnej, nieozdobionej, nieuporządkowanej.
Stąd Siedemdziesięciu [LXX] tutaj tłumaczy: ziemia była niewidzialna i nieuporządkowana; Akwila: ziemia była marnością i niczym; Symmach: ziemia była bezczynna i nieukształtowana; Teodocjon: ziemia była pustką i nicością; Onkelos: ziemia była opuszczona i pusta. Ziemia bowiem z otchłanią wód rozlanych na niej była jakby pewnym pustym, surowym i nieukształtowanym chaosem, o którym Owidiusz mówi:
Jedno było oblicze natury na całym świecie,
Które zwano chaosem, surowa i bezładna masa;
Niczym jak tylko bezwładnym ciężarem, i zebrane w jedno
Niezgodne nasiona rzeczy niewłaściwie złączonych.
Dlatego nieprawdopodobne jest to, co utrzymuje Gabriel, mianowicie że ów chaos był samą materią pierwszą, lub też ukształtowaną jedynie przez jakąś surową, niejasną, ogólną formę cielesności. Z tego bowiem fragmentu Mojżesza wynika, że najpierw zostały stworzone ziemia i niebo; a więc materia pierwotnie stworzona nie była pozbawiona formy, lecz przyobleczona i nasycona szczególną formą nieba i ziemi.
Dlaczego nie została ozdobiona jednocześnie?
Zapytasz: Dlaczego Bóg, stwarzając niebo i ziemię pierwszego dnia, nie ozdobił ich jednocześnie w pełni i doskonale? Odpowiadam: Pierwsza przyczyna to Jego święta wola: stosownym wytłumaczeniem jest to, że natura (której twórcą jest Bóg) postępuje od rzeczy niedoskonałych do doskonałych. Druga, abyśmy się nauczyli, że wszystkie rzeczy zależą od Boga zarówno co do swego początku, jak i co do swego ozdobienia i udoskonalenia. Trzecia, aby — gdyby wszystko od początku było przedstawione jako doskonałe — nie uznano tego za niestworzone.
Jaki duch jest tu rozumiany?
Duch Pański — to jest anioł, mówi Kajetan; lepiej Hebrajczycy, Teodoret i Tertulian Przeciw Hermogenesowi, rozdz. 32, mówią: Duch Pański to wiatr wzbudzony przez Boga. Po trzecie, najtrafniej i najpełniej, Duch Pański to Duch Święty, pochodzący od Boga Ojca i Syna, i swoją własną mocą, obecnością i potęgą tchnący ciepłe tchnienie na wody. Tak mówią św. Hieronim, Bazyli, Teodoret, Atanazy i niemal wszyscy inni Ojcowie, którzy z tego fragmentu dowodzą boskości Ducha Świętego.
„Unosił się” — objaśnienie z języka hebrajskiego
UNOSIŁ SIĘ. — Hebrajskim słowem za „unosił się” jest merachephet, które, jak świadczą św. Bazyli, Diodor i Hieronim w Kwestiach hebrajskich do Księgi Rodzaju, odnosi się do ptaków, gdy unosząc się nad swymi jajami i pisklętami, delikatnie balansują się lekkim uderzeniem skrzydeł, trzepocząc i fruwając, a potem wysiadują je, tchnąc na nie ciepło, ogrzewając je i ożywiając. W podobny sposób Duch Święty unosił się, lub, jak czyta Tertulian, był niesiony nad wodami — nie miejscem czy ruchem, lecz mocą wszystko przewyższającą i przerastającą, tak jak nad rzeczami do ukształtowania unosi się wola i idea rzemieślnika, powiada św. Augustyn, ks. I O Księdze Rodzaju dosłownie, rozdz. 7. Tą więc wolą i mocą swoją, wraz z ciepłym tchnieniem, które z siebie roztaczał, Duch Święty jakby wysiadywał wody i udzielał im siły rodzącej, aby gady, ptaki, ryby i rośliny — a nawet wszystkie niebiosa — mogły być wyprowadzone z wód.
Stąd Kościół w błogosławieństwie chrzcielnic śpiewa do Ducha Świętego: „Ty, który miałeś je ogrzewać, unosiłeś się nad wodami;” a Mariusz Wiktor mówi:
I święty Duch, unoszący się nad rozciągniętymi falami,
Ożywiał żywicielskie wody, dając nasiona rzeczy.
Tego ducha, który ożywia wody i wszystkie rzeczy, Platon nazwał duszą świata. Stąd Wergiliusz, ks. VI Eneidy:
Duch wewnątrz żywi, i umysł rozlany przez wszystkie członki
Porusza całą masę i miesza się z wielkim ciałem.
Alegorycznie
Alegorycznie, Duch Święty jest tu oznaczony jako jakby wysiadujący wody chrztu i przez nie rodzący nas i odradzający, powiada św. Hieronim, List 83 do Oceana.
Werset 3: I rzekł Bóg: Niech się stanie światłość
3. I RZEKŁ BÓG — słowem nie ust, lecz umysłu, i to nie słowem rozumowym, ale istotowym, wspólnym trzem Osobom. „Rzekł” zatem oznacza: pojął w swym umyśle, zapragnął, postanowił, nakazał skutecznie, a nakazując rzeczywiście uczynił i wyprowadził — Bóg, to jest sama Najświętsza Trójca, wyprowadził światłość. Albowiem wola Boża jest Jego czynem, powiada św. Atanazy, kazanie 3 Przeciw arianom. Niemniej jednak słowo „rzekł” przypisuje się Synowi. Stąd w innych miejscach Pismo Święte często mówi, że przez Syna, mianowicie jako Słowo i ideę, wszystko zostało stworzone, gdyż sam Syn jest pojęciowym i właściwie tak zwanym Słowem, a w konsekwencji mądrość, sztuka i idea są Mu przypisywane; podobnie jak moc przypisuje się Ojcu, a dobroć Duchowi Świętemu.
Wreszcie, Bóg rzekł to po stworzeniu nieba, ziemi i otchłani, lecz jeszcze w ciągu tego samego dnia, który był pierwszym dniem świata.
Niech się stanie światłość
NIECH SIĘ STANIE ŚWIATŁOŚĆ. — Należy zauważyć, że w Księdze Rodzaju i w stworzeniu świata światłość została ukształtowana przed wszystkimi innymi rzeczami, ponieważ światłość jest jakością najszlachetniejszą, najradośniejszą, najpożyteczniejszą, najskuteczniejszą i najpotężniejszą, bez której wszystko stworzone i mające być stworzone pozostałoby niewidzialne. „Ze swoich skarbców,” mówi Ezdrasz, Księga IV, rozdz. 6, w. 40, „wydobył światło jaśniejące, aby ukazało się Jego dzieło.” Zob. św. Dionizy, O imionach Bożych, część I, rozdz. 4, gdzie wylicza trzydzieści cztery właściwości światła i ognia, cudownie pasujące do Boga i spraw Bożych. Między innymi naucza, że światło jest żywym obrazem Boga i dlatego zostało najpierw przez Boga stworzone, aby w nim, jak w obrazie, odmalował siebie i ukazał się światu w widzialny sposób. „Z samego bowiem Dobra,” mówi św. Dionizy, „pochodzi światło i jest obrazem dobroci.”
Bóg jest bowiem światłością niestworzoną, wieczną i niezmierzoną, która choć zamieszkuje światłość niedostępną, wszystko jednak oświeca.
Piękne porównanie daje św. Bazyli w Homilii 2 o Hexaemeronie: „Jak ci, którzy wlewają oliwę w głęboki wir wody, nadają temu miejscu jasność i przejrzystość, tak samo Stwórca wszechświata, wypowiedziawszy swe słowo, natychmiast wniósł w świat przez światłość urocze i najpiękniejsze piękno.” Inne porównanie daje św. Ambroży w Księdze I Hexaemeronu, rozdz. 9: „Skąd ozdoba świata miałaby brać swój początek, jeśli nie od światłości? Daremna bowiem byłaby, gdyby nie mogła być widziana. Ten, kto pragnie wznieść budowlę godną pana domu, zanim położy fundamenty, najpierw bada, skąd wpuścić światło; i to jest pierwsza łaska, bez której cały dom jeży się szpetnym zaniedbaniem. To światło zaleca pozostałe ozdoby domu.”
Czym była ta światłość?
Zapytasz, czym była ta światłość? Catharinus odpowiada najpierw, że był to najjaśniejsze słońce; lecz słońce zostało wyprowadzone nie pierwszego dnia, jak światłość, ale dopiero czwartego dnia. Po drugie, św. Bazyli, Teodoret i Nazjanzeńczyk uważają, że tu została stworzona sama tylko jakość światła bez podmiotu — z tego powodu Nazjanzeńczyk nazywa tę światłość „duchową.” Należy to odnotować przeciw heretykom zaprzeczającym, że przypadłości mogą istnieć bez podmiotu w Eucharystii. Po trzecie i najlepiej, Beda, Hugo, Mistrz, św. Tomasz, św. Bonawentura, Lyra i Abulensis utrzymują, że ta światłość była ciałem świetlistym — albo jasną częścią nieba, albo raczej otchłani, która ukształtowana na kształt koła lub kolumny, jaśniała nad światem i była jakby materią, z której następnie, rozdzielona i podzielona na części, powiększona i niejako uformowana w ogniste kule, zostały uczynione słońce, księżyc i gwiazdy. Stąd św. Tomasz mówi, że ta światłość była samym słońcem, jeszcze nieukształtowanym i niedoskonałym. To samo twierdzą Pereriusz i inni.
Należy zauważyć po pierwsze, że ta światłość nie została w ścisłym sensie stworzona, ponieważ Bóg pierwszego dnia stworzył całą materię pierwszą i położył ją jako podłoże formy wód otchłani; a z niej następnie wydobył tę światłość i inne formy. Bóg zatem w ścisłym sensie pierwszego dnia tylko stworzył wszystko, co miało być stworzone; w pozostałych pięciu dniach nie stworzył, lecz ukształtował i przyozdobił to, co zostało stworzone. Wydaje się zatem, że Bóg, zamierzając wyprowadzić światłość, zagęścił z wód otchłani pewne kuliste ciało na kształt kryształu i nadał mu tę światłość.
Należy zauważyć po drugie, że to świetliste ciało przez pierwsze trzy dni świata — to jest zanim czwartego dnia zostało stworzone słońce — było poruszane przez anioła ze wschodu na zachód, i w ten sam sposób i w tym samym czasie co słońce, mianowicie w dwadzieścia cztery godziny, okrążało obie półkule nieba i oświecało je, jak to czyni teraz słońce.
Tropologicznie
Tropologicznie, Apostoł mówi w 2 Kor 4,6: „Bóg, który rozkazał, aby z ciemności zabłysło światło, sam zajaśniał w naszych sercach,” jakby chciał powiedzieć: Jak niegdyś Bóg w Księdze Rodzaju wyprowadził światłość z ciemności, tak teraz uczynił nas, niewierzących, wierzącymi i oświecił światłem wiary. Ponadto światłość stworzona przed wszystkim innym oznacza prawą intencję umysłu, która powinna poprzedzać i kierować wszystkimi naszymi uczynkami, powiada Hugo od św. Wiktora.
Nadto światło jest wiedzą i mądrością. Stąd św. Augustyn mówi: „Najpierw została stworzona światłość,” to jest „mądrość została stworzona przed wszystkimi rzeczami” (Syr 1,4). „Światło oblicza Twego, Panie, wyciśnięte jest na nas.” Wreszcie światło jest prawem i nauką, zwłaszcza Ewangelią, według Prz 6,23: „Przykazanie jest pochodnią, a prawo światłem.” Stąd o Ewangelii śpiewa Izajasz w rozdziale 9,2: „Naród, który chodził w ciemnościach, ujrzał światłość wielką.”
Symbolicznie i alegorycznie
Symbolicznie, „niech się stanie światłość” oznacza „niech się stanie Anioł,” mówi św. Augustyn. Lecz to nie może być sensem dosłownym, ponieważ Aniołowie zostali stworzeni przed światłością, razem z niebem i ziemią. Po drugie, tenże św. Augustyn odnosi to do odwiecznego rodzenia Słowa Bożego: Bóg Ojciec rzekł: „Niech się stanie światłość,” to jest niech się stanie Słowo, jakby światło ze światła. Lecz i to jest symboliczne, nie dosłowne.
Alegorycznie, Chrystus wcielony jest światłością świata, J 8,12: „Był światłością prawdziwą, która oświeca każdego człowieka przychodzącego na ten świat.” Stąd to samo imię dzielą z Chrystusem Apostołowie, Doktorzy i Kaznodzieje, do których On mówi w Mt 5: „Wy jesteście światłością świata.” O tym pięknie mówi św. Bazyli w Homilii o pokucie: „Swoje przywileje Jezus obdarza innych. Jest Światłością: ‚Wy jesteście światłością świata,' mówi. Jest Kapłanem i czyni kapłanów. Jest Owcą i mówi: ‚Oto Ja was posyłam jako owce między wilki.' Jest Skałą i czyni skałę (św. Piotra). To, co jest Jego własne, obdarza swoich sług. Chrystus jest bowiem jak źródło nieustannie płynące.”
Anagogicznie, światłość oznacza światło chwały i jasność wizji uszczęśliwiającej, według Ps 36,10: „W Twojej światłości oglądamy światłość.” Stąd Chrystus przedstawił chwałę niebieską w swoim Przemienieniu przez światłość: „Twarz Jego zajaśniała jak słońce,” Mt 17,2.
Werset 4: I widział Bóg, że światłość była dobra
4. I WIDZIAŁ BÓG ŚWIATŁOŚĆ, ŻE BYŁA DOBRA. — „Widział,” to jest sprawił, że my widzimy i poznajemy, mówi św. Hieronim, List 15. Po drugie, prościej i jaśniej, Bóg jest tu przedstawiony przez Mojżesza za pomocą pewnego rodzaju charakteryzacji literackiej, na sposób ludzki, jako rzemieślnik, który ukończywszy swe dzieło, ogląda je i widzi, że jest piękne i wyborne — a to w tym celu, abyśmy wbrew manichejczykom wiedzieli, że Bóg nie wyprowadził niczego złego, lecz wszystko dobre. Uczenie mówi św. Augustyn w Sentencjach, nr 144: „Trzy rzeczy szczególnie o stanie stworzenia trzeba nam było oznajmić: kto je uczynił, przez co je uczynił i dlaczego je uczynił. ‚Rzekł Bóg: Niech się stanie światłość, i stała się światłość. I widział Bóg światłość, że była dobra.' Nie ma sprawcy doskonalszego niż Bóg; nie ma sztuki skuteczniejszej niż Słowo Boże; nie ma przyczyny lepszej niż to, aby dobro zostało stworzone przez Dobro.”
DOBRA. — Hebrajskie tob oznacza wszystko dobre, piękne, przyjemne, pożyteczne i korzystne: światłość jest bowiem dla świata najprzyjemniejsza, jak też najpożyteczniejsza.
Jak oddzielił światłość od ciemności?
I ODDZIELIŁ ŚWIATŁOŚĆ OD CIEMNOŚCI. — Tekst hebrajski i Septuaginta mają: Oddzielił między światłością a ciemnością. Oddzielił, po pierwsze, miejscem: bo gdy tu jest światłość i dzień, u antypodów jest noc i ciemność. Po drugie, czasem: bo na tej samej półkuli, na zmianę i w różnych porach, światłość i ciemność, noc i dzień następują po sobie. Po trzecie, przyczyną: bo inna jest przyczyna światłości, mianowicie ciało świetliste, a inna ciemności, mianowicie ciało nieprzezroczyste. Mojżesz ma tu na uwadze głównie drugie, jakby chciał powiedzieć: Bóg sprawił, że po stworzonej przez siebie światłości nastąpiły ciemność i noc. Stąd następuje: „I nazwał światłość Dniem, a ciemność Nocą.”
Kiedy zostało stworzone piekło?
Zapytasz, kiedy zostało stworzone piekło? Ludwik Molina uważa, że zostało stworzone trzeciego dnia. Lecz prawdziwiej jest, że piekło zostało stworzone w tym właśnie miejscu, mianowicie pierwszego dnia; gdyż skoro Aniołowie są najszybsi i mają akty natychmiastowe, jest całkowicie prawdopodobne, że zgrzeszyli pierwszego dnia, niedługo po swoim stworzeniu, i dlatego natychmiast zostali strąceni z nieba do piekła, które Bóg zaraz po ich grzechu przygotował im w centrum ziemi jako więzienie i katownię z ogniem i siarką.
Pierwszego dnia zatem, jak Bóg oddzielił światłość od ciemności, tak oddzielił Aniołów od demonów, łaskę od grzechu, chwałę od kary, niebo od piekła.
Alegorycznie, Hugo i inni zauważają, że pierwszego dnia, gdy światłość została uczyniona i oddzielona od ciemności, dobrzy Aniołowie zostali utwierdzeni w dobru i w łasce, a źli zostali utwierdzeni w złu i odłączeni od dobrych; i tak to, co się działo w świecie widzialnym, było obrazem tego, co się działo w świecie duchowym.
Werset 5: I nazwał światłość Dniem
5. I NAZWAŁ ŚWIATŁOŚĆ DNIEM, A CIEMNOŚĆ NOCĄ. — W słowie „nazwał” jest metonimia; znak bowiem jest postawiony zamiast rzeczy oznaczanej, jakby chciał powiedzieć: Bóg sprawił, że światłość, przez cały czas, gdy oświeca półkulę, tworzyła dzień, a ciemność noc. Tak św. Augustyn, Księga I O Księdze Rodzaju przeciw manichejczykom, rozdz. 9 i 10.
I NASTAŁ WIECZÓR I PORANEK, DZIEŃ JEDEN. — Za pewniejsze uznaję, że niebo i ziemia zostały stworzone nie wcześniej, lecz właśnie w sam pierwszy dzień. Teraz powiadam, że bardziej prawdopodobne jest, iż świat został stworzony jakby o poranku, a wtedy panowały ciemności nad kulą ziemską i otchłanią — w którym to czasie Duch Pański unosił się nad wodami, jak wynika z wersetu 2. Następnie nieco później, przy wersecie 3, po sześciu godzinach, około południa, światłość została stworzona pośrodku nieba, a ta, dokonawszy swego ruchu sześciu godzin, podczas których zstępowała ze środka nieba na zachód, wydała wieczór jako swój kres; tak że zarówno ciemność, jak i światłość razem trwały nie więcej niż dwanaście godzin. Potem nastąpiła noc, również dwunastogodzinna, której kresem jest poranek. Mojżesz bowiem nazywa tu dzień i noc przez ich kres, Wieczór i Poranek, jakby chciał powiedzieć: Gdy bieg dnia został dopełniony przez następujący wieczór, a przestrzeń nocy również została dopełniona przez następujący poranek, pierwszy dzień dwudziestoczterogodzinny był zupełny.
Pierwszy dzień świata był niedzielą
„Jeden” oznacza pierwszy, jak wynika z wersetów 8 i 13. Ten pierwszy dzień świata był niedzielą; siódmy od niego bowiem był szabatem. Zob. trzynaście przywilejów niedzieli u Pereriusza pod koniec traktowania o dniu pierwszym.
Nie wszystko zostało stworzone w jednym dniu
Należy zauważyć, że św. Augustyn, Księga IV O Księdze Rodzaju dosłownie i Księga XI O Państwie Bożym, rozdz. 7, chce, aby te dni były rozumiane mistycznie; wydaje się bowiem utrzymywać, że wszystko zostało stworzone jednocześnie przez Boga pierwszego dnia, a Mojżesz poprzez sześć dni stworzenia oznacza różne poznania aniołów. To samo naucza Filon. Lecz wszyscy inni Ojcowie nauczają przeciwnie, a prosta i historyczna narracja Mojżesza całkowicie to dowodzi. Dlatego jest teraz błędne twierdzić, że wszystko zostało wyprowadzone w jednym dniu. Św. Augustyn mówi wątpliwie i w sposób dyskusyjny o kwestii, która, jak sam powiada, była wówczas najtrudniejsza.
Zarzucisz: Syr 18,1 mówi: „Ten, który żyje wiecznie, stworzył wszystko razem.” Odpowiadam: słowo simul (razem) należy odnieść nie do „stworzył,” lecz do „wszystko,” jakby chciał powiedzieć: Bóg stworzył wszystko jednakowo, niczego nie wyłączając. Stąd zamiast simul, w greckim jest koine, to jest „wspólnie.”
