Korneliusz a Lapide
Spis treści
Streszczenie rozdziału
Abraham przyjmuje trzech aniołów z gościnnością i ucztą. Po drugie, ci aniołowie, w wersecie 9, obiecują mu syna z Sary. Po trzecie, w wersecie 17, objawiają mu nadchodzące zniszczenie Sodomy; wskutek czego Abraham modli się i wstawia za Sodomą.
Tekst Wulgaty: Rdz 18,1-33
1. I ukazał mu się Pan w dolinie Mamre, gdy siedział u wejścia do swojego namiotu w największy upał dnia. 2. A gdy podniósł oczy, ukazali mu się trzej mężowie stojący nieopodal niego; ujrzawszy ich, pobiegł im na spotkanie od wejścia do namiotu i pokłonił się aż do ziemi. 3. I rzekł: Panie, jeślim znalazł łaskę w oczach Twoich, nie mijaj sługi Twego: 4. lecz przyniosę trochę wody, a umyjcie sobie nogi i odpocznijcie pod drzewem. 5. Przyniosę też kęs chleba, abyście posilili swe serca; potem pójdziecie dalej: po toście bowiem zstąpili do sługi waszego. A oni rzekli: Uczyń, jak powiedziałeś. 6. Pośpieszył więc Abraham do namiotu do Sary i rzekł jej: Spiesz się, zamieś trzy miary przedniej mąki i uczyń podpłomyki pieczone w popiele. 7. Sam zaś pobiegł do trzody, wziął cielę tłuste i bardzo dobre i dał słudze, który pospiesznie je przyrządził. 8. Wziął również masło i mleko oraz cielę, które uwarzył, i postawił przed nimi; sam zaś stał przy nich pod drzewem. 9. A gdy zjedli, rzekli do niego: Gdzież jest Sara, żona twoja? On odpowiedział: Oto jest w namiocie. 10. I rzekł do niego: Powrócę do ciebie o tej porze, jeśli życie sprzyjać będzie, a Sara, żona twoja, będzie miała syna. Usłyszawszy to, Sara roześmiała się za wejściem do namiotu. 11. Byli bowiem oboje starzy i w podeszłym wieku, a Sarze ustało to, co właściwe niewiastom. 12. Roześmiała się więc skrycie, mówiąc: Po tym, jak się zestarzałam, a pan mój jest starcem, czyż jeszcze oddam się rozkoszy? 13. Pan zaś rzekł do Abrahama: Czemu Sara się roześmiała, mówiąc: Czyż ja, stara kobieta, naprawdę porodzę? 14. Czyż jest cokolwiek trudnego dla Boga? Zgodnie z umówionym terminem powrócę do ciebie o tej samej porze, jeśli życie sprzyjać będzie, i Sara będzie miała syna. 15. Sara zaprzeczyła, mówiąc: Nie śmiałam się, przestraszona bojaźnią. Lecz Pan rzekł: Nie tak jest, lecz roześmiałaś się. 16. A gdy owi mężowie powstali stamtąd, skierowali oczy ku Sodomie; Abraham zaś szedł wraz z nimi, odprowadzając ich. 17. I rzekł Pan: Czyż mogę zataić przed Abrahamem, co mam uczynić: 18. skoro ma się stać narodem wielkim i bardzo potężnym, a w nim mają być błogosławione wszystkie narody ziemi? 19. Ja bowiem wiem, że nakaże synom swoim i domowi swemu po sobie, aby strzegli drogi Pańskiej i pełnili sąd i sprawiedliwość, by Pan sprowadził na Abrahama wszystko, co powiedział do niego. 20. I rzekł Pan: Wołanie Sodomy i Gomory wzmogło się, a grzech ich stał się nad miarę ciężki. 21. Zstąpię więc i zobaczę, czy uczynili według wołania, które dotarło do Mnie, czy też nie tak jest, abym wiedział. 22. Odwrócili się stamtąd i szli ku Sodomie; Abraham zaś wciąż stał przed obliczem Pana. 23. A przybliżywszy się, rzekł: Czyż zgubisz sprawiedliwego wraz z bezbożnym? 24. Jeśli będzie pięćdziesięciu sprawiedliwych w mieście, czy zginą razem? i nie przebaczysz miejscu owemu ze względu na pięćdziesięciu sprawiedliwych, jeśli będą w nim? 25. Niech to będzie dalekie od Ciebie, abyś miał uczynić rzecz taką i zabić sprawiedliwego wraz z bezbożnym, i by sprawiedliwy był traktowany jak bezbożny: to nie jest w Twoim zwyczaju; Ty, który sądzisz całą ziemię, w żaden sposób tego sądu nie wydasz. 26. I rzekł Pan do niego: Jeśli znajdę w Sodomie pięćdziesięciu sprawiedliwych w samym mieście, przebaczę całemu miejscu ze względu na nich. 27. Abraham zaś odpowiedział i rzekł: Skoro już raz odważyłem się, będę mówił do Pana mego, chociaż jestem pyłem i popiołem. 28. A cóż, jeśli będzie o pięciu mniej niż pięćdziesięciu sprawiedliwych? Czy z powodu czterdziestu pięciu zniszczysz całe miasto? I rzekł: Nie zniszczę, jeśli znajdę tam czterdziestu pięciu. 29. I znowu mówił do Niego: A jeśli tam znajdzie się czterdziestu, co uczynisz? Rzekł: Nie uderzę ze względu na czterdziestu. 30. Błagam, rzekł, nie gniewaj się, Panie, jeśli powiem: A cóż, jeśli tam znajdzie się trzydziestu? Odpowiedział: Nie uczynię tego, jeśli znajdę tam trzydziestu. 31. Skoro już raz się odważyłem, rzekł, będę mówił do Pana mego: A cóż, jeśli tam znajdzie się dwudziestu? Rzekł: Nie zniszczę ze względu na dwudziestu. 32. Błagam, rzekł, nie gniewaj się, Panie, jeśli powiem jeszcze tylko raz: A cóż, jeśli tam znajdzie się dziesięciu? I rzekł: Nie zniszczę ze względu na dziesięciu. 33. I odszedł Pan, skoro przestał mówić do Abrahama; a Abraham wrócił na swoje miejsce.
