Korneliusz a Lapide
Spis treści
Streszczenie rozdziału
Po pierwsze, wznoszona jest wieża Babel. Po drugie, w wersecie 7, zostają podzielone języki i rozproszone narody. Po trzecie, w wersecie 10, zostaje przedstawiona genealogia Sema aż do Abrahama, który z Ur Chaldejskiego wędruje do Charanu i Kanaanu.
Tekst Wulgaty: Rdz 11,1-32
1. Cała ziemia była jednej wargi i tych samych słów. 2. A gdy wyruszyli ze Wschodu, znaleźli równinę w ziemi Szinear i zamieszkali tam. 3. I rzekł jeden do drugiego: Chodźcie, uczyńmy cegły i wypalmy je ogniem. I mieli cegłę zamiast kamieni, a smołę zamiast zaprawy. 4. I rzekli: Chodźcie, zbudujmy sobie miasto i wieżę, której szczyt dosięgałby nieba; i uczyńmy sobie imię, zanim rozproszymy się po wszystkich ziemiach. 5. I zstąpił Pan, aby zobaczyć miasto i wieżę, które budowali synowie Adama, 6. i rzekł: Oto lud jest jeden i wszyscy mają jedną wargę, a zaczęli to czynić, ani nie odstąpią od swoich zamysłów, dopóki ich nie dokonają w czynie. 7. Przyjdźcie zatem, zstąpmyż i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał głosu drugiego. 8. I tak Pan rozproszył ich z owego miejsca po wszystkich ziemiach, i przestali budować miasto. 9. I dlatego nazwano je imieniem Babel, ponieważ tam pomieszany został język całej ziemi; i stamtąd rozproszył ich Pan po obliczu wszystkich krain. 10. Oto są pokolenia Sema: Sem miał sto lat, gdy zrodził Arpachszada, dwa lata po potopie. 11. A po zrodzeniu Arpachszada żył Sem pięćset lat i zrodził synów i córki. 12. A Arpachszad żył trzydzieści pięć lat i zrodził Szelacha. 13. A po zrodzeniu Szelacha żył Arpachszad trzysta trzy lata i zrodził synów i córki. 14. Szelach także żył trzydzieści lat i zrodził Ebera. 15. A po zrodzeniu Ebera żył Szelach czterysta trzy lata i zrodził synów i córki. 16. A Eber żył trzydzieści cztery lata i zrodził Pelega. 17. A po zrodzeniu Pelega żył Eber czterysta trzydzieści lat i zrodził synów i córki. 18. Peleg także żył trzydzieści lat i zrodził Reu. 19. A po zrodzeniu Reu żył Peleg dwieście dziewięć lat i zrodził synów i córki. 20. A Reu żył trzydzieści dwa lata i zrodził Seruga. 21. A po zrodzeniu Seruga żył Reu dwieście siedem lat i zrodził synów i córki. 22. A Serug żył trzydzieści lat i zrodził Nachora. 23. A po zrodzeniu Nachora żył Serug dwieście lat i zrodził synów i córki. 24. A Nachor żył dwadzieścia dziewięć lat i zrodził Teracha. 25. A po zrodzeniu Teracha żył Nachor sto dziewiętnaście lat i zrodził synów i córki. 26. A Terach żył siedemdziesiąt lat i zrodził Abrama, Nachora i Harana. 27. A oto są pokolenia Teracha: Terach zrodził Abrama, Nachora i Harana. A Haran zrodził Lota. 28. I umarł Haran przed Terachem, ojcem swoim, w ziemi swego urodzenia, w Ur Chaldejskim. 29. A Abram i Nachor pojęli sobie żony: imię żony Abrama było Saraj, a imię żony Nachora było Milka, córka Harana, ojca Milki i ojca Jiski. 30. A Saraj była niepłodna i nie miała dzieci. 31. I wziął Terach Abrama, syna swego, i Lota, syna Harana, wnuka swego, i Saraj, synową swoją, żonę Abrama, syna swego, i wyprowadził ich z Ur Chaldejskiego, aby szli do ziemi Kanaan; i przybyli aż do Charanu i zamieszkali tam. 32. A dni Teracha było dwieście pięć lat, i umarł w Charanie.
Werset 1: Cała ziemia była jednej wargi
To jest jednej mowy, mianowicie hebrajskiej; jest to metonimia. Że bowiem hebrajski był pierwszym i powszechnym językiem wszystkich ludzi, zarówno przed potopem, jak i po nim, aż do budowy wieży Babel, wynika to z etymologii i znaczenia imion Adama, Ewy, Kaina, Seta, Babel, Pelega, Abrahama, Izaaka, Jakuba i innych, które przekazuje samo Pismo w Księdze Rodzaju: pochodzenia bowiem i znaczenia tych imion nie można wywieść z żadnego innego języka, jak tylko z hebrajskiego. I taka jest opinia św. Augustyna w księdze XVI O państwie Bożym, rozdział 11, Orygenesa, św. Jana Chryzostoma, Diodora, św. Hieronima i innych, z wyjątkiem jednego tylko Teodoreta, który fałszywie sądzi, że pierwszym językiem był jego własny syryjski (Teodoret bowiem był Syryjczykiem, urodzonym w Antiochii syryjskiej, a później biskupem Cyru w Syrii); hebrajski zaś miał się zacząć później i został pierwszy dany przez Boga Mojżeszowi. Uczeni bowiem wiedzą, że syryjski jest dialektem języka hebrajskiego, zrodzonym z jego zepsucia: podobnie jak francuski, włoski i hiszpański pochodzą od zepsutej łaciny.
Goropius Becanus utrzymuje, że pierwszym językiem świata był cymbryjski, czyli flamandzki, i od niego wywodzi wszystkie imiona Pisma Świętego, takie jak Adam, Ewa, Kain, Matuzalem itd. Adam, powiada, nazywa się niby had dam, to jest „nienawiść grobli”. Adam zatem jest niczym innym jak groblą ustawioną przeciw falom zawiści. Ewa nazywa się niby eu vat, to jest „naczynie wieku”, ponieważ w Ewie został poczęty początek wszystkich wieków. Abel nazywa się niby hat belg, to jest „nienawiść wojny”, mianowicie tej, którą zadał mu brat Kain. Kain nazywa się niby kaet ende, to jest „zły koniec”. Matuzalem nazywa się maet u salich, to jest „ocal się”, mianowicie przed nadchodzącym potopem. Henoch nazywa się niby eet noch, to jest „przysięga (Boga z ludźmi) jeszcze”, mianowicie trwa itd. Lecz to nie odpowiada etymologiom, które podaje Pismo; te bowiem sugerują zupełnie inne znaczenie i pochodzenie. Przeto w tych etymologiach tak pracowicie ściąganych z języka flamandzkiego Goropius nie ukazuje niczego innego, jak tylko ostrość własnego dowcipu, który oby raczej zastosował do rzeczy trwalszych i pożyteczniejszych. Stąd pewien mąż uczony osądził to dzieło jako nie więcej niż grę i zabawę umysłu.
Werset 2: Gdy wyruszyli ze Wschodu
Z Armenii, która leży na wschód od Babilonu, gdzie arka spoczęła, gdy potop ustał: tam więc zdaje się pozostał Noe ze swoją rodziną zaraz po potopie. Tak mówi św. Epifaniusz na początku swojej księgi O herezjach, Pereriusz i inni.