Moralnie, św. Jan Chryzostom w Homilii O tym, że człowiek jest postawiony nad wszelkim stworzeniem, z dnia, światła i innych stworzeń wyprowadza ostre pobudki do służenia Bogu. „Dla ciebie niebo jest odziane we wspaniałość światła za dnia i ozdobione promieniami słońca; nocą samo sklepienie niebios jest oświetlone najjaśniejszym zwierciadłem księżyca i różnorakim blaskiem gwiazd. Dla ciebie pory roku zmieniają się w naprzemiennej sukcesji, lasy się zielenią, pola stają się przyjemne, łąki zielenieją, istoty żywe wydają potomstwo, źródła tryskają, rzeki płyną.” I dalej: „Cóż, gdyby cała natura nieustannie mówiła do ciebie: ‚Ja, przez Pana wszechrzeczy, jestem nakazana posłuszeństwo: jestem posłuszna, ulegam, służę, i choć on się zmienia, ja się nie zmieniam. Jestem posłuszna buntownikowi; ulegam zuchwałemu; służę wzgardzicielowi.' Kim jesteś ty, który trwasz w tej pogardzie? Rozkazujesz stworzeniu, a nie służysz Stworzycielowi? Lękaj się cierpliwego Pana, byś Go nie doświadczył jako surowego sędziego. Nawet gdybyś cały czas swego życia spędził na dziękczynieniu, nie mógłbyś spłacić tego, co jesteś winien. Grzesznik popełnia podwójną zbrodnię: i tę, że nie oddaje Panu posłuszeństwa należnego w służbie, i tę, że grzesząc usiłuje odwzajemnić Jego niezliczone dobrodziejstwa zniewagą.”
O dziele dnia drugiego
W pierwszym dniu kształtowania świata Bóg stworzył i uczynił ziemię jako fundament i umieścił na niej niebo empirealne jako dach; pozostała przestrzeń pomiędzy nimi była chaosem, czyli ową otchłanią wód, którą w tym drugim dniu rozwija, porządkuje i kształtuje.
Werset 6: Niech się stanie sklepienie
6. NIECH SIĘ STANIE SKLEPIENIE POŚRODKU WÓD, I NIECH ODDZIELI WODY OD WÓD. — „Sklepienie” po hebrajsku nazywa się rakia, którego rdzeń, raka, według św. Hieronima i innych najuczeńszych hebraistów, oznacza rozciągać, rozpościerać, a rozpościerając umacniać i zestalać coś, co wcześniej było płynne i rzadkie. Jak więc roztopiony brąz jest rozciągany i zagęszczany przez odlewanie, tak tutaj woda zagęszczona w niebiosy jest nazywana po grecku stereoma, po łacinie firmamentum: sklepienie jest bowiem jak mur pośrodku wód, umieszczony między dwiema wodami, górną i dolną, oddzielający je i powstrzymujący od siebie nawzajem.
Zapytasz, czym jest to sklepienie i czym są wody ponad sklepieniem?
Opinia pierwsza
Po pierwsze, Orygenes przez wody górne rozumiał aniołów, a przez dolne demonów; lecz jest to orygenistyczne i alegoryczne marzenie senne.
Opinia druga
Po drugie, Bonawentura, Lyra, Abulensis, Kajetan, Catharinus i inni przyjmują, że wody górne to niebo krystaliczne. Lecz to jest nazywane wodą zbyt wieloznacznie.
Opinia trzecia
Po trzecie, Rupert, Eugubinus, Pereriusz, Grzegorz z Walencji utrzymują, że sklepienie jest środkową strefą powietrza, która drugiego dnia stała się sklepieniem, to jest przestrzenią pośrednią, oddzielającą wody górne, mianowicie chmury, od dolnych wód rzek i źródeł.
Opinia czwarta: prawdziwa
Lecz ja twierdzę, że sklepienie jest niebem gwiaździstym i wszystkimi orbitami niebieskimi z nim sąsiadującymi, zarówno niższymi, jak i wyższymi, aż do nieba empirealnego. A zatem ponad wszystkimi niebiosami, bezpośrednio pod niebem empirealnym, znajdują się prawdziwe i naturalne wody. Kalwin z tego się śmieje; lecz głupio, gdyż ta opinia jest dowodzona przez najprostszą i historyczną narrację Mojżesza. Sklepienie bowiem, i hebrajskie rakia, nie oznacza powietrza ani chmur, lecz właściwie niebo gwiaździste i orbity niebieskie.
Wody te zostały umieszczone ponad niebiosami zarówno dla ozdoby wszechświata, jak może i dla rozkoszy Świętych przebywających w niebie empirealnym. I „większy jest autorytet tego Pisma, powiada św. Augustyn, niż cała pojemność ludzkiego geniuszu.”
Dlaczego Mojżesz nie powiedział tego dnia: „I widział Bóg, że to było dobre”?
Catharinus i Molina odpowiadają: Powodem jest to, że sklepienie było jeszcze nieukończone. Być może najlepszą odpowiedzią byłoby, że Mojżesz objął trzy dzieła Bożego oddzielenia — pierwsze, światłości od ciemności, drugie, wód górnych od dolnych, trzecie, wód od ziemi — jedną końcową klauzulą, gdy w wersecie 10 mówi: „I widział, że to było dobre.”
Septuaginta ma tutaj, jak i w inne dni: „i widział Bóg, że to było dobre;” jednak w tekście hebrajskim, chaldejskim, u Teodocjona, Akwili, Symmacha i w Wulgacie brakuje tego.
Moralnie, sklepienie jest stałością i wytrwałością duszy utkwionej w Bogu i w niebiosach, która niezachwianie znosi wody górne, to jest pomyślności, i dolne, to jest przeciwności. Człowiek jest obrazem nieba: po pierwsze, ma okrągłą głowę, jak niebo; po drugie, dwoje oczu jest jak słońce i księżyc; po trzecie, ponieważ otrzymał duszę z nieba podobną do Bożej i anielskiej; po czwarte, ponieważ coelum (niebo) pochodzi od celare (ukrywać), jak wiele rzeczy jest ukrytych w niebie, tak w człowieku ukryty jest umysł, myśl i tajemnice serca; po piąte, jak Chrystus jest niebem bóstwa i cnót, tak też i chrześcijanin, w którym księżyc jest wiarą, gwiazda wieczorna nadzieją, słońce miłością, a pozostałe gwiazdy innymi cnotami, powiada św. Bernard, kazanie 27 o Pieśni nad Pieśniami.
Werset 8: I nazwał Bóg sklepienie Niebem
8. I NAZWAŁ BÓG SKLEPIENIE NIEBEM. — Coelum (niebo) po łacinie pochodzi od celare, to jest ukrywać, ponieważ niebo ukrywa i okrywa wszystkie rzeczy: tak św. Augustyn; lub, jak mówi św. Ambroży, coelum jest nazywane jakby caelatum, to jest rytowane różnymi gwiazdami. Lecz Mojżesz pisał po hebrajsku, nie po łacinie; i Bóg mówił po hebrajsku, i nazwał sklepienie szamaim, z powodu podanego wyżej.
I NASTAŁ WIECZÓR I PORANEK, DZIEŃ DRUGI. — Nie myśl, że Bóg, jak rzemieślnik, był zajęty cały dzień tą budową sklepienia; lecz uczynił je nagle, w jednej chwili, a przez cały pozostały dzień zachowywał je takim samym.
O dziele dnia trzeciego
Werset 9: Niech się zbiorą wody
9. NIECH SIĘ ZBIORĄ WODY, KTÓRE SĄ POD NIEBEM, W JEDNO MIEJSCE, I NIECH SIĘ UKAŻE SUCHA POWIERZCHNIA.
W jakie miejsce zostały zebrane wody?
Zapytasz, jak to się dokonało? Po pierwsze, niektórzy sądzą, że morze zostało zebrane na drugą półkulę, tak że ta część ziemi byłaby całkowicie pokryta wodą i niezamieszkała, a w konsekwencji nie istnieliby antypodzi. Tak Prokopiusz, a i św. Augustyn temu nie zaprzecza. Lecz przeciwne stanowisko potwierdzają codzienne podróże Portugalczyków i Hiszpanów do Indii.
Po drugie, św. Bazyli, Burgensis, Catharinus i św. Tomasz sądzą, że morze zostało tu oddzielone od ziemi w taki sposób, że stało się wyższe. Z tego poglądu łatwo podać przyczynę, dlaczego nawet w miejscach wysoko położonych wytryskują źródła i rzeki: mianowicie dlatego, że powstają poprzez podziemne żyły z morza, które jest wyższe niż ziemia.
Ziemia i woda tworzą jeden glob
Powiadam po pierwsze: Ziemia i woda tworzą jeden glob; a zatem woda nie jest wyższa niż ziemia. Jest to powszechna opinia matematyków, Moliny, Pereriusza, Kajetana, św. Hieronima, św. Jana Chryzostoma i Damasceńskiego. I dowodzi się tego po pierwsze na podstawie zaćmienia księżyca, które następuje, gdy ziemia znajduje się między słońcem a księżycem. To zaćmienie bowiem rzuca cień tylko jednego globu, nie dwóch: zatem ziemia i morze stanowią nie dwa, lecz jeden glob. Po drugie, ponieważ każda kropla wody i każda część ziemi wszędzie opadają ku temu samemu środkowi. Po trzecie, ponieważ brzegi i wyspy wznoszą się ponad wody. Po czwarte, z Pisma Świętego: „On sam założył ją na morzach” (Ps 24,2); „Który utwierdził ziemię nad wodami” (Ps 136,6).
Dlaczego mówi się, że wody zostały zebrane?
Powiadam po drugie: Wody zostały zebrane tego trzeciego dnia, po pierwsze dlatego, że Bóg uczynił wodę słodką w większej części gęstszą, nagromadziwszy w niej ziemne wyziewy, przez co morze stało się słone — zarówno aby nie gniło, jak i aby stanowiło pożywienie dla ryb, a także aby łatwiej utrzymywało okręty. Tak więc za sprawą Bożego działania woda, uczyniona gęstszą, skurczyła się i zajęła mniejszą przestrzeń ziemi niż przedtem, a część ziemi pozostawiła suchą.
Tego trzeciego dnia powstały góry
Po drugie, nie po potopie, jak niektórzy twierdzą, lecz tego trzeciego dnia świata Bóg sprawił, że ziemia częściowo się zapadła, a częściowo się wzniosła. Stąd powstały góry i doliny, a także rozmaite rozpadliny i jamy w ziemi, do których, jak do koryt, morze się cofnęło.
Jamy pod ziemią
Po trzecie, Bóg tego trzeciego dnia uczynił ogromne jamy pod samą ziemią i napełnił je wielką ilością wody, którą wielu nazywa otchłanią lub przepaścią; łączy się ona z morzem przez rozmaite kanały i uważana jest za macierz i źródło wszystkich źródeł i rzek. Czym zatem jest wątroba w człowieku, tym jest ta otchłań wód w jaskiniach ziemi.
Jak woda została zebrana w jedno miejsce
Powiadam po trzecie: Mówi się, że wody zostały zebrane w jedno miejsce, to jest w miejsce oddzielone od ziemi, aby ziemia stała się sucha i nadająca się do zamieszkania. Bóg bowiem zechciał przepuścić wody przez rozmaite koryta i zatoki ziemi, zarówno aby ziemia była przez nie nawadniana i użyźniana, jak i aby była owiewana morskimi wiatrami dla zdrowia i płodności.
Teodoret zauważa, że szalejące morze jest powściągane nie tyle przez brzegi, ile przez Boży rozkaz, jakby przez wędzidło: w przeciwnym razie często przerwałoby wszystko i zatopiło. Stąd mówi się, że Bóg wyznaczył morzu jego granicę, której przekroczyć nie może. Św. Bazyli pyta: „Cóż by przeszkodziło Morzu Czerwonemu, aby swą wezbraną powodzią wtargnęło na cały Egipt, który jest o tyle niżej położony od samego morza, gdyby nie było powściągane rozkazem Stwórcy?” Pliniusz podaje, że Sezostris, król Egiptu, jako pierwszy wymyślił wykopanie żeglownego kanału z Morza Czerwonego, lecz odstraszył go lęk przed zalaniem, gdyż Morze Czerwone okazało się o trzy łokcie wyższe niż ziemia egipska.
NIECH SIĘ UKAŻE SUCHA POWIERZCHNIA — która przedtem była błotnista i pokryta wodą: stąd zamiast „sucha powierzchnia” po hebrajsku jest „jabesa”, to jest wysuszona, aby mogła być zamieszkana, obsiana i wydawać owoce; „sucha” zatem nie jest tym samym co „piaszczysta”, lecz oznacza „bez stojącej wody”. Pewna słodka wilgoć bowiem pozostała w ziemi, aby ją uczynić żyzną.
Werset 10: I nazwał Bóg suchą część Ziemią
10. I NAZWAŁ BÓG SUCHĄ CZĘŚĆ ZIEMIĄ, A ZGROMADZENIA WÓD NAZWAŁ MORZAMI.
Jest to prolepsa [antycypacja]. Nie bowiem tego trzeciego dnia, lecz szóstego dnia, mianowicie gdy ukształtował Adama i obdarzył go językiem hebrajskim, wówczas Bóg nazwał suchą część „erets”, to jest ziemią; a zgromadzenia wód nazwał „jammim”, to jest morzami.
Etymologie słowa „erets” (ziemia)
Zauważ: „Ziemia” po hebrajsku nazywa się „erets”, albo od rdzenia „ratsats”, to jest deptać, ponieważ jest deptana i zamieszkiwana przez ludzi i zwierzęta (podobnie jak łacińskie „terra” pochodzi od „terere”, to jest deptać); albo od rdzenia „ratsa”, to jest chcieć, pragnąć, ponieważ zawsze pragnie wydawać owoce; albo od rdzenia „ruts”, to jest biec, ponieważ na niej mieszkają i biegają ludzie i zwierzęta, i ku niej jako ku najniższemu punktowi opadają i biegną wszystkie ciała ciężkie, wokół niej zaś biegną wszystkie żywioły i wszystkie sfery niebieskie. Od hebrajskiego „erets” niektórzy wywodzą niemieckie „Erde”.
Ponadto „morza” po hebrajsku nazywają się „jammim” od obfitości i mnóstwa wód: „jammim” bowiem, przez przestawienie litery jod, jest tym samym co „maim”, to jest wody. Również „jammim” nawiązuje do rdzenia „hama”, to jest brzmieć, szumieć, jak szumi morze.
Werset 11: Niech ziemia wyda rośliny
11. NIECH ZIEMIA WYDA ROŚLINY. — „Niech wyda”, nie przez czynne wytwarzanie, jak utrzymują Kajetan i Burgensis, lecz jedynie przez dostarczenie materii: albowiem w pierwszym stworzeniu rzeczy Bóg sam jeden czynnie i skutecznie, i to natychmiast, wydał wszystkie rośliny i roślinność; i to o właściwych i doskonałych rozmiarach, jak naucza św. Tomasz, I część, Kwestia LXX, artykuł 1. Zaiste Psalmista mówi, Psalm 104,14: „Sprawiający, że rośnie trawa dla bydła i zioła na użytek ludzi.” Lecz teraz ziemia także skutecznie przyczynia się do wytwarzania roślin, zwłaszcza gdy jest nasycona nasieniem.
Ponadto św. Bazyli podziwia, i słusznie, Bożą Opatrzność w kiełkowaniu, która wypuszcza źdźbła równe liczbie korzeni. „Kiełek, ciągle ogrzewany, wciąga przez swe korzonki tę wilgoć, którą siła ciepła wyciąga z ziemi. Patrz, jak źdźbła pszenicy są opasane kolankami, aby wzmocnione nimi, jakby pewnymi więzami, mogły łatwo znosić i dźwigać ciężar kłosów. W łusce zaś ukrył ziarno, aby nie było wystawione jako łup ptakom zbierającym ziarna: nadto szańcem ości odpiera szkodę drobnych stworzeń.” Następnie, stosując to symbolicznie do człowieka, mówi, że Bóg „wzniósł nasze zmysły ku górze i nie pozwolił nam być powalonym na ziemię. Chce również, abyśmy niczym pewnymi wąsami oplatali się i przylgnęli do bliźnich uściskami miłości, abyśmy z nieustannym uczuciem byli unoszeni ku górze.”
„I wydające nasienie” — jakby chciał powiedzieć: Niech ziemia wyda rośliny, które mogą wydawać nasienie dla rozmnażania swego gatunku.
„I DRZEWO OWOCOWE” — to jest drzewo rodzące owoce, jak mają to teksty hebrajskie.
„Którego nasienie jest w nim samym” — które ma moc rodzenia tego, co do niego podobne, przez nasienie, które ma w sobie. Wiele bowiem roślin nie ma nasienia we właściwym sensie, jak widać w przypadku wierzby, trawy, mięty, szafranu, czosnku, trzciny, wiązów, topoli itp.; lecz te mają coś w miejsce nasienia, mianowicie w samych korzeniach pewną moc rozmnażania. I to w tym celu, aby — choć poszczególne rośliny giną — trwały jednak w nasieniu i owocu, który z siebie rozmnażają; i tak osiągnęły pewną quasi-nieśmiertelność i wieczność.
Werset 12: I wydała ziemia rośliny
12. WYDAŁA ZIEMIA. — Stąd widać, że tego trzeciego dnia ziemia nie tylko otrzymała moc wytwarzania roślin, jak zdaje się utrzymywać św. Augustyn; lecz w tym właśnie momencie, gdy Bóg rozkazał, ziemia rzeczywiście wydała wszystkie gatunki roślin, i to dorosłe, wiele nawet z dojrzałym owocem: albowiem dzieła Boże są doskonałe. Tak św. Bazyli i św. Ambroży.
To samo mówię o zwierzętach i człowieku, stworzonych szóstego dnia, mianowicie że wszystkie zostały stworzone w doskonałej wielkości, sile i mocy, jak powszechnie nauczają Doktorzy Kościoła. Z tego, co powiedziano, wynika, że tego trzeciego dnia został także zasadzony raj i ozdobiony cudowną różnorodnością i pięknem drzew, o czym zob. rozdział II.
Zioła trujące i ciernie
Zauważ, że tego trzeciego dnia ziemia wydała także zioła trujące, podobnie różę z jej cierniami: te bowiem są jakby współnaturalne róży i jej wrodzone. Niektórzy temu zaprzeczają, sądząc, że przed upadkiem człowieka ziemia nie wydała niczego szkodliwego. Lecz przeciwne stanowisko głoszą św. Bazyli i św. Ambroży, i jest to pogląd prawdziwszy: zarówno aby ich piękno nie było nieobecne we wszechświecie, jak i dlatego, że to, co jest trujące dla człowieka, jest pożyteczne dla innych rzeczy i użyteczne dla innych zwierząt. „Szpakami — mówi św. Bazyli — żywi się cykuta, a jednak trucizna im nie szkodzi. Ciemierzyca zaś jest pokarmem przepiórek i od niej nie doznają żadnej szkody.” Także dlatego, że te same rzeczy są użyteczne dla człowieka: „Albowiem za pomocą mandragory lekarze przywołują sen: a sokiem maku uśmierzają silne bóle ciała.” Także dlatego, że Bóg przed grzechem Adama, w ciągu sześciu dni stworzenia, wydał absolutnie wszystkie gatunki rzeczy i uczynił wszechświat doskonałym: po tych sześciu dniach zaś nie stworzył żadnego nowego gatunku. Dlatego to samo mówię o wilkach, skorpionach i innych szkodliwych zwierzętach, mianowicie że zostały one wytworzone razem z nieszkodliwymi piątego dnia. Żadne jednak z tych stworzeń nie mogłoby zaszkodzić człowiekowi, gdyby pozostał w niewinności; ta niewinność zaś wymagała roztropności, mianowicie aby ostrożnie obchodził się z różami, by nie natknął się na ciernie.
Minerały i wiatry
Zauważ po drugie: ponieważ ten trzeci dzień jest tym, w którym Bóg doskonale ukształtował i ozdobił ziemię, z tego powodu jest w pełni prawdopodobne, że tego samego dnia zostały także wytworzone marmury, metale, minerały i wszystkie kopaliny, a także wiatry. Bez wiatrów bowiem ani rośliny, ani ludzie nie mogliby żyć ani się rozwijać.
Wreszcie Molina sądzi, że piekło zostało tego dnia wytworzone w centrum ziemi. Lecz już wyżej powiedziałem, że prawdziwiej jest, iż zostało ono wytworzone pierwszego dnia, natychmiast po upadku Lucyfera.
Nie jesienią, lecz wiosną został stworzony świat
Zapytasz, w jakiej porze roku świat został stworzony przez Boga? Wielu utrzymuje, że w porze równonocy jesiennej, ponieważ owoce są wówczas dojrzałe. Lecz odpowiadam: Prawdziwiej jest, że świat został stworzony w porze równonocy wiosennej. Po pierwsze, ponieważ tak powszechnie nauczają wszyscy Ojcowie Kościoła. Co więcej, nawet Poeci, jak Wergiliusz w księdze II Georgik, mówiąc o pierwszym początku rodzącego się świata:
„Wiosna to była: wielką wiosnę świat przeżywał,
A wiatry wschodnie oszczędzały swych zimowych podmuchów.”