Werset 1: Pan mu się ukazał
I UKAZAŁ MU SIĘ PAN — w postaci trzech mężów, jak następuje; trzej bowiem mężowie (o których mowa w następnym wersecie) przedstawiali Pana, jak wnet wyjaśnię. Na pamiątkę tego ukazania się aniołów Abrahamowi koło dębu Mamre żydzi, poganie i chrześcijanie gromadzili się tam corocznie w tym samym czasie i każdy według własnego obrządku obchodził święta i składał ofiary. Lecz cesarz Konstantyn, zniósłszy bezbożne obrządki żydów i pogan, nakazał oczyścić to miejsce, a po wzniesieniu tam świątyni postanowił, aby była przeznaczona i poświęcona wyłącznie dla chrześcijańskiego kultu, jak opowiada Sozomen, księga 2, rozdział 3.
GDY SIEDZIAŁ W SAMYM UPALE DNIA. — Z tego widać, że Abraham miał zwyczaj siadać u wejścia do swego namiotu około południa, w porze posiłku, i wypatrywać podróżnych i gości, którzy w upale dnia zwykli szukać schronienia w gospodach; stąd, rozpostarłszy sieć swej gościnności, przyjął nie tylko ludzi, ale i aniołów, nie wiedząc o tym: to bowiem mówi Apostoł, Hbr 13,2: „Nie zapominajcie o gościnności; przez nią bowiem niektórzy, nie wiedząc, przyjęli aniołów jako gości.” Zobacz pochwałę gościnności omawianą tamże oraz św. Jana Chryzostoma tutaj, homilia 41; św. Ambrożego, księga 1, O Abrahamie, rozdział 5; i św. Augustyna, mowy 68 i 70 O czasie.
Posłuchaj św. Ambrożego: „Skądże wiesz” — mówi — „czy przyjmujesz Boga, gdy sądzisz, że to gość? Abraham, okazując gościnność podróżnym, przyjmuje Boga i Jego aniołów jako gości; i zaprawdę, gdy przyjmujesz gościa, przyjmujesz Boga. Tak bowiem napisano w Ewangelii, jak czytasz, gdy Pan Jezus mówi: Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili. Przez gościnność jednej godziny owa wdowa, która przyjęła Eliasza, z odrobiną pokarmu znalazła nieustający pokarm na cały czas głodu i otrzymała cudowną nagrodę, tak że mąka z dzbana nigdy nie ustała. Elizeusz zaś, obdarowawszy ją darem wskrzeszenia zmarłego syna, odpłacił dług gościnności.” To i więcej od Ambrożego.
Znowu zauważa tu św. Ambroży: „Ucz się” — powiada — „jak skorym powinieneś być, abyś pierwszy powitał gościa, aby nikt inny cię nie wyprzedził i nie pozbawił cię obfitości dobrego daru.” A św. Jan Chryzostom tutaj: „Biegnie” — mówi — „i frunie starzec; ujrzał bowiem zdobycz, którą ścigał: nie wezwał sług; jakby mówił: Wielki to skarb, wielka to transakcja; sam muszę wnieść ten towar, aby mi tak wielki zysk nie uszedł.” I znowu: „Patrz na hojność Abrahama: zabił cielę i zamiesił mąkę. Posłuchaj też jego gorliwości: sam to czyni i przez żonę; rozważ również, jak daleki jest od pychy: kłania się i prosi. Wszystkie te przymioty powinien mieć ten, kto przyjmuje gości: gorliwość, radość, hojność. Niech słuchają mężowie, niech słuchają niewiasty. Mężowie zaiste, aby tak wychowywali swoje towarzyszki, by gdy pojawi się zysk duchowy, nie dokonywał się on przez sługi, lecz by sami wszystko czynili; niewiasty zaś, aby śpieszyły własnymi rękoma pomagać mężom w tak dobrych dziełach; niech naśladują świętą staruszkę, chętnie podejmującą trud w tak podeszłym wieku i wykonującą dzieło służących.” Zaprawdę, w domu sprawiedliwego nikt nie jest bezczynny: każdy usiłuje być pierwszym w wyciągnięciu ręki do gościnności lub do podobnego pobożnego dzieła. Doprawdy, św. Karol Boromeusz, choć miał liczną rodzinę, tak rozdzielał każdemu zajęcia przez cały dzień, zajęcia zarówno pożyteczne jak i pobożne, że nikt nie miał w ciągu dnia nawet kwadransa wolnego i niezajętego. Opowiadali mi to w Rzymie ci, którzy długo z nim żyli. Z tego powodu cały jego dom był spokojny, uporządkowany, święty i owocujący na kształt pszczół. Niech to naśladują książęta i prałaci; próżnowanie bowiem niszczy domy, zwłaszcza dworskie. A św. Hieronim, list 26 do Pammachiusza: „On sam (Abraham) umył im nogi, sam przyniósł na ramionach z trzody tłuste cielę, stał jak sługa, gdy podróżni się posilali, i postawił przed nimi potrawy przyrządzone rękami Sary, choć sam miał pościć.”
Werset 2: Trzech mężów
TRZECH MĘŻÓW. — Synod w Sirmium, kanon 14, utrzymuje, że środkowy z tych trzech był Synem Bożym; lecz było to zbiegowisko arian, jak obszernie wyjaśnia Baroniusz, pod rokiem Chrystusa 357.
