Korneliusz a Lapide

Księga Rodzaju II


Spis treści


Streszczenie rozdziału

Opisany zostaje odpoczynek Boga w szabat i uświęcenie szabatu. Po drugie, w wersecie 8, zasadzenie raju i jego cztery rzeki. Po trzecie, w wersecie 18, uformowanie Ewy z żebra Adama. Po czwarte, w wersecie 23, ustanowienie małżeństwa Adama i Ewy.


Tekst Wulgaty: Rdz 2,1-25

1. Tak zostały ukończone niebiosa i ziemia, i wszystkie ich zastępy. 2. I ukończył Bóg dnia siódmego dzieło swoje, które uczynił, i odpoczął dnia siódmego od wszelkiego dzieła, które wykonał. 3. I pobłogosławił dzień siódmy, i uświęcił go, bo w nim odpoczął od wszelkiego dzieła swego, które Bóg stworzył, czyniąc. 4. Takie są dzieje nieba i ziemi, gdy zostały stworzone, w dniu, w którym Pan Bóg uczynił niebo i ziemię: 5. i wszelki krzew polny, zanim wyrósł na ziemi, i wszelkie ziele krainy, zanim wzeszło; bo Pan Bóg nie zesłał jeszcze deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał ziemię. 6. Lecz źródło tryskało z ziemi, nawadniając całą powierzchnię ziemi. 7. I ulepił Pan Bóg człowieka z prochu ziemi, i tchnął w oblicze jego dech życia, i stał się człowiek duszą żywą. 8. A Pan Bóg zasadził ogród rozkoszy od początku, w którym umieścił człowieka, którego uformował. 9. I wywiódł Pan Bóg z ziemi wszelkie drzewo piękne na widok i przyjemne do jedzenia: także drzewo życia pośrodku raju i drzewo poznania dobra i zła. 10. I rzeka wypływała z miejsca rozkoszy, aby nawadniać raj, a stamtąd dzieliła się na cztery odnogi. 11. Imię jednej to Fiszon: ta opływa całą ziemię Hewila, gdzie rodzi się złoto: 12. a złoto owej ziemi jest bardzo dobre; tam znajduje się bdellium i kamień onyksowy. 13. A imię rzeki drugiej to Gihon: ta opływa całą ziemię Etiopii. 14. A imię rzeki trzeciej to Tygrys: ta płynie naprzeciw Asyrii. Rzeką zaś czwartą jest Eufrat. 15. Wziął tedy Pan Bóg człowieka i umieścił go w raju rozkoszy, aby go uprawiał i strzegł. 16. I przykazał mu, mówiąc: Z wszelkiego drzewa raju będziesz jadł: 17. ale z drzewa poznania dobra i zła nie będziesz jadł: bo w którymkolwiek dniu będziesz z niego jadł, śmiercią umrzesz. 18. Rzekł też Pan Bóg: Nie jest dobrze, żeby człowiek był sam: uczyńmy mu pomoc jemu podobną. 19. A Pan Bóg, uformowawszy z ziemi wszystkie zwierzęta polne i wszystkie ptaki powietrzne, przyprowadził je do Adama, aby zobaczył, jak je nazwie: bo jakkolwiek Adam nazwał każdą istotę żywą, takie jest jej imię. 20. I nadał Adam imiona wszystkim zwierzętom i wszystkim ptakom powietrznym, i wszystkim bestiom ziemskim; lecz dla Adama nie znalazła się pomoc jemu podobna. 21. Zesłał tedy Pan Bóg głęboki sen na Adama: a gdy zasnął, wyjął jedno z żeber jego i wypełnił ciałem miejsce po nim. 22. I zbudował Pan Bóg żebro, które wyjął z Adama, w niewiastę; i przyprowadził ją do Adama. 23. I rzekł Adam: To jest teraz kość z kości moich i ciało z ciała mego: będzie się nazywać mężatką, bo z męża została wzięta. 24. Dlatego opuści mąż ojca swego i matkę, i przyłączy się do żony swojej: i będą dwoje w jednym ciele. 25. A byli oboje nadzy, Adam i żona jego, i nie wstydzili się.

Rozdział ten zawiera rekapitulację: albowiem zasadzenie raju dokonało się dnia trzeciego; stworzenie zaś Ewy i ustanowienie małżeństwa dokonało się przed szabatem, dnia szóstego, mianowicie w piątek, w którym Adam został stworzony. Mojżesz zatem objaśnia tu i opowiada szerzej te rzeczy oraz inne, których dotknął pokrótce w rozdziale 1.


Werset 1: Ukończone zostały wszelkie zastępy nieba i ziemi

1. WSZELKIE ZASTĘPY — to znaczy gwiazdy, a także aniołowie, którzy zdobią niebo, tak jak ptaki zdobią powietrze, ryby morze, a rośliny i zwierzęta ziemię. Zamiast bowiem „zastępy” (ornatus), po hebrajsku jest tsaba, to znaczy wojsko, szyk bojowy, militia, moc, ozdoba; nic bowiem nie jest wspanialsze niż uporządkowany szyk bojowy. Stąd Bóg jest nazywany Panem Zastępów (Deus exercituum), to znaczy aniołów i gwiazd, które niczym żołnierze służą Bogu w ustalonym porządku, poruszają się, wschodzą, zachodzą i nierzadko walczą za Boga przeciw bezbożnym, jak to zauważyłem przy Sdz 5,20.


Werset 2: I ukończył Bóg dnia siódmego dzieło swoje

2. I UKOŃCZYŁ BÓG DNIA SIÓDMEGO DZIEŁO SWOJE. — „Dnia siódmego,” mianowicie wyłącznie: albowiem włącznie Bóg ukończył dzieło swoje dnia szóstego, jak podaje Septuaginta. Zaczął bowiem w niedzielę i ukończył dnia szóstego, czyli w piątek, tak aby w następnym, siódmym dniu odpoczął, który od tego odpoczynku Boga został nazwany szabatem. Symboliczną i arytmetyczną przyczynę, dla której świat został doskonale ukończony w sześciu dniach, podaje św. Augustyn w Księdze 4 O dosłownym znaczeniu Księgi Rodzaju, rozdz. 1; Beda i Filon w dziele O stworzeniu świata; mianowicie dlatego, że szóstka jest pierwszą liczbą doskonałą: składa się bowiem ze swoich pierwszych części, to jest jedności, dwójki i trójki; jeden bowiem, dwa i trzy czynią sześć.

Symbolicznie sześć dni oznacza sześć tysięcy lat, przez które ta budowla świata będzie trwać (bo tysiąc lat przed Bogiem jest jak jeden dzień, Ps 90,4), tak że po ich dopełnieniu przyjdzie Antychryst, dzień sądu i szabat, to jest odpoczynek Świętych w niebie. Tak uczą św. Hieronim w Wykładzie Psalmu 90, skierowanym do Cypriana; Ireneusz, Księga 5, rozdział ostatni; Justyn, Kwestia 71 do Pogan; św. Augustyn, Księga 20 O Państwie Bożym, rozdz. 7, i inni. Stąd również sześciu pierwszych patriarchów — Adam, Set, Enosz, Kenan, Mahalaleel, Jared — umarło, lecz siódmy, Henoch, został żywy przeniesiony do nieba, ponieważ po sześciu tysiącleciach trudu i śmierci nastąpi życie wieczne, mówi Izydor w Glossie, rozdz. 5. Zob. to, co powiedziano przy Ap 20,6.

„Dzieło swoje” — stworzenia nowych gatunków; albowiem dzieło rządzenia, zachowywania i wytwarzania nowych jednostek Bóg nadal sprawuje również teraz, jak to jasno wynika z J 5,17.

ODPOCZĄŁ — nie od zmęczenia, lecz od dzieła; stąd po hebrajsku jest szabat, to jest ustał. Arystobul, cytowany przez Euzebiusza w Księdze 13 Przygotowania do Ewangelii, rozdz. 6, inaczej interpretuje „odpoczął”: mówi, że oznacza to, iż rzeczom przez siebie stworzonym dał odpoczynek, to jest trwałość, stałość, wieczność i porządek ustalony, ustanowiony i niezmienny. Dlatego słowo „odpoczął” milcząco oznacza zachowywanie rzeczy stworzonych, wraz z nieustannym współdziałaniem Boga z nimi w ich właściwych działaniach i ruchach. Albowiem, jak mówi św. Augustyn w Sentencjach, nr 277: „Wszechmoc wszechmogącego Stwórcy jest przyczyną istnienia wszelkiego stworzenia; gdyby ta moc kiedykolwiek zaprzestała rządzić rzeczami stworzonymi, natychmiast ustałby gatunek i cała natura wszelkich rzeczy. To zaś, co Pan mówi: «Ojciec mój aż dotąd działa,» ukazuje pewną ciągłość Jego dzieła, przez którą jednocześnie obejmuje i rządzi wszystkim. W tym dziele trwa także Jego mądrość, o której mówi się: «Sięga potężnie od krańca do krańca i urządza wszystko łagodnie.» To samo utrzymuje i Apostoł, gdy głosząc Ateńczykom mówi: «W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy.» Gdyby bowiem odjął swe dzieło od rzeczy stworzonych, nie moglibyśmy ani żyć, ani się poruszać, ani istnieć. Dlatego należy rozumieć, że Bóg odpoczął od wszystkich swych dzieł w tym sensie, że nie stworzył żadnego nowego stworzenia, a nie że zaprzestał podtrzymywać i rządzić już stworzonymi.”

Tenże św. Augustyn uczenie naucza w Sentencjach, nr 145, że Bóg jest tak samo usposobiony, gdy odpoczywa, jak i gdy działa. „Nie należy zatem, powiada, wyobrażać sobie w Bogu ani leniwego próżnowania, ani mozolnej pracowitości, gdyż On umie działać odpoczywając i odpoczywać działając; a to, co w Jego dziełach jest wcześniejsze lub późniejsze, odnosi się nie do Twórcy, lecz do rzeczy stworzonych. Jego bowiem wola jest wieczna i niezmienna, ani nie ulega zmiennej radzie.” Stąd Filon w księdze Alegorii tłumaczy nie „odpoczął,” lecz „sprawił, że ustały rzeczy, które rozpoczął”; ponieważ, jak mówi, Bóg nigdy nie odpoczywa, lecz jak ogniowi właściwe jest grzać, a śniegowi chłodzić, tak Bogu właściwe jest działać. Po hebrajsku jednak właściwie znaczy „odpoczął,” jak tłumaczą Chaldejczyk, nasza Wulgata i Septuaginta.

Symbolicznie, Juniliusz, Beda i św. Augustyn (Księga 4 O dosłownym znaczeniu Księgi Rodzaju, rozdz. 12) uczą, że ten odpoczynek Boga w szabat był figurą spoczynku Chrystusa w grobie w dzień szabatu, po tym jak dokonał dzieła naszego odkupienia dnia szóstego przez swoją mękę i śmierć.

Anagogicznie, był to typ odpoczynku Świętych w niebie: tam bowiem będą obchodzić wieczysty szabat, o czym więcej przy Pwt 5,12.


Werset 3: I pobłogosławił dzień siódmy

3. I POBŁOGOSŁAWIŁ DZIEŃ SIÓDMY — to jest pochwalił, wywyższył i zatwierdził dzień siódmy, mówi Filon: tak bowiem błogosławimy Boga, gdy Go chwalimy. Po drugie i lepiej, „pobłogosławił” oznacza, jak następuje, uświęcił go — postanowił, że dzień siódmy będzie święty i uroczysty. Jak bowiem wielkim błogosławieństwem jest dla człowieka być uświęconym, tak i dla dnia świątecznego.

I UŚWIĘCIŁ GO. — Nie w sam siódmy dzień, który był pierwszym szabatem świata, lecz później, za czasów Mojżesza, zgodnie z Wj 20,8. Tak mówi Abulensis, który sądzi, że słowa te zostały powiedziane tu przez antycypację. Po drugie i lepiej, inni utrzymują, że Bóg uświęcił szabat już wówczas, nie czynem i rzeczywiście, lecz swoim postanowieniem i zamysłem — jakby chciał powiedzieć: Ponieważ Bóg odpoczął dnia siódmego, dlatego wyznaczył ten dzień jako święty dla siebie, aby został ustanowiony przez Mojżesza jako dzień świąteczny do zachowywania przez Żydów. Tak mówią Pereriusz, Beda i Hieronim Prado przy rozdziale 20 Ezechiela. Po trzecie i najwyraźniej, Bóg od samego początku świata, w ten pierwszy dzień szabatu...

„Uświęcił go,” to jest faktycznie ustanowił go jako święto i chciał, aby był zachowywany przez Adama i jego potomstwo świętym odpoczynkiem i kultem Boga, zwłaszcza przez wspominanie dobrodziejstwa stworzenia jego samego i całego świata, ukończonego w tym dniu.

Stąd jasne jest, że szabat był świętem ustanowionym i usankcjonowanym pierwotnie nie przez Mojżesza (Wj 20,8), lecz przez Boga znacznie wcześniej, mianowicie od początku świata, w ten właśnie pierwszy szabat świata. To samo wynika z Wj 16,23 i Hbr 4,3, jak tam wykazałem. Tak mówią Ribera w tym miejscu, Filon i Kataryn tutaj. Przykazanie to o szabacie było zatem boskie, nie naturalne, lecz pozytywne; stąd przez Chrystusa i Apostołów święto zostało przeniesione z szabatu na niedzielę.

KTÓRE BÓG STWORZYŁ, CZYNIĄC — to jest, które stworzył przez czynienie, i tworząc uczynił i udoskonalił: to bowiem powtórzenie tego samego czasownika przez synonim, w którym mówi się „stworzył, czyniąc,” oznacza owo udoskonalenie dzieła.


Werset 4: Takie są dzieje nieba i ziemi

4. TAKIE SĄ DZIEJE (to jest stworzenia) NIEBA I ZIEMI. — Skąd następuje: „Gdy zostały stworzone w dniu,” to jest w całym czasie sześciu dni, o których mowa w rozdziale 1. Tak Beda i inni.

Słowa te odnoszą się do tego, co poprzedzało w rozdziale 1, stanowiąc niejako ich zakończenie, w ten sposób: I takie zaiste były początki nieba i ziemi, gdy zostały stworzone. Hebrajskie słowo toledot, od czasownika yalad, właściwie oznacza „pokolenia”; lecz ponieważ historia hebrajska była zwyczajowo przeplatana tablicami genealogicznymi, stąd toledot w szerszym znaczeniu oznacza opowiadanie, historię, i jest używane w takich miejscach, gdzie nie ma wzmianki o pokoleniu. Por. Rdz 37,2.


Werset 5: I wszelki krzew polny

5. I WSZELKI KRZEW. — Połącz te słowa z wersetem 4, tak: „W dniu, w którym Pan uczynił niebo i ziemię, i wszelki krzew” (hebrajskie siach oznacza coś wyrosłego lub kiełkującego) „zanim wyrósł na ziemi,” mianowicie drogą naturalną i mocą nasienia, jak teraz wyrasta. Mojżesz bowiem chce jedynie powiedzieć, że owa pierwsza produkcja krzewów i raju — do którego stopniowo zmierza — nie naturze, nie ziemi, nie nasieniu, lecz mocy i działaniu Boga ma być przypisana; i dowodzi tego tym, że skoro wszelkie zioła i krzewy wyrastają dzięki wpływowi nieba oraz pracy i uprawie człowieka, wówczas nie było jeszcze człowieka, który by siał i uprawiał ziemię, ani też deszczu, który by nawadniał zasiewy.

Po drugie, z hebrajskiego można by jaśniej przetłumaczyć tak: w dniu (pierwszym świata), w którym Bóg uczynił niebo i ziemię, wszelki krzew polny jeszcze nie był (to bowiem oznacza terem, jak wynika z Wj 9,30: „Wiedziałem, że jeszcze nie [hebr. terem] boicie się Pana”) na ziemi, i wszelkie ziele krainy jeszcze nie kiełkowało, ale źródło wznosiło się z ziemi.

Saadias tłumaczy po arabsku: ani źródło nie wznosiło się z ziemi, powtarzając partykułę przeczącą z powyższego.

Bóg bowiem przed wszystkim najpierw stworzył niebo i ziemię, i to źródło, czyli otchłań wód, w której łonie i wnętrzu — które zawierało wodę całej krainy — w pewnym czasie zalało całą ziemię, nawadniając ją; następnie opowiada obszerniej o wszelkim krzewie i o innych rzeczach, których dotknął pokrótce w rozdziale 1.


Werset 6: Lecz źródło tryskało z ziemi

6. LECZ ŹRÓDŁO TRYSKAŁO Z ZIEMI. — Zapytasz, czym jest to źródło?

Zdanie pierwsze. Po pierwsze, Akwila, Chaldejczyk i niektórzy Hebrajczycy, a także Molina, Pereriusz i Delrio, tłumaczą hebrajskie ed jako „para” — mianowicie para, którą słońce wyciągało z ziemi swoją mocą, która następnie, skroplona chłodem nocy i rozpuszczona w rosę i wilgoć, nawadniała ziemię i jej kiełki na początku świata, dopóki wkrótce potem Bóg nie dał deszczów ziemi, aby ją nawadniać.

Ta para i rosa zastępowała wówczas deszcz i wilgoć, którymi nowostworzone rośliny były karmione; przystało bowiem, aby pierwsze dni świata były pogodne i jasne.

Zapytasz: jak ta para jest nazywana źródłem przez naszego tłumacza i przez Septuagintę? Odpowiadam: ponieważ zalewała ziemię jak źródło. Tak bowiem Arystoteles w Księdze 1 Meteorologiki, rozdz. 1, nazywa chmury, które powstają z wód i zwykły się z powrotem w wody zamieniać, okrągłą i wieczystą rzeką, czyli oceanem, który płynie i unosi się przez powietrze.

Odrzucenie. Lecz temu zdaniu sprzeciwia się fakt, że w poprzednim wersecie Mojżesz zaprzeczył, jakoby był wówczas jakikolwiek deszcz lub podobna wilgoć z nieba, która by nawadniała ziemię. Ponadto „para” jest bardzo niewłaściwym określeniem na „źródło”; a hebrajskie ed nie oznacza pary, lecz raczej odmęt wód (jak wynika z Hi 36,27), a stąd klęskę i nieszczęście, które jak odmęt ogarnia i pochłania ludzi, jak wynika z Jr 47,16 i z innych miejsc. Stąd Oleaster tłumaczy ed jako „powódź.”

Zdanie drugie (nieprawdopodobne). Po drugie, św. Augustyn, Księga 5 O dosłownym znaczeniu Księgi Rodzaju, rozdz. 9 i 10: Na początku świata, powiada, było właściwie jedno źródło, które w ustalonym czasie, wylewając się jak Nil, nawadniało kiełki ziemi. Lecz że istniało takie źródło, które nawadniało całą ziemię zalewając ją, trudno jest uwierzyć.

O wiele bardziej niewiarygodne jest to, co dodaje Glossa interlinearna, że całą ziemię nawadniało to wylewające się źródło aż do czasów Noego, tak że przed Noem nigdy nie było żadnych deszczów na świecie.

