Korneliusz a Lapide
Spis treści
Streszczenie rozdziału
Bóg obiecuje Abrahamowi potomstwo liczne jak gwiazdy nieba, a zarazem ziemię Kanaan. Następnie po drugie, w wersecie 9, daje znak tej obietnicy, mianowicie zwierzęta ofiarne, którymi również zatwierdza swoje przymierze z Abramem. Po trzecie, w wersecie 13, obiecuje, że wprowadzi potomków Abrahama do Kanaanu po 400 latach.
Tekst Wulgaty: Rdz 15,1-21
1. Po tych wydarzeniach Pan przemówił do Abrama w widzeniu tymi słowami: Nie obawiaj się, Abramie, bo Ja jestem twoim obrońcą, a nagroda twoja będzie sowita. 2. Abram rzekł: Panie Boże, cóż mi dasz, skoro zejdę bezdzietny, a synem zarządcy mego domu jest ów Damasceńczyk Eliezer? 3. I dodał Abram: Skoro nie dałeś mi potomstwa, oto sługa zrodzony w moim domu będzie moim dziedzicem. 4. I natychmiast Pan przemówił do niego, mówiąc: Nie ten będzie twoim dziedzicem, lecz ten, który wyjdzie z twego wnętrza, jego będziesz miał za dziedzica. 5. I wyprowadził go na zewnątrz, i rzekł mu: Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli możesz. I powiedział mu: Tak liczne będzie twoje potomstwo. 6. Abram uwierzył Bogu, i zostało mu to poczytane za sprawiedliwość. 7. I rzekł do niego: Ja jestem Pan, który cię wywiódł z Ur Chaldejskiego, abym ci dał tę ziemię i abyś ją posiadł. 8. Lecz on rzekł: Panie Boże, po czym poznam, że ją posiądę? 9. Pan odpowiedział: Weź dla mnie trzyletnią jałowicę, trzyletnią kozę i trzyletniego barana, a także synogarlicę i gołębia. 10. I wziąwszy to wszystko, rozciął je przez środek i położył obie połowy naprzeciw siebie; ptaków zaś nie rozciął. 11. A drapieżne ptaki zlatywały się na te padlinę, i Abram je odpędzał. 12. Gdy zaś słońce zachodziło, padł na Abrama głęboki sen i opadła go wielka i mroczna zgroza. 13. I powiedziane mu zostało: Wiedz na pewno, że twoje potomstwo będzie obcym w cudzej ziemi i będą je trzymać w niewoli i uciskać przez czterysta lat. 14. Lecz naród, któremu będą służyć, Ja osądzę; a potem wyjdą z wielkim dobytkiem. 15. Ty natomiast pójdziesz do swoich ojców w pokoju, pochowany w sędziwej starości. 16. Dopiero w czwartym pokoleniu wrócą tutaj; nieprawości bowiem Amorytów nie są jeszcze dopełnione aż do obecnego czasu. 17. A gdy słońce zaszło, powstał ciemny mrok i ukazał się dymiący piec oraz ognista pochodnia, przechodzące pomiędzy owymi rozdzielonymi częściami. 18. W owym dniu zawarł Pan przymierze z Abramem, mówiąc: Twojemu potomstwu dam tę ziemię, od rzeki Egiptu aż do wielkiej rzeki Eufrat. 19. Kenitów, Kenizytów, Kadmonitów, 20. Chetytów, Peryzzytów, a także Refaitów, 21. Amorytów, Kananejczyków, Girgaszytów i Jebusytów.
Werset 1: Ja jestem twoim obrońcą i twoją nagrodą
„Po tych wydarzeniach”, to jest po tym, jak zakończyły się wojna i zwycięstwo w Sodomie, a Bogu przez Melchizedeka zostały złożone dziękczynienia; gdy Abram obawiał się, że Babilończycy znów wzniecą wojnę albo że Kananejczycy, podjudzeni zazdrością lub nadzieją łupów, napadną na niego jako obciążonego zdobyczami: Bóg, chcąc wynagrodzić jego pobożność, męstwo i cnotę, ukazał się Abramowi i pokrzepił go, oświadczając, że nie ma się czego obawiać ze strony Asyryjczyków ani Kananejczyków; jego bowiem miłował i otaczał troską, i będzie jego strażnikiem, obrońcą i wynagradzającym.
„W widzeniu” — nie we śnie, lecz w widzeniu, w którym Abram, będąc na jawie, ujrzał anioła reprezentującego Boga, w przybranym ciele: czy to oczyma cielesnymi, czy raczej oczyma umysłu, i z tym aniołem zawarł przymierze. Tak twierdzą Tostatus, Pereriusz i Oleaster.
Ja jestem twoim obrońcą. Po hebrajsku anochi magen lach, „Ja jestem twoją tarczą, Ja jestem twoim puklerzem, jak tarcza będę cię chronić i przyjmę wszystkie pociski twoich nieprzyjaciół”. Stąd Septuaginta tłumaczy: „Ja jestem twoim hyperaspistes” (tarczonoścą), który idzie przed tobą i osłania cię swą tarczą, jak dowódcy w boju mają przed sobą tarczonoszę. Zważ tu, jak Bóg pociesza i chroni sprawiedliwych oraz swoich przyjaciół. Tak chronił Dawida, Ps 5,13: „Panie, otoczyłeś nas jakby tarczą Twojej życzliwości”. I Ps 118,6: „Pan jest moim wspomożycielem, nie ulęknę się tego, co mi człowiek może uczynić”.
Znany jest u Alciatusa emblemat żołnierza, który ze swojej tarczy, którą odbił pociski wszystkich nieprzyjaciół, uczynił łódź, na której przeprawił się przez rzekę nieprzebytą piechotą, a następnie ucałowawszy tarczę, rzekł: „Ten był moim prawdziwym i jedynym przyjacielem zarówno wtedy, gdy byłem ciężko przyciśnięty na lądzie, jak i wtedy, gdy byłem ciężko przyciśnięty na morzu”. Taką tarczą wszędzie i we wszystkim Bóg był i jest dla Abrahama oraz innych Świętych.