Zauważ zatem po pierwsze, że tych trzech mężów było aniołami, którzy uformowali i przybrali ludzkie ciało z powietrza, aby rozmawiać z Abrahamem. Paweł bowiem, Hbr 13,2, i Mojżesz w następnym rozdziale, werset 1, nazywa ich aniołami. Tak św. Augustyn, księga 16 O państwie Bożym, rozdział 29, i wszędzie inni. Hebrajczycy i Lyranus sądzą, że jeden z tych trzech został posłany, by zapowiedzieć narodziny dziecka Sary; drugi, by zniszczyć Sodomę; trzeci, by wyrwać Lota z Sodomy. W rzeczywistości jednak nie jeden, lecz dwaj zostali posłani razem, zarówno dla zniszczenia Sodomy, jak i dla wyrwania z niej Lota, co jasno wynika z Rdz 19,1, Rdz 19,10 oraz Rdz 19,16. Tak Abulensis.
Po drugie, jeden z tych trzech, mianowicie środkowy, wydawał się bardziej świetny od pozostałych, ponieważ był aniołem wyższego rzędu; stąd on sam tu przeważnie przemawia i jest nazywany Panem. Hebrajczycy, według Lyranusa i Tostatusa, sądzą, że ów środkowy był Michałem, który po prawicy miał Gabriela, a po lewicy Rafała; tych dwóch posłał następnie, aby zniszczyli Sodomę i wyprowadzili z niej Lota, o czym mowa w następnym rozdziale. Stąd Abraham zwraca się do tego jednego środkowego anioła jako do bardziej świetnego od dwóch pozostałych, słucha go i oddaje mu cześć. Skąd alegorycznie Eucheriusz, księga 2 Komentarza do Księgi Rodzaju, rozdział 27: „W trzech mężach” — powiada — „którzy przyszli do Abrahama, było zapowiedziane przyjście Pana Chrystusa, któremu towarzyszyli dwaj aniołowie, których większość uznaje za Mojżesza i Eliasza; jeden — prawodawca dawnego Prawa, który przez to samo Prawo wskazywał na przyjście Pana; drugi — który ma przyjść przy końcu świata, by zapowiedzieć drugie przyjście Chrystusa i głosić Jego Ewangelię.”
Po trzecie, Abraham przy pierwszym spotkaniu z tymi trzema sądził, że wszyscy trzej są ludźmi, to jest jego zwyczajnymi gośćmi; Apostoł bowiem, Hbr 13, mówi, że nie wiedząc i nieświadomie przyjął aniołów, ponieważ mianowicie sądził, że są ludźmi, a nie aniołami; stąd wszystkim trzem jako ludziom umywa nogi i pilnie przygotowuje oraz zapewnia ucztę i wszystko inne, czego potrzebują goście. Tak św. Jan Chryzostom i Ambroży.
Powiesz: jakże zatem mówi się tutaj, że oddał im pokłon? Odpowiadam: „pokłonił się im”, to jest, padając na ziemię, okazał im cześć obywatelską, zwyczajową u ludów Wschodu. W podobny sposób pokłonił się synom Cheta, Rdz 23,7.
Zauważ tutaj, z jak wielką nie tylko miłością, ale i czcią Abraham zwykł przyjmować gości. Od Abrahama opat Apoloniusz nauczył się tej czci, jak to jest zapisane w Żywotach Ojców: sam bowiem przyjmował braci przybywających z daleka, oddając im pokłon i padając aż do ziemi, a powstawszy całował ich, i upominał braci, by przybywających braci przyjmowali jakby przyjmowali samego Pana: „Albowiem” — mawiał — „nasza tradycja głosi, że przybywających braci należy czcić pokłonem, ponieważ jest rzeczą pewną, że w ich przybyciu obecne jest przybycie Chrystusa;” i dodawał przykład Abrahama. Przejąwszy tę tradycję Ojców, św. Benedykt nakazuje: „Wszystkim gościom, czy to przybywającym, czy odchodzącym, niech z pochyloną głową lub z całym ciałem prostratnym na ziemi będzie oddawana cześć Chrystusowi w nich, który w nich też jest przyjmowany.”
Po czwarte, Abraham, obcując z tymi trzema, stopniowo po ich świetności, mowie, majestacie i innych znakach, oraz z natchnienia Bożego, rozpoznał, że nie są ludźmi, lecz aniołami, posłańcami Boga, a nawet że sprawują funkcję i osobę Boga, szczególnie ów środkowy, który mówi w osobie Boga i jest zawsze nazywany „Jahwe”, co jest właściwym imieniem Boga, któremu należy się adoracja.
W podobny sposób poseł króla może być czczony dwojako: po pierwsze, jako poseł; po drugie, jako król, którego osobę przywdziewa i przedstawia, tak iż uważa się, że nie tyle poseł, ile raczej król w pośle jest czczony i uwielbiany, podobnie jak święci są przedstawiani i czczeni w swoich obrazach: poseł bowiem jest żywym obrazem swojego króla.
Po piąte, ci trzej symbolicznie oznaczali Trójcę Przenajświętszą, a środkowy oznaczał istotę Bożą, wspólną Trzem Osobom. Tak św. Ambroży, Euzebiusz i Cyryl; stąd Abraham trzech widział, a jednemu oddawał cześć, jak śpiewa Kościół.
Stąd wynika, że Abraham tych aniołów, jako aniołów i posłańców Bożych, najpierw czcił czcią dulii; po drugie, rozpoznawszy, że przedstawiają Boga i że Trójca Przenajświętsza jest w nich reprezentowana, czcił ich czcią latrii, jak uczy św. Augustyn; ten bowiem, który tu się ukazuje i rozmawia z Abrahamem, jest zawsze nazywany „Jahwe”, co jest właściwym imieniem Boga, któremu należy się cześć latrii.
Werset 4: Niech będą obmyte
NIECH BĘDĄ OBMYTE. — Pozwólcie, aby moi słudzy, albo raczej ja sam (jak sugeruje św. Augustyn, kazanie 70 „O czasach”, oraz św. Hieronim, list 26 do Pammachiusza) obmył wam stopy. Abraham odwrócił się od środkowego, do którego najpierw przemówił, ku dwóm po bokach, kierując ku nim swoją mowę, jak zwykliśmy czynić, gdy mamy do czynienia z wieloma osobami.