Zdanie trzecie (prawdopodobne). Po trzecie, a zatem lepiej, w tym samym miejscu św. Augustyn, Filon i papież Mikołaj pisząc do cesarza Michała: Źródło, powiada, to jest źródła, strumienie i rzeki wznosiły się z ziemi: albowiem wszystkie wody, jak powiedziałem przy rozdziale 1, wersecie 9, zostały zgromadzone w jedno miejsce, jakby w jedno źródło, czyli macierz. Mojżesz bowiem tutaj jedynie na ogół przegląda i powtarza stworzenie rzeczy, które opowiedział kolejno w rozdziale 1, jakby chciał powiedzieć: Sam Bóg na początku świata uczynił wszelki krzew wszędzie na całej ziemi; i dowodzę tego tym, że wówczas nie było jeszcze człowieka, który by te krzewy sadził, ani deszczu, który by je nawadniał; lecz jedynie źródło, to jest różne rzeki i źródła, wypływające z jednej wielkiej macierzy-źródła (o której mówiłem przy rozdziale 1, wersecie 9), nawadniały tu i ówdzie całą ziemię. Te jednak nie mogły, bez deszczu, dostarczać wilgoci do kiełkowania wszędzie krajom od nich oddalonym; przeto owe kiełki i krzewy sprawił wówczas jedynie Bóg.

Zdanie czwarte (właściwe/poprawne). Po czwarte, z hebrajskiego można to wyjaśnić jaśniej i solidniej tak: „źródło,” po hebrajsku ed, to jest odmęt lub powódź — mianowicie owa pierwotna otchłań wód, o której mówiłem przy rozdziale 1, wersecie 2 — nawadniała i pokrywała całą ziemię, jakby cała ziemia była jednym źródłem. Mojżesz bowiem jedynie streszcza ją jako pierwszą macierz wszystkich rzeczy w tym jednym wersecie, tak jak krótko przedtem, w wersecie 4, powtórzył stworzenie nieba i ziemi. Bóg bowiem przed wszystkim najpierw stworzył niebo i ziemię, i to źródło, czyli otchłań wód. Sens zatem jest taki, jakby chciał powiedzieć: Jak sam Bóg stworzył niebo i ziemię, i otchłań wód, tak sam oddzielił wodę od ziemi i odsłonił suchą powierzchnię, i wywiódł z niej rośliny, raj, człowieka i wszystkie inne rzeczy, które następnie zachowywał i rozmnażał przez deszcz i rosę. Stąd, jak powiedziałem przy wersecie 5, z hebrajskiego można jasno i wyraźnie przetłumaczyć tak: „W dniu, w którym Bóg uczynił niebo i ziemię, wszelki krzew polny jeszcze nie był na ziemi, i wszelkie ziele krainy jeszcze nie kiełkowało, ale źródło” — to jest powódź, mianowicie otchłań wód, która zdawała się wyłaniać i wznosić z ziemi — „nawadniało i pokrywało całą ziemię.”


Werset 7: I ulepił Pan Bóg człowieka z prochu ziemi

7. I ULEPIŁ PAN BÓG CZŁOWIEKA Z PROCHU ZIEMI, I TCHNĄŁ W OBLICZE JEGO DECH ŻYCIA, I STAŁ SIĘ CZŁOWIEK DUSZĄ ŻYWĄ. — Chaldejczyk parafrazuje: człowiek stał się duszą mówiącą; ponieważ mowa, na równi z rozumem, jest właściwa człowiekowi.

Tutaj Mojżesz wraca do dzieła szóstego dnia, aby jaśniej wyjaśnić uformowanie człowieka.

Pięć przyczyn człowieka. Zauważ po pierwsze: Mojżesz tutaj przypisuje człowiekowi pięć przyczyn. Przyczyną sprawczą jest Bóg. Materią jest proch ziemi, to jest ziemia zmieszana z wodą; stąd i zwłoki człowieka rozkładają się w ziemię i wodę, jako w swoje elementy składowe. Formą jest dech życia. Wzorcem jest Bóg: człowiek jest bowiem obrazem Boga. Celem jest to, aby był duszą żywą, to jest istotą żywą, czyli czującą, poruszającą się samą, poznającą siebie i inne rzeczy i sprawującą wszelkie dzieła życia (jest to synekdocha), i aby panował nad innymi zwierzętami i całym światem.

Jak został uformowany Adam? Zauważ po drugie: Słowa hebrajskie dosłownie brzmią tak: Bóg uformował — ulepił — człowieka jako proch, czyli glinę z ziemi. Hebrajskie bowiem yitsar i greckie eplasen właściwie należą do rzemiosła garncarskiego i znaczą tyle co „ulepił.” Stąd wydaje się, że Bóg najpierw uformował ciało człowieka na kształt posągu z prochu ziemi, bądź sam, bądź przez aniołów (jak sugeruje św. Augustyn, a za nim św. Tomasz, I część, Kwestia 91, artykuł 2, odpowiedź na 1), tak jak rzeźbiarze lepią figury z gliny. I to jest to, co mówi Hi 10,9: „Wspomnij, żeś mnie uczynił jak glinę.” A Jr 18,2 porównuje Boga do garncarza, a człowieka do gliny. Stąd też w Mdr 7,1 Adam jest nazwany protoplastos kai gegenes — „pierwszym uformowanym” i „zrodzonym z ziemi”; a przez Apostoła w 1 Kor 15,47 jest nazwany „z ziemi, ziemskim.”

Następnie Bóg stopniowo wprowadził w tego glinianego człowieka dyspozycje ciała i organizmu ludzkiego, a wreszcie równocześnie z ostatnią dyspozycją wprowadził heterogeniczne formy poszczególnych części ciała; a wraz z nimi wlał — tworząc — i stworzył — wlewając — duszę rozumną. I tak stał się człowiek doskonały, złożony z ludzkiego ciała i duszy rozumnej. Tak mówi św. Jan Chryzostom tutaj, w Homilii 12, i Gennadiusz w Katenie; i dokonał tego sam Bóg. Stąd św. Bazyli, św. Ambroży i Cyryl uczą, że człowiek został stworzony przez samą Trójcę Przenajświętszą, bez żadnego innego pomocnika: zdanie przeciwne nazywają błędem żydowskim.

Św. Klemens o strukturze ciała ludzkiego. Ponadto św. Klemens w Księdze 8 Rekognicji tak obrazowo opisuje cudowną i boską strukturę człowieka i każdego z jego członków: „Spójrz w ciele ludzkim na dzieło Rzemieślnika: jak wstawił kości niczym pewne kolumny, na których ciało się wspiera i jest niesione; następnie jak zachowana jest równa miara po obu stronach, to jest po prawej i lewej; tak że stopa odpowiada stopie, ręka ręce, a palce palcom, aby każdy z każdym zgadzał się w zupełnej równości. A także oko oku, ucho uchu, które są uformowane nie tylko w harmonii i zgodności ze sobą, ale i przystosowane do niezbędnych zastosowań. Ręce bowiem są zaprojektowane, aby były użyteczne do pracy, stopy do chodzenia, oczy aby służyły do widzenia, strzeżone przez straże brwi; uszy zaś tak uformowane do słyszenia, że podobne do cymbału, oddają głośniejszy odgłos odbity od przyjętego słowa i przekazują go do zmysłu serca.”

Posłuchaj dalszego ciągu, równie kunsztownego i cudownego: „Język zaś, uderzając o zęby, spełnia funkcję plektrum do mówienia; a same zęby — jedne do krojenia i dzielenia pokarmu i podawania go wewnętrznym, a wewnętrzne mielą i kruszą jak młyn, aby to, co zostaje podane żołądkowi, mogło być wygodniej strawione — stąd nazywane są trzonowymi. Nozdrza zaś uczynione są do przechodzenia oddechu i do wydychania i przyjmowania go, tak aby przez odnawianie powietrza ciepło naturalne, które pochodzi z serca, mogło być rozpalane lub oziębianie wedle potrzeby, przez służbę płuca; które jest umieszczone blisko serca, aby swoją miękkością łagodziło i pielęgnowało wigor serca, w którym zdaje się polegać życie — mówię życie, nie dusza. Cóż bowiem powiem o substancji krwi, która niczym rzeka wypływająca ze źródła, najpierw niesiona jednym korytem, potem rozdzielona niezliczonymi żyłami niczym kanałami nawadniającymi, nawadnia całe terytorium ludzkiego ciała życiodajnymi strumieniami, zarządzana pracą wątroby; która leży po prawej stronie dla skutecznego trawienia pokarmów i ich zamieniania w krew?”

Któż ze wszystkich tych rzeczy nie rozpoznałby wyraźnie dzieła rozumu i mądrości Stwórcy?

Św. Ambroży o ciele jako mikrokosmosie. Tenże opis stworzenia człowieka pięknie opisuje św. Ambroży w Księdze 6 Heksaemeronu, rozdz. 9, gdzie między innymi uczy, że „budowla ludzkiego ciała jest jak świat. Jak bowiem niebo wznosi się nad powietrzem, a morza nad lądami — które są jakby pewnymi członkami świata — tak i głowę widzimy wznoszącą się nad inne części naszego ciała; a w tej cytadeli mieszka pewna królewska mądrość. Znów, czym słońce i księżyc są w niebie, tym oczy w człowieku. Słońce i księżyc to dwa światła świata; oczy zaś jaśnieją z góry niczym pewne gwiazdy w ciele i oświetlają niższe części jasnym światłem — strażnicy, którzy czuwają za nas we dnie i w nocy. Jak piękne są włosy! Czymże jest człowiek bez głowy, skoro cały jest w głowie? Czoło jest otwarte, które swoim wyglądem ujawnia usposobienie umysłu. Pewien obraz duszy przemawia na twarzy. Podwójne rzędy brwi rozciągają ochronę nad oczami i dodają im wdzięku. Uczeni lekarze mówią, że mózg człowieka jest umieszczony w głowie ze względu na oczy. Mózg jest początkiem nerwów i wszystkich zmysłów. Większość ludzi uważa, że serce jest początkiem tętnic i wrodzonego ciepła, którym ożywiane i ogrzewane są narządy wewnętrzne. Nerwy są jakby narzędziem każdego ze zmysłów; niczym struny i cięciwy biorą początek z mózgu i rozbiegają się przez części ciała do poszczególnych funkcji. I dlatego mózg jest miększy, ponieważ przyjmuje wszystkie zmysły: do niego bowiem nerwy donoszą wszystko, co oko zobaczyło, ucho usłyszało, nos wdechnął, język odezwał się lub usta skosztowały. Zawiłość uszu wewnętrznych zapewnia pewien rytm i miarę dla modulacji. Przez bowiem zakręty uszu pewien rytm się wytwarza i dźwięk głosu wchodzący przez pewne kanały jest artykułowany. Dlaczego miałbym opisywać wał zębów, przez który pokarm jest kruszony, a głos otrzymuje pełny wyraz? Język jest jak plektrum mówiącego i pewnego rodzaju ręka jedzącego, która spływający pokarm podaje i usługuje zębom. Głos również niesiony jest pewnym uderzeniem wiosła powietrza, to poruszając, to koiąc uczucia słuchacza. I tak milczące myśli umysłu są oznaczone mową ust. Czymże zatem są usta człowieka, jeśli nie pewnego rodzaju sanktuarium mowy, źródłem dyskursu, aulą słów, skarbcem woli?”

Przechodzi następnie od głowy do innych członków i mówi: „Ręka jest twierdzą całego ciała, obrończynią głowy, która jaśnieje w szlachetnych czynach, przez którą ofiarujemy, przyjmujemy i udzielamy niebieskich Sakramentów. Któż godnie wyjaśni ramę klatki piersiowej i miękkość brzucha? Cóż tak zbawiennego, jak to, że płuco złączone jest z sercem bliskim graniczeniem, aby gdy serce zapłonie gniewem i oburzeniem, mogło być szybko utemperowane krwią i wilgocią płuca? Dlatego też płuco jest miększe, ponieważ jest zawsze wilgotne, zarazem by zmiękczyć surowość oburzenia. Śledziona również ma owocne sąsiedztwo z wątrobą; gdy pobiera to, czym się karmi, oczyszcza wszelkie nieczystości, jakie znajdzie, aby przez drobniejsze włókna wątroby, cienkie i subtelne resztki pokarmów mogły przejść, aby zostały zamienione w krew i przyczyniły się do siły ciała. A owijające się zwoje jelit, choć bez żadnego węzła, jednak wzajemnie ze sobą powiązane — cóż innego ukazują niż boską opatrzność Stwórcy, aby pokarm nie przechodził szybko i nie ściekał natychmiast z żołądka? Gdyby bowiem tak się działo, ustawiczny głód i ciągła żądza jedzenia rodziłyby się w ludziach.”

A po nieco dalszych słowach: „Puls żył jest zwiastunem albo choroby, albo zdrowia; a chociaż są rozciągnięte po całym ciele, nie są ani nagie, ani odkryte, i pokryte tak lekkimi błonami, że jest możliwość ich badania i szybkość postrzegania, ponieważ nie ma grubości tkanki, która mogłaby przysłonić puls. Wszystkie kości również pokryte są cienką błoną i związane ścięgnami, lecz zwłaszcza kości głowy pokryte są lekką skórą, skąd, aby mogły mieć jakąś ochronę przed cieniem i zimnem, odziewa się je gęstszym włosem. Cóż powiem o służbie stóp, które utrzymują całe ciało bez żadnego uszczerbku od ciężaru? Giętkie kolano, przez które nade wszystko łagodzony jest gniew Pański, tak aby na imię Jezusa wszelkie kolano się zgiąło. Dwie bowiem rzeczy nade wszystko podobają się Bogu: pokora i wiara. Człowiek ma dwie stopy; bo zwierzęta i bydlęta mają cztery stopy, ptaki dwie. Dlatego człowiek jest jakby jednym z istot skrzydlatych, który wzrokiem szuka wyżyn i pewnym lotem wzniosłych myśli leci; dlatego też o nim powiedziano: «Odnowi się jak orzeł młodość twoja,» ponieważ jest bliższy rzeczom niebieskim i wznoślejszy od orłów, kto może powiedzieć: «Nasze obcowanie jest w niebie.»”

Hebrajskie Adam = czerwona ziemia. Zauważ po trzecie: Zamiast „prochu ziemi,” po hebrajsku jest aphar min haadama, to jest „pył z ziemi”; Septuaginta tłumaczy: „wziąwszy pył z ziemi.” Lecz ten pył, mówi Tertulian, Bóg skleił w proch i pewnego rodzaju glinę, dodając wyborny płyn. Suchy bowiem pył nie nadaje się do lepienia: dlatego pył ten był nawilżony, a zatem był prochem gliniastym.

Adam został stworzony z czerwonej ziemi Hebronu. Ponadto Adama (od której został uformowany i nazwany „Adamem”) oznacza czerwoną ziemię. Stąd istnieje tradycja wielu, że Adam został stworzony z czerwonej ziemi, która jest na polu Damasceńskim — nie miasta Damaszku, lecz pewnego pola tak zwanego, które jest blisko Hebronu. Przekazują to bowiem Hebrajczycy, a za nimi św. Hieronim w Kwestiach hebrajskich do tego miejsca, Lyranus, Hugo i Abulensis tutaj, i w rozdziale 13, Kwestia 138, Burchardus, Bredembachius, Saligniacus i Adrichomius w swoim Opisie Ziemi Świętej, pod hasłem Hebron; gdzie również odnotowują Dolinę Łez blisko Hebronu, w której, jak mówią, Adam opłakiwał przez sto lat śmierć Abla. Potwierdzają to z Joz 14,15, gdzie jest powiedziane: „Nazwa Hebronu brzmiała dawniej Kiriat-Arba. Adam, największy wśród Anakitów, jest tam pochowany.”

Lecz prawdziwy sens tego miejsca jest dalece inny, jak tam powiem: Adam bowiem nie był olbrzymiego, lecz normalnego wzrostu; w przeciwnym razie byłby potwornością człowieka. Błądzą zatem Jan Lucidus i inni, którzy sądzą, że Adam był olbrzymem. Lecz do rzeczy: ja ze swej strony, oprócz Hebrajczyków, którzy niekiedy skłaniają się do bajek, chciałbym mieć innych starożytnych autorów tej tradycji.

Moralnie, słusznie Jeremiasz jest posłany przez Boga (i my z nim), w rozdziale 18, do domu garncarza, aby kontemplował swoją macierz i początek, mianowicie glinę, aby się upokorzył, i aby się nauczył i uczył, że wszyscy ludzie są w ręce Boga, tak jak glina jest w ręce garncarza. Trafnie filozof Sekundus, zapytany przez cesarza Hadriana: „Czym jest człowiek?” odpowiedział: „Umysłem wcielonym, widmem czasu, strażnikiem życia, przechodniem w drodze, duszą pracującą.” Epiktet zaś mówi: „Człowiek jest lampą postawioną na wietrze, gościem swego miejsca, obrazem prawa, baśnią o nieszczęściu, niewolnikiem śmierci.”

Dech życia. Zauważ po czwarte: „Dech życia” to nie Duch Święty, jak utrzymywał Filastriusz w swoim Katalogu herezji, rozdział 99, którego błąd odrzuca św. Augustyn w Księdze 13 O Państwie Bożym, rozdział 24; lecz jest to sama dusza rozumna, która w człowieku jest zarazem wegetatywna i zmysłowa. Z niej bowiem pochodzi wdychanie i wydychanie, które jest zarówno znakiem, jak i skutkiem życia; i stąd dusza nazywa się psyche od psychazo, to jest „przyjmuję chłód,” ponieważ oddychając jesteśmy oziębianiu. Po hebrajsku zaś nazywa się nescama i nephes, od rdzenia naphas, to jest „oddychał.”

Zamiast „życia,” po hebrajsku jest chaiim, to jest „żywotów,” ponieważ dusza rozumna daje człowiekowi potrójne życie, mianowicie roślin, zwierząt i aniołów. Inni mówią „żywotów,” ponieważ otwory nozdrzy są dwa, przez które życie, to jest powietrze, jest wciągane oddychaniem. Lecz nozdrza nie są dechem żywotów, ale jego naczyniem, jak zaraz powiem. Nazywa się „dechem życia,” ponieważ oddychanie jest tak konieczne do życia, że nie możemy żyć bez niego nawet przez chwilę, mówi Galen w swojej księdze O użyteczności oddychania, rozdział 11. Stąd mówi: Asklepiades powiedział, że oddychanie jest rodzeniem duszy; Praksagoras zaś, że nie jest rodzeniem duszy, lecz jej wzmocnieniem.