Za Noem szli jego wnukowie i potomkowie: i to zauważają Józef Flawiusz oraz Platon w księdze III Praw, mianowicie że z obawy przed potopem najpierw mieszkali na górach, a potem, gdy obawa stopniowo słabła, schodzili w doliny i na równiny.
Znaleźli równinę w ziemi Szinear. Zauważ: Wszyscy ludzie, którzy wówczas istnieli (choć Kajetan temu zaprzecza), wyszedłszy z Armenii, zdają się przybyli do Szinearu, to jest do Babilonu, w nadziei większej i lepszej gleby oraz z powodu jego dogodniejszego położenia, skoro stamtąd mogli łatwiej rozproszyć się we wszystkich kierunkach, aby pozostać blisko siebie i sąsiadować wzajemnie ze wszystkich stron. Stąd Abulensis słusznie sądzi, że Noe, który wówczas jeszcze żył, był obecny przy budowie wieży Babel, a może nawet ją wspomagał; jedni bowiem wznosili ją w dobrym celu, inni zaś, i to o wiele liczniejsi, w złym: wszyscy bowiem ludzie byli wtedy w Babel; stąd także tam pomieszane i podzielone zostały języki wszystkich: tak również sądzą Pereriusz, Delrio i inni.
Zauważ: Miejsce to nie wówczas, lecz później zostało nazwane Szinear przez mieszkańców, podobnie jak i Babel — od wydarzenia. Szinear bowiem po hebrajsku oznacza to samo, co „wytrącenie zębów”; ponieważ zębaci, to jest pyszni ludzie budujący Babel, zostali tam pozbawieni swoich zębów, to jest swego języka, jak mówi Rupert oraz św. Grzegorz, piszący o czwartym psalmie pokutnym, przy przedostatnim wersecie: „Okaż dobroć Syjonowi w swej łaskawości, Panie” (Ps 102,14); i dodaje znaczenie tropologiczne: „W Szinearze” — powiada — „mieszkają zębaci, którzy szarpią bliźnich kąsami obmowy: tym Bóg wybija zęby, gdy jednocześnie pomiesza ich czyny i słowa. O Nim bowiem napisano: Wybiłeś zęby grzeszników; i znowu: Pan skruszy ich zęby w ich ustach.”
Werset 3: Mieli cegłę zamiast kamieni
Ponieważ — jak donosi Teodoret — w Babilonie był wielki niedostatek kamieni. Niektórzy dodają, że uczynili to z obawy przed potopem ognia, przez który rozumieli, że świat kiedyś znów spłonie: cegły bowiem, gdy zostały dobrze wypalone, opierają się ogniowi najpotężniej; kamienie natomiast są przez ogień rozpuszczane na wapno. Jeśli tak myśleli, myśleli głupio; gdyż podobnie jak nic nie mogło oprzeć się potopowi wody, tak i nic nie będzie mogło oprzeć się potopowi ognia na końcu świata, który będzie o wiele potężniejszy.
Werset 4: Wieża, której szczyt dosięgałby nieba
Wieża, która byłaby niezwykle wysoka: jest to hiperbola. O wysokości tej wieży św. Hieronim mówi rzeczy zdumiewające w swoim komentarzu do czternastego rozdziału Izajasza, mianowicie że miała wysokość czterech tysięcy kroków, co daje jedną wielką, czyli niemiecką, milę. Józef Flawiusz dodaje, że naśladowcy Nemroda zamierzali zbudować tę wieżę do takiej wysokości, by potop, gdyby powrócił, nie mógł jej dosięgnąć. Patrz, jakaż głupota ludzka! Szczątki tej wieży przetrwały aż do czasów św. Hieronima i Teodoreta, jak sami świadczą.
Zauważ, że wieża ta była w samym mieście Babel, jak na to wskazuje tekst hebrajski w wersecie 9: chociaż inni uważają, że była nie w Babel, lecz w sąsiednim mieście Chalanne.
Po drugie, twórcą tej budowli nie był Noe, który jeszcze żył, lecz Nemrod. Tak twierdzą Józef Flawiusz, św. Augustyn i inni.
Uczyńmy sobie imię. Abulensis usprawiedliwia tych budowniczych Babel od grzechu, nie tylko śmiertelnego, ale nawet powszedniego, po pierwsze dlatego, że wznieśli tę wieżę jedynie jako strażnicę, zarówno czynną, jak i bierną, mianowicie aby mogła być widziana z daleka przez wszystkich mieszkających wokół, by w wyznaczonych czasach wszyscy mogli wracać i gromadzić się w Babel, by załatwiać sprawy zarówno prywatne, jak i publiczne i wspólne: z tego powodu także i dziś jeszcze wznosi się wieże; po drugie, choćby nawet chcieli uwiecznić swoje imię tą wieżą, nie było to złe; godzi się bowiem szukać sławy i chwały, byleby rzecz, od której szuka się chwały, nie była zła, lecz dobra, i nie umniejszała czci Bożej. Co więcej, pośród tych budowniczych był Noe, mąż święty, zwierzchnik i ojciec wszystkich, który nie byłby pozwolił, by ta wieża była budowana w złym celu: tak mówi Abulensis.
Lecz św. Augustyn, św. Jan Chryzostom, Józef Flawiusz i inni słuszniej sądzą, że ci budowniczowie zgrzeszyli przez próżność i pychę; cóż bowiem innego oznacza tak wysoka i szalona wieża sięgająca aż do nieba, i to przedsięwzięcie, by nie zostać uprzedzonymi przez śmierć lub rozproszenie i nie zostać powstrzymanymi od jego dokończenia?
Po drugie, gdy mówią: „Uczyńmy sobie imię”, cóż innego wskazują, jak nie to, że celem i dążeniem ich nikczemnego wysiłku i trudu była ambitna żądza uwiecznienia własnego imienia? Po trzecie, że to dzieło było Bogu niemiłe i nienawistne, jasno wynika z tego, że On sam je udaremnił i ukarał budowniczych dysharmonią i różnorodnością języków, tak iż nie mogli już siebie nawzajem rozumieć. Św. Augustyn dodaje czwarty argument w księdze XVI O państwie Bożym, rozdział 4, że Nemrod zbudował Babel, aby było ono twierdzą jego tyranii i bezbożności. Stąd z tej budowli zrodziła się baśń o gigantach toczących wojnę z niebem, o której mówiłem w rozdziale 6, werset 4, jak uczy Alkimus Avitus, a Sybilla wskazuje w księdze III.
Noe był obecny przy tej budowie, lecz jej nie przewodził, ponieważ nie mógł jej zapobiec: przemógł bowiem Nemrod ze swoimi zwolennikami; jeśli Noe ją wspomagał, to wspomagał ją w dobrym celu i aby uniknąć większego zła.
Zauważ jednakże, że Bóg dopuścił ten grzech i tę budowę wieży na pewien czas i do pewnej wysokości, ponieważ przy tej okazji zamierzał sprawić wielkie dobro, mianowicie rozproszyć ludzi po wszystkich prowincjach, by cały świat został napełniony i uprawiony przez ludzi, co stanowiło wielką ozdobę całego świata, a zarazem dobrodziejstwo.