A nagroda twoja będzie sowita, jakby chciał powiedzieć: Ponieważ postąpiłeś tak pobożnie, święcie i mężnie, o Abramie, i ponieważ odrzuciłeś niegodną nagrodę króla Sodomy, rozdział 14, werset 22, dlatego odpłacę twojej wierze, cierpliwości, męstwu, miłości i posłuszeństwu nagrodą sowitą, daleko przewyższającą twoje trudy. Tak twierdzą św. Jan Chryzostom, św. Ambroży i Kajetan.
Zauważ tu słowo „nagroda” przeciw heretykom: gdzie bowiem jest nagroda, tam jest zasługa dobrych uczynków, która tę nagrodę zdobywa.
Nagroda ta jest po pierwsze doczesna, mianowicie wielość i wielkość jego rodziny i potomstwa, jak wynika z wersetu 5. Po drugie jest duchowa i wieczna, jakby chciał powiedzieć: Ja sam, który jestem Bogiem, oceanem wszelkich dóbr, będę twoją nagrodą, zapłatą i przedmiotową szczęśliwością, o Abramie. To samo śpiewa Dawid w Psalmie 16: „Pan jest cząstką mego dziedzictwa i kielicha mego; Tyś jest, który mi przywrócisz dziedzictwo moje. Sznury miernicze padły mi na miejscach wspaniałych; zaiste dziedzictwo moje jest dla mnie wspaniałe”. I Psalm 73: „Cóż mam w niebie, a poza Tobą czego pragnę na ziemi?”. A gdy św. Tomasz z Akwinu, modląc się w Neapolu, usłyszał z krucyfiksu Chrystusa: „Dobrze o mnie napisałeś, Tomaszu; jaką więc będzie twoja nagroda?”, odpowiedział: „Żadnej innej oprócz Ciebie, Panie” — bowiem Ty jesteś moją nadzieją, moją nagrodą, moją miłością i moim wszystkim. Kłamią więc bezbożni, którzy mówią w Ml 3,14: „Próżno jest służyć Bogu”.
Niektórzy dodają po trzecie, że przez „Ja jestem twoim obrońcą” obiecany jest Abrahamowi dar wytrwania; a przez „a nagroda twoja” oznaczone i objawione zostaje Abrahamowi jego wieczne wybranie, i to wybranie skuteczne ku chwale. Lecz to, jakkolwiek mistyczne, jest niepewne.
Werset 2: Co mi dasz? — Damasceńczyk Eliezer
„Co mi dasz?” Jakby mówił: Wierzę, Panie, że obdarzysz mnie wieloma dobrami i bogactwami, lecz komu one będą służyć? Jestem bowiem bezdzietny; brak mi syna i dziedzica. Abram wiedział, że Bóg obiecał mu syna w rozdziale 12, werset 7, i nie wątpi w wierność Boga; lecz w sprawie tak wielkiej i tak upragnionej obawia się, by przez własną winę nie odwrócił lub nie zniweczył obietnicy Bożej. Pragnienie bowiem i miłość obawiają się wszystkiego, nawet rzeczy bezpiecznych; i nie spoczywają, dopóki nie posiądą umiłowanego, owej rzeczy tak upragnionej.
Syn zarządcy. Po hebrajsku jest ben mesec. Gennadiusz i Diodor wyjaśniają to jako „syn Mesec, mojej służebnicy, pochodzącej z Damaszku”. Po drugie, Vatablus tłumaczy: „syn pozostawienia mojego domu”, to jest ten, któremu pozostawiłem i powierzyłem całą troskę o moje sprawy domowe — mianowicie mój zarządca i rządca. Po trzecie i właściwiej, Oleaster i Forster tłumaczą: „syn biegania po moim domu”, to jest ten, który biega po moim domu, jak czyni to zarządca domowy w rozdzielaniu i administrowaniu rzeczy. Mesec bowiem pochodzi od rdzenia oznaczającego „biegać”, co jest właściwym zajęciem zarządców. Stąd Chaldejczyk i Teodocjon tłumaczą: „syn mojej gospodarki domowej lub mojego zarządu”. Otóż przez hebraizm używa się abstrakcji za konkret, mianowicie „bieganie” za „biegacza”, „zarząd” za „zarządcę”. Stąd Akwila tłumaczy: „syn tego, który podaje napój memu domowi”, to jest, jak tłumaczy św. Hieronim w swoich Kwestiach hebrajskich: „syn zarządcy mojego domu”, zarządca bowiem zaopatruje i dostarcza pokarm i napój domowi.
„Ów Damasceńczyk Eliezer” — uzupełnij: „będzie moim dziedzicem”, ponieważ brak mi syna. Gennadiusz i Diodor sądzą, że Eliezer został nazwany Damaskiem, to jest „Damasceńczykiem”, ponieważ urodził się z matki Damasceńczki.
Po drugie, Tostatus, Delrio i Honcala sądzą, że właściwym imieniem tego sługi było Damaskus, który był synem Eliezera, jakby powiedzieć: „Damaskus, syn Eliezera”.
Po trzecie i jak się wydaje najprawdziwiej, Damaskus po hebrajsku Dammesec pochodzi od mesec, które poprzedzało; przedrostkowa litera dalet jest rodzajnikiem, którego Syryjczycy używają zamiast hebrajskiego he wskazującego. „Damaskus” więc, czyli Dammesec, oznacza to samo co „ten mesec”, to jest „ten zarządca”, co Flamandowie zwykle mówią den Procureur. I tak, od niejako wiecznego i dziedzicznego urzędu zarządcy, ów sługa został nazwany Damaskus, choć jego właściwym imieniem był Eliezer. Św. Hieronim, Tostatus i inni przekazują, że od tego Damaskusa zostało założone miasto Damaszek. Inni więc bardziej dowcipnie niż prawdziwie sądzą, że Damaszek wywodzi się od dam („krew”) i sac („worek”), jakby powiedzieć „worek krwi”, to jest czerwonego wina. Stąd również Grecy twierdzili, że Damaszek został tak nazwany jakby od haima („krew”, to jest wino) i saccus („worek”): a ponieważ była tam wielka żyzność i obfitość wina, wymyślili, że Bachus mieszkał tam w worku. Lecz to było wymysłem pogan, którzy nie znali tego Damaskusa, zarządcy Abrahama, i dlatego pochodzenia nazwy szukali w etymologii Damaszku.
Werset 3: Mój domowy sługa
„Mój domowy sługa” — mój niewolnik domowy, to jest sługa zrodzony w moim domu, jak ma hebrajski.
