Korneliusz a Lapide

Księga Rodzaju III


Spis treści


Streszczenie rozdziału

Wąż kusi Ewę; ona grzeszy wraz z Adamem: stąd w wersecie 8 zostają zganieni przez Boga. Po trzecie, w wersecie 14 wąż zostaje przeklęty przez Boga i obiecany zostaje Chrystus Odkupiciel. Po czwarte, Ewa i Adam w wersecie 16 zostają skazani na trudy, boleści i śmierć. I wreszcie, w wersecie 23 zostają wygnani z raju, a przed nim zostaje postawiony Cherubin strażnik z mieczem ognistym.


Tekst Wulgaty: Rdz 3,1-24

1. A wąż był chytrzejszy niż wszelkie zwierzęta polne, które uczynił Pan Bóg. On rzekł do niewiasty: „Dlaczego Bóg wam przykazał, abyście nie jedli z każdego drzewa rajskiego?” 2. Odpowiedziała mu niewiasta: „Z owocu drzew, które są w raju, spożywamy; 3. lecz z owocu drzewa, które jest pośrodku raju, przykazał nam Bóg, abyśmy nie jedli i abyśmy go nie dotykali, abyśmy przypadkiem nie umarli.” 4. Rzekł zaś wąż do niewiasty: „Nie, nie umrzecie śmiercią.” 5. „Wie bowiem Bóg, że któregokolwiek dnia będziecie z niego jedli, otworzą się wam oczy i będziecie jako bogowie, znający dobro i zło.” 6. Zobaczyła więc niewiasta, że drzewo było dobre do jedzenia i piękne dla oczu, i rozkoszne do oglądania; i wzięła z owocu jego, i jadła, i dała mężowi swemu, który jadł. 7. I otworzyły się oczy obojga; a gdy poznali, że są nadzy, zszyli liście figowe i uczynili sobie przepaski. 8. A gdy usłyszeli głos Pana Boga przechadzającego się po raju w powiewie popołudniowym, ukrył się Adam i żona jego od oblicza Pana Boga wśród drzew rajskich. 9. I zawołał Pan Bóg Adama, i rzekł mu: „Gdzie jesteś?” 10. A on odpowiedział: „Głos Twój usłyszałem w raju i bałem się, gdyż byłem nagi, i ukryłem się.” 11. I rzekł mu: „Któż ci oznajmił, że jesteś nagi, jeśli nie to, żeś jadł z drzewa, z którego ci przykazałem, abyś nie jadł?” 12. I rzekł Adam: „Niewiasta, którą mi dałeś za towarzyszkę, dała mi z drzewa i jadłem.” 13. I rzekł Pan Bóg do niewiasty: „Czemuś to uczyniła?” Ona odpowiedziała: „Wąż mnie zwiódł i jadłam.” 14. I rzekł Pan Bóg do węża: „Ponieważ to uczyniłeś, przeklęty jesteś między wszystkim bydłem i zwierzętami ziemi: na piersiach swoich będziesz się czołgał i ziemię będziesz jadł po wszystkie dni żywota twego. 15. Nieprzyjaźń położę między tobą a niewiastą, i między nasieniem twoim a nasieniem jej: ona zetrze głowę twoją, a ty czyhać będziesz na piętę jej.” 16. Do niewiasty zaś rzekł: „Pomnożę boleści twoje i poczęcia twoje; w boleści rodzić będziesz dzieci i pod władzą męża twego będziesz, a on będzie panował nad tobą.” 17. A do Adama rzekł: „Ponieważ usłuchałeś głosu żony twojej i jadłeś z drzewa, z którego ci przykazałem, abyś nie jadł, przeklęta ziemia w dziele twoim: w trudach będziesz z niej pożywał po wszystkie dni żywota twego. 18. Ciernie i osty rodzić ci będzie, i będziesz jadł zioła ziemne. 19. W pocie oblicza twego będziesz pożywał chleb, aż powrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz.” 20. I nazwał Adam imię żony swojej Ewa, gdyż była matką wszystkich żyjących. 21. I uczynił Pan Bóg Adamowi i żonie jego odzienie ze skór, i przyodział ich. 22. I rzekł: „Oto Adam stał się jako jeden z Nas, znający dobro i zło; teraz więc, aby przypadkiem nie wyciągnął ręki swojej i nie wziął także z drzewa życia, i nie jadł, i nie żył na wieki.” 23. I wypuścił go Pan Bóg z raju rozkoszy, aby uprawiał ziemię, z której został wzięty. 24. I wyrzucił Adama, i postawił przed rajem rozkoszy Cherubinów i miecz ognisty obracający się, aby strzec drogi do drzewa życia.


Werset 1: Wąż był chytrzejszy niż wszelkie stworzenia żyjące

Można, po drugie, przełożyć z hebrajskiego tak: wąż był zwinięty i skręcony w liczne zwoje i skręty; albowiem hebrajskie słowo aram również to oznacza: stąd aramim jest nazwą dla stogów snopów zbożowych; te bowiem zwoje są znakami wewnętrznej przebiegłości węża, którą uwikłał i podszedł człowieka.

Po pierwsze, Kajetan rozumie przez „węża” diabła, który kusił Ewę nie głosem zewnętrznym, lecz jedynie wewnętrznym podszeptem.

Po drugie, Cyryl w Księdze III Przeciw Julianowi i Eugubinus w swej Cosmopoeia sądzą, że demon przybrał tu nie prawdziwego węża, lecz jedynie pozór i kształt węża: tak jak aniołowie, gdy przyjmują ciało ludzkie, przyjmują nie prawdziwe, lecz powietrzne, które ma wygląd prawdziwego ludzkiego ciała.

Lecz wszyscy inni autorzy nauczają, że był to prawdziwy wąż; powiedziano bowiem tu, że był chytrzejszy niż wszelkie — nie anioły, lecz stworzenia żyjące — w którego przebiegły diabeł, znajdując go z natury chytrym i sprytnym, stosownie wstąpił, i w jego pysku, jakby w instrumencie poruszanym, uderzanym i modulowanym z pewnym zamysłem, ukształtował ludzki głos, jak tylko mógł. Tak mówią św. Jan Chryzostom, Prokopiusz i Augustyn w Księdze XIV O Państwie Bożym, rozdział 20.

Niektórzy sądzą, jak mówi Mistrz Sentencji w Księdze II, dystynkcja 6, że tym diabłem był Lucyfer, który najpierw kusił Adama i zwyciężył; kusił także drugiego Adama, to jest Chrystusa, lecz przez Niego został pokonany i strącony do piekła.

Stosownie diabeł kusił Adama w postaci nie owcy, nie osła, lecz węża. Po pierwsze, ponieważ wąż jest z natury przebiegły; po drugie, ponieważ jest z natury wrogi człowiekowi i czyha nań, by go potajemnie ukąsić; po trzecie, ponieważ naturą węża jest pełzać, rozsiewać jad i zabijać człowieka — a to czyni diabeł; po czwarte, ponieważ wąż całym ciałem lgnie do ziemi: tak Adam, wierząc wężowi i diabłu, stał się całkowicie zezwierzęcony i ziemski, tak że nie pragnie niczego poza dobrami ziemskimi.

Stąd św. Augustyn w Księdze XI O Dosłownym Znaczeniu Księgi Rodzaju, rozdział 28, naucza, że diabeł zwykł posługiwać się postacią węży do oszukiwania ludzi, ponieważ w ten sposób oszukał Adama i Ewę, i zobaczył, że to oszustwo dobrze mu się powiodło. Z tego samego powodu Ferekyd z Syros mówił, że demony zostały strącone z nieba przez Jowisza, a ich wódz nosił imię Ofioneus, to znaczy „wężowy.”

Tropologicznie: „Diabeł — mówi św. Augustyn — kusi jako lew, kusi jako smok;” albowiem, jak powiada św. Grzegorz o rozdziale 1 Księgi Hioba: „wiernemu słudze Pan objawia wszystkie machinacje przebiegłego wroga, mianowicie że porywa uciskając, usidla podstępem, przeraża grożąc, łasi się przekonując, łamie doprowadzając do rozpaczy i zwodzi obietnicami.”

Św. Bernard wymienia rodzaje i sposoby pokus: „Pokusa — mówi — jest kilku rodzajów: jedna jest natarczywa, która zuchwale nalega; inna jest wątpliwa, która okrywa umysł mgłą niepewności; trzecia jest nagła, która uprzedza sąd rozumu; czwarta jest ukryta, która wymyka się porządkowi namysłu; piąta jest gwałtowna, która przekracza nasze siły; szósta jest podstępna, która zwodzi umysł; siódma jest zawiła, której różne drogi tamują.”

Uwaga: Ewa nie przeraziła się widokiem węża, ponieważ jako pani zwierząt była pewna, że żadne nie może jej zaszkodzić. Tak mówi św. Jan Chryzostom, Homilia 16.

Powiesz: jak to, że przynajmniej nie przeraziła się, gdy przemówił? Odpowiadają po pierwsze: Józef Flawiusz i św. Bazyli (co sądził także Platon w Polityku) mówią, że w raju wszelkie stworzenia żyjące miały moc i zdolność mówienia. Św. Efrem, przytaczany przez Bar Salibiego w Księdze I O Raju, dodaje, że nie tylko mówienia, lecz i rozumienia moc została tu przez Boga udzielona wężowi na pewien czas, i dowodzi tego z wersetów 1 i 13. Lecz to są paradoksy.

Po drugie, Prokopiusz, Cyryl (przytaczany wyżej), Abulensis i Pereriusz odpowiadają, że Ewa nie wiedziała jeszcze, iż zdolność mowy należy z natury tylko do człowieka. Lecz to nie zgadza się z doskonałą wiedzą, jaką posiadali zarówno Ewa, jak i Adam.

Odpowiadam zatem: Ewa wiedziała, że wąż z natury nie może mówić; zdziwiła się więc, gdy przemówił, i podejrzewała — co było istotnie prawdą — że dzieje się to za sprawą wyższej mocy, mianowicie boskiej, anielskiej lub diabelskiej; lęku nie było, ponieważ jeszcze nie zgrzeszyła i wiedziała, że jest pod Bożą opieką. Tak mówi św. Tomasz, Część I, Kwestia 94, artykuł 4. Tak więc: „Dla mądrego nic nie jest niespodziewane: dzieci i głupcy dziwią się wszystkiemu, jakby było nowością.”

Eugubinus sądzi, że wąż ten był bazyliszkiem, który jest królem węży. Delrio sądzi, że był żmiją; Pereriusz — że scytale, ponieważ olśniewając wielkością i pięknością swego grzbietu, zatrzymuje patrzących. Lecz w tej kwestii nic nie jest pewne. Co więcej, scytale i bazyliszek mają tępą naturę; ten zaś wąż był chytrzejszy niż wszelkie stworzenia żyjące; diabeł bowiem wstąpił weń nie w celu rozsiewania jadu, lecz oszukiwania. Prawdopodobne jest, jak wielu uważa, że był to zwierzę powszechnie zwane serpens (wąż), ponieważ pełza; i coluber (żmija), ponieważ szuka cieni; i anguis, ponieważ szuka zakamarków i kryjówek. Ten bowiem jest nazywany po prostu „wężem” bez dodatku: inne są nazywane z dodatkiem, jak węże królewskie, ogniste itd., albo własnymi imionami — żmije, cerasty, amfisbeny, żmije jadowite itd. Ten wąż jest również najchytrzejszy ze wszystkich i pełza całkiem płasko na swym ciele, co mówi się o nim w wersecie 14. Dlatego nieprawdopodobne jest to, co tu twierdzą Beda, Dionizy Kartuz, Historia Scholastica i św. Bonawentura (w Księdze II, dystynkcja 21) oraz Wincenty w swym Zwierciadle Dziejów: że wąż ten był smokiem, stojącym na nogach, z twarzą dziewicy, grzbietem lśniącym różnymi barwami jak tęcza, aby wprawić Ewę w podziw, i że zwykł chodzić wyprostowany. Byłby to bowiem potworny wąż, którego Bóg nie stworzył na początku świata, i od którego Ewa natychmiast by się cofnęła i uciekła.


„Dlaczego Bóg wam przykazał”

Tak też tłumaczą Septuaginta. Wąż tu przebiegle próbuje podważyć cel przykazania, aby obalić samo przykazanie, jakby chciał powiedzieć: Nie widać słusznej przyczyny ani powodu, dlaczego Bóg miałby zakazać spożywania z tego drzewa; a zatem naprawdę i poważnie tego nie zakazał; lecz to, co powiedział — „nie będziecie z niego jeść” — powiedział żartem i igraszką. Wąż dowodzi poprzednika z samej użyteczności drzewa, mówiąc w wersecie 5: „Wie bowiem Bóg, że któregokolwiek dnia będziecie z niego jedli, otworzą się wam oczy i będziecie jako bogowie, znający dobro i zło.”

Uwaga: Zamiast „dlaczego” w hebrajskim stoi aph ki, co dosłownie znaczy „czyżby tak było?” albo „czy to prawda?”; i jak tłumaczy Chaldejczyk: „czyż to prawda, że Bóg powiedział (rzekł): Nie będziecie jedli z żadnego drzewa ogrodu?” W tym sensie jaśniej widać, że wąż nie oskarżał Boga o surowość — bo takiego bluźnierstwa Ewa natychmiast by się przeraziła — lecz podstępnie, jakby chwaląc Boga, mówił tak, jakby chciał powiedzieć: Nie wierzę, żeby Bóg, który jest tak hojny, naprawdę i bezwzględnie zakazał tego drzewa, choć wy tak sądzicie. Dlaczego bowiem miałby wam zazdrościć tak pięknego i pożytecznego owocu? Dlaczego miałby was tak krępować i obciążać? Dobroć bowiem przeciwstawia się zazdrości; stąd w Bogu, który jest najwyższym dobrem, nie może być nic z zazdrości; to jest to, co opiewa Boecjusz: „Postać najwyższego dobra, wolna od zawiści.” Tego samego naucza Platon w Timajosie i Arystoteles w Metafizyce, Księga I, rozdział 2, gdzie zwalcza Symonidesa, który mówił, że Bóg zazdrościł człowiekowi zaszczytu mądrości. Tak bowiem, mówi Arystoteles, Bóg byłby smutny, a w konsekwencji nieszczęśliwy: zazdrość bowiem jest smutkiem z cudzego dobra. Otóż nasz tłumacz, idąc nie za słowami, lecz za sensem, przełożył aph ki, za Septuagintą, jako „dlaczego.” Tej wykładni bezpośrednio odpowiada odpowiedź Ewy, umacniająca i potwierdzająca przykazanie Boże jako poważne i bezwzględne, które wąż chciał uchylić, jakby było wypowiedziane żartem; i tak ta wykładnia pokrywa się z poprzednią.