Po drugie, ponieważ wiosna jest najpiękniejszą porą roku; a taka pora przystała szczęśliwości stanu niewinności, i wiosną świat został odkupiony i odtworzony przez Chrystusa. Po trzecie, ponieważ to właśnie określił Sobór Palestyński, odbyty za pontyfikatu papieża Wiktora w roku Chrystusowym 198. Co więcej, Sobór ten dowodzi swej opinii z wyrazu „niech zakiełkuje”: wiosną bowiem ziemia zaczyna kiełkować. Naucza także, że świat został stworzony w porze równonocy wiosennej, i dowodzi tego z faktu, że Bóg wówczas podzielił światło od ciemności na równe części, co zachodzi w porze równonocy. Dodaje, że pierwszy dzień świata przypadł na 25 marca, w którym to dniu również Najświętsza Dziewica otrzymała Zwiastowanie i Chrystus w Niej się wcielił, a w którym po 34 latach albo cierpiał, albo zmartwychwstał. Pewne jest, że ten dzień był niedzielą.
Na argument Hebrajczyków odpowiadam, że na początku świata nie wszystkie ani nie wszędzie zostały tego trzeciego dnia wytworzone dojrzałe owoce; lecz Bóg wydał w roślinach i drzewach — w jednych wprawdzie liście, w innych najpiękniejsze kwiaty, w niektórych owoce dojrzewające, w innych owoce dojrzałe — stosownie do natury, jakości i warunków zarówno rośliny i drzewa, jak i każdego regionu.
O dziele dnia czwartego
Werset 14: Niech się staną światła na sklepieniu
14. NIECH SIĘ STANĄ ŚWIATŁA NA SKLEPIENIU. — Zapytasz, jak to się dokonało? Zauważ po pierwsze, że „sklepienie” tutaj nie oznacza jedynie ósmego nieba gwiaździstego, lecz jest wzięte za rozciągłość wszystkich sfer niebieskich. Wszystkie te bowiem oznacza hebrajskie słowo „rakia”; a Mojżesz mówi do prostych Hebrajczyków, którzy nie umieli rozróżniać tych sfer.
Gwiazdy nie są ożywione. Zauważ po drugie, że choć Platon twierdzi, a św. Augustyn w Enchiridionie, rozdz. 58, wątpi, czy słońce, księżyc i gwiazdy są ożywione i obdarzone rozumem, a w konsekwencji czy mają kiedyś być uszczęśliwione razem z ludźmi i aniołami: to jednak pewne jest teraz, że ani niebiosa nie są rozumne, ani gwiazdy; ani bowiem niebiosa, ani gwiazdy nie mają ciała organicznego. Ponadto ich ruch kołowy, nieustanny i naturalny wskazuje, że zasada tego ruchu, mianowicie ich natura, nie jest wolna ani rozumna, lecz nieożywiona i całkowicie zdeterminowana: tak św. Hieronim w komentarzu do Izajasza 25 i powszechnie Ojcowie i Filozofowie. Błądzi zatem Filon, platonizujący wedle swego zwyczaju, w swej księdze O stworzeniu w sześć dni, ucząc, że gwiazdy są istotami rozumnymi. Również błądzi Filastriusz, gdy mówi: Herezją jest twierdzić, że gwiazdy są przytwierdzone do nieba, skoro pewne jest, że poruszają się po niebie, tak jak ptaki poruszają się w powietrzu i jak ryby pływają w wodzie. Przeciwne bowiem stanowisko głoszą wszyscy astronomowie, mianowicie że gwiazdy są przytwierdzone do swej sfery i poruszają się oraz obracają z nią, to jest z ósmym niebem, czyli gwiaździstym.
Gwiazdy różnią się gatunkowo od sfer, podobnie jak planety. Zakładam po trzecie, że prawdziwiej jest, iż wszystkie gwiazdy i planety różnią się gatunkowo od swych sfer, czyli niebios; podobnie że gwiazdy różnią się gatunkowo od planet, i wreszcie że planety różnią się gatunkowo między sobą. Dowodzi się tego po pierwsze, ponieważ gwiazdy i planety błyszczą cudownym światłem, którego sfery są pozbawione. Ponadto gwiazdy są świetliste same z siebie i z własnej natury. Albert, Awicenna, Beda i Pliniusz (ks. II, rozdz. 6) temu zaprzeczają, lecz inni powszechnie to twierdzą, i doświadczenie to czyni jasnym; albowiem nigdy nie obserwuje się w nich, nawet przez teleskop, żadnego wzrostu ani ubytku światła, czy to zbliżają się do słońca, czy się od niego oddalają. Po drugie i ważniej, ponieważ są w bardzo wielkiej odległości od słońca, mianowicie 76 milionów mil, jak zaraz powiem: lecz moc i światło słońca nie mogą sięgać tak daleko. Mówię to o gwiazdach: albowiem jasne jest, że księżyc nie świeci sam z siebie, lecz zapożycza swe światło od słońca. To samo jest prawdopodobne w odniesieniu do innych planet. Ja sam bowiem, razem z wieloma innymi biegłymi w matematyce, jasno zaobserwowałem przez teleskop, że Wenus, podobnie jak Księżyc, przez stałe następstwa czasów, w których zbliża się i oddala od słońca, ukazuje fazy, przybiera i ubiera. Po trzecie, to samo jest widoczne z faktu, że gwiazdy mają cudowne wpływy i cudowną moc nad tymi niższymi rzeczami, której same sfery nie posiadają. Planety również mają swoje własne ruchy, moce i wpływy na ląd i morze, i są one godne podziwu, zwłaszcza te księżycowe; zatem mają również naturę odmienną od innych: tak Molina i inni.
Powiedziałem, że gwiazdy różnią się gatunkowo od planet: albowiem jest prawdopodobne, że wiele gwiazd jest tego samego gatunku, mianowicie te, które mają ten sam sposób wpływania na te niższe rzeczy: te zaś, które mają odmienny sposób, są odmiennego gatunku. Ten odmienny sposób wynika z różnorodności skutków suchości, wilgotności, ciepła i zimna, które wytwarzają na ziemi.
Skąd powstały ciała niebieskie? Powiadam: Bóg tego czwartego dnia rozrzedził jedną część niebios, aby zagęścić inną, mianowicie ową świetlistą substancję, która została stworzona pierwszego dnia i nazwana światłem, werset 3; i w tę tak zagęszczoną substancję, wypędziwszy formę niebios, wprowadził nową formę słońca, księżyca i gwiazd: w podobny sposób z wód drugiego dnia uczynił sklepienie. Błądzą zatem starożytni, którzy sądzili, że gwiazdy zostały wytworzone z ognia i były ogniste. Stąd Poeta:
Wy, ognie wieczne, i niezłomna moc boska,
Was wzywam na świadków.
Błądzą także ci, którzy sądzą, że gwiazdy zostały wytworzone co do substancji pierwszego dnia; a tego czwartego dnia zostały jedynie obdarzone przymiotami, mianowicie światłem, właściwym ruchem i mocą wpływania na te niższe rzeczy.
Czy przy zmartwychwstaniu Bóg stworzy nowe słońce? W podobny sposób Molina i inni prawdopodobnie sądzą, że przy zmartwychwstaniu Bóg stworzy inne słońce, które będzie miało odmienną formę, nie tylko przypadłościową, lecz substancjalną, jako że naturalnie będzie miało siedmiokrotnie więcej światła niż nasze obecne słońce, jak mówi Izajasz, rozdz. 30,26.
Ponadto tego czwartego dnia Bóg podzielił sfery planet na ich części, to jest na koła ekscentryczne, koncentryczne i epicykle, jeśli takowe istnieją; Arystoteles bowiem wszystkiemu temu zaprzecza, ucząc, że planety poruszają się jedynie ruchem swej sfery. Lecz astronomowie i Szkot ze swymi zwolennikami utrzymują je, ponieważ uczą, że planety poruszają się same w swej sferze, według ekscentryków i epicykli.
W jakiej części nieba zostało stworzone Słońce? Zauważ. Z tego, co powiedziano o dziele trzeciego dnia, wynika, że słońce zostało stworzone na początku Barana. Tak Beda: wówczas bowiem zaczyna się wiosna. Księżyc zaś został stworzony w pozycji przeciwnej do słońca, mianowicie na początku Wagi. Była zatem wówczas pełnia księżyca, jak wyżej określił Sobór Palestyński; tak że słońce oświetlało jedną półkulę, a księżyc drugą. Tak Molina i inni.
Światła. — Po hebrajsku „meorot”, od rdzenia „or”, to jest „światło”. Słońce zatem jest „or”. Stąd Egipcjanie nazywali słońce i rok (który opisywany jest biegiem słońca) „Horum”. Stąd rok został nazwany przez Greków „hora”, i stąd „hora” jest używane na oznaczenie każdej głównej części roku, jak Wiosna, Jesień, Lato, Zima. Następnie przez synekdochę użyto go na oznaczenie dnia, a wreszcie na oznaczenie wydzielonej części dnia, którą pospolicie nazywamy „godziną”, oni zaś nazywali „hora”. Patrz, jak etymologia słowa „godzina” przepłynęła od Hebrajczyków do Egipcjan, od nich do Greków i Rzymian. Tak na podstawie o. Claviusa nasz Voellus, ks. I O zegarach, rozdz. 1, w scholiach. Od Hebrajczyków bowiem do Egipcjan i Greków przepłynęła cała wiedza, zwłaszcza matematyka, rachuba godzin i wyrób zegarów. Stąd pierwszy zegar, jaki znajdujemy zarówno w dziejach świętych, jak i świeckich, był zegarem Achaza, ojca Ezechiasza, króla Judy, Iz 38,8. Tak o. Clavius, ks. I Gnomon., s. 7.
NIECH ODDZIELAJĄ DZIEŃ OD NOCY, to jest: Niech rozróżniają dzień od nocy, i w ten sposób wskazują ludziom i zwierzętom, mającym wkrótce być stworzonymi, następstwo pracy i odpoczynku. Następnie niech oddzielają dzień i noc co do położenia i półkuli, tak że gdy na jednej jest słońce i dzień, na drugiej jest noc i księżyc, który włada nocą. Z tego bowiem fragmentu wynika, że księżyc został stworzony w pozycji przeciwnej do słońca, jak powiedziałem.
Symbolicznie papież Innocenty III, pisząc do Cesarza Konstantynopola, ks. I Dekretałów, tyt. 33, rozdz. Solitae: „Na sklepieniu nieba — mówi — to jest Kościoła powszechnego, Bóg uczynił dwa wielkie światła, to jest ustanowił dwie godności, którymi są władza papieska i potęga królewska. Lecz ta, która włada nad dniami, to jest nad sprawami duchowymi, jest większa; ta zaś, która nad cielesnymi, jest mniejsza: aby poznano, że różnica między papieżami a królami jest tak wielka, jak między słońcem a księżycem.”
Czego znakami są gwiazdy? I NIECH BĘDĄ NA ZNAKI, I PORY, I DNI, I LATA. — „Na znaki”, nie prognostyki astrologii sądowej, te bowiem Pismo Święte potępia, Iz 47,25; Jr 10,2. Choć bowiem gwiazdy przez swój wpływ zmieniają usposobienie i temperament ciał, i tym samym skłaniają duszę w tym samym kierunku, to jednak jej nie zmuszają. Przyjmując bowiem, że dusza często naśladuje temperament ciała, stąd doświadczamy, że cholerycy są gniewliwi; sangwinicy łagodni; melancholicy podejrzliwi, bojaźliwi, małoduszni i zawistni; a flegmatycy ociężali: to jednak wola, zwłaszcza wspierana łaską, panuje zarówno nad ciałem, jak i nad tymi namiętnościami; stąd widzimy wielu choleryków łagodnych i melancholików łagodnych i wielkodusznych. Mędrzec zatem będzie panował nad gwiazdami.
Niechaj tedy słońce i księżyc „będą na znaki”, mianowicie prognostyki deszczu, pogody, mrozu, wiatrów itp. Na przykład: „Jeśli trzeciego dnia od nowiu księżyc jest cienki i błyszczy czystą jasnością, zapowiada trwałą pogodę: lecz jeśli ukazuje się gruborogi i nieco rumiany, grozi albo gwałtownym i nadmiernym deszczem z obłoków, albo straszliwym wzburzeniem wiatru południowego” — mówi św. Bazyli, homilia 6 o Heksaemeronie; i dalej: Księżyc — mówi — nawilża, jak widać zarówno w tych, którzy śpią pod gołym niebem i księżycem, których głowy napełniają się nadmierną wilgocią; jak i w mózgach zwierząt i rdzeniach drzew, które rosną i powiększają się z księżycem. Ponadto księżyc powoduje i wyznacza przypływy i odpływy morza. Po drugie, niech będą na znaki siewu, sadzenia, żniw, żeglugi, winobrania itp. Po trzecie i właściwie, niech będą na znaki dni, miesięcy i lat, tak że jest to hendiadys, czyli „na znaki i pory”, to jest na znaki sezonowe, czyli na znaki pór: „na znaki i dni”, to jest na znaki dni: „na znaki i lata”, to jest na znaki lat; rok bowiem opisywany jest jednym biegiem słońca i jednym obiegiem przez Zodiak, a dwunastoma lunacjami, to jest podczas gdy księżyc dwanaście razy przebiega Zodiak.
Zauważ, że przez „pory” rozumie się tu wiosnę, lato, zimę i jesień. Podobnie pory suche, gorące, wilgotne, burzliwe, zdrowe i chorobowe: znakiem bowiem i przyczyną tych jest słońce i księżyc.
Symbolicznie i anagogicznie, św. Augustyn, ks. XIII O Księdze Rodzaju dosłownie, rozdz. 13, w Dziele Niedokończonym: „Niech będą na znaki i pory”, to jest niech rozróżniają pory, które przez rozróżnienie odstępów czasu mogą oznaczać, że niezmienna wieczność trwa ponad nimi. Nasz bowiem czas wydaje się być jakby znakiem i śladem wieczności, abyśmy się stąd nauczyli wznosić od znaku do rzeczy oznaczanej, to jest od czasu do wieczności, i mówić ze św. Ignacym: „Jak marna wydaje mi się ziemia, gdy patrzę na niebo!” Prawdziwie św. Augustyn w Sentencjach, sent. 270: „Między rzeczami doczesnymi a wiecznymi jest ta różnica, że rzeczy doczesne bardziej są kochane, zanim się je posiądzie, a tanieją, gdy nadejdą: nic bowiem nie nasyca duszy oprócz prawdziwej i pewnej wieczności niezniszczalnej radości; to zaś, co wieczne, bardziej żarliwie jest kochane po osiągnięciu niż pożądane, ponieważ tam miłość osiągnie więcej, niż wiara uwierzyła lub nadzieja zapragnęła.” Zob. rozmowę św. Augustyna na ten temat z jego matką Moniką, ks. IX Wyznań, rozdz. 10.
I DNI I LATA, to jest: Aby słońce, księżyc i gwiazdy były wskaźnikami wszystkich dni naturalnych, sztucznych, świątecznych, krytycznych, sądowych i targowych, a także lat księżycowych, słonecznych, wielkich, krytycznych itp., o czym piszą Cenzoryn i Makrobiusz. Tak św. Bazyli i Teodoret.
Werset 16: I uczynił Bóg dwa wielkie światła
16. I UCZYNIŁ DWA WIELKIE ŚWIATŁA, — słońce i księżyc. Choć bowiem księżyc jest mniejszy od wszystkich gwiazd z wyjątkiem Merkurego, to jednak ponieważ jest najbliższy i najpospolity ziemi, wydaje się większy od wszystkich innych, podobnie jak słońce. Ponadto księżyc przewyższa inne gwiazdy większą skutecznością i mocą działania na te niższe rzeczy. Tak św. Jan Chryzostom tutaj, homilia 6, Pereriusz i o. Clavius w swej Sferze, rozdz. 1, gdzie naucza, że ziemia zawiera w sobie wielkość księżyca trzydzieści dziewięć razy, tak że księżyc jest tylko trzydziestą dziewiątą częścią ziemi. Filozof Sekundus, trafnie zapytany przez cesarza Hadriana: „Czym jest słońce?”, odpowiedział: „Okiem nieba, blaskiem nie znającym zachodu, ozdobą dnia, rozdzielcą godzin. Czym jest księżyc? Purpurą nieba, rywalem słońca, wrogiem czarów, pociechą podróżnych, zwiastunem burz.” Lecz Epiktet powiedział temuż Hadrianowi: „Księżyc jest pomocnikiem dnia, okiem nocy; gwiazdy są losami ludzi.” Lecz to ostatnie stwierdzenie jest błędem astrologów. Szlachetniej Syrach 43,2 i dalej: „Słońce — mówi — jest naczyniem”, to jest narzędziem, instrumentem, „podziwu godnym Najwyższego, palącym góry, tchnącym ognistymi promieniami. Księżyc, wskaźnik pory i znak wieku. Od księżyca pochodzi znak dnia świątecznego. Naczynie zastępów na wysokości, jaśniejące chwalebnie na sklepieniu nieba”, to jest: Gwiazdy, które jaśnieją na sklepieniu, są jakby naczyniami, to jest bronią, zbrojnią Boga. „Piękno nieba jest chwałą gwiazd, oświetlając świat na wysokości Pan. Na słowa Świętego stoją do sądu”, to jest: Gwiazdy na Boży rozkaz stoją do sądu, to jest do wykonania Jego wyroku i rozkazu, „i nie ustaną na swoich strażach.” Gwiazdy bowiem, niczym żołnierze i strażnicy Boga, ustawicznie czuwają, baczne na każde Jego skinienie.
Symbolicznie, św. Bazyli, homilia 6 o Heksaemeronie: Księżyc — mówi — który nieustannie przybiera lub ubiera, jest symbolem niestałości i wskazuje, że wszystkie sprawy ludzkie, jako że są mu poddane i on nad nimi panuje, trwają w ciągłej zmianie: lecz słońce, zawsze do siebie podobne, jest symbolem umysłu stałego. Stąd Mędrzec: „Człowiek święty — mówi — trwa w mądrości jak słońce; bo głupiec zmienia się jak księżyc”, Syr 27,12.
Zadziwiająca rozległość niebios, a małość ziemi. I gwiazdy, — mianowicie aby razem z księżycem władały nocą i oświetlały ją, Ps 136,7. Astronomowie nauczają, że wysokość, a co za tym idzie wielkość sfer niebieskich i gwiazd, jest zadziwiająca, tak że ziemia, będąca centrum wszechświata, w porównaniu z nimi jest jak punkt: tak jak wszelkie bogactwa, dobra i radości ziemskie są jak punkt w porównaniu z niebieskimi i mają się do nich tak, jak kropla do całego morza.
Słońce jest odległe od ziemi o cztery miliony mil. Po pierwsze bowiem nauczają, że słońce zawiera w sobie całą wielkość ziemi sto sześćdziesiąt razy, i że jest odległe od ziemi o cztery miliony mil, czyli lig (przez milion rozumiem dziesięć razy sto tysięcy) i więcej: pomijam tu bowiem ułamkowe liczby; stąd wynika, że obwód i rozległość sfery słonecznej jest tak wielka, że słońce, przemierzając swój krąg w 24 godziny, przebiega w jednej godzinie 1 140 000 mil, to jest milion sto czterdzieści tysięcy mil: co jest tym samym, jak gdyby okrążyło obwód ziemi pięćdziesiąt razy. Obwód bowiem wypukłej sfery słońca zawiera 27 milionów i trzysta sześćdziesiąt tysięcy mil, które jeśli podzielisz przez 24 godziny, otrzymasz właśnie podaną liczbę i trochę więcej. Rozważ na podstawie tych rzeczy, jak wielki jest Bóg. „Słońce bowiem i księżyc w porównaniu ze Stwórcą mają się tak, jak komar i mrówka” — mówi św. Bazyli, homilia 6 o Heksaemeronie.
Firmament jest odległy od ziemi o osiemdziesiąt milionów mil. Po drugie nauczają, że ziemia jest odległa od wklęsłości firmamentu, czyli ósmego nieba gwiaździstego, o osiemdziesiąt milionów i pół miliona mil: a grubość firmamentu jest taka sama, mianowicie osiemdziesiąt milionów; jak wielka zatem musi być odległość, grubość i rozległość nieba dziewiątego, dziesiątego, a zwłaszcza nieba empirejskiego?
Gwiazda przebiega 42 miliony mil w każdej godzinie. Stąd po trzecie nauczają, że dowolny punkt na równiku i dowolna gwiazda umieszczona na równiku przebiega każdej godziny 42 miliony mil i ponadto jedną trzecią miliona, co jest tyle, ile jeździec przejeżdżający 40 mil dziennie mógłby pokonać w 2 904 latach: i znów tyle, jak gdyby ktoś w jednej godzinie dwa tysiące razy okrążył obwód ziemi. Niebo dziewiąte przemierza o wiele więcej przestrzeni i dlatego jest o wiele szybsze, a jeszcze bardziej dziesiąte, które uważają za pierwsze poruszające; rozważ zatem, jak szybki jest czas.