Moralnie św. Jan Chryzostom mówi tutaj w homilii 30, że ci, którzy budują wspaniałe domy, łaźnie i portyki w tym celu, by uwiecznić w nich swoje imię, są podobni do owych budowniczych Babel. I dodaje: „Lecz jeśli prawdziwie miłujesz wieczną pamięć, pokażę ci drogę, mianowicie, gdybyś rozdał te pieniądze w ręce ubogich, pozostawiając kamienie i wspaniałe budowle, wille i łaźnie. Ta pamięć jest nieśmiertelna, ta pamięć wytwarza dla ciebie niezliczone skarby, ta pamięć uwalnia cię od brzemienia grzechów, ta pamięć zjednuje ci wielkie zaufanie przed Bogiem.” Dowodzi tego z Psalmu 112: „Rozdzielił, rozdał ubogim, sprawiedliwość jego (to jest jałmużna) trwa na wieki wieków. Widzisz pamiątkę, która rozciąga się na wszystkie wieki?”
Zanim się rozproszymy. Tak też Septuaginta. Skąd to, co po hebrajsku brzmi pen naphuts, oznacza „abyśmy nie zostali rozproszeni”, rozumiej: zanim zostanie pozostawiony jakikolwiek pomnik pamięci naszego imienia i chwały. Wiedzieli bowiem, że wkrótce mają być rozproszeni, dlatego uprzedzają i przyspieszają ten pomnik siebie samych oraz tę budowę, by nie zostać uprzedzonymi przez śmierć lub rozproszenie i nie zostać powstrzymanymi od jej dokończenia.
Werset 5: Zstąpił Pan
Nie przez zmianę miejsca (jest bowiem wszędzie), lecz przez dokładne oglądanie, powstrzymywanie i karanie, mówi Kajetan. Pismo Święte bowiem mówi o Bogu antropopatycznie, jakby mówiło: Bóg dokładnie, poważnie, powoli i z namysłem obejrzał i rozważył tę wieżę oraz szaloną i nieznośną pychę tych ludzi, którzy ją budowali, aby ją powstrzymać i ukarać, tak jakby zstąpił z nieba do ziemi Szinear, jak uczyniłby to człowiek lub sędzia-anioł. Tak mówi św. Augustyn.
Stąd Delrio słusznie zauważa, idąc za Filonem i św. Janem Chryzostomem, że kiedy Pismo Święte chce wskazać, że Bóg powoli postępuje ku sądowi i karze, mówi, że On zstępuje, to jest przybliża się do nas, by całą rzecz dokładniej poznać, a potem z rozmysłem ukarać winnych. Tak zstąpił na Sodomę (Rdz 18,21) i na Judę (Mi 1,3).
Które budowali synowie Adama — którzy, wywodząc się od adama, to jest ziemi, skoro są zrodzeni z ziemi, teraz pysznie usiłują wznieść się ku niebu przez swoją budowlę.
Werset 6: Lud jest jeden
Mowa i język, jak powiedziałem w wersecie 1.
Werset 7: Zstąpmyż i pomieszajmy tam ich język
Są to słowa Boga, jakby rozważającego i brzydzącego się szaloną machinacją i pychą ludzi. Niektórzy sądzą, że Bóg mówi tu do aniołów; aniołowie bowiem mieli wspomagać to pomieszanie języków. Tak św. Augustyn w księdze XVI O państwie Bożym, rozdział 9, Filon, Kajetan i Pereriusz. Lecz prawdziwsze jest to, że Bóg Ojciec mówi tu nie do jakiegoś innego Boga, jak zarzucał Julian Apostata, lecz do swego Syna i do Ducha Świętego. Tak jak uczynił w rozdziale 1, werset 26, oraz w rozdziale 3, werset 18. Jak bowiem tam stworzenie nie było dziełem aniołów, lecz samego Boga: tak również i tutaj to pomieszanie języków było Jego dziełem; to nie anioł-opiekun każdego ludu wszczepił mu jego język (jak utrzymuje Orygenes w swoim komentarzu do rozdziału 11 Księgi Liczb), lecz Bóg. Jak bowiem sam Bóg może przez swoją wszechmoc wniknąć w umysł, tak też On sam może wszczepić w umysł sprawność wiedzy i języków. Tak mówią św. Jan Chryzostom, Prokopiusz, Raban, Rupert i inni powszechnie.
Przeto znajomość Pisma Świętego lub nawet języka hebrajskiego czy greckiego, którą diabeł podpowiada niektórym anabaptystom, wcześniej prostakom i nieukom, po wypiciu kielicha i przyjęciu znaku anabaptyzmu, nie jest nabytą sprawnością ani trwała, lecz jedynie aktualna, jakby pewne podsunięcie i natchnienie: asystuje im bowiem demon i podsuwa im to wszystko, podobnie jak my, gdy inni publicznie deklamują, potajemnie podszeptujemy im wiersze lub to, co ma być wydeklamowane; owszem, niekiedy nie oni sami mówią, lecz demon przez nich przemawia, tak że wydają się być, a nawet naprawdę są opętani przez demona raczej niż tylko się takimi wydają. Że tak jest, wynika z tego, iż gdy tylko wracają z herezji do zdrowej wiary i właściwego umysłu, opuszczeni przez demona, natychmiast tracą całą taką wiedzę.
Pomieszajmy. „Pomieszać” nie oznacza tu zawstydzić, lecz zmieszać razem: podobnie jak wino jest „pomieszane”, gdy zmiesza się z nim wodę; a głos słowika jest „pomieszany”, gdy z nim zmieszają się przeraźliwe głosy srok i kawek; to bowiem oznacza hebrajskie balal, z którego przez krasis powstaje bal; następnie przez zdwojenie litery bet onomatopeicznie powstaje babel. Stąd zdaje się, że nasi Niemcy wywiedli swoje babbelen, a Francuzi — babiller.
Tak więc Bóg pomieszał tu języki, aby zamiast jednego języka hebrajskiego, który wszyscy znali, wszczepić każdej grupie jej własny odrębny język: tak iż gdy ludzie rozmawiali, jeden mówił po grecku, drugi po łacinie, trzeci po niemiecku, czwarty po słowiańsku itd.: co istotnie było wielkim zmieszaniem i pomieszaniem języków i głosów, o którym znów powiem w wersecie 9.
Zauważ po pierwsze: W tym pomieszaniu Bóg stworzył tylko języki macierzyste i wszczepił je ludziom: z nich bowiem wszystkie inne później się zrodziły. Tak hebrajski jest matką i rodzicielką syryjskiego, chaldejskiego, arabskiego; a łacina — włoskiego, wołoskiego, francuskiego, hiszpańskiego; grecka — doryckiego, jońskiego, eolskiego, attyckiego; słowiańska — polskiego, czeskiego, moskiewskiego; germańska — szwajcarskiego, saskiego, angielskiego, szkockiego; tatarska — tureckiego, sarmackiego; abisyńska — etiopskiego, sabejskiego itd., mówi Genebrardus.
Zauważ po drugie, jak próżne są myśli ludzi wobec Boga; owi budowniczowie sądzili, że nikt nie może ich powstrzymać: Bóg śmieje się z tej ich głupiej zarozumiałości i w rzeczywistości mówi: Lekkim tchnieniem rozproszę to dzieło, nie użyję żadnych machin oblężniczych; pomieszam tylko języki budowniczych, tak iż gdy jeden prosi o cegły, drugi podaje mu zaprawę; gdy ten prosi o kielnię, tamten wyciąga ku niemu kosz; i tak napełnię wszystko zamieszaniem, aby nawzajem z siebie szydząc i na siebie się gniewając rozeszli się, i jak w języku, tak i w duchu pomieszani i zawstydzeni odeszli i rozproszyli się każdy do swojej krainy. Pięknie opisuje to Mariusz Wiktor w księdze XXX o Księdze Rodzaju.