Z tego hebrajskiego wyrażenia aph ki wynika, że wąż poprzedził to pytanie innymi słowami, którymi torował do niego drogę, choć Mojżesz je pomija milczeniem — na przykład o wolności i godności natury ludzkiej, o obowiązku i mnogości przykazań naturalnych i nadprzyrodzonych: wiary, nadziei i miłości nałożonych na człowieka, aby stąd wyciągnąć wniosek, że człowiek nie powinien być dodatkowo obciążany tym nowym pozytywnym przykazaniem Boga. Tak mówią Prokopiusz i inni.

Tropologicznie, opat Hyperychios w Żywotach Ojców mówi: „Wąż, szepczący do Ewy, wyrzucił ją z raju. Kto więc obgaduje bliźniego, jest podobny do tego węża: niszczy bowiem duszę tego, kto go słucha, i swojej nie ratuje.” Dalej, św. Bernard w swej księdze O Życiu Samotnym naucza na podstawie tego miejsca, że doskonałe posłuszeństwo powinno być „nieroztropne” — to znaczy nie powinno rozeznawać, co i dlaczego jest nakazane. „Adam — mówi — skosztował na własną zgubę z drzewa zakazanego, pouczony przez tego, który podszepnął: Dlaczego przykazał itd. Oto rozeznanie, dlaczego przykazano. I dodał: Wiedział bowiem, że w dniu, gdy będziecie z niego jedli, otworzą się wasze oczy i będziecie jako bogowie. Oto w jakim celu przykazano, mianowicie aby im nie pozwoliło stać się bogami. Rozeznał, jadł, stał się nieposłuszny i został wyrzucony z raju. Skąd wnioskuje: tak też jest niemożliwe, aby zmysłowy «roztropnik», ostrożny nowicjusz, mądry początkujący, mógł długo pozostać w swej celi, wytrwać we wspólnocie. Niech stanie się głupi, aby był mądry; i niech to będzie cała jego roztropność: aby w tej sprawie nie miał żadnej roztropności.” Zob. Kasjan, Konferencja 12, i Księga IV O Wyrzeczeniu się, rozdziały 10, 24 i 25, oraz św. Grzegorz do 2 Księgi Królewskiej, rozdział 4, których aksjomat brzmi: „Prawdziwie posłuszny ani nie bada intencji przykazań, ani nie rozróżnia między przykazaniami; bo kto poddał cały sąd swego życia przełożonemu, w tym jednym się raduje: że wypełnia to, co mu nakazano; bo to jedno uważa za dobre: być posłusznym przykazaniom.”


„Abyście nie jedli z każdego drzewa”

„Nie z żadnego,” to jest „z żadnego w ogóle,” mówią św. Jan Chryzostom, Rupert i św. Augustyn w Księdze XI O Dosłownym Znaczeniu Księgi Rodzaju, rozdział 30 — jakby wąż mówił, że Bóg nie udzielił człowiekowi owocu żadnego drzewa, i tak kłamał, aby oskarżyć Boga o okrucieństwo. Lecz to byłoby zbyt oczywiste i rażące kłamstwo.

Po drugie i lepiej: „nie z każdego,” jakby mówił: Dlaczego zakazał jakiegokolwiek, mianowicie drzewa poznania dobra i zła? Po trzecie i najlepiej: diabeł przez węża mówi dwuznacznie, w swym zwyczajnym stylu, tak że to jego pytanie mogło być rozumiane albo o każdym drzewie, albo tylko o pewnym określonym drzewie zakazanym; i to podstępnie, aby zasugerować, że nie ma większego powodu, by zakazywać jednego drzewa niż wszystkich: a zatem albo wszystkie powinny być zakazane, albo żadne. Dalej, że Bóg z tą samą łatwością, z jaką zakazał tego jednego, mógłby odtąd zakazać także wszystkich pozostałych. Stąd niewiasta natychmiast odpowiada na jego dwuznaczne pytanie z rozróżnieniem, mówiąc: „Z owocu drzew, które są w raju, spożywamy (możemy spożywać, wolno nam spożywać); lecz z owocu drzewa, które jest pośrodku raju, przykazał nam Bóg, abyśmy nie jedli.”


Werset 3: „Abyśmy go nie dotykali”

Św. Ambroży w swej księdze O Raju, rozdział 12, sądzi, że Ewa dodała to od siebie ze znużenia i nienawiści do przykazania, i w ten sposób zazdrosne wyolbrzymiła surowość przykazania. Bóg bowiem nie zakazał ani patrzenia, ani dotykania, lecz jedynie jedzenia. Ponieważ jednak Ewa była jeszcze prawa i święta, wydaje się raczej, że powiedziała to z pobożności i szacunku dla Bożego przykazania, jakby chciała powiedzieć: Bóg przykazał, abyśmy nie dotykali tego drzewa w celu jedzenia z niego, i dlatego wzbudził w nas religijną troskę i lęk, tak że postanowiliśmy sami w sobie, że pod żadnym pozorem, w żadnym wypadku nie dotknęlibyśmy go nawet lekko, abyśmy byli jak najdalej od jedzenia i naruszenia przykazania.

„Abyśmy przypadkiem nie umarli”

Bóg orzekł bezwzględnie: „umrzecie”; niewiasta wątpi; diabeł zaprzecza. Gdy bowiem zobaczył Ewę chwiejącą się, naciera, by ją popchnąć, mówiąc: „Nie umrzecie.” Tak mówi Rupert. Lecz Ewa była jeszcze prawa, i dlatego z pobożności dodała do przykazania „abyśmy go nie dotykali”; nie wydaje się zatem, by wątpiła w karę śmierci związaną z przykazaniem. Słowo pen, to jest „może,” w języku hebrajskim często nie jest słowem wątpienia, lecz twierdzenia i potwierdzania rzeczy lub przykazania, i oznacza jedynie niepewność co do przyszłego zdarzenia, gdy zależy ono od przyszłego wolnego działania człowieka, jakby mówił: Abyśmy przypadkiem nie jedli i w ten sposób nie umarli; bo jeśli będziemy jeść, z pewnością umrzemy. Tak „może” jest pojmowane w Ewangelii wg św. Mateusza 21,23 i często u Proroków.


Werset 4: „Nie, nie umrzecie śmiercią”

Wąż kusi Ewę, usuwając karę i nęcąc obietnicami. Zwróć tu uwagę na pięć jego wspaniałych kłamstw: pierwsze — „nie umrzecie”; drugie — „otworzą się wam oczy”; trzecie — „będziecie jako bogowie”; czwarte — „będziecie znali dobro i zło”; piąte — „Bóg wie, że to wszystko jest prawdą i że ja nie kłamię,” jakby mówił: Skoro Bóg to wie i was kocha, nie jest prawdopodobne, żeby chciał was pozbawić tak pożytecznego drzewa. A zatem albo zakazał go tylko żartem, albo pod tym Jego przykazaniem kryje się jakaś tajemnica, której jeszcze nie znacie; lecz poznacie ją, gdy z niego zjecie. Tak mówi św. Augustyn, Księga XI O Dosłownym Znaczeniu Księgi Rodzaju, rozdział 30.

Moralnie, diabeł wciąż o tym samym przekonuje prawie wszystkich ludzi; lecz ponieważ rzeczywistość jest aż nazbyt jasna i oczywiste jest, że absolutnie wszyscy umierają, posługuje się przeto podstępem, aby wszystkich przekonać, że „bynajmniej nie umrzecie.” Czyni mianowicie to, co zwykł czynić lekarz, który gorzkie lekarstwo — które chory odrzuciłby, gdyby podano mu je w całości — dzieli na części i tak daje mu je w pigułkach, żeby je stopniowo całe zużył. Tak i diabeł dzieli śmierć na części i lata, i przekonuje młodych: nie umrzesz w kwiecie i sile wieku; jesteś zbyt krzepki; z łatwością pożyjesz jeszcze pięćdziesiąt lat. Studentom przekonuje: nie umrzesz, zanim ukończysz studia; innym: zanim dokończysz sprawy, które masz w ręku. Krótko mówiąc, nie ma nikogo tak starego, kto by nie sądził, że pożyje jeszcze przynajmniej rok. Tak wszystkich oszukuje. Ponieważ bowiem śmierć co roku porywa kogoś, a więc stopniowo wszystkich, zdarza się, że każdego porywa, gdy się tego najmniej spodziewa, ponieważ sądzi, że pożyje jeszcze przynajmniej rok. Stąd wynika najprawdziwszy aksjomat: Śmierć jest bliższa wszystkim i każdemu z osobna, niż wszyscy i każdy z osobna sądzą; ponieważ w tym właśnie roku, w którym ktoś umiera, sądzi, że nie umrze, lecz pożyje jeszcze rok.

Ponadto Chrystus mówi, że przyjdzie jak złodziej w nocy, którego pan domu uważa za dalekiego, a wręcz w ogóle nieprzychodzącego (Mt 24,43). Jak więc złodziej czeka na chwilę, gdy pan śpi, aby go obrabować, tak śmierć chwyta tych, którzy jej nie oczekują i niejako śpią. Niech więc ten, kto jest mądry, otworzy oczy i rozprasza ten jawny podstęp diabła, i niech się przekona, że śmierć jest mu bliska — ba, że umrze w tym właśnie roku, może w tym właśnie miesiącu, w tym właśnie tygodniu, tego właśnie dnia. Mądrze mówi poeta: „Wierz, że każdy dzień, który ci zaświta, jest ostatni.” Tak św. Hieronim i św. Karol Boromeusz trzymali na stole czaszkę umarłego, aby nieustannie pamiętali o bliskości śmierci. Niektórzy święci mieli taki zwyczaj pozdrawiania się: gdy się spotykali, pierwszy pozdrawiający mówił: „Trzeba umrzeć”; a drugi odpowiadał: „Nie wiemy kiedy.” Tak św. Marcela — mówi św. Hieronim do Principii — „tak spędziła lata i żyła, że zawsze wierzyła, iż ma umrzeć. Tak się ubierała, aby pamiętać o grobie, pamiętając słowa Satyryka: Żyj pomny śmierci, czas ucieka, to co mówię, już minęło; i: Pamiętaj zawsze o dniu śmierci, a nigdy nie zgrzeszysz; i chwaliła owe powiedzenie Platona, który powiedział, że filozofia jest rozmyślaniem o śmierci.”

Nasz Tomasz, pouczony przez Boga, pisze wspaniale w Księdze I O Naśladowaniu Chrystusa, rozdział 23: „Dziś jest człowiek, a jutro go nie ma. O tępoto i twardości serca ludzkiego, które myśli tylko o teraźniejszości, a przyszłości (nawet bliskiej) lepiej nie przewiduje! Powinieneś się tak zachowywać w każdym czynie i myśli, jakbyś miał umrzeć dziś lub zaraz.” I dalej: „Błogosławiony, kto zawsze ma przed oczyma godzinę swej śmierci i codziennie przygotowuje się na umieranie. Jeśli kiedykolwiek widziałeś człowieka umierającego, pomyśl, że i ty przejdziesz tą samą drogą. Gdy jest rano, nie bądź pewien, czy doczekasz wieczora; a gdy nastanie wieczór, nie śmiej sobie obiecywać rana. Bądź zatem zawsze gotowy i żyj tak, aby śmierć nigdy nie zastała cię nieprzygotowanym. Gdy nadejdzie ta ostatnia godzina, zaczniesz myśleć zupełnie inaczej o całym swoim minionym życiu i będziesz głęboko żałował, żeś był tak niedbały i opieszały. Jak szczęśliwy i roztropny jest ten, kto teraz za życia stara się być takim, jakim pragnie być znalezionym w chwili śmierci! Wielką bowiem ufność szczęśliwego umierania da doskonała pogarda świata, gorące pragnienie postępu w cnotach, umiłowanie karności, trud pokuty, gotowość posłuszeństwa, zaparcie się siebie i znoszenie wszelkiej przeciwności z miłości do Chrystusa.” I nieco dalej: „Nadejdzie czas, gdy będziesz pragnął jednego dnia lub godziny na poprawę, a nie wiem, czy je uzyskasz. Póki masz czas, gromadź sobie skarby nieśmiertelne; nie myśl o niczym poza swoim zbawieniem; dbaj tylko o sprawy Boże; zachowaj siebie jak pielgrzym i przybysz na ziemi; zachowaj serce wolne i wzniesione ku Bogu, bo tu nie masz trwałego miasta.” Na koniec zapamiętaj owo powiedzenie św. Hieronima: „Ucz się tak, jakbyś miał żyć wiecznie; żyj tak, jakbyś miał umrzeć zaraz.”


Werset 5: „Otworzą się wam oczy”

Stąd niektórzy, według Abulensisa w rozdziale 13, kwestia 492, sądzą, że Adam i Ewa nie mieli otwartych oczu, lecz byli ślepi, aż spożyli zakazany owoc; wtedy bowiem „otworzyły się oczy obojga i zobaczyli, że są nadzy” (werset 7). Lecz to nie zgadza się ze szczęśliwością stanu niewinności, w którym zostali stworzeni Adam i Ewa. Mówię zatem, że „oko” rozumie się tu o umyśle, nie o ciele; albowiem, jak mówi Arystoteles w Etyce, Księga I: „intelekt jest pewnego rodzaju okiem,” zwłaszcza dlatego, że oko i wzrok bardziej niż inne zmysły służą intelektowi do poznawania: z rzeczy widzianych bowiem rodzą się wspomnienia, z pamięci doświadczenie, z doświadczeń sztuka lub wiedza. A zatem sens jest taki, jakby mówił: Staniecie się tak jasnego geniuszu i przenikliwej inteligencji, że wydacie się sobie, iż przedtem byliście ślepi. Tak mówi Rupert; zob. jego Księgę III O Trójcy, rozdziały 7 i 8.