Werset 4: Ten, który wyjdzie z twego wnętrza
„I natychmiast”. Patrz, jak szybko Bóg wychodzi naprzeciw utrapieniom i niepokojom swoich.
„Z łona” — z wnętrza. Jest to hebraizm.
Werset 5: Policz gwiazdy
„Policz gwiazdy”. A zatem była noc, nie bezksiężycowa, lecz bezchmurna, pogodna i gwiaździsta. Z tego jest jasne, że gwiazdy, nawet te widzialne, są dla nas nieprzeliczone. Albowiem, jak mówi św. Augustyn, im uważniej ktoś wpatruje się w gwiazdy, tym więcej widzi na niebie. Tak sam mówi w księdze XVI O państwie Bożym, rozdział 23; podobnie św. Bazyli, Euzebiusz, Arystoteles, Platon i Seneka, jak cytuje Pereriusz. Teleskop ukazuje znacznie więcej gwiazd, których nie można dostrzec gołym okiem. Dlatego, gdy niektórzy za Ptolemeuszem i astronomami liczą tylko 1022 gwiazdy, liczą tylko te, które są widoczne, jasne i najbardziej zauważalne dla wzroku.
Zauważ: Bóg poleca Abramowi liczyć gwiazdy zarówno dlatego, że był astronomem, jak i dlatego, że miał zwyczaj często na nie spoglądać oraz wzdychać i tęsknić za niebem, jak również zwykł czynić nasz święty Ojciec Ignacy. Stąd Orfeusz, jak cytuje Klemens w księdze V Stromata, nazywa Abrahama astronomem, gdy śpiewa: „Jeden ponad wszystkich, który swój ród wywodzi z chaldejskiego plemienia; znał on gwiazdy nieba i drogi gwiazdozbiorów, i to, jak sfera obraca się po swej orbicie”.
„Tak liczne będzie twoje potomstwo” — jakby chciał powiedzieć: Jak gwiazdy będzie twoje potomstwo, o Abramie, zarówno dosłownie, cielesne potomstwo Żydów, którego tu właściwie żądasz; jak i alegorycznie, duchowe potomstwo wierzących i chrześcijan: ci bowiem są synami Abrahama; po pierwsze, ponieważ naśladują jego wiarę i pobożność; po drugie, ponieważ Chrystus, syn Abrahama według ciała, jest rodzicem wszystkich chrześcijan; i to właśnie, jak zaświadczają św. Ambroży i św. Augustyn, powiedział Chrystus w J 8,56: „Abraham, ojciec wasz, rozradował się, że miał ujrzeć mój dzień; i ujrzał, i rozradował się”.
Zauważ, że potomstwo Abrahama, zarówno cielesne, a zwłaszcza duchowe, słusznie jest porównane do gwiazd nieba, ponieważ to potomstwo, podobnie jak gwiazdy: po pierwsze, jest niezliczone i bardzo wielkie (co jest tu głównie zamierzone w sensie dosłownym); po drugie, jest najwznioślejsze i niebiańskie; po trzecie, jest stałe, najbardziej uporządkowane i wieczne; po czwarte, jest najpotężniejsze; po piąte, jest najsłynniejsze; po szóste, jest najwspanialsze i najchwalebniejsze, a takie będzie zwłaszcza po zmartwychwstaniu: „Mądrzy będą świecić jak blask sklepienia, a ci, którzy nauczają wielu sprawiedliwości, jak gwiazdy na wieki wieków” (Dn 12). Gwiazdy zatem oznaczają znamienitych wierzących, takich jak Doktorowie. Do tego nawiązuje Kościół, gdy śpiewa: „Niech twój chorąży św. Michał wprowadzi je do świętej światłości, którą niegdyś obiecałeś Abrahamowi (gdzie? jeśli nie tu i w wersecie 1) i jego potomstwu”.
Zauważ po drugie: Cieleśni synowie Abrahama, mianowicie Żydzi, byli wyraźną figurą duchowych synów Abrahama, mianowicie chrześcijan: po pierwsze, w ich najliczniejszym rozmnożeniu; po drugie, w ich najsroższym uciemiężeniu i udręczeniu w Egipcie; po trzecie, w owym najszczęśliwszym przejściu przez Morze Czerwone, gdy 3000 Egipcjan utonęło; po czwarte, w ich pożywieniu, mianowicie w niebiańskiej mannie, którą byli karmieni na pustyni przez 40 lat; po piąte, w miedzianym wężu, na którego patrzyli wszyscy ukąszeni przez węże i bywali uzdrawiani; po szóste, w czterdziestoletniej wędrówce przez pustynię, prowadzonej przez niebiański słup, poprzez tak liczne niebezpieczeństwa i pokusy; po siódme, w ich wprowadzeniu do ziemi obiecanej, prowadzonych przez Jozuego, to jest Jezusa, syna Nuna; po ósme, w obfitości wina, miodu i oliwy w ziemi Kanaan. Wszystkie te rzeczy bowiem łatwo można odnieść duchowo do chrześcijan.
Werset 6: Abram uwierzył Bogu — usprawiedliwienie
„Abram uwierzył Bogu” — który obiecywał rzecz tak trudną i z natury niemożliwą, mianowicie że z Saraj, starej i niepłodnej, spłodzi syna, a przez niego niezliczonych potomków, jak gwiazdy nieba.
Zauważ: Ta wiara Abrahama nie była naga i bezforemna, jak chcieliby Innowatorzy; lecz była przyodziana i ukształtowana uczynkami uległości, posłuszeństwa, czci, miłości i innych cnót, jak wynika z poprzednich i następujących fragmentów oraz z Jk 2,21.
„I zostało poczytane” (przez Boga, czyli przez sąd Boży, który jest szczery i nie może się mylić) „jemu za sprawiedliwość”. Po hebrajsku jest vaiachschebeha lo tsedaka, „i poczytał mu to”, mianowicie wiarę, Bóg poczytał „mu za sprawiedliwość”, to jest za większą sprawiedliwość (Abram bowiem był już wcześniej usprawiedliwiony, jak wynika z wersetu 1 i poprzedniego rozdziału), tak by jawił się sprawiedliwszym przed Bogiem i prawdziwie nim był. Bóg bowiem osądza rzeczy takimi, jakimi są w sobie samych; w przeciwnym razie sąd Boży byłby błędny.