Aby nie słyszeli — to jest aby nie rozumieli się wzajemnie, nie poszczególni ludzie (wtedy bowiem nie byłoby żadnego społeczeństwa ludzkiego), lecz poszczególne rody. Języków bowiem było tyle, ile rodzin czy rodów, mianowicie 55, jak powiedziałem w rozdziale 10, werset 32; tak bowiem Bóg chciał ich rozdzielić i rozproszyć po świecie.
Zauważ, jak pycha budowniczych zasłużyła na podział języków, których jedność w dzień Pięćdziesiątnicy zasłużyła pokora Apostołów, mówi św. Grzegorz w homilii 30 na Ewangelie.
Zstąpmyż. Powiesz: Już w wersecie 5 Bóg zstąpił; przeto na próżno znów tu zstępuje. Św. Augustyn i Pereriusz odpowiadają, że ten werset jest rekapitulacją i że powinien być umieszczony przed wersetem 6. Lecz tej interpretacji nie sprzyja słowo „przeto”, które nie należy do kogoś rekapitulującego, lecz do kogoś wnioskującego i kontynuującego. Odpowiadam więc, że w wersecie 5 Bóg zstąpił, lecz tylko wstępnie i częściowo, aby z nieba z oddali zobaczyć tę wieżę. Stąd Mojżesz mówi: „I zstąpił Pan, aby zobaczyć miasto i wieżę”; tu zaś Bóg zstępuje dalej, do ziemi Szinear, mianowicie by nowym swoim działaniem pomieszać tam języki; mówi bowiem: „Chodźcie, zstąpmy”, nie byśmy widzieli (jużeśmy bowiem widzieli wieżę), lecz „abyśmy pomieszali ich język”.
Werset 8: I tak ich rozproszył
Gdy bowiem ujrzeli, że nie mogą wzajemnie się rozumieć, wycofali się, a każda grupa została rozproszona do swoich krain, jak już wyjaśniłem. Ta więc kara za grzech była pożyteczna dla rodzaju ludzkiego, „aby zamieszkanemu światu dostarczyło mieszkańców dogodne rozproszenie złego zgromadzenia”, mówi Prosper w księdze II O powołaniu narodów, rozdział 4; „i abyśmy pamiętali, że słusznie została potępiona pycha”, mówi Kasjan w Kolacji IV, rozdział 12, „przez którą doszło do tego, że człowiek rozkazujący człowiekowi nie był rozumiany, skoro nie chciał rozumieć, by być posłusznym Bogu rozkazującemu”, mówi św. Augustyn w księdze XVI O państwie Bożym, rozdział 4.
Werset 9: I dlatego nazwano je imieniem Babel, ponieważ tam pomieszany został język całej ziemi
To jest język całego rodzaju ludzkiego. Tropologicznie św. Augustyn w Sentencjach, sentencja 221: „Dwie” — powiada — „miłości tworzą dwa miasta na całym świecie: miłość Boga tworzy Jeruzalem, miłość świata tworzy Babilon; niech więc każdy sam siebie zapyta, a znajdzie, którego miasta jest obywatelem.”
Je — mianowicie nie wieży, lecz miasta, jak jasno wynika z tekstu hebrajskiego i z Septuaginty. Od wieży zatem, w której budowie budowniczowie zostali pomieszani przez podział języków, całe miasto nazwane zostało Babel, a od miasta cała kraina została nazwana Babilonią, to jest pomieszaniem. Babel więc otrzymało swą nazwę nie od Belusa, który był pierwszym królem i bogiem w Babel, lecz od rdzenia balal, to jest „pomieszał”. Stąd Septuaginta tłumaczy: „i nazwane zostało imię jego synchysis”, to jest pomieszanie. To miasto (jak powiedziałem wyżej) po 400 latach Semiramida odbudowała z niewiarygodną wielkością i wspaniałością; lecz wieży nie wzniosła wyżej, a raczej, cudownie ozdobioną, zamknęła w świątyni Belusa.
Ponieważ tam pomieszany został język — to jest ponieważ tam budowniczowie Babel zostali zawstydzeni, gdyż nie rozumieli się już nawzajem, mówi Pereriusz. Lecz hebrajskie słowo Balal, oznaczające „pomieszać”, nie oznacza zawstydzać, lecz mieszać razem.
Po drugie, Filon w księdze O pomieszaniu języków tak to wyjaśnia, jakby mówiąc: Towarzystwo występków i bezbożnych ludzi zostało pomieszane przez Boga w Babel, mianowicie gdy zostało rozdarte przez schizmę, by w swym zwartym stanie nie obaliło cnoty i dobrych obyczajów; języki bowiem nie mogą być nazwane pomieszanymi, lecz całkowicie podzielonymi. Tak bowiem mówi Filon: „Mojżesz uczy w sposób mistyczny, że jak harmonia cnót jest karmiona przez Boga, tak pomieszanie języków oznacza, iż zwarty klin występków i bezbożnych ludzi zostaje podzielony, a wszystkie występki stają się nieme i głuche, tak iż ani mówieniem, ani wzajemną zgodą nie mogą wyrządzić szkody.” Lecz jest to sens mistyczny, przez który Filon zdaje się obalać sens literalny.
Po trzecie, Filastriusz w księdze O herezjach, rozdział 106, sądzi, że w Babel zostały pomieszane i podzielone nie same języki, lecz rozumienie języków; sam bowiem uważa, że jeszcze przed budową Babel języki ludzi były już podzielone, jak powiedziałem w rozdziale 10, werset 31.
Lecz odpowiadam: „Bóg pomieszał”, po hebrajsku Balal, to jest zmieszał język ludzi — to znaczy podzielił jeden język wszystkich ludzi na różne, i je wzajemnie między sobą oraz między ludźmi pomieszał, tak iż gdy wielu mówiło naraz, słyszano nie jeden głos i język, lecz różne i pomieszane głosy i języki wielu, w sposób, jaki opisałem w wersecie 7.