„Będziecie jako bogowie”

Nie w istocie, bo to jest niemożliwe; lecz przez pewne podobieństwo mądrości i wszechwiedzy, jak następuje. Dlatego niektórzy błędnie wyjaśniają to jako: będziecie jak aniołowie; nie byli bowiem pobudzani do aspirowania do podobieństwa anielskiego, lecz do boskiego. Bo to jest to, co mówi Bóg w wersecie 22: „Oto Adam stał się jako jeden z Nas.”

Zapytasz: jaki był pierwszy grzech Ewy? Odpowiadają Rupert, Hugo i Mistrz w Księdze II, dystynkcja 21, że pierwszym grzechem Ewy było to, że dodała „może,” jakby wątpiąc, do przykazania Bożego, mówiąc: „Abyśmy przypadkiem nie umarli.” Po drugie, św. Ambroży mówi, że to, iż dodała „abyśmy go nie dotykali”; po trzecie, św. Jan Chryzostom mówi, że to, iż wdała się w rozmowę z wężem i diabłem. Lecz opinie te wydają się mało prawdopodobne. Pierwszy bowiem grzech człowieka nie był w intelekcie, lecz w woli. Przed grzechem bowiem człowiek nie mógł błądzić ani być oszukany; stąd św. Tomasz, Kwestia 94, artykuł 4, dodaje, że człowiek w tym stanie nie mógł grzeszyć lekko, i to dzięki szczególnej ochronie Bożej: grzech lekki bowiem nie może odebrać łaski; ani też nie może współistnieć z owym najdoskonalszym stanem sprawiedliwości pierwotnej.

Mówię zatem: Pierwszym grzechem Ewy, jak i później Adama, była pycha. Wynika to z Księgi Syracydesa 10,14; Księgi Tobiasza 4,14; i wskazuje na to tutaj tekst hebrajski oraz Septuaginta, w wersecie 6: mianowicie Ewa i Adam, słysząc: „będziecie jako bogowie, znający dobro i zło,” zostali zaproszeni do kontemplowania, powiększania i wywyższania własnej doskonałości. I tak, zwróciwszy się ku sobie samym, nadęli się pychą, tak że ich serce odwróciło się od Boga i w końcu zapragnęli pewnego rodzaju wszechwiedzy i równości z Boską naturą, jak uczynił to także Lucyfer. Stąd Bóg wyrzucał im to w wersecie 22, mówiąc: „Oto Adam stał się jako jeden z Nas, znający dobro i zło.” Tak mówią św. Ambroży w Księdze IV O Łukaszu; św. Ignacy w Liście do Trallan; św. Jan Chryzostom w komentarzu do 1 Tm 2,14; św. Augustyn w Księdze XI O Dosłownym Znaczeniu Księgi Rodzaju, rozdział 5, i w Księdze XI O Państwie Bożym, rozdział 13, gdzie naucza, że miłość doskonałości jest tak wrodzona i silna w naturze rozumnej, która jest nienaruszona i doskonała, iż ta miłość jest niejako pierwszym poruszeniem w człowieku, które pobudza go do dążenia do wszelkich innych rzeczy w tym celu: aby się wyróżniać. I św. Bernard mówi: Obaj, mianowicie diabeł i człowiek, dążyli do wzniosłości; tamten do potęgi, ten do wiedzy.

Mówię po drugie: Ta pyszna żądza boskiej wszechwiedzy wydaje się polegać na tym, że pragnęli, jak mówi Pismo, znać dobro i zło — to znaczy przez siebie samych i mocą własnej natury i intelektu mogli się we wszystkim kierować, rozeznając i wybierając to, co dobre, a unikając tego, co złe. I tak mogli się kierować własną wiedzą, z własnej inicjatywy, własnymi siłami do dobrego i szczęśliwego życia i do osiągnięcia pełnej szczęśliwości, jakby byli pewnego rodzaju bogami, którzy nie potrzebują być kierowani ani wspomagani przez nikogo, nawet przez Boga — tak jak uczynił to także Lucyfer. Tak mówi św. Tomasz, II-II, Kwestia 163, artykuł 2. Chociaż bowiem Adam wiedział spekulatywnie, że zależy od Boga i powinien być przez Niego oświecany, i że inaczej być nie może, to jednak praktycznie przez pychę tak się zachowywał, tak pragnął tego podobieństwa wszechwiedzy i bóstwa, jakby mógł to naprawdę osiągnąć bez Boga, sam przez siebie i własne siły; pycha bowiem, stopniowo nabrzmiewając, zaślepia i doprowadza do szaleństwa umysł.

Mówię po trzecie: Z tej pychy szybko wynikły niecierpliwość i oburzenie umysłu, który się oburza, że jest krępowany tym przykazaniem i odgradzany od tak szlachetnego owocu; potem ciekawość; następnie pożądliwość obżarstwa, jak powiedziano w wersecie 6; wreszcie błąd w intelekcie — zarówno bowiem Ewa, jak i Adam uwierzyli słowom węża obiecującego wszechwedzę i nieśmiertelność, gdyby jedli z zakazanego drzewa. I stąd w końcu przeszli do doskonałego nieposłuszeństwa i przekroczenia przykazania, to jest do rzeczywistego spożycia owocu.

Mówię po czwarte: Nie tylko Ewa, lecz także Adam, zaślepiony pychą, uwierzył słowom węża: „Będziecie jako bogowie, znający dobro i zło”; i dlatego utracił wiarę. Pierwsza część jest jasna, ponieważ Bóg mu to wyrzucał, mówiąc: „Oto Adam stał się jako jeden z Nas, znający dobro i zło.” Te bowiem słowa, wypowiedziane z ironią, oznaczają to, co Adam spodziewał się uzyskać ze skosztowanego owocu według obietnic węża, lecz czego w istocie nie uzyskał. Stąd, że Adam został oszukany przez węża, za pośrednictwem Ewy przekazującej obietnice węża, i że dał wiarę jego słowom, nauczają św. Ignacy do Trallan, św. Ireneusz w Księdze III, rozdział 37; św. Hilary w komentarzu do Mateusza 12; św. Epifaniusz, Herezja 39; św. Ambroży w komentarzu do Łukasza, rozdział 10; Cyryl w Księdze III Przeciw Julianowi; św. Augustyn w Księdze XI O Dosłownym Znaczeniu Księgi Rodzaju, rozdziały 21 i 24, i w Księdze IV O Państwie Bożym, rozdział 7.

Stąd jasna jest także druga część wniosku: przez sam bowiem fakt, że Adam uwierzył diabłu obiecującemu boską wszechwedzę z zakazanego owocu i że nie umrze, odwrócił się od Boga grożącego i mówiącego: „Któregokolwiek dnia będziesz z niego jadł, umrzesz śmiercią” — i przestał Mu wierzyć. Był zatem niewierny; utracił więc nie tylko łaskę, lecz i wiarę w Boga. Tak mówi św. Augustyn, Księga I Przeciw Julianowi, rozdział 3.

Powiesz: Jak zatem Apostoł w 1 Liście do Tymoteusza, rozdział 2, mówi, że Adam nie został zwiedziony, lecz Ewa? Odpowiadam: ponieważ Ewa została uwiedziona przez węża, który zamierzał ją uwieść do zjedzenia owocu; Adam zaś nie został oszukany przez węża, lecz tylko skuszony przez żonę, która nie zamierzała go oszukać. O tym więcej przy 1 Tm 2,14.


„Jako bogowie, znający dobro i zło”

Pierwszą doskonałością Boga, pożądaną i godną naśladowania przez człowieka, jest wiedza. „Nie ma nic, przez co bardziej upodabniamy się do bogów, niż przez samo poznanie,” mówi Cyceron. Stąd także Horacy, mówiąc o Bogu, powiada: „Od którego nic większego się nie rodzi, ani nic nie kwitnie, co Mu równe lub drugie; jednak Pallada zagarnęła najbliższe Mu zaszczyty.”

I Damazjusz mówi: „Zawsze czujne oko Boga jednym spojrzeniem zna przeszłość, teraźniejszość i przyszłość jako obecne.” I Boecjusz mówi: „Bóg jednym uderzeniem swego umysłu dostrzega wszystko, co jest i co było. Którego, ponieważ On jeden ogląda wszystko, możesz prawdziwie nazwać Słońcem.” Stąd aniołowie najbliżsi Bogu wyróżniają się intelektem i dlatego nazywani są „inteligencjami”; co więcej, demony po grecku nazywane są daimones, jakby „wiedzące” lub „mądre”; albowiem ich naturalne dary, nawet po upadku, pozostały w nich nienaruszone, jak zaświadcza św. Dionizy. Stąd ludzie pragną poznawać z naturalnego popędu, mówi Arystoteles. Posłuchaj Kwintyliana w Księdze I Institutiones: „Jak ptaki — mówi — rodzą się do lotu, konie do biegu, dzikie zwierzęta do srogości, tak nam właściwa jest ruchliwość i bystrość umysłu; stąd wierzy się, że dusza ma pochodzenie niebieskie. Tępi zaś i niezdatni do nauki nie tyle rodzą się zgodnie z naturą człowieka, ile są ciałami potworkowatymi i nacechowanymi zniekształceniem.”

Przyczyna jest taka, że naturalna czynność człowieka to rozumować, wnioskować, pojmować; przez co odróżnia się od bestii i kamieni. Stąd Diogenes, śmiejąc się z pewnego bogatego ignoranta siedzącego na kamieniu, powiedział: „Słusznie, kamień siedzi na kamieniu.” Solon, zapytany, czym jest bogaty nieuk, odpowiedział: Jest to owca ze złotym runem. Głupi są zatem ci, którzy pogardzają mądrością i nauką (Prz 1,22); ci bowiem mówią: „Wolę kroplę szczęścia niż naczynie mądrości.” Mądrzy zaś mówią z Salomonem (Mdr 7,8): „Przeniosłem ją (mądrość) nad królestwa i trony, i bogactwa za nic sobie poczytałem w porównaniu z nią: wszystko złoto w porównaniu z nią jest odrobiną piasku”; i Prz 8,11: „Lepsza jest mądrość niż wszelkie najkosztowniejsze skarby, i nic godnego pożądania nie może się z nią równać.” Jak bowiem zmysł raduje się swym przedmiotem zmysłowym, tak intelekt raduje się tym, co poznawalne, i poznaniem, tak jak wola raduje się dobrem i cnotą. Lecz w Adamie, jak i u wielu z jego potomków, ta miłość poznawania była nadmierna.


Werset 6: Niewiasta zatem zobaczyła

„Znając dobro i zło” — ponieważ przez doświadczenie poznacie, jak wielkim złem jest nieposłuszeństwo, a w konsekwencji jak wielkim dobrem jest posłuszeństwo: tak mówią niektórzy, jakby demon powiedział tu prawdę i tym podstępem zwiódł Ewę, która sądziła, że obiecuje się jej coś większego. Lecz ja twierdzę, że jest to hebraizm: „będziecie znali dobro i zło”, to znaczy poznacie wszystkie rzeczy, które są dobre lub złe, prawdziwe lub fałszywe, konieczne lub przygodne, abyście mogli rozróżnić, co jest pożyteczne, co bezużyteczne; co należy czynić, czego unikać we wszystkich rzeczach.

6. NIEWIASTA ZATEM ZOBACZYŁA. — Widziała go przedtem, lecz bez żadnego pożądania jedzenia; teraz po pokusie, nadęta pychą, widzi go jako rzecz godną pożądania i spożycia. „Zobaczyła” zatem, to znaczy wpatrywała się weń bardziej ciekawie i z nęcącą rozkoszą spoglądała nań i trwała w kontemplacji.

Z tego zatem jasno wynika, że Ewa nie zgrzeszyła przed słowami węża. Rupert więc błędnie sądzi, że zgrzeszyła wcześniej, dobrowolnie oddając się pysze i wewnętrznie pożądając zakazanego owocu, a że diabeł przystąpił do niej potem, aby skłonić ją do dopełnienia grzechu przez czyn zewnętrzny.

„Dobre” — słodkie, smaczne i miłe podniebieniu do jedzenia: różowy kolor jabłek i czereśni jest wskaźnikiem smaku i pobudza apetyt.

I ROZKOSZNE DLA OCZU. — Po hebrajsku venechmad lehaskil, to jest „pożądane dla zrozumienia”; co Hebrajczycy wyjaśniają jako pożądane dla zdobycia wiedzy i roztropności. Albowiem wąż powiedział o nim: „Będziecie jako bogowie, znający dobro i zło”. Jednakże, ponieważ Ewa nie mogła tego widzieć oczami cielesnymi — a że „zobaczyła” tutaj należy rozumieć o wzroku cielesnym, wynika jasno z dwóch poprzedzających zdań — dlatego, po drugie, nasz Tłumacz [Wulgata], Chaldejczyk i Vatablus lepiej przekładają to jako „pożądane do kontemplowania”, co oznacza, że swoją formą i pięknem (stąd i Septuaginta tłumaczy to jako horaion, to jest „piękne”) zatrzymywało Ewę niejako w trwałym wpatrywaniu się i kontemplacji samego siebie.