Zauważ tu zwyczaj Abrahama i starożytnych obmywania stóp gościom, zarówno dla usunięcia brudu, jak i dla ulgi w znużeniu, o którym mówiłem przy 1 Tm 5,10. Zobacz także Wilhelma Hamera w tym miejscu i obszernie Jakuba Gretsera w jego dziele O obmywaniu stóp.
Możesz tu zapytać, jakie stopy i jakie ciało przyjmują aniołowie i w jaki sposób? Odpowiadam, po pierwsze: aniołowie nie mogą zjednoczyć ze sobą żadnego ciała substancjalnie, to jest unią hipostatyczną, ponieważ należy to wyłącznie do mocy Bożej; po drugie, aniołowie mogą przyjmować ciała, jednocząc je ze sobą przypadłościowo i poruszając nimi, jak gdyby były żywe. Po trzecie, choć aniołowie mogą przyjmować świeżo zmarłe zwłoki i poruszać nimi, jak gdyby naprawdę żyły, co czasami czynią złe duchy, to powszechnie kształtują sobie ciało z otaczającego powietrza, mieszając doń gęstsze wyziewy, jedne ciemniejsze, inne jaśniejsze, tak iż łączą i zagęszczają oba rodzaje razem w taki sposób, że przypominają ciała stałe o prawdziwych barwach i kształtach członków ludzkich, tak iż prawdy nie można rozpoznać oczami. Wynika to stąd, że ciała te, gdy aniołowie znikają, natychmiast rozpływają się w powietrze i parę. Tak Vasquez, część I, kwestia 184.
Wynika z tego, po pierwsze, że w takich ciałach nie ma prawdziwych barw, lecz pozorne, jakie widzimy w obłokach; po drugie, że anioł w takim ciele nie może wykonywać żadnych czynności życiowych wspólnych istotom żywym, takich jak widzenie, jedzenie, słyszenie, czucie, mówienie: gdyż aby były one życiowe, wymagane jest ciało żywe i ożywione, anioł zaś nie może ożywić ciała, może jednak tak naśladować te czynności, iż nie zdołamy wykryć, że są one fałszywe, udawane lub pozorowane. Po trzecie, ciała takie nie są prawdziwie gęste i stałe, jak inne ciała: lecz wydają się takimi, gdy anioł stawia opór.
Vasquez wnioskuje stąd, że ciała te nie mają prawdziwej miękkości ani twardości; a w konsekwencji, po drugie, że dotykając możemy wykryć, iż nie są to prawdziwe ludzkie ciała, i dowodzi tego z J 20: „Dotknijcie i zobaczcie, bo duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam”. Jednakże miejsce to nie jest przekonujące, jak tam powiedziałem. Podobnie bowiem jak inne właściwości ciała, tak i miękkość oraz twardość ludzkiego ciała, stawiając większy lub mniejszy opór w tej lub owej części, anioł może w takim ciele ukazać, tak iż człowiek nie zdoła tego rozróżnić; jak bowiem rękę, ramię, palec możemy uczynić to sztywnymi, to miękkimi i giętkimi, zależnie od tego, czy dusza poprzez nerwy i mięśnie chce, czy nie chce stawiać oporu; i jak jeż, czyli prosię ogrodowe, które potocznie nazywamy jeżem, może wysunąć lub schować swe kolce niczym ciernie: tak też i anioł. Że tak jest, widać stąd: aniołowie bowiem pozwolili się dotykać, gdy Abraham obmywał im tu stopy, jak wynika z wersetu 5; i gdy chwycili rękę Lota i wyprowadzili go z Sodomy, rozdział 19, werset 16.
Werset 5: Kęs chleba
KĘS CHLEBA. — Skromnie zaprasza ich tylko na chleb, choć przygotowuje dla nich wspaniałą ucztę, jak wynika z dalszego ciągu; mimo to skromną, na sposób owej epoki; nie czytasz tu bowiem o kuropatwach, kapłonach, jeleniach itd. Podobnie jest w Rdz 31,34 i gdzie indziej.
Tak Platon ganił rozrzutność Arystypa w kupowaniu ryb. Fokion, karcąc swego syna Fokusa, który nakupił więcej zapasów niż zwykle, zagroził mu, że jeśli będzie jadł lub objadał się ponad to, czego wymaga natura, poniesie zasłużoną karę. Ustawą konsula C. Fanniusza wprowadzono u Rzymian, aby z drobiu nie podawano niczego prócz jednej kury, która nie była tuczona; i wyznaczył dla każdej domowej wieczerzy granicę dziesięciu asów: świadczą o tym Makrobiusz i Gelliusz. Cyceron pochwalił Q. Krassusa i Q. Scewolę nie za samą wytworność, lecz za wytworność zmieszaną z wielką oszczędnością: „Krassus” — powiedział — „był najoszczędniejszym z wytwornych, Scewola zaś najwytworniejszym z oszczędnych”. M. Katon w swojej preturze i konsulacie pijał to samo wino, co jego robotnicy: zakupy na wieczerzę robił na rynku za trzydzieści asów, a mówił, że czyni tak ze względu na rzeczpospolitą, aby jego ciało było krzepkie do znoszenia trudów wojskowej służby.
DLATEGO — to jest, abyście uczcili mnie, korzystając z mojej gościnności; albo, jak wyjaśniają inni, jakby chciał powiedzieć: Opatrzność Boża sprawiła, iż w tej godzinie posiłku przechodzicie obok mnie, abyście doznali mojej gościnności, a tak nie tyle sobie, ile mnie wyświadczacie przysługę, ja bowiem w gościach i gościnności znajduję cudowną radość i pokarm.