Dusza rozumna stworzona przez samego Boga. Zauważ po piąte: Z tego miejsca jasne jest, że dusza rozumna nie jest wyciągana z materii, ani nie pochodzi z traducjanizmu, to jest nie jest rodzona i rozmnażana z duszy rodzica, jak światło rozprzestrzenia i rozmnaża światło, jak sądził Tertulian, i jak wątpił św. Augustyn w Księdze 7 O dosłownym znaczeniu Księgi Rodzaju, rozdział 1 i następne. Jest bowiem pewne, jak uczy św. Hieronim i wszyscy inni Ojcowie (i taki jest zmysł Kościoła), że dusza nie jest tworzona przez aniołów, jak utrzymywali Seleucjanie, lecz jest tworzona z zewnątrz przez samego Boga i wlewana w człowieka. To bowiem oznacza słowo „tchnął,” lub, jak czyta Cyprian, „tchnął w oblicze,” to jest w całe ciało. Jest to synekdocha: od oblicza bowiem, w którym kwitną wszelkie czynności życiowe, a zwłaszcza oddychanie, jako od najszlachetniejszej części, rozumie się całe ciało.

Pięć powodów „tchnął.” Tchnął zatem, po pierwsze, aby ukazać, mówi Teodoret, że tak łatwo jest Bogu stworzyć duszę, jak człowiekowi tchnąć. Po drugie, abyśmy zrozumieli, że dusza nie została wyciągnięta z materii, ani nie pochodzi z traducjanizmu, jak sądził Tertulian (który dlatego uważał duszę, na równi z Bogiem, za cielesną, ba, ukształtowaną i zabarwioną, na tej podstawie, że nic nie jest niecielesne), i jak wątpił św. Augustyn w Księdze 7 O dosłownym znaczeniu Księgi Rodzaju, rozdział 1, lecz została stworzona z zewnątrz przez Boga. Po trzecie, że nasza dusza jest czymś boskim, niejako tchnieniem Boga — nie zaś abyś wierzył, że jest częścią oderwaną od bóstwa, jak zdaje się utrzymywał Epiktet, Rozprawy 1, rozdział 14; Seneka, List 92; Cyceron, Rozmowy tuskulańskie I i O wróżbiarstwie I — lecz że dusza jest najwyższym uczestnictwem w bóstwie, co do natury duchowej. Po czwarte, że wdychanie i wydychanie jest tak konieczne do życia, że nie możemy żyć bez niego nawet chwili; stąd Galen w swojej księdze O użyteczności oddychania, rozdział 1, mówi: „Asklepiades powiedział, że oddychanie jest rodzeniem duszy, Nikarchus jej wzmocnieniem, Hipokrates jej odżywianiem.” Tchnąwszy zatem, Bóg stwarza człowieka, jakby chciał ukazać, że nie bardziej może obejść się bez człowieka dla dopełnienia wszechświata, niż człowiek może obejść się bez oddychania. Wreszcie, gdy Bóg udzielił człowiekowi swego własnego tchnienia i duszy, udzielił samego siebie, jakby włożył weń swoje własne serce.

Zamiast „w oblicze,” po hebrajsku jest beappav, co Akwila i Symmach tłumaczą eis mykteras, to jest „w nozdrza”: w nozdrzach bowiem kwitnie oddychanie, które jest znakiem duszy przebywającej wewnątrz. Lecz nasz Tłumacz lepiej oddaje to jako „w oblicze”: dusza bowiem jest obecna i jaśnieje nie tylko w nozdrzach, ale w całym obliczu, a w konsekwencji w całej osobie, lecz zwłaszcza w obliczu i głowie. Dlatego św. Ambroży w Księdze 6 Heksaemeronu, rozdział 9, mówi, że budowla ciała ludzkiego jest jak świat. Jak bowiem niebo wznosi się nad powietrzem, a morza nad lądami, które są jakby członkami świata: tak i głowę widzimy wznoszącą się nad inne części naszego ciała, i będącą najdoskonalszą ze wszystkich, jak niebo wśród żywiołów, jak cytadela pośród innych murów miasta. A w tej cytadeli, powiada, mieszka pewna królewska mądrość. Stąd Salomon powiedział: „Oczy mądrego są w jego głowie.” Stąd też Laktancjusz w swojej księdze O dziele Bożym, rozdział 5, mówi: Na szczycie budowli ciała Bóg sam umieścił głowę, w której miałaby być siedziba rządów całej istoty żywej; i nadano jej tę nazwę, jak pisze Warron do Cycerona, ponieważ stąd zmysły i nerwy biorą swój początek.

Dusza nie jest cząstką substancji boskiej. Niektórzy sądzili, że nasza dusza jest częścią substancji boskiej, jakby mówiono, że Bóg tutaj tchnął, to jest udzielił części swego własnego tchnienia, ducha i duszy człowiekowi. Lecz jest to stara herezja i błąd Poetów, którzy mówią, że dusza jest „cząstką boskiego tchnienia” i apospasma (to jest częścią oderwaną) od bóstwa. Tak utrzymywał Epiktet, Rozprawy 1, rozdział 14; Seneka, List 92; Cyceron, Rozmowy tuskulańskie I i Księga 1 O wróżbiarstwie. „Tchnął” zatem oznacza, że Bóg stworzył tchnienie, ducha i duszę jako skutek swej wszechmocy z niczego w człowieku.

Siedem definicji duszy rozumnej. Stąd św. Jan Chryzostom, Ambroży, Augustyn, Eucheriusz i Lyranus tak definiują duszę rozumną: „Dusza jest bożokształtnym tchem życia.” Po drugie, Autor dzieła O duchu i duszy, znajdującego się wśród dzieł św. Augustyna, tom III: „Dusza, powiada, jest pewną substancją niecielesną, uczestniczącą w rozumie, przystosowaną do rządzenia ciałem.” Po trzecie, Kasjodor: „Dusza, powiada, jest substancją duchową, stworzoną przez Boga, ożywicielką swego ciała.” Po czwarte, Seneka: „Dusza, powiada, jest duchem intelektualnym, uporządkowanym ku szczęśliwości zarówno w sobie, jak i w ciele.” Po piąte, Damasceński: „Dusza, powiada, jest duchem intelektualnym, zawsze żywym, zawsze będącym w ruchu, zdolnym do dobrej i złej woli.” Po szóste, Autor dzieła O duchu i duszy: „Dusza, powiada, jest podobieństwem wszystkich rzeczy.” Po siódme, inni: „Dusza, powiadają, jest substancją duchową, prostą i nierozwiązalną, podlegającą cierpieniu i zmienności w ciele.”

Tak jak Grecy odróżniali psyche (duszę), która przysługuje wszystkim istotom żywym, od nous (umysłu), który jest właściwy człowiekowi i demonom; i podobnie Łacinnicy odróżniali anima (duszę) od animus, czyli mens (umysłu): tak Hebrajczycy przez nishmat chaiim zdają się rozumieć duszę życiową jakiegokolwiek rodzaju, a przez nephesh duszę rozumną.


Werset 8: I zasadził Pan Bóg ogród rozkoszy

I aby tęsknili za rajem niebieskim, którego ten ziemski był typem i obrazem.

I ZASADZIŁ BYŁ PAN BÓG RAJ ROZKOSZY OD POCZĄTKU.

„Zasadził był”, to znaczy wyposażył go i ozdobił roślinami, drzewami i wszelkimi rozkoszami przez siebie stworzonymi.

Etymologia słowa „raj”. RAJ. — Zauważ: „raj” (łac. paradisus) nie jest słowem greckim, pochodzącym od para i deuo, to znaczy „nawadniam”, jak chciał Suidas; ani, jak inni twierdzą, od para ten diaitan poieisthai, to znaczy od zbierania ziół, tak nazwanym; lecz jest słowem perskim, jak mówi Pollux, a raczej hebrajskim: pardes bowiem po hebrajsku oznacza miejsce rozkoszy, od rdzenia para, to znaczy „owocowało”, i hadas, to znaczy „mirt” — jakbyś powiedział: ogród mirtów, albo taki, w którym kwitną mirty. Mirt bowiem swoją wonią i smakiem przewyższa inne drzewa i rozkoszuje zmysły.

Raj był w Edenie. ROZKOSZY. — Septuaginta zachowuje słowo hebrajskie, tłumacząc je jako „w Edenie”, co jest nazwą własną miejsca, a na to wskazuje hebrajskie bet, to znaczy „w”, i jest jasne, że Eden jest nazwą miejsca, w którym znajdował się raj, jak wynika z wersetu 10 w tekście hebrajskim i jak będzie jaśniejsze poniżej. Jednakże nasz Tłumacz i Symmach pojmują Eden nie jako nazwę własną, lecz jako rzeczownik pospolity, a wówczas oznacza on „rozkosz”. Stąd od hebrajskiego Eden niektórzy wyprowadzają greckie hedone, to znaczy rozkosz. Teodoret, w Kwestii 25, sądzi, że Adam został uformowany w Edenie i od Edenu otrzymał imię. Eden bowiem, mówi, oznacza „czerwony”. Lecz myli się: Eden bowiem nie oznacza po hebrajsku „czerwony”, ale „rozkosz”. Ponadto Adam został nazwany od Adama, to znaczy od czerwonej ziemi, z której został uformowany, a nie od Edenu: Adam bowiem pisze się przez alef, Eden zaś przez ain.

OD POCZĄTKU — mianowicie trzeciego dnia świata, jak powiedziałem przy rozdziale 1, wersecie 11. Myli się zatem autor IV Księgi Ezdrasza, rozdziału 2, wersetu 6, który tak interpretuje, aby twierdzić, że raj został zasadzony przed ziemią. Septuaginta tłumaczy „ku Wschodowi”; stąd jasne jest, że w odniesieniu do Judei (albowiem Mojżesz pisze w odniesieniu do Judei i tak wyznacza strony świata) raj znajdował się na Wschodzie i że region wschodni jako pierwszy zaczął być zamieszkiwany przez Adama i ludzi.

Stąd św. Jan Chryzostom, Teodoret i Damascen w księdze IV O wierze, rozdziale 13, uczą, że chrześcijanie modlą się zwracając się ku Wschodowi, aby pamiętali o raju, z którego zostali wygnani przez grzech.

Położenie raju

Można zapytać: czym jest, jaki jest i gdzie znajduje się raj?

Pierwszy pogląd. Po pierwsze, Orygenes sądzi, że raj jest trzecim niebem, do którego został porwany św. Paweł; że drzewa to cnoty anielskie; że rzeki to wody, które są ponad firmamentem. To samo nauczają Filon i heretycy seleuciańscy, a także św. Ambroży w swojej księdze O raju. Lecz św. Epifaniusz, Augustyn, Hieronim i inni potępiają tę interpretację jako heretycką: zniekształca bowiem prostą historię Księgi Rodzaju fikcjami alegorii. Stąd św. Ambroży musi zostać usprawiedliwiony tym, że zakłada tekst dosłowny i jego sens dosłowny, a jedynie odszukuje alegorię raju.

Drugi pogląd. Po drugie, inni, cytowani przez Hugona ze św. Wiktora, sądzą, że raj był całym światem; że rzeka to Ocean, z którego te cztery najsławniejsze rzeki biorą początek. Lecz i to jest błąd; albowiem te cztery rzeki wypływają z raju. Ponadto Adam po swoim grzechu został wygnany z raju; lecz Adam nie został wygnany ze świata: zatem świat nie jest rajem.

Trzeci pogląd. Po trzecie, inni, cytowani przez Mistrza Sentencji w księdze II, dystynkcji 17, sądzą, że raj jest miejscem całkowicie ukrytym i wzniesionym aż do sfery Księżyca: tak Raban, Rupert, Strabon; lub przynajmniej, jak utrzymują Abulensis i Aleksander z Hales, że raj jest wzniesiony ponad środkowy region powietrza; a zatem wody potopu go nie dosięgły. Lecz w takim razie raj nie byłby na ziemi, lecz w powietrzu lub na niebie. Co więcej, byłby bardzo widoczny i dobrze znany, tak jak słońce, księżyc, gwiazdy i komety są widziane przez wszystkich.

Czwarty pogląd. Po czwarte, św. Efrem, cytowany przez Mojżesza Bar-Cefę w swojej księdze O raju, sądzi, że cała nasza ziemia jest otoczona Oceanem i że poza nim, na innej ziemi i w innym świecie, istnieje raj. Lecz i to jest błąd: albowiem cztery rzeki raju znajdują się na naszej ziemi i w naszym świecie.

Piąty pogląd. Po piąte, Cirvelus Darocensis w swoich Paradoksach, Kwestia 15, i Alfons a Vera Cruce w swojej księdze O niebie, sekcja 15, sądzą, że raj znajdował się w Palestynie, w pobliżu Jordanu, na ziemi Sodomy; argumentują z Księgi Rodzaju 13,10. Inni utrzymują, że znajdował się na wyspie Taprobane, jeszcze inni w Ameryce. Lecz te cztery rzeki nie znajdują się ani w Palestynie, ani na Taprobanie, ani w Ameryce.

Szósty pogląd. Po szóste, św. Bonawentura i Durandus w księdze II, dystynkcji 17, sądzą, że raj znajduje się pod równikiem. Zakładają bowiem, że tam panuje największa łagodność klimatu, gdzie dni są zawsze równe nocom. Lecz jest to równie niejasne i niepewne, co nierozstrzygające.

Trudność tej kwestii zależy od dwóch rzek, mianowicie Fisonu i Geonu: kto bowiem znałby te rzeki, łatwo odnalazłby na ich podstawie raj.

Cztery rzeki

Mówię po pierwsze: pogląd wielu Ojców i Doktorów głosi, że Geon jest Nilem, a Fison Gangesem. Tak sądzą św. Epifaniusz, Augustyn, Ambroży, Hieronim, Teodoret, Józef Flawiusz, Damascen, Izydor, Eucheriusz, Raban, Rupert i inni, których cytują i za którymi idą Konimbryjczycy w swoim komentarzu do Meteorologii, traktat 9, rozdział 10, oraz Ribera do Amosa 6, numer 44, i Bellarmin, O łasce pierwszego człowieka, rozdział 12. I dowodzi się tego po pierwsze, ponieważ Septuaginta w Księdze Jeremiasza 2,18 tłumaczy „Geon” zamiast Nil; stąd nawet dzisiaj Abisyńczycy nazywają Nil „Guidżon”, według świadectwa Francisca Alvareza, Historia Etiopii, rozdział 122. Lecz można by odpowiedzieć, że Geon jest nazwą wielu rzek: albowiem również w pobliżu Jerozolimy był potok zwany Geon lub Gion (te dwa bowiem są tym samym, gdyż w obu przypadkach w hebrajskim występuje to samo słowo gichon), gdzie Salomon został namaszczony na króla, 1 Krl 1,33.38.45; 2 Krn 32,30.

Po drugie, ponieważ Ganges właściwie okrąża ziemię Hewilat, to znaczy Indie (jak naucza św. Hieronim przy Księdze Rodzaju 10,29 i inni powszechnie), które leżą po tej stronie Gangesu, gdzie jest najlepsze złoto; co więcej, sam Ganges, według Pliniusza, niesie złoto i klejnoty. Ponadto Ganges nazywany jest Fisonem, to znaczy „obfitość”, od rdzenia pus, to znaczy „kwitnąć, mnożyć się”, ponieważ dziesięć wielkich rzek wlewa się do Gangesu. Tak Józef Flawiusz, księga I Starożytności, rozdział 2, i Izydor, księga XIII Etymologii, rozdział 21. Podobnie Geon, to znaczy Nil, okrąża Etiopię, czyli Abisynię, gdzie panuje Prester Jan. Wylewy Nilu są również najsławniejsze: a Księga Syracydesa przypisuje ten właśnie wylew Geonowi w rozdziale 24, wersetach 35 i 37.

Zarzucisz: jak mogą Ganges i Nil, które są bardzo daleko od Tygrysu i Eufratu, brać początek z tego samego źródła i rzeki raju co tamte? Ganges bowiem wypływa z Kaukazu, góry Indii; Eufrat i Tygrys z gór Armenii; Nil z Gór Księżycowych, w kierunku Przylądka Dobrej Nadziei; a raczej z pewnego jeziora w królestwie Konga, jak zauważyli ci, którzy w tym stuleciu zwiedzili te miejsca. Lecz te źródła są od siebie bardzo odległe, a w konsekwencji od rzeki raju.

Jest to rzeczywiście wielka trudność, na którą odpowiada św. Augustyn w księdze VIII O dosłownym znaczeniu Księgi Rodzaju, rozdział 7, wraz z Teodorétem, Rupertem i innymi, że Ganges i Nil biorą początek z raju ziemskiego, lecz są ukryte w podziemnych tunelach i kanałach, dopóki nie wyłonią się w miejscach już wymienionych, a to z Bożego zamysłu, aby ukryć raj. Istotnie, Pauzaniasz w swoim Opisie Koryntu i Filostrat w księdze I Życia Apoloniusza, rozdziale 14, mówią, że nie brak takich, którzy sądzą, iż Eufrat, ukrywszy się pod ziemią, a następnie wyłoniwszy się ponad Etiopią, staje się Nilem, co trafnie odpowiada Pismu Świętemu tutaj w rozdziale 2, które sugeruje, że te cztery rzeki wypływają z jednego źródła. Nie jest też dziwne, że Ganges i Nil są w ten sposób ukryte i wyłaniają się tak daleko; albowiem i Morze Kaspijskie jest zasilane z bardzo odległego Oceanu Arktycznego przez podziemne przejścia, jak uczą św. Bazyli, Strabon, Pliniusz i Dionizy w swojej księdze O położeniu Ziemi. Co więcej, wielu uważa, że wszystkie rzeki, źródła i wody, nawet najodleglejsze, biorą początek z morza i owej podziemnej otchłani, przez podziemne żyły, jak powiedziałem przy rozdziale 1, wersecie 9. Z tej zatem otchłani najpierw wielka rzeka wypłynęła w raju; Bóg bowiem dla piękna raju chciał, aby wypływając z niego, jako matka pozostałych, rozdzieliła się na te cztery rzeki; po grzechu zaś Adama Bóg albo całkowicie ukrył tę rzekę raju pod ziemią, albo chciał, by była ukryta, aby raj był bardziej skryty.

Lecz wydaje się niewiarygodne, aby ta rzeka raju, a raczej cztery rzeki, ukrywały się pod ziemią na tak ogromnej przestrzeni, a potem wyłaniały się w tak odległych od siebie miejscach. Albowiem, jak naucza Ptolemeusz, między Eufratem a Gangesem rozciąga się przestrzeń 70 stopni, to znaczy ponad 4300 mil. To samo można powiedzieć o Nilu.

Dowodzi się, że Nil nie jest Geonem, ani Ganges Fisonem. Po drugie, te cztery rzeki w już wymienionych i dobrze znanych miejscach biorą początek tak skromnie, że od razu widać, iż tam się po raz pierwszy rodzą, a potem stopniowo rosną, gdy z różnych stron wpływają do nich dopływy; zatem nie rodzą się z owej jednej wielkiej rzeki raju.

Po trzecie, Viegas w komentarzu do Apokalipsy, rozdział 11, sekcja 5, i inni bardzo uczeni mężowie zauważyli, że ani Indie, ani Ganges, ani inne regiony czy rzeki, które leżą poza Zatoką Perską, nie są nazywane w Piśmie Świętym Wschodnimi ani Wschodem, lecz tylko te, które leżą po tej stronie Zatoki Perskiej, takie jak Armenia, Arabia, Mezopotamia. Mieszkańcy tych krain, mianowicie Arabowie, Idumejczycy, Madianici i Armeńczycy, są nazywani Wschodnimi lub synami Wschodu w odniesieniu do Żydów: a raj znajdował się na Wschodzie, jak podaje Septuaginta.