O ciekawości i strzeżeniu oczu zob. św. Grzegorz, Moralia XXI, 2. Posłuchaj także św. Bernarda, O stopniach pokory, o pierwszym stopniu, którym jest ciekawość: „Strzeż, o Ewo, tego, co ci powierzono; oczekuj tego, co obiecano; wystrzegaj się tego, co zakazane, abyś nie utraciła tego, co ci przyznano. Dlaczego tak uważnie wpatrujesz się w swoją śmierć? Dlaczego tak często rzucasz na nią błądzące spojrzenia? Dlaczego podoba ci się patrzeć na to, czego nie wolno ci jeść? Wyciągam oczy, powiadasz, nie rękę; nie zakazano mi widzieć, lecz jeść. Choć to nie jest wina, jest jednak oznaką winy; bo gdy twoja uwaga jest skierowana gdzie indziej, wąż tymczasem wślizguje się potajemnie do twego serca, przemawia do ciebie słodko; pochlebstwami ujarzmia twój rozum, kłamstwami tłumi twój lęk: Żadną miarą nie umrzecie, powiada; wzmaga twój niepokój, gdy podsyca łakomstwo; wyostrza ciekawość, gdy podsuwa pożądanie; w końcu podaje to, co zakazane, i zabiera to, co przyznane; podaje owoc i kradnie raj; pije truciznę ta, która zginie i zrodzi tych, którzy zginą”.

I DAŁA MĘŻOWI SWEMU — opowiadając mu wszystko, co diabeł obiecał, i nakazując mu nie bać się śmierci, skoro mógł widzieć, że ta, która jadła, wciąż żyła: tak ta, która tak szybko została zwiedziona, szybko zwiodła swego męża. Albowiem Adam, słysząc te rzeczy, nadął się pychą i pragnąc wszechwiedzy, przystał na żonę i jadł z zakazanego drzewa. Tak więc „od niewiasty początek grzechu i przez nią wszyscy umieramy” (Syr 25,33). Św. Augustyn dodaje (O Państwie Bożym XIV, rozdz. 11), że Adam, ponieważ nie doświadczył surowości Boga, sądził, iż ten jego grzech był powszedni i że łatwo uzyska przebaczenie od Boga.

Niech mężczyźni uczą się tutaj, że kobiety są niebezpiecznymi ponętami i słodką trucizną, gdy dogadzają swoim pożądliwościom i namiętnościom, przez które gubią zarówno siebie, jak i swoich mężów: niechaj więc mężczyźni mężnie im się sprzeciwiają i opierają. „Pamiętaj zawsze, że kobieta wygnała mieszkańca raju z jego posiadłości”, mówi św. Hieronim, List do Nepocjana.

Tak uczynił Saturus, prokurator króla Huneryka, który nakłaniany do przyjęcia arianizmu, odmówił. Wkrótce jego żona, lękając się ruiny rodziny, przyprowadziwszy dzieci do kolan męża, rzuciła się przed nim i na wszystko, co święte, błagała, aby zlitował się nad nią i nad córeczką jeszcze ssącą pierś matki, i nad innymi drogimi. Bóg przebaczy to, co uczyni wbrew woli, skoro inni uczynili to samo dobrowolnie. Wtedy on odpowiedział jej jak święty Hiob: „Mówisz jak jedna z nierozumnych niewiast: bałbym się tych rzeczy, żono, gdyby tylko słodycz tego życia miała stać się gorzka w utracie naszych dóbr; raczej, gdybyś prawdziwie kochała swego męża, nigdy nie próbowałabyś go swymi zdradliwymi pochlebstwami strącić w zagładę drugiej śmierci. Dalej, niech zabiorą dzieci, niech zabiorą żonę, niech rozgrabią nasze dobra. Ja, zupełnie pewny obietnic Pańskich, zachowam Jego słowa utkwione w mym umyśle: Jeśli ktoś nie opuści żony, dzieci, pola lub domu, nie może być moim uczniem”. Żona odeszła. Saturus, ogołocony ze wszystkiego i osłabiony wieloma torturami, został w końcu pozostawiony jako żebrak. Świadkiem jest Wiktor z Utyki w swoim dziele O prześladowaniu Wandalów. W podobny sposób Tomasz More oparł się swej żonie i wolał mniej obrazić Boga niż obrazić króla i dopuścić do ruiny swej rodziny.

KTÓRY JADŁ. — Pereriusz wymienia osiem grzechów Adama: pierwszym była pycha; drugim, nadmierne pragnienie przypodobania się żonie; trzecim, ciekawość; czwartym, niewiara — jakby Bóg groził śmiercią tylko w przenośni lub jako ostrzeżeniem, lecz nie bezwzględnie temu, kto przekroczy prawo; piątym, zuchwałość — jakby to naruszenie prawa było jedynie lekkim i powszednim grzechem; szóstym, obżarstwo; siódmym, nieposłuszeństwo; ósmym, wymówki, o czym św. Augustyn mówi (Kazanie 19, O świętych): „Gdyby Adam nie szukał wymówek, nie zostałby wygnany z raju”; a w konsekwencji jadłby z drzewa życia: odzyskałby zatem zarówno nieśmiertelność, jak i sprawiedliwość pierwotną (te bowiem są ze sobą powiązane). Lecz opinia przeciwna, jak uczy Pereriusz, jest prawdziwsza. Albowiem Adam, skoro tylko zgrzeszył, przed jakąkolwiek wymówką ze swej strony, podpadł pod bezwzględny wyrok śmierci. W rozdziale 2, werset 17, wyrok został bowiem wydany bezwzględnie: „W jakimkolwiek dniu z niego spożyjesz, śmiercią umrzesz”, to jest z całą pewnością umrzesz.

Tekst hebrajski i Septuaginta dodają „z nią”, mianowicie że Ewa dała owoc swemu mężowi, aby jadł razem z nią; wydaje się zatem, że Ewa jadła dwukrotnie, raz sama i drugi raz z Adamem, aby go zachęcić do jedzenia i okazać się jego towarzyszką w jedzeniu. Stąd Septuaginta ma „i jedli”, a Chaldejczyk ma „jadł (mianowicie Adam) z nią”.

Pytanie: Kto z dwojga zgrzeszył ciężej, Adam czy Ewa?

Św. Tomasz odpowiada (Suma teologiczna II-II, q. 163, art. 4), że jeśli rozpatrywać grzech sam w sobie, ciężej zgrzeszyła Ewa, zarówno dlatego, że zgrzeszyła pierwsza, jak i dlatego, że skłoniła Adama do grzechu, i tak zgubiła siebie, jego i nas wszystkich. Jeśli jednak rozpatrywać okoliczność osoby, ciężej zgrzeszył Adam, zarówno dlatego, że był doskonalszy i roztropniejszy od Ewy, jak i dlatego, że Adam otrzymał ten nakaz bezpośrednio od Boga, podczas gdy Ewa otrzymała go jedynie pośrednio, mianowicie przez Adama.


Werset 7: I otworzyły się oczy obojga

Jakby chciał powiedzieć: Ogołoceni z osłony łaski i sprawiedliwości pierwotnej przez grzech, zauważyli swoją nagość, zamęt i wstyd z tego powodu, że odczuwali w sobie poruszenia pożądliwości buntujące się przeciw rozumowi, zwłaszcza pożądania cielesnego wobec siebie nawzajem. Albowiem te bezwstydne poruszenia tak napełniają człowieka wstydem, że zakrywa i ukrywa te właśnie członki, w których ta pożądliwość panuje: i stąd, po trzecie, poznali, jak wielkie dobro sprawiedliwości pierwotnej utracili i w jak wielki grzech oraz zło wpadli; po czwarte, poznali, że Bóg i wyrok Boży były prawdziwe, lecz że wąż i diabeł byli kłamcami w swych obietnicach złożonych im. Tak mówią św. Jan Chryzostom, Rupert i św. Augustyn (O Państwie Bożym XIV, 17).

Z tego miejsca wynika, że Ewa, choć ogołocona z łaski przez grzech, nie zauważyła swego zamętu i nagości, dopóki nie skłoniła Adama do tego samego grzechu, a to dlatego, że krótki odstęp czasu upłynął między ich dwoma grzechami, podczas którego Ewa, całkowicie pochłonięta rozkoszami owocu i ofiarowywaniem ich oraz naleganiem na męża, nie zastanawiała się nad swoją nędzą i nagością; albo z pewnością, jak utrzymuje Franciszek z Arezzo, Ewa nie została ogołocona ze sprawiedliwości pierwotnej, o ile była ona łaską darmo daną, ani nie odczuwała poruszeń pożądliwości i swojej nagości, dopóki Adam nie zgrzeszył: wtedy bowiem cały ten pierworodny grzech nieposłuszeństwa został dopełniony i wtedy oboje zostali ogołoceni ze sprawiedliwości pierwotnej z wyroku Bożego, i stąd zarumienili się ze wstydu. Gdyby bowiem Ewa została jej pozbawiona natychmiast po zgrzeszeniu, wstydziłaby się swojej nagości i nie odważyłaby się nago pójść do męża, lecz ze wstydu szukałaby kryjówek lub odzienia, jak uczyniła natychmiast po zgrzeszeniu Adama.

Dlaczego z nagości w sposób naturalny wynika wstyd, zob. św. Cyprian, Kazanie o przyczynie obrzezania.

Stąd św. Augustyn (Kazanie 77 O porach roku) naucza, że obżarstwo jest matką nieczystości, tak jak wstrzemięźliwość jest matką czystości. „Adam — powiada — nie poznał Ewy inaczej jak pod wpływem nieumiarkowania: jak długo bowiem trwała w nich umiarkowana powściągliwość, trwało i nieskażone dziewictwo; i jak długo pościli od zakazanych pokarmów, tak długo pościli także od grzechów bezwstydnych. Albowiem głód jest przyjacielem dziewictwa, wrogiem rozpusty; sytość zaś zdradza czystość i karmi ponętę”. Św. Augustyn dodaje w tym samym miejscu, że z tego powodu Chrystus pościł i łaknął na pustyni, aby swoim postem oczyścił obżarstwo i nieczystość Adama i przywrócił zarówno Adama, jak i nas nieśmiertelności, którą utraciliśmy przez obżarstwo Adama.

UCZYNILI SOBIE PRZEPASKI — to jest pasy na brzuch, mianowicie opasania biodrowe, czyli pododzienie dla lędźwi, aby zakryć swe bezwstydne części: w reszcie ciała bowiem pozostali nadzy, jak sam Adam mówi do Boga w wersecie 10, podobnie jak czynią to dziś Brazylijczycy, Kafrowie i inni tubylcy. Św. Ireneusz (księga III, rozdz. 37) sądzi, że uczynili je z liści figowych na znak pokuty i niejako przykładali je sobie jako włosienicę; albowiem liście figowe kłują i drażnią. Zob. także św. Ambroży, O Raju, rozdz. 13.


Werset 8: A gdy usłyszeli głos Pana

Mianowicie straszliwy hałas i łoskot z poruszenia drzew wzbudzony przez Boga; albowiem jakby na kroki Boga zbliżającego się z daleka i kroczącego wśród drzew, drzewa się poruszały: był to bowiem głos Boga przechadzającego się po raju, jak mówi Mojżesz. Kajetan jednak rozumie „głos” nie jako dźwięk drzew, lecz Boga mówiącego i zagniewanego, i, jak utrzymuje Abulensis, rzekłszego: „Adamie, gdzie jesteś?”

Ponadto Adam rozpoznał, że jest to głos Boga, po pierwsze, ponieważ wcześniej rozmawiając z Bogiem, rozpoznał znajomy głos Boży; po drugie, ponieważ głos ten był potężny i straszliwy, i godny Boga: choć bowiem został wytworzony przez anioła, to jednak reprezentował Boga (zob. Kanon 16); po trzecie, ponieważ Adam wiedział, że nie ma innej osoby, która mogłaby wydać ten dźwięk; po czwarte, ponieważ świadomość grzechu i sam Bóg podsuwały jego umysłowi, że jest to głos Boga Mściciela.

O POWIEWIE PO POŁUDNIU — mianowicie gdy dzień się chylił, kiedy zwykły wiać łagodne zefiry, a powiew jest poszukiwany przez ludzi zmęczonych upałem dnia. Tak św. Hieronim za Symmachem, Akwilą i Teodocjonem w swoich Kwestiach hebrajskich. Albowiem Bóg ukazał się tu, a raczej anioł w zastępstwie Boga, jako człowiek, przechadzając się w ludzkiej postaci po raju.

Dodaj, że mówi się „o powiewie”, ponieważ powiew, czyli wiatr (wiał bowiem z tej strony, z której zbliżał się Bóg), sprawił, że dźwięk Boga został usłyszany z daleka, aby Adam został uderzony większą bojaźnią Bożą i miał czas szukać kryjówek. Tak Franciszek z Arezzo.

Zwróć uwagę na wyrażenie „po południu”: Ono bowiem, mówi Ireneusz (księga V), oznacza, że Chrystus miał przyjść o zmierzchu świata, aby odkupić Adama i jego potomstwo.

Tropologię — na ile sposobów Bóg do nas przemawia — zob. u św. Grzegorza, Moralia XXVIII, rozdz. 2 i 3.

UKRYŁ SIĘ POŚRÓD DRZEWA — to jest drzew, mianowicie wśród najgęstszych drzew raju. Jest to enallage [zamiana liczby].

Zauważ tu za Pereriuszem pięć owoców i skutków grzechu: pierwszym jest to, że oczy zostały otwarte; drugim jest nagość; trzecim, wstyd i zamęt; czwartym, robak sumienia; piątym, trwoga i lęk przed sądem Bożym. Prawdziwie mówi św. Bernard: „W grzechu przyjemność przemija, by nigdy nie wrócić, a trwoga pozostaje, by nigdy nie odejść”. A także Muzoniusz, przytoczony przez Gelliusza: „Gdy ktoś przez rozkosz uczynił coś haniebnego, to, co było słodkie, odchodzi, a to, co haniebne i smutne, pozostaje”. Przeciwnie zaś w trudzie cnót: to, co ciężkie i smutne, odchodzi, a to, co słodkie i radosne, pozostaje.


Werset 9: Gdzie jesteś?