Do tego dodaj: Elementy pierwotnego języka, mianowicie litery, pozostały te same u wszystkich ludów i języków, lecz inaczej i inaczej złożone i przestawione: co znaczy pomieszać i zmieszać razem. Podobnie wiele sylab, a nawet wyrazów, pozostało tych samych, lecz co innego oznaczają w jednym, a co innego w drugim języku, jak sus dla Łacinników oznacza świnię, dla Hebrajczyków konia, a dla Flamandów milczenie. Stąd wyjaśniając to, Mojżesz dodaje w wersecie 7: „Aby nie słyszeli”, to jest nie rozumieli, „jeden głosu drugiego”. Ponadto w innych językach wiele wyrazów i zwrotów hebrajskich jest przemieszanych, np. sac, to jest saccus (worek), oraz keren, to jest cornu (róg), zapożyczone od Hebrajczyków, które większość ludów i języków jeszcze zachowuje i używa. Postellus i Avenarius zebrali bardzo wiele takich przykładów; ten ostatni w swoim leksykonie hebrajskim wyprowadza prawie wszystkie greckie słowa z hebrajskiego poprzez pewne przestawianie, zamienianie i mieszanie liter. Podobnie Adrianus Scrieckius w swoich Początkach oraz w Europie odrodzonej zmyślnie i dowcipnie stara się wykazać, że wiele słów z języka celtyckiego, czyli belgijskiego, pochodzi z hebrajskiego, i zgadza się z nim w rdzeniu lub w literach rdzennych; a na podstawie belgijskich etymologii niemal wszystkich właściwych nazw narodów w Europie usiłuje dowieść, że język celtycki, czyli belgijski, jest jedynie dialektem hebrajskiego, i że był najpierw dany potomkom Jafeta w Babel, i że dlatego starożytni Grecy, Italikowie, Hiszpanie (stąd — jak mówi — zwani Celtyberami), Galowie, Brytowie i wszyscy Europejczycy go używali. Lecz w to trudno jest uwierzyć, a jeszcze trudniej to wykazać, zwłaszcza że języki grecki i łaciński są niezwykle doskonałe, wyrafinowane i artystyczne, a także bardzo starożytne, jak widać z greckich i łacińskich pism, i przeto zdają się być dane przez Boga w pomieszaniu języków, na równi z celtyckim, pewnym potomkom Jafeta. Lecz którym, jeśli nie tym, którzy zamieszkiwali Grecję i Lacjum? Oni więc nie mówili po celtycku, lecz po grecku i po łacinie. Wierzyłbym, że język belgijski jest bardzo starożytny i jednym z pierwszych, które Bóg dał w Babel. Ponadto, że posiada niemało słów wywiedzionych z hebrajskiego lub podobnych i pokrewnych z nimi. Lecz żeby się różnił od hebrajskiego tylko dialektem, któż by siebie o tym przekonał, kto zbadał rozdźwięk i różnicę obydwu? Belgijski bowiem zdaje się różnić od hebrajskiego tyle albo i więcej, co łaciński różni się od greckiego lub hebrajskiego.
Św. Augustyn zauważa (księga XVIII O państwie Bożym, rozdział 39) wraz z Orygenesem, św. Hieronimem, Tostatem, Kajetanem, Oleastrem, Genebrardem i innymi, że tylko w Eberze i jego potomstwie, wraz z prawdziwą wiarą, religią i pobożnością, pozostał pierwotny język hebrajski. W innych więc Bóg zatarł nabytą sprawność języka hebrajskiego (tak iż ludzie wydawali się sobie nie tyle zapomnieć, ile utracić wszelką pamięć języka hebrajskiego, jakby nigdy o nim niczego nie wiedzieli ani nie słyszeli), i wszczepił nową i bardzo szybką sprawność nowego języka, innego i właściwego dla każdego narodu, mianowicie innego i właściwego języka. Tak Abulensis, Pereriusz i inni.
Stąd po drugie, św. Epifaniusz na początku swojej księgi Przeciw herezjom oraz Suidas pod słowem Serug sądzą, że owi budowniczowie Babel byli po grecku zwani meropes, jakby „głos-podzielonymi”: merizo bowiem znaczy tyle co „dzielę”, a ops znaczy tyle co „głos”: stąd też jeden z gigantów, który próbował strącić Jowisza z nieba, został przez poetów nazwany Merops, od którego, jak się uważa, pochodzi nazwa wyspy Kos jako Meropidy: choć komentator Homera utrzymuje, że ludzie są nazywani meropami dlatego, że posługują się wyraźną i artykułowaną mową; albo, jak inni mówią, dlatego, że każda osoba ma głos różny od wszystkich innych, tak jak ma różne oblicze — dwie rzeczy w człowieku, które Pliniusz podziwia.
Wreszcie te wydarzenia miały miejsce około roku 170 po potopie, jak powiedziałem w rozdziale 10, werset 25. Św. Epifaniusz i Sybilla dodają, jak również Abydenus (cytowany przez Józefa Flawiusza i Euzebiusza w księdze IX O przygotowaniu do Ewangelii, rozdział ostatni), że Bóg zwalił tę wieżę burzami i wiatrami i przygniótł samych budowniczych jej gruzami.
Werset 10: Oto są pokolenia Sema
Mojżesz przedstawia tylko genealogię Sema, i to jedynie w prostej linii do Abrahama, ponieważ inni potomkowie Noego, mimo jego oporu, odwrócili się od Boga ku bożkom; a także dlatego, że od Abrahama pochodzą Żydzi (dla których Mojżesz to pisze) i Chrystus.
Sem miał sto lat. A zatem Sem urodził się nie w roku 500, lecz w roku 502 życia Noego, jak powiedziałem w rozdziale 10, werset 21; ponieważ bowiem ta dokładna liczba jest tu wyrażona — mianowicie że dwa lata po potopie Sem miał 100 lat — czego nie wyrażono w rozdziale 5, werset 32: stąd Mojżesz raczej tutaj niż w rozdziale 5 zdaje się dokładnie odnotowywać lata Sema.
Werset 12: Arpachszad zrodził Szelacha (kwestia Kainana)
Tak czytają teksty hebrajski i chaldejski zarówno tutaj, jak i w 1 Krn 1,18.24. Lecz Septuaginta zarówno tu, jak i tam wstawia Kainana; czytają bowiem: „Arpachszad zrodził Kainana, a Kainan zrodził Szelacha.” Św. Łukasz idzie za Septuagintą w rozdziale 3 swojej Ewangelii, werset 36, skąd Lipomanus, Melchior Cano, Delrio i inni sądzą, że tego Kainana trzeba koniecznie wstawić, a także, że trzeba mu przypisać 30 lat, tak jak innym, zanim zrodził Szelacha, i w konsekwencji te trzydzieści lat trzeba wstawić do chronologii.
Zapytasz, za czym tu należy iść — za Mojżeszem, który opuszcza Kainana, czy za przekładem Septuaginty, który Kainana wstawia. Odpowiadam, że należy raczej iść za Mojżeszem jako pierwotnym autografem. Mojżesz bowiem przedstawia tu zarówno chronologię, jak i historię świata: przeto nie opuścił 30 lat, które według Septuaginty trzeba przypisać Kainanowi; byłby to bowiem wielki błąd i uchybienie w chronologii, owszem, w historii. Prawie w równym stopniu jest niebezpieczne powiedzieć, że Mojżesz jest tu okrojony, jak powiedzieć, że św. Łukasz jest w nadmiarze; albo powiedzieć, że tekst Pisma Świętego został tu skrócony, jak powiedzieć, że u św. Łukasza jest zbędny co do Kainana: w jednakiej bowiem mierze zostaje zepsuta i uczyniona fałszywą zarówno historia, jak i chronologia.
Po drugie, ponieważ Biblie hebrajska, chaldejska i łacińska zgodnie, zarówno tutaj, jak i w 1 Krn 1, opuszczają Kainana; po trzecie, ponieważ Hebrajczycy, Filon, Józef Flawiusz i inni starożytni opuszczają Kainana; po czwarte, ponieważ jest reguła św. Augustyna z księgi XV O państwie Bożym, rozdział 3: „Jeśli przekład nie zgadza się z oryginałem, raczej należy zaufać temu językowi, z którego przez tłumaczenie dokonano przekładu na inny”; przeto raczej należy zaufać Mojżeszowi w języku hebrajskim niż przekładowi Septuaginty.