Po czwarte, jeśli Geon jest Nilem, a Fison Gangesem, to raj obejmowałby wszystkie regiony leżące między Nilem, Eufratem, Tygrysem a Gangesem, mianowicie Babilonię, Armenię, Mezopotamię, Syrię, Medię, Persję i wiele innych. Niektórzy to przyznają, lecz z małym prawdopodobieństwem, jak się wydaje: raj bowiem jest tutaj nazwany ogrodem rozkoszy; kto kiedykolwiek widział tak rozległy ogród?

Stąd wynika, że Fison nie jest Gangesem, ani Geon Nilem. Skąd —

Raj znajdował się w pobliżu Mezopotamii i Armenii. Mówię po drugie: Raj wydaje się znajdować w pobliżu Mezopotamii i Armenii. Dowodzi się tego po pierwsze, ponieważ te regiony są w Piśmie Świętym nazywane Wschodnimi, jak już powiedziałem; po drugie, ponieważ ludzie wygnani z raju najpierw zaczęli zamieszkiwać te regiony, zarówno przed Potopem, jak widać w przypadku Kaina, który mieszkał w Edenie, Księga Rodzaju, rozdział 4, werset 16, jak i po Potopie, jako położone blisko raju, a zatem żyźniejsze od pozostałych, jak wynika z Księgi Rodzaju 8 i 11,2. Po trzecie, ponieważ raj był w Edenie, jak tłumaczą Septuaginta. Eden zaś znajdował się w pobliżu Haranu, jak wynika z Ezechiela 27,23 i Izajasza 37,12. A Haran leży w pobliżu Mezopotamii: Haran bowiem, czyli Karry, jest miastem Partów, gdzie zginął Krassus. Po czwarte, ponieważ raj jest tam, gdzie są Eufrat i Tygrys, jak wynika z wersetu 14 tutaj; a te rzeki płyną przez Mezopotamię i Armenię: Eufrat bowiem jest rzeką Babilonii, a region między nim a Tygrysem jest nazywany Mezopotamią (jakbyś powiedział: leżący pośrodku dwóch rzek). Po piąte, ponieważ te regiony są najprzyjemniejsze i najżyźniejsze. Po szóste, ponieważ raj nie wydaje się być tak daleko od Judei; tak jak Mezopotamia nie jest tak daleko od Judei. Albowiem Ojcowie przekazują, że Adam, wygnany z raju i powędrowawszy przez różne miejsca, przybył do Judei i tam umarł oraz został pochowany na górze, którą jego potomkowie nazwali Górą Kalwarią, ponieważ zawierała głowę pierwszego człowieka, na której to górze Chrystus ukrzyżowany odpokutował i zgładził grzech Adama. Tak przekazują Orygenes, Cyprian, Atanazy, Bazyli i inni powszechnie, z jedynym wyjątkiem i sprzeciwem św. Hieronima, jak powiedziałem przy Ewangelii wg św. Mateusza 27,33.

Fison i Geon. Mówię po trzecie: Nie jest ustalone, jakimi rzekami są Fison i Geon; jednakże że nadal istnieją, wystarczająco jasno wynika z Księgi Syracydesa, rozdział 24, werset 35. Ponadto nie jest ustalone, czy te cztery rzeki biorą początek z rzeki raju; czy też rzeka raju jedynie wpływa do tych czterech, lub dzieli się na nie. Mojżesz bowiem mówi tylko, że ta rzeka dzieli się na cztery głowy: a przez cztery głowy rozumie same cztery rzeki, które dzielą tę jedną rzekę raju na cztery jakby gałęzie lub głowy, bez względu na to, czy z niej biorą początek i z niej wypływają, czy nie. Albowiem sam Mojżesz wydaje się zaraz tak to wyjaśniać. Niemniej prawdopodobny jest pogląd Pereriusza, Oleastra, Eugubinusa, Vatablusa tutaj i Janseniusza w rozdziale 143 Harmonii Ewangelii, że Fison i Geon są rzekami powstającymi ze złączenia Eufratu i Tygrysu.

Fison jest Fasitigrysem. Dla czego zauważ, że Tygrys i Eufrat powyżej Zatoki Perskiej wreszcie łączą się w jedno, a następnie znów się rozdzielają i zmieniają nazwę. Jedna bowiem, wpływająca do Zatoki Perskiej, nazywana jest Fasis lub Fasitigrys (która wydaje się być Fisonem), dobrze znana z Kurcjusza, Pliniusza i innych; ta okrąża ziemię Hewilat, to znaczy Chawilatów, mianowicie Cholatejczyków, których Strabon w księdze XVI umieszcza w Arabii, w pobliżu Mezopotamii. Druga, kierująca się ku Arabii Pustynnej i sąsiednim regionom, wydaje się być tą, która tutaj jest nazywana Geonem: ta okrąża Etiopię, nie Etiopię Abisyńczyków, która leży poniżej Egiptu, lecz tę, która jest wokół Arabii. W Piśmie Świętym bowiem Madianici i inni mieszkający w pobliżu Zatoki Perskiej lub Arabskiej są nazywani Etiopami.

Raj znajdował się u zbiegu Tygrysu i Eufratu. Raj zatem wydaje się znajdować w miejscu, gdzie Eufrat i Tygrys się łączą; albowiem od tego złączenia dzielą się i rozchodzą na te cztery rzeki: w górę bowiem biegną Eufrat i Tygrys, a w dół Geon i Fasitigrys, czyli Fison. Że bowiem te rzeki, po połączeniu się, znów się rozdzielają, jasno wynika z dokładniejszych map Gerarda Merkatora, Orteliusza i innych. Merkator bowiem na swojej mapie 4 Azji wyraźnie pokazuje, że Tygrys i Eufrat łączą się w pobliżu Apamei, a znów rozdzielają się w pobliżu miasta zwanego Azja, tworząc dość dużą wyspę zwaną Teredon; i wreszcie wpływają z obu stron do Zatoki Perskiej i tam kończą swój bieg.

Dodaj do tego, że jest prawdopodobne, iż te rzeki w czasach Mojżesza były bardziej rozdzielone, ponieważ potem zmieniły swoje koryto i bardziej się zbliżyły, tak jak od czasów Mojżesza wiele innych rzek i mórz zmieniło swoje miejsce i koryto, jak zauważył Torniellus. Że bowiem w czasach Mojżesza te cztery rzeki raju były wyraźnie rozdzielone, wynika z tego, że sam Mojżesz opisuje je jako cztery osobne i powszechnie znane rzeki i przedstawia je Żydom, aby na ich podstawie poznali, gdzie znajdował się raj.

Mówię po czwarte: Nawet jeśli nie jest ustalone, w jakim dokładnie miejscu znajdował się raj, to jednakże jest pewne jako sprawa wiary, że raj był miejscem cielesnym, położonym w jakiejś części naszej ziemi ku Wschodowi, jak podaje Septuaginta. Ponadto jest pewne, że to miejsce było najprzyjemniejsze i najłagodniejsze pod względem klimatu, częściowo z samej swojej natury i naturalnego położenia, częściowo ze szczególnej opatrzności Bożej, która usunęła upał, zimno i wszelką inną niepogodę z raju: miejsce, mówię, zarówno dla ludzi, jak i dla innych stworzeń żywych.

Czy w raju były zwierzęta. Damascen i św. Tomasz, oraz Abulensis przy rozdziale 13, Kwestia 87, temu przeczą. Sądzą bowiem, że w raju nie byłoby żadnych zwierząt czworonożnych, lecz jedynie ludzie. Abulensis jednak dopuszcza również ptaki do raju, dla melodii, i ryby w rzekach. Lecz przeciwne zdanie nauczają inni powszechnie, ze św. Bazylim w jego księdze O raju i św. Augustynem w księdze XIV Państwa Bożego, rozdział 11. Różnorodność bowiem i piękno zwierząt przynosiły człowiekowi w raju wielką rozkosz. Ponadto jest ustalone, że wąż przebywał w raju.

„W raju, mówi Bazyli, były wszelkie rodzaje ptaków, które pięknem swoich barw i swoją naturalną muzyką, i słodyczą swej harmonii, dawały człowiekowi niewiarygodną rozkosz. Były tam również widowiska różnych zwierząt. Lecz wszystkie były łagodne, posłuszne człowiekowi, żyjące między sobą w zgodzie i pokoju, i zarówno się nawzajem słuchały, jak i rozumnie ze sobą rozmawiały. A wąż nie był wówczas straszny, lecz łagodny i oswojony, ani nie pełzał przerażająco po powierzchni ziemi jakby pływając, lecz chodził wyprostowany i wzniosły, stojąc na swoich nogach.”

Tutaj zauważ, że św. Bazyli wydaje się mówić, iż w raju zwierzęta pozbawione rozumu posiadały rozum i ludzką mowę; ponadto, że wąż nie pełzał, lecz chodził wyprostowany: żadne z tych twierdzeń nie wydaje się prawdopodobne. Równie paradoksalne jest to, co twierdzi Rupert w księdze II O Trójcy, rozdziałach 24 i 29, że wody z natury swojej są słone; lecz tak jak wątroba jest źródłem krwi, tak źródło — mianowicie źródło raju — jest początkiem wszystkich wód słodkich, które istnieją na całym świecie; a w konsekwencji to samo źródło jest rodzicielem i sprawcą wszystkich roślin, drzew, klejnotów i przypraw.

Czy raj nadal istnieje

Można zapytać po drugie, czy miejsce i przyjemność raju nadal istnieją? Odpowiadam: jest pewne, że miejsce istnieje, lecz co do przyjemności — jest to niepewne.

Twierdzą to św. Justyn, Tertulian, Epifaniusz, Augustyn, Damascen, św. Tomasz, Abulensis i inni, których cytuje Viegas wyżej; utrzymują bowiem, że dzięki szczególnej opatrzności Bożej raj został zachowany nienaruszony od potopu za czasów Noego. Albowiem chociaż woda potopu przekroczyła inne zwykłe góry ludzi, jak powiedziano w Księdze Rodzaju, rozdziale 7, nie przekroczyła jednak raju; lub jeśli nawet go przekroczyła, to jednak go nie zepsuła, ponieważ jest to miejsce niewinności, w którym nawet teraz Eliasz i Henoch żyją najświętszym i najspokojniejszym życiem. Tak mówią wszyscy Ojcowie już cytowani.

Ireneusz dodaje, w księdze V, rozdziale 5, że w tym ziemskim raju wszystkie dusze sprawiedliwych są zatrzymywane po śmierci aż do dnia sądu, aby wówczas weszły do nieba i ujrzały Boga. Lecz jest to błąd Ormian potępiony na Soborze Florenckim.

Inni, i być może bardziej prawdopodobnie, utrzymują, że raj istniał w swojej pierwotnej piękności aż do potopu: albowiem gdy Bóg wygnał z niego Adama, postawił przed nim Cherubinów, aby go strzegli. Ponadto mówi się, że Henoch został porwany do raju — nie niebieskiego, lecz ziemskiego (Syr 44,16). Lecz podczas potopu Noego, gdy wody przez cały rok zajmowały całą ziemię, ci sami autorzy utrzymują, że i raj został przez nie zalany, naruszony i zniszczony, a Mojżesz dostatecznie to wskazuje w rozdziale 7, wersecie 19. Dodaj, że raju nie można nigdzie teraz znaleźć, chociaż cała ziemia, zwłaszcza wokół Mezopotamii i Armenii, jest w pełni znana i zamieszkana. Tak utrzymują Oleaster, Eugubinus, Kataryn, Pereriusz i Janseniusz cytowani wyżej, Franciszek Suarez (III Part., qu. 59, art. 6, disp. 55, sect. 1), Viegas już cytowany i inni. Wody bowiem potopu, wzbierające z taką siłą przez cały rok, i jak mówi Mojżesz, idące i wracające, zrównały z ziemią wszystkie drzewa, domy, miasta, a nawet wzgórza, i przesunęły niemal całą powierzchnię ziemi: zatem wywróciły również formę i piękno raju.

Por. Huet, O położeniu raju ziemskiego; D. Calmet, Bible de Vence, tom I; a przede wszystkim najuczeniej napisane dzieło Du Berceau de l'espèce humaine selon les Indiens, les Perses et les Hébreux, D. Obry, 1858.

Interpretacja tropologiczna. Tropologicznie, raj jest duszą ozdobioną wszelką różnorodnością drzew, to znaczy cnót. Stąd owo powiedzenie Zoroastra: „szukaj raju”, to znaczy całego chóru boskich cnót, mówi Psellus. Tegoż jest i to: „Dusza jest uskrzydlona; a gdy jej skrzydła opadają, spada w przepaść ciała; wtedy wreszcie, gdy odrastają, wzbija się na powrót ku wyżynom.” Gdy zaś uczniowie pytali go, w jaki sposób, z dobrze upierzonymi skrzydłami, mogliby uzyskać uskrzydlone duchy, powiedział: „Nawadniajcie skrzydła wasze wodami życia.” Gdy ponownie pytali, skąd mogliby zaczerpnąć te wody, odpowiedział im przez przypowieść: „Raj Boży jest obmywany i nawadniany czterema rzekami: stamtąd będziecie czerpać zbawienne wody. Nazwa rzeki, która płynie z Północy, oznacza «prawość»; z Zachodu — «oczyszczenie»; ze Wschodu — «światło»; z Południa — «pobożność».”

Interpretacja alegoryczna. Alegorycznie, św. Augustyn (księga 13 Państwa Bożego, rozdz. 21) i Ambroży (księga O raju) mówią: Raj jest Kościołem; cztery rzeki to cztery Ewangelie; drzewa owocowe to Święci; owoce to dzieła Świętych; drzewo życia to Chrystus, Święty Świętych, albo jest to sama mądrość, matka wszelkich dóbr (Syr 24,41; Prz 3,18); drzewo poznania dobra i zła to wolna wola, czyli doświadczenie przekroczenia przykazania. Ponadto raj jest Życiem Zakonnym, w którym kwitną pokora, miłość i świętość. Posłuchaj św. Bazylego w jego księdze, a raczej homilii, O raju, pod koniec: „Gdybyś pomyślał o jakimś miejscu zdolnym pomieścić świętych, w którym wszyscy, którzy na ziemi jaśnieli dobrymi uczynkami, mogliby cieszyć się łaską Bożą i żyć w prawdziwej i duchowej radości, nie odszedłbyś daleko od stosownego podobieństwa raju.” Tak i św. Jan Chryzostom, w Homilii 69 na Ewangelię wg św. Mateusza, rozprawiając o szczęściu mnichów, porównuje ich do Adama zamieszkującego raj. Zob. św. Bernard, Do duchowieństwa, rozdział 21, i Hieronim Platus, księga 3, O dobru stanu zakonnego, rozdział 19.

Interpretacja anagogiczna. Anagogicznie, ci sami autorzy mówią: Raj jest niebem i życiem błogosławionych; cztery rzeki to cztery cnoty kardynalne: mianowicie Ganges jest roztropnością, Nil — umiarkowaniem, Tygrys — męstwem, a Eufrat — sprawiedliwością. Zob. Pierius, Hieroglyphica, 21.

Albo raczej, cztery rzeki to cztery dary ciała uwielbionego (Apokalipsa, ostatni rozdział, werset 2). Tak św. Dorota, gdy była prowadzona na męczeństwo przez prefekta Fabricjusza, radowała się, ponieważ mówiła, że idzie do swego Oblubieńca, którego raj kwitł pięknem wszelkich kwiatów i owoców. Gdy pisarz Teofil żartobliwie poprosił ją, aby przysłała mu stamtąd jakieś róże, gdy tam dotrze, powiedziała: „Przyślę.” Po jej ścięciu, chłopiec ukazał się Teofilowi z koszem świeżych róż — i to w porze zimowej (cierpiała bowiem szóstego lutego) — i powiedział, że zostały mu przysłane przez Dorotę z raju jej Oblubieńca. Gdy je przyjął, chłopiec zniknął mu z oczu. Dlatego Teofil, nawrócony na wiarę Chrystusa, poniósł męczeństwo.


Werset 9: Wszelkie drzewo piękne na widok

WSZELKIE DRZEWO PIĘKNE NA WIDOK I PRZYJEMNE DO JEDZENIA. — „I” tutaj jest użyte zamiast „lub”: Mojżesz bowiem oznacza, że w raju były zarówno drzewa piękne i rozkoszne, takie jak cedry, cyprysy, sosny i inne drzewa nieowocowe, jak i drzewa owocowe nadające się do jedzenia.

Drzewo życia

TAKŻE DRZEWO ŻYCIA — to znaczy drzewo życia. Pytanie: jakiego rodzaju było to drzewo i jakiej natury?

Mówię po pierwsze: Jest to sprawa wiary, że było to prawdziwe drzewo; tak bowiem jest nazywane „drzewem” przez Hebrajczyków, i tego wymaga prosta i historyczna narracja Mojżesza. Tak utrzymują wszyscy starożytni, przeciwko Orygenesowi i Eugubinusowi, którzy sądzą, że drzewo życia było symboliczne i że jedynie symbolicznie oznaczało zarówno życie, jak i nieśmiertelność obiecaną Adamowi, gdyby był Bogu posłuszny.

Mówię po drugie: Nazywa się je drzewem życia nie dlatego, że było znakiem życia udzielonego Adamowi przez Boga, jak chce Artopoeus; lecz „życia” znaczy dające życie, przyczyna życia, zachowujące i przedłużające życie, ponieważ to drzewo przedłużało życie jedzącego z niego na najdłuższy czas i utrzymywało je wolnym od chorób i starości, zdrowym, spokojnym i przyjemnym. Zob. Pereriusz i Valesiusz, Filozofia Święta, rozdział 6.

Cztery skutki drzewa. Po pierwsze zatem, to drzewo uczyniłoby życie długowiecznym; po drugie, silnym i krzepkim; po trzecie, stałym, tak że nikt nigdy nie popadłby w chorobę ani starość; po czwarte, radosnym i wesołym — usunęłoby bowiem wszelki smutek i melancholię.

Mówię po trzecie: Ta moc i siła tego drzewa nie była nadprzyrodzona, a zatem odebrana po grzechu Adama, jak utrzymują św. Bonawentura i Gabriel (w II, dist. 19); lecz była mu naturalna, tak jak moc uzdrawiania istnieje w innych owocach i drzewach; z samej bowiem swojej natury i wrodzonej mocy jest nazywane drzewem życia. I dlatego po grzechu ta moc pozostała w tym drzewie, i z tego powodu Adam został od niego i od raju odsunięty po tym, jak zgrzeszył, jak jasno wynika z rozdziału 3, wersetu 22. Tak mówią św. Tomasz, Hugon i Pereriusz.