Werset 6: Trzy miary
TRZY MIARY. — „Satum”, albo, jak mówią Hebrajczycy, seah, jest rodzajem miary dla rzeczy suchych, równej batowi, który jest miarą dla cieczy; nasz tłumacz oddaje ją gdzie indziej jako modius; ponieważ zatem trzy modii, czyli trzy sata, czyniły jeden efa, jak wynika z Rt 2,17, podobnie jak dziesięć efa czyniło jeden kor, który zawiera trzydzieści modii, jak wynika z Ez 45,11, stąd wynika, że satum było trzecią częścią efa i trzydziestą częścią kor.
Ponadto ten modius, czyli hebrajskie satum, zawierał trzy modii attyckie, jak można wnosić z Józefa Flawiusza, księga 15 Starożytności, rozdział 11. Italski zaś modius zawierał półtora, według świadectwa św. Hieronima przy Mt 13 oraz Józefa Flawiusza, Starożytności, księga 9, rozdział 4.
Podpłomyki pieczone pod popiołem. — Są to chleby szerokie i płaskie, bez zaczynu, pieczone bezpośrednio pod popiołem poza piecem: aby w ten sposób natychmiast zaradzić głodowi gości.
Zauważ: Hebrajczycy w dawnych czasach, jak czynią to do dziś niemal wszyscy Saraceni i Maurowie, którzy są podobni do Hebrajczyków językiem, strojem i obyczajami, codziennie wyrabiali mąkę w glinianym naczyniu i misie, i z niej każdego dnia wypiekali chleb, czy to w piecach, czy na ruszcie, czy też na zakrytej patelni otoczonej dookoła węglami i popiołem: zarówno aby chleb był świeższy, jak i aby można go było doraźnie przyrządzić i mieć pod ręką — gdy nadchodzili goście. Stąd częsta jest w Piśmie wzmianka o chlebie pieczonym pod popiołem, który Hebrajczycy nazywają ugga, jak gdyby mówili „przypiekany”.
Tropologicznie, o powinności Abrahama i Sary, to jest ducha i ciała w sprawach i obietnicach Bożych, rozprawia św. Grzegorz w księdze 9 Moraliów, rozdział 51: „Sara” — powiada — „słysząc obietnice Boże, śmieje się, lecz śmiejąc się jest skarcona, a skarcona zostaje natychmiast uczyniona płodną: ponieważ gdy troska ciała przestała pokładać ufność w samej sobie, wbrew nadziei otrzymuje z Bożej obietnicy to, w co wątpiła, że posiądzie z ludzkiego rozumowania; stąd też słusznie Izaak nazywa się 'śmiechem', ponieważ gdy umysł poczyna ufność w nadziei niebieskiej, cóż innego rodzi, jeśli nie radość? Należy więc się troszczyć, aby ani troska ciała nie przekroczyła granic konieczności, ani w tym, co umiarkowanie spełnia, nie pokładała ufności w sobie samej”, itd.
Werset 8: Stanął obok nich
STANĄŁ OBOK NICH — jako usługujący i zachęcający trzech swych gości do dobrego posiłku. POD DRZEWEM. — Św. Augustyn, kazanie 66 „O czasach”: „Abraham” — powiada — „mieszkał przy drzewie, pod którym ustawione było jakieś schronienie, ciasne wprawdzie dla człowieka, lecz wystarczające dla majestatu Bożego. Pobożna wiara bowiem wzniosła pałac godny Boga, w którym majestat Boży miał spożyć posiłek”.
Werset 9: Gdy zjedli
A gdy zjedli. — To jedzenie aniołów nie było ani prawdziwe, ani życiowe, gdyż nie dokonywało się przez duszę informującą ciało, lecz przez asystującą ciału powietrznemu przez nich przyjętemu; aniołowie zatem przepuszczali pokarm do wnętrza przyjętego ciała i tam rozpuszczali go w powietrze, podobnie jak słońce rozpuszcza i pochłania wilgoć ziemi w parę, nie zamieniając jej w siebie. Tak Teodoret. Zobacz to, co powiedziano przy wersecie 4.
Inaczej rzecz ma się z Chrystusem, który po swoim zmartwychwstaniu naprawdę jadł z Apostołami, lecz w sposób podobny do tych aniołów rozpuścił spożyty pokarm w powietrze; ciało bowiem uwielbione nie jest karmione pokarmem. Tak św. Tomasz, część I, kwestia 51, artykuł 2, na zarzut 5.
Werset 10: Przyjdę do ciebie
RZEKŁ DO NIEGO (Abrahama) — jeden za trzech, mianowicie środkowy, znamienitszy od innych, który głównie był do tego posłany; dwaj pozostali bowiem udali się potem do Sodomy, aby ją zniszczyć, jak wynika z wersetu 22.
PRZYJDĘ DO CIEBIE O TYM CZASIE — w przyszłym roku, tego samego dnia i godziny, jak ma Septuaginta; jest zatem pewne, że powrócił on do Abrahama: tu bowiem to obiecuje, choć w dalszym ciągu nie opowiada się, że rzeczywiście tego dokonał.
GDY ŻYCIE BĘDZIE TOWARZYSZYĆ. — Gdy będziesz żył, a Sara będzie krzepka i radosna; po hebrajsku jest „według tego czasu życia”, to jest, jak tłumaczy chaldejski, w tym czasie, w którym będziecie żywi; nie mówią bowiem o swoim własnym życiu (skoro są aniołami, o których nieprzemijającym życiu nie może być żadnej wątpliwości), lecz o życiu i pomyślności Abrahama i Sary, i to obojgu tu ślubują, a wraz z tym potomstwo, jakby chcieli powiedzieć: Będziecie wówczas żyli i będziecie mieli syna.
Dlatego Abulensis nie wyjaśnia poprawnie wyrażenia „gdy życie będzie towarzyszyć” jako znaczącego „jeśli życie zachowa się zarówno wam, jak i mnie”, jak gdyby anioł mówił z wahaniem o swoim własnym życiu, niczym człowiek niepewny swojej przyszłości; albowiem anioł tutaj na pewno obiecuje, że powróci do Abrahama i Sary, i na pewno obiecuje im potomstwo, a w konsekwencji ślubuje obojgu pewne życie; wyklucza więc wszelką wątpliwość zarówno co do potomstwa, jak i co do życia.