Jak wielka jest szybkość czasu? Czas bowiem jest tak szybki, jak szybki jest sam ruch pierwszego poruszającego, którego jest miarą; czas zatem jest unoszony daleko szybciej niż strzała czy kula wystrzelona z brązowej armaty: ta bowiem kula potrzebowałaby 40 dni, aby przebyć cały obwód ziemi, który gwiazda, jak powiedziałem, przebiega w jednej godzinie dwa tysiące razy; niczym błyskawica zatem leci nieodwołalny czas: niczym błyskawica jesteśmy niesieni i porywani z czasem ku wieczności. „Ty śpisz — mówi św. Ambroży o Psalmie 1 — a twój czas” nie śpi, lecz „idzie”; co więcej, leci.
Kamień młyński z firmamentu na ziemię w 90 lat. Stąd po czwarte wnioskują, że gdyby kamień młyński zaczął spadać z wypukłej powierzchni firmamentu ku ziemi, potrzebowałby dziewięćdziesięciu lat, aby spaść i dotrzeć do ziemi, nawet gdyby każdej godziny spadał na dwieście mil; większej bowiem przestrzeni w sposób naturalny nie mógłby przebyć. Podziel bowiem 460 milionów (taka jest bowiem odległość od ziemi do wypukłej powierzchni firmamentu) na dni i lata, przyznając każdej godzinie 200 mil, a przekonasz się, że tak jest.
Sześć klas wielkości gwiazd. Po piąte nauczają, że nie ma na firmamencie żadnej gwiazdy, która nie byłaby co najmniej osiemnaście razy większa od całego globu ziemskiego: co więcej, za opinią Ptolemeusza i Alfraganusa, dzielą wszystkie gwiazdy na sześć klas wielkości. Gwiazd pierwszej i najwyższej wielkości jest 17, z których każda jest większa od całej ziemi sto siedem razy; drugiej wielkości jest 45, z których każda jest większa od ziemi dziewięćdziesiąt razy; trzeciej wielkości jest 208, z których każda jest większa od ziemi siedemdziesiąt dwa razy; czwartej wielkości jest 264, z których każda jest większa od ziemi pięćdziesiąt cztery razy; piątej wielkości jest 217, z których każda jest większa od ziemi trzydzieści pięć razy. Szóstej i najniższej wielkości jest 249, z których każda jest większa od ziemi osiemnaście razy.
Ogromna rozległość nieba empirejskiego. Po szóste nauczają, że proporcja całego świata zawartego we wklęsłości firmamentu do zasięgu nieba empirejskiego jest o wiele mniejsza niż proporcja globu ziemskiego do samego firmamentu.
W osiem tysięcy lat nie wstąpiłoby się do nieba empirejskiego. Po siódme, z tego co powiedziano, wnioskują, że gdybyś żył dwa tysiące lat i codziennie wstępował wprost ku górze na sto mil, i to bez przerwy, po dwóch tysiącach lat nie dotarłbyś jeszcze do wklęsłości firmamentu (w dwa tysiące lat bowiem tą metodą pokonałbyś jedynie 73 miliony mil, a jest ich 80): i znów, po kolejnych dwóch tysiącach lat wstępując codziennie tę samą odległość, nie dotarłbyś od wklęsłości do wypukłości firmamentu: wreszcie po czterech tysiącach i więcej lat, wstępując codziennie tę samą odległość, nie dotarłbyś od wypukłości firmamentu do nieba empirejskiego. Te i więcej rzeczy naucza o. Krzysztof Clavius w swej Sferze, rozdz. 1.
Gdybyśmy zatem stali na jakiejś gwieździe, a tym bardziej w niebie empirejskim, i spoglądali w dół na ten maleńki glob ziemski, czyż nie zawołalibyśmy: Oto punkt, nad którym synowie Adama rozwierają paszcze niczym mrówki: oto punkt, który wśród śmiertelników jest dzielony mieczem i ogniem. O jak ciasne są granice śmiertelników, o jak ciasne są umysły śmiertelników! „O Izraelu, jak wielki jest dom Boży i jak ogromne miejsce Jego posiadania!” Spoglądaj zatem w dół na ten punkt i patrz w górę na obwód nieba: cokolwiek tu widzisz, jest małe i krótkotrwałe: myśl o rzeczach niezmierzonych i wiecznych. Któż, myśląc o tym, byłby tak szalony i głupi, aby niesprawiedliwie wydzierać bliźniemu punkt z tego punktu, mianowicie pole, dom czy jakąś inną rzecz, siłą lub podstępem, i przez to chciał oszukać i wykluczyć siebie z niezmierzonych przestrzeni sfer niebieskich? Kto wolałby punkt ziemi od ogromu niebios? Kto za cząstkę czerwonej lub białej ziemi (bo złoto i srebro nie są niczym innym) sprzedałby rozległe i jaśniejące pałace gwiazd? Jesteś zatem ubogi? Myśl o niebie; chorujesz? Znoś to, tak się idzie do gwiazd; jesteś wzgardzony, wyśmiewany, cierpisz prześladowanie? Znoś to, tak się idzie do gwiazd; wzdychaj, staraj się, pracuj, poć się trochę, tak się idzie do empireum.
Tak młody św. Symforian, gdy za cesarza Aureliana był prowadzony na męczeństwo, został ośmielony przez swą matkę tymi słowami: „Synu mój, synu mój, pamiętaj o życiu wiecznym, spojrzyj ku niebu i patrz na Tego, który tam króluje: życie bowiem nie jest ci zabierane, lecz zamieniane na lepsze.” Rozpalony tymi słowami, mężnie nadstawił kark katowi i jako męczennik wzleciał do nieba.
Podobnie w naszym wieku owa szlachetna matrona, skazana w Anglii na straszliwą śmierć za wiarę, aby mianowicie leżąc na ostrym kamieniu, była przygniatana ciężkim ciężarem nałożonym na nią, aż życie i dusza byłyby z niej wyciśnięte — podczas gdy inni się wzdragali, ona radośnie zaśpiewała łabędzi śpiew: „Tak krótka — powiedziała — jest droga, która prowadzi do nieba: po sześciu godzinach będę uniesiona ponad słońce i księżyc, będę deptać gwiazdy, wejdę do empireum.”
Tak św. Wincenty, wznosząc umysł ku niebu, zwyciężył, ba, wyśmiał wszystkie męki Dacjana; a gdy, rozciągnięty na torturach, został przez niego drwiąco zapytany, gdzie się znajduje: „Na wyżynach — rzekł — skąd z góry spoglądam na ciebie, wzdętego ziemską potęgą;” gdy Dacjan groził czymś gorszym: „Nie wydajesz mi się grozić — odparł — lecz ofiarowywać to, czego z całego serca pragnąłem.” Gdy zatem wytrwale znosił szpony, pochodnie i rozżarzone węgle na swym rozszarpanym ciele, rzekł: „Na próżno się trudzisz, Dacjanie: nie możesz wymyślić tak strasznych tortur, których nie byłbym gotów znieść. Więzienie, szpony, rozżarzone blachy i sama śmierć są zabawą i igraszką dla chrześcijan, nie torturą:” myślą bowiem o niebie.
Tak św. Menas, męczennik egipski, poddany okrutnym torturom, powiedział: „Nic nie może się równać z królestwem niebieskim; ani bowiem cały świat, zważony na równej szali, nie może się porównać z jedną duszą.”
Tak św. Apronianus, gdy u boku Męczennika Syzyniusza usłyszał głos zesłany z nieba: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie królestwo zgotowane wam od założenia świata;” poprosił o chrzest i tego samego dnia stał się Męczennikiem, którego dnia stał się chrześcijaninem.
Święci jako gwiazdy. Symbolicznie i tropologicznie, firmament jest Kościołem Świętym, który jest filarem i podporą prawdy, jak mówi Apostoł, 1 Tm 3,15, w którym słońcem jest Chrystus, księżycem Najświętsza Dziewica, gwiazdami stałymi pozostali Święci, którzy od Chrystusa jak od słońca otrzymują swe światło. Stąd nie są jak planety, które od czasu do czasu, ustawiając się pośrodku, zasłaniają i zakrywają nam słońce, i mają błędne ruchy i cofają się; lecz jak gwiazdy, które zawsze czczą słońce, to jest Chrystusa, ukazują Go i głoszą, świadcząc i chlubiąc się, że całe swe światło mają od Niego, i z Pawłem, zapominając o tym, co za nimi, zawsze pędzą naprzód prostą drogą.
I tak po pierwsze, jak gwiazdy są na niebie, tak Święci przebywają na niebie myślą i życiem, modlą się często i rozmawiają z Bogiem i aniołami. Stąd kochają samotność i uciekają od próżnych rozmów ludzkich i powabów świata. Po drugie, gwiazdy, choć są większe od całej ziemi, wydają się jednak małe z powodu swej odległości i wzniosłości; i im wyżej się znajdują, tym mniejsze się wydają: tak Święci są pokorni, i im świętsi, tym pokorniejsi. Stąd gwiazdy uczą nas cierpliwości — mówi św. Augustyn, komentując Psalm 95. Przytaczając bowiem ów fragment Apostoła, Flp 2: „Pośród narodu przewrotnego i zepsutego, wśród których jaśniejecie jako światła na świecie:” „Ile — mówi — ludzie wymyślają o samych ciałach niebieskich i księżycu? A one cierpliwie to znoszą. Obelgi rzuca się na gwiazdy: co one na to? Czyż się poruszają, czy nie kontynuują swych biegów? Ile pewni ludzie mówią o samych ciałach niebieskich? A one znoszą i tolerują to, i nie dają się poruszyć. Dlaczego? Ponieważ są na niebie. Tak i człowiek, który wśród narodu przewrotnego i zepsutego zachowuje słowo Boże, jest jako światło jaśniejące na niebie.” Jak zatem gwiazdy nie porzucają biegu wyznaczonego im przez Boga z powodu obelg ludzi: tak i sprawiedliwi nie powinni porzucać drogi cnoty, pobożności i gorliwości ukazanej im i zaszczepionej w nich przez Boga z powodu zniewag ludzi. Dlatego pobożny człowiek nie będzie czynił więcej z kpin szyderców, niż księżyc czyni z drwin chłopców czy szczekania psów, które na niego szczekają, gdy on świeci całą noc.
Po trzecie, gwiazdy uczą wzniosłości i niewzruszoności umysłu pośród tylu przeciwności i krzywd, aby niczym gwiazdy spoglądać w dół na wszystko, co się dzieje na świecie, zarówno złe, jak i dobre. Albowiem, jak mówi Augustyn w tym samym miejscu: „Tyle złych rzeczy się popełnia, a jednak gwiazdy nie zbaczają z góry, utwierdzane na niebie, poruszając się po niebiańskich szlakach, które im wyznaczył i ustanowił ich Stwórca: tak powinni czynić Święci, lecz jedynie jeśli ich serca są utwierdzane w niebie, jeśli naśladują tego, który mówi: Nasza ojczyzna jest w niebie. Ci zatem, którzy są na wyżynach i myślą o wyżynach, z samych tych myśli o rzeczach niebieskich stają się cierpliwi. I cokolwiek się dzieje na ziemi, nie troszczą się o to, aż ukończą swe drogi; i jak znoszą to, co spotyka innych, tak znoszą to, co spotyka ich samych, jako światła. Bo kto utracił cierpliwość, spadł z nieba.”
Po czwarte, gwiazdy świecą i oświetlają cały świat nocą, i zawsze równym światłem: tak i Święci jaśnieją w nocy tego wieku i ukazują wszystkim słowem i przykładem drogę cnoty i szlak do nieba, i to zawsze z jednakową pogodą umysłu i oblicza oraz ze stałością, zarówno w przeciwnościach, jak i w pomyślności. Ponadto światło gwiazd nie jest jak światło świecy, lampy czy pochodni, które żywi się łojem, olejem lub woskiem i je pochłania, a gdy się wyczerpie, gaśnie. Albowiem podobni do nich są ci, którzy dążą do cnoty ze względów cielesnych i ludzkich, dla zysków itp., na przykład aby być chwalonymi przez ludzi lub aby uzyskać godności lub bogactwa. Gdy bowiem te rzeczy ustaną, ustaje też ich cnota i pobożność; Święci świecą zawsze jak gwiazdy, ponieważ świecą od Boga i dla samego Boga: starają się bowiem podobać jedynie Bogu i szerzyć Bożą chwałę.
Po piąte, światło gwiazd jest najczystsze, tak jak same gwiazdy: tak Święci dążą do anielskiej czystości i nieskazitelności. Stąd jak w gwiazdach nie ma nic mglistego, ciemnego ani mrocznego, tak w Świętych nie ma melancholii, gniewu, zamętu, podejrzliwości; ponieważ na wszystko patrzą jasnymi i łagodnymi oczami niczym gwiazdy. Nie wiedzą, czym jest udawanie, oszustwo, złośliwość: miłość bowiem nie myśli nic złego. Dlatego wydają się być niemal bezgrzeszni.
Po szóste, światło słońca i gwiazd jest najszybsze; w jednej bowiem chwili rozchodzi się i rozprzestrzenia na cały świat: tak Święci są prędcy w dziełach Bożych, zwłaszcza mężowie apostolscy, którzy przez prowincje głosząc Ewangelię podróżują, do których słusznie odnosi się ów fragment Izajasza 18,2: „Idźcie, posłańcy prędcy, do narodu rozszarpanego i rozdartego, do ludu strasznego, po którym nie ma innego.”
Po siódme, światło gwiazd jest duchowe: tak duchowa jest mowa Świętych, jak i ich myśl i sposób życia. Po ósme, światło słońca i gwiazd, choćby oświetlało kloaki, gnojowiska, trupy i wychodki, nie plami się ani nie zaraża nimi ani trochę: tak Święci, żyjąc wśród grzeszników, nie kalają się ich grzechami, lecz raczej oświetlają ich i czynią ich do siebie podobnymi, to jest jaśniejącymi i świętymi. Po dziewiąte, światło słońca i gwiazd tak świeci, że zarazem ogrzewa. Stąd przez nie wszystko otrzymuje życie, siłę i wzrost: tak Święci rozpalają innych miłością i tak świecą, że płoną; lecz nie płoną, aby świecić, jak Chrystus mówi o św. Janie Chrzcicielu: „On był lampą płonącą i świecącą”, nie „świecącą i płonącą”, jak słusznie zauważa i wyjaśnia św. Bernard, kazanie o św. Janie Chrzcicielu: „Albowiem jedynie świecić jest próżnością, jedynie płonąć jest za mało, płonąć i świecić jest doskonałością.”
Wreszcie w chwale niebieskiej będą jaśnieć jak gwiazdy, jak naucza Apostoł, 1 Kor 15,41, i Daniel, rozdz. 12,3: „Ci, którzy są uczeni — mówi — będą jaśnieć jak blask firmamentu, a ci, którzy wielu nauczyli sprawiedliwości, jak gwiazdy na wieczność wieków.” Ponadto gwiazdy ukrywają swą substancję i ogromną wielkość, ukazując jedynie maleńkie światełko niczym iskierkę, przez które się ukazują i świecą. Tak też Święci ukrywają siebie i swe cnoty, łaskę i chwałę przed ludźmi i pragną pozostać w ukryciu. Dlatego ich dzieła wprawdzie jaśnieją, aby z nich ludzie chwalili Boga; lecz w taki sposób, że ukazują światło swych dzieł, a ukrywają własną osobę, od której dzieło pochodzi, o ile to od nich zależy: pragną bowiem nie być widziani, aby ludzie, widząc dzieło, a nie widząc sprawcy, przypisali je Bogu, który jest Ojcem wszelkiego światła, i Go wysławiali.
O dziele dnia piątego
Werset 20: Niech wody wydadzą
20. NIECH WODY WYDADZĄ ISTOTY PEŁZAJĄCE I LATAJĄCE.
NIECH WYDADZĄ. — Po hebrajsku iisretsu, to jest niech kipią i tryskają w wielkiej obfitości. Jest to słowo właściwe rybom i żabom, i oznacza ich zadziwiającą płodność, rozmnażanie się i zdolność rozrodczą. Stąd z powodu nadmiaru wilgoci ryby są niezdolne do nauki i tępe, i nie mogą być oswojone ani udomowione przez człowieka, mówi św. Bazyli, Homilia 7 o Heksaemeronie. Dalej mówi on, że żadne ze stworzeń rybiego rodzaju nie jest uzbrojone zębami tylko na połowie szczęki, jak wół czy owca: żadna bowiem ryba nie przeżuwa oprócz samego skarusa; lecz wszystkie są wyposażone w najostrzejszy rząd licznych zębów, aby — gdyby zachodziło opóźnienie przy żuciu — pokarm nie rozpuścił się pod wpływem wilgoci. Jedne żywią się mułem, inne wodorostami: jedna pożera drugą, a mniejsza jest pokarmem większej, i często obie stają się łupem trzeciej.
Tak wśród ludzi potężniejszy odziera słabszego, a ten z kolei staje się łupem jeszcze potężniejszego. Krab, chcąc pożreć mięso ostrygi, gdy ta otwiera swą muszlę ku słońcu, wrzuca do niej kamyk, aby nie mogła się zamknąć, i w ten sposób ją napada i pożera. Kraby są przebiegłymi złodziejami i rozbójnikami. Ośmiornica, przylgnąwszy do jakiejkolwiek skały, przybiera jej barwę; i tak łapie i pożera ryby płynące ku niej jak ku skale. Ośmiornice są hipokrytami, którzy z czystymi udają czystych, z nieczystymi udają nieczystych, z żarłokami udają żarłoków itd., i dlatego Chrystus nazywa ich drapieżnymi wilkami.
Ryby mówią: „Pójdźmy do morza Północnego. Jego bowiem woda jest słodsza niż innych mórz, ponieważ słońce, przebywając tam tylko krótko, nie wyczerpuje swoimi promieniami tego wszystkiego, co zdatne do picia. Stworzenia morskie bowiem lubują się w wodach słodkich: stąd często wpływają do rzek i oddalają się daleko od morza. Z tej przyczyny przedkładają Pont nad inne zatoki morskie, jako bardziej odpowiedni do wydawania i karmienia swego potomstwa.” Ucz się, o człowiecze, od ryb roztropności, abyś przewidywał to, co służy twojemu zbawieniu.
„Jeżowiec morski, gdy wyczuje nadchodzące zaburzenie wiatrów, bierze niemały kamyk, umacniając się pod nim jak pod kotwicą. Gdy żeglarze to zauważą, przepowiadają nadchodzącą burzę. Żmija szuka zaślubin z mureny morskiej i sykiem oznajmia swą obecność; a tamta biegnie do niej i łączy się z jadowitym stworzeniem. Co oznacza ta moja nauka moralna? Czy mąż jest surowy, czy pijak — niech go żona znosi. Ale niech i mąż posłucha: żmija wyrzuca z siebie jad z szacunku dla zaślubin; a ty nie odłożysz twardości swego ducha, swego okrucieństwa, swej srogości z szacunku dla związku małżeńskiego? Czy przykład żmii nie jest dla nas pożyteczny i w inny jeszcze sposób? Uścisk żmii i mureny jest swego rodzaju cudzołóstwem natury; niech więc ci, którzy knują przeciw cudzym małżeństwom, dowiedzą się, jakiemu gadowi są podobni.”
Z jakiej materii powstały ptaki? Możesz zapytać, czy ptaki zostały uczynione z wody. Kajetan i Kataryn zaprzeczają temu, sądząc, że ptaki zostały uczynione z ziemi: wydaje się bowiem, że to właśnie stwierdza rozdział 2, werset 19, i w tym wersecie tekst hebrajski sugeruje, że tylko ryby zostały wydane z wody; hebrajski tekst brzmi bowiem dosłownie: „Niech wody wydadzą istotę pełzającą (mianowicie ryby), a niech latające lata nad ziemią.” Lecz powszechna opinia św. Hieronima, Augustyna, Cyryla, Damasceńskiego i innych Ojców (oprócz Ruperta), których cytuje Pereriusz, głosi, że zarówno ptaki, jak i ryby zostały wydane z wody jako ze swego tworzywa; uczy tego bowiem jasno zarówno nasz przekład, jak i Septuaginta oraz Targum chaldejski, którzy wszyscy rozumieją w hebrajskim zaimek względny ascer, to jest „który” (jest to bowiem zwyczajne u Hebrajczyków), jakby powiedziano: „Niech wody wydadzą istotę pełzającą i latającą, która będzie latać nad ziemią.” Na miejsce w Księdze Rodzaju 2,19 odpowiem, gdy tam dojdziemy. Stąd Filon nazywa ptaki krewnymi ryb.
W czym ptaki i ryby są do siebie podobne? Zarzucisz, że ptaki i ryby są zupełnie różne i niepodobne: zatem nie wydaje się, by ptaki zostały uczynione z wody, lecz tylko ryby. Odpowiadam, zaprzeczając poprzednikowi: jest bowiem wielkie pokrewieństwo między ptakami a rybami, jak słusznie uczy św. Ambroży, Księga V Heksaemeronu, rozdział 14.