Zatem nic w raju nie mogło zaszkodzić ani zepsuć człowieka pozostającego w stanie niewinności. Albowiem przeciwko działaniu żywiołów i zużywaniu wilgoci radykalnej miałby drzewo życia, które tę wilgoć w pełni odnawiałoby; przeciwko przemocy demonów miałby opiekę anielską; przeciwko napadowi dzikich zwierząt miałby doskonałe nad nimi panowanie; przeciwko sile innych ludzi miałby raj: gdyby bowiem ktoś chciał zaszkodzić drugiemu, utraciłby sprawiedliwość i natychmiast zostałby wygnany z raju, jak to stało się z Adamem; przeciwko skażeniu powietrza miałby najodpowiedniejszy łagodny klimat; przeciwko roślinom trującym, płomieniom i innym rzeczom, które mogłyby go przypadkowo zranić lub przytłoczyć, miałby pełną roztropność we wszystkich rzeczach i przezorność, by się przed wszystkim ustrzec — gdyby zaś jej nie zastosował, wówczas nie byłby niewinny, lecz nieroztropny, lekkomyślny i winny, i w ten sposób mógłby zostać skrzywdzony. Wreszcie, opieka Boża otaczała go i chroniła ze wszystkich stron od rzeczy szkodliwych.

W jaki sposób przedłużyłoby życie ludzkie? Pytanie drugie: jakimi środkami to drzewo przedłużyłoby życie ludzkie? Wielu sądzi, że owoc drzewa życia, raz skosztowany i zjedzony, przyniósłby jedzącemu nieśmiertelność. Jak bowiem, mówią, drzewo poznania dobra i zła było drzewem śmierci i zapłatą śmierci, tak że raz skosztowane przynosiło konieczność umierania, tak na odwrót drzewo życia było nagrodą za posłuszeństwo, które przeniosłoby ludzi ze stanu śmiertelnego do nieśmiertelności. Stąd Bellarmin (księga O łasce pierwszego człowieka, rozdz. 18) utrzymuje, że ludzie jedliby z tego drzewa życia dopiero wtedy, gdy mieliby być przeniesieni z tego życia do stanu chwały. Temu poglądowi sprzyjają św. Jan Chryzostom, Teodoret, Ireneusz i Rupert, których cytuje i za którymi idzie Abulensis w rozdziale 13, gdzie obszernie omawia te wszystkie sprawy.

Mówię po pierwsze: Bardziej prawdopodobne jest, że ten owoc, raz skosztowany, rzeczywiście przedłużyłby życie człowieka na długi czas, lecz nie uczyniłby go absolutnie nieśmiertelnym. Powodem jest to, że ta moc była naturalna dla tego owocu i była skończona; a zatem przez ciągłe działanie naturalnego ciepła w człowieku została by wreszcie zużyta. Ponadto ten owoc, jak każdy inny, był ze swej natury podległy zniszczeniu; zatem nie mógł uczynić człowieka całkowicie niezniszczalnym, lecz jedynie, spożywany wielokrotnie, przedłużałby życie człowieka dalej i dalej. Tak sądzą Szkot, Durandus, Kajetan i Pereriusz.

Mówię po drugie: Owoc drzewa życia przywracał człowiekowi pełny wigor: po pierwsze, dostarczając pierwotną wilgoć naturalną lub coś lepszego; po drugie, wzmacniając, ożywiając i przywracając do pierwotnego lub nawet lepszego stanu naturalne ciepło osłabione ciągłym działaniem i zmaganiem się z innymi pokarmami (których człowiek używałby zwyczajnie nawet wówczas, jak naucza św. Augustyn w księdze 13 Państwa Bożego, rozdz. 20), i podtrzymując je i zachowując. Stąd gdyby człowiek jadł z tego drzewa w ustalonych odstępach czasu, choć rzadko, nie popadłby ani w śmierć, ani w starość. Myli się zatem Arystoteles, który w księdze 3 Metafizyki, tekst 15, milcząco gani Hezjoda mówiącego, że bogowie żywiący się ambrozją są nieśmiertelni, a inni, którym brakuje ambrozji, są śmiertelni. Wszystko bowiem, co żywi się pokarmem, mówi Arystoteles, z natury swojej starzeje się, rozkłada i umiera. Lecz w przypadku tego drzewa życia, którego Arystoteles nie znał, jest to wyraźnie fałszywe; stąd w rozdziale 3, wersecie 22, Mojżesz tutaj wyraźnie naucza, że Adam został wygnany z raju, aby kosztując drzewa życia, nie żył wiecznie. Zatem drzewo życia mogło przedłużać życie na wieczność.

Zarzucisz: Naturalne ciepło w człowieku jest stopniowo zmniejszane przez ciągłe działanie, a działając na owoc drzewa życia zostałoby osłabione. Lecz to osłabienie wydaje się niemożliwe do naprawienia przez pokarm, ponieważ może być naprawione jedynie przez przemianę pokarmu, to znaczy posiłku w substancję ciała żywionego. Lecz wówczas posiłek jest podobny do ciała żywionego, a w konsekwencji nie ma większej mocy niż ciało żywione: zatem nie może w pełni naprawić jego osłabionych i umniejszonych sił.

Odpowiadam po pierwsze: Fałszywe jest twierdzenie, że posiłek, przemieniony i upodobniony do ciała żywionego, nie ma większej mocy niż ono. Widzimy bowiem, że słabi ludzie po przyjęciu pokarmu szybko odżywają, krzepną i nabierają sił.

Odpowiadam po drugie: Ten owoc drzewa życia nie był jedynie pokarmem, lecz także lekarstwem o cudownej mocy, które przed przemianą w substancję człowieka oczyszczało, odnawiało i wzmacniało ciało i naturalne ciepło. Co więcej, ta sama substancja potem, przemieniona w substancję człowieka, zachowałaby tę samą moc i jakość. Zatem tą swoją naturalną mocą naprawiałaby i odnawiała siły odżywcze człowieka o wiele bardziej, niż działanie naturalnego ciepła i jego osłabienie przez pokarm i pożywienie mogło je umniejszyć. Tak mówi Ludwik Molina.

Jakiego rodzaju wieczność życia? Pytanie trzecie: jakiego rodzaju była ta wieczność, którą nadałoby spożywanie drzewa życia — absolutna, czy ograniczona i względna? Ludwik Molina utrzymuje, że absolutna, ponieważ, mówi, to drzewo zawsze przywracałoby człowieka do pierwotnego wigoru. Lecz lepiej Szkot, Valesiusz i Kajetan utrzymują, że była ograniczona, nie absolutna, ponieważ to drzewo przedłużyłoby życie i wigor człowieka na kilka tysięcy lat, aż Bóg przeniósłby go do nieba, co jest pewnego rodzaju wiecznością. Albowiem Hebrajczycy, zgodnie z powszechnym użyciem, nazywają olam (to znaczy „wieczny”) bardzo długi czas, którego końca człowiek nie przewiduje; zob. Kanon 4. Tak w rozdziale 6, wersecie 3, Pan mówi: „Nie będzie przebywał duch mój w człowieku na wieki (to znaczy na długi żywot pierwszych ojców), a dni jego będą sto dwadzieścia lat.” Jednakże to drzewo nie mogło przedłużyć życia człowieka absolutnie na całą wieczność. Powodem jest to, że każde ciało złożone, skoro składa się z przeciwnych i walczących ze sobą żywiołów, z natury swojej jest zniszczalne. Lecz to najsmaczniejsze i najpiękniejsze drzewo było ciałem złożonym: zatem samo w sobie było zniszczalne i stopniowo, choć bardzo powoli, traciłoby swój pierwotny wigor i wreszcie zginęłoby — tak jak dęby, choć są niezwykle twarde, jednakże stopniowo giną. Zatem nie mogłoby zachować człowieka od śmierci i zniszczenia na całą wieczność. Albowiem nie mogło dać człowiekowi tego, czego samo w sobie nie miało. I w tym sensie prawdziwe jest to, co powiedział Arystoteles: wszystko, co żywi się pokarmem, jest śmiertelne. Po drugie, ponieważ w przeciwnym razie wynikałoby, że Adam, po swoim grzechu, gdyby mu pozwolono żyć w raju i jeść z drzewa życia, żyłby absolutnie na wieczność. Lecz to wydaje się niewiarygodne, zarówno dlatego, że zanim został wygnany z raju, wyrok śmierci już na niego został wydany, jak i dlatego, że przez grzech ciało i natura ludzka jest tak słaba i nędzna, i podlega tylu chorobom, wadom i cierpieniom, które wyczerpują siły i stopniowo prowadzą do śmierci, że musiałby wreszcie umrzeć.

Zarzucisz: Owoc drzewa życia zawsze przywracałby naturalne ciepło i wilgoć radykalną do ich pierwotnego wigoru; zatem mógłby zawsze i na całą wieczność przedłużać życie człowieka, gdyby człowiek jadł z niego we właściwych porach.

Odpowiadam: słowo „zawsze” w przesłance musi być pojmowane w sensie ograniczonym, mianowicie zawsze tak długo, jak długo trwałaby pełna siła i wigor drzewa życia. Gdyby bowiem drzewo zestarzało się i zginęło, człowiek również zestarzałby się i zginął. Tak jak bowiem i teraz pewne elektuaria i bardzo sycące, ożywcze i pożywne pokarmy w pełni odnawiają wilgoć radykalną i naturalne ciepło (zwłaszcza u młodych) i przywracają im pełną siłę — lecz na pewien czas, mianowicie dopóki albo człowiek się nie zestarze, albo moc i wigor pokarmu nie osłabnie (wówczas bowiem nie może tak odnowić sił człowieka, żeby ten stopniowo nie słabł i nie umierał) — tak samo rzeczy miałyby się z drzewem życia. Z tą jedną różnicą, że nasze pokarmy i lekarstwa odnawiają wigor człowieka jedynie na krótki czas, podczas gdy drzewo życia czyniłoby to przez długi czas, przez wiele tysięcy lat. Po ich upływie zarówno człowiek, jak i drzewo życia zestarzałyby się i umarły. Lecz Bóg uprzedziłby tę starość i śmierć, przenosząc człowieka do nieba i życia wiecznego. Ponieważ zatem Bóg nie chciał, aby człowiek żył w raju absolutnie na wieczność, lecz tylko przez długi czas, wydaje się, że również drzewu życia nadał moc przedłużania życia nie absolutnie na wieczność, lecz tylko na długi czas. Tak naucza Szkot ze swoimi zwolennikami.

Nektar i ambrozja z drzewa życia. Wreszcie, z tego drzewa życia poeci wymyślili swoje baśnie i stworzyli swój nektar, ambrozję, nepenthes i moly, jakby pokarmy bogów, które miałyby ich uczynić nieśmiertelnymi, wiecznie młodymi, radosnymi i szczęśliwymi.

Zauważ, że Adam nie skosztował tego owocu życia, albowiem krótko po swoim stworzeniu zgrzeszył i został wygnany z raju, jak jasno wynika z rozdziału 3, wersetu 22.

Symboliczne interpretacje drzewa życia. Symbolicznie zatem, drzewo życia było hieroglifem wieczności, jak jasno wynika z tego, co powiedziano.

Alegorycznie, drzewo życia jest Chrystusem, który mówi: „Ja jestem krzewem winnym; wy jesteście latoroślami” (J 15). I: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem” (J 14). Ponadto drzewo życia jest krzyżem Chrystusa, który, wzniesiony pośrodku raju — to jest Kościoła — daje życie światu. Dlatego Oblubienica, pragnąc nań wstąpić, mówi w Pieśni nad pieśniami 7: „Wstąpię na palmę i zerwę jej owoce, słodkie dla mego podniebienia.” Drzewo życia wreszcie jest Eucharystią, która daje życie duszy i ciału; albowiem mocą jej zmartwychwstaniemy do życia nieśmiertelnego, według owego słowa Chrystusa w Ewangelii wg św. Jana 6: „Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.” Tak mówi św. Ireneusz, księga 4, rozdział 34, i księga 5, rozdział 2.

Tropologicznie, drzewo życia jest Najświętszą Dziewicą, z której narodziło się Życie — Bóg-Człowiek, Chrystus Jezus. I sama Dziewica, jak mówi German, Patriarcha Konstantynopola, jest duchem i życiem chrześcijan. Ponadto drzewo życia jest człowiekiem sprawiedliwym, który pełni święte uczynki rodzące życie łaski i chwały, według owego powiedzenia: „Owoc sprawiedliwego jest drzewem życia” (Prz 11,30). Co więcej, drzewo życia jest samą mądrością, cnotą i doskonałością, według owego powiedzenia o niej: „Drzewem życia jest dla tych, którzy się jej trzymają” (Prz 3,18).

Anagogicznie, drzewo życia jest szczęśliwością i wizją Boga, która udziela duszy błogosławionego życia, według owego powiedzenia: „Zwycięzcy dam spożywać z drzewa życia, które jest w raju mojego Boga” (Ap 2,7 i rozdział 22,2). Zob. komentarz tamże.

Drzewo poznania dobra i zła

I DRZEWO POZNANIA DOBRA I ZŁA. — Pytanie: jakiego rodzaju było to drzewo? Żydzi zmyślają, że Adam i Ewa zostali stworzeni bez używania rozumu, jakby niemowlęta, lecz z tego drzewa otrzymali używanie rozumu, dzięki któremu poznaliby dobro i zło.

Po drugie, Józef Flawiusz (księga 1 Starożytności, rozdz. 2) utrzymuje, że to drzewo miało moc wyostrzania intelektu i roztropności, i stąd zostało nazwane drzewem poznania dobra i zła. To samo sądzili Ofici według Epifaniusza (Herezja 37); czcili oni węża zamiast Chrystusa, ponieważ wąż był sprawcą zdobycia przez człowieka wiedzy, gdy nakłonił go do jedzenia z zakazanego drzewa.

Lecz mówię po pierwsze: Prawdopodobny jest pogląd Ruperta, Tostata i Pereriusza, że przez antycypację drzewo jest tutaj nazwane drzewem poznania dobra i zła, które zostało tak nazwane potem, ponieważ wąż obiecał człowiekowi, gdyby z niego jadł, tę wiedzę — choć fałszywie i podstępnie — mówiąc: „Będziecie jak bogowie, znający dobro i zło”, stąd po tym, jak Adam z niego jadł, Bóg, drwiąc z niego, powiedział: „Oto Adam stał się jak jeden z nas, znający dobro i zło.”

Mówię po drugie: Bardziej prawdopodobne jest, że nie potem, lecz teraz zostało przez samego Boga nazwane drzewem poznania dobra i zła, zarówno dlatego, że Bóg, tak jak nazwał drzewo życia, tak i to drzewo swoją nazwą wyznaczył Adamowi — żadna inna nazwa tego drzewa bowiem nie istnieje; jak i dlatego, że ponownie w wersecie 17 jest ono przez Boga nazywane drzewem poznania dobra i zła; i wreszcie dlatego, że tą nazwą wąż wydaje się oszukać Ewę, jakby mówiąc: To drzewo nazywa się drzewem poznania dobra i zła; zatem jeśli z niego zjesz, będziesz znała dobro i zło. Wąż bowiem obiecał jej wszelkiego rodzaju wiedzę, nawet boską, podczas gdy Bóg przez tę nazwę rozumiał coś zupełnie innego. Stąd —

Mówię po trzecie: Drzewo poznania dobra i zła wydaje się być tak nazwane przez Boga, zarówno z zamiaru Boga, który je wyznaczył, jak i z wydarzenia, które nastąpiło, a które Bóg przewidział. Bóg bowiem postanowił, aby dla ćwiczenia posłuszeństwa człowieka zakazać mu jedzenia z tego drzewa, i jeśli człowiek, będąc posłuszny, powstrzyma się od niego, powiększyć i zachować jego sprawiedliwość i szczęście; lecz jeśli, będąc nieposłuszny, z niego zje, ukarać go śmiercią. Przez to drzewo zatem człowiek nauczył się i poznał z doświadczenia to, co przedtem znał jedynie ze spekulacji — mianowicie jaka jest różnica między posłuszeństwem a nieposłuszeństwem, między dobrem a złem — i dlatego to drzewo zostało nazwane drzewem poznania dobra i zła, jakbyś powiedział: drzewo, z którego człowiek nauczy się z doświadczenia, czym jest dobro i czym jest zło. Tak parafraza chaldejska, św. Augustyn (Państwo Boże XIV, 17), Teodoret, Eucheriusz i Cyryl (Przeciw Julianowi III). Tak również ta część pustyni Faran została nazwana „grobami pożądliwości”, ponieważ tam ci, którzy pożądali mięsa, zostali zabici i pochowani (Lb 11,34).

Mówię po czwarte: Teodoret, Prokopiusz, Barcefas i Izydor z Peluzjum, oraz Gennadiusz w Katenie Lipomanusa do rozdziału III,7, prawdopodobnie utrzymują, że to drzewo było figowcem. Albowiem natychmiast po zjedzeniu z niego Adam, widząc się nagim, zszył sobie odzienie z liści figowych, jak powiedziano w rozdziale III,7. Z najbliższego bowiem i najbardziej dostępnego drzewa Adam, tak zawstydzony, wydaje się wziąć te liście i okrycia swej nagości; lecz żadne drzewo nie było mu bliższe niż to, z którego właśnie jadł; zatem był to figowiec.

Inni sądzą, że było to jabłko lub drzewo owocowe, albowiem w Pieśni nad pieśniami 8,5 powiedziano: „Pod jabłonią obudziłam cię.” Lecz nazwa „jabłko” jest wspólna dla wszystkich owoców mających miększą skórkę, stąd i figa jest „jabłkiem”; lecz w tej sprawie nic nie można twierdzić z pewnością.

Mistycznie i tropologicznie, drzewo poznania dobra i zła było hieroglifem wolnej woli, jak już powiedziałem. Ze złego bowiem jego użycia Adam nauczył się, jak wielkim złem jest nieposłuszeństwo i grzech; tak jak na odwrót z dobrego jego użycia święci nauczyli się i wciąż uczą, jak wielkim dobrem jest posłuszeństwo i zachowywanie prawa. Dlatego to drzewo było w równym stopniu typem posłuszeństwa i nieposłuszeństwa, jak sugeruje św. Ambroży w swojej księdze O raju, rozdziale VI, o czym nasz Benedykt Fernandes zebrał tutaj wiele materiału. Z tego powodu drzewo zostało umieszczone pośrodku raju, to jest wśród najgęstszego gąszczu ciasno rosnących drzew, gdzie nie zawsze byłoby na oczach, aby nie kusiło ciągle apetytu swym tak pięknym owocem — jak by uczyniło, gdyby było umieszczone samotnie na skraju drzew, lub w ustronnym miejscu, gdzie widoczne dla wszystkich, przyciągałoby na siebie spojrzenia wszystkich.


Werset 10: I rzeka wypływała z miejsca rozkoszy

Po hebrajsku „z Edenu”. Raj był w Edenie; tak Septuaginta. Nasz tłumacz [Wulgata] pojmuje „Eden” nie jako nazwę własną, lecz jako rzeczownik pospolity, a wówczas oznacza „rozkosz”; tak Septuaginta, Chaldejczycy i inni tłumaczą w wersecie 23, i stąd to miejsce nazwano Edenem, ponieważ było rozkoszne i najprzyjemniejsze.