Dlatego Innowatorzy niesłusznie próbują dowodzić z tego fragmentu swojej sprawiedliwości przypisanej. Mojżesz bowiem powiedziałby wówczas: Bóg przypisał Abrahamowi sprawiedliwość Chrystusa. Lecz mówi przeciwnie, mianowicie że Bóg poczytał samemu Abrahamowi nie wiarę Chrystusa, lecz wiarę samego Abrahama za sprawiedliwość, ponieważ ze względu na wiarę Abrahama i tak heroiczne akty wiary uznał go i osądził za sprawiedliwego, a nawet za sprawiedliwszego niż przedtem. Albowiem przez te wewnętrzne akty wiary, nie przez nazwę ani przez przypisanie, lecz prawdziwie i wewnętrznie Abram został usprawiedliwiony i wzrastał w sprawiedliwości.
Zauważ: To stwierdzenie „Abram uwierzył Bogu, i zostało mu to poczytane za sprawiedliwość” jest ogólne i odnosi się do wszystkich poprzednich wydarzeń. Albowiem Abram przez wiarę z niesprawiedliwego stał się sprawiedliwym, a przez wiarę wzrastał w sprawiedliwości już osiągniętej. Pismo Święte bowiem zamierza tu przedstawić Abrama jako ojca wiary i wzór usprawiedliwienia. Umieszcza zaś to stwierdzenie tutaj, a nie gdzie indziej, ponieważ uwierzyć, że tak liczne i tak wielkie potomstwo, zarówno cielesne, jak i duchowe, narodzi się z małżonków podeszłych w latach, niepłodnych i słabych, było trudnym aktem wiary i najpełniejszym, milcząco obejmującym wszystkie inne rzeczy do uwierzenia. Więcej powiedziałem o tym fragmencie w Rz 4,3.
Werset 7: Posiądziesz
„Posiądziesz” — przez swoich potomków.
Werset 8: Po czym poznam?
„Po czym poznam?” Abram nie wątpi w obietnicę Bożą (w przeciwnym razie jego wiara nie zostałaby mu poczytana za sprawiedliwość), lecz pragnie tylko poznać sposób jej spełnienia i prosi, by ukazany mu został jakiś znak, symbol i obraz tego, w co uwierzył. Tak twierdzą Teodoret, św. Jan Chryzostom i św. Augustyn. Że tak jest, wynika to z odpowiedzi Boga, który zgadzając się z prośbą Abrahama, daje taki znak, przez który stawia mu przed oczyma sposób i porządek przyszłego posiadania. Po drugie, Abram pragnie tu, by Bóg potwierdził swoją obietnicę i nie unieważnił jej z powodu jakichkolwiek przewinień jego potomków, mówi Rupert i Tostatus. Po trzecie, Abram szuka tu znaku nie tyle dla siebie, ile dla swojego potomstwa, mianowicie aby przez ten znak jego potomkowie mocniej uwierzyli. Tak twierdzi Kajetan.
Werset 9: Zwierzęta przymierza
„Weź dla mnie trzyletnią jałowicę” itd. Po pierwsze, w celu zawarcia przymierza, które chcę z tobą uczynić według twego zwyczaju i obrzędu, i potwierdzić przez zabicie i podzielenie tych zwierząt. Po drugie, abyś po zawarciu przymierza ze Mną złożył je Mi w ofierze. Po trzecie, abym przez to mógł zapowiedzieć i oznaczyć tobie, co spotka twoich potomków, częściowo radosne, częściowo smutne, zanim wejdą w posiadanie ziemi Kanaan, obiecanej im przeze Mnie. Tak twierdzi Pereriusz.
„Trzyletnią jałowicę, trzyletnią kozę i trzyletniego barana, a także synogarlicę i gołębia”. Wszystkie te są symbolami rzeczy mających nadejść po Abramie, w jego potomstwie, mianowicie w Hebrajczykach.
Po pierwsze zatem, owa „trzyletnia jałowica”, nieujarzmiona, oznacza pierwsze pokolenie Hebrajczyków i ich wolność w Egipcie w czasach Józefa: wówczas bowiem swobodnie i obficie, jak młoda jałowica, pasły się one na bogactwach Egiptu. Po drugie, „trzyletnia koza” oznacza drugie pokolenie Hebrajczyków, które po Józefie Egipcjanie zaczęli doić jak kozę, wzbogacając się trudami i niewolą Hebrajczyków. Po trzecie, „baran”, twardy i rogaty, oznacza trzecie pokolenie Hebrajczyków, najliczniejsze i najsilniejsze, a dlatego uciskane najsroższą niewolą przez Egipcjan, gdy narodził się Mojżesz. Po czwarte, „dwa ptaki”, nie podzielone jak inne, lecz złożone w ofierze w całości, oznaczają, że po 400 latach Hebrajczycy wyfruną wolni i cali z Egiptu, by oddać cześć Bogu zarówno na pustyni, jak i w Kanaanie. „Synogarlica”, która jęczy, oznacza 40 lat lamentu w wędrówce przez pustynię. Stąd synogarlica po hebrajsku zwie się tur, od tur, to jest myśleć, rozważać, ponieważ synogarlica zdaje się mówić sama do siebie, jak ci, którzy mówią do siebie, gdy rozmyślają. „Gołąb”, jako towarzyski, oznacza czas Jozuego, gdy Hebrajczycy mieszkali radośnie i spokojnie w ziemi obiecanej. „Gołąb” bowiem po hebrajsku to gosal, to jest młody gołąb, czyli pisklę, jak tłumaczy Chaldejczyk. Albowiem Hebrajczycy, którzy niedawno weszli do Kanaanu pod wodzą Jozuego, byli w nim jak pisklęta.
„Rozcięcie czworonogów” oznacza różne udręki Hebrajczyków w Egipcie; ptaki nierozcięte oznaczają koniec tych udręk. „Lot ptaków” na padlinę oznacza Oga, Sichona, Amaleka i innych nieprzyjaciół najeżdżających i nękających Izrael podczas jego wędrówki. „Abram odpędzający ptaki” oznacza Opatrzność Bożą, ochraniającą i broniącą Hebrajczyków ze względu na zasługi Abrahama. Tak twierdzą Teodoret i Diodor z Tarsu.