Po pierwsze, ponieważ woda, która jest miejscem ryb, i powietrze, które jest miejscem ptaków, są żywiołami sąsiednimi i pokrewnymi: oba bowiem są przezroczyste, wilgotne, miękkie, subtelne i ruchliwe. Stąd powietrze łatwo zamienia się w wodę, i odwrotnie, woda zamienia się w parę i chmurę: ptaki bowiem mają temperament powietrzny raczej niż wodny.
Po drugie, ponieważ zarówno ptakom, jak i rybom właściwa jest lekkość i zwinność. Czym bowiem dla ptaków są skrzydła, tym dla ryb są płetwy i łuski. Stąd też zarówno ptaki, jak i ryby nie mają pęcherza, mleka ani piersi, aby nie przeszkadzały w locie lub pływaniu.
Po trzecie, ruch jednych i drugich jest podobny: czym bowiem pływanie jest dla ryb, tym latanie jest dla ptaków, tak że ryby wydają się być ptakami wodnymi, a ptaki z kolei — rybami powietrznymi. Ponadto zarówno ptaki, jak i ryby kierują swój bieg i drogę ogonem, tak że ludzie zdają się od nich, a zwłaszcza od kani, nauczyć sztuki żeglarskiej, mówi Pliniusz, Księga X, rozdział 10.
Po czwarte, wiele ptaków jest wodnych, jak łabędzie, gęsi, kaczki, łyski, nurogęsi i zimorodki.
Wreszcie św. Augustyn odpowiada, Księga III O dosłownym znaczeniu Księgi Rodzaju, rozdział 3, i św. Tomasz, Część I, Kwestia 71, artykuł 1, że ryby zostały uczynione z wody gęstszej; ptaki zaś z wody bardziej rozrzedzonej, która zbliża się do natury powietrza.
Następnie św. Bazyli podziwia, jak woda morska jest zamieniana w sól, jak koral jest ziołem w morzu, lecz wydobyty na powietrze zastyga w kamień; jak natura wcisnęła kosztowne perły w bezwartościowe ostrygi; jak z krwi bezwartościowej małej purpury powstaje kolor purpurowy, którym barwi się szaty królów; jak przylga, malutka rybka, jeśli przylgnie do kilu okrętu, zatrzymuje statki, nawet pędzone silnym wiatrem, i czyni je nieruchomymi. To wszystko od św. Bazylego, Homilia 7. To samo o przylędze podaje Pliniusz, Plutarch i Aldrovandus, przypisując przyczynę ukrytej właściwości wszczepionej przez naturę w przylgę, takiej, jaka jest w magnesie do przyciągania żelaza i wskazywania bieguna.
Dalej, z tego wszystkiego św. Bazyli uczy, po pierwsze, aby podziwiać moc, mądrość i hojność Boga w tym teatrze morza i składać Mu nieustanne dziękczynienia za tyle dobrodziejstw, ile jest ryb, a nawet kropel w morzu. Po drugie, ukazuje, jak powinniśmy z ryb i innych zwierząt oraz poszczególnych stworzeń czerpać stosowne nauki życiowe i wszystkie ich dary oraz działania stosować do kształtowania obyczajów: zostały bowiem dane człowiekowi przez Boga zarówno jako zwierciadło, jak i jako pomoc.
Tak Mędrzec w Księdze Przysłów 6,6 posyła leniwego człowieka do mrówek: „Idź, powiada, do mrówki, leniwcze, przypatrz się jej drogom i nabądź mądrości, która choć nie ma wodza, ani nauczyciela, ani władcy, przygotowuje sobie pokarm w lecie i zbiera w żniwa to, co będzie jadła.”
ISTOTĘ PEŁZAJĄCĄ DUSZY ŻYWEJ — to jest istotę pełzającą mającą duszę istoty żywej, czyli zwierzęcia czującego. Nazywa ryby „istotami pełzającymi,” ponieważ ryby nie mają nóg, lecz brzuchem przylegają do wód, jakby pełzały i wiosłowały.
Płazy należy zaliczyć do ryb. Do ryb zalicz płazy, takie jak bobry, wydry i hipopotamy; które choć mają nogi, to jednak nie chodzą na nich, gdy są w wodzie, lecz używają ich do wiosłowania podczas pływania.
Werset 21: I stworzył Bóg wielkie potwory morskie
21. I STWORZYŁ BÓG WIELKIE POTWORY MORSKIE. „Cete” (potwory morskie) po hebrajsku nazywane są tanninim, co oznacza smoki i wszelkie olbrzymie zwierzęta, zarówno lądowe, jak i wodne, takie jak wieloryby, które są jakby smokami wodnymi. Tak więc nazwa „cete” jest wspólna dla wszystkich wielkich ryb waleniowatych, jak uczy Gesner.
Żydzi przez tanninim rozumieją największe wieloryby, których — jak mówią — tylko dwa zostały stworzone (aby, gdyby było ich więcej, nie pożarły wszystkich ryb i nie pochłonęły wszystkich okrętów), mianowicie samicę, którą Bóg zabił i zachowuje dla sprawiedliwych na ucztę w czasach Mesjasza; oraz samca, którego zachowuje, aby z nim igrał o pewnych porach każdego dnia, zgodnie z tym miejscem Psalmu 104: „Ten smok, którego stworzyłeś, aby z nim igrać,” po hebrajsku: „abyś z nim igrał.” Tę bajkę zaczerpnęli z IV Księgi Ezdrasza, rozdział 6, jak podają Lyra i Abulensis. Takie to brednie owych „mędrców.”
Zwróć uwagę na wyrażenie „wielkie potwory morskie”: gdy bowiem wznoszą swe grzbiety nad wodę, dają widok olbrzymiej wyspy, mówią św. Bazyli i Teodoret.
I WSZELKĄ DUSZĘ ŻYWĄ I RUCHOMĄ. — „I” tutaj znaczy „to jest,” jakby powiedzieć: Bóg stworzył wszelkie żywe zwierzę w wodach, które mianowicie ma w sobie zasadę ruchu, to jest duszę, dzięki której może poruszać się z własnego popędu, i dlatego nazywa się „ruchomym.”
Werset 22: I błogosławił im
22. I BŁOGOSŁAWIŁ IM, MÓWIĄC: ROŚNIJCIE I MNÓŻCIE SIĘ. Bożym błogosławieniem jest czynienie dobra; Bóg zaś uczynił dobro rybom i ptakom właśnie przez to, że udzielił im pożądania, siły i zdolności do rodzenia sobie podobnych, aby — skoro nie mogą trwać wiecznie jako jednostki same w sobie, lecz muszą umrzeć — przetrwały przynajmniej w swoim potomstwie i w ten sposób posiadały pewien rodzaj wieczności: każda bowiem rzecz pożąda swego zachowania i trwałości. Stąd wyjaśniając dalej, dodaje: „Rośnijcie,” nie wielkością (tę bowiem właściwą otrzymały w swoim pierwszym stworzeniu), lecz, jak jest po hebrajsku, „bądźcie płodne,” albo „rozmnażajcie się,” abyście pomnożyły się w liczbę; a wy, o ryby, napełnijcie wody.
Dlaczego płodność ryb jest większa niż ptaków? Płodność bowiem ryb jest większa niż ptaków; a płodność ptaków jest większa niż zwierząt lądowych; ponieważ, jak mówi Arystoteles, Księga III O rodzeniu zwierząt, rozdział 11, wilgoć, w którą obfitują ryby, ma naturę bardziej zdolną do kształtowania i formowania potomstwa niż ziemia.
Dodaj do tego, że ryby i ptaki rozmnażają się przez jaja, które łatwiej mnożą się w łonie niż płody, które zwierzęta lądowe noszą w swej macicy. Stąd zapisano, że Bóg błogosławił ptakom i rybom, a nie zwierzętom lądowym: choć, jak słusznie zauważa św. Augustyn, Księga III O dosłownym znaczeniu Księgi Rodzaju, rozdział 13, to, co wyrażono w jednym przypadku, powinno być w równym stopniu rozumiane w drugim podobnym przypadku.
O człowieku zaś zapisano, że Bóg go pobłogosławił, zarówno dlatego, że człowiek jest panem wszystkich zwierząt, jak i dlatego, że człowiek miał być rozsiany po wszystkich krainach ziemi, podczas gdy inne zwierzęta z natury nie znoszą pewnych ziem.
Czy feniks jest ptakiem jedynym w swoim rodzaju? Zarzucisz: Feniks jest jedynym ptakiem swego rodzaju na świecie: zatem nakaz „rośnijcie i mnóżcie się” nie jest w jego przypadku prawdziwy. Odpowiadam na poprzednik: że feniks istnieje, twierdziło wielu starożytnych, nie tyle z pewnej wiedzy, co z powszechnej pogłoski. Lecz późniejsi filozofowie i przyrodnicy, którzy pisali dokładnie o ptakach, wśród których ostatni i najdokładniejszy jest Ulysse Aldrovandi, uważają feniksa za bajkę i wieloma argumentami dowodzą, że nie istnieje i nigdy nie istniał. Feniks zatem jest ptakiem nie rzeczywistym, lecz symbolicznym, jak pokażę w rozdziale 7, werset 2.
Św. Bazyli, Homilia 8 o Heksaemeronie, a za nim św. Ambroży, Księga V Heksaemeronu, opisuje i podziwia, po pierwsze, pracowitość pszczół w budowaniu plastrów, zbieraniu miodu, porządkowaniu go, strzeżeniu itd. Po drugie, nocne warty żurawi, które pełnią na zmianę w nocy, aby obchodzić i strzec pozostałych, gdy śpią. Gdy bowiem upłynął wyznaczony czas, ta, która czuwała, wydaje okrzyk, kładzie się do snu; inna zajmuje jej miejsce i czuwając oddaje pozostałym bezpieczeństwo, które od nich otrzymała. Lecą w ustalonym szyku jakby w bojowym ordynku: jedna prowadzi jak wódz, a gdy upłynął jej wyznaczony czas służby, przechodzi na tył całego szyku i ustępuje dowództwo tej, która leci tuż za nią.
Po trzecie, zwyczaje bocianów, które przylatują i odlatują o stałej porze; towarzyszą im wrony i bronią ich przed innymi ptakami. Znakiem udzielonej ochrony jest to, że wrony wracają z ranami. Ponadto bociany pielęgnują swoich starzejących się rodziców, owijając ich własnymi piórami, hojnie dostarczając im pokarm i podtrzymując ich z obu stron swoimi skrzydłami. „Taki jest pojazd synowskiej pobożności,” mówi św. Ambroży.
Po czwarte, niech nikt nie opłakuje swego ubóstwa, jeśli rozważy jaskółkę, która zbiera słomę w dziobie i nosi ją do budowy swego gniazdka: a ponieważ nie może przenosić błota nogami (gdyż ma je tak krótkie i małe, że wydaje się nie mieć ich wcale; i dlatego ledwie może stać nieruchomo, lecz prawie zawsze zdaje się latać), moczy końce piór w wodzie, potem tarza się w pyle i w ten sposób przyrządza sobie błoto, z którego buduje gniazdko, a złożywszy tam jaja, wylęga pisklęta; a jeśli któremuś z nich uszkodzono oczy, umie przywrócić im wzrok ziołem glistnikiem.
Po piąte, zimorodek składa jaja nad brzegiem morza mniej więcej w środku zimy, gdy szaleją wiatry i burze, a wtedy natychmiast wiatry i burze milkną i usypiają, a morza uspokajają się na siedem pełnych dni, podczas których zimorodek wysiaduje jaja i wylęga pisklęta, a potem następuje kolejnych siedem pogodnych dni, w czasie których karmi młode. Stąd żeglarze bezpiecznie wówczas żeglują. I dlatego poeci nazywają spokojne i pogodne dni „dniami alkionowymi.” Zimorodek uczy nas pokładać nadzieję w Bogu: jeśli bowiem On zapewnia taką pogodę jednej małej ptaszynie, czego nie uczyni dla człowieka, który Go wzywa?
Po piąte, synogarlica, nie łącząc się z żadnym innym po śmierci swego towarzysza, uczy wdowy pozostawać czystymi i nie dążyć do małżeństwa z innym mężczyzną.
Po szóste, orzeł jest srogi wobec swoich piskląt, szybko je opuszcza, a niekiedy nawet wyrzuca z gniazda: stąd jest symbolem rodziców okrutnych wobec swoich dzieci. Natomiast łagodni wobec dzieci są podobni do przepiórek, które towarzyszą swoim pisklętom nawet wtedy, gdy już potrafią latać, i przez pewien czas dostarczają im pokarmu.
Po siódme, sępy są długowieczne (żyją bowiem zwykle sto lat) i rozmnażają się bez kopulacji. Możesz powołać się na nie przeciwko poganom, którzy mówią: Jak mogła Najświętsza Dziewica, pozostając dziewicą, porodzić Chrystusa? To samo mówi św. Ambroży, Księga V Heksaemeronu, rozdział 20. Co więcej, Elian, Księga II O zwierzętach, rozdział 40; Horus, Księga I, Hieroglify; Izydor, Księga XII; Orygenes, rozdział 7, i inni, których cytuje Aldrovandi, podają, że wszystkie sępy są samicami i że poczynają i rodzą z wiatru bez samca. Lecz że wszystkie te twierdzenia są bajkami, wykazuje Albert Wielki, a za nim Aldrovandi, Księga III Ornitologii, strona 244. Sępy bowiem są zwierzętami doskonałymi, które wszystkie na mocy powszechnego prawa natury posiadają obydwie płcie i przez nie rodzą się i rozmnażają, jak inne ptaki. Ponadto sępy mają potężny węch i wyczuwają padlinę z setek mil, a nawet zza morza, i przylatują do niej: zdają się nawet przepowiadać rzeź; stąd w wielkich stadach podążają za wojskami i obozami.
Po ósme, nietoperz jest czworonogiem, a jednak uskrzydlonym, jakby był ptakiem: stąd rodzi żywe młode, jako czworonóg; a skrzydła ma nie podzielone na pióra, lecz ciągłe jak skórzana błona. Ci, którzy są mądrzy w rzeczach próżnych, a nie w prawdziwych i trwałych, są podobni do nietoperzy i sów; jak sowy bowiem ich wzrok słabnie, gdy świeci słońce, a wyostrza się w cieniu i samej ciemności.
Po dziewiąte, kogut, ów stróż, budzi cię rano, abyś wstał do wykonania swoich prac, wołając ostrym głosem, swoim pianiem zwiastując słońce zbliżające się jeszcze z daleka, budząc się z wędrowcami o poranku i wyprowadzając rolników z ich domów do pracy i żniwa.
Po dziesiąte, gęś jest zawsze czujna i najostrzej wyczuwa to, co umyka innym. Stąd niegdyś w Rzymie gęsi obroniły Kapitol przed podkradającymi się Galami, budząc swoim krzykiem śpiących strażników. Dlatego św. Ambroży, Księga V Heksaemeronu, rozdział 13: „Słusznie, powiada, im (gęsiom), o Rzymie, zawdzięczasz swoją władzę. Twoi bogowie spali, a gęsi czuwały. Dlatego w owe dni składasz ofiarę gęsi, nie Jowiszowi. Niech bowiem twoi bogowie ustąpią przed gęsiami, od których wiedzą, że byli bronieni, aby i sami nie zostali przez wroga pojmani.”
Po jedenaste, wojsko szarańczy na jeden sygnał wznosi się całe naraz w powietrze i rozłożywszy się obozem na całej szerokości pola, nie pożera plonów, dopóki nie zostanie mu to dane przez Boga i jakby nakazane. Bóg zsyła lekarstwo, którym jest ptak seleukis, który przylatując w stadach, pożera szarańczę.
Ponadto, jaki jest sposób śpiewania cykady i jakiego rodzaju? Oddaje się ona śpiewowi szczególnie w południe, wciągając powietrze, co dzieje się przy rozszerzeniu klatki piersiowej, wydając dźwięk.
Po dwunaste, owady (takie jak pszczoły, osy), tak zwane, ponieważ wykazują na całym ciele pewne nacięcia, czyli wcięcia, nie mają płuc i dlatego nie oddychają, lecz odżywiają się powietrzem przez wszystkie części swego ciała. Dlatego jeśli zostaną nasączone oliwą, to jest olejem wytłoczonym z oliwek, giną, gdy ich przewody zostaną zatkane: jeśli natychmiast pokropisz je octem, ożywają po otwarciu otworów.
Po trzynaste, kaczki, gęsi i inne ptaki pływające mają nogi nie rozdzielone, lecz ciągłe i rozpostarte jak błona, aby łatwiej mogły unosić się i pływać. Łabędź, zanurzając swą długą szyję w głęboką wodę, uprawia rybołówstwo, polując na ryby.
Jedwabniki jako typ zmartwychwstania. Po czternaste, jedwabniki są dowodem i typem zmartwychwstania. W nich bowiem najpierw z nasienia rodzi się mały robaczek, z niego powstaje gąsienica, z gąsienicy jedwabnik, który napełnia się liśćmi morwy, a gdy jest pełny, przędzie nici jedwabiu, które wysnuwa ze swych wnętrzności, i uformowawszy kokon, zamykając się w nim umiera, a gdy upłynie czas, ożywa, i rozwinąwszy skrzydła staje się motylem, i zostawiwszy nasienie w kokonie, odlatuje. Tak mówi Bazyli.
Dodaj cudownie melodyjne ptaki: papugę, kosa, strzyżyka, a zwłaszcza słowika, który jest tak mały, że wydaje się nie być niczym innym jak głosem — ba, czystą muzyką — o którym św. Ambroży mówi, Księga V Heksaemeronu, rozdział 20: „Skąd, powiada, pochodzi głos papugi i słodycz kosów? Oby przynajmniej słowik zaśpiewał, aby zbudzić śpiącego ze snu. Ten bowiem ptak ma zwyczaj oznajmiać wschód świtającego dnia i przynosić obfitszą radość o brzasku.” I dalej, rozdział 5: „Jak to jest, powiada, że wy, łyski, które lubujecie się w morskich głębiach, uciekacie, gdy wyczujecie zaburzenie morza, i bawicie się na płyciznach? Sama czapla, która przywykła trzymać się bagien, opuszcza swoje znane siedliska i lękając się deszczów, leci ponad chmury, aby nie mogła odczuć burz chmurnych.”
O dziele dnia szóstego
Szósty dzień dał mieszkańców ziemi, tak jak piąty dał mieszkańców wodzie i powietrzu. Ogniowi zaś żadnych mieszkańców nie dano: ani bowiem salamandra, ani żadne inne zwierzę nie może żyć ani przetrwać w ogniu, jak uczy Galen, Księga III O temperamentach, i Dioskurydes, Księga II, rozdział 56, gdzie Mattioli mówi, że sam tego doświadczył, wrzuciwszy wiele salamander w ogień, które szybko spłonęły. Podobnie pyraustae, czyli świetliki, które są nieco większe od much, żyją w ogniu tylko przez krótki czas; rodzą się bowiem w piecach miedzianych na Cyprze i w nich skaczą i chodzą przez ogień, lecz rychło giną, odlatując od płomienia, jak świadczy Arystoteles, Księga V, Historia zwierząt, rozdział 19.
Werset 24: Niech ziemia wyda istoty żywe
24. NIECH ZIEMIA WYDA ISTOTĘ ŻYWĄ, — to jest żywe zwierzęta; jest to synekdocha. Dalej, „niech ziemia wyda,” nie jakby ziemia była przyczyną sprawczą: tą bowiem był sam Bóg, lecz raczej przyczyną materialną, jakby powiedział: Niech zwierzęta wyłonią się, wynurzą, wyrosną i wyjdą z ziemi.
Czy wszystkie gatunki wszystkich zwierząt zostały stworzone w szóstym dniu? Możesz zapytać, czy absolutnie wszystkie gatunki zwierząt lądowych zostały stworzone przez Boga w tym szóstym dniu. Odpowiadam po pierwsze, że absolutnie wszystkie gatunki zwierząt lądowych, które są doskonałe i jednorodne, to jest które mogą rodzić się przez połączenie samca i samicy z jednego tylko gatunku, zostały stworzone w tym dniu: tak powszechnie uczą komentatorzy i scholastycy. I dowodzi się tego, ponieważ wymagała tego doskonałość wszechświata. Bóg bowiem w ciągu tych sześciu dni doskonale ustanowił i ozdobił ten wszechświat; skąd wynika, że w ciągu tych sześciu dni stworzył wszystko, to jest wszystkie gatunki rzeczy. I stąd mówi się, że w siódmym dniu zaprzestał, mianowicie tworzenia nowych gatunków.
Stworzono także zwierzęta jadowite. Mówię po drugie, że w konsekwencji w tym szóstym dniu wszystkie bestie jadowite, jak węże, i wzajemnie sobie wrogie oraz mięsożerne, jak wilk i owca, zostały stworzone, i to stworzone z tą wrogością i naturalną antypatią: ta bowiem antypatia jest im naturalna.