Skądinąd pomysłowy autor bredzi, który próbuje dowieść, zarówno z innych argumentów, jak i z podobieństwa nazw, że Eden, a w konsekwencji raj, znajdował się w Edin, czyli Hesdin, które jest miastem w Artois.

ABY NAWADNIAĆ RAJ — bądź wijąc się różnymi zakrętami i zakolami, jak Meander; bądź nawadniając raj przez ukryte kanały.


Wersety 11-14: Cztery rzeki

Werset 11: Hewila

Wielu uważa, że jest to Indie; lecz, jak powiedziałem przy wersecie 8, Hewila jest raczej krainą położoną w pobliżu Suzjany, Baktrii i Persji, leżącą między Asyrią a Palestyną, naprzeciw Sur. Tak bowiem rozumie się Hewilę w 1 Krl 15,7 i Rdz 25,18; nazwana została tak od Hewili, syna Joktana, o którym zob. Rdz 10,28.

OPŁYWA — nie okrążając ani obiegając, lecz przepływając i przemierzając. Tak „obchodzić” używane jest w znaczeniu „przemierzać” w Hbr 11,7 i Mt 23,45.

Fiszon wydaje się być tą samą rzeką, którą Grecy i starożytni geografowie nazywają Fazis, dziś Aras lub Araks. Wypływa ona w północnej części gór armeńskich, łączy się z rzeką Kur i po przyjęciu jej nazwy wpada do Morza Kaspijskiego. Hewilę tu wymienioną należy bez wątpienia odróżnić zarówno od tej z Rdz 10,7, jak i od tej z tegoż rozdziału, werset 29. Obie bowiem znajdowały się w Arabii. Dlatego wolimy podążać za opinią, którą Michaelis przedstawił w swoim Uzupełnieniu do Słownika Hebrajskiego, część III, nr 688. Mianowicie w sąsiedztwie Araksu, który, jak powiedzieliśmy, zmieszany z Cyrusem wpada do Morza Kaspijskiego, znajduje się pewien lud i kraina w pewnej mierze zgodna z nazwą Hewila. Samo Morze Kaspijskie nazywane jest Chwalinskoje More, od jakiegoś starożytnego i mało znanego ludu Chwalisków, którzy niegdyś zamieszkiwali okolice tego morza, mówi Müller, a ich nazwa wywodzi się od Chwała, o tym samym znaczeniu co Sława. — O Fiszonie i Gichonie zob. Obry, dz. cyt.; Haneberg, Historia Objawienia Biblijnego, ks. I, rozdz. II, s. 16 nn.

Werset 12: Bdellium

Jest to rodzaj gumy, czyli przezroczystej żywicy, która sączy się z czarnego drzewa wielkości oliwki, o liściach jak dąb i owocu oraz naturze jak dziki figowiec. Tak Pliniusz, ks. XII, rozdz. 9, i Dioskurydes, ks. I, rozdz. 69. Najbardziej cenione bdellium to bdellium baktryjskie. Za „bdellium” w hebrajskim stoi bedolach, co Vatablus i Eugubinus tłumaczą jako „perłę”; Septuaginta oddaje to jako anthrax, czyli „karbunkuł”. Ci sami tłumacze w Lb 11,7 oddają to jako „kryształ”. Lecz to, że bedolach jest bdellium, wynika jasno z samych liter obu słów.

Bdellium nie wydaje się być tak nadzwyczajnym darem natury, by kraina miała być chwalona za jego produkcję. Dlatego niektórzy podejrzewali błąd w tekście. Czegokolwiek pewnego o tej nazwie prawie nie da się ustalić.

Werset 13: Gichon

Nazwa ta wydaje się pochodzić od hebrajskiego goach, czyli „brzuch” lub „pierś”, ponieważ jest jakby brzuchem pełnym brudu i mułu. Stąd wielu uważa, że Gichon to Nil, który sam sobą, jakby swoją piersią, wysiaduje Egipt i użyźnia go. Lecz czym jest Gichon, omówiłem przy wersecie 8.

Spośród wszystkich opinii o rzece Gichon, ta którą Michaelis przedstawił (tamże, część I, s. 277), jest najbardziej prawdopodobna. Według niej wielka rzeka Chorasmii [Chorezmii], wpadająca do Morza Aralskiego — nazywana przez starożytnych Oksusem, przez naszych geografów Abi-Amu, a przez Arabów i nawet przez tamtejszych mieszkańców po dziś dzień Gichonem — wydaje się być Gichonem Mojżesza. Lecz sam Michaelis nie ośmiela się niczego pewnego ustalić, gdyż krainy te są nam jeszcze zbyt mało znane. Por. Obry, dz. cyt., s. 125.

Werset 14: Tygrys

Rzeka ta tak została nazwana od tygrysa, najszybszego ze zwierząt, jak utrzymują Rupert i Izydor; lub raczej, jak mówią Kurcjusz i Strabon, od szybkości strzały, którą naśladuje w swoim biegu — albowiem Medowie nazywają strzałę „Tigris”. Po hebrajsku nazywa się chiddekel (skąd zniekształcona forma Tigel), co znaczy „ostry i szybki”, mianowicie z powodu niezwykle rwącego nurtu.

Eufrat

Od hebrajskiego huperat, mówi Genebrardus, utworzono słowo Eufrat; stąd nadal nazywany jest Phrat, od rdzenia para, co znaczy „przyniósł owoc”, ponieważ na wzór Nilu, wylewając, nawadnia i użyźnia ziemię. Mylą się zatem ci, którzy za św. Ambrożym wywodzą Eufrat od greckiego euphainesthai, czyli od „radowania”.

Anagogiczna lektura Anastazjusza z Synaju

Anastazjusz z Synaju, patriarcha Antiochii za cesarza Justyniana, napisał jedenaście ksiąg lub homilii Kontemplacji Anagogicznych nad dziełem sześciu dni, które zachowały się w tomie I Biblioteki Świętych Ojców; lecz należy je czytać z roztropnością i odrobiną rezerwy. Twierdzi bowiem w nich, że aniołowie zostali stworzeni przed światem cielesnym — co choć niegdyś wielu tak uważało, jest dziś z pewnością odwrotnie, mianowicie że zostali stworzeni wraz ze światem cielesnym.

Ponadto sugeruje, że aniołowie nie zostali stworzeni na obraz Boży, lecz jedynie człowiek — co jest bezwzględnie fałszywe; mistycznie jednak jest prawdziwe, ponieważ tylko człowiek składa się z duszy i ciała, a w konsekwencji tylko człowiek posiada obraz Boga cielesnego, mianowicie Chrystusa wcielonego, jak sam to wyjaśnia. Co więcej, wielokrotnie sugeruje, że raj nie był miejscem cielesnym, lecz powinien być rozumiany duchowo. Jest to w sensie dosłownym fałszywe i błędne; anagogicznie jednak prawdziwe. Stąd czytelnik powinien pamiętać o samym tytule, mianowicie że są to jego kontemplacje anagogiczne i alegoryczne, a nie wykłady dosłowne. Tak na końcu Homilii 8 twierdzi, że cztery rzeki raju — to jest Kościoła — to czterej Ewangeliści: mianowicie Eufrat, znaczący „żyzny”, to św. Jan; Tygrys, znaczący „szeroki”, to św. Łukasz; Fiszon, znaczący „zmiana ust”, to św. Mateusz, który pisał po hebrajsku; Gichon, znaczący „pożyteczny”, to św. Marek.


Werset 15: Pan Bóg wziął człowieka i umieścił go w raju

Z tego miejsca oraz z rozdziału III, wersetu 23, jasno wynika, że Adam został stworzony nie w raju, lecz poza nim (wielu uważa, że został stworzony w Hebronie), a stamtąd tego samego dnia został przeniesiony przez Boga za pośrednictwem anioła do raju, aby wiedział, że nie jest synem raju, lecz osadnikiem, darmo ustanowionym przez Boga, i aby miejsce raju przypisywał nie swojej naturze, jakby mu się należało, lecz łasce Bożej — stąd też za swój grzech został z niego wygnany. Franciszek Arelinus podaje wiele innych przyczyn tego w swoich Zagadnieniach do Księgi Rodzaju, ss. 300-301. Jest to opinia św. Ambrożego, Ruperta i Abulensisa. Ewa natomiast zdaje się być stworzona w raju, werset 21.

ABY GO UPRAWIAŁ — nie dla zdobywania pożywienia, lecz dla szlachetnego ćwiczenia, przyjemności i doświadczenia, tak aby ani się nie męczył, ani nie podupadał z powodu bezczynności. Tak św. Jan Chryzostom.

O starożytności rolnictwa

Zwróćmy tu uwagę na rolnictwo: po pierwsze, na jego starożytność — gdyż rozpoczęło się wraz z człowiekiem i światem; po drugie, na jego godność — zarówno dlatego, że zostało ustanowione przez Boga i nakazane Adamowi, jak i dlatego, że Adam, od którego wszelka szlachetność pochodzi, wraz z Ablem, Setem, Noem, Abrahamem, Izaakiem, Jakubem i wszystkimi najsławniejszymi mężami starożytności, byli rolnikami.

Paweł Jowiusz opowiada w swoim Żywocie Jakuba Mucjusza, rozdział 84, o Sforzy z Cotignoli, że gdy Sergiano, wielki seneszal, zarzucił mu baśń o motyce, aby wypomnieć nowość jego rodu, ten odpowiedział: „W tym pochodzeniu naszego rodu, jak widzę, zgadzamy się, skoro Adam, pierwszy ze śmiertelników, kopał ziemię; lecz ja z pewnością — czego nie możesz słusznie zaprzeczyć — stałem się o wiele szlachetniejszy moją motyką, niż ty swoim piórem i członkiem.” Tym żartem wskazał, że ów człowiek zdobył tak wielką godność przez rozpustę, a że jego ojciec był nędznym pisarzem przy trybunale pretora, skazanym za fałszerstwo po podrobieniu testamentu.

Po trzecie, zwróćmy uwagę na niewinność rolnictwa, gdyż ponad inne sztuki zostało ono zalecone niewinnemu człowiekowi w raju, jako nikomu nie szkodzące, lecz wszystkim pożyteczne. Posłuchajmy Wergiliusza (Georgiki II):

O zbyt szczęśliwi rolnicy, gdyby znali swe dobrodziejstwa!
Dla nich, z dala od niezgodnych orężów,
Najsprawiedliwsza ziemia wylewa z gleby łatwą strawę.

I znowu:

To życie niegdyś prowadzili dawni Sabinowie,
To Remus i jego brat. Tak potężna Etruria urosła:
I Rzym stał się najpiękniejszą rzeczą na świecie.
Saturn wiódł to złote życie na ziemi.

Posłuchajmy Cycerona: „Ze wszystkich rzeczy, z których czerpie się jakiś zysk, nie ma nic lepszego od rolnictwa, nic obfitszego, nic słodszego, nic godniejszego wolnego człowieka.”

Słusznie zatem mówi św. Augustyn: „Rolnictwo jest najniewinniejszą ze wszystkich sztuk; a jednak bezbożny Faust Manichejczyk ośmielił się je potępić,” gdyż twierdził, że rolnicy naruszają przykazanie Boże: „Nie będziesz zabijał” — bo przez nie, jak utrzymywał, zakazano nam pozbawiać życia jakąkolwiek żywą istotę; a że rolnicy, ścinając zboże, zrywając gruszki, jabłka i inne rośliny, pozbawiają je ich życia. Więcej o rolnictwie powiem w rozdziale 9, werset 20.

Moralnie, o uprawie duszy

Moralnie, Bóg uczy nas tutaj, że cały plan naszego życia opiera się na pewnego rodzaju rolnictwie. Jak bowiem wśród stworzeń jedynie drzewa owocowe i nasiona potrzebują pracy i wysiłku człowieka, tak człowiek potrzebuje troski i uprawy samego siebie. Bóg wskazał to człowiekowi, gdy „umieścił go w raju, aby go uprawiał i strzegł,” i uczynił ciała niebieskie, „aby były znakami i porami” — mianowicie, by przypominały nam o właściwym czasie siewu, żniw itd. Polem, które musimy nieustannie uprawiać z Bożego nakazu, jest dusza; roślinami owocowymi są trzeźwość, czystość, miłość i inne cnoty; kąkolem i chwastami, które każdy musi wyrywać, są obżarstwo, nieczystość, gniew i inne wady. Rolnikiem jest człowiek; deszczem jest łaska Boża, która podpowiada i wlewa w umysł dobre nasiona, to jest święte natchnienia, oświecenia i impulsy, aby z nich, jak z nasion, dusza uczyniona płodną, wykiełkowała i wydała owoce cnót. Wiatrami są pokusy, przez które drzewa — to jest cnoty — są oczyszczane i wzmacniane. Żniwem będzie nagroda życia wiecznego; gorąco słońca jest żarem, który podpowiada Duch Święty. Jak więc rolnik trudzi się przy siewie, lecz raduje się przy żniwach, tak i sprawiedliwi, „którzy sieją we łzach” dzieła pokuty, cierpliwości i trudów, „żąć będą z radością.” I znowu, jak siewca cierpliwie czeka na żniwa, tak i sprawiedliwi. Stąd Syrach 6,19 mówi: „Jak ten, kto orze i sieje, przybliż się do niej (mądrości) i oczekuj jej dobrych (obfitych) owoców; bo przy jej uprawie (pielęgnowaniu) będziesz się trudził tylko trochę, a wkrótce będziesz jadł z jej plonów (potomstwa).” I Paweł w Liście do Galatów 6,9: „A czyniąc dobrze, nie ustawajmy, bo w swoim czasie żąć będziemy.”

I STRZEGŁ GO — zarówno przed dzikimi zwierzętami, które znajdowały się poza rajem, jak mówią św. Bazyli i Augustyn; jak i przed samymi zwierzętami, które były w raju, aby nie uszkadzały ani nie kalały jego piękna i przyjemności.


Werset 17: Z drzewa poznania nie będziesz jadł

Septuaginta ma: „nie będziecie jedli” [w liczbie mnogiej], mianowicie wy, o Adamie i Ewo — gdyż jest prawdopodobne, że została ona stworzona przed tym przykazaniem, jak uczy św. Grzegorz (Moralia XXXV, rozdział 10), choć jej stworzenie jest opowiedziane później; to bowiem pierwsze przykazanie świata dane zostało Ewie w takim samym stopniu jak Adamowi.

Św. Jan Chryzostom (lub kimkolwiek jest autor) mówi znakomicie w swojej Homilii O zakazie drzewa, tom I: „Bóg daje przykazanie, aby wypróbować posłuszeństwo; nakłada prawo, aby zbadać wolę człowieka. Drzewo stało więc pośrodku, próbując wolę człowieka. Badało bowiem, czy człowiek posłucha Tego, który groził, czy raczej diabła, który namawiał. A człowiek stał między Panem a nieprzyjacielem, między życiem a śmiercią, między zagładą a zbawieniem. Teraz Bóg grozi, aby zbawić; teraz wąż namawia, aby dręczyć; teraz przez Boga surowość grozi życiem, teraz przez diabła pochlebstwo grozi śmiercią. I zaiste (o hańbo!) Bóg grozi, a jest pogardzany; diabeł namawia, a jest słuchany. U Boga jest surowość, lecz łagodna; u diabła pochlebstwo, lecz szkodliwe.” I nieco dalej: „Przystało bowiem, aby słuchał Boga, który nakazał wszystkim rzeczom, by jemu były posłuszne; aby służył Panu, który uczynił go panem świata; aby walczył z nieprzyjacielem, by pokonał swego wroga; i wreszcie, aby otrzymał nagrodę od Boga wynagradzającego. Cnota bowiem staje się ospała tam, gdzie brak przeciwności. Tak bardzo siły wzmacniają się częstym ćwiczeniem.” A potem: „Adam nie czuwał, aby ustrzec się przed złośliwością węża. Był prostoduszny; nie był przebiegły przeciw diabłu. Zgodził się bowiem z diabłem, który namawiał, raczej niż z Panem, który groził, i utracił życie, które miał, a otrzymał śmierć, której nie znał.”

ŚMIERCIĄ UMRZESZ — to znaczy poniesiesz wyrok i konieczność pewnej śmierci. Stąd Symmach tłumaczy: „będziesz śmiertelny.” Tak św. Hieronim, Augustyn i Teodoret.

Śmierć ciała i duszy jest karą za grzech Adama

Zwróćmy uwagę: Bóg grozi tu nieposłusznemu Adamowi śmiercią — nie tylko cielesną i doczesną, lecz również duchową i wieczną śmiercią duszy w piekle, i to pewną i niezawodną. To bowiem oznacza owo podwojenie — „śmiercią umrzesz,” to jest najzupełniej pewnie umrzesz. Adam zatem, grzesząc, natychmiast poniósł co do ciała konieczność śmierci, a co do duszy rzeczywiście i realnie poniósł śmierć. Stąd jasne jest, że śmierć dla człowieka w stanie, w którym został stworzony przez Boga, nie jest naturalna, jak utrzymywali Cyceron i filozofowie (dodajmy i pelagian), lecz jest karą za grzech, jak definiuje Sobór w Milewie w rozdziale 1, i jak uczy św. Augustyn w swojej księdze O zasługach grzeszników, Księga I, rozdział 2.

Przeciwnie zaś, bezbożni, którzy folgują swej pożądliwości, „czynią nieprawość i sieją cierpienia,” zarówno doczesne, jak i wieczne, jak pięknie wyjaśnia nasz Pineda w Komentarzu do Księgi Hioba, rozdział 4, werset 8, nr 4.

Chociaż bowiem, rozważając naturę i przeciwne żywioły, z których człowiek jest złożony, powinien był umrzeć i byłby śmiertelny, to jednak, rozważając Boży dekret, pomoc i wieczną ochronę, gdyby nie zgrzeszył, nie mógłby był umrzeć i byłby nieśmiertelny. Stąd Mistrz Sentencji (Dystynkcje II, dist. 19) uczy, że w raju człowiek miał „możność nieumierania,” gdyż mógł powstrzymać się od grzechu, a tym samym od śmierci; w niebie będzie miał „niemożność umierania,” gdyż tam, przez chwałę i dar niecierpiętliwości, będzie niemożliwość umierania; w tym życiu po upadku ma „możność umierania i niemożność nieumierania,” gdyż teraz jest w nim konieczność umierania. Rodzimy się zatem skazani na śmierć.

Pamiętaj, o człowiecze, że śmiercią umrzesz, i to wkrótce.

Sentencja Kserksesa o śmierci

Historycy opowiadają, że Kserkses, gdy pokrył ziemię swoim wojskiem, a morze swoimi flotami, spoglądając z wyżyny na całą tę rzeszę, jęknął i zapłakał, powtarzając: „Z tych wszystkich ani jeden nie będzie żył po stu latach.”

Saladyn

Saladyn, król Egiptu i Syrii, który odebrał chrześcijanom Ziemię Świętą około roku 1180, umierając, nakazał, aby przez wszystkie jego obozy noszono sztandar z całunem pogrzebowym, a herold obwoływał: „To jest wszystko, co władca Syrii i Egiptu, Saladyn, z całego swego imperium, zabierze teraz ze sobą.”