Po piąte, że błąd wkradł się tu do przekładu Septuaginty, wynika najpierw z tego, że wkradł się w nich tutaj jawny błąd w liczbach, i to właśnie co do tego Kainana: podają bowiem, że Kainan miał 130 lat, gdy zrodził Szelacha, choć nikt, nawet spośród tych, którzy przyjmują Kainana, nie przypisuje mu więcej niż 30 lat; po drugie, ponieważ wydanie Septuaginty poprawione przez Rzymian i wydane pod powagą papieża Sykstusa V usuwa Kainana w 1 Krn 1. Wyliczając bowiem serię pokoleń od Arpachszada do Abrahama, prowadzi ją tak: „Arpachszad, Szelach, Eber, Peleg, Reu, Serug, Nachor, Terach, Abraham”; gdzie wyraźnie zgadzają się z łacińską Wulgatą w wersecie 24. Jeśli w Księdze Kronik, w serii genealogii, Kainan ma być wykreślony z Septuaginty według poprawki rzymskiej, to tak samo musi być wykreślony u nich w Rdz 11. Ta sama bowiem seria pokoleń jest spisana w obu miejscach. Jest to zaprawdę silny domysł i wzbudza wielkie podejrzenie, że Kainan został wsunięty do Septuaginty w Księdze Rodzaju.
Podejrzenie wzmacnia to, że w Septuagincie w Księdze Rodzaju Kainanowi są dane dokładnie te same liczby rodzenia i wieku, co Szelachowi, podczas gdy u innych zawsze się różnią. Stąd owe liczby zdają się być dane przez Septuagintę samemu Szelachowi, i zostać powtórzone u Kainana przez kogoś, kto go wsunął.
Po trzecie, ponieważ św. Epifaniusz w herezji 53, wyliczając serię pokoleń od Abrahama aż do Sema według przekładu Septuaginty, opuszcza Kainana; przeto wtedy w Septuagincie nie było Kainana, lecz wkradł się on później. To samo wynika od św. Hieronima w Kwestiach do Księgi Rodzaju, gdzie absolutnie opuszcza Kainana; tak bowiem czyta: „Arpachszad zrodził Szelacha, Szelach zrodził Ebera.” Lecz gdyby Septuaginta miała wtedy Kainana, z pewnością św. Hieronim by tego nie przemilczał; bo tam i w innych miejscach starannie zaznacza, gdziekolwiek Septuaginta nie zgadza się z hebrajskim. Przeto w czasach św. Hieronima i św. Epifaniusza Kainan nie wkradł się jeszcze do poprawniejszych kopii Septuaginty.
Zapytasz, kto zatem wstawił Kainana do Septuaginty i do św. Łukasza? Odpowiadam: Jest prawdopodobne, że pewien grecki czytelnik Septuaginty, czytając Kainana u św. Łukasza (którego Łukasz zdaje się wziąć z archiwów narodu hebrajskiego), gdy nie znalazł go w Księdze Rodzaju, dopisał Kainana do Księgi Rodzaju; a potem to samo uczynili inni kopiści; tak Pereriusz i inni. Są to poglądy prawdopodobne i powszechnie przyjmowane.
Św. Augustyn w księdze XV O państwie Bożym oraz św. Hieronim, Tostat, Kajetan, Oleaster, Genebrardus i inni uczą, że jest wątpliwe, czy także u św. Łukasza Kainan jest oryginalny, i że raczej ktoś mógł go tam dopisać, znalazłszy go w Księdze Rodzaju.
Krótko mówiąc, uważam, że chronologię należy tu ustalić zgodnie z tekstem hebrajskim. Chociaż bowiem jest najbardziej prawdopodobne, że pewne błędy wkradły się tu i ówdzie do przekładu Septuaginty, niemniej stały i starodawny zwyczaj Kościoła jest taki, aby powagi Siedemdziesięciu tłumaczy w sprawach historycznych i chronologicznych nie ceniono lekko.
Zwłaszcza że zmusza do tego tutaj ważniejszy argument i prawie wymaga tego koniecznie. Po pierwsze bowiem, Mojżesz wyraźnie i ściśle twierdzi tu, że Arpachszad w 35. roku swego życia zrodził Szelacha. Jest to jednak całkowicie fałszywe, jeśli z Septuaginty wstawimy Kainana: według nich bowiem Kainan został zrodzony przez Arpachszada w tym właśnie 35. roku jego. Szelach zaś został zrodzony trzydzieści lat później przez Kainana, a nie przez Arpachszada. Twarde bowiem i wymuszone wydaje się, a w chronologii — fałszywe, to, co niektórzy odpowiadają, że Szelach został zrodzony w 35. roku Arpachszada nie w nim samym, lecz w jego ojcu Kainanie.
Po drugie, Mojżesz dokładnie i wyłącznie, i on sam, pisze tu historię, genealogię i chronologię świata: przeto jest nieprawdopodobne, by pominął 30 lat życia Kainana. Owe trzydzieści lat bowiem zakłóca i psuje całą chronologię. Któż ośmieliłby się powiedzieć, że Mojżesz okroił, a w konsekwencji zepsuł chronologię o trzydzieści lat?
Po trzecie, nie można podać żadnego prawdopodobnego powodu, dla którego Mojżesz opuścił Kainana; to bowiem, co niektórzy wysuwają — mianowicie że chciał sprowadzić pokolenia przed potopem i po nim do dwóch zbiorów po dziesięć — ten powód, jak słusznie mówi Pereriusz, ani nie może być udowodniony, i jest błahy i czczy, ani nie jest tak ważny, by dla niego Mojżesz musiał zakłócić i zaciemnić chronologię.
Dlatego też, jeśli chcemy bronić wiarygodności, integralności i chronologii zarówno Mojżesza, jak i Księgi Kronik oraz wydania Wulgaty, jesteśmy zmuszeni, nawet wbrew woli — jak mówią — twierdzić, że Kainan wkradł się do Septuaginty. Lepiej bowiem i mniej ryzykownie jest przypisać ten błąd kopistom i skrybom, niż samym Siedemdziesięciu jako mężom najmędrszym; tak jak św. Augustyn w księdze XV O państwie Bożym, rozdział XIII, przypisuje tym samym kopistom błąd, który się tu znajduje w liczbach w Septuagincie, gdzie też twierdzi, że to jest starożytne skażenie, popełnione przez najwcześniejszych i pierwszych skrybów, które przeto przeniknęło do wszystkich późniejszych kopii Septuaginty, a z nich natychmiast do wszystkich kopii św. Łukasza.
Do tego poglądu ponad innych skłania się Pereriusz. Tak również Beda (choć nieśmiało), Ado, Izydor, Abulensis, Lucidus, Eugubinus, Genebrardus, Jansenius i Kajetan opuszczają Kainana. Ba, większość komentatorów do Łk 3,36 w praktyce się z tym zgadza. Wyjaśniając bowiem owo miejsce o Szelachu: „Który był Kainana”, tak tłumaczą: „Który był”, mianowicie nie synem naturalnym, jak inni u Łukasza, lecz albo bratem, albo synem prawnym, albo nawet owym samym „Kainanem”; które to wyjaśnienia, będąc wymuszone, w istocie wzmacniają nasze stanowisko, skoro poza nim nie można podać żadnego innego solidnego wyjaśnienia ani pogodzenia, które by zadowoliło roztropnego męża; w rzeczywistości usuwają one Kainana z serii genealogii i chronologii, a to jest właśnie to jedno, o co tu zabiegamy i czego żądamy. Wystarcza nam bowiem, aby historia i szereg lat świata Mojżesza, jako świętego i Bożego historyka i chronologa, pozostały całkowite i nietknięte, skoro poza tym nie mamy żadnego innego.