Werset 11: To, co właściwe niewiastom
Ustały rzeczy właściwe niewiastom — to jest upływ miesięczny, który jest konieczny do poczęcia.
Werset 12: Roześmiała się skrycie
ROZEŚMIAŁA SIĘ SKRYCIE. — Po hebrajsku, chaldejsku i grecku jest „roześmiała się w sobie”: roześmiała się jakby z rzeczy niemożliwej, mianowicie że stara i niepłodna kobieta urodzi dziecko. Tak św. Augustyn w tym miejscu, kwestia 36. Śmiech jest bowiem rodzajem zaprzeczenia, mówi Platon w Gorgiaszu. Stąd też anioł zganił jej śmiech jako wypływający z wątpliwości lub niedowierzania, gdy powiedział: „Czyż jest co trudnego dla Boga?” Św. Ambroży jednakże uważa, że ten śmiech Sary był raczej oznaką przyszłej tajemnicy niż dowodem niewiary: „Roześmiała się bowiem” — powiada — „jeszcze nie wiedząc, z czego się śmieje, mianowicie że miała w Izaaku zrodzić powszechną radość”. Lecz to, co powiedziałem najpierw, jest prawdziwsze.
Pan mój — mój mąż Abraham. Na wzór Sary dobre żony powinny szanować swoich mężów i nazywać ich panami, jak napomina św. Piotr, 1 P 3,5-6.
Werset 13: Pan rzekł
Pan zaś rzekł — to jest ów anioł środkowy reprezentujący Pana, jak powiedziałem przy wersecie 2. Tym powiedzeniem anioł, odsłaniając ukryty śmiech Sary, ukazał, że nie jest człowiekiem, lecz aniołem albo Bogiem. Stąd zamiast tego, co następuje: „Czyż jest co trudnego dla Boga?”, chaldejski tłumaczy: „czyż ukryje się przed obliczem Pana jakieś słowo?”, hebrajskie bowiem pala może być oddane na oba sposoby.
Werset 16: Ci mężowie
Ci mężowie — owi trzej aniołowie, werset 2.
Werset 17: Czyż mogę zataić
Pan — anioł środkowy, znamienitszy, reprezentujący osobę Boga.
CZYŻ MOGĘ ZATAIĆ — po hebrajsku hamecasse, „czyż zataję?” Moja miłość i zażyłość nie pozwala mi, abym przed moim przyjacielem Abrahamem, tak mi drogim, ukrywał te moje tajemnice, zwłaszcza że wiem, iż gdy tylko zrozumie ten mój wyrok co do zagłady Sodomy, będzie się za nią modlił. Chcę więc przez to objawienie dać mu materię do miłości i do modlitwy, a zarazem ukazać, jak wiele udzielam jego prośbom, a z drugiej strony chciałem ujawnić, jak wielka była przewrotność i zepsucie Sodomy, w której nie znaleziono nawet dziesięciu sprawiedliwych, tak iż Abraham nie odważył się dłużej wstawiać się za nimi.
Werset 18: Skoro ma się stać
Skoro ma się stać. — Jest to argument od większego, jak gdyby powiedzieć: Abrahama obdarzyłem tak znakomitym dobrodziejstwem tak wielkiego potomstwa i błogosławieństwa; słuszne jest zatem, abym nie odmawiał mu tak małego dobrodziejstwa, a mianowicie objawienia mojej tajemnicy.
NAJPOTĘŻNIEJSZY. — Po hebrajsku atsum, to jest „kościsty”, jak tłumaczy Akwila, to jest „mocny” (jak kość), jak tłumaczy Symmach, to jest „liczny”, jak tłumaczy Septuaginta: moc bowiem ludu polega przede wszystkim na jego liczbie.
Werset 19: Ja bowiem wiem
JA BOWIEM WIEM. — Jest to druga racja skłaniająca Boga do objawienia swoich tajemnic Abrahamowi, a mianowicie że przez nie, to jest przez karę Sodomy, Bóg chce, aby Abraham pouczył swoich potomków, żeby wystrzegali się swoich grzechów i nie zostali podobnie ukarani.
ABY CZYNILI SĄD I SPRAWIEDLIWOŚĆ — to jest, aby żyli prawo i sprawiedliwie: „sąd” bowiem oznacza to, co według sądu Boga i mędrców jest prawe, sprawiedliwe i święte. Tak Vatablus.
ABY PAN SPROWADZIŁ NA ABRAHAMA. — Można to także przełożyć z hebrajskiego jako „na Abrahama”. Bóg mówi tu o sobie w trzeciej osobie. Sens bowiem jest taki: Abym wypełnił to, co obiecałem Abrahamowi, a mianowicie abym udzielił owych rzeczy jego potomkom.
Werset 20: Wołanie Sodomy
WOŁANIE SODOMY. — Jest to personifikacja, jak gdyby powiedzieć: Grzechy Sodomy były tak ogromne i bezwstydne (to bowiem oznacza „wołanie”, mówi św. Augustyn), że były publicznie i wszędzie na ustach wszystkich, i w ten sposób wieść (jak tłumaczy Vatablus) o nich rozeszła się przez aniołów do nieba i dotarła do Mnie: owszem, same ich grzechy, niczym oskarżyciele, wstąpiły do nieba do Mnie i wołają przeciwko nim.
Werset 21: Zstąpię i zobaczę
„Zstąpię i zobaczę”. Bóg zstąpił przez tych dwóch aniołów, którzy również reprezentowali Boga; których trzeci, to jest środkowy i znakomitszy anioł, posłał do Sodomy.