Śmierć jest jednorożcem

Dlatego trafnie i stosownie Barlaam w opowieści o Jozafacie porównuje śmierć do jednorożca, który nieustannie ściga człowieka. Człowiek ucieka i uciekając wpada do dołu, a przypadkiem chwyta się drzewa, które gryzły dwie myszy. Na dnie dołu znajdował się ognisty smok, rozwierający paszczę, by pożreć człowieka. Człowiek widział to wszystko, lecz głupio, pochylając się nad odrobiną miodu, która kapała z drzewa, zapomina o wszelkim niebezpieczeństwie. Jednorożec go dogania; drzewo zostaje przegryzione przez myszy; zapada się, a człowiek zostaje pochwycony i pożarty przez smoka. Dół jest światem; drzewo jest życiem; dwie myszy to dzień i noc; ognisty smok to gardziel piekła; kropla miodu to rozkosz świata. Tak Jan Damasceński, rozdział 12 swojej Historii.


Werset 18: Nie jest dobrze, by człowiek był sam

Powiedział — mianowicie już wcześniej, szóstego dnia. Choć bowiem Orygenes, Chryzostom, Eucheriusz i św. Tomasz (Suma I, kw. 73, art. 1, ad 3) sądzą, że Mojżesz zachowuje tu porządek opowiadania i dlatego Ewa została stworzona po szóstym dniu świata, to jednak o wiele prawdziwsze jest, że Mojżesz tu, jak i w całym rozdziale, posługuje się rekapitulacją, a w konsekwencji Ewa, tak samo jak Adam, została stworzona szóstego dnia. Po pierwsze, ponieważ w wersecie 2 mówi się, że Bóg dokonał swego dzieła w sześć dni, a siódmego dnia odpoczął od wszelkiego dzieła. Po drugie, ponieważ u innych zwierząt, ptaków i ryb Bóg piątego i szóstego dnia stworzył samice tak jak samce. Po trzecie, ponieważ w rozdziale 1, wersecie 27, szóstego dnia, gdy został stworzony Adam, Mojżesz wyraźnie mówi: „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich,” mianowicie Adama i Ewę. Chciał zatem w tym rozdziale szerzej opowiedzieć, drogą rekapitulacji, o uformowaniu zarówno mężczyzny, jak i kobiety, co w rozdziale 1 streścił w trzech słowach. Tak Kajetan, Lipoman, Pereriusz tutaj, oraz św. Bonawentura (Sentencje II, dist. 18, kw. 2).

NIE JEST DOBRZE, BY CZŁOWIEK BYŁ SAM — Ponieważ gdyby Adam był sam, rodzaj ludzki wyginąłby w nim; i ponieważ człowiek jest zwierzęciem społecznym. Tak więc kobieta jest potrzebna do rozmnażania potomstwa. Po spełnieniu tego zadania i po napełnieniu świata ludźmi, zaczęło być dobrze, aby mężczyzna nie dotykał kobiety, jak mówi św. Paweł (1 List do Koryntian 7), i zaczęto chwalić eunuchów duchowych (Mt 19,12), a wspaniała nagroda za wstrzemięźliwość została obiecana zarówno przez Izajasza, jak i przez Chrystusa i Apostołów. Tak św. Hieronim Przeciw Jowinianowi i Cyprian w swojej księdze O stroju dziewic. „Pierwszy dekret Boży,” mówi Cyprian, „nakazał wzrastać i rozmnażać się; drugi doradzał wstrzemięźliwość. Gdy świat jest jeszcze młody i pusty, rodzi się obfitość płodności — rozmnażamy się i wzrastamy ku pomnożeniu rodzaju ludzkiego. Lecz gdy świat jest pełny i ziemia nasycona, ci, którzy mogą zachować wstrzemięźliwość, żyjąc na sposób eunuchów, stają się czystymi dla Królestwa.”

Zwróćmy uwagę na słowo „sam”; stąd bowiem jasne jest, że błądzą ci, którzy z tego, co powiedziano w rozdziale 1 — „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich” — twierdzili, że Bóg stworzył mężczyznę i kobietę jednocześnie, lecz złączonych ze sobą bokami, a potem jedynie ich od siebie oddzielił. Pismo bowiem mówi, że Adam był wówczas sam, i że Ewa nie została oddzielona od Adama, lecz w całości została stworzona z żebra Adama, gdy Bóg wziął ją od niego, to jest oddzielił.

UCZYŃMY MU POMOC PODOBNĄ DO NIEGO — „Do niego,” to jest „jemu.” W miejsce „podobną do niego” hebrajski ma kenegdo, co po pierwsze oznacza „jakby przed nim,” mianowicie że kobieta powinna być obecna przy mężczyźnie i być towarzyszką jako lekarstwo i pociecha w jego samotności. Dalej, że kobieta powinna być pod ręką mężczyzny, aby mu pomagała i go wspierała we wszystkim. Stąd parafraza chaldejska tłumaczy: „Uczyńmy mu podporę, która będzie przy nim.”

Po drugie, kenegdo można przełożyć jako „naprzeciw” lub „na przeciw niego,” to jest postawioną naprzeciwko i odpowiadającą mu. Stąd nasz tłumacz [Wulgata] jasno oddaje „podobną do niego,” mianowicie co do natury, wzrostu, mowy itd.; bo pod wszystkimi tymi względami kobieta jest podobna do mężczyzny.

Pod czterema względami pomoc dla mężczyzny

Ponadto kobieta jest pomocą dla mężczyzny: po pierwsze, w rozmnażaniu i wychowaniu potomstwa; po drugie, w zarządzaniu domem; po trzecie, w ulżeniu troskom, cierpieniom i trudom; po czwarte, w zaspokajaniu innych potrzeb życiowych. Grzech tę pomoc zamienił dla wielu w uciążliwość, spory i kłótnie.

Alb. Schultens w swoich Spostrzeżeniach filologicznych, s. 118, tłumaczy to jako „stosownie do jego części przednich” i rozumie pomoc taką, która miałaby właściwą proporcję z mężczyzną do użycia małżeńskiego. Części przednie grzecznie nazywa częściami wstydliwymi. Cokolwiek by powiedzieć o tym wyjaśnieniu, Bóg chce w wersetach 19-20 wzbudzić w Adamie pragnienie takiego stworzenia, które byłoby do niego podobne. Przejrzawszy w ten sposób całe królestwo zwierząt i nie znalazłszy nikogo, kogo mógłby połączyć z sobą jako żonę, Adam prosi Boga o taką istotę. „Pan Bóg więc zesłał” itd.


Werset 19: Bóg przyprowadził zwierzęta do Adama

19. GDY ZATEM WSZYSTKIE ZWIERZĘTA ZIEMNE I WSZYSTKIE PTAKI NIEBIESKIE ZOSTAŁY UFORMOWANE Z ZIEMI. — Słowo „ptaki” należy odnieść do „uformowane,” lecz nie do „z ziemi”; ptaki bowiem nie zostały uformowane z ziemi, lecz z wody, jak powiedziałem w rozdziale 1, werset 20. Mojżesz bowiem streszcza wiele rzeczy krótko drogą rekapitulacji; dlatego jego słowa muszą być interpretowane w odniesieniu do kontekstu: z tego, co wcześniej opowiedziano, jasne jest, do czego odnosi się każde słowo.

PRZYPROWADZIŁ JE DO ADAMA — „Przyprowadził” nie przez widzenie intelektualne, jak utrzymuje Kajetan, lecz rzeczywiście i fizycznie, i to za pośrednictwem aniołów lub przez skłonność i impuls, który odcisnął na wyobraźni i uczuciu każdego zwierzęcia. Tak św. Augustyn, Księga IX O Księdze Rodzaju dosłownie, rozdział XIV, i inni powszechnie.

Takie jest jego imię — imię odpowiadające samej jego naturze, to jest Adam nadał każdemu odpowiednie nazwy, które wyrażałyby naturę każdego z nich. Tak Euzebiusz, Księga Przygotowania, rozdział IV.

Ponadto nazwy te były hebrajskie: ten bowiem język został dany Adamowi, jak wynika z wersetu 23 i z rozdziału IV, wersetu 1.

Widzimy tu mądrość Adama, dzięki której rozpoznawał natury poszczególnych zwierząt i nadawał im odpowiednie nazwy; widzimy także sprawowanie jego władztwa nad zwierzętami: narzuca im bowiem imię jak poddanym i swojej własności. Bóg nie przyprowadził ryb do Adama, ponieważ ryby z natury nie mogą żyć poza wodą: stąd Adam nie nadał im tu imion, lecz imiona zostały im nadane później.

Werset 20: Lecz dla Adama nie znalazło się pomocy podobnej do niego

To znaczy, Adam był sam ze zwierzętami; Ewa jeszcze nie istniała, ani żaden inny człowiek, z którym mógłby dzielić wspólnotę życia. Stąd wynika, że Adam nadał imiona zwierzętom przed stworzeniem Ewy.


Werset 21: Pan Bóg zesłał na Adama głęboki sen

W miejsce „głębokiego snu” hebrajski ma tardema, to jest ciężki i głęboki sen, który Symmach tłumaczy jako karon (odrętwienie), a Septuaginta lepiej tłumaczy jako ekstasin (ekstazę). Stąd jasne jest, że sen nie został zesłany na Adama jedynie po to, aby nie poczuł, że zabierają mu żebro, i tym samym nie zadrżał i nie cierpiał; lecz także, że wraz ze snem został porwany w ekstazę umysłu, przez którą jego umysł nie tylko w sposób naturalny został uwolniony od funkcji ciała i zmysłów, lecz także został bosko wyniesiony, tak że widział to, co się dokonywało, i duchem proroczym rozpoznawał tajemnicę oznaczoną przez te wydarzenia: widział, mówię, oczyma umysłu, jak zabierano mu żebro i jak z niego formowana była Ewa; a przez to widział oznaczone zarówno swoje własne naturalne małżeństwo z Ewą, jak i mistyczne małżeństwo Chrystusa z Kościołem: to bowiem oznaczają słowa Adama, werset 23, i św. Pawła, List do Efezjan 5,32. Tak św. Augustyn, Księga IX O Księdze Rodzaju dosłownie, rozdział XIX, i obszernie w Traktacie 9 do Ewangelii Jana, i św. Bernard, Kazanie na Niedzielę Siedemdziesiątnicy.

Adam nie widział istoty Boga

Są wprawdzie tacy, którzy sądzą, że Adam w tej ekstazie widział istotę Boga; ku temu skłania się Ryszard w Księdze II, dist. 23, art. 2, kwestia I, a św. Tomasz tego nie odrzuca, Część I, Kwestia XCIV, art. 1. Lecz o wiele prawdziwszy jest pogląd przeciwny, mianowicie że ani Adam, ani Mojżesz, ani Paweł, a zatem nikt w tym życiu nie widział istoty Boga, jak powiedziałem w Komentarzu do 2 Listu do Koryntian XII, 4.

Jak wielka była wiedza udzielona Adamowi

Adam był zatem prorokiem i ekstatykiem. Zwróćmy uwagę, jak wielką wiedzę Adam otrzymał od Boga: otrzymał wiedzę wlaną o wszystkich rzeczach naturalnych i z niej nadał każdemu imiona, jak powiedziałem w wersecie 19; nie otrzymał jednak poznania przyszłych rzeczy przypadkowych, ani tajemnic serca, ani liczby jednostek, tak aby wiedział na przykład, ile jest owiec lub ile lwów na świecie, albo ile ziarenek piasku w morzu. W podobny sposób Adam otrzymał wlaną wiarę i poznanie rzeczy nadprzyrodzonych: mianowicie Trójcy Przenajświętszej, Wcielenia Chrystusa (nie jednak swojego przyszłego upadku), a także ruiny aniołów. Podobnie otrzymał wlaną roztropność dotyczącą wszystkich rzeczy, które należy czynić i których należy unikać. Wreszcie osiągnął najwyższy stopień kontemplacji Boga i aniołów. Tak Pereriusz za św. Augustynem i Grzegorzem.

Alegorycznie, św. Augustyn w Sentencjach, Sentencja 328: „Adam zasypia,” mówi, „aby Ewa została stworzona; Chrystus umiera, aby Kościół został stworzony. Gdy Adam śpi, Ewa powstaje z jego boku; gdy Chrystus jest martwy, Jego bok zostaje przebity włócznią, aby wypłynęły Sakramenty, przez które Kościół jest formowany.”

WZIĄŁ JEDNO Z JEGO ŻEBER — Zwróćmy uwagę, po pierwsze, wbrew Kajetanowi, że słowa te nie są wypowiedziane przenośnie, lecz dosłownie, jak brzmią. Tak uczą Ojcowie i komentatorzy powszechnie.

Zarzucisz: Zatem Adam był potworny przed zabraniem tego żebra, albo przynajmniej po jego zabraniu pozostał ułomny i okaleczony w swoim żebrze.

Kataryn odpowiada, że Bóg przywrócił Adamowi inne żebro z ciałem w miejsce tego. Lecz ponieważ Mojżesz wyraźnie mówi: „Wziął jedno z jego żeber i wypełnił” nie żebrem, lecz „ciałem w jego miejsce.”

Stąd, po drugie, św. Tomasz i inni lepiej odpowiadają, że to żebro Adama było na wzór nasienia, które jest zbędne dla jednostki, lecz konieczne do rodzenia potomstwa. Podobnie bowiem to żebro Adama było zbędne dla niego jako osoby prywatnej, lecz było mu konieczne o tyle, o ile był głową natury i rozsadnikiem wszystkich ludzi, z którego zarówno Ewa, jak i wszyscy inni ludzie mieli być stworzeni. Ewa bowiem nie mogła być stworzona tak, jak potomstwo powstaje teraz przez nasienie; Bóg zatem postanowił, aby została stworzona z żebra Adama, z przyczyny, którą zaraz podamy.

Mówię po drugie: Bóg wraz z żebrem zdaje się zabrać od Adama także ciało przylegające do żebra: sam bowiem Adam mówi, werset 23: „To jest teraz kość z moich kości i ciało z mego ciała”; zatem Ewa została uformowana nie tylko z kości i żebra Adama, lecz także z ciała przylegającego do żebra.


Werset 22: Z żebra zbudował niewiastę

Mówię po trzecie: Z tego mięsistego żebra, jakby z fundamentu, Bóg dodając do niego inną materię — czy to przez stworzenie, jak chce św. Tomasz, czy raczej z otaczającej ziemi i powietrza (albowiem po pierwszym prawdziwym stworzeniu sześciu dni Bóg nie wytworzył żadnej nowej cząstki materii) — z cudowną wprawą ukształtował niewiastę, tak jak z gliny ulepił Adama. Stąd przekład arabski oddaje: Sprawił, że żebro zabrane Adamowi wyrosło w niewiastę, to jest w niewiastę; nie jest to barbaryzm, lecz arabizm. Arabowie bowiem nie posiadają przyimka „w”, który oznacza przemianę lub ruch ku miejscu. Stąd mówią: Poszedł miasto, to jest do miasta. Zamienił wodę wino, to jest w wino. Żebro sprawił, że wyrosło niewiasta, to jest w niewiastę.

Mówię po czwarte: Z tego rozdziału II, wersetu 22, zdaje się wynikać, że Bóg zabrał to żebro w inne miejsce, nieco oddalone od śpiącego Adama, i tam z niego zbudował Ewę, i napełnił ją wiedzą i łaską, tak jak napełnił Adama, i tam rozmawiał z Ewą; następnie, gdy Adam się obudził, przyprowadził do niego Ewę, jakby do oblubieńca, aby połączyć ich nierozerwalnym małżeństwem, to jest złączyć jednego mężczyznę i jedną niewiastę, i znieść wszelką poligamię, a także rozwód. Stąd Adam, zdumiony, jakby w zachwyceniu widział, jak żebro jest mu zabierane i jak z niego formowana jest Ewa, zawołał mówiąc: „To jest teraz kość z moich kości”, to znaczy: Ta Ewa została uczyniona z jednej z moich kości, aby była moją najdroższą i najściślej złączoną oblubienicą. Powodem bowiem, dla którego Ewa została uczyniona z boku i żebra Adama, było to, aby Bóg pouczył nas, jak wielka powinna być miłość małżonków i jak święte, ścisłe i nierozerwalne powinno być małżeństwo; mianowicie że małżonkowie, tak jak są niejako jedną kością i jednym ciałem, tak powinni mieć niejako jedną duszę i jedną wolę, aby niejako jedna dusza była dla obojga, nie w dwóch ciałach, lecz w jednej i tej samej kości i ciele, rozdzielonym na dwie części.

Pięć powodów św. Tomasza, dla których niewiasta została ukształtowana z mężczyzny

Posłuchaj św. Tomasza, część I, kwestia XCII, art. 2: „Stosowne było”, mówi, „aby niewiasta została ukształtowana z mężczyzny, bardziej niż u innych zwierząt.

„Po pierwsze, aby w ten sposób zachowana została pewna godność pierwszego człowieka: aby na podobieństwo Boga i on sam był początkiem całego swego gatunku, tak jak Bóg jest początkiem całego wszechświata; stąd i Paweł mówi w Dziejach XVII, że Bóg uczynił rodzaj ludzki z jednego człowieka.

„Po drugie, aby mężczyzna bardziej kochał niewiastę i nierozłącznie przy niej trwał, skoro wiedział, że została z niego wytworzona; stąd powiedziano w Księdze Rodzaju II: Z mężczyzny została wzięta; dlatego opuści mąż ojca i matkę, i przylgnie do żony swojej. A to było szczególnie konieczne w gatunku ludzkim, w którym mężczyzna i kobieta pozostają razem przez całe życie; co nie zdarza się u innych zwierząt.

„Po trzecie, ponieważ, jak mówi Filozof w VIII księdze Etyki: Mężczyzna i kobieta łączą się u ludzi nie tylko z konieczności rodzenia, jak u innych zwierząt, lecz także dla życia domowego, w którym są pewne prace męża i żony, i w którym mąż jest głową żony; stąd stosowne było, aby niewiasta została ukształtowana z mężczyzny, jakby ze swego początku.

„Czwarty powód jest sakramentalny. Przez to bowiem jest zapowiedziane, że Kościół bierze swój początek od Chrystusa; stąd Apostoł mówi w Liście do Efezjan V: Tajemnica to wielka, a ja mówię w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła.”

A w art. 3: „Stosowne było”, mówi, „aby niewiasta została ukształtowana z żebra mężczyzny. Po pierwsze, aby oznaczać, że między mężczyzną a niewiastą powinna istnieć więź społeczna. Niewiasta bowiem nie powinna panować nad mężczyzną, i dlatego nie została ukształtowana z głowy; ani nie powinna być przez mężczyznę pogardzana jako służalczo mu podległa, i dlatego nie została ukształtowana ze stóp. Po drugie, ze względu na Sakrament: ponieważ z boku Chrystusa śpiącego na krzyżu wypłynęły Sakramenty, to jest krew i woda, przez które Kościół został ustanowiony.”