Jakby chciał powiedzieć: W jednym stanie zostawiłem cię, o Adamie, a w innym cię znajduję. Przyodziałem cię chwałą; chodziłeś chwalebnie przede Mną; teraz widzę cię nagiego i szukającego kryjówek. Jak ci się to przydarzyło? Kto doprowadził cię do takiej odmiany? Jaki złodziej lub rabuś, ogołociwszy cię ze wszystkich twoich darów, doprowadził cię do takiego ubóstwa? Skąd ta świadomość nagości, skąd ten zamęt na ciebie spadł? Dlaczego uciekasz? Dlaczego się rumienisz? Dlaczego się ukrywasz? Dlaczego drżysz? Czy ktoś stoi przy tobie, by cię oskarżyć? Czy świadkowie cię przygniatają? Skąd taka trwoga cię opanowała? Gdzie teraz są owe wspaniałe obietnice węża? Gdzie ów pierwszy spokój twego umysłu? Gdzie pewność ducha? Gdzie pokój i ufność sumienia? Gdzie całe owo posiadanie tylu dóbr i wolność od wszelkiego zła? Tak św. Ambroży, O Raju, rozdz. 14: „Gdzie — powiada — jest ta ufność twego dobrego sumienia? Ta bojaźń wyznaje winę, ta kryjówka wyznaje przestępstwo: gdzież więc jesteś? Nie pytam o jakie miejsce, lecz o jaki stan? Dokąd zaprowadziły cię twoje grzechy, że uciekasz od swego Boga, którego przedtem szukałeś?”


Werset 10: Zlękłem się, bo byłem nagi

„Zlękłem się”, to jest zawstydziłem się, wstydziłem się stanąć przed Twoim obliczem; albowiem tymi liśćmi figowymi zaledwie przykryłem swe bezwstydne części, a w reszcie ciała jestem nadal nagi. „Dlatego” (bowiem hebrajskie waw, oznaczające „i”, często ma znaczenie przyczynowe) „ukryłem się”. Tak „bojaźń” często jest brana za „wstyd” i dlatego „bojaźń” lub „lęk” czci jest nazywany samym wstydem i czcią, jak powiedziałem przy Hbr 12,28.

Werset 11. KTÓŻBY BYŁ. — Słówko „bowiem” (enim) nie występuje w tekście hebrajskim i nie ma tu znaczenia przyczynowego, lecz emfatyczne, równoznaczne z „zaprawdę”, „lecz istotnie”, „a przecież”. Bóg bowiem tu napiera i nagląca Adama, aby uznał przyczynę i winę swojej nagości.

Werset 12. NIEWIASTA, KTÓRĄ MI DAŁEŚ ZA TOWARZYSZKĘ. — „Sprawiedliwy jest pierwszym oskarżycielem samego siebie”: lecz nam Adam, już po grzechu pełen pożądliwości, pychy i miłości własnej, toruje drogę w szukaniu wymówek dla grzechów; następnie przenosi winę na żonę, która go uwiodła, a nawet na samego Boga, który dał mu taką żonę.


Werset 14: I rzekł Pan Bóg do węża

Wąż był obecny przed Bogiem, Adamem i Ewą. Choć bowiem po pokusie diabeł opuścił węża, a ten pełzał tu i tam, to jednak z woli Bożej został skierowany na miejsce, gdzie Adam, wywołany z kryjówek przez Boga, stanął przed Bogiem; zwłaszcza że miejsce kuszenia przez węża nie było daleko od miejsca ukrycia Adama: skoro bowiem Adam został skuszony i upadł, szukał okryć i pobliskich kryjówek.

PONIEWAŻ TO UCZYNIŁEŚ, JESTEŚ PRZEKLĘTY MIĘDZY WSZYSTKIMI ISTOTAMI ŻYWYMI. — Bóg zwraca się do pierwszego i pewnego sprawcy zła, zdradliwego węża, i przeklina go.

Zauważ po pierwsze, że przez węża rozumie się tu dosłownie zarówno prawdziwego węża, jak utrzymują św. Efrem, Barcepha, Tostatus i Pereriusz; jak i diabła, który był motorem, mówcą i niejako duszą węża.

Stąd, po drugie, wszystkie te kary w jakiś sposób dosłownie stosują się do węża, ponieważ był on narzędziem diabła i instrumentem zagłady ludzkości: niektóre jednak bardziej stosują się do diabła. Albowiem wszyscy starożytni pisarze rozumieją te rzeczy o diable.

Po trzecie, wąż jest przeklęty, ponieważ jest obrzydliwy, straszliwy, jadowity i szkodliwy ponad wszystkie zwierzęta, zwłaszcza dla człowieka, z którym po grzechu ma naturalną antypatię.

Po czwarte, choć przed pokuszeniem Ewy wąż nie chodził wyprostowany (jak utrzymuje św. Bazyli, Homilia o Raju, i Dydym w Catena Lipomaniego), lecz poruszał się na piersi, pełzając po jaskiniach i jedząc ziemię — jedno i drugie bowiem jest mu naturalne — to jednak nie był wtedy obrzydliwy ani niesławny; miał swoje miejsce i godność wśród zwierząt. Lecz po pokuszeniu i zwiedzeniu Ewy, wąż stał się znienawidzony, niesławny i obrzydliwy dla człowieka: a pełzanie, unikanie światła i ludzi, zamieszkiwanie w jaskiniach, jedzenie ziemi, które przedtem były mu naturalne, zostały mu teraz potwierdzone jako kara i przeznaczone na hańbę. Dlaczego bowiem, pytam, miałyby być odebrane wężowi naturalne dary, w którym nie było winy — dary, które nie zostały odebrane nawet demonom z powodu ich grzechu? Tak śmierć jest niejako naturalna dla człowieka i dla ludzkiego ciała złożonego z przeciwnych żywiołów, lecz po jego grzechu zaczęła być karą za grzech. Tak tęcza, wcześniej naturalna, po potopie zaczęła być znakiem przymierza zawartego między Noem, ludzkością i Bogiem (Rdz 9,46).

Po piąte, ta kara węża była stosowna i sprawiedliwa: mianowicie wąż próbował wkraść się w przyjaźń i zażyłość z człowiekiem; dlatego zyskał nienawiść i przekleństwo. Diabeł wyniósł węża, aby nawiązał rozmowę z niewiastą; dlatego nakazano mu pełzać po ziemi. Namówił do jedzenia owocu; dlatego został skazany na jedzenie ziemi. Wpatrywał się w usta niewiasty; dlatego teraz wpatruje się w piętę i na nią czyha, mówi Delrio.

Po szóste, symbolicznie te rzeczy stosują się do diabła. Albowiem, jak mówi Rupert (O Trójcy III, rozdz. 18), diabeł pełza na swej piersi, ponieważ nie myśli już o rzeczach niebieskich, jak niegdyś, gdy był aniołem, lecz zawsze o ziemskich, a nawet piekielnych; i ziemia, to jest ludzie skłonni ku rzeczom ziemskim, są jego pokarmem i strawą od czasu grzechu Adama. Albowiem uczy ich pełzać po ziemi na brzuchu, to jest oddawać się całkowicie obżarstwu i rozpuście. Tak św. Grzegorz, Moralia XXI, rozdz. 2. Znów, św. Augustyn (O Księdze Rodzaju przeciw manichejczykom II, rozdz. 17), Beda, Rupert, Hugo i Kajetan mówią: Diabeł chodzi „na swej piersi i na swoim brzuchu”, ponieważ atakuje i uwodzi ludzi dwiema drogami: po pierwsze, przez pychę, którą oznacza pierś; po drugie, przez nieczystość, którą wyobraża brzuch. W piersi bowiem znajduje się władza popędliwa, w brzuchu pożądliwa, a diabeł pobudza i rozpala te skłonności i przez nie popycha ludzi do najcięższych grzechów.


Werset 15: Ona zetrze głowę twoją (Protoewangelia)

USTANOWIĘ NIEPRZYJAŹŃ MIĘDZY TOBĄ A NIEWIASTĄ. — Ponieważ bowiem Bóg pozbawił człowieka władzy nad zwierzętami z powodu grzechu, wąż zaczął być szkodliwy i śmiertelny dla człowieka; i na odwrót, człowiek zaczął być zabójcą węży, podczas gdy przed grzechem nie było żadnej antypatii, ani grozy, ani nienawiści, ani pragnienia szkodzenia między człowiekiem a wężem.

Arystoteles podaje, że ludzka ślina dręczy węża, a jeśli dotknie gardła (którym kusił Ewę), zabija go.

ONA ZETRZE GŁOWĘ TWOJĄ. — Istnieje tu potrójne odczytanie. Pierwsze jest z kodeksów hebrajskich, które mają: „Ono” (mianowicie potomstwo) „zetrze głowę twoją”; i tak czyta św. Leon, a za nim Lipomanus. Drugie jest: „On (mianowicie człowiek albo Chrystus) zetrze głowę twoją”; tak Septuaginta i tekst chaldejski. Trzecie jest: „Ona zetrze głowę twoją”. Tak czyta Biblia rzymska i prawie wszystkie łacińskie, wraz ze św. Augustynem, Chryzostomem, Ambrożym, Grzegorzem, Bedą, Alkuinem, Bernardem, Eucheriuszem, Rupertem i innymi. Potwierdzają to też niektóre rękopisy hebrajskie, które czytają hi lub hu zamiast hu, z małym lub wielkim chirekiem. Dodaj, że hu często stoi za hi, zwłaszcza gdy jest emfaza i coś męskiego jest przypisywane kobiecie, jak tu starcie głowy węża. Przykłady są w tym wersecie 12 i 20, Rdz 17,14, Rdz 24,44, Rdz 38,21 i 25. Nie stanowi przeszkody czasownik rodzaju męskiego iascuph (oznaczający „zetrze”); albowiem w języku hebrajskim jest częsta enallage rodzaju, tak że rodzaj męski stoi za żeńskim i odwrotnie, zwłaszcza jeśli u podłoża leży jakaś przyczyna i tajemnica, jak tu, co teraz wyjaśnię. Zatem hi iascuph stoi za hi tascuph. Tak w rozdziale 2,23 mówi się iickare issa zamiast tickare issa. Stąd i Józef Flawiusz (księga I, rozdz. 3) czyta tak, jak ma nasz Tłumacz [Wulgata]; mówi bowiem: „Rozkazał, aby niewiasta zadała rany jego głowie”, jak tłumaczy Rufin. Z czego wynika, że Józef niegdyś czytał hu, oznaczające „ona sama”, lecz że heretyccy drukarze usunęli słowo gyne (kobieta) z tego tekstu.

Zauważ po pierwsze, że żadne z tych trzech odczytań nie jest do odrzucenia; owszem, wszystkie są prawdziwe: skoro bowiem Bóg stawia tu naprzeciw siebie jako antagonistów, niejako, niewiastę z jej potomstwem przeciwko wężowi z jego potomstwem, w konsekwencji chce powiedzieć, że niewiasta wraz ze swym potomstwem zetrze głowę węża; tak jak na odwrót wąż czyha na piętę zarówno niewiasty, jak i jej potomstwa. I dlatego wydaje się, że Mojżesz tu w tekście hebrajskim zmieszał czasownik rodzaju męskiego z zaimkiem żeńskim, mówiąc hi iascuph, „ona zetrze”, aby oznaczyć, że zarówno niewiasta, jak i jej potomstwo, a więc niewiasta przez swoje potomstwo, mianowicie przez Chrystusa, zetrze głowę węża.

Zauważ po drugie: Te rzeczy, jak powiedziałem, stosują się dosłownie zarówno do węża, jak i do diabła, który był niejako motorem i duszą węża. Albowiem ta antypatia, nienawiść, groza i walka dosłownie zaczęły się po grzechu między wężami a ludźmi, zarówno mężczyznami, jak i kobietami, jak teraz ukazuje doświadczenie. Co więcej, Rupert (księga III, rozdz. 20) przytacza szczególne i godne uwagi doświadczenie, mianowicie że głowę węża z największą trudnością można zmiażdżyć mieczami, pałkami i młotami tak, aby całe ciało zostało zabite; lecz jeśli kobieta bosą stopą uprzedzi kieł węża i przyciśnie jego głowę, natychmiast z głową całe ciało zupełnie ginie.

Z kolei te same rzeczy stosują się jeszcze bardziej dosłownie do Chrystusa i Najświętszej Dziewicy walczących przeciw diabłu. Albowiem „niewiasta” to Ewa, która starła diabła, gdy czyniła pokutę, albo raczej niewiasta to Najświętsza Maryja, córka Ewy; jej potomstwo to Jezus i chrześcijanie; wąż to diabeł; jego potomstwo to niewierni i wszyscy bezbożni. Zatem Najświętsza Maryja starła węża; ponieważ Ona zawsze pełna łaski i chwalebna była zwyciężczynią diabła i starła wszystkie herezje (które są głową węża) na całym świecie, jak śpiewa Kościół; Chrystus zaś najdoskonalej go i jego głowę i machinacje starł, gdy własną mocą na Krzyżu odebrał diabłu całe jego królestwo i jego łupy; i od Chrystusa zarówno pokutująca Ewa, jak i niewinna Maryja, i my wszyscy, otrzymaliśmy moc starcia diabła i jego potomstwa (to jest, po pierwsze, jego podszeptów; po drugie, jego potomstwa, to jest niegodziwych ludzi, albowiem diabeł jest ich ojcem i księciem). To bowiem jest to, co mówi Psalm 91: „Będziesz stąpał po żmii i bazyliszku, i podepczesz lwa i smoka”. I Łk 10: „Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i nad całą potęgą nieprzyjaciela”. I Rz 16: „Niech Bóg zetrze szatana pod stopami waszymi rychło”. Tak Teodoret, Rupert, Beda tutaj, Augustyn (O Państwie Bożym XI, rozdz. 36), Epifaniusz (księga II Przeciw antydykomarianitom) i inni Ojcowie passim.

Trafnie św. Jan Chryzostom (Homilia O zakazie drzewa, tom I) przeciwstawia Adamowi Chrystusa, Ewie Najświętszą Maryję, a wężowi Gabriela: „Śmierć — powiada — przez Adama, życie przez Chrystusa; Ewę zwiódł wąż, Maryja przyzwoliła Gabrielowi; lecz zwiedzenie Ewy przyniosło śmierć, przyzwolenie Maryi wydało światu Zbawiciela. Przez Maryję odnawia się to, co zginęło przez Ewę; przez Chrystusa jest odkupione to, co zostało zniewolone przez Adama; przez Gabriela jest obiecane to, czego zwątpiono z powodu diabła”.