Tropologicznie, o modlitwie i o różnych rozproszeniach w niej, które należy odpędzać jak ptaki, zobacz św. Grzegorza w księdze XVI Moraliów, rozdział 20.
Zapytasz, dlaczego Bóg chciał, by te ziemskie zwierzęta były trzyletnie. Odpowiadam: po pierwsze, ponieważ trzyletnie zwierzęta są dojrzałe co do wielkości, wieku i siły; po drugie, symbolicznie, ponieważ niewola egipska trwała przez trzy pokolenia, mianowicie Kehata, Amrama i Mojżesza.
Tropologicznie, ktokolwiek dąży do ziemi obiecanej w niebie jako prawdziwy Hebrajczyk i syn Abrahama, niech weźmie: po pierwsze, trzyletnią jałowicę, to jest potrójną pokorę — mianowicie niech uniża się przed przełożonymi, równymi i podwładnymi; po drugie, trzyletnią kozę, to jest potrójną pokutę — mianowicie skruchę, spowiedź i zadośćuczynienie; po trzecie, trzyletniego barana, to jest potrójne męstwo — aby mężnie znosił dla wiary i służby Bożej utratę bogactwa, czci oraz ciała lub życia; po czwarte, niech weźmie synogarlicę, to jest czystość i modlitwę; oraz gołębia, to jest prostotę i łagodność; po piąte, niech odpędza ptaki, to jest pokusy demonów.
Mistycznie, to jest fizycznie, św. Ambroży mówi w księdze II O Abrahamie, rozdział 8: Jałowica, mówi, oznacza ziemię, koza wodę, baran powietrze, które jest mocne jak baran, wstrząsające ziemią i wodą wichrami i burzami. Te bowiem należy ofiarować Bogu. Moralnie, jałowica jest ciałem, koza jest zmysłami, baran jest słowem. „Ciało nasze jest jałowicą: trudzi się siejąc, trudzi się zbierając, trudzi się rodząc, jest znużone niezliczonymi trudami. Stąd Grecy nazywają je damalin od damasthai lian, ponieważ jest ono nadzwyczaj poskramiane. Lecz nasze zmysły, jak kozy, wyskakują niejako pewnym susem. Są gotowe na każdą sposobność, czy to na widok niewieściej piękności, czy to na zapach jakiejś słodyczy; również słuchem i dotykiem są szybko poruszane, czym też uginają stałość duszy. Baran jest gwałtowny, jak również nasza mowa jest skuteczna w działaniu, prowadząc trzodę pewnym porządkiem życia i czynów”. Te trzy więc należy ofiarować Bogu. Tak twierdzi św. Ambroży.
Alegorycznie, te zwierzęta oznaczały Chrystusa i ofiarę Chrystusa, przez którą zostało zatwierdzone nowe przymierze chrześcijan z Bogiem. Baran zatem, czyli owca, oznacza niewinność Chrystusa; koza oznacza podobieństwo grzesznego ciała w Chrystusie; jałowica — moc i cierpliwość Chrystusa w znoszeniu trudów; synogarlica — czystość i niepokalaność Chrystusa; gołąb, który jest bez żółci, niezrównaną łagodność Chrystusa, którą przede wszystkim chciał, byśmy miłowali i naśladowali, mówiąc: „Uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca”. Tak twierdzi Lyra.
Werset 10: Rozciął je przez środek
„Rozciął je przez środek”. Rozdzielił je rozcinając od głowy do ogona. Bóg zdaje się tu ustanawiać obrzęd zawierania przymierza, tak by przy zawieraniu przymierza rozłupywano i dzielono zwierzęta, to jest ofiary przymierza, i przechodzono pomiędzy tak rozdzielonymi częściami, ściągając na siebie podobną śmierć i rozdzielenie, jeśliby miano naruszyć przymierze. Stąd Żydzi później przestrzegali tego obrzędu, jak wynika z Jr 34,18. Podobnie Chaldejczycy: u Chaldejczyków bowiem, mówi Diodor z Tarsu, przysięga jest uważana za pewniejszą, gdy potwierdzają ją rozcięciem zwierząt, ściągając ten sam los na przestępców. Tak również Rzymianie i Latynowie: „Stanęli i potwierdzili przymierze nad zabitą maciorą”. Więcej powiedziałem o tej sprawie w 1 Kor 11,25, a powiem więcej w Wj 24,8.
„Części naprzeciw siebie”. Położył te części odpowiadające sobie po obu stronach, zostawiając pomiędzy nimi przestrzeń do przechodzenia. Abram uczynił to wszystko z natchnienia i polecenia Boga, choć Mojżesz tego nie wyraża.
„Ptaków nie rozciął” — ponieważ nie służyły symbolicznemu celowi przymierza. Św. Ambroży, w księdze II O Abrahamie, rozdział 8, mówi: „Sprawiedliwi bowiem nie są dzieleni; im powiedziano, by byli prości jak gołębice. Albowiem umysł skierowany ku łasce Chrystusa widział, że ten świat jest pełen nieprawości; lecz że skromność, wiara i szczerość nie są poddane żadnym namiętnościom; podczas gdy chciwość i troski tego świata, którymi są duszeni ci, którzy mają rozkosze bogactw, są rozdzierane i dzielone. Stąd bogactwa (divitiae) tak się nazywają, ponieważ dzielą (dividant) umysł i rozłupują go na części, i ciągną w różne strony, i nie pozwalają mu być nieskażonym i całym”.
Werset 11: Abram odpędzał ptaki
„Odpędzał je”. Słusznie: tak bowiem oznacza hebrajski, od rdzenia naschab, to jest usunął, wypędził. Tak twierdzą Chaldejczyk, Vatablus i inni, i jest to prawdziwe i rzetelne tłumaczenie. Pewne jest bowiem, że Abram odpędzał ptaki od swoich ofiar, w przeciwnym razie bowiem pożarłyby je. Lecz Septuaginta, czytając z innymi punktami samogłoskowymi, tłumaczy to przeciwnie: „Abram siedział z nimi”, co jednak również jest prawdą; Abram bowiem siedział w pewnej odległości z ptakami, które odpędził: te zaś, raz odpędzone, siedziały w oddali, łakomie patrząc na ofiary i pragnąc do nich powrócić.