Dodaj: Bóg chciał w stworzeniu Adama i Ewy naśladować swoje odwieczne rodzenie i tchnienie; jak bowiem od wieków rodził Syna i z Syna tchnął Ducha Świętego, tak w czasie stworzył Adama na swój obraz, a więc niejako zrodził go jako syna; i z niego wyprowadził Ewę, która miała być miłością Adama, tak jak Duch Święty jest miłością Boga.

Wreszcie, że Ewa została stworzona w raju, naucza św. Bazyli, Ambroży, św. Tomasz, Pereriusz i inni; i potwierdza to historia oraz porządek Pisma Świętego.

Adam zatem zdaje się być przeniesiony do raju natychmiast po swoim stworzeniu; i wkrótce potem z jego żebra została ukształtowana Ewa. Stąd i Mojżesz zaraz po tym przeniesieniu Adama dołącza opis ukształtowania Ewy z Adama.

Błądzi zatem Kataryn, który twierdzi, że Ewa została stworzona nie szóstego, lecz siódmego dnia. Błądzi też Kajetan, który utrzymuje, że Adam i Ewa zostali stworzeni jednocześnie, w tym samym momencie czasu.


Werset 23: To jest kość z moich kości

TO JEST TERAZ KOŚĆ — to znaczy: Precz ode mnie zwierzęta wcześniej przyprowadzone — nie podobają mi się, nie odpowiadają mi, ponieważ są mi niepodobne gatunkiem i z pochylonymi ku ziemi głowami; pozbawione są zarówno mowy, jak i rozumu. Ta Ewa jest mi najpodobniejsza, uczestniczka rozumu, rady, rozmowy i mowy, a wreszcie cząstka mojego ciała i kości. Tak Delrio.

Talmudyści bajają, według Abulensisa, że Adam przed Ewą miał inną żonę, wytworzoną z gliny ziemi, imieniem Lilit, z którą żył 130 lat, podczas których był ekskomunikowany za spożycie zakazanego owocu; i przez cały ten czas, powiadają, rodził z niej nie ludzi, lecz demony; potem przyjął Ewę, wytworzoną z jego żebra, i z niej spłodził istoty ludzkie. Takie są ich brednie, przez które sami zmuszeni są wyznać, że są braćmi demonów, skoro ich ojciec Adam rodził demony.

Słowo „teraz” zatem nie odnosi się do poprzedniej żony, lecz częściowo do zwierząt, jak powiedziałem, a częściowo do Ewy, to znaczy: Ta niewiasta teraz, to jest po raz pierwszy, została tak ukształtowana, mianowicie z mężczyzny; albowiem te niewiasty, które potem będą istnieć, żadna z nich nie zostanie tak zrodzona, lecz każda zostanie spłodzona przez naturalne rodzenie z mężczyzny i niewiasty. Tak św. Jan Chryzostom, homilia 15 do tego fragmentu.

W sensie symbolicznym, św. Bazyli w mowie o Julitcie, słowami i myślą matrony Julitty, skazanej na ogień za wiarę, mówi: „Niewiasta została stworzona przez Stwórcę równie zdolna do cnoty jak mężczyzna. Albowiem do zbudowania niewiasty nie samo tylko ciało zostało wzięte, lecz także kość z jego kości; skąd wynika, że i my, niewiasty, powinnyśmy oddać Panu nie mniej niż mężczyźni stałość wiary i wytrwałość, a także cierpliwość w przeciwnościach.” Powiedziawszy to, pocieszając płaczące matrony, wskoczyła na stos rozpalonych drew, który lśniąc niczym komnata weselna w blasku, objął ciało św. Julitty i posłał jej duszę do nieba, a ciało jej, czcigodne wyjątkową czcią, zachował nienaruszone i w żadnej części nienaruszone dla jej krewnych i bliskich; co więcej, ziemia na przybycie tej Błogosławionej wydała tak obficie wodę, że Męczennica przedstawia obraz najczulszej matki, gdy niczym mamka łagodnie żywi mieszkańców miasta, jakby mlekiem obficie tryskającym na wspólny użytek.

STĄD BĘDZIE NAZWANA MĘŻATKĄ, PONIEWAŻ Z MĘŻCZYZNY ZOSTAŁA WZIĘTA — Tłumacz nie oddaje pełnej siły hebrajskiego słowa: a zatem z tego miejsca jasne jest, że Adam mówił po hebrajsku. Albowiem „virago” nie oznacza natury ani płci, lecz męską cnotę i odwagę u kobiety. Hebrajskie zaś słowo issza oznacza naturę i płeć kobiety, ponieważ pochodzi od isz, to jest od „mężczyzny”, z dodanym żeńskim he, co znaczy: Będzie nazwana „mężyną” (jak mawiali starożytni Łacinnicy, według świadectwa Sekstusa Pompejusza), ponieważ z mężczyzny została wzięta. Tak Symmach z greckiego andros [mężczyzna] utworzył andris, według św. Hieronima; Teodocjon tłumaczy: będzie nazwana „wzięciem”, ponieważ z mężczyzny została wzięta; on bowiem wyprowadza issza od rdzenia nasa, to jest wziął, zabrał, poniósł; lecz pierwsze tłumaczenie pozostałych jest autentyczne.

Gra słów isz i issza u R. Abrahama ben Ezry

W sensie symbolicznym i dowcipnie R. Abraham ben Ezra zauważa, że w słowie issza zawarty jest skrócone imię Boga, Jah, który jest twórcą małżeństwa; i dopóki to imię pozostaje w małżeństwie (a pozostaje tak długo, jak małżonkowie boją się Boga i wzajemnie się kochają), tak długo Bóg jest obecny przy zaślubinach i im błogosławi. Lecz jeśli wzajemnie się nienawidzą i zapominają o Bogu, wówczas małżonkowie odrzucają to imię; i tak gdy usunięte zostaną jod i he, z których powstaje Jah, z isz i issza, to jest z mężczyzny i niewiasty, pozostaje jedynie esz esz, to jest ogień i ogień — mianowicie ogień kłótni i utrapienia w tym życiu, a w przyszłym życiu ogień wieczny.


Werset 24: Dlatego opuści mąż ojca i matkę

To nie są słowa Mojżesza, jak chce Kalwin, lecz Adama, a raczej Boga, który potwierdza słowa Adama i wyprowadza z nich prawo małżeństwa, i zatwierdza je swoim dekretem. Chrystus bowiem przypisuje te słowa Bogu w Ewangelii wg Mateusza XIX, 5. Oto zatem prawo i wspólnota małżeństwa: że jeśli okoliczności tego wymagają, małżonek zobowiązany jest opuścić ojca i matkę ze względu na drugiego małżonka. Należy to rozumieć w odniesieniu do wspólnego zamieszkiwania i dzielenia życia; albowiem w równym przypadku głodu lub innej podobnej konieczności należy raczej pomagać ojcu i matce, jako dawcom życia, niż małżonkowi, jak naucza św. Tomasz, II-II, kwestia XXVI, art. 11, ad 1.

I PRZYLGNIE DO ŻONY SWOJEJ — Septuaginta tłumaczy proskollethesetai, co Tertulian trafnie oddaje jako „będzie przyklejony”. Hebrajskie bowiem dabaq oznacza najściślejsze możliwe zjednoczenie. Tak Sara była złączona z Abrahamem, Rebeka z Izaakiem, Sara z Tobiaszem, Zuzanna z Joachimem.

Przykłady miłości małżeńskiej

Posłuchaj także pogan. Teogena, żona Agatoklesa, króla Sycylii, w żaden sposób nie pozwoliła się oderwać od chorego męża, mówiąc, że wychodząc za mąż weszła we wspólnotę nie tylko pomyślności, lecz wszelkiego losu, i że chętnie za cenę zagrożenia własnego życia kupi możliwość przyjęcia ostatniego tchnienia męża.

Hypsikratea, żona Mitrydatesa, króla Pontu, towarzyszyła pokonanemu i uciekającemu mężowi we wszelkich przeciwnościach.

Godny pamięci jest przykład niewiast spartańskich, które uwolniły pojmanych mężów, zamieniając się z nimi szatami, i same poddały się, zajmując miejsce jeńców.

Tak Penelopa przylgnęła do Odyseusza; posłuchaj poety:

Penelopa zaślubiona pragnęła podążyć za Odyseuszem,
Lecz ojciec Ikariusz wolał ją przy sobie zatrzymać.
Tamten ofiaruje Itakę, ten Spartę, niezdecydowana dziewica czeka:
Z jednej strony ojciec, z drugiej nagli wzajemna miłość męża.
Więc siadłszy zasłania twarz, zakrywa oczy;
To były znaki wstydliwego wstydu.
Po nich Ikariusz poznał, że Odyseusz był nad niego wybrany,
I na tym miejscu wzniósł ołtarz wstydliwości.

Znakomity był przykład Grakchusa Rzymianina, w którego domu znaleziono dwa węże; gdy wróżbici odpowiedzieli, że jedno z małżonków przeżyje, jeśli wąż płci drugiego zostanie zabity: Raczej, powiedział Grakchus, zabijcie mojego; moja bowiem Kornelia jest młoda i może jeszcze rodzić. To znaczyło oszczędzić żonę i służyć rzeczypospolitej, zawsze jednak będąc dobrym mężem, którego starożytni uważali za wielkiego męża w życiu publicznym.

Dydona, siostra Pygmaliona, zgromadziwszy wiele złota i srebra, popłynęła do Afryki i tam założyła Kartaginę; a gdy Hyjarbas, król Libii, prosił ją o rękę, wzniósłszy stos pogrzebowy na pamiątkę swego zmarłego męża Sycheusza, rzuciła się nań, woląc spłonąć niż poślubić innego. Czysta niewiasta założyła Kartaginę; znów to samo miasto zakończyło się chwałą czystości.

Albowiem żona Hazdrubala, gdy Kartagina została zdobyta i podpalona, widząc, że zostanie pojmana przez Rzymian, chwyciła oburącz dwóch synków i rzuciła się w ogień płonący pod jej własnym domem.

Żona Nikeratosa, nie mogąc znieść krzywdy wyrządzonej mężowi, odebrała sobie życie, aby nie musieć znosić żądzy trzydziestu tyranów, których Lizander narzucił podbitym Atenom.

A BĘDĄ DWOJE JEDNYM CIAŁEM — To znaczy dwoje, mianowicie mąż i żona, będą w jednym ciele, to jest w jednym ciele, to jest złączą się i zmieszają we wspólnym zamieszkiwaniu, we wspólnym życiu, w potomstwie, w zjednoczeniu małżeńskim.

Tak mąż i żona będą jednym ciałem. Po pierwsze, przez zjednoczenie cielesne; tak wyjaśnia Apostoł w 1 Kor 6,16. Po drugie, będą jednym ciałem synekdochicznie, to jest będą jednym człowiekiem, jedną osobą cywilną. Mąż i żona bowiem cywilnie są uważani za jedno i są jednym. Po trzecie, ponieważ małżonek jest panem ciała swego towarzysza, i tak ciało jednego jest ciałem drugiego, 1 Kor 7,3. Po czwarte, skutkowo: ponieważ rodzą jedno ciało, mianowicie potomstwo.

Uwaga: Pośród ludzkich więzi najściślejsza i najbardziej nienaruszalna jest więź małżeństwa. Stąd Bóg uczynił Ewę z żebra Adama, aby oznaczać po pierwsze, że mąż i żona nie tyle są dwojgiem, ile jednym. Po drugie, że są nierozdzielni i nierozłączni; jak bowiem jedno ciało nie może być rozdzielone i nadal pozostawać jednym, tak małżonek nie może być odłączony od małżonka, ponieważ jest jednym ciałem z małżonkiem. Jedności bowiem sprzeciwia się podział, mianowicie rozwód i poligamia. Po trzecie, że powinni być jednym w miłości i woli. Zob. Ruperta w tym miejscu. Stąd Pitagoras powiedział, że w przyjaźni małżeńskiej jest jedna dusza w dwóch ciałach.

Stąd jasne jest, że nie jest prawdą to, co twierdzi Grzegorz z Nyssy (jeśli w istocie jest on autorem tej księgi) w dziele O stworzeniu człowieka, rozdz. XVII, oraz Damascen, ks. II O wierze, rozdz. XXX, i Eutymiusz do Psalmu 51, i św. Augustyn, ks. IX O Księdze Rodzaju przeciw Manichejczykom, rozdz. XIX, i w O prawdziwej religii, rozdz. XLVI — mianowicie że w stanie niewinności nie byłoby żadnego zjednoczenia płciowego, lecz ludzie mieliby być rozmnażani w jakiś anielski sposób. Albowiem tutaj wyraźnie powiedziano, że „będą dwoje jednym ciałem”, co Apostoł odnosi do zjednoczenia płciowego, jak powiedziałem. Stąd św. Augustyn odwołuje swoją opinię w ks. I Odwołań, rozdz. X, i doktorzy Kościoła powszechnie teraz za tym idą. Błądzi zatem Faber Stapulensis w Komentarzu do księgi Ryszarda od św. Wiktora O Trójcy Świętej, który marzy i mówi, że gdyby Adam nie zgrzeszył, zrodziłby z siebie bez niewiasty mężczyznę podobnego do siebie; oraz Almaryk, który sądził, że w tym stanie nie byłoby żadnej różnicy płci.

Z kolei św. Tomasz, część I, kwestia XCVIII, art. 2, uważa, że w stanie niewinności, z zachowaniem cielesnej integralności, zwanej dziewictwem, miałoby miejsce poczęcie i poród. Lecz, jak słusznie zauważa Pereriusz, i to również kłóci się z tym fragmentem i z naturą ludzkiego rodzenia. Podobne zatem byłoby wówczas rodzenie do tego, jakie jest teraz, z wyjątkiem braku pożądliwości. Stąd dziewictwo wówczas by nie istniało, ponieważ nie byłoby cnotą w tym stanie. Dziewictwo bowiem jest teraz cnotą, ponieważ hamuje pożądliwość zmysłową; lecz wówczas nie byłoby żadnej pożądliwości ani zmysłowości do hamowania; zatem nie byłoby wówczas ani wstrzemięźliwości, ani dziewictwa. Stąd Pereriusz prawdopodobnie sądzi, że w tym stanie tyle samo rodziłoby się kobiet, co mężczyzn. Wszyscy bowiem wchodziliby w małżeństwo, i to jedyne, mianowicie jeden mężczyzna z jedną kobietą, zgodnie z tym, co Bóg tutaj ustanowił.


Werset 25: Oboje byli nadzy i nie wstydzili się

A BYLI OBOJE NADZY I NIE WSTYDZILI SIĘ — ponieważ w stanie niewinności nie było żadnej zmysłowości, żadnej pożądliwości; z niej bowiem rodzi się wstyd i zażenowanie, gdy członki, w których panuje zmysłowość, zostają odsłonięte i obnażone przed innymi. Tak św. Augustyn w O Księdze Rodzaju dosłownie, blisko początku.

Głupi zatem, bezwstydni i nieczyści są adamici, którzy podobnie jak Adam nie wstydzą się już nagości — gdy Adam natychmiast po swoim grzechu zawstydził się i okrył się szatami, jak słusznie mówi św. Epifaniusz, odpierając podobnych ludzi, ks. II, herezja 52.

Stąd zdaje się, że Platon w Polityku zaczerpnął swoją ideę nagości, którą przypisał wszystkim ludziom złotego wieku.

Niesłusznie także Izydor Klariusz sądzi, że Adam i Ewa mieli za szatę pewien boski blask i chwałę, jaką Bóg okrył św. Agnieszkę i inne dziewice, gdy prowadzono je do domu rozpusty i obnażano, i jaką okryje ciała Świętych w zmartwychwstaniu. Wymyślone to bowiem jest bez podstaw i daremnie; gdzie bowiem nie ma wstydu, nie ma pożądliwości, nie ma zimna, tam żadna szata ani światło nie jest potrzebne.

Siedem doskonałości stanu niewinności

Wreszcie Pereriusz pięknie wylicza we wstępie do ks. V siedem doskonałości stanu niewinności. Pierwszą była pełna mądrość; drugą — łaska i przyjaźń z Bogiem; trzecią — sprawiedliwość pierwotna; czwartą — nieśmiertelność i niecierpiętliwość duszy i ciała, nie wewnętrzna, jaka istnieje w chwalebnych ciałach błogosławionych, lecz zewnętrzna, wynikająca częściowo z opieki Bożej, częściowo z roztropności i przezorności człowieka, dzięki której ustrzegłby się przed rzeczami szkodliwymi i krzywdzącymi. I te przysługiwały samemu człowiekowi; trzy zaś pozostałe były poza człowiekiem, mianowicie: piąta — zamieszkiwanie w raju i spożywanie owocu drzewa życia; szósta — szczególna troska Boga o człowieka. Stąd wynikała siódma, mianowicie że człowiek nie mógłby pożądać, ani grzeszyć powszednie, jak mówi św. Tomasz, ani błądzić, ani być oszukiwanym — lecz w sprawach niepewnych albo zawiesiłby sąd, albo ukształtowałby sąd wątpliwy. Te rzeczy bowiem nie zdają się móc być dokonane przez nawyk lub stworzoną jakość wszczepioną w człowieka, lecz jedynie przez pomoc i opiekę Boga.

Rozumiej to o stanie pełnej i doskonałej niewinności, w którym został stworzony Adam, mianowicie że był wolny od wszelkiego zła, zarówno winy, jak i kary i nędzy. W przeciwnym bowiem razie, gdyby Bóg pozwolił mu popaść w stan niepełnej niewinności, mógłby sam grzeszyć powszednie, a także błądzić i być oszukiwanym, jak słusznie naucza Szkot. O tej kwestii zob. Franciszek z Arezzo, O Księdze Rodzaju, s. 450.

Siedem cnót Chrystusa, których nie byłoby w stanie niewinności

Przeciwnie zaś, przez Chrystusa przywrócona nam została większa łaska, niż dana była Adamowi, a zatem mamy teraz siedem cnót, których nie byłoby w stanie niewinności: pierwszą jest dziewictwo; drugą — cierpliwość; trzecią — pokuta; czwartą — męczeństwo; piątą — post, wstrzemięźliwość i wszelkie umartwienie ciała; szóstą — ubóstwo i posłuszeństwo zakonne; siódmą — miłosierdzie i jałmużna — wówczas bowiem nie byłoby ubogich ani nieszczęśliwych, którymi teraz obfitujemy, abyśmy wobec nich miłosierdzie czynili.

Wreszcie, większa i skuteczniejsza łaska jest teraz udzielana człowiekowi upadłemu, niż dana była Adamowi, jak widać u Męczenników i innych znakomitych Świętych. Stąd i większa jest teraz zdolność zasługiwania, zarówno ze względu na większą łaskę, jak i ze względu na trudność dzieła — chociaż w stanie niewinności większa byłaby zdolność zasługiwania ze względu na gotowość woli. Wola bowiem byłaby wówczas całkowicie prawa, nie mając namiętności przeciwnych cnocie, i byłaby porywana ku cnotom gotowym impulsem natury i łaski, i tak wywoływałaby wiele intensywnych, wielkich i heroicznych aktów wszystkich cnót.