ZETRZE. — Po hebrajsku jest iascuph, co rabin Abraham tłumaczy jako „uderzy”; rabin Salomon, „zmiażdży”; Septuaginta tłumaczy tereset, to jest „zetrze”; Filon jednak (Alegorie II), wraz z niektórymi innymi, czyta epitereset, to jest „będzie czuwać”. Stąd i Chaldejczyk tłumaczy: „On będzie czuwał nad tobą za to, co mu uczyniłeś na początku, a ty będziesz czuwał nad nim na końcu”. Właściwie hebrajskie scuph wydaje się oznaczać uderzenie kogoś nagle i niejako z zasadzki i kryjówek, przytłoczenie, podeptanie, starcie, jak wynika z Hi 9,17 i Ps 140,11; stąd i nasz Tłumacz nieco dalej przekłada to jako „będziesz czynił zasadzki”.

Zob. tu, jak obłąkani byli zarówno heretycy, jak i bałwochwalcy zwani ofitami, to jest „czcicielami węża”, od ophis, czyli wąż, którego czcili, ponieważ podszepnąwszy zakazany owoc, stał się dla Adama i jego potomków początkiem poznania dobra i zła; dlatego ofiarowali mu chleb. Rytuał ich ofiary opisuje Epifaniusz (Herezja 37).

A TY BĘDZIESZ CZYNIŁ ZASADZKI NA PIĘTĘ JEGO. — Po hebrajsku jest ten sam czasownik już wspomniany, iascuph, który Septuaginta nieco wcześniej przetłumaczyła jako tereset, to jest „zetrze”: tu jednak tłumaczą tereseis, to jest „będziesz czuwał” (mianowicie czyniąc mu zasadzki). Tak bowiem z Septuaginty czytają tu Józef Flawiusz, Filon, św. Hieronim, Ambroży, Ireneusz, Augustyn i inni. Albowiem węże właściwie, czające się na łąkach i w lasach, mszczą się nie otwartą siłą, lecz podstępem, i kąsają nieostrożnych od tyłu i uderzają w piętę, a stąd zabijają jadem rozpełzającym się po całym ciele. Tak Rupert.

Symbolicznie Filon mówi: Pięta jest tą częścią duszy, która lgnie do natury ziemskiej i która jest skłonna i łatwo pociągana ku zmysłom cielesnym i rozkoszom ziemskim. Na tę część, a przez nią na umysł i wolę, czyni zasadzki diabeł. I dlatego Chrystus umył nogi swoim uczniom przy Ostatniej Wieczerzy, aby to było znakiem, że zostało już zmyte owo przekleństwo pięty, przez które od samego początku rzeczy leżało otwarte wejście dla ukąszeń węża.

W podobny sposób diabeł czyni zasadzki na piętę, to jest z zasadzki niejako od tyłu próbuje uderzyć (oznacza się tu bowiem na sposób hebrajski nie dokonany akt uderzenia, lecz rozpoczęty lub jedynie zamierzony) Chrystusa, Najświętszą Dziewicę i chrześcijan; lecz nie zwycięża ich, dopóki pozostają potomstwem Chrystusa, to jest dziećmi Bożymi. Dodaj, że diabeł rzeczywiście uderza i miażdży niektórych z tego potomstwa, mianowicie tych wiernych, którzy w Kościele są niejako piętą — to jest najniżsi, niegodni i przywiązani do rzeczy ziemskich.

Z kolei „głową” Chrystusa jest Jego bóstwo, „piętą” jest Jego człowieczeństwo. Gdy diabeł zaatakował i zabił to człowieczeństwo, sam został zabity: wtedy bowiem Chrystus starł głowę diabła, to jest powalił jego pychę i obalił całą jego moc.

Alegorycznie ta nieprzyjaźń między niewiastą a wężem oznacza nienawiść i ciągłą wojnę między Kościołem a diabłem, jak naucza św. Jan (Ap 12,13) i Ojcowie passim. Co więcej, niektórzy, jak o. Gordon (Kontrowersja I, rozdz. 17), rozumieją tu dosłownie przez „niewiastę” Kościół, a przez „węża” diabła. Lecz niewiasta raczej dosłownie oznacza niewiastę, a mistycznie Kościół; stąd Apostoł (Ef 5,32) nazywa to sakramentem, czyli, jak ma tekst grecki, misterium Chrystusa i Kościoła.

Tropologicznie, św. Grzegorz (Moralia I, rozdz. 38): „Zacieramy głowę węża — powiada — gdy wypleniamy z serca początki pokusy; a wtedy on czyni zasadzki na naszą piętę, ponieważ atakuje koniec dobrego czynu bardziej przebiegle i potężnie”. I św. Augustyn o Psalmach 49 i 104: „Jeśli diabeł czyha na twoją piętę, ty czuwaj nad jego głową. Jego głowa jest początkiem złego podszeptu; gdy zaczyna ci podszeptywać zło, wtedy go odrzuć, zanim powstanie rozkosz i nastąpi przyzwolenie. I tak unikniesz jego głowy, a w konsekwencji on nie pochwyci twojej pięty”, mianowicie:

„Sprzeciwiaj się początkom: za późno lekarstwo przygotowują, gdy zło wzrosło w siłę wskutek długich zwłok”.

I św. Bernard, Do siostry o sposobie dobrego życia, rozdz. 29: „Głowa węża jest starta — powiada — gdy wina jest naprawiana tam, gdzie się rodzi”. Alkuin, czyli Albin, dodaje do tego: Diabeł — powiada — czyni zasadzki na naszą piętę, ponieważ atakuje koniec naszego życia bardziej zaciekle. Z tego powodu święci lękali się swego końca i wtedy gorliwiej służyli Bogu. Tak św. Hilarion, lękając się w obliczu śmierci, rzekł do siebie: „Blisko siedemdziesiąt lat służyłeś Panu i boisz się umierać?” Opat Pambo, umierając, rzekł: „Odchodzę teraz do mego Boga; lecz jako ten, który zaledwie zaczął prawdziwie i prawidłowo czcić Boga”. Arseniusz mówił: „Daj, o Panie, abym przynajmniej teraz zaczął żyć pobożnie”. Św. Franciszek bliski śmierci powiedział: „Bracia, dotąd mało postąpiliśmy; zacznijmy teraz służyć Bogu; powróćmy do początków pokory i nowicjatu”. Powiedział to i uczynił, jak świadczy św. Bonawentura w jego Żywocie. Podobnie Antoni mówił: „Dzisiaj uważajcie, że podjęliście życie zakonne”. I Barlaam do Jozafata: „Myśl” każdego dnia, „że dziś zacząłeś służyć Bogu, że dziś skończysz”. Agaton żył święcie, a jednak mawiał: „Lękam się śmierci, ponieważ sądy Boże są inne od sądów ludzkich”.


Werset 16: Pomnożę boleści twoje

POMNOŻĘ. — Po hebrajsku harba arbe, „pomnażając pomnożę”, to jest jak najbardziej i jak najpewniej pomnożę. Albowiem to podwojenie oznacza zarówno wielość, jak i pewność.

Potrójna kara zostaje tu nałożona na kobietę za jej potrójny grzech. Po pierwsze bowiem, ponieważ uwierzyła wężowi mówiącemu: „Będziecie jako bogowie”, słyszy: „Pomnożę boleści twoje i poczęcia twoje”; po drugie, ponieważ łakomie zjadła zakazany owoc, słyszy: „W bólu rodzić będziesz”; po trzecie, ponieważ uwiodła męża swego, słyszy: „Pod władzą męża twego będziesz”. Tak Rupert.

„BOLEŚCI I POCZĘCIA.” — To jest boleści poczęć. Jest to bowiem hendiadys częsty u Hebrajczyków, jak ów u Poety [Wergiliusza]: „Ugryzł złoto i wędzidło”, to jest ugryzł złote wędzidło.

Boleści te, przed poczęciem, to nieczystości i krwawienie miesięczne; w samym poczęciu — defloracja, wstyd i ból; po poczęciu — nieczystość, fetor, zatrzymanie miesiączki, nieopanowany apetyt, ciężar dziecka przez dziewięć miesięcy, mdłości, skurcze i bardzo liczne niebezpieczeństwa, o których zob. Arystoteles, Historia zwierząt, ks. VII, rozdz. 4.

W BÓLU RODZIĆ BĘDZIESZ. — Z tym bólem często łączy się niebezpieczeństwo utraty życia, zarówno matki, jak i dziecka, i to tak duszy, jak i ciała; a ból ten jest tak wielki, że kobieta, która go doświadczyła, powiedziała: „Wolałaby raczej dziesięć razy z bronią w ręku walczyć o życie, niż raz urodzić”. Ból ten u kobiety jest większy niż u jakiegokolwiek zwierzęcia z powodu trudniejszego rozłączenia części ciągłych, jak uczy Arystoteles (powyżej, rozdz. 9). W stanie niewinności kobieta uniknęłaby tego bólu dzięki dobrodziejstwu i opatrzności Bożej. Oto jak mała rozkosz grzechu — kropla, mówię, miodu — przyniosła ile żółci, ile boleści Ewie i całemu jej potomstwu!

POD WŁADZĄ MĘŻA TWEGO BĘDZIESZ. — Nie jak przedtem, dobrowolnie, chętnie, z przedziwną słodyczą i harmonią, lecz często wbrew woli, z największą uciążliwością i niechęcią. Albowiem mąż otrzymał tu władzę powściągania i karania żony.

Tak Molina. Po hebrajsku jest: „Do męża twego teszukathek”, to jest pożądanie, tęsknota, lub uciekanie się; albo, jak mają Septuaginta i Chaldejczyk, „zwrócenie się twoje będzie”, jakby mówił: Czegokolwiek zapragniesz, koniecznie będziesz musiała uciec się do męża, aby to uzyskać i osiągnąć. Dlatego, jeśli jesteś mądra, niech oczy twoje zawsze obserwują oblicze, oczy, skinienie i skłonność męża twego, abyś mu się podobała, abyś spełniała jego życzenia i zjednała go sobie. Jeśli jesteś mądra, nie pragnij niczego innego, jak tylko tego, co będzie miłe twemu mężowi; jeśli miłujesz pokój i spokój, myśl i zgadzaj się z mężem; strzeż się, byś nie wierzgała przeciw ościeniowi. Rupert dodaje: „Pod władzą męża twego będziesz”. Tak prawdziwe jest to, powiada, że według prawa rzymskiego, nawet wśród pogan, nie wolno było żonie sporządzić testamentu bez upoważnienia męża; a ponieważ była pod ręką męża, mówiono, że doznała umniejszenia zdolności prawnej.

„I on będzie panował nad tobą.” — To panowanie męża, jeśli sprawiedliwe i umiarkowane, jest z prawa natury; jeśli despotyczne i tyrańskie, jest przeciwne naturze; lecz jedno i drugie jest uciążliwe dla kobiety i jest karą za grzech. Dlatego jest przeciwne naturze i podobne do potworności, jeśli kobieta chce panować nad mężem.


Werset 17: Przeklęta jest ziemia w dziele twoim

17. „Ponieważ usłuchałeś” — ponieważ posłuchałeś żony raczej niż Mnie. „Przeklęta jest ziemia w dziele twoim.” — Zauważ wraz z Adamem, Prokopiuszem, Abulensem i Pereriuszem, że ziemia jest tu przeklęta przez Boga nie bezwzględnie, lecz „w dziele twoim”, ponieważ mianowicie tobie, o Adamie, pracującemu nad nią i pocącemu się, wyda mało owoców, a często wręcz ciernie i osty, jak dalej następuje.

Po drugie, chociaż przed grzechem ziemia z natury rodziłaby także ciernie i osty (czemu choć Beda, Rupert i inni przeczą, ja wykazałem, że jest to bardziej prawdziwe, w rozdziale 1, werset 12), to jednak samo to stało się teraz karą dla grzesznego człowieka; ponieważ gdyby Adam nie zgrzeszył, żyłby bez żadnego trudu z owoców raju (w którym to miejscu rozkoszy wszystko pomagałoby człowiekowi i pokrzepiało go, i nie byłoby niczego, co by mu szkodziło, a zatem nie byłoby w nim cierni); lecz teraz, trudząc się, by zdobyć sobie pożywienie, często zbiera ciernie i osty, które go nie karmią, lecz ranią.

Dodaj po trzecie, że przez ten grzech Adama pierwotna dobroć i urodzajność ziemi wydaje się być zahamowana i umniejszona, i dlatego teraz rodzi ciernie i osty częściej i w większej liczbie miejsc niż przed grzechem; to bowiem przydarzyło się Kainowi, gdy zgrzeszył, Rdz 4,12. Podobnie Izraelitom z powodu ich grzechów Bóg często grozi przez Proroków niebem z brązu i ziemią z żelaza. Tak i dzisiaj Bóg często karze miasta i królestwa jałowością z powodu grzechów. Stąd Chaldejczyk i Akwila tłumaczą: „przeklęta jest ziemia z powodu ciebie”; a Teodocjon: „przeklęta jest ziemia w przestępstwie twoim” — albowiem rdzeń abar oznacza przekraczać.

Gdzie zauważ po czwarte: tekst hebrajski ma teraz ba'avureka, to jest „z powodu ciebie”, jak tłumaczą Chaldejczyk i Akwila. Lecz nasza Wulgata, za Septuagintą (z czego widać, że ta lekcja jest starożytna, a zatem bardziej autentyczna), czyta ba'avodeka, to jest „w dziele twoim”. Litery bowiem resz i dalet są bardzo podobne, tak że łatwo o pomyłkę jednej z drugą.