Podobnie, gdy biskup celebruje uroczystą Mszę, diakoni po obu stronach trzymają wachlarze, by odpędzać muchy i komary, aby nie wpadły do kielicha: tak jak Abram odpędzał ptaki, które zlatywały na ofiary, mówi Turrianus w Konstytucjach apostolskich św. Klemensa, księga VIII, rozdział 12.
Św. Ambroży zauważa w księdze II O Abrahamie, że z tego fragmentu nie należy wyprowadzać żadnej pochwały haruspicji, przez którą poganie wróżyli z lotu lub świergotu ptaków, na co jednak napomyka Walezjusz w swojej Filozofii świętej, rozdział 30, gdzie zdaje się poganizować i dlatego ściągnął na siebie cenzurę Indeksu Rzymskiego.
Werset 12: Głęboki sen padł na Abrama
„Gdy zaś słońce zachodziło, padł na Abrama głęboki sen”. Ten sen Abrahama był częściowo naturalny, z nadmiernego dziennego trudu zabijania, dzielenia i ofiarowania ofiar oraz odpędzania od nich ptaków; a częściowo był zesłany na Abrahama przez Boga, podobnie jak zesłał głęboki sen na Adama w Rdz 2,21. W obu bowiem miejscach pojawia się to samo hebrajskie słowo tardema, które Septuaginta tłumaczy jako ekstazę. Pochwycony zatem w ekstazie Abram ujrzał niewolę swoich potomków (jak wynika z następnego wersetu) w Egipcie, a widząc to, ogarnęły go zgroza i udręka. Tak twierdzą Filon, Pereriusz i inni.
Symbolicznie, ten sen oznaczał, że Bóg, jakby śpiąc i przez czas okazując obojętność, dopuści udręczenie Hebrajczyków: dlatego stało się to o zachodzie słońca, to jest gdy umarł Józef, który był ich opiekunem u faraona. Po drugie, Pereriusz sądzi, że ten sen Abrahama oznacza, iż Abram umrze wcześniej i nie zobaczy nieszczęścia swojego ludu.
Alegorycznie, św. Augustyn odnosi te rzeczy do zamętu, który nastąpi przy końcu świata, w księdze XVI O państwie Bożym, rozdział 24.
Werset 13: Czterysta lat udręki
„W cudzej ziemi”. To jest częściowo w Egipcie, częściowo w Kanaanie.
„I będą je trzymać w niewoli i uciskać przez czterysta lat”. Zauważ, że te 400 lat trzeba odnieść częściowo do „będą uciskać”, a częściowo do „twoje potomstwo będzie obcym”, co poprzedzało. Hebrajczycy bowiem nie służyli w Egipcie, owszem, nawet tam nie mieszkali przez 400 lat, lecz tylko przez 215, jak pokażę w Wj 12,40. Sens jest zatem, jakby chciał powiedzieć: Od tego czasu, gdy wkrótce dam ci, o Abramie, obiecane potomstwo i sprawię, by narodził się tobie Izaak, aż do wyjścia twoich potomków z niewoli egipskiej do Kanaanu, upłynie 400 lat, podczas których Izaak i twoi potomkowie częściowo będą obcymi tu w Kanaanie i w Egipcie, a częściowo będą służyć i być uciskani w Egipcie.
Zauważ, że te 400 lat należy liczyć od narodzin Izaaka (te bowiem rzeczy dotyczą potomków Izaaka, a nie Izmaela), które miały miejsce w setnym roku Abrahama, czyli 25 lat od jego powołania, Rdz 12,4. Od tego bowiem setnego roku Abrahama aż do wyjścia Hebrajczyków z Egiptu upłynęło 405 lat. Lecz Pismo zazwyczaj pomija małe liczby i dlatego pomija tu pięć lat. Tak twierdzi Pereriusz, idąc za św. Augustynem. Lub, jeśli wymagasz dokładnego obliczenia, zacznij te lata od wypędzenia Hagar i Izmaela z domu Abrahama; wówczas bowiem sam Izaak pozostał w domu Abrahama jako jego jedyny dziedzic i dziedzic tych obietnic. Stąd Rdz 21,12, gdzie nakazane jest wypędzenie Izmaela, Bóg mówi do Abrahama: „W Izaaku zostanie ci nazwane potomstwo. A także syna niewolnicy uczynię wielkim narodem, ponieważ jest twoim potomstwem”. Tak twierdzi Torniellus. To wypędzenie Izmaela bowiem miało miejsce w sto trzecim roku Abrahama, gdy Izaak miał pięć lat, jak powiem w rozdziale 21.
Werset 14: Osądzę ten naród
„Osądzę”. Ukarzę najsurowiej plagami egipskimi, Wj 7 i następne.
„Z wielkim dobytkiem” — z wielkim bogactwem, zarówno własnym, jak i Egipcjan. Albowiem złupią Egipt, Wj 12,36.
Werset 15: Pójdziesz do swoich ojców w pokoju
„Pójdziesz do swoich ojców w pokoju” — odejdziesz spokojną, pokojową i szczęśliwą śmiercią. Posłuchaj św. Ambrożego w księdze II O Abrahamie, rozdział 9: „Niektórzy sądzili, że ojcami są pierwiastki, z których składa się nasze ciało, gdy żyjemy, i w które się rozkładamy. My zaś, którzy pamiętamy, że naszą matką jest Jeruzalem, które jest w górze, twierdzimy, że ojcami są ci, którzy nas wyprzedzili w zasłudze życia i porządku. Był Abel, pobożna ofiara; był pobożny i święty Henoch; był Noe: do tych obiecane jest przejście Abrahama”.
„W sędziwej starości” — podeszłej, dojrzałej, w wieku 175 lat.
Werset 16: W czwartym pokoleniu
„Dopiero w czwartym pokoleniu wrócą tutaj”. „W czwartym pokoleniu”, to jest w czwartym wieku, albo w czwartych stu latach, mianowicie po 400 latach. Pokolenie bowiem, czyli zakres ludzkiego życia, jest określone na 100 lat, Syr 17,8.