Powiesz: zatem Kainan musi być wymazany z tekstu Septuaginty i św. Łukasza, jak go wymazują heretycy, mówiąc, że został zmyślony przez Siedemdziesięciu. Odpowiadam: Zaprzeczam wnioskowi, i to zarówno dlatego, że rękopisy greckie i łacińskie wszędzie zawierają Kainana — stąd jego wymazanie obraziłoby wielu. Dlatego też Rzymianie, którzy na rozkaz Sykstusa V i Klemensa VIII poprawili wydanie Wulgaty, mówią w przedmowie: „W tym szeroko rozpowszechnionym tekście, jak niektóre rzeczy zostały celowo zmienione, tak i inne, które zdawały się wymagać zmiany, zostały celowo pozostawione bez zmiany, ponieważ św. Hieronim niejednokrotnie ostrzegał, że tak należy czynić, by nie obrażać ludu” itd. Wystarczy więc i lepiej, aby mężowie uczeni zaznaczyli to w swoich komentarzach. Również dlatego, że być może kryje się tu jakaś inna tajemna i Boska tajemnica, którą Bóg chciał, by ludzie nie poznali, jak napomyka Beda.
Zauważ: Jak powiedziałem w rozdziale V, w genealogii od Adama do Noego liczby w Septuagincie są zepsute, tak i tutaj są zepsute: tutaj bowiem Septuaginta dodaje sto lat zarówno Arpachszadowi, jak i innym, czego hebrajski i nasz przekład nie mają; stąd według Septuaginty, tak zepsutej, wynika, że od potopu do Abrama upłynęło 1172 lat, podczas gdy według prawdy hebrajskiej upłynęło tylko 292.
Werset 13: I żył Arpachszad trzysta trzy lata
Tak czytają Biblie łacińska, rzymska i królewska, oraz grecka Septuaginta z wydania Caraffy. Lecz Biblie hebrajska, chaldejska i Septuaginta zarówno z wydania kompluteńskiego, jak i królewskiego, a także wiele starych Biblii łacińskich czyta 403, co lepiej zgadza się z długością życia tamtego wieku: Szelach bowiem i Eber, którzy byli potomkami Arpachszada, żyli 400 lat i więcej.
Zauważ: Przed potopem ludzie żyli 900 lat, zaraz po potopie tylko 400, a potem 300; stąd jasno widać, że tak długie życie pierwszych, mianowicie aż do 900 lat, przypadło im w udziale nie z mocy natury i przyczyn naturalnych, lecz raczej z daru Bożego; nie mogło bowiem od razu w pierwszym lub drugim pokoleniu życie ludzkie w sposób naturalny zmniejszyć się do 500 lub 600 lat.
Werset 20: Serug
Jego to św. Epifaniusz i Suidas czynią wynalazcą wizerunków, to jest sztuki kształtowania obrazów i posągów, w których by książęta i inni znakomici mężowie byli przedstawiani, czczeni i otaczani adoracją, jak gdyby wówczas zaczynało się bałwochwalstwo. Lecz powiedziałem powyżej, że sprawcą bałwochwalstwa był Nemrod, albo Belus. Serug zatem nie był jego sprawcą, lecz krzewicielem przez swe rzeźbiarstwo i malarstwo. Suidas znowu tu błądzi, gdy umieszcza Seruga pośród potomków Jafeta.
Werset 26: A Terach żył siedemdziesiąt lat i zrodził Abrama, Nachora i Harana
Zauważ: Pierwszym synem Teracha był Haran, drugim Nachor, trzecim Abram; Abram więc był najmłodszy. Jest to jasne: Abram bowiem miał za żonę Sarę, która była córką Harana, a była tylko o dziesięć lat starsza od Abrama. Haran zaś, gdy zrodził Sarę, miał co najmniej dwadzieścia lat: przeto Haran był co najmniej o dziesięć lat starszy od Abrama. Jednakże Abram jest tu umieszczony przed swymi braćmi, choć młodszy, ponieważ Mojżesz zamierza odtąd iść za linią, wiarą i czynami jego jednego.
Sens więc jest taki: Terach żył 70 lat, a do tego czasu zrodził już Harana i Nachora; samego zaś Abrama zrodził dokładnie w 70. roku. Tak twierdzą Pereriusz i inni. Błędnie przeto niektórzy sądzą, że Abram urodził się w roku Teracha nie 70., lecz 130.; ich rozumowanie rozstrzygnę w rozdziale XII, werset 4. Tu bowiem jest powiedziane w wyraźnych słowach, że Terach zrodził Abrama, gdy miał 70 lat: i tak przez ten 70. rok Teracha Mojżesz kontynuuje swoją chronologię, która inaczej byłaby niepewna i wątpliwa, a nawet fałszywa, gdyby Abram urodził się nie w 70., lecz w 130. roku Teracha.
Zauważ po drugie: Abram urodził się w roku 292 po potopie; a skoro Noe żył po potopie 350 lat, wynika stąd, że Noe umarł w 58. roku Abrama. Abram więc widział wszystkich swoich przodków, w liczbie dziewięciu, aż do Noego: mianowicie widział Teracha, Nachora, Seruga, Reu, Pelega, Ebera, Szelacha, Arpachszada, Sema i Noego.
Werset 28: Ur Chaldejskie
I wyprowadził ich z Ur Chaldejskiego. „Ur” było miastem Chaldei, które pod inną nazwą zwało się Camirine, według świadectwa Eupolemosa cytowanego przez Euzebiusza w księdze IX Przygotowania do Ewangelii, rozdział IV. Co do Chaldejczyków, są oni nazwani od hebrajskiego i chaldejskiego Chasdim, przez zmianę litery „s” na „l”, tak jak z Odyseusza uformowano Ulissesa. Chasdim w liczbie mnogiej ma w liczbie pojedynczej Chassad, które niektórzy Hebrajczycy uważają za skróconą formę od Arpachszada: trzy ostatnie litery w obu imionach są bowiem te same; Hebrajczycy nie liczą bowiem samogłosek. Sądzą więc, że Chaldejczycy wywodzą się i biorą swoje imię od Arpachszada, syna Sema. Inni sądzą, że Chaldejczycy powstali i zostali nazwani od Keseda, syna Nachora, brata Abrama, o którym zob. rozdział XXII, 21. Lecz ten Kesed był późniejszy.
Zauważ: Ur oznacza tu „ogień”; stąd zdaje się, że miasto to zostało nazwane Ur, ponieważ strzeżono w nim i czczono święty ogień. Tak bowiem Persowie czcili święty ogień jako bóstwo w miejscach, które historyk Prokopiusz w swoich Wojnach perskich nazywa pyreia (świątynie ognia). Podobnie św. Hieronim opowiada, że Chaldejczycy czcili ogień. Tak zdaje się Ur otrzymało nazwę od kultu ognia, podobnie jak Heliopolis otrzymało nazwę od kultu słońca. Być może Ur jest tym samym co Uram, które Pliniusz w księdze VII, rozdział XXIV, umieszcza w pobliżu Eufratu.
Stąd również nasz tłumacz w 2 Księdze Ezdrasza (Nehemiasza), rozdział IX, 7, tłumaczy Ur, które jest w tekście hebrajskim, jako „ogień”; tłumaczy bowiem: „Boże, który wybrałeś Abrahama i wyprowadziłeś go z ognia (hebr. z Ur) Chaldejczyków.” Zauważ, że Ezdrasz wyraźnie zdaje się nawiązywać do tego miejsca z Księgi Rodzaju, jakby mówił: Bóg, który wyprowadził Abrama z miasta Chaldejczyków, które po hebrajsku nazywa się Ur, to jest „ogień”.