Z tego miejsca I Sobór Laterański, rozdział 8, napomina sędziów, aby nie wierzyli łatwo oskarżeniom, lecz badali je i dochodzili powoli i dojrzale na wzór Boga, zanim skażą oskarżonego. Jak bowiem mówi Seneka, księga II De Ira: „Dzień odsłania prawdę, a karę odroczoną można jeszcze wymierzyć, wymierzonej zaś cofnąć nie można”. To samo powinien czynić każdy, aby nie wierzył łatwo oskarżycielom ani oszczercom. Znamieniem bowiem małego umysłu jest szybko się gniewać i wierzyć plotkom. Często bowiem złość daje początek złowrogiej pogłosce, a łatwowierność jej wzrost.
„Mówi się o Bogu”, mówi Filon w De Confusione Linguarum, „że zstępuje, aby zobaczyć — On, który najjaśniej wszystko przewiduje, zanim się stanie — abyśmy zostali pouczeni, że żaden człowiek nie powinien sądzić, iż może czynić domysły o rzeczach nieobecnych, przyszłych i niepewnych; lecz najpierw winien najstaranniej patrzeć naprzód, gdyż pewne świadectwo wzroku należy przedkładać nad zawodne świadectwo słuchu”. A św. Grzegorz, księga XIX Moralia, rozdział 23, wykładając owe słowa z Księgi Hioba, rozdział 29, werset 16 — „I sprawę, której nie znałem, badałem najpilniej” — tak mówi: „Bóg, przed którym wszystko jest obnażone i odkryte, ukarał nieprawości Sodomitów nie ze słyszenia, lecz z widzenia”. Stąd św. Jan Chryzostom napomina przełożonych, aby nie rozstrzygali niczego jedynie z powodu ludowych pogłosek: „Nie sądź”, mówi, „z twojego podejrzenia, zanim się dowiesz, czy rzecz tak naprawdę się ma; ani nikogo nie obwiniaj; lecz raczej naśladuj Boga, który mówi w Księdze Rodzaju 18: Zstąpię i zobaczę”. Znane jest potknięcie cesarza Teodozjusza w pochopnym wyroku i rzeź Tesalończyków, której po upomnieniu św. Ambrożego tak głęboko potem żałował; oraz Dawida w sprawie Mefiboszeta, 2 Sm 16,4, zestawione z 2 Sm 19,27.
Bóg mówi tu i działa na sposób naszych sędziów, którzy z bliska badają sprawę i oglądają samą rzecz, jak powiedziałem. Bóg bowiem wszystko zna od wieczności, przed doświadczeniem.
Zauważ: Bóg uzyskał to doświadczenie w następnym rozdziale, werset 5, gdy ukazał się Sodomitom przez tych dwóch aniołów pod postacią dwóch mężów, o których ci natychmiast domagali się ku nierządowi.
Zauważ po wtóre, że grzechy Sodomy były liczne, ale głównymi były: próżniactwo, obżarstwo, pycha, niegościnność, okrucieństwo, wzgarda Boga, a z tych zrodziła się tak potworna rozwiązłość, Ez 16,49, jak powiedziałem przy rozdziale 13, werset 13.
Werset 22: Odwrócili się
„I odwrócili się”. Z tego miejsca oraz z następnego rozdziału, werset 1, wynika, że dwaj aniołowie odeszli od Abrahama do Sodomy, lecz trzeci pozostał jeszcze przy nim. Stąd Mojżesz dodaje o nim (mówi Chaldejczyk) „przed Panem”; Abraham bowiem modli się do Niego aż do końca rozdziału, aby oszczędził Sodomę. Stąd, gdy modlitwa i rozmowa zostały zakończone, ów trzeci odszedł od Abrahama i znikł, jak wynika z wersetu 33.
Werset 25: Ty, który sądzisz całą ziemię
„Ty, który sądzisz całą ziemię” — który jesteś najsprawiedliwszym sędzią, miarą sprawiedliwości i sędzią sędziów ziemi.
Werset 26: W samym mieście
„W samym mieście” — w samym mieście; to bowiem oznacza tu hebraizm. Przez to miasto lub metropolię, to jest Sodomę, rozumiej całe Pentapolis; stąd gdyby Bóg znalazł dziesięciu sprawiedliwych w całym Pentapolis, oszczędziłby całe Pentapolis. Tak mówi Abulensis. „Stąd”, mówi św. Ambroży, „uczymy się, jak wielkim murem dla ojczyzny jest mąż sprawiedliwy i jak nie powinniśmy zazdrościć mężom świętym ani lekkomyślnie ich umniejszać. Ich bowiem wiara nas zbawia, ich sprawiedliwość broni nas od zagłady; także i Sodoma, gdyby miała dziesięciu sprawiedliwych, mogła była nie zginąć”.
Werset 27: Odważyłem się
„Odważyłem się”. Słowo „zaczynać” w Piśmie często oznacza pragnąć, chcieć, gorąco się domagać, usiłować, przygotowywać się, przedsiębrać; takie bowiem jest hebrajskie hoalti. Stąd hebrajski dosłownie ma: „Pragnę lub gorąco pożądam mówić do Pana, chociaż jestem prochem i popiołem”, to jest najnędzniejszym i najmarniejszym. Tak mówi Vatablus.
Uznaj zatem, o człowiecze, o książę, zwłaszcza przed Bogiem na modlitwie, że jesteś prochem i popiołem: poznaj samego siebie. Św. Augustyn, księga XIII De Civitate Dei, rozdział 8, opowiada, że Alcybiades, urodzony z najwyższego rodu, gdy przez rozmowę z Sokratesem poznał samego siebie i uświadomił sobie, że nie ma żadnej różnicy między nim a którymkolwiek zwykłym tragarzem, zapłakał i błagał, aby mu została udzielona cnota.
„Wiedz”, mówi autor księgi De Spiritu et Anima przypisywanej św. Augustynowi, rozdział 51, „że jesteś człowiekiem, którego poczęcie jest grzechem, którego narodzenie jest nędzą, którego życie jest karą i który koniecznie musi umrzeć; przeto pilnie bacz na to, co czynisz lub co powinieneś czynić”. A św. Bernard w swoim wierszu: „Skąd pycha człowieka, którego poczęcie jest grzechem, narodzenie jest karą, życie jest trudem, a który koniecznie musi umrzeć?”