Można to brać po drugie, z Pereriuszem, że „pokolenie” jest tu rozumiane właściwie, jako to, przez które ojciec rodzi syna; po zstąpieniu bowiem Jakuba do Egiptu były cztery pokolenia w linii Judy, tych, którzy urodzili się z Judy w Egipcie: Chesron, który był wnukiem Judy, zrodził Rama (to jest pierwsze). Ram zrodził Amminadaba (drugie). Amminadab zrodził Nachszona (trzecie). Nachszon zrodził Salmona, który wszedł do ziemi Kanaan obiecanej Żydom przez Boga (czwarte).
Zarzucisz: Septuaginta w Wj 13,18 liczy tu nie cztery, lecz pięć pokoleń. Odpowiadam: Septuaginta liczy z wyłączeniem synów Jakuba; liczą bowiem samego Faresa, syna Judy. Albowiem Fares zrodził Chesrona, lecz nie w Egipcie, lecz w Kanaanie. Chesron bowiem wraz ze swoim ojcem Faresem, dziadkiem Judą i pradziadkiem Jakubem wszedł do Egiptu z Kanaanu, jak wynika z Rdz 46,12 i 26. I dlatego to piąte pokolenie jest tu pominięte.
„Albowiem nieprawości Amorytów nie są jeszcze dopełnione”. Zauważ: Przez 400 lat Bóg znosił grzechy Kananejczyków, dopóki, mianowicie, miara grzechów, z góry przez Boga określona dla ich kary i zniszczenia, nie została przez nich dopełniona. Gdy została dopełniona, a Kananejczycy zostali wypędzeni i zniszczeni, na ich miejsce i w ich krainie postawił Hebrajczyków.
Zauważ po drugie: Nieprawości Amorytów i Kananejczyków (jak wynika z Kpł 18 oraz Pwt 9 i 12) były głównie trzy. Po pierwsze, bałwochwalstwo, przez które nawet składali w ofierze własne dzieci, paląc je w ogniu swoim bogom. Po drugie, niesprawiedliwe ucisk obcych i ubogich. Po trzecie, bezładne małżeństwa z krewnymi i powinowatymi. Ponadto, niewysłowiona rozpusta, nie tylko mężczyzn z mężczyznami, lecz nawet ze zwierzętami. Te rzeczy były tak obrzydliwe, że ziemia nie mogła ich już znosić, lecz została zmuszona je zwymiotować, jak mówi Pismo.
Gdzie zauważ po trzecie: W tym życiu Bóg karze szczególnie publiczne i bezwstydne grzechy, które niszczą społeczność ludzką. Społeczność ludzka opiera się głównie na trzech rzeczach: po pierwsze, na religii i pobożności wobec Boga; po drugie, na słuszności i sprawiedliwości; po trzecie, na właściwej karności życia i dobrym obyczaju moralnym. Przeciw pierwszemu grzeszą ateizm i bałwochwalstwo; przeciw drugiemu — rabunki i ucisk niewinnych; przeciw trzeciemu — bezładna i niewysłowiona rozpusta.
Wreszcie św. Grzegorz, wyjaśniając Ezechiela rozdział 3, „Jeśli sprawiedliwy odwróci się od swej sprawiedliwości i popełni nieprawość, postawię przed nim kamień obrazy”, mówi: „Należy nam to rozważyć z drżeniem, że Bóg sprawiedliwy i wszechmocny, gdy gniewa się za poprzednie grzechy, dopuszcza, by oślepiony umysł popadł jeszcze w inne”. Tak dopuścił Kananejczykom popadać w jedną i drugą zbrodnię, dopóki ich miara nie została dopełniona. Wielką przeto karą od Boga jest bezkarność grzeszenia, dana grzesznikowi dla cięższej jego kary i potępienia. Z tego więc fragmentu naucz się po pierwsze, że cokolwiek grzeszymy, idzie jakby na jedną stertę przed Bogiem, tak że gdy miara zostanie dopełniona, pewne zniszczenie spada na nas. Nie sądźmy zatem, że grzechy są lekkie, nawet małe, ponieważ dodają coś do tej sterty. Naucz się po drugie, że łaską jest, gdy Bóg szybko karze grzechy: przez to bowiem sterta grzechów się zmniejsza. Przeciwnie, wielkim gniewem Bożym jest, gdy długo zwleka i okazuje obojętność: wówczas bowiem sterta winy rośnie, a w konsekwencji również kary. Naucz się po trzecie, że Bóg znosi bezbożnych aż do pewnej granicy, której nie mogą przekroczyć bez Bożej kary. Naucz się po czwarte, że gdy w państwie czy mieście, czy w księciu lub w jakiejkolwiek innej osobie, grzechy doszły do swego szczytu, wówczas pewna jest bliska zemsta Boża. Odwróćmy ją zatem przez szybką pokutę.
Werset 17: Dymiący piec i ognista pochodnia
„Powstała ciemność”. Abram widział te wszystkie rzeczy w ekstazie, jak ma Septuaginta, werset 12. Tak twierdzi św. Augustyn, księga II Sprostowań, rozdział 43.
Dymiący piec. Piec płonący i wybuchający dymnym płomieniem; ten piec jest symbolem i obrazem pieca metaforycznego, mianowicie niewoli egipskiej w glinie i cegle, którą Hebrajczycy wypalali w swoich piecach; stąd ich niewola jest nazwana żelaznym piecem Egiptu, Pwt 4,20.
Symbolicznie, św. Ambroży mówi w księdze II O Abrahamie, rozdział 9: „Przez podobieństwo pieca zdaje się być wyrażone życie ludzkie, które, uwikłane i owinięte w nieprawościach tego świata, nie mając jasności prawdziwej jasności i blasku szczerego światła, wewnątrz wrze jak piec różnymi pożądaniami i dyszy pewnymi ogniami tęsknot; na zewnątrz okryte jest jakby pewnym dymem, tak że nie może widzieć oblicza prawdy, dopóki Pan Jezus nie skieruje swoich niebiańskich lamp, to jest blasku swojej chwały”.
Ognista pochodnia. Hebrajczycy nazywają ognistą pochodnię kagankiem albo płonącą głownią. Ta lampa zatem była płonącą pochodnią i znakiem Boga, który zazwyczaj w Starym Testamencie ukazywał się w ogniu, jak powiedziałem w Hbr 12,29.