Tropologicznie św. Bazyli w homilii O Raju mówi: „Róża jest tu złączona z cierniami, niemalże otwartym głosem dając nam świadectwo i mówiąc: To, co przyjemne wam jest, o ludzie, pomieszane jest ze smutkami. Bo prawdziwie w sprawach ludzkich tak jest urządzone, że nic w nich nie jest czyste, lecz natychmiast do radości i wesołości przykleja się smutek, do małżeństwa — wdowieństwo, do wychowania dzieci — troska i niepokój, do płodności — poronienie, do świetności życia — hańba, do pomyślnych sukcesów — straty, do rozkoszy — przesyt, do zdrowia — choroba. Róża jest wprawdzie piękna, lecz napełnia mnie smutkiem. Ilekroć widzę ten kwiat, przypominam sobie mój grzech, z powodu którego ziemia została skazana, by rodziła ciernie i osty.”

„W trudach jeść będziesz z niej.” — Hebrajskie słowo itsabon oznacza trud zmieszany z wielkimi uciążliwościami, udrękami i bólami, jaki jest trud rolnictwa, i to rozmaity, wieloraki i ciągły, przez który jednak, jakkolwiek wiele się człowiek wysiła, ledwie zapewnia utrzymanie sobie i swojej rodzinie.

Izydor Klariusz zauważa, że kary są tu przez Boga stosownie wymierzone każdemu: mianowicie wąż wyniośle się podniósł, dlatego nakazano mu pełzać po ziemi. Kobieta zakosztowała rozkoszy owocu, dlatego nakazano jej rodzić w bólach. Adam słabo uległ żonie, dlatego nakazano mu w trudach zdobywać sobie pożywienie. To jest zatem owo „ciężkie jarzmo na synach Adama, od dnia wyjścia z łona matki ich, aż do dnia pogrzebu w matce wszystkich”, Syr 40,1. Pod tym jarzmem wszyscy wzdychamy.

„Z niej.” — Po hebrajsku „będziesz ją jadł”, to jest jej kiełki i owoce.

18. „I będziesz jadł ziele polne” — jakby mówił: Nie rozkosze i owoce raju, nie kuropatwy, zające, mięsa pieczone i gotowane, lecz proste i pospolite zioła ziemi będziesz jadł, tak ze względu na wstrzemięźliwość, jak i na pokutę. Albowiem Hebrajczycy nazywają ziołami ziemi lub pola pospolite i niskie zioła, którymi żywią się zarówno zwierzęta, jak i człowiek. Przez grzech bowiem człowiek stał się jakby koniem i mułem: dlatego musi żywić się tym samym pokarmem co one.

Tropologię zob. u Kasjana, Konferencje, ks. XXIII, rozdz. 11.


Werset 19: Bo prochem jesteś i w proch się obrócisz

19. „Bo prochem jesteś i w proch się obrócisz.” — Septuaginta ma: „bo ziemią jesteś i w ziemię powrócisz”. Człowiek zatem po grzechu cierpi jakby na nieuleczalne suchoty, mianowicie na walkę i zepsucie przeciwnych sobie jakości, które go stopniowo wyniszczają i zabijają. Hebrajskie aphar oznacza właściwie proch; lecz, jak powiedziałem wcześniej, ten proch, z którego uczyniony został Adam, był zmieszany z wodą, a zatem był błotem i gliną ziemi, stąd i zwłoki człowieka po śmierci rozkładają się w glinę. Czemu więc się wynoszisz, ty, który jesteś ziemią i popiołem? Stąd jasne jest, że śmierć dla człowieka nie jest warunkiem natury, lecz karą za grzech. Dlatego przenikliwie mówi św. Augustyn w Sentencji 260: „Człowiek został uczyniony nieśmiertelnym: chciał być Bogiem; nie utracił tego, czym był jako człowiek, lecz utracił to, czym był jako nieśmiertelny, i z pychy nieposłuszeństwa zaciągnięta została kara natury.” To samo wynika z Rz 5,12 i Mdr 2,23. Św. Jan Chryzostom sądzi, że ten wyrok śmierci łagodzi poprzedni: „W trudzie jeść będziesz z niej”. Jak bowiem użyteczna jest dla nas ta kara, uczenie wykazuje Rupert w ks. III, rozdz. 24 i 25, gdzie między innymi mówi, po pierwsze, „aby człowiek nie pozostawał w nieświadomości złej śmierci swej duszy i nie spał spokojnie w swych rozkoszach aż do świtu ostatniego sądu, Bóg razi go śmiercią ciała, aby przynajmniej lękiem przed jej nadejściem się obudził; stąd też, po drugie, chciał, aby dzień i godzina śmierci były nieznane, co trzymając człowieka zawsze w niepokoju i zawsze w zawieszeniu, nie pozwala mu się wynosić”. Po trzecie, za Plotynem uczy, że było miłosierdziem Boga, iż uczynił człowieka śmiertelnym, aby nie był dręczony wiecznymi nędzami tego życia. Po czwarte, Bóg chciał, aby człowiek żył w trudach.

„Zaostrzając troską serca śmiertelnych i nie pozwalając swemu królestwu gnuśnieć w ciężkim odrętweniu.”

Tak Rupert.

Moralnie zatem, czym jest człowiek? Posłuchaj pogan. Po pierwsze, człowiek jest igraszką losu, obrazem niestałości, zwierciadłem zepsucia, łupem czasu, mówi Arystoteles; po drugie, człowiek jest niewolnikiem śmierci, przechodniem przemijającym; po trzecie, jest piłką, którą bawi się Bóg, mówi Plaut; po czwarte, jest słabym i kruchym ciałem, nagim, bezbronnym, potrzebującym cudzej pomocy, wystawionym na wszelką zniewagę losu, mówi Seneka; po piąte, jest więzami zepsucia, żywą śmiercią, czującym trupem, obracającym się grobowcem, ciemną zasłoną, mówi Trismegistos; po szóste, jest zjawą i nikłym cieniem, mówi Sofokles; po siódme, jest snem cienia, mówi Pindar; po ósme, jest wygnańcem i przybyszem w nędznym świecie — bo czymże jest teraz świat, jeśli nie szkatułką boleści, szkołą marności, targowiskiem oszustów? — jak powiedział pewien Filozof.

Czym jest człowiek? Posłuchaj wiernych, mądrych i proroków. Po pierwsze, człowiek jest cuchnącym nasieniem, workiem gnoju, pokarmem robaków, mówi św. Bernard; po drugie, człowiek jest pośmiewiskiem Boga, mówi cesarz Zenon uciekający po usłyszeniu o rzezi swoich ludzi; po trzecie, człowiek jest kroplą z wiadra, szarańczą, przechyleniem szali, kroplą porannej rosy, trawą, kwiatem, nicością i próżnią, jak mówi Izajasz w rozdziale 40, wersety 6, 15, 17, 22; po czwarte, jest zupełną marnością, jak mówi Psalmista, Ps 39,6; po piąte, jest bieżącym posłańcem, przelatującym okrętem, lecącym ptakiem, wypuszczoną strzałą, dymem, puchem, delikatną pianą, gościem jednego dnia, Mdr 5,9; po szóste, jest prochem i popiołem, jak mówi Abraham w Rdz 18,27; po siódme, „człowiek zrodzony z niewiasty, krótko żyjący, napełniony jest wielu nędzami; jak kwiat wyrasta i bywa zgnieciony, i ucieka jak cień, i nigdy nie pozostaje w tym samym stanie”, Hi 14,1. Ucz się zatem, o człowiecze, gardzić zarówno sobą, jak i światem. Posłuchaj św. Augustyna w Sentencjach, Sentencja ostatnia: „Chełpisz się bogactwami i pysznisz szlachetnością przodków, i cieszysz się z ojczyzny i piękności ciała, i z zaszczytów, które ludzie ci oddają: spojrzyj na siebie, bo jesteś śmiertelny, i jesteś ziemią, i w ziemię pójdziesz; rozejrzyj się na tych, którzy przed tobą jaśnieli podobnymi blaskami: gdzież są ci, o których względy zabiegała potęga obywateli? gdzież niezwyciężeni cesarzowie? gdzież ci, którzy urządzali zgromadzenia i uczty? gdzież wspaniali jeźdźcy na koniach? gdzież wodzowie wojsk? gdzież tyrańscy satrapowie? teraz wszystko jest prochem, teraz wszystko popiołem, teraz w kilku wersach mieści się ich pamięć. Spójrz na groby i zobacz, kto niewolnik, kto pan, kto ubogi, kto bogaty? rozróżnij, jeśli potrafisz, więźnia od króla, silnego od słabego, pięknego od szpetnego. Pamiętaj więc o swej naturze i nigdy się nie wynoś; a będziesz pamiętał, jeśli spojrzysz na siebie.”

Tak Zozym, gdy w Wielkanoc powrócił na umówione miejsce ze św. Marią Egipcjanką, znalazł ją leżącą i martwą, a obok na ziemi napisane: „Pogrzeb, abba Zymo, nędzne ciało Marii: oddaj ziemię ziemi i proch prochowi.” A ponieważ nie miał motyki, pojawił się lew, który pazurami wykopał ziemię i uczynił grób, w którym Zozym pochował ciało Świętej.


Werset 20: I nazwał Adam imię żony swojej Ewa

„Nazwał” — po wygnaniu z raju: albowiem natychmiast po grzechu i wyroku Bożym został wygnany z raju. Jest to zatem prolepsis, czyli antycypacja.

Ewa. — Po hebrajsku jest chavva, to jest żyjąca, a raczej dająca życie, od rdzenia chaia, to jest żył, „ponieważ miała być matką wszystkich żyjących”. Stąd Septuaginta tłumaczy Ewę jako zoe, to jest życie. Od hebrajskiego chaia, lub chava, to jest żył, pochodzi tryb rozkazujący chave, lub have, to jest żyj — co jest słowem pozdrawiającego i życzącego dobrze, odpowiadającym greckiemu chaire, hygiaine. Zamiast have Latynicy mówią ave; a Kartagińczycy havo. Stąd ów wiersz Plauta w Punijczyku: „Havo (to jest witaj, bądź pozdrowiony), jakiegoż wy narodu? i z jakiego miasta?” Tak nasz Serariusz do Jozuego, rozdz. 2, kwestia 25.

Zauważ, że rabini błędnie dodali punkty samogłoskowe w chavva: należy bowiem punktować i czytać Cheva, lub Heva; tak bowiem czytali Septuaginta, nasza Wulgata i inni. Tak rabini nieumiejętnie czytają Cores zamiast Cyrus i Dariaves zamiast Dariusz.

Tym imieniem Ewa Adam pociesza siebie i żonę swoją, skazanych na śmierć przez Boga, że przez Ewę zrodzi żyjących potomków, w których i oni sami, choć przeznaczeni na śmierć, będą jednak żyć wiecznie niejako jako rodzice w swoich dzieciach.

Stąd Ewa była typem Najświętszej Maryi, która jest matką żyjących, nie życiem doczesnym, lecz duchowym i wiecznym w niebie. Tak św. Epifaniusz, Herezja 78. Lepsza zatem matka jest Maryja niż Ewa. Ewa bowiem jest i może być nazywana matką wszystkich, zarówno umierających, jak i żyjących. Stąd Liranus i Abulens mówią: Ewa oznacza matkę wszystkich, nie po prostu, lecz żyjących nędznie i nieszczęśliwie w tym śmiertelnym życiu. Stąd niektórzy pobożnie rozważają, że Ewa jest trafnie tak nazwana, jakby to imię nawiązywało do kwilenia niemowląt zrodzonych z Ewy: albowiem chłopiec nowo narodzony w swym kwileniu woła „a”, a dziewczynka mówi „e”, jakby mówił: Niech wszyscy zrodzeni z Ewy mówią „e” lub „a”. Ponadto Eva przez anastrophe i apokopę po łacinie daje ve („biada”); przez samą anastrophe daje ave („bądź pozdrowiona”), które Archanioł Gabriel przyniósł Najświętszej Dziewicy w pozdrowieniu.


Werset 21: Bóg uczynił Adamowi i żonie jego odzienie ze skór

Zauważ tu różny charakter diabła i Boga: diabeł podtrąca człowieka jakąś drobną rozkoszą, a potem natychmiast porzuca go leżącego w otchłani nędzy i pomieszania, tak że staje się żałosnym widowiskiem dla wszystkich, którzy go widzą; lecz Bóg przychodzi z pomocą nawet swemu żałosnemu wrogowi, przyodziewa go i okrywa. Orygenes rozumie tu nie prawdziwe odzienie ze skór, lecz cielesne i śmiertelne ciała, w które po grzechu zostali przyodziani Adam i Ewa; śmieszne bowiem jest, powiada, twierdzić, że Bóg był garbarzem Adama i szewcem od skór. Lecz to jest błąd: albowiem słowa te należy rozumieć historycznie i dosłownie, tak jak brzmią, jak uczy św. Augustyn w ks. XI O Rodzaju dosłownie, rozdz. 39, a i sam Orygenes w Homilii 6 do Kapłańskiej: „W takie odzienie, powiada, należało przyodziać grzesznika (mianowicie w tuniki ze skór), które byłoby znakiem śmiertelności, którą otrzymał z pierwszego grzechu, i kruchości, która pochodziła z zepsucia ciała”. Teodor z Heraklei i Genadiusz sądzą, że korą drzew nazywa się tu skóry i że z niej uczyniono szaty Adama. Lecz Teodoret słusznie to odrzuca w Kwestii 39. Bóg nie stworzył tych skór z niczego, jak chce Prokopiusz, lecz albo za posługą aniołów zdarto je z zabitych zwierząt (Bóg bowiem nie stworzył tylko jednej pary każdego gatunku, jak chce Teodoret, lecz na początku stworzył kilka); albo natychmiast przemienił i ukształtował je z innego źródła.