Stąd po drugie, „ogień” u Ezdrasza można ująć przenośnie, tak aby oznaczał utrapienie; w Piśmie bowiem symbolem tego jest ogień, jak wynika z Ps 17,3 i Ps 66,12. Józef Flawiusz bowiem, św. Augustyn w księdze XVI O państwie Bożym, rozdział XIII, i inni uczą, że Abram wiele utrapień wycierpiał od Chaldejczyków, ponieważ nie chciał czcić ognia.
Po drugie, „ogień” u Ezdrasza można ująć dosłownie; jest bowiem tradycja hebrajska, że Abram z tej właśnie przyczyny został dosłownie wrzucony w ogień, jak mówi Ezdrasz, przez Chaldejczyków, lecz cudownie został z niego uwolniony przez Boga: którą to tradycję, chociaż św. Hieronim początkowo zwalcza, później jednak aprobuje, i — jak się zdaje — Kościół, który modli się za umierających, aby Bóg uwolnił ich od udręk śmierci i od ognia gehenny, podobnie jak uwolnił Abrahama z Ur, czyli z ognia Chaldejczyków.
Na to samo wskazuje Pismo Święte, gdy sławi to wyprowadzenie i uwolnienie Abrama z Ur Chaldejskiego jako coś wielkiego i godnego podziwu. Nie dziwi też, że Józef Flawiusz, Filon i Paweł (Hbr 11) o tym nie wspominają, jak zarzuca Pereriusz, ponieważ oni przytaczają niemal wyłącznie to, co znajduje się w Piśmie Świętym, jak Józef Flawiusz często wyznaje o sobie samym. Mojżesz również przemilczał to, ponieważ w skrócie streszcza wszystko, zarówno czyny Adama, jak i innych, aż do powołania Abrama. Cóż bowiem znajdujesz w Księdze Rodzaju o czynach Adama, Seta, Enosza, Matuzalema i innych w ciągu 1656 lat przed potopem? Zauważ jednak, że w tej tradycji zostały przez Hebrajczyków domieszane pewne okoliczności baśniowe, jak to, że Haran, brat Abrahama, został wrzucony do tego samego ognia i pożarty przez niego, ponieważ nie miał tak wielkiej wiary jak Abram; Mojżesz bowiem w wersecie 28 wystarczająco wskazuje, że Haran umarł śmiercią naturalną. Również to, że Nemrod, za namową Teracha, ojca Abrahama, jako bałwochwalcy, wrzucił Abrahama w ogień. Nemrod bowiem, albo Belus, umarł przed Abramem: Abram urodził się bowiem w 43. roku Ninusa, który po śmierci swego ojca Belusa mu nastąpił, jak powiedziałem w rozdziale X.
Po trzecie, można przetłumaczyć „z Ur”, to jest „z nauki” (błędu i bałwochwalstwa) Chaldejczyków; tak bowiem nasz tłumacz oddaje Urim jako „nauka” w Wj 28,31 i gdzie indziej.
Werset 29: Milka, córka Harana, ojca Milki i ojca Jiski
Abulensis i większość innych sądzi, że ta Jiska to Sara. Jak bowiem pierwsza córka Harana, mianowicie Milka, została wydana za swego stryja Nachora, tak również druga, mianowicie Jiska, czyli Sara, została wydana za swego stryja Abrama, jak Mojżesz sugeruje w tym wersecie, a jaśniej w rozdziale XX, werset 12, gdzie Abram nazywa Sarę swoją siostrą, to jest swoją bratanicą przez brata Harana. Że Sara nie była bratanicą Abrahama przez brata Nachora, Mojżesz wystarczająco wskazuje tu, kiedy notuje, że Abram i Nachor wzięli sobie żony w tym samym czasie.
Z tego rozdziału wyprowadza się chronologię świata, mianowicie że od końca potopu do Abrama upłynęły 292 lata: jest to jasne, bo dwa lata po potopie Sem zrodził Arpachszada, Arpachszad, gdy miał 35 lat, zrodził Szelacha, Szelach w 30. roku zrodził Ebera, Eber w 34. roku zrodził Pelega, Peleg w 30. roku zrodził Reu, Reu w 32. roku zrodził Seruga, Serug w 30. roku zrodził Nachora, Nachor w 29. roku zrodził Teracha, Terach w 70. roku zrodził Abrama. Razem: 292 lata. A zatem Abram urodził się w roku 292 po potopie, co było rokiem świata 1949.
Werset 31: I wziął Terach Abrama, syna swego
Mianowicie po tym, jak Abram został powołany przez Boga z Ur Chaldejskiego, w rozdziale następnym, werset 1. Jest to więc prolepsis, czyli antycypacja: Mojżesz bowiem chciał tu utkać łącznie życie i śmierć Teracha, zanim zaczął opisywać czyny Abrama, nawet te, które dokonał, gdy jego ojciec Terach jeszcze żył.
Zauważ: Niektórzy sądzą wraz ze św. Janem Chryzostomem, że Terach w Chaldei początkowo czcił bożki, lecz został nawrócony przez swego syna Abrama i porzuciwszy je zaczął czcić prawdziwego Boga. Dowodzą tego z Księgi Judyty, rozdział V, 8; lecz to miejsce raczej twierdzi coś przeciwnego, mianowicie że nie chciał czcić bożków swoich przodków. To samo znów dowodzą z Księgi Jozuego 24,2.
Z tego miejsca wnioskują też, że Abram początkowo, zanim został powołany przez Boga, czcił bożki — tak Filon w swojej księdze O Abrahamie, Hebrajczycy, Genebrardus oraz Andrzej Masjusz piszący do Joz 24. Lecz prawdziwsze jest po pierwsze, że Abram nigdy nie czcił bożków. Po pierwsze, ponieważ w Joz 24,2 nie Abram, lecz jedynie Terach i Nachor są wymienieni jako służący cudzym bogom. Po drugie, ponieważ Abram jest nam ukazany w Piśmie jako ojciec wierzących i wzór wiary; przeto nigdy nie był niewierny. Po trzecie, ponieważ tak sądzą Józef Flawiusz, Suidas, Pereriusz, Delrio i bardzo wielu innych.
Po drugie, prawdziwsze jest, że Terach w Chaldei nie czcił bożków, lecz wraz z Abramem czcił prawdziwego Boga, i dlatego, gdy był prześladowany przez Chaldejczyków, za namową i na wezwanie Abrama, odszedł stamtąd i przeniósł się do Kanaanu: lecz ponieważ Terach był już wyczerpany trudem i starością, zatrzymał się zmęczony w drodze, mianowicie w mezopotamskim mieście Charan, które pospolicie zwie się Carrhae, gdzie rzymski wódz Marek Krassus poniósł klęskę z rąk Partów.
Po trzecie, prawdziwsze jest, że Terach w Mezopotamii, mianowicie w Charanie, popadł w bałwochwalstwo, albo z obyczaju tamtego ludu, albo z powodu przybycia syna Nachora, bałwochwalcy, z Chaldei, albo z powodu odejścia i nieobecności samego Abrama, gdy ten wyruszył z Charanu do Kanaanu. Wynika to jasno z Joz 24,2, gdzie mówi się: „Po tamtej stronie rzeki mieszkali od początku ojcowie wasi, Terach, ojciec Abrahama i Nachora, i służyli cudzym bogom.” Po tamtej stronie rzeki, mianowicie Eufratu w Mezopotamii, a nie w Chaldei. Tak za św. Augustynem i Tostatem — Pereriusz.