I tak przed grzechem Adama natura wilka była wroga owcy i zadałby jej śmierć: jednakże Opatrzność Boża zadbałaby, aby to nie nastąpiło, zanim gatunek nie rozmnożył się dostatecznie, aby nie wyginął. Tak św. Tomasz, Część I, Kwestia 69, artykuł 1, odpowiedź 2, i św. Augustyn, Księga III O dosłownym znaczeniu Księgi Rodzaju, rozdział 16, choć sam Augustyn zdaje się to odwoływać w Księdze I Odwołań, rozdział 10, i twierdzić, że do naturalnego porządku należy, aby wszystkie zwierzęta żywiły się roślinami, zgodnie z tym, co powiedziano w Księdze Rodzaju 1,30; lecz z nieposłuszeństwa człowieka wynikło, że jedne stały się pokarmem dla drugich. Tak samo uważa Pereriusz i Abulensis w rozdziale 13, gdzie obszernie omawia te sprawy. Tego samego zdania wydaje się być Grzegorz z Nyssy, Mowa 2 O stworzeniu człowieka. Tego samego wyraźnie uczy Juniliusz: „Z tego, powiada, że Bóg rzekł: Oto dałem wam wszelkie zioło, jasne jest, że ziemia nie wydała niczego szkodliwego, żadnego ziela trującego i żadnego drzewa jałowego. Po drugie, że nawet ptaki nie żyły z chwytania słabszych ptaków, ani wilk nie krążył wokół owczarni szukając ofiar, ani proch nie był chlebem węża; lecz wszystkie stworzenia zgodnie żywiły się ziołami i owocami drzew.”
Lecz wcześniejsza opinia, którą podałem, jest prawdziwsza. Przyczyny, dla których Bóg stworzył stworzenia jadowite, są następujące: po pierwsze, aby wszechświat był pełny wszelkiego rodzaju rzeczy; po drugie, aby dzięki nim jaśniej zajaśniała dobroć innych rzeczy: dobro bowiem jaśniej błyszczy, gdy zestawione jest ze złem; po trzecie, ponieważ są one użyteczne do lekarstw i do innych celów. Tak bowiem z żmii powstaje teriaka (antidotum). Tak Damasceński, Księga II O wierze, rozdział 25. Zob. św. Augustyn, Księga I O Księdze Rodzaju przeciw manichejczykom, 16.
Dlaczego niektóre zwierzęta rodzą się z gnicia. Mówię po trzecie, że drobne zwierzęta, które rodzą się z potu, wydechu lub gnicia, takie jak pchły, myszy i inne robaczki, nie zostały stworzone w tym szóstym dniu formalnie, lecz potencjalnie i jakby w zasadzie nasiennej; ponieważ mianowicie w tym dniu stworzone zostały te zwierzęta, z których określonej dyspozycji te miały naturalnie powstać: tak św. Augustyn, Księga III O dosłownym znaczeniu Księgi Rodzaju, rozdział 14, choć przeciwnego zdania wydaje się być św. Bazyli w Homilii 7.
Z pewnością bowiem, aby pchły i podobne robaki, które teraz nękają ludzi, zostały stworzone w owym czasie, byłoby sprzeczne z najszczęśliwszym stanem niewinności.
Zauważ, że w małych zwierzętach wspaniałość Boga jaśnieje w równym stopniu, a niekiedy nawet bardziej, niż w wielkich.
Posłuchaj Tertuliana, Księga I Przeciw Marcjonowi, rozdział 14: „Lecz gdy wyśmiewasz nawet mniejsze zwierzęta, które najwyższy Twórca celowo powiększył w pomysłowości lub sile, ucząc nas w ten sposób doceniać wielkość w małości, tak jak moc w słabości, według Apostoła; naśladuj, jeśli potrafisz, budowle pszczoły, stajnie mrówki, sieci pająka, nici jedwabnika; znieś, jeśli potrafisz, te właśnie stworzenia twego łoża i maty — trucizny biedronki, żądła muchy, trąbkę i lancę komara: jakie będą większe stworzenia, skoro tak małe albo ci pomagają, albo ci szkodzą, tak że nie powinieneś gardzić Stwórcą nawet w małych rzeczach?”
Tak Chryzyp, jak poświadcza Plutarch w Księdze V O naturze, powiedział, że pluskwy i myszy są bardzo pożyteczne dla człowieka; przez pluskwy bowiem jesteśmy budzeni ze snu, a przez myszy upominani, abyśmy zachowywali staranność w przechowywaniu naszego mienia.
Św. Augustyn, w Wykładzie Psalmu 148: „Niech wasza miłość zważy, powiada: kto ułożył członki pchły i komara, tak że mają swój porządek, swoje życie, swój ruch? Rozważ jakiekolwiek jedno maleńkie stworzonko, jakie chcesz, choćby najdrobniejsze: jeśli rozważysz porządek jego członków i ożywienie życia, dzięki któremu się porusza, ono samo w swoim imieniu ucieka od śmierci, kocha życie; szuka przyjemności, unika przykrości, posługuje się różnymi zmysłami, jest żywotne w ruchu sobie właściwym. Kto dał komarowi żądło, którym ssie krew? Jak cienka jest rurka, przez którą pije? Kto to urządził? Kto to uczynił? Drżysz przed rzeczami najmniejszymi — chwal Wielkiego.”
Ani zwierzęta mieszane. Mówię po czwarte, że zwierzęta mieszane, to jest zwierzęta zrodzone z kopulacji różnych gatunków, takie jak muł z klaczy i osła, ryś z wilka i łani, tityrus z kozła i owcy, lampart z lwicy i pantery — te, mówię, nie muszą być uznane za stworzone w tym szóstym dniu: i w istocie jest pewne, że nie wszystkie z nich zostały wówczas stworzone. Tak Rupert, Molina i inni, choć Pereriusz tutaj broni przeciwnej opinii.
Teza ta jest dowodzona po pierwsze dlatego, że w Afryce codziennie rodzą się nowe gatunki potworów, i więcej będzie się rodzić w przyszłości, i mogą powstawać z nowego krzyżowania się różnych gatunków czy zwierząt. Po drugie, ponieważ takie krzyżowanie jest sprzeczne z naturą i cudzołożne, skąd zostało zakazane Żydom w Księdze Kapłańskiej 19,19. Po trzecie, ponieważ uważa się, że zwierzęta te zostały dostatecznie stworzone, gdy stworzone zostały inne gatunki, z których krzyżowania miały potem powstać. Po czwarte, ponieważ o mułach uczą Hebrajczycy z Księgi Rodzaju 36,24, że zostały odkryte długo po tym szóstym dniu świata, przez Anę na pustyni, z kopulacji klaczy z osłami.
WEDŁUG RODZAJU SWEGO — to jest według swego własnego rodzaju, mianowicie według swego gatunku, jak dalej wynika, jakby powiedział: Niech ziemia wyda żywe zwierzęta według każdego z ich poszczególnych gatunków: albo, niech ziemia wyda poszczególne gatunki zwierząt lądowych.
Te gatunki wylicza i rozważa św. Bazyli, Homilia 9 o Heksaemeronie, a za nim św. Ambroży, Księga VI Heksaemeronu, rozdział 4, gdzie między innymi mówi: „Niedźwiedzica, choć podstępna, jak mówi Pismo (jest bowiem bestią pełną chytrości), podaje się jednak, że rodzi z łona bezkształtne młode, lecz językiem kształtuje nowo narodzone i formuje je na podobieństwo i obraz samej siebie: ty nie możesz wychować swoich dzieci, aby były podobne do ciebie?”
Tenże niedźwiedź, gdy dotknie go ciężka rana, umie sam się leczyć, przykładając do ran zioło zwane phlomos, aby uzdrowić się samym dotykiem. Wąż również, jedząc koper włoski, odpędza nabytą ślepotę. Żółw, pożywiwszy się ciałem węża, gdy zauważy, że jad się w nim rozchodzi, stosuje lebiodkę jako lekarstwo na swe uzdrowienie.
Możesz też zobaczyć lisa leczącego się sokiem sosny. Pan woła u Jeremiasza 8: „Synogarlica i jaskółka, wróble polne, zachowały czasy swego przybycia; lecz mój lud nie poznał wyroków Pana.”
Mrówka również umie rozpoznawać czas pogody: bo przewidując ją, wynosi na zewnątrz zawilgocone zapasy, aby wyschły na stałym słońcu. Woły, gdy zbliża się deszcz, umieją trzymać się przy żłobach; kiedy indziej wyglądają na zewnątrz i wyciągają szyje poza żłoby, aby pokazać, że chcą wyjść, gdyż nadchodzi pogodniejszy powiew.
„Owca, gdy zbliża się zima, nienasycona w pokarmie, łapczywie chwyta trawę, bo przeczuwa surowość i jałowość nadchodzącej zimy. Jeż, gdy wyczuje jakieś niebezpieczeństwo, zamyka się w swoich kolcach i skupia się w swą własną broń, tak że ktokolwiek spróbuje go dotknąć, zostanie zraniony. Tenże jeż, przewidując przyszłość, przygotowuje sobie dwa otwory oddechowe, tak że gdy wie, iż będzie wiał wiatr północny, zatyka otwór północny: gdy wie, że wiatr południowy oczyści niebo z chmur, udaje się do otworu północnego, aby uniknąć wiatrów wiejących ku niemu i z tamtej strony szkodliwych. Jak wspaniałe są Twoje dzieła, Panie! Wszystko uczyniłeś w mądrości.”
Dodaje o tygrysicy, która ściga tego, kto porwał jej młode: gdy widzi, że jest bliski schwytania, rzuca szklaną kulę. A ona, zwiedzona swoim własnym odbiciem (które widzi w szkle i myśli, że to jej młode), siada jakby chcąc karmić niemowlę: tak oszukana oddaniem macierzyńskim, traci i zemstę, i potomstwo. Tygrysica zatem uczy, choć jest sroga, jak bardzo rodzice powinni kochać swoje dzieci i nie pobudzać ich do gniewu.
Następnie przechodzi do psów, które z tropów z zadziwiającą bystrością wyczuwają zająca i go ścigają. Przytacza przykłady psów, które wykryły i pomściły morderców swoich panów, i dodaje: „Jaką godną zapłatę oddajemy naszemu Stwórcy, którego pokarmem się karmimy, a Jego krzywdy pomijamy, i często wrogom Boga ofiarowujemy te uczty, które od Boga otrzymaliśmy?”
Jagniątko częstym beczeniem przywołuje nieobecną matkę, aby wydobyć głos tej, która odpowie; choć przebywa wśród wielu tysięcy owiec, rozpoznaje głos swego rodzica i spieszy do matki; i ona również, wśród wielu tysięcy jagniąt, rozpoznaje swego jedynego syna cichym świadectwem uczucia. Pasterz błądzi w rozróżnianiu owiec; jagniątko nie umie błądzić w rozpoznawaniu matki. Szczenię nie ma jeszcze zębów, a jednak, jakby je miało, własną paszczą próbuje się bronić. Jeleń nie ma jeszcze rogów, a jednak czołem nie przyjmuje zaczepek wraz z innymi, lecz próbuje i gardzi tym, czego jeszcze nie doświadczył; on ani nie podchodzi do wczorajszego pokarmu, ani nigdy nie wraca do resztek swego łowu. Pantera jest gwałtowna, porywcza i szybka, a zatem giętka i zwinna. Niedźwiedź jest bardzo ociężały, samotny i chytry.
BYDŁO — to jest zwierzęta domowe i oswojone: po hebrajsku nazywane bowiem behemot i przeciwstawiane bestiom, to jest dzikim zwierzętom ziemi, które Grecy tutaj tłumaczą jako theria.
Co tropologicznie oznacza dzieło sześciu dni. Tropologicznie dzieło stworzenia w sześciu dniach oznacza dzieło usprawiedliwienia człowieka. W pierwszym dniu zatem stworzone jest światło, to jest grzesznikowi wlane zostaje oświecenie, dzięki któremu widzi on brzydotę grzechu i niebezpieczeństwo swego stanu oraz wieczności. W drugim dniu powstaje firmament, to jest grzesznikowi wszczepiona jest bojaźń Boża i bojaźń sądu, która oddziela wody górne, to jest pożądanie rozumne, od dolnych, to jest od pożądania zmysłowego, tak że choć zmysłem pożąda rzeczy ziemskich, to jednak duchem jest niesiony ku niebieskim. W trzecim dniu ziemia, to jest człowiek pokryty wodą, to jest pożądliwością, zostaje odsłonięta, tak że choć ją ma, nie jest przez nią przytłoczony, i czuje ją, lecz nie wyraża zgody: stąd rodzi zalążki cnót. W czwartym dniu powstaje słońce, to jest człowiekowi wszczepiona zostaje miłość; i księżyc, to jest wiara pełna blasku; i Gwiazda Wieczorna, to jest nadzieja; i Saturn, to jest umiarkowanie; i Jowisz, to jest sprawiedliwość; i Mars, to jest męstwo; i Merkury, to jest roztropność — wraz z innymi gwiazdami, to jest cnotami. W piątym i szóstym dniu powstają istoty żywe: po pierwsze ryby, to jest ludzie dobrzy, lecz bardzo niedoskonali, bo pogrążeni w troskach świata; po drugie bydło, to jest ludzie doskonalsi, którzy żyją duchowo na ziemi; po trzecie ptaki, to jest ludzie najdoskonalsi, którzy gardzą wszystkim i całym uczuciem jak ptaki wzbijają się ku niebu: tak z Eucheriusza, Orygenesa i Hugona podaje Pereriusz. Zob. św. Bernard, Kazanie 3 Na Zesłanie Ducha Świętego.
Symbolicznie Juniliusz odnosi te sześć dni do sześciu epok świata. Następuje stworzenie człowieka, mianowicie:
„Świętsze od tych stworzenie, zdolniejsze do wzniosłego umysłu,
Jeszcze brakowało, takie, co mogłoby nad resztą panować:
Narodził się człowiek.”
Bóg zatem mówi:
Werset 26: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz
UCZYŃMY CZŁOWIEKA NA NASZ OBRAZ I PODOBIEŃSTWO.
Tutaj rozumie się tajemnicę Trójcy Przenajświętszej. Zauważ tu tajemnicę Trójcy Przenajświętszej: tymi bowiem słowami Bóg Ojciec zwraca się nie do aniołów, jakby im nakazywał, aby sami ukształtowali ciało ludzkie i duszę zmysłową, zastrzegając sobie samemu stworzenie duszy rozumnej, jak chciał Platon w Timaiosie, i Filon w swojej księdze O stworzeniu sześciu dni, oraz Żydzi. Albowiem św. Bazyli, Chryzostom, Teodoret, Cyryl w Księdze I Przeciw Julianowi i Augustyn w Księdze XVI O Państwie Bożym, rozdział 6, potępiają to jako bezbożność; Bóg bowiem stworzył zarówno ciało, jak i duszę człowieka nie przez aniołów, lecz przez siebie samego, jak wynika z rozdziału II, wersetów 7 i 21. Stąd nie mówi tu „czyńcie” [facite], lecz „uczyńmy” [faciamus], na „Nasz” obraz — nie wasz, o aniołowie, lecz Nasz. Bóg Ojciec zwraca się więc tu do swego Syna i Ducha Świętego, jako do swoich współtowarzyszy, tej samej z Nim natury, mocy i działania. Tak św. Bazyli, Rupert i inni wyżej wymienieni; co więcej, Synod w Sirmium, przytoczony przez Hilarego w jego księdze O synodach, ogłasza anatemę wobec tych, którzy inaczej wyjaśniają to miejsce.
Dwanaście doskonałości człowieka. Zauważ po drugie doskonałość człowieka: Bóg bowiem rozważa i naradza się nad stworzeniem człowieka jako rzeczy wielkiej, mówiąc: „Uczyńmy człowieka”; tak Rupert. Człowiek jest bowiem pierwszym obrazem świata niestworzonego, to jest Trójcy Przenajświętszej, i świadectwem Jego nieskończonej sztuki i mądrości, i Jego najdoskonalszym dziełem. Świata stworzonego zaś człowiek jest celem, streszczeniem, więzią i spoiwem: wszystkie bowiem stopnie rzeczy duchowych i cielesnych ma w sobie i łączy człowiek, dlatego jest i bywa nazywany Mikrokosmosem, a przez Platona nazywany jest Horyzontem wszechświata, ponieważ rozgranicza i łączy w sobie półkulę wyższą, mianowicie niebo i aniołów, oraz niższą, mianowicie ziemię i zwierzęta bezrozumne; człowiek bowiem jest częściowo podobny aniołom, częściowo zwierzętom. Podobnie to nasze życie i czas jest horyzontem wieczności: ponieważ rozgranicza wieczność błogosławioną, która jest w niebie, od nędznej, która jest w piekle, i w czymś z każdej z nich uczestniczy. Pięknie św. Klemens, Księga VII Konstytucji Apostolskich, rozdział 35: „Zwieńczenie Twojego dzieła, istotę żywą uczestniczącą w rozumie, obywatela świata, uczyniłeś rządem Twojej mądrości, gdy rzekłeś: 'Uczyńmy człowieka na Nasz obraz i podobieństwo'; uczyniłeś go, mówię, ozdobą ozdoby, którego ciało ukształtowałeś z czterech żywiołów, ciał pierwotnych, duszę zaś z niczego, i dałeś pięć zmysłów do walki o cnotę; a umysł samej duszy postawiłeś nad zmysłami jako woźnicę.”
Po drugie, ponieważ przez Chrystusa jako człowieka wszystkie stworzenia, które są zawarte w człowieku jakby w mikrokosmosie, jak właśnie powiedziałem, miały zostać przebóstwione: oto jak wielka jest godność człowieka. Po trzecie, ponieważ jak świat został stworzony dla człowieka i z człowiekiem, tak też w zmartwychwstaniu zostanie odnowiony. Po czwarte, najwyższa tajemnica wiary, mianowicie Trójcy Przenajświętszej i niepodzielnej jedności, została po raz pierwszy objawiona w stworzeniu człowieka, która później miała być otwarcie ogłoszona i wyznawana w odrodzeniu tegoż człowieka, to jest w chrzcie; słowa bowiem „uczyńmy” i „Nasz” oznaczają Trójcę; natomiast słowa „Bóg rzekł”, „Bóg uczynił” itd. wskazują na jedność. Po piąte, o zwierzętach i roślinach mówi się, że zostały zrodzone z ziemi i wody; lecz sam Bóg ukształtował i uformował ciało człowieka i umieścił w nim duszę rozumną przez siebie z niczego stworzoną. Po szóste, człowiek został uczyniony przez Boga władcą i zwierzchnikiem wszystkich zwierząt, nawet największych, i niejako królem całego świata. Po siódme, Bóg wyznaczył człowiekowi na mieszkanie i rozkosz raj, najobficiej zaopatrzony w rozkosze i wszelki dostatek rzeczy. Po ósme, Bóg stworzył człowieka obdarzonego taką nieskazitelnością ducha i niewinnością, że umysł był poddany Bogu, zmysły rozumowi, a ciało duszy, i wszystkie stworzenia żywe podlegały władzy człowieka: stąd się stało, że nie wstydził się swojej nagości. Po dziewiąte, Adam nadał stosowne nazwy każdemu ze zwierząt; skąd jaśnieje jego najwyższa wiedza i mądrość, tak iż same zwierzęta niejako rozpoznawały i uznawały człowieka za swego króla i pana. Po dziesiąte, miał ciało nieśmiertelne, tak że gdyby był posłuszny Bogu, po przeżyciu bardzo długiego życia na ziemi, zostałby przeniesiony z życia ziemskiego do niebiańskiego i wiecznego, wolnego od śmierci i wszelkiego zła. Po jedenaste, Bóg wyróżnił człowieka darem proroctwa, gdy powiedział: „To teraz jest kość z moich kości.” Po dwunaste, Bóg często ukazywał się człowiekowi pod postacią ludzką i rozmawiał z nim poufale.
Zauważ po trzecie, Bóg urządził ten pałac świata, niczym pewną ucztę, jak mówi Nysseńczyk, a raczej jak wspaniałą salę biesiadną, wszystkimi rzeczami, które nadawały się do użytku, rozkoszy i poznania; a potem na końcu wprowadził weń, tak przyozdobiony, i stworzył człowieka, jako tego, który miał być wieńcem, celem i panem wszystkiego. Zob. św. Ambroży, List 38 do Horontiana, i Nazjanzeńczyk, Mowa 43, i Nysseńczyk, księga O stworzeniu człowieka. Słusznie więc św. Bernard, Kazanie 1 O Zwiastowaniu: „Czegóż, powiada, brakowało pierwszemu człowiekowi, którego strzegło miłosierdzie, uczyła prawda, rządziła sprawiedliwość i pielęgnował pokój?”