Następnie rozumiej tu skóry naturalne, mianowicie z runem i włosiem: na to bowiem wskazuje hebrajskie or i łacińskie pelliceas; i to po pierwsze dlatego, aby te szaty mogły służyć Adamowi i Ewie zarówno zimą, jak i latem, przez samo ich odwrócenie. Po drugie, ponieważ zostały dane nie dla ozdoby, lecz z konieczności, mianowicie aby okryć nagość i odpierać urazy pogody. Po trzecie, ponieważ te szaty były symbolem nie tylko skromności, lecz także oszczędności, wstrzemięźliwości i pokuty. Nie w purpurze, nie w suknie, lecz w skórach jakby we włosiennicy Bóg przyodział ludzi po grzechu, aby nauczyć, że nasze odzienie powinno być podobnie proste. Stąd czterdziestu świętych żołnierzy i Męczenników, jak zapisał św. Bazyli, obnażonych przez prefekta i wrzuconych do zamarzniętego jeziora, aby zginęli od jego zimna, dodawało sobie odwagi tymi słowami: „Nie szatę, mówią, zdejmujemy, lecz starego człowieka, zepsutego zwodniczą pożądliwością; dzięki Ci składamy, Panie, że wraz z tą szatą możemy też zrzucić grzech: albowiem z powodu węża ją włożyliśmy, lecz z powodu Chrystusa ją zdejmujemy”. I tak, niemal zabici zimnem, zostali wydani na płomienie, podczas gdy aniołowie z nieba ukazywali ich triumfalne wieńce. Po czwarte, te szaty uczynione ze skór martwych zwierząt przypominały Adamowi, że był winien śmierci. Tak św. Augustyn, ks. II O Rodzaju przeciwko Manichejczykom, rozdz. 21, Alkuin i inni.

Alegorycznie, Adam przyodziany był typem Chrystusa, który, chociaż był czysty i święty, chciał jednak być przyodziany w skóry, to jest być okryty naszymi grzechami, gdy znaleziony w ludzkiej postaci, stał się na podobieństwo grzesznego ciała. Czemu więc, o człowiecze, chełpisz się jedwabną szatą? Odzienie bowiem jest znakiem i piętnem grzechu; tak jak kajdany, jak łańcuchy, czy to żelazne, czy spiżowe, są symbolami i więzami złodziei i złoczyńców. Taka była szata pierwszych rzymskich Senatorów, o której pisze Propercjusz:

„Kuria, co teraz lśni wyniosłym togowanym senatem, mieściła odzianych w skóry ojców o prostych sercach.”


Werset 22: Oto Adam stał się jako jeden z nas

„To, mówi św. Augustyn w ks. II O Rodzaju przeciwko Manichejczykom, rozdz. 22, może być rozumiane dwojako: albo jeden z nas, jakby on sam był Bogiem, co odnosi się do szyderstwa, jak ktoś mówi: Jeden z senatorów, to jest senator; albo też, ponieważ on sam byłby Bogiem, choć z dobrodziejstwa swego Stwórcy, nie z natury, gdyby chciał pozostać pod Jego władzą: tak powiedziane jest: z nas, jak się mówi: Z konsulów lub prokonsulów, kto już nim nie jest.” Następnie św. Augustyn dodaje: „Lecz po co stał się jako jeden z nas? Dla poznania mianowicie rozeznawania dobra i zła, aby ten człowiek przez doświadczenie nauczył się, czując zło, tego, co Bóg zna przez mądrość: i przez swoją karę poznał, że potęga Wszechmocnego, której nie chciał znosić, będąc szczęśliwy i uległy, jest nieunikniona.” Pierwszy sens jest bardziej właściwy: wymaga tego bowiem wyrażenie „stał się”. Jest to zatem ironia i sarkazm, jakby mówił: Adam chciał stać się do Nas podobny przez jedzenie owocu — oto jak bardzo stał się niepodobny; chciał poznać dobro i zło — oto w jaką otchłań nieświadomości wpadł. Tak Genadiusz, Teodoret i Rupert, który mówi: „Adam stał się jako jeden z nas, tak że nie jesteśmy już Trójcą, lecz Czwórcą: chociaż nie z Bogiem pragnął być Bogiem, lecz przeciwko Bogu”. Są to słowa Boga Ojca nie do aniołów, jak chcą Oleaster i Abulens, lecz do Syna i Ducha Świętego, jak jest oczywiste, i tak sam Abulens rozumie w rozdz. 13, Kwestia 486.

„Teraz zatem” — domyśl się: należy się strzec, albo musi być wygnany z raju. Jest to aposiopeza (celowe urwanie mowy).

„I żyłby na wieki” — lecz niech raczej umrze, zgodnie z wyrokiem wydanym nań w rozdz. 2, werset 17; ta śmierć jest karą dla człowieka, a zarazem skróceniem kary; zwyczajem bowiem Boga jest, mówi tu św. Jan Chryzostom, że karząc nie mniej niż obdarzając dobrodziejstwami, okazuje swoją opatrzność wobec nas, jakby mówił, powiada Rupert: „Ponieważ człowiek jest nieszczęśliwy, niech będzie także doczesny, i w ten sposób niech będzie niepodobny zarówno do Boga, jak i do diabła: Bóg bowiem jest i wieczny, i szczęśliwy, i Jego jest wieczna szczęśliwość, szczęśliwa wieczność: z tych dwóch rzeczy diabeł utracił jedną, to jest szczęśliwość; lecz nie utracił wieczności, i jego jest wieczna nieszczęśliwość, nieszczęśliwa wieczność. Oszczędźmy, mówi Bóg, człowieka; a ponieważ utracił szczęśliwość, zabierzmy nieszczęśliwemu także wieczność; tak aby pod żadnym względem nie był jako jeden z Nas. Naszą jest wieczna szczęśliwość, szczęśliwa wieczność; niech jego będzie doczesna nędza, albo nędzna doczesność, a wtedy wygodniej zostanie mu przywrócona wieczność, gdy odzyskana zostanie szczęśliwość.”


Werset 23: I wypędził go z raju

Po hebrajsku jest yeshallachehu w formie piel, to jest wyrzucił, wypędził go. Septuaginta dodaje: „i umieścił go naprzeciwko”, czyli w widoku (to bowiem oznacza apenanti) raju, mianowicie aby widokiem jego nieustannie opłakiwał utracone dobro i żałował goręcej.

Zauważ: Bóg wypędził Adama przez anioła, który albo wyprowadził go za rękę, jak Rafał Tobiasza; albo porwał go, jak Habakuk został porwany z Judei do Babilonu, aby zanieść posiłek Danielowi. Tak św. Augustyn i Abulens, który dodaje, że anioł przeniósł Adama z raju do Hebronu, gdzie został stworzony, żył i później został pochowany.

Można pytać, w którym dniu to się stało. Abulens sądzi, że Adam zgrzeszył i został wygnany z raju w drugim dniu od swego stworzenia, to jest w szabat. Pereriusz mówi, że ósmego dnia, i to w tym celu, aby w międzyczasie przez kilka dni doświadczył owego szczęśliwego stanu w raju. Inni mówią, że czterdziestego dnia: stąd Chrystus pościł przez tyleż samo dni, to jest czterdzieści, za tę żarłoczność Adama. Inni mówią, że w trzydziestym czwartym roku, podobnie jak Chrystus żył trzydzieści cztery lata i odpokutował ten grzech.

Lecz powszechnie Ojcowie — św. Ireneusz, Cyryl, Epifaniusz, Sarugensis, Efrem, Filoksen, Barcepha i Diodor, jak przytacza Pereriusz — przekazują, że Adam zgrzeszył i został wygnany z raju tego samego dnia, w którym został stworzony, mianowicie w szósty dzień, w piątek; a nawet o tej samej godzinie, o której Chrystus umarł na krzyżu za Jeruzalem i przywrócił łotra i nas wszystkich do raju. Tej opinii sprzyja kolejność Pisma: z wersetu 8 bowiem wynika, że rzeczy te wydarzyły się po południu, gdy upał zelżał i wiał łagodny wietrzyk. Sprzyja też zawiść diabła, która nie pozwoliła Adamowi długo wytrwać. Sprzyja i doskonałość natury, w której został stworzony Adam, dzięki której on, jak i anioł, natychmiast się zdecydował i wybrał jedną lub drugą stronę. Wreszcie, gdyby długo przebywał w raju, z pewnością jadłby z drzewa życia. Jak zatem Chrystus chciał być ukrzyżowany w tym samym miejscu, mianowicie na Górze Kalwarii, gdzie pochowany był Adam: tak On sam naznaczył dzień naszego grzechu i wygnania, aby wyrównać i spłacić straty tego dnia.

Św. Efrem (jak przytacza Barcepha, pod koniec ks. I O Raju), Filoksen i Jakub z Sarug dodają, że Adam został stworzony o godzinie dziewiątej rano i wygnany z raju o godzinie trzeciej po południu, i tak przebywał w raju tylko sześć godzin.


Werset 24: Cherubini i miecz ognisty

„I postawił przed rajem rozkoszy Cherubinów i miecz ognisty, obracający się na wszystkie strony.” — Można pytać: Kim są Cherubini i czym jest ten miecz?

Po pierwsze, Tertulian w swoim Apologetyku i św. Tomasz, II-II, Kwestia 165, artykuł ostatni, sądzą, że jest to strefa gorąca, która z powodu swego upału jest nie do przebycia, a którą Bóg, jak mówią, umieścił między naszymi krainami a rajem.

Po drugie, Liranus i Tostatus uważają, że jest to ogień otaczający raj ze wszystkich stron. To samo sądzą wielu Ojców, których należy przytoczyć na końcu tego rozdziału.

Po trzecie, Teodoret i Prokopiusz sądzą, że są to mormolykia — pewne przerażające widma, podobne do strachów na wróble stawianych w ogrodach przeciw ptakom.

Lecz mówię, że to wszystko należy rozumieć właściwie, tak jak brzmi, mianowicie że aniołowie z chóru Cherubinów zostali postawieni przed rajem, aby zagrodzili do niego wejście zarówno Adamowi i ludziom, jak i demonom, aby mianowicie same demony, wkroczywszy do raju, nie zerwały owocu z drzewa życia i nie ofiarowały go ludziom, obiecując im nieśmiertelność, aby w ten sposób zwabić ich do miłości i czci wobec siebie. Tak św. Jan Chryzostom, Augustyn, Rupert i inni.

Zauważ po pierwsze: Strzeżenie raju powierzono raczej Cherubinom niż Tronom, Mocarstwom lub Zwierzchnościom, ponieważ Cherubini są najczujniejsi i najprzenikliwsi; stąd od wiedzy nazywani są Cherubinami, a zatem są najstosowniejszymi mścicielami wszechwiedzy Boga, której pożądał Adam. Stąd jasne jest, że i wyżsi aniołowie są posyłani na ziemię, jak wykazałem przy Hbr 1, ostatni werset.

Zauważ po drugie: Ci Cherubini zdają się być przyodziani w ludzką postać; albowiem trzymają i wymachują mieczem ognistym, obracającym się na wszystkie strony, aby nim razić tych, którzy próbowaliby wejść do raju.

Zauważ po trzecie: Za „miecz ognisty” hebrajski ma lahat hacherev, to jest „płomień miecza”. Stąd niepewne jest, czy ten miecz był płomieniem mającym kształt i wygląd miecza, czy też był rzeczywiście mieczem, lecz żarzącym się ogniem, błyskającym i jakby ziejącym płomieniami.

Zauważ po czwarte: Ten miecz został usunięty i ustał, jak i Cherubini, gdy raj przestał istnieć, mianowicie w czasie Potopu.

Alegorycznie, jak mówi św. Ambroży przy owym wersecie Psalmu 119: „Wynagradzaj sługę twego, a będę żył”, oraz Rupert w ks. III, rozdz. 32, ten miecz ognisty jest ogniem Czyśćca, który Bóg postawił przed rajem niebieskim dla umierających, którzy nie zostali jeszcze w pełni oczyszczeni w tym życiu; a stamtąd Cherubini, to jest aniołowie, prowadzą dusze w pełni oczyszczone do raju, to jest do nieba. Co więcej, św. Ambroży, Orygenes, Laktancjusz, Bazyli i Rupert na podstawie tego fragmentu sądzą, że przed niebem został umieszczony ogień, przez który wszystkie dusze, nawet św. Piotra i św. Pawła, muszą przejść po śmierci, aby zostały przezeń wypróbowane, a jeśli okażą się nieczyste, aby zostały przezeń oczyszczone, o czym mówiłem przy 1 Kor 3,15.

Moralnie zauważ: Sześć kar zostało nałożonych na Adama (wraz z Ewą) i ich potomstwo, które stosownie odpowiadają jego sześciu grzechom: jego pierwszym grzechem było nieposłuszeństwo — z jego powodu odczuł bunt ciała i zmysłów; drugim była żarłoczność — z jej powodu ukarany został trudem i zmęczeniem. „W pocie oblicza twego będziesz jadł chleb twój”; trzecim była kradzież owocu — z jej powodu ukarany został bólem cielesnym, mianowicie głodem, pragnieniem, zimnem, gorącem, chorobami itd. „Pomnożę boleści twoje”; czwartym była niewiara, przez którą nie uwierzył Bogu, a uwierzył demonowi — z jej powodu ukarany został śmiercią, przez którą dusza odchodzi i odłącza się od ciała; piątym była niewdzięczność — z jej powodu zasłużył na pozbawienie swej substancji, którą otrzymał od Boga, i na obrócenie w popiół. „Prochem jesteś i w proch się obrócisz”; szóstym była pycha — przez nią zasłużył na pozbawienie raju, nieba i niebian, i na strącenie do piekieł.

Z tego, co powiedziano, jasne jest, że grzech Adama, jeśli weźmie się pod uwagę pierwszorzędny i właściwy gatunek grzechu, nie był najcięższy ze wszystkich: był bowiem nieposłuszeństwem wobec pozytywnego prawa Bożego, a od niego cięższe jest bluźnierstwo, nienawiść do Boga, zatwardziała niepokuta itd. Dlatego ciężej zgrzeszyli Ariusz, Luter, Judasz i inni niż Adam. Jeśli jednak weźmie się pod uwagę szkody, które wynikły z tego grzechu, grzech Adama był najcięższy ze wszystkich: przez niego bowiem zgubił siebie i całe swe potomstwo, a zatem ktokolwiek zostaje potępiony, zostaje potępiony albo bezpośrednio, albo pośrednio z powodu tego grzechu; i z tego powodu grzech ten można nazwać nieodpuszczalnym, ponieważ jego wina i kara przechodzą na całe jego potomstwo, i tego nie można w żaden sposób odpuścić ani zapobiec.