Św. Idzi, towarzysz św. Franciszka, mówi przewybornie: „Pokora”, mówi, „jest niczym piorun, który wprawdzie uderza, lecz nie zostawia po sobie żadnego śladu; tak zaiste pokora rozprasza wszelki grzech, a jednak sprawia, że człowiek jest niczym we własnych oczach”. Przez tę pokorę Abraham stał się drogi Bogu i Jego przyjacielem; gdyż, jak zwykł mówić św. Ludwik, biskup Tuluzy: „Nic nie jest tak miłe Bogu, jak gdy my, wielcy zasługą życia, jesteśmy najniżsi w pokorze, ponieważ ktoś jest tym droższy Bogu, im marniejszy jest we własnych oczach ze względu na Boga”.
Werset 32: Nie zniszczę ze względu na dziesięciu
„Nie zniszczę ze względu na dziesięciu”. Tu Bóg wzbudził w Abrahamie bojaźń i wstydliwość, aby nie posuwał się dalej w swojej prośbie aż do czterech, którzy rzeczywiście byli jedynymi sprawiedliwymi w Sodomie, a mianowicie Lot, jego żona i dwie jego córki, mówi św. Jan Chryzostom. Albowiem wszyscy pozostali, jako winni, zostali strawieni ogniem niebieskim w Sodomie. Bóg uczynił to, aby, gdyby ofiarował mniej i sam odmówił, nie zasmucić Abrahama; postanowił bowiem zupełnie zniszczyć te cztery miasta, ponieważ miara grzechów Sodomy była już dopełniona, owszem przelewała się.
Powiesz: Dlaczego przynajmniej Bóg nie pozwolił Abrahamowi zejść do ośmiu lub pięciu, aby ze względu na ośmiu lub pięciu sprawiedliwych prosił o oszczędzenie Pentapolis? Abulensis odpowiada, że łatwo mogło być siedmiu lub ośmiu sprawiedliwych w Pentapolis; jeśli bowiem w Sodomie byli czterej sprawiedliwi, to w każdym z pozostałych miast łatwo mogłoby się znaleźć po jednym sprawiedliwym; a ponieważ tych miast były cztery, w sumie byłoby ośmiu sprawiedliwych w całym Pentapolis.
Jeśli zarzucisz: Czy zatem ci czterej sprawiedliwi spłonęli wraz z bezbożnymi w Pentapolis? Abulensis odpowiada, że bynajmniej, ponieważ tak jak Lot z żoną i córkami wyszedł z Sodomy, tak pozostali czterej sprawiedliwi wyszli ze swoich miast i z całego Pentapolis, czy to za ostrzeżeniem aniołów, czy to z Bożego natchnienia, przed jego zagładą. Lecz jest to jedynie domysł i wróżenie. Skoro zatem wszyscy mieszkańcy Pentapolis, z wyjątkiem Lota wraz z rodziną oraz z wyjątkiem mieszkańców miasta Soar, zostali dotknięci i pochłonięci ogniem niebieskim niczym nagłym piorunem, jasne jest, że wszyscy byli jednakowo bezbożni.
Odpowiadam zatem, że Abraham nie zszedł poniżej dziesięciu, po części dlatego, że powiedział w poprzednim wersecie, iż ta prośba będzie jego ostatnią; ponieważ bowiem tyle razy zszedł, zmniejszając liczbę, nie odważył się schodzić dalej, aby nie być natrętnym wobec Boga i nie wywołać w Nim znużenia lub gniewu; po części dlatego, że Abraham zszedł nieprzerwanie od czterdziestu aż do dziesięciu, po dziesiątkach. Tym samym sposobem i konsekwencją musiałby więc zejść od dziesięciu do jednego lub żadnego. A wreszcie dlatego, że sądził, iż dziesięciu sprawiedliwych łatwo można znaleźć w Pentapolis.
Lecz dlaczego Abraham nie wspomniał o swym bratanku Locie? Dlaczego nie prosił, aby został on wyrwany ze wspólnej zagłady? Czy Mojżesz pominął to jako rzecz oczywistą? Czy też Abraham, wiedząc, że Lot jest sprawiedliwy, ufał, iż zostanie wybawiony?
Św. Jan Chryzostom, Homilia 42, uczy tu moralnej nauki o tym, jak wysoko należy cenić sprawiedliwych, nawet jeśli zewnętrznie wydają się marni i ubodzy, skoro ze względu na nich Bóg oszczędza występne miasta i prowincje: są oni bowiem fundamentami i kolumnami państwa. Takim był Dawid, o którym Bóg rzekł do Ezechiasza: „Osłonię to miasto i ocalę je ze względu na Dawida, sługę mego”, 2 Krl 19,34. Takim był Eliasz, który miał tylko płaszcz z owczej skóry, a Achab przyodziany w purpurę potrzebował owczej skóry owego męża. Tą owczą skórą zamknął on niebo i powstrzymał spadanie deszczów. I język Proroka był wędzidłem dla nieba; podczas gdy ów przyodziany w purpurę i ukoronowany diademem chodził wokoło, szukając Proroka. Stąd Paweł mówi o nim i o innych podobnych: „Błąkali się w owczych i kozich skórach, wynędzniali, uciśnieni, utrapieni — ci, których świat nie był godzien”, Hbr 11,37. „Tak że nie powinno się wątpić, iż świat jeszcze stoi ich zasługami”, mówi Rufin, Przedmowa do księgi II Żywotów Ojców.
Werset 33: Pan odszedł
„I Pan odszedł”. Ów jeden anioł, gdy rozmowa z Abrahamem została zakończona, znikł; lecz pozostali dwaj poszli dalej do Sodomy, jak wynika z następnego rozdziału, werset 1.