Ponadto Diogenes, jak świadczy Plutarch w swojej księdze O spokoju ducha, i Filon w Księdze I O monarchii, uczą, że świat jest jakby świętą i piękną świątynią Boga, do której człowiek został wprowadzony, aby był jej arcykapłanem i sprawował kapłaństwo w imieniu wszystkich stworzeń, i składał dziękczynienie za dobrodziejstwa udzielone im wszystkim i każdemu z osobna, i jednał im Boga łaskawego, aby dodawał dobra i oddalał zło. Stąd „w długiej szacie, którą nosił”, Aaron, arcykapłan Starego Testamentu, „nosił cały świat”, Mdr 18,24. Posłuchaj Laktancjusza, księga O gniewie Bożym, rozdział 14: „Wynika z tego, że powinienem wykazać, dlaczego Bóg uczynił człowieka. Jak zaprojektował świat dla człowieka, tak uczynił człowieka dla siebie, jako arcykapłana świątyni Bożej, widza dzieł i rzeczy niebieskich. On bowiem jedyny jest tym, który, posiadając zmysły i zdolny do rozumu, może pojąć Boga, podziwiać Jego dzieła, dostrzegać Jego moc i potęgę itd. Dlatego on jedyny otrzymał mowę i język jako tłumacza myśli, aby mógł opowiadać majestat swego Pana.”
Co więcej, św. Ambroży, w wyżej już przytoczonym Liście 38, uczy, że człowiek został stworzony ostatni, aby miał poddane sobie wszystkie bogactwa świata — wszystkie ptaki, zwierzęta lądowe, nawet ryby itd. — i był niejako królem żywiołów, a przez nie wstępował jakby po stopniach do królewskiego dworu nieba. A następnie kończy elegancko: „Słusznie więc był ostatni, jako suma całego dzieła, jako przyczyna świata, dla którego wszystko zostało uczynione, jako mieszkaniec wszystkich żywiołów: żyje wśród dzikich zwierząt, pływa z rybami, lata ponad ptakami, obcuje z aniołami; zamieszkuje ziemię i służy w niebie; orze morze, żywi się powietrzem; uprawiacz gleby, wędrowiec głębin, rybak na falach, ptasznik w powietrzu, dziedzic w niebie, współdziedzic Chrystusa.”
„Człowieka.” — „Człowiek” tutaj nie jest ideą abstrakcyjnego i uniwersalnego człowieka, który byłby przyczyną i wzorem wszystkich poszczególnych ludzi, jak chciał Filon za Platonem. „Człowiek” tutaj nie jest też duszą człowieka, jakby chciał powiedzieć: „Przyozdóbmy duszę człowieka Naszym obrazem, mianowicie łaską”, jak wyjaśniają św. Bazyli i Ambroży. Lecz „człowiek” to sam Adam, pierwszy człowiek i rodzic wszystkich pozostałych, jak wynika z powiedzianego: w Adamie bowiem i przez Adama Bóg uczynił i stworzył wszystkich innych ludzi.
„Ad imaginem et similitudinem” — Obraz Boży w człowieku. NA NASZ OBRAZ I PODOBIEŃSTWO. — Zapytasz, na czym polega ten obraz Boży wyrażony w człowieku? Antropomorfici, których twórcą był Audeusz (stąd też zwani są Audeanami), sądzili, że człowiek jest obrazem Boga według ciała, i dlatego że Bóg jest cielesny; lecz to jest herezja.
Po drugie, Oleaster i Eugubinus w Kosmopoei sądzą, że Bóg przyjął tu postać ludzką, aby na jej podobieństwo stworzyć człowieka; lecz to jest równie słabe i nowatorskie.
Zauważ po pierwsze, że „obraz” tutaj jest brany jako „wzór”, jakby chciał powiedzieć: Uczyńmy człowieka na Nasz wzór, aby jako obraz odzwierciedlał i przedstawiał Nas, swój wzór. Tym obrazem nie jest Słowo Boże, czyli Syn, który jest obrazem Ojca, jak niektórzy wyjaśniają; lecz jest to sama istota Boża, sam Bóg jeden i troisty: na Jego bowiem obraz został stworzony człowiek. Dlatego to, co Rupert przez „obraz” rozumie Syna, a przez „podobieństwo” Ducha Świętego, jest mistyczne. Jednakże, po drugie, „obraz” może tu być właściwie brany jako hebraizm, jakby chciał powiedzieć: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, to jest, aby był obrazem Nas, jako swego wzoru.
Czy obraz i podobieństwo są tu rozróżniane? Zauważ po drugie, wielu rozróżnia tu „obraz” od „podobieństwa”, mianowicie tak, że „obraz” odnosi się do natury, a „podobieństwo” do cnót. Tak św. Bazyli, Homilia 10 na Heksaemeron: „Przez obraz wyciśnięty na mojej duszy otrzymałem używanie rozumu; lecz stawszy się chrześcijaninem, staję się prawdziwie podobny Bogu.” Św. Hieronim, do Ezechiela, rozdział 28, „Ty jesteś pieczęcią podobieństwa”, mówi tak: „I należy zauważyć, że obraz został uczyniony jedynie przy stworzeniu, podczas gdy podobieństwo dopełnia się w chrzcie.” I św. Chryzostom, Homilia 9 na Księgę Rodzaju: „Powiedział 'obraz' ze względu na władzę; 'podobieństwo', abyśmy na miarę ludzkich sił stawali się podobni Bogu w łagodności, cichości itd., co i Chrystus mówi: 'Bądźcie podobni Ojcu waszemu, który jest w niebie.'” To samo uczy św. Augustyn, księga Przeciw Adymantowi, rozdział 5; Eucheriusz, Księga I na Księgę Rodzaju; Damasceńczyk, Księga II O wierze, rozdział 12; św. Bernard, Kazanie 1 O Zwiastowaniu, gdzie także dodaje: „Obraz zaprawdę może płonąć w piekle, ale nie może być spalony; może gorzeć, ale nie może być zniszczony. Z podobieństwem nie jest tak; lecz albo pozostaje w dobrym, albo jeśli dusza zgrzeszy, nędznie się zmienia, upodobniona do bezrozumnych zwierząt.” Tak więc przez grzech ginie w człowieku podobieństwo Boże, ale nie obraz.
Lecz powiadam, że nie są rozróżniane i że jest to hendiadys, jakby chciał powiedzieć: „Na obraz i podobieństwo”, to jest „na obraz podobieństwa”, jak się znajduje w Mdr 2,24, to jest „na obraz podobny” lub „najpodobniejszy”. Stąd Pismo używa tych terminów zamiennie — to jednego, to drugiego, to obu.
Człowiek jest cieniem Boga. Zauważ po trzecie, za „obraz” po hebrajsku stoi tselem, co oznacza cień albo zarys rzeczy. Rdzeń bowiem tsalal oznacza zacieniać, skąd tsel oznacza cień, a tselem — obraz zarysowy. Jak bowiem cień jest ciała, tak obraz jest pewnym zarysem swego pierwowzoru. Tselem sugeruje więc, że człowiek w stosunku do Boga jest jedynie cieniem, albo cieniowym obrazem. Bóg bowiem ma trwałą i stałą istotę; człowiek zaś cieniową i znikliwą: i to właśnie mówi Psalm 39: „Wszelka marność jest każdy żyjący człowiek; zaprawdę w obrazie” (hebr. betselem, w cieniu, to jest na podobieństwo cienia) „przechodzi człowiek.”
Zauważ po czwarte, człowiek nie jest obrazem Boga, jakim Bóg jest, to znaczy co do przymiotów właściwych Bogu (człowiek bowiem nie jest wszechmocny, niezmierzony, wieczny ani wszechwiedzący, jak Bóg), lecz tylko co do przymiotów wspólnych, które On udziela stworzeniu rozumnemu.
Zauważ po piąte, ten obraz Boży nie jest tylko w samym mężczyźnie, jak utrzymuje Teodoret, lecz także w aniele i w kobiecie, jak obszernie uczy św. Augustyn w Księdze XII O Trójcy Świętej, rozdział 7, i Bazyli tutaj w Homilii 10, wyjaśniając owe słowa Rdz 1: „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich.”
Obraz Boży mieści się w umyśle człowieka. Powiadam po pierwsze: ten obraz Boży mieści się w umyśle człowieka, to jest w tym, że człowiek zajmuje najwyższy stopień rzeczy, na którym stoi Bóg i anioł, mianowicie że człowiek jest natury rozumnej i jest zwierzęciem rozumnym. Przez rozum bowiem, umysł i intelekt człowiek najbardziej odzwierciedla Boga i jest Mu najbardziej podobny ponad wszystkie inne stworzenia. Z tej natury rozumnej wynika sześć wybitnych przymiotów i właściwości człowieka, w jednym lub w innym z których Ojcowie umieszczają ten obraz Boży, to jest częściowo i niepełnie.
Sześć wybitnych przymiotów człowieka, w których człowiek jest obrazem Boga. Pierwszy jest taki, że dusza człowieka jest niematerialna i niepodzielna, jak sam Bóg: w tym umieszcza obraz Boży św. Augustyn. Drugi, że jest wieczna i nieśmiertelna: w tym umieszcza go Orygenes. Trzeci, że jest obdarzona intelektem, wolą i pamięcią: w tym umieszcza go Damasceńczyk. Czwarty, że posiada wolną wolę: w tym umieszcza go św. Ambroży. Piąty, że jest zdolna do mądrości, cnoty, łaski, szczęśliwości, widzenia Boga i wszelkiego dobra: stąd Nysseńczyk umieszcza obraz Boży w tej zdolności. Szósty, że swą władzą przewodzi i panuje nad wszystkimi zwierzętami: w tym umieszcza go św. Bazyli.
Dodaj po siódme, że jak w Bogu wszystkie rzeczy są i zawierają się w sposób wybitny, tak również wszystkie rzeczy są w człowieku w sposób wybitny, jak powiedziałem na początku tego wersetu. Ponadto, człowiek poznając staje się niejako wszystkim, jak mówi Arystoteles, ponieważ kształtuje sobie w wyobraźni i umyśle obrazy i podobizny wszystkich rzeczy.
Cztery inne właściwości i doskonałości człowieka. Po ósme, stąd człowiek jest niejako wszechmocny jak Bóg; ponieważ wiele rzeczy może kształtować i pojmować przez sztukę, a wszystko przez swój umysł. Ponadto, człowiek jest celem wszystkich stworzeń, tak jak Bóg jest celem tychże. Po dziewiąte, jak dusza rządzi ciałem i jest cała w całości i cała w każdej jego części, tak i Bóg jest cały w całym świecie i cały w każdej części świata. Po dziesiąte i najdoskonalej, jak Bóg Ojciec, poznając siebie przez intelekt, rodzi Słowo, to jest Syna, a miłując Go, rodzi Ducha Świętego: tak człowiek, poznając siebie, rodzi w swoim umyśle słowo pojmowalne, wyrażające go samego i do niego podobne, a stąd w woli jego pochodzi miłość: w ten sposób bowiem człowiek wyraźnie przedstawia Trójcę Przenajświętszą. Tak św. Augustyn, Księga X O Trójcy Świętej, rozdział 10, i Księga XIV, rozdział 11.
Naturalny obraz Boży nie mógł być utracony przez grzech. Ten obraz Boży w człowieku jest zatem naturalny i nie mógł być utracony przez grzech; jest bowiem głęboko i niezatarcie wyciśnięty na samej naturze, tak że nie może być utracony, chyba że utraci się i samą naturę. Tak przeciw Orygenesowi uczy św. Augustyn w Księdze II Odwołań, rozdział 24. Bezbożny zatem i głupi jest pogląd Macieja Flaciusza Iliryka, luteranina, który twierdzi, że obraz Boży w człowieku został tak zepsuty przez grzech, iż człowiek został substancjalnie przemieniony w żywy i substancjalny obraz diabła — to bowiem, jak powiada, jest sam grzech pierworodny.
O nadprzyrodzonym obrazie Bożym w człowieku. Powiadam po drugie: jest też inny obraz Boży w człowieku, mianowicie nadprzyrodzony, który mieści się w łasce i usprawiedliwieniu człowieka, przez które staje się on uczestnikiem natury Bożej, i który zostanie utwierdzony i udoskonalony w chwale i życiu wiecznym. „Łaska bowiem jest duszą duszy”, mówi św. Augustyn. Ten obraz zależy od woli człowieka, i gdy grzeszy, zostaje utracony, lecz zostaje naprawiony i odnowiony przez łaskę i usprawiedliwienie. Stąd Apostoł w Ef 4,23: „Odnawiajcie się, powiada, duchem umysłu waszego i przyobleczcie nowego człowieka, który został stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy.”
Sprawiedliwość pierwotna Adama. Zauważ tu, że Adamowi w pierwszej chwili jego stworzenia, wraz z łaską, zostały jednocześnie wlane wszystkie cnoty teologiczne i moralne; podobnie dana mu została sprawiedliwość pierwotna, która, oprócz nawyków cnót już wymienionych, była stałą asystencją i podtrzymującą pomocą Boga, dzięki której wszelkie nieuporządkowane poruszenia pożądliwości, to jest zmysłowości, uprzedzające rozum, były powstrzymywane; i pożądliwość podlegała rozumowi, a rozum Bogu we wszystkim; i tak człowiek cieszył się we wszystkim wewnętrznym pokojem, prawością i świętością. A Adam, gdyby nie zgrzeszył, przekazałby tę sprawiedliwość i nieskazitelność swoim potomkom. O sprawiedliwości pierwotnej zob. Molinę, Pereriusza, Aretyna i innych.
Powiadam po trzecie, w ciele człowieka nie ma właściwie obrazu Bożego, lecz jednak w nim w pewien sposób jaśnieje i promieniuje, ponieważ ciało człowieka jest obrazem umysłu: wyprostowana bowiem postawa i twarz wzniesiona ku niebu wskazują na duszę rządzącą ciałem, zrodzoną z niebiańskiego początku, podobną Bogu, zdolną do wieczności i boskości, patrzącą ku rzeczom wyższym i ku nim dążącą. „Jeśli bowiem szkło tyle jest warte, ileż dopiero perła?” Jeśli takie jest ciało, jaka musi być dusza? Tak św. Augustyn, Księga VI O Księdze Rodzaju dosłownie, rozdział 12, i Bernard, Kazanie 24 na Pieśń nad pieśniami. Wyprostowaną więc postawą człowiek jest napominany, że nie powinien gonić za rzeczami ziemskimi, jak czynią bydlęta, których wszelka rozkosz pochodzi z ziemi: stąd wszystkie bydlęta są pochylone i leżące ku brzuchowi; stąd Poeta:
I podczas gdy inne zwierzęta patrzą w dół ku ziemi,
Dał człowiekowi twarz podniesioną, i kazał mu spoglądać
Na niebo, i wznosić ku gwiazdom oczy wyprostowane.
Dla nieba zatem się urodziliśmy; dla nieba zostaliśmy stworzeni: to nasz cel, to nasz zamiar. Jeśli od niego zbłądzimy, na próżno jesteśmy ludźmi, na próżno patrzyliśmy w niebo i na słońce; lepiej byłoby być bezrozumnymi zwierzętami albo kamieniami. Lecz jeśli go osiągniemy — trzykroć i czterokroć błogosławieni! Niech to więc będzie dla nas, jak i dla św. Bernarda, nieustanną pobudką do czystego i świętego życia: Bernardzie, powiedz, po co tu jesteś? Dlaczego patrzysz na niebo? Po co otrzymałeś duszę rozumną i nieśmiertelną?
W innych stworzeniach jest pewien ślad Boga. Powiadam po czwarte, w innych stworzeniach nie ma obrazu, lecz jest jakby pewien ślad Boga, przedstawiający Boga, tak jak skutek przedstawia swoją przyczynę. Rozważającemu bowiem ich naturę, działanie, dyspozycję, ukierunkowanie i cudowne powiązanie i porządek wszystkich rzeczy między sobą, jest jasne, że zostały stworzone i są zachowywane przez Boży rozum i mądrość.
Moralnie: podaje się powód, dlaczego człowiek nosi obraz Boży. Moralnie, Bóg chciał, aby wszystko było człowieka, ale człowiek był Boga, jako Jego szczególna własność, i dlatego opieczętował go pieczęcią swego obrazu — i to najtrwalszą i niezatartą — aby człowiek, patrząc na siebie, rozpoznawał jakby w obrazie Boga, swego Stwórcę. Człowiek bowiem nosi obraz Boży: po pierwsze, jako syn swojego ojca, któremu winien jest miłość i pobożność; po drugie, jako niewolnik swego pana, którego musi się bać i czcić; po trzecie, jako żołnierz swego wodza i dowódcy, któremu musi okazywać wierność i posłuszeństwo; po czwarte i wreszcie, jako szafarz i zarządca dóbr swego pana i władcy, któremu musi oddawać prawy użytek stworzeń powierzonych jego zarządowi, na wieczną chwałę i cześć Pana Boga swego. Wreszcie, jeśli zbrodnią obrazu majestatu jest zbezczeszczenie obrazu króla, jakąż zbrodnią będzie skalanie i splugawienie grzechem obrazu Bożego zaszczepionego w samym sobie?
„Et praesit” — Panowanie człowieka. I NIECH PANUJE. — Po hebrajsku veiirdu, to jest „i niech panują” albo „niech mają władzę”, mianowicie zarówno Adam, jak i Ewa oraz ich potomkowie. Człowiek jest zatem zwierzęciem zrodzonym do władania.
Posłuchaj św. Bazylego w Homilii 10 na Heksaemeron: „Jesteś więc, o człowiecze, zwierzęciem zrodzonym do władania. Dlaczego poddajesz się tej nędznej niewoli namiętności? Dlaczego oddajesz się grzechowi jako nikczemny niewolnik? Dlaczego z własnej woli czynisz się poddanym i jeńcem diabła? Bóg nakazał ci zajmować pierwsze miejsce wśród stworzeń; a oto zrzucasz i odrzucasz godność tak wielkiego panowania.”
Jakie panowanie miał człowiek w stanie niewinności nad stworzeniami. Zauważ po pierwsze: w stanie niewinności człowiek miał doskonałe panowanie nad wszystkimi zwierzętami, i to częściowo z naturalnej wiedzy i roztropności, dzięki której wiedział, jak każde z nich należy oswajać, udomawiać i traktować; częściowo z osobliwej opatrzności Bożej. Wypadało bowiem, aby jak długo ciało człowieka podlegało duchowi, a duch Bogu, tak długo i zwierzęta słuchały człowieka jako swego pana. Ponadto panowanie to jest znakiem wielkiej godności człowieka. Posłuchaj św. Ambrożego na początku Księgi VI Heksaemeronu: „Zdawało się, że natura nie ma nic wyższego ani silniejszego od słoni, nic straszliwszego od lwa, nic dzikszego od tygrysa: a jednak te służą człowiekowi i przez ludzkie wychowanie porzucają swą naturę; zapominają, czym się narodziły; przywdziewają, co im nakazano. Krótko mówiąc, uczone są jak dzieci, służą jak słudzy, wspierane jak słabi, bite jak bojaźliwi, karcone jak poddani: przechodzą w nasze obyczaje, ponieważ utraciły własne instynkty.”
Zauważ: w stanie niewinności posłuszeństwo zwierząt byłoby niejako polityczne: musiałyby bowiem postrzegać rozkaz człowieka jakimś zmysłem, aby mu być posłuszne. Wreszcie, człowiek panowałby wtedy także nad człowiekiem, ale nie panowaniem niewolniczym, lecz obywatelskim, takim jakie istnieje wśród aniołów. Tak św. Augustyn, Księga XIX O Państwie Bożym, rozdział 14.
Jak wygląda panowanie natury teraz? Zauważ po drugie: to panowanie pozostało w człowieku po grzechu, jak wynika z Rdz 9,1; stąd z prawa natury, każdemu człowiekowi wolno polować na dzikie zwierzęta, jak również łowić ryby. Lecz przez grzech panowanie to bardzo się zmniejszyło, zwłaszcza wobec zwierząt najbardziej odległych, mianowicie największych, jak lwy, i najmniejszych i najnędzniejszych, jak komary, pchły itd. Jednakże odzyskali to panowanie niektórzy najświętsi mężowie, którzy jak najbliżej zbliżyli się do pierwotnej niewinności; jak Noe nad wszystkimi zwierzętami arki, Elizeusz nad niedźwiedziami, Daniel nad lwami, Paweł nad żmiją, i św. Franciszek nad rybami i ptakami, którym głosił kazania — uzyskał nad nimi panowanie.
Tropologicznie, człowiek panuje nad rybami, gdy opanowuje obżarstwo i nieczystość; nad ptakami, gdy opanowuje ambicję; nad gadami, gdy opanowuje chciwość; nad dzikimi zwierzętami, gdy opanowuje gniew. Tak mówią Orygenes, Chryzostom i Eucheriusz.
Werset 27: Mężczyzną i niewiastą stworzył ich
NA OBRAZ BOŻY STWORZYŁ GO. — „Boga”, to jest Chrystusa, który jest Bogiem: na obraz Chrystusa bowiem został szczególnie stworzony człowiek. To jest bowiem to, co mówi Rz 8: „Których przewidział, tych też przeznaczył, aby się stali na wzór obrazu Syna.” Lecz obraz Chrystusa odnosi się do nadprzyrodzonej łaski i chwały; tutaj zaś mowa jest przede wszystkim o obrazie naturalnym. Jest to więc enallage osoby, częsta u Hebrajczyków. Bóg bowiem mówi o sobie jakby o kimś innym, w trzeciej osobie.