Zauważ: Przy zawieraniu przymierzy zawierający przymierze mieli zwyczaj przechodzić pomiędzy podzielonymi ofiarami, ściągając na siebie podobną śmierć i podział, jeśliby naruszyli przymierze, jak powiedziałem w wersecie 10. Dlatego przez to przejście lampy lub pochodni przez środek zwierząt Bóg potwierdza swoje przymierze z Abramem: zamiast bowiem Boga przechodzi anioł, reprezentowany i ukryty w tej pochodni. Należy też rozumieć, że Abram, który zawiera przymierze z Bogiem, w ten sam sposób przeszedł, albo raczej zdawało mu się, że przechodzi. Abramowi bowiem zdawało się, że widzi te wszystkie rzeczy w widzeniu.
Po drugie, ta lampa lub pochodnia oznaczała słup ognia i obłoku, którym Bóg oddzielił Hebrajczyków od Egipcjan przy Morzu Czerwonym, Wj 13,21. A potem prowadził ich przez pustynię do ziemi obiecanej.
Ponadto, lampa to sam Bóg, który przez samo swoje przejście jakby zaprasza Hebrajczyków do ich wyjścia z Egiptu, według Syr 50,31: „Światło Boże jest Jego śladem”, to jest idzie się śladami światła idącego przed sobą, mianowicie Boga. Bóg bowiem, idąc przed obozem Hebrajczyków w słupie ognia i obłoku, wyprowadził ich i pokazał im drogę przez pustynię, i szedł przed nimi. Ponadto Klemens Aleksandryjski w swojej Zachęcie do Greków przedstawia Boga przemawiającego w ten sposób do ludu w samym słupie świecącego i płonącego ognia: „Jeśli będziecie posłuszni — światło; jeśli nie będziecie posłuszni — ześlę na was ogień”. Wreszcie, dymiący piec to sędzia trapiący i dręczący bezbożnych w dniu sądu; przechodząca zaś lampa to krótki czyściec, którym pobożni są oczyszczani, by mogli przejść do życia wiecznego.
Alegorycznie, ta przechodząca pochodnia oznaczała chwałę Boga, wiary i łaski, która miała przejść od Żydów do pogan. Tak twierdzi Rupert.
Anagogicznie, ta pochodnia oznacza dzień sądu i ogień pożaru świata, który oddzieli wybranych i odrzuconych, tych, którzy mają być zbawieni, i tych, którzy mają być potępieni. Tak twierdzi Augustyn, księga XVI O państwie Bożym, rozdział 24.
Wreszcie, ta pochodnia przechodząca pomiędzy podzielonymi częściami zwierząt strawiła i spaliła je wraz z gołębiem i synogarlicą; a to po to, by w ten sposób ofiara Abrahama została dopełniona, i by przez ten znak Bóg zaświadczył, że ta ofiara Abrahama była Mu miła. Tak bowiem Bóg przyjął przez ogień ofiarę Abla, Gedeona, Manoacha, Salomona i innych, jak powiedziałem w rozdziale 4, werset 4. Tak twierdzi Chryzostom, Homilia 37.
Werset 18: Od rzeki Egiptu do Eufratu
„Od rzeki Egiptu”. Ta rzeka jest odnogą Nilu, która wpada do Morza Śródziemnego między Rinokolurą a Peluzjum; stąd zwie się gdzie indziej potokiem Egiptu albo pustyni: o czym zob. Riberę na Am 6, nr 15.
Werset 19: Jedenaście narodów
„Kenitów”. Zauważ: Pod wodzą Jozuego Hebrajczycy posiedli ziemię tylko siedmiu narodów.
Powiesz: Jakże więc obiecana jest im tu ziemia jedenastu narodów? Wymienionych bowiem jest tu dziesięciu, do których jeśli dodasz Chiwwitów, których Pismo wymienia gdzie indziej, otrzymasz jedenaście. Abulensis odpowiada, że ta obietnica dotyczy nie tylko Hebrajczyków, lecz wszystkich potomków Abrahama, i tak Bóg zalicza tu również część ziemi, która miała przypaść Ezawowi, wnukowi Abrahama, oraz Edomitom; również część, która miała przypaść synom Ammona i Moaba, którym Bóg dał terytorium dwóch narodów jako przysługę dla Abrahama, ich stryja. Po odjęciu tych trzech pozostaje osiem; otóż z tych ośmiu ziemia Refaitów, czyli olbrzymów, jest gdzie indziej zaliczana pod Amorytów; po odjęciu więc tych pozostaje tylko siedem narodów, które Hebrajczycy posiedli zgodnie z obietnicami Bożymi.
Lecz prawdziwsze jest, że to wszystko dotyczy nie Edomitów, ani Ammonitów i Moabitów, lecz tylko Hebrajczyków, potomków Izaaka i Jakuba; ci bowiem są potomstwem Abrahama, którym Bóg przypisuje swoje obietnice. Dlatego św. Augustyn w Pytaniu 21 do Księgi Jozuego odpowiada lepiej, a Pereriusz idąc za nim, że w Piśmie istnieje dwojako pojmowana ziemia obiecana: pierwsza, którą Hebrajczycy posiedli pod wodzą Jozuego, obejmująca tylko siedem narodów; druga, którą ciż sami posiedli pod wodzą Dawida i Salomona, gdy królestwo Żydów było najświetniejsze, i ta ostatnia obejmuje jedenaście narodów, które są tu obiecane Abrahamowi; nie tak, jakby Hebrajczycy pod wodzą Salomona zamieszkiwali całą tę ziemię, lecz że cała ona była im poddana i płaciła im daninę.
Po trzecie i najlepiej, św. Hieronim i Andrzej Masjusz odpowiadają w swoim komentarzu do Joz 1,4, że Bóg nie dał Hebrajczykom całej ziemi obiecanej im tutaj, ponieważ oni sami nie zachowali warunków obietnicy i przymierza, mianowicie prawa i czci Bożej. Stąd wielokrotnie powiedziane jest w Księdze Sędziów, że Kananejczyk wciąż mieszkał w ziemi i że Bóg pozostawił im Jebusytę, który miał wystawić Izraela na próbę. Z tego więc powodu, choć narody te razem wzięte były jedenaście, niemniej jednak zazwyczaj wymieniane jest tylko siedem, jak można zobaczyć w Pwt 7,1 i Joz 24,11. Ponadto czasami wymienia się tylko sześć: pomijani są bowiem Girgaszyci, ponieważ byli mniej liczni i mniej znaczący; stąd Pismo zalicza ich do innych.