27. MĘŻCZYZNĄ I NIEWIASTĄ STWORZYŁ ICH. — Stąd pewien nowator we Francji niedawno niedorzecznie twierdził, że Adam został stworzony jako hermafrodyta i był zarazem kobietą, jak i mężczyzną. Podobnie Platon w Uczcie utrzymywał, że pierwsi ludzie byli androgyniczni. Lecz jest to powiedziane głupio: Pismo bowiem nie mówi „stworzył go”, lecz „ich”, mianowicie Adama i Ewę — to jest stworzył Adama jako mężczyznę, a Ewę jako niewiastę. Stąd jest jasne, że mówi się to przez antycypację. Mojżesz bowiem nie opisał jeszcze stworzenia Ewy, chociaż została ona uczyniona tego samego szóstego dnia; zachowuje to bowiem na rozdział 2, werset 22. Równie niedorzeczne jest to, co podają niektórzy Hebrajczycy i Franciszek Georgiusz (t. I, prob. 29), mianowicie że Adam i Ewa zostali stworzeni przez Boga w taki sposób, że przylegali do siebie bokami i byli niejako jednym, lecz że Bóg potem oddzielił ich od siebie; to bowiem sprzeciwia się rozdziałowi 2, wersetowi 18, jak tam wykażę.
Werset 28: Rośnijcie i mnóżcie się
28. ROŚNIJCIE I MNÓŻCIE SIĘ. — Z tych słów jasno wynika, że Adam i Ewa zostali stworzeni w dojrzałym wieku i wzroście, i zdatni do rodzenia, mianowicie w młodości lub w męskim wieku. Heretycy twierdzą, że tutaj Bóg nakazuje każdemu poszczególnemu człowiekowi rodzić i korzystać z małżeństwa. Lecz gdyby tak było, musieliby obwinić Chrystusa Pana (by nie wspominać o innych najświętszych mężach) jako pierwszego łamiacego ten zakon. I zaprawdę, jeśli jest tu jakiś nakaz, to dany jest nie poszczególnym osobom, lecz całemu gatunkowi, to jest wszystkim ludziom wspólnie, aby nie dopuścili do wymarcia gatunku ludzkiego. Tak mówi św. Tomasz. Lecz powiadam, że nie ma tu żadnego nakazu. Bóg powiedział bowiem to samo rybom w wersecie 22, na które z pewnością nie nałożył prawa. Tutaj zatem Bóg jedynie błogosławi człowieka, jak wynika z samych Jego słów; to znaczy pochwala używanie małżeństwa wśród ludzi i obdarza ich mocą i płodnością, aby przez połączenie mężczyzny i niewiasty, podobnie jak inne zwierzęta, rodzili sobie podobnych, i w ten sposób zachowywali i rozmnażali siebie i swój gatunek. Tak mówią św. Chryzostom, Rupert i Augustyn (Księga 21, O Państwie Bożym, rozdz. 22), Pereriusz, Oleaster, Vatablus i inni.
Imię Adam zawiera cztery strony świata. I NAPEŁNIAJCIE ZIEMIĘ. — Jako symbol tego, mówi św. Augustyn (Traktat 9 na Ewangelię Jana), cztery strony świata zawarte są w imieniu Adam po grecku poprzez ich początkowe litery. Adam bowiem, jeśli rozwiniesz początkowe litery, jest tym samym co anatole, dysis, arktos, mesembria, to jest Wschód, Zachód, Północ, Południe; aby oznaczyć, że z Adama narodzą się ludzie, którzy zamieszkają i napełnią cztery części świata.
Czyńcie ją sobie poddaną — wypędziwszy lub oswoiwszy wszystkie dzikie zwierzęta, zamieszkajcie ją i uprawiajcie, i żywcie się jej pięknem i owocami.
„Panujcie.” — Hebrajskie redu jest dwuznaczne. Jeśli bowiem wyprowadzisz je od rada, oznacza „panujcie”; ale jeśli od jarad, oznacza „zstąpcie”, jakby chciał powiedzieć: Jeśli posłuchacie mojego nakazu, będziecie panować nad wszystkimi zwierzętami; jeśli nie, spadniecie z waszego panowania, jak opłakuje Psalmista w Psalmie 49,15. Tak mówi Delrio. Lecz ten sens jest raczej subtelny niż solidny; jasne jest bowiem, że tu mowa jest jedynie o błogosławieństwie i panowaniu człowieka. Dlatego redu tutaj znaczy to samo co „panujcie”.
Werset 29: Oto dałem wam wszelką roślinę
29. OTO DAŁEM WAM WSZELKĄ ROŚLINĘ NA POKARM. — „Dałem”, to jest „daję”: Hebrajczycy bowiem używają czasu przeszłego zamiast teraźniejszego, którego nie mają. Stąd powszechniejszy pogląd Ojców i Doktorów jest taki, że ludzie aż do potopu byli tak oszczędni w pożywieniu, że jedli zioła i owoce, lecz powstrzymywali się od mięsa, a także od wina; i to nie z powodu jakiegoś nakazu Bożego, lecz z pewnej religijnej skrupulatności zrodzonej z faktu, że Bóg nie udzielił jeszcze wyraźnie i wprost pozwolenia na spożywanie mięsa i wina, jak wynika z Rdz 9,3 i 21. Oto ta prosta oszczędność ojców nie zmniejszyła ich życia, lecz je wydłużyła, żyli bowiem wtedy do 900 lat. Pięknie o tej dawnej oszczędności mówi Boecjusz (Księga 2, O pocieszeniu, które daje filozofia, pieśń 5):
Nazbyt szczęśliwy był wiek dawniejszy,
Zadowolony wiernymi polami,
Nie stracony w leniwym zbytku,
Który zwykł późne posty łamać
Łatwo zebranymi żołędziami.
I Owidiusz, w Księdze 1 Metamorfoz, tak śpiewa o dawnych ojcach:
„Zbierali poziomki,
I owoce derenia, i jeżyny przylegające do ciernistych zarośli,
I żołędzie, które spadły z rozłożystego drzewa Jowisza.”
Więcej powiem o tej sprawie w rozdziale 9, wersetach 3 i 2.
Werset 31: I widział Bóg wszystko, co uczynił... i było to bardzo dobre
Dlaczego o człowieku nie mówi się „I widział Bóg, że było to dobre.” Można zapytać: Dlaczego, skoro po każdym poszczególnym dziele stworzenia mówi się: „I widział Bóg, że było to dobre”, zostaje to pominięte po stworzeniu człowieka? Odpowiadam: Pierwszym powodem jest to, że w człowieku dopełnia się stworzenie rzeczy; gdy stworzenie to zostało ukończone i udoskonalone, Mojżesz w zdaniu obejmującym wszystko mówi: „I widział Bóg wszystko, co uczynił, i było to bardzo dobre.” To zdanie odnosi się szczególnie do człowieka, zarówno dlatego, że Mojżesz opisał jego stworzenie obszerniej niż inne bezpośrednio wcześniej, jak i dlatego, że człowiek jest celem, syntezą, węzłem i centrum wszystkich stworzeń: dla człowieka bowiem wszystko zostało stworzone, a człowiek jest panem, uczestnikiem, więzią i spoiwem wszelkiego stworzenia. Dlatego, aby Mojżesz nie powtarzał zaraz tego samego dwukrotnie, pominął pierwsze i rozumiał je w drugim, aby oznaczyć, że wszystko w człowieku i dla człowieka, jak zostało stworzone, tak i jest dobre od dobrego Stwórcy człowieka. Tak mówi Pereriusz.
Dodaje on także, że dlatego dodaje się tu słowo „bardzo”, które jest pomijane przy innych dziełach, ponieważ dobro człowieka przewyższa dobra reszty, zwłaszcza dlatego, że przez człowieka, mianowicie Jezusa Chrystusa, wszystkie stworzenia miały być przebóstwione: gdy bowiem człowieczeństwo Chrystusa zostało przebóstwione, jednocześnie wszystkie stworzenia, które w Nim się zawierają, zostały cudownie przebóstwione.
Św. Augustyn podaje dwa inne powody w Księdze 3 O Księdze Rodzaju dosłownie, rozdział 24. Drugi: Ponieważ, powiada, człowiek nie był jeszcze doskonały, nie został bowiem jeszcze umieszczony w raju; albo dlatego, że gdy tam został umieszczony, ten sam zwrot został również pominięty. Dodaje trzeci: ponieważ Bóg przewidział, że człowiek zgrzeszy i nie pozostanie w doskonałości Jego obrazu — jakby chciał powiedzieć: Nie chciał nazywać go z natury dobrym, którego przewidział, że z własnej winy stanie się złym.
Św. Ambroży podaje czwarty powód w swojej księdze O Raju, rozdział 10: Bóg, powiada, nie chciał powiedzieć o samym Adamie przed uformowaniem Ewy, „że było to dobre”, aby nie wydawał się sobie sprzeczny; w rozdziale 2, wersecie 18, mówi bowiem: „Nie jest dobrze, aby człowiek był sam; uczyńmy mu pomoc jemu podobną.” Ponieważ więc dobro rodzaju ludzkiego, mianowicie płodność i rozmnażanie, zależało od Ewy, Bóg nie chciał przed jej uformowaniem powiedzieć o samym Adamie, „że było to dobre.” „Wolał bowiem”, powiada, „aby było wielu, których mógłby zbawić i którym mógłby przebaczyć grzech, niż jednego tylko Adama, który byłby wolny od winy.”
Piąty powód jest moralny, mianowicie aby oznaczyć, że człowiek posiada wolną wolę, której inne stworzenia nie mają; stąd mają one jedynie dobroć bytu, czyli dobroć naturalną. Lecz człowiek, ponieważ jest wolny, ma większą dobroć cnoty, czyli dobroć moralną. Aby zatem wskazać, że moralna dobroć człowieka, która jest najgłówniejszą, zależy od używania jego wolnej woli, Bóg nie chciał wcześniej powiedzieć o nim, że jest dobry. Ten powód podają św. Augustyn, św. Ambroży i inni.
31. I WIDZIAŁ BÓG WSZYSTKO, CO UCZYNIŁ, I BYŁO TO BARDZO DOBRE. — Św. Augustyn, Księga 1, O Księdze Rodzaju przeciw Manichejczykom, rozdział 21: „Gdy mówił o poszczególnych rzeczach, powiadał tylko: 'Widział Bóg, że było to dobre'; lecz gdy powiedziano o wszystkich rzeczach razem, nie wystarczyło powiedzieć 'Dobre', jeśli nie dodano także 'bardzo'. Jeśli bowiem poszczególne dzieła Boże, gdy rozważa je mędrzec, okazują się mieć godne pochwały miary, liczby i porządki, każde ustanowione we własnym rodzaju, o ileż bardziej odnosi się to do wszystkich razem, to jest do samego wszechświata, który dopełnia się z tych poszczególnych rzeczy zebranych w jedno. Wszelkie bowiem piękno, które składa się z części, jest o wiele bardziej godne pochwały w całości niż w części.” I wkrótce potem: „Taka jest siła i potęga całości i jedności, że te rzeczy, które są dobre, szczególnie wtedy się podobają, gdy schodzą się i zbiegają w pewną powszechną całość. A wyraz 'wszechświat' (universum) bierze swą nazwę od 'jedności' (unitas).”
Dziewięć powodów piękna świata.
Zauważ: Przedziwne jest piękno świata i rzeczy stworzonych.
Po pierwsze, z różnorodności rzeczy. Z powodu różnorodności rzeczy; jedne bowiem są niematerialne, jak aniołowie, rozdzieleni na rozmaite gatunki, hierarchie i chóry, i są bardzo liczni i niemal niezliczeni; inne są materialne. Z tych zaś jedne są niezniszczalne, jak niebiosa i gwiazdy; inne zniszczalne, i te są dwojakie, mianowicie nieożywione i ożywione. Wśród ożywionych jedne są roślinami, inne zwierzętami, a jeszcze inne są częściowo materialne i częściowo niematerialne, jak ludzie. I jak wielka jest różnorodność wśród ludzi pod względem kształtu i oblicza, chodu, głosu, talentu, języka, zainteresowań, rzemiosł, obyczajów, praw, instytucji i religii.
Po drugie, z porządku rzeczy. Z powodu porządku wszystkich rzeczy i ich najstosowniejszego rozporządzenia: szlachetniejsze bowiem zajmują najwyższe miejsce w świecie, mniej szlachetne najniższe, pośrednie środkowe, a te ostatnie są poruszane, zachowywane i rządzone przez wyższe.
Po trzecie, z powszechności rzeczy. Z powodu pełni i powszechności rzeczy: w świecie bowiem wszystko istnieje w trojakim sensie. Po pierwsze, według ogólnych stopni rzeczy, których jest cztery: byt, życie, zmysłowość i rozum. Po drugie, według wszystkich rodzajów każdego z tych stopni i ich podrzędnych gatunków. Po trzecie, że nic nigdzie nie istnieje i nic nie zostało uczynione przez Boga, co by nie było zawarte w świecie i do niego nie należało.
Po czwarte, ze związku rzeczy. Z powodu ścisłego i cudownego związku wszystkich części między sobą, nie tylko co do ilości, tak że nigdzie nic nie jest puste ani próżne, lecz także w ciągu i tkance gatunków naturalnych, mianowicie aby nie było żadnego przerwania i aby każda część była ze wszystkich stron jak najstosowniej i jak najprzyjaźniej związana i powiązana z częściami sąsiednimi.
Po piąte, z antypatii i sympatii rzeczy. Z powodu niezgodnej zgody rzeczy między sobą i z powodu ich sympatii i antypatii. Taka antypatia istnieje między winoroślą a kapustą, między owcą a wilkiem, kotem a myszą i niezliczonymi innymi rzeczami. Sympatia istnieje między magnesem a żelazem, między roślinami męskimi i żeńskimi, między różnymi metalami, między płynami i między zwierzętami.
Po szóste, z proporcji rzeczy. Z powodu cudownej proporcji wszystkich rzeczy zarówno między sobą, jak i z całym światem: proporcja ta jest bowiem podobna do proporcji i piękna ciała ludzkiego, które powstaje z harmonijnego złożenia wszystkich jego członków; tak że jak człowiek jest małym światem, tak świat jest pewnym wielkim człowiekiem.
Po siódme, ze znakomitego zarządzania światem. Z powodu Bożego i najdoskonalszego zarządzania światem. Po pierwsze, ponieważ Bóg najroztropniej i najhojniej zaopatrzył każdą rzecz, nawet najnędzniejszą, we wszystko, co było konieczne lub odpowiednie do utrzymania jej życia i osiągnięcia jej celu. Po drugie, ponieważ kieruje każdą rzecz, nawet pozbawioną rozumu i zmysłu, ku jej celowi, i pod Jego przewodnictwem docierają one do swego celu tak, jakby znały i zamierzały swoje działania i cele, jak to jasno widać u ptaków, gdy budują gniazda, w ruchu słońca, niebios, wiatrów itd. Po trzecie, ponieważ tak równomiernie temperuje wszystkie poszczególne rzeczy, że wzajemnie łamiąc sobie siły i niszcząc się nawzajem, nie są zagładą dla świata i dla siebie, lecz zbawieniem i ozdobą. Po czwarte, ponieważ poszczególne rzeczy przedkładają dobro publiczne nad prywatne, jak gdy ciało ciężkie wznosi się ku górze, aby zapobiec próżni. Dlatego św. Augustyn, List 28, przytaczając ów fragment Iz 40 według Septuaginty — „Który wyprowadza podług liczby” albo licznie „świat” — uczy, że świat jest najsłodszą muzyką Boga Kompozytora, która złożona z rozmaitych i przeciwnych rzeczy, jakby z przeciwstawnych dźwięków i tonów, wydaje cudowną harmonię i zgodę. Tenże Augustyn, Księga 11 O Państwie Bożym, rozdział 18, mówi, że na tym świecie Bóg uczynił tak rozmaite rzeczy, „aby”, powiada, „porządek wieków jak najpiękniejszy poemat, pewnymi niejako antytezami ozdobił.”
Po ósme, ponieważ wszystko służy człowiekowi. Ponieważ wszystkie rzeczy na świecie są uporządkowane dla pożytku człowieka: jedne bowiem służą koniecznościom i wygodzie życia ludzkiego; inne rozmaitym rozkoszom ludzi; inne są lekarstwami na choroby i ochroną zdrowia; wiele jest wystawionych jako przykłady do naśladowania; wszystkie przyczyniają się do poznania rzeczy, a zwłaszcza do pojęcia wiedzy, miłości i czci wobec Boga.
Po dziewiąte, ponieważ zła są porządkowane ku dobru. Ponieważ Bóg porządkuje wszystkie zła na świecie ku dobru: zła bowiem kary porządkuje do karcenia zła winy. Zła winy są bezwzględnie złe i grzeszne; lecz tak wielka jest dobroć, mądrość i moc Boga, że porządkuje je ku dobru albo swojej łaskawości i miłosierdzia, przebaczając je, albo swojej sprawiedliwości i pomsty, karząc je karami doczesnymi i wiecznymi. Tak mówi Pereriusz.
Trafnie więc św. Bernard, Kazanie 3 na Zesłanie Ducha Świętego: „Trzy rzeczy”, powiada, „winniśmy rozważyć w wielkim dziele tego świata, mianowicie czym jest, jak jest i w jakim celu został ustanowiony. I w samym bycie rzeczy zaleca się nieoszacowana moc, skoro tak wiele, tak wielkich, tak rozmaitych, tak wspaniałych rzeczy zostało stworzonych. Zaiste w samym sposobie jaśnieje osobliwa mądrość, ponieważ jedne rzeczy umieszczone są na górze, inne na dole, inne pośrodku, w sposób jak najbardziej uporządkowany. Lecz jeśli rozważysz, w jakim celu został uczyniony, ukazuje się tak pożyteczna łaskawość, tak łaskawa pożyteczność, która mogłaby przytłoczyć nawet najbardziej niewdzięcznych mnóstwem i wielkością dobrodziejstw. Najpotężniej zaiste z niczego, najmądrzej piękne, najłaskawiej pożyteczne zostały wszystkie rzeczy stworzone.” I św. Augustyn w Sentencjach, nr 141: „Trzy rzeczy szczególnie trzeba nam było oznajmić o stanie stworzenia: kto je uczynił, przez co je uczynił, dlaczego je uczynił. Bóg rzekł: 'Niech się stanie światłość', i stała się światłość, i widział Bóg światłość, że była dobra. Nie ma twórcy doskonalszego od Boga, ani sztuki skuteczniejszej od słowa Bożego, ani przyczyny lepszej niż to, aby dobro było stworzone przez Dobrego.” I Sentencja 440: „Bóg nie stworzyłby żadnego anioła ani człowieka, o którym przewidział, że stanie się zły, gdyby równocześnie nie wiedział, do jakich dobrych użytków ich przeznaczy i w porządku wieków, jak najpiękniejszy poemat, pewnymi najpiękniejszymi antytezami ozdobi.” Oto poemat, oto księga świata.
Dlatego gdy ktoś zapytał św. Antoniego, jak może żyć na pustyni bez książek, odpowiedział: „Moją książką, o Filozofie, jest natura rzeczy stworzonych przez Boga, która ilekroć mi się podoba, dostarcza mi do czytania książek samego Boga.” Tak relacjonuje Sokrates, Księga 4 Historii, rozdział 18.
Wreszcie Filon, w swojej księdze O uprawie Noego, pod koniec, uczy, że dziełom Bożym niczego nie brakuje oprócz sprawiedliwego ich oceniacza i chwalcy. „Istnieje”, powiada, „opowieść przekazana przez mądrych mężów potomności: jest zaś taka. Niegdyś, gdy Stwórca kończył cały świat, zapytał pewnego proroka, czy życzy sobie czegoś jeszcze niestworzonego, czy to na ziemi i w wodzie, czy w powietrzu, czy w niebie. Odpowiedział on, że zaprawdę wszystko jest doskonałe i w pełni zupełne, lecz jednego wymaga: chwalcy tych dzieł, który we wszystkich rzeczach, nawet w tym, co wydaje się najmniejsze i najciemniejsze, nie tyle chwaliłby, ile opowiadał. Samo bowiem opowiadanie dzieł Bożych jest najwystarczalniejszą pochwałą, nie potrzebującą żadnego dodatku.”
Wreszcie św. Bazyli, Homilia 4 na Heksaemeron: „Cała ta masa świata”, powiada, „jest jakby księgą zapisaną literami, otwarcie świadczącą i głoszącą chwałę Boga, i obficie oznajmiającą tobie, stworzeniu rozumnemu, Jego najdostojniejszy majestat, skądinąd ukryty i niewidzialny. Niebiosa bowiem opowiadają chwałę Boga, a dzieło rąk Jego zwiastuje firmament” (Ps